Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Gruba ryba

w Gry

14piorunów

141 + 1 = 142

Tytuł: Old World
Developer: Mohawk Games
Wydawca: Mohawk Games, Hooded Horse
Rok wydania: 2021
Gatunek: strategia turowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 83h i rośnie
Ocena: 9/10

Nie spodziewałem się, że połączenie cywilizacji i crusaders king może być tak przyjemne. Im więcej spędzam czasu przy tej grze i lepiej ją rozumiem to bardziej mi się podoba.
System rozkazów świetnie się spisuje ale musiałem się do niego przyzwyczaić. Na każdą turę dostajemy pewną ilość rozkazów (akcji). Używana ona jest we wszystkim. Chcesz zbudować jakieś ulepszenie, zużywasz rozkazy, ruch jednotką to samo, chcesz polepszyć relację, no nie zgadniesz XD. Zmusza to do przemyślanego robienia ruchów. Czy faktycznie dane działanie jest mi teraz potrzebne.
Druga rzecz. Odkrywanie technologii. Drzewko jest stałe lecz gra losuje nam za każdym razem po odkryciu nowej technologii cztery losowe dostępne do odkrycia na naszym drzewku. Co sprawia, że trzeba się zastanowić bo może się okazać, że interesująca nas technologia pojawi się dopiero w puli za jakiś czas.
Prosta dyplomacja. Nie lubię w tego typu grach dyplomacji bo w większości i tak służy do wykorzystywania głupoty komputerowego przeciwnika.
Grafika jest przyjemna. Muzyka pozwala się zrelaksować i poczuć klimat. Możliwość dostosowania poziomu trudności według własnego widzimisię też sprawia, że można dostosować rozgrywkę pod siebie aby osiągnąć wymagany poziom trudności.
Z dodatków to według mnie must have Wonders and Dynasties. Dodaje dodatkowe postacie startowe do każdej nacji. Ogólnie polecam jeśli ktoś szuka dobrego "klona" cywilizacji


Fanatyk

w Gothic

18piorunów

140 + 1 = 141

Tytuł: Gothic
Developer: Piranha Bytes
Wydawca: Grupa Egmont
Rok wydania: 2001
Gatunek: RPG, RPG akcji
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 20h
Ocena: 4/10

Na świeżo przeszedłem klasycznego Gothica i omg, Remake zrobił mu wielką krzywdę XD

Ta gra jest słaba i tu wcale nie chodzi o archaiczne sterowanie - ono jest spoko. Tylko te luki fabularne XD coś powycinali, albo czegoś zapomnieli, no okazuje się że Remake robi prawie wszystko lepiej od klasycznego Goticzka. Ciekawe czy dwójeczka też teraz będzie wypadać tak słabo xD

Jestem teraz jeszcze większym fanem Remake.

Ekonomia tu jest ekstremalnie łatwa, a w ogóle to, że po pobiciu sprzedawcy można zabrać mu wszystkie przedmioty które miał na sprzedaż - no to się nie mogło udać XD do tego w większości przypadków za takie bójki nikt nas nie atakuje, a sam pobity mówi "no, to była niezła walka". Ech, niby człowiek pamiętał te smaczki, ale to jest tak perfidne, że wyparłem z pamięci XD

Fajne jest w tym classicu to, że tutaj jakoś wszystko jest blisko - dystanse w Remake są chyba większe, bo jakoś ta droga bardziej się dłuży, niż w classicu.

Dobra, to może się skupię na ścieżce strażnika świątynnego, bo nigdy wcześniej nie grałem - i w sumie nie żałuję. Strażnik świątynny to taka świnka morska - ani świnka, ani morska. Wojownik połączony z magiem, max do czwartego kręgu (a więc zapomnijmy o deszczu ognia). Dodam że słaby wojownik i słaby mag, przez to że można się uczyć jednego i drugiego. To procentuje dopiero na sam koniec gry, bo ciężko wtedy nie zbudować silnej postaci. No ale do zdobycia pancerza z pełzaczy mamy mocno średni pancerz strażnika, który prawie wcale nie chroni nas przed pociskami - a strażnicy ze starego obozu uwielbiają kusze, przez co odbicie wolnej kopalni jest trudniejsze niż zwykle.

Teraz tak myślę, że w sumie to każda ścieżka, z każdego obozu daje nam możliwość zrobienia wojownika z magią - bo jeśli wybierzemy bycie strażnikiem w starym obozie to i tak dołączamy potem do nowego i możemy zostać magiem, a wybierając życie najemnika w nowym obozie, to oczywiście można zostać magiem. Tylko nie pamiętam czy pełnowartościowym, czy też do czwartego kręgu. Ale czy nie tworzy to tej gry monotonnej?

Szczerze mówiąc najmocniejszy w pierwszej części Gothica jest pierwszy rozdział - poznawanie się ze światem i kombinowanie przy questach dla wszystkich trzech ścieżek - no tutaj trzeba dać 10/10. Tylko potem jakoś tak w dół, i dół, morderstwo magów ognia jest super plot twistem, ale w Remake ta scena została przedstawiona o niebo lepiej.

Nigdy jakoś bardzo nie przepadałem za pierwszym Gothikiem, ale chyba ten jego ultra niski poziom trudności (jak dla gothicowego wyjadacza) i krótki gameplay (20h) jest czymś, co jednak bardzo lubię jako odskocznię. No i efektem ubocznym sterowania jest o niebo lepsza opcja na smażenie mięsa niż w drugiej części xd

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Autorytet0piorunów

@ZohanTSW

ale w Remake ta scena została przedstawiona o niebo lepiej.

no chyba żartujesz xD w oryginale nie wiesz co się stało, musisz uwierzyć Miltenowi, widzisz zamknięty obóz i atakujących cię strażników, to buduje dużo lepszą narrację niż cutscenka w której wszyscy magowie wyszli sobie na plac ustawić się pod strzelanie i wielki Corristo, który nawet czaru nie zdążył wycastować xD

Mi się większość zmian fabularno-narracyjnych nie podoba. Dorzucę do tego Saturasa, który nam pozwalą wykorzystać kopiec rudy, który ciułali 10 lat, bo byłeś z nim szczery xD

A gameplay to jest 1:1. Remake jest tak wierny, że przenieśli zarówno wady jak i zalety oryginału.

Fanatyk1piorunów

@wewerwe-sdfsdfsdf no nie żartuję, mi się zmiany podobają. Poza tym sytuacja po zamachu bardziej mi się podoba w Remake bo zewnętrzny pierścień działa tak jak działał wcześniej, jedynie strażnicy nas nie lubią, a w oryginale zewnętrzny pierścień przed nami ucieka. Do tego powstaje kwestia jak prześlizgnąć się do wewnętrznego pierścienia i mamy na to gothicowo wiele opcji. Cały remake ma więcej ładu i składu. Jak w ogóle powód tego zamachu - atmosfera gęstniała od jakiegoś czasu i zajęcie wolnej kopalni zostało przedstawione jak pokityczno-zbrojna zagrywka, a nie nagły szał Gomeza

GURU1piorunów

@ZohanTSW dokładnie. W klasycznym Gothicu trochę to jest pokazane jako napad gniewu z tyłka, a Remake buduje tę scenę przez wiele godzin. W klasyku chyba w ogóle nie było motywu współpracy magów (jako argumentu dla Gomeza).

A tak poza tym, to mam wrażenie, że w Remaku jest trochę więcej do roboty po 1 rozdziale. W klasyku zawsze te kolejne były puste, bo człowiek zrobił większość misji, a zostały tylko te główne wątki. W Remaku chyba miałem co chwilę co robić, niezależnie od rozdziału.

Fanatyk1piorunów

@Dziwen tak jest. W klasyku Gomez wziął zabił magów ognia bo on chciał przejąć wolną kopalnię, a oni się nie zgodzili. Stara kpalnia się nie zawaliła, ani nic. Po prostu ich zabił. Xardas to wytłumaczył że tak się musiało stać, bo magnaci są porywczy. Osobiście bardziej kupuję długotrwałe budowanie napięcia i politycznych zagrywek z Remake.

A co do pierwszego rozdziału to wydaje mi się że w Remake jest trochę więcej questów, lub dłużej się je wykonuje. Bo jakoś tak mi wyszło w klasyku cyk pyk i wszystkie 3 frakcje zadowolone. W klasyku potem idziemy do starej kopalni i elo, a strażnicy świątynni natychmiast pójdą strzec wejścia. A, po zostaniu nowicjuszem w obozie na bagnie trzeba iść rozkminić kto handluje ziołem na lewo w nowym obozie - wystarczy iść do Jacko i powiedzieć, że Cor Kalom ich dojedzie, a oni natychmiast uciekają xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Gry

17piorunów

139 + 1 = 140

Tytuł: The Thing: Remastered
Developer: Nightdive Studios, Computer Artworks
Wydawca: Atari, Nightdive Studios
Rok wydania: 2024
Gatunek: Survival horror, strzelanka
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 6/10

W oryginał nie grałem.

Grafika bez szału, SI przeciwników nie istnieje, członkowie drużyny czasem się blokują, czy znikają choć widoczni są w zarządzaniu drużyną - jakby nie wcześniejszy sejm to bym utknął bez inżyniera. Czasem postać nie pamietała wybranej drugiej broni - gdzie się za pomocą jednego przycisku przełączamy miedzy miotaczem płomienni a innym gnatem .

Na normalu łatwa poza 2 przypadkami gdzie miejsca zapisu bardzo oddalone - jeden strzał. strzelby i po tobie.

Finałowa walka bardzo łatwa .

Z plusów - coś tam straszy i to było by na tyle

Średnio polecam.

Dostępne spolszczenie.

Na SD w 60 fps śmiga - jedynie na końcowych napisach wywaliło do pulpitu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

12piorunów

138 + 1 = 139

Tytuł: The Legend of Zelda: Skyward Sword HD
Developer: Tantalus Media
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2021
Gatunek: Przygodowa akcji
Użyta platforma: Nintendo Switch
Czas do ukończenia: 46h + 13h pierwszej próby
Ocena: 8/10

Pyk kolejna Zelda zaliczona. Jak zwykle kapitalne świątynie, graficznie ujdzie bo to gra właściwie z 2011r. z podbitą rozdziałką. Mamy kilka wysp do zwiedzania do których powracamy jednak na tyle się zmieniają że nie czuć backtrakingu.

Ostatnia świątynia to skorzystałem z poradnika bo mi się nie chciało - miałem w planach na 100% zaliczyć ale odpuściłem.

Z minusów to sterowanie mieczem które było w oryginale formie przystosowane do machania willotem.

Przez to nie raz miałem problem z przeciwnikami bo postać nie robiła tego czego chciałem.

Brakuje szybkiej podróży tak może bym dokończył kilka questów pobocznych. - nie chciało mi się latać pomiędzy wyspami.

Dostępne spolszczenie zarówno na Wii jak i Switcha

Teraz byle do 5 listopada i Okaryny

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Gry

20piorunów

137 + 1 = 138

Tytuł: Call of Cthulhu
Developer: Cyanide
Wydawca: PulluP Entertainment
Rok wydania: 2018
Gatunek: survivalowa, horror, RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 15
Ocena: 7.5/10

Ciekawa koncepcja świata Lovecrafta. Będąc śledczym na miejscu zbrodni, stopniowo wkraczamy w świat obłędu i tajemnic. Gra ma bardzo mroczny, ciężki klimat, który dobrze buduje poczucie niepokoju i zagrożenia. Rozgrywka jest dosyć liniowa, ale interesująca fabuła i prowadzone śledztwa sprawiają, że chce się poznawać kolejne wydarzenia. Ciekawym elementem jest walka umysłu ze światem realnym oraz wpływ obłędu na postrzeganie rzeczywistości. Podobały mi się również dialogi, podejmowanie decyzji i rozwijanie umiejętności bohatera. Gra nie jest pozbawiona wad, ale jeśli ktoś lubi Lovecrafta, tajemnice i psychologiczny horror, zdecydowanie warto dać jej szansę.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

136 + 1 = 137

Tytuł: Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties
Developer: Sega
Wydawca: Sega
Rok wydania: 2026
Gatunek: akcja, przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 76 godzin
Ocena: 9/10

Czwarta część telenoweli dla graczy. Tym razem trafiliśmy na słoneczną Okinawę, ale Kiryu tam również został dogoniony przez swoją przeszłość. Japońska polityka oraz Tojo Clan kolejny raz prowadzą na dach budynku, chociaż tym razem nie jest to Millennium Tower. Umięśnieni mężczyźni z gołymi klatami na dachach budynków to bardzo charakterystyczny motyw dla całej serii.

Remake Yakuza 3. Podstawka dość mocno okrojona względem Yakuzy 3 Remastered. Kilka misji wyciętych, zabawnych dialogów również (I just can't see myself dating a black guy już nie ma 😒 ), ale mimo to bawiłem się nieźle. Przeniesienie gry na nowy silnik było bardzo korzystną zmianą, bo Y3R zestarzała się po prostu kiepsko. Nowe mechaniki (głównie Morning Glory oraz segment z "Hentai" Girls) na plus. Szkoda, że nie postanowili zresetować wątku z Kaoru.

Natomiast Dark Ties to po prostu złoto. Świetnie zbudowane relacje głównego bohatera z Kandą i Daigo. System walki całkiem przyjemny. Dodatek raczej krótki (około 8 godzin, wbijając platynę), ale to dobrze. Nie był wymęczony, grało się przyjemnie. Nie wiem czy decyzja fabularna wpływająca na zakończenie Yakuza 3 była potrzebna. Pewnie Sega chciała sobie zostawić jakąś furtkę na kolejny spin off. Nie skumałem kto jeszcze pojawił się w zakończeniu. Miałem wrażenie, że to był Sagawa, ale to chyba byłoby przegięcie pały, a fandom tego nie potwierdza. Obstawiam jakąś historię z mocnym naciskiem na Daidoji, chyba że wcześniej jednak zbiorą hajs na Akyiamę i zrobią spin off z jego udziałem.

Chociaż bawiłem się świetnie, to obniżam ocenę za obcięcie zawartości z Yakuza 3 Remastered.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

135 + 1 = 136

Tytuł: SOVL
Developer: Dalen Studios
Wydawca: Dalen Studios
Rok wydania: 2023
Gatunek: planszowa, strategia turowa, taktyczna, turowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 56
Ocena: 9/10
TLDR:

dla ubogich w wersji cyfrowej.

Rozgrywka:

Kazda rasa, ma 3 klasy ( bohatera). Bohater ma inne umiejetnosci, natomiast jednostki sa takie same dla danej rasy Z wzrostem doswiadczenia dochodza nowe jednostki. Jednostki i bohater maja 7 statystyk, ktore rozwijaja sie wraz z zdobytym doswiadczeniem. Wraz z doswiadczeniem jednostki staja sie silniejsze. W kuźni mozna wyposazyc armie. Poza pojedynkami z wrogimi armiami, mamy dodatkowe atrakcje jak magiczne miejsca, ołtarze itp

Podsumowanie:

Przeszedłem kazda darmowa frakcja, i darmowym bohaterem 1z6 poziomow trudności.

Dostepne DLC dla chetnych.

Warto zagrac przed kupieniem startersetow za 500zł z warhammer / one pager rules ect

lub godzinami wycinania wydrukowanych armii.

Dawno sie tak dobrze nie bawilem, piekielnie uzalezniajace


Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Autorytet

w Gry

28piorunów

134 + 1 = 135

Tytuł: The Blood of Dawnwalker
Developer: Rebel Wolves
Wydawca: Bandai Namco
Rok wydania: 2026
Gatunek: RPG akcji
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 36
Ocena: 6/10

Gra ma dobre momenty, ale ogólnie to jest dość średnia. Świat i jego historia mnie zaciekawiły, ale ta mapa jest strasznie ubisoftowa. Nasrane znaczników z powtarzalnymi aktywnościami polegającymi albo na zabiciu strażników albo zabiciu potwora. Albo podążaniu za żółtą farbą żeby zabić strażników lub potwora.

Jest dosłownie 5 ciekawych questów w grze i szczerze wolałbym żeby gra była mniejsza i na tym się skupiła niż dawać wielką pustą mapę.

Po za tym jest mało questów w wioskach przez które się idze w drodze do miasta. Masz jakiś wieśniaków, z którymi nie można gadać i tyle. Tak wygląda większość mapy niestety.

Fabuła
Jest ok, główny wątek nawet ciekawy, poboczne różnie, dialogi bywają drętwe, ale tragedii nie ma.

Walka
Sam system blokowania i atakowania kierunkowego jest ciekawym pomysłem, ale zastosowanie go w walce grupowej, gdzie każdy przeciwnik atakuje po kolei nie jest zbyt ciekawym rozwiązaniem.

Rozwój postaci
Chyba OK, jakaś tam swoboda jest.

Intefejs i itemizacja
Itemów nasrane jak w grach hack&slash. Strasznie męczące przeglądanie tego wszystkiego. A sortowanie w interfejsie nie jest zbyt rozbudowane.

Zakończenie

No i cena. 300zł za taką grę to gruba przesada.


Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Lider0piorunów

@wewerwe-sdfsdfsdf

No i cena. 300zł za taką grę to gruba przesada.

I to jest imo największy problem tej produkcji. Nie to, że to czy tamto niedomaga mechanicznie. Nie to, że fabuła i interakcje z npcami są... no stosunkowo prostackie. To idzie przełknąć. Problemem, od którego wszystko wychodzi imo jest to, że gra ceni się jak pełnoprawny tytuł AAA, mimo że jako IP to jest nowość na rynku, a i- no nie okłamujmy się- jeśli chodzi o wykonanie to jest max AA.

Gdyby rzucili cenę typu 200 zł, to jestem przekonany, że ocena spokojnie poszła by o oczko, jeśli nie półtora w górę, bo oczekiwania graczy też by były ustawione na odpowiednim poziomie- wystarczy popatrzeć jak został wydany Gothic Remake, który AAA też nie jest, tylko właśnie AA, na premierę chodził po 180-200 zeta i co? I średnia ocen to 7,5-8,0. Da się? Da się. Tylko trzeba nie obiecywać gruszek na wierzbie.

Twórca0piorunów

Dobrze, że nie złapałem się na jakiś hype na premierę. Miało być tyle świetnych gier w drugiej połowie roku, a jak na razie Wolverine takie 6/10, Blood of dawnwalker 6/10 :neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Gry

16piorunów

133 + 1 = 134

Tytuł: Vampire: The Masquerade - Reckoning of New York
Developer: Draw Distance
Wydawca: Dear Villagers
Rok wydania: 2024
Gatunek: powieść wizualna
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: dwukrotnie, łącznie jakieś 17 godzin
Ocena: 7/10

Trzecia część wampirów od Draw Distance. Wizualnie i dźwiękowo nie jest wg mnie tak dobra, jak poprzednie części, ale nadal w porządku. Wciągająca historia z wyrazistymi postaciami i przytłaczającą atmosferą nadciągającej zagłady.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba2piorunów

@2138 kurcze, muszę wreszcie kiedyś się zabrać i skończyć Masquerade Redemption ^^

GURU2piorunów

@Loginus07 Pamiętam jak dobrze za dzieciaka grało mi się w Masquerade Redemption, a potem Bloodlines po tych wszystkich poprawkach i dodatkach od fanów też stał się znacznie lepszą grą. Polecam chociaż pewnie w tych czasach sterowanie będzie trochę drewniane.

Gruba ryba2piorunów

@2138 mnie zatrzymał golem w Pradze za dzieciaka... teraz już pewnie bym sobie poradził, ale wtedy to ja nie wiedziałem, że warto się buffować, tylko atak xD

@nbzwdsdzbcps ja lubie drewniane sterowania ^^

GURU1piorunów

@Loginus07 A ja pamiętam ile razy się męczyłem z Mercurio w klasztorze bo grałem bez patcha co go osłabia. Jednak po ogromie prób udało mi się wygrać w oryginalnej wersji. Nadal pamiętam, że dopiero Femur i Feral Claws robiły mu cokolwiek.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Gry

15piorunów

132 + 1 = 133

Tytuł: Star Trek: Resurgence
Developer: Dramatic Labs
Wydawca: Bruner House
Rok wydania: 2023
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 10 godzin
Ocena: 6/10

Trochę niskobudżetowa. O ile poprzednie gry Telltale ratowały się stylizowaną grafiką, tak tutaj poszli bardziej w realizm i wygląda to bardzo drewnianie. No i, wiadomo, te gry nie były zbyt interaktywne, ale tutaj wyszło to strasznie monotonnie. Do tego w grze jest też momentami strzelanie i skradanie. Obie mechaniki zrobione na pałę. No i bugi, bugów też jest dużo. Regularnie coś się trzęsię podczas cut-scenek albo przeciwnicy stoją i się patrzą zamiast strzelać.

Ino fabuła jest fajna, chociaż czasami niedopracowana. Pojawiają się różne postacie z głównej serii (w którymś momencie nawet dołącza do nas typ, który pojawił się tylko w jakimś starym odcinku), co mnie cieszyło, mimo, że nie kojarzę jakoś dużo z tego uniwersum. Ale brakowało mi jakiegoś podsumowania decyzji, są tylko acziwki na Steamie.

Jeśli chcecie zagrać to może być ciężko, bo grę wycofali ze sprzedaży parę miesięcy temu.


Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

131 + 1 = 132

Tytuł: Yakuza Kiwami 2
Developer: Sega
Wydawca: Sega
Rok wydania: 2018
Gatunek: akcja, przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ukończona dwukrotnie, 112 godzin
Ocena: 10/10

Trzeci odcinek telenoweli dla graczy. Smok może być tylko jeden, więc trzeba się zmierzyć z kolejnym wielkim chłopem z tatuażem na plecach, w międzyczasie prowadząc cabaret club, śpiewając karaoke i przewodząc Majima Construction. W tle wątek romansowy, zwroty akcji i zwyczajowy pojedynek na szczycie Millenium Tower.

Chyba moja ulubiona seria gier. Patrząc po Steam, to spędziłem przy niej łącznie około tysiąc godzin. Nie żałuję ani jednej.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

130 + 1 = 131

Tytuł: Gothic Remake
Developer: Alkimia Interactive, Gate21
Wydawca: THQ Nordic
Rok wydania: 2026
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 63h
Ocena: 8.5/10

Bardzo fajnie zrobiony remake. Można powiedzieć "wreszcie skończyłem", bo grałem w miarę regularnie od dnia premiery. Tzn nie grałem w nic pomiędzy, jeśli grałem w gry, to wyłącznie w Gothica. Rany, dorosłość jest straszna xd

Rzeczywiście jest takie odświeżenie ale z poszanowaniem tradycji. Nie wiem dlaczego aż tyle godzin mi zeszło, zwykłego Gothica można skończyć 3 razy w takim czasie XD pewnie zeszło mi na otwieraniu skrzyń...
No właśnie. Więc co tam mi się podobało:
- Kolonia jak najbardziej na plus. Dobrze jest, dobry przekaz.
- Walka spoko. Jest taktyczna. Wolę classic, ale tutaj też ok. Chyba na plus zasługuje to, że dopiero pod koniec gry sobie przypomniałem że można blokować ciosy, i tutaj są spore zmiany, bo można blokować taktycznie, czego już nie zdołałem opanować do końca gry. Pewnie trzeba było czytać samouczek, ale zrobiłem to tylko raz xD
- Nie progi nauki, ale że nauczyciel nauczy cię max 100 siły. Co prawda można tę wartość przekroczyć amuletami i pierścieniami, a także trwałymi miksturami, ale dzięki temu nie kończymy gry mając 600 siły, co było wręcz absurdalne w classicu. Dzięki temu orkowie ożywieńcy na koniec są w miarę... No po prostu nie padają jak ścierwojady. Z drugiej strony to też minus, bo mamy górną granicę rozwoju
- Zapełnienie luk fabularnych super. Już na tym etapie mamy pomost między G1 a G3
- Orkowie
- Wierzchowy ścierwojad
- Można zabić każdego
- Kradzież kieszonkowa jest spoko
- Kariera Strażnika Świątynnego zapowiada się ciekawie, następnym razem wypróbuję

- Broń orków

Teraz takie ni to fajne, ni to słabe:
- Otwieranie zamków: no tak średnio bym powiedział. Za dużo czasu zmarnowałem na tym. To były serio godziny. Na przykład dwie godziny (serio) żeby złamać zamek Cavalorna. Długo siedziałem żeby ogołocić Nowy Obóz. Ten system konsumuje czas i ostatecznie średnio mi się podobał. Na koniec gry używałem lockpickerów jak tylko zobaczyłem, że zamek jest bardziej skomplikowany niż na 30 sekund.
- Miksturki szybkości mogli zostawić xD
- Roślinki i żarełko są nudne. Wszystkie z kilkoma wyjątkami mają te same właściwości, tylko w różnych wartościach.
- Trochę się zmęczyłem tymi sześćdziesięcioma godzinami, było mi przydługo i nie wiem dlaczego. Ale zwalam to na moją chęć zobaczenia wszystkiego i wypróbowania wszystkiego.
- Broń dwuręczna jako następca w rozwoju po broni jednoręcznej. Jak się tak zastanowić, to w sumie logiczne, że dwuręczna musi bić mocniej od jednoręcznej - ale mamy ten moment, w którym jesteśmy mistrzami w broni jednoręcznej i potrzebujemy w sumie chyba 50 punktów nauki żeby być mistrzem w broni dwuręcznej. Dopóki nie będziemy mistrzem, broń dwuręczna jest w sumie mało użyteczna (na poziomie zaawansowanym w sumie coś już można zrobić, ale to trochę frustrujące). To też powoduje pewną barierę w rozwoju. Generalnie to rozwiązanie sprowadza build postaci do walki mieczem/walki na dystans/mag.
- Fajnie że są bronie zadające różne obrażenia (cięcie czy obuch), ale i tak skończymy z mieczem, bo najmocniejszy młot zadaje chyba 50 obrażeń xd

Minusy:
- Japka i maliny nie zwiększają statystyk. No ale za to odrastają. No ale nie zwiększają statystyk :<
- Ekonomia jest taka meh. Sprzedajesz morgensterna za 45 bryłek, drugiego już za 39. Chyba że zakończysz rozmowę i zagadasz tego kupca jeszcze raz, to znowu dostaniesz 45 xD mam wrażenie że mało coś tych kupców jest ostatecznie, mało mają ciekawych rzeczy, nie można opylać śmieci (nie opłaca się), zwykłe mieczyki są warte psi c⁎⁎j, ale te średnie to już można sprzedać za tyle, że Rhobar by wyposażył pół plutonu. Na początku gry było przyjemnie trudno, potem jak już nazbieraliśmy śmieci to irytująco trudno (bo nie ma co z tymi fantami zrobić), a po wybiciu wewnętrznego pierścienia Starego Obozu czy odbiciu Wolnej Kopalni to już wszystko było wręcz za darmo xd. Skończyłem grę mając 11k bryłek i jeszcze pełno stuffu na sprzedaż (tylko nie było komu). Lubiłem to, że Gothic premiuje kleptomanię i złodziejstwo XD
- Zbieranie trofeów jest nic niewarte, chyba że expa od Cavalorna

- Segregacja broni w ekwipunku. Jezu, jak to mnie wkurwia. W normalnym gothicu masz je posegregowane od największych obrażeń w dół, a tutaj k⁎⁎wa c⁎⁎j wie, według fazy księżyca chyba. Twój mieczyk natychmiast się gubi w gąszczu tych śmieci. Jeszcze na tych miniaturkach wszystko wygląda jednakowo

Nie wiem co jeszcze, ogólnie bardzo mie sie podobało, dajcie mi tego Remake 2

Grałem w sposób jak gram najczęściej, czyli wojownik. Nie uczyłem się broni dystansowych, nie tknąłem alchemii, pisania zwojów etc, nie wiem co o nich można powiedzieć.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Gry

14piorunów

129 + 1 = 130

Tytuł: Neverwinter Nights: Shadows of Undrentide
Developer: Floodgate Entertainment
Wydawca: Infogrames
Rok wydania: 2003
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~16h
Ocena: 7/10

Neverwinter Nights był grą mojego dzieciństwa. W pewnym sensie. Otóż z Baldurs Gate się minąłem, byłem za młody by na rynku kupić tyle płyt, a jak wchodził NWN to miałem już stałe łącze i wiele razy wychodziłem na ulice tego miasta walczyć z zarazą. Jednakże za dzieciaka nie rozumiałem zasad DND, nie było też nikogo kto by mi pomógł, więc grę jako tako męczyłem, bo o budowie postaci nie wiedziałem nic i wychodziły potworki jak łowca/czarownik/czarodziej, bo chciałem korzystać ze zwojów 😛 w każdym razie po latach przeszedłem podstawkę, która mnie nie zachwyciła (pierwszy akt jest świetny, potem równia pochyła), a w tym roku stwierdziłem, że uzupełnię historię o 2 oficjalne dodatki.

Chronologicznie pierwszym jest Shadows of Undrentide i od tego zacznijmy. Historia zaczyna się jak nasza szkoła dla przyszłych bohaterów zostaje zaatakowana przez koboldy, a nasz mistrz Drogan zostaje raniony zatrutym sztyletem. Podczas gdy on walczy o życie my musimy odnaleźć skradzione niebezpieczne artefakty, które były ukryte na naszym odludziu. Nie wiemy jeszcze, że nasza podróż zaprowadzi nas do ruin cywilizacji potężnych magów z Netheru, którzy byli w stanie tworzyć latające miasta i których to upadek (i to dosłowny) był gwałtowny.

Gameplayowo to jest to pierwszy NWN ze sztucznym systemem turowym i wszystkimi jego wadami. Pierwsze potyczki są potwornie nudne, bo ani my przeciwników, ani oni nas nie mogą trafić, a każda runda to kilka sekund. Później już trafiamy, ale za to potwory stają się "gąbkami na pociski", więc walki dalej się dłużą. Ja sobie podczas nich robiłem duolingo czy łapałem pokemony, mojej interwencji mój bohater zbyt często nie potrzebował. Co jak na grę jest średnim wyznacznikiem jakości.

Z wad to warto też dodać tutaj grafikę, która moim zdaniem zestarzała się gorzej niż w Baldurs Gate 1 i 2. Tam mieliśmy ręcznie projektowane lokacje, które nawet po latach robiły wrażenie, tutaj pierwsze eksperymenty z 3D i widać ograniczoną liczbę klocków, jaką mieli do dyspozycji deweloperzy.

Natomiast gra ma 2 mocne punkty, które w mojej opinii ją ratują i to nawet po latach. Muzyka jest świetna i chociaż nadal wiele utworów jest z podstawki to nadal tutaj czuć i słychać kunszt Jeremy'ego Soule'a. Drugim, mniejszym walorem tej gry jest historia, która mi się podobała. Była krótsza niż w podstawce, a co za tym idzie nie zdążyła się znudzić. Do tego była logiczna i nie wyciągała nagle jakichś prastarych ras z d⁎⁎y, co bolało mnie w podstawce.

Podsumowując NWN: SoU podobał mi się bardziej niż podstawka i teraz moja postać zmierza zmierzyć się z Hordami Podmroku.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Lider1piorunów

@Loginus07 muzyke robil ten sam gosc co w IWD? Mnie fabularnie SoU nie zachwycil - nie bylo zle ale nie bylo tez lepiej niz w podstawce. HoU znacznie lepsze. Co do mechaniki - bez znajomosci D&D nie ma sensu samemu gmerac w buildach (a granie na sugerowanych z tego co kojarze jest daleka od optymalnej).

Gruba ryba1piorunów

@aerthevist dokładnie ten sam ziomek, do scrollsów też tworzył swoją drogą, bardzo lubię jego muzykę

Mnie podstawka trochę odrzuciła wątkiem pradawnych, był taki z dupy, tutaj było lepiej, ale to może też dlatego, że o Netherze już słyszałem grając w BG3.

A co do buildów to wziąłem sobie kapłana z internetu i jak już się rozkręcił to bestia nie do zatrzymania, ale pierwsze walki to dramat ^^

Lider1piorunów

@Loginus07 muzyka z NVM, IWD i TES jest miodzio :grinning:

Kaplan jest jest solidny na poczatku i potem jako caster daje rade. Najgorzej gra sie na poczatku Czarodzejem - malo zaklec malo HP. Niby mozna skorzystac z najemnika lub przywolywac potwory i chowance ale jesli dobrze pamietam wtedy mniej doswiadczenia wpada, o biorac pod uwage ograniczone zrodla doswiadczenia mocno utrudnia zycie.

Gruba ryba1piorunów

@aerthevist dobrze pamiętasz- doświadczenia wpada mniej, jezeli grasz z najemników

Podstawkę przechodziłem solo, w dodatkach juz lata ze mna Deekin, bo to mój ulubiony sklepikach z NWN 2 ^^

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Gry

20piorunów

128 + 1 = 129

Tytuł: Metal Gear Solid: The Twin Snakes
Developer: Silicon Knights, Konami
Wydawca: KONAMI
Rok wydania: 2004
Gatunek: Akcja / Skradanie
Użyta platforma: STEAM DECK / Emulator Dolphin
Czas do ukończenia: 17 h
Ocena: 8/10

Fabularnie - cudo. Nie raz były zaskoczony nagłym zwrotem akcji

sam gameplej się zestarzał, sterowanie czasem przeszkadzało. Na szczęście chyba więcej przerywników filmowych było niż czystej rozgrywki.

Na SD śmiga dosyć dobrze- czasem spadki animacji podczas cutscenek.

Gra którą każdy musi zaliczyć

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Gry

33piorunów

127 + 1 = 128

Tytuł: Sandustry
Developer: Lantto Games
Wydawca: Hooded Horse
Rok wydania: 2026
Gatunek: logiczna, symulacyjna, menedżer, indie, casualowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 26h
Ocena: 8/10

Gra o automatyzacji i wydobywaniu surowców a potem dalszym ich obrabianiu i przerabianiu. Całość jest 2D i rdzeń rozgrywki opiera się na zaawansowanej fizyce piasku i płynów. Jeśli kiedyś grałeś w Noita albo bawiłeś się w The Powder Toy to tutaj działa to bardzo podobnie. Jak nazwa wskazuje w tej grze kopie się ziemię i piasek aby następnie pozyskiwać z niego złoto i inne surowce.

Generalnie to jest gra która przypadnie do gustu fanom wszelkich gier o automatyzacji z taśmociągami typu Factorio, Satisfactory, Shapez itp. Ja uwielbiam takie gry i czekałem na premierę odkąd pierwszy raz zagrałem w demo jakiś rok temu. Gra w końcu wyszła i jest w Early Accessie. Na ten moment zawartości jest na około 20 godzin, pozostałe 6 spędziłem aby wyczyścić całą mapę z piasku, zarobić pierwszy milion oraz na maksa zoptymalizować i zautomatyzować swoją fabrykę. Bo początkowo w wielu miejscach się zatykała albo wymagała innej manualnej interwencji co jakiś czas. Udało mi się dojść do stanu że wszystko robi się samo i jedynie trzeba co jakiś czas w kilku miejscach dolać lawy która robi za paliwo.

Przez cały ten czas nie trafiłem na żadne bugi i gra była mega przyjemna i relaksująca. Nie natrafiłem też na żadne problemy z optymalizacją chociaż gra potrafi przycisnąć proca. Pod koniec gry odkryłem, że można przepalić złoto na płynne złoto aby zajmowało mniej miejsca. Wtedy też postawiłem piece na dnie zbiornika z 600k złota co sprawiało że ciągle przesypywały się drobinki na całej jego wysokości i ciecz wypływała na górę. Gra działa wielordzeniowo i rozkładała po równo obliczenia na wszystkie 16 wątków mojego proca nadal działając płynnie (ale lekko go rozgrzewając).

To jest ten typ gry gdzie można całkowicie wyłączyć dźwięk i puścić sobie swoją muzykę, podcast czy też ASMR i cieszyć się mało wymagającym gameplayem. Autor obiecał dużo nowej zawartości w następnych aktualizacjach i na pewno wrócej do niej za rok czy dwa aby zobaczyć co zostało dodane i jeszcze raz przekopać całą mapę. Fajna gra, polecam.

Osobistość4piorunów
Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Gry

36piorunów

126 + 1 = 127

Tytuł: Frostpunk
Developer: 11 bit studios
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2018
Gatunek: city-builder, survivalowa, post-apokalipsa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: Trudno określić
Ocena: 8.5/10

Ponownie , ponieważ grę kupiłem na premierę w 2018 roku. Wtedy przeszedłem dwa z trzech dostępnych scenariuszy, a ostatniego nie ukończyłem, prawdopodobnie z przesytu. Dopiero niedawno dokupiłem wypuszczone dodatkowe scenariusze i przeszedłem całą grę od nowa.

Mimo że nie jestem fanem city-builderów, „Frostpunk” przyciągnął mnie zapowiedzią próby przetrwania w świecie, w którym zimno jest największym zagrożeniem. Z takich gier kojarzyłem wtedy wyłącznie „Cryostasis: Sleep of Reason”, który wyszło dziesięć lat wcześniej. Twórcy obiecywali też moralne wybory, a że ich poprzednią grą było „This War of Mine”, nie potrzebowałem dodatkowej zachęty.

I rzeczywiście trzeba dbać o to, by mieszkańcom zgromadzonym wokół generatora ciepła na węgiel nie było zimno. Wychłodzeni mogą zachorować, stracić członki (co będzie wymagało amputacji), a nawet umrzeć. Gdy chorują, są tymczasowo niezdolni do pracy, gdy staną się inwalidami, to nie będą pracować, dopóki nie otrzymają protezy, a zmarłych niestety nie można przywrócić do życia. Za to można przerobić ich na kompost.

Temperatura się zmienia: raz jest cieplej, raz zimniej, jednakże tendencja jest spadkowa, więc koniecznym jest rozwój technologii pozwalających na bardziej efektywne pozyskiwanie surowców oraz surowej żywności, ocieplanie budynków czy modyfikowanie generatora, żeby wydzielał więcej ciepła w większym zasięgu, co oczywiście wymaga większych ilości węgla.

Obiecane moralne wybory także są, chociażby w postaci ustalania praw. Można wybrać, czy wysłać dzieci do pracy czy może wybudować dla nich dla nich świetlicę, dzięki czemu w przyszłości będą mogły pomagać w lecznicach czy warsztatach, w których opracowywane są nowe technologie. Wspomnianych zmarłych można składować w dole na ciałach, narządy przeszczepiać, a zwłoki przerobić na kompost albo zadbać o godny pochówek. Każda decyzja wpływa na paski niezadowolenia i nadziei, więc nie zawsze można kierować się czystym pragmatyzmem, który niekoniecznie spodoba się mieszkańcom.


(Nie)stety, te wybory moralne nie były aż tak wstrząsające jak w „This War of Mine”. Jasne, wysłanie dzieci do pracy w mrozie jest okrutne, ale nie aż tak bardzo, gdy w grę wchodzi przetrwanie całej społeczności. Jasne, dwudziestoczterogodzinne zmiany są męczące, jednocześnie są usprawiedliwione okolicznościami. Nawet śmierć nie rusza tak bardzo, ponieważ do czynienia mamy z dziesiątkami albo nawet setkami obywateli.

Jak porównam to do podjęcia decyzji, czy okraść niegroźnych staruszków z jedzenia, bo prędzej czy później i tak odwiedzą ich jeszcze gorsi szabrownicy, no to „Frostpunk” nie robi tak mocnego wrażenia.

No ale nie jest to też gra o ludzkiej moralności, tylko survivalowy city-builder.

Spodobało mi się to, że scenariusze są bardzo urozmaicone. Oczywiście we wszystkich budujemy i dbamy o dobro obywateli, jednak każdy przedstawia inną historię i oferuje nowe mechaniki. Na przykład w pierwszym, standardowym, który trzeba przejść, by odblokować pozostałe, trzeba się „jedynie” przygotować na trwającą przez wiele dni burzę, podczas której temperatura spada poniżej stu stopni, więc nikt nie jest w stanie wyjść z domu. W „Arkach” trzeba przygotować tytułowe Arki do przetrwania za wszelką cenę i zautomatyzować pracę generatora, by zawartość skarbców nie zamarzła. Z góry wiadomo, że ludzie nie przetrwają, dlatego nacisk został położony na budowanie ogromnych automatów, które pracują praktycznie bez przerwy, sporadycznie ładując się przy generatorze.

Wszystkie scenariusze przeszedłem na domyślnym poziomie trudności, który można obniżyć albo podwyższyć, jeśli komuś będzie brakowało wrażeń. Na tym domyślnym największą trudność sprawiała mi nieznajomość scenariusza, moje gapiostwo (potrafiłem nie zauważyć, że skończył się las w obrębie pracy tartaku i zdziwić się, że nie mam drewna) i perfekcjonizm, przez który często zaczynałem od nowa. Szczególnie znajomość poszczególnych wydarzeń w scenariuszu potrafi bardzo ułatwić grę. Na przykład podczas drugiej próby przejścia „Na krawędzi” wiedziałem już, gdzie szukać osady, z którą mogłem wymieniać surowce na żywność i jeszcze odkryłem, że można bezkarnie nadużywać mechaniki próśb, przez nigdy nie brakowało jedzenia dla mieszkańców, a rozgrywka stała się o wiele łatwiejsza.

Mimo że ukończyłem grę, to wciąż mnie ciągnie, żeby rozegrać niektóre scenariusze w inny sposób (na przykład wprowadzając formy opresji zamiast religii), spróbować wyższego poziomu trudności albo rozwijać osadę w trybie nieskończoności. Spędziłem w „Frostpunku” ponad czterdzieści godzin i nawet jeśli czasem się frustrowałem, był to naprawdę miło spędzony czas. Samą grę z dodatkami można kupić do trzydziestu złotych.

Moja specyfikacja:
Windows 11

AMD Ryzen 5 5600X 6-Core Processor - RAM: 32 GB

NVIDIA GeForce RTX 3060 Ti - VRAM: 8 GB

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

125 + 1 = 126

Tytuł: Palworld
Developer: Pocketpair
Wydawca: Pocketpair
Rok wydania: 2024
Gatunek: akcja, przygodowa, survivalowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 45h
Ocena: 6.5/10

Palworld czyli pokemonowy survival crafting w kreskówkowej oprawie.
Generalnie grało się dobrze, ale im dłużej tym bardziej monotonia dawała się we znaki. Jak to w tego typu grach mamy tutaj różne surowce które zdobywamy i przerabiamy na bronie, zbroje, nowe wyposażenie bazy i inne. Tutaj według mnie etapów było za dużo i za szybko przechodziło się do kolejnego. Chyba przy żadnym nie zatrzymałem się na tyle żeby zrobić w nim cały ekwipunek. Przy jednym nawet zdarzyło mi się, że zrobiłem tylko sztabki wymagane do stworzenia kolejnego poziomu pieca który byłby w stanie przetapiać nowy metal.
Złapane pale (pal - pokemon) można umieszczać w bazie żeby wykonywały za nas czarną robotę. Niestety pracują według swojego widzimisię i robią to na co aktualnie mają ochotę (zgodnie ze swoimi umiejętnościami). Po ograniu Bellwright brakowało mi tu jakiegoś systemu priorytetów czy chociażby kolejkowania.
Co do wytwarzania przedmiotów to jeszcze uczepię się jednej rzeczy. O ile pale się za coś nie wezmą to trzeba to robić samemu stając przy stanowisku i trzymając odpowiedni klawisz. Niby pierdoła, ale już po początkowym etapie czas wytwarzania jest bardzo długi. Stanie w miejscu z wciśniętym klawiszem na klawiaturze żeby tylko przyśpieszyć wytwarzanie upragnionej zbroi czy łuku do najciekawszych elementów gry nie należy. W późniejszych etapach ten czas jest już totalnie odjechany. Pod koniec gry wymiękłem i w ustawieniach serwera podkręciłem suwak na ile tylko się dało żeby szybciej wszystko się robiło.
Eksploracja świata była całkiem całkiem. Chodzimy, łapiemy pale, walczymy z nimi albo z ludzkimi przeciwnikami (coś na wzór Team Rocket). Nie ma jakiegoś sztucznej bariery w świecie i jak zabłądzimy to możemy w miarę szybko trafić na wyspę z palami o poziomach dziesięciokrotnie wyższymi niż sami mamy.
O fabule się nie rozpiszę bo już na samym początku wydawała się mdła i nudna. Szybko przestałem ją śledzić i pomijałem wszystkie dialogi.

Jak skończyłem ostatnią główną misję to pograłem jeszcze kilka godzin z myślą o osiągnięciach, ale dałem sobie spokój. Może jak bym grał w grę multiplayer z kimś to inne odczucia bym miał, ale samemu tonie wiem, jakos nie było chęci dalej to ciągnąć.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fanatyk0piorunów

Łobrazek?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Gry

16piorunów

124 + 1 = 125

Tytuł: Barn Finders
Developer: Duality Games
Wydawca: Duality Games, PlayWay S.A., HeartBeat Games
Rok wydania: 2020
Gatunek: casualowa, logiczna, symulacja życia
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 6.5/10

Gierka z bundle na humbelbundle. Kolejna ograna na z serialem w tle.

Jesteśmy albo wysyłani z zadaniem znalezienia czegoś w konkretnej miejscówce, albo musimy wylicytować sami stodołę i ją przeszukać. Od pewnego momentu w grze trzeba ciut pomyśleć co zrobić żeby się gdzieś dostać.

Gra zrobiona z humorem, jest wujek wieśniak (sami nie jesteśmy lepsi), jest bimber, są kosmici i agenci rządowi, a jedna z miejscówek zabiera nas nawet na księżyc.

Polecam/Nie polecam: polecam jako luźna rozrywka

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość

w Gry

20piorunów

123 + 1 = 124

Tytuł: Grim Dawn
Developer: Crate Entertainment
Wydawca: Crate Entertainment
Rok wydania: 2013
Gatunek: hack and slash, RPG akcji, fantasy
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 8/10

Spoko gierka, a że ostatnio ciągle gram na z audiobookiem albo serialem w tle, to akurat. Dużo możliwości buildów, no całkiem dobry hack and slash. Niby jest jakaś historia, ale kto by się tym przejmował.

Polecam/Nie polecam: Polecam

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Gry

29piorunów

122 + 1 = 123

Tytuł: Max Payne 3
Developer: Rockstar Studios, Rockstar Vancouver
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2012
Gatunek: strzelanka
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 10,8H
Ocena: 8/10

Udało się! Wreszcie po latach udało mi się zamknąć historię Maxa Payne'a. Jedynke przeszedłem dziesiątki razy, dwójkę trochę mniej, ale też dużo, a z trójką za to zawsze mi było nie po drodze. Albo miałem za słaby sprzęt albo była za droga, a jak ją kupiłem to po 2 misjach stwierdziłem, że "na chwilę ją odłoże i potem wrócę". Chwila trwała 4 lata, ale wczoraj zamknąłem historię od początku do końca.

I muszę powiedzieć, że fabularnie to jest pomimo zmiany klimatu oraz wizerunku to dalej jest napędzany zemstą, wkurwem oraz setką tabletek przeciwbólowych poczciwy Max Payne. Może i już nie jest nowojorskim gliną, ale jako ochroniarz brazylijskiej bogatej rodziny, jak zawsze wpada w sam środek brutalnej walki o władzę i wpływy i jedynym rozwiązaniem, jakie zna to wysłanie tysięcy pocisków w stronę jego przeciwników.

System strzelania jest świetny - bardzo dobrze się celuje, czuć "moc" broni, a ujęcia kamery z perspektywy pocisku są jednocześnie brutalne, ale i satysfakcjonujące. Natomiast w porównaniu do poprzednich części to tutaj widać już mocne wpływy lat 10 XXI wieku oraz konsol. Po pierwsze bullet time dalej istnieje, ale ja osobiście korzystałem z niego celując już zza osłony, a nie rzucając się na boki. Ta opcja dalej istnieje, ale gra nie zachęca, a wręcz każe za bardzo ofensywne nastawienie. Łatwiej jest się schować za winklem i ostrzeliwać wrogów stamtąd. Po drugie to ograniczono ilość broni - Max może nosić przy sobie 2 sztuki broni krótkiej (pistolety i PMki) i 1 broni długiej (karabiny i szotguny). Co więcej (i to jest największy minus jak dla mnie), ale w trybie fabularnym Max kanonicznie chodzi z bronią krótką. Przed każdą cut-scenką przekłada karabin do lewej ręki i bierze gnata, co jest niezwykle irytująca, gdyż zdecydowana większość z nich kończy się ostrą strzelaniną, także zamiast od razu ładować do nieprzyjaciół z dużego kalibru to albo korzystasz z pistoletu albo tracisz sekundy na zmianę broni. Broń długą też dość często "gubimy" - przeleciałeś przez okno? zgubiłeś karabin. Spadłeś z balkonu? zgubiłeś karabin. Wypadłeś z szybu wentylacyjnego, który nie utrzymał Twojej masy? No nie uwierzysz, ale karabin nie spadł z Tobą, mimo iż tego szybu nie ma. Małą wadą jest też to, że w mojej wersji tylko jedna broń była podpisana jak ją podnosiłem, reszta ma tylko i wyłącznie ikonke jak wygląda i ewentualnie dopisek czy jest z latarką czy celownikiem laserowym (który swoją drogą działa gorzej niż zwykła kropka xD). Aaa i brakuje broni rzucanej - nie ma już granatów czy koktajli mołotowa, co najwyżej granatnik, a że zajmuje on miejsce karabinu... No cóż, ja z niego strzelałem, kiedy zmuszała mnie misja tylko.

Misje natomiast są bardzo dynamiczne, dobrze poprowadzone narracyjnie w stylu akcyjniaka noir z depresyjnym bohaterem, ale kto grał w 1 lub 2 to wie, że Maxowi nie jest do śmiechu w życiu. Problem polega na tym, że czasami są zbyt filmowe. Czasem na 1-2' cut-scenek przypada 30" walki, a potem znowu dłuższa ekwencja narracyjna. Miejcami to bardziej interaktywny film, niż gra. No i z wad to postawiono właśnie wszędzie wrzucić narracje ze scenek, a zrezgynowano kompletnie z komiksów, które budowały charakter poprzednich części. Do tego Max ma jakieś problemy psychiczno-motoryczne i dostajemy coś w stylu jakichś przebitek świetlnych. Na początku to działa fajnie, ale potem irytuje.

Ponarzekałem to teraz pora na pozytywy - oprawa audiowizualna w tamtych czasach musiała być świetna, bo teraz nadal trzyma poziom i bardzo dobrze się to ogląda, a muzyka dobrze uwydatnia to co się dzieje na ekranie. Kiedy trzeba jest chłodna i nostalgiczna, jednak gdy akcja przyspiesza to wchodzimy w coraz agresywniejsze bity. Graficznie natomiast uważam, że gra nadal wygląda godnie i może już nie zachwyca, ale trzyma wysoki poziom.

Jak widać dużo ponarzekałem, a jednak daję 8/10. Zapytacie czemu? Bo grywalność rekompensuje wszystko. Naprawdę jak teraz siadłem to przeszedłem w 3 wieczory. Gdyby nie robota to bym przeszedł w 2 xD Dodatkowo uważam, że cała trylogia to gotowy scenariusz na świetny serial i w sumie w obecnych czasach to naprawdę bym chciał by Prime lub Apple nakręciło porządnie historię Maxa. Tak żebyśmy mogli zapomnieć o tej profanacji z Wahlbergiem. Bo historia ta zasługuje na to by poznało ją więcej osób.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (13)