Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Autorytet

w Gry

18piorunów

158 + 1 = 159

Tytuł: Dementium II HD

Developer: Memetic Games

Wydawca: Atooi

Rok wydania: 2013

Gatunek: akcja, FPS, horror

Użyta platforma: Steam Deck

Czas do ukończenia: nieukończona 2,3h - uznałem że szkoda się męczyć

Ocena: 4/10

Kiedyś grałem w 1 lub 2 w wersje z Nintendo DS i tam był klimat - ogólnie całkiem dobra gra.

Niestety na PC czuć. ząb czasu i ogolone ograniczenia projektu. Ciemna grafika - podwyższanie jasności niewiele pomaga, przeciwnicy zero IQ - w sumie w współczesnych grach niewiele lepiej xD

Brak klimatu.

Spadki animacji na Steam deck z 60 do 30 fps jak więcej przeciwników

Z ciekawości zagrałem bo miałem w bibliotece bo była promocja i się otrzymywało wersje remasteringu tegoroczna - tą chyba też odpuszczę .

Jest dostępne spolszczenie

Nie polecam

https://vetspolszczenia.pl/projekt.html?id=dementium-ii

Gruba ryba0piorunów

Jezu, ta strona ze spolszczeniami też okropny slop, odrzuciła mnie od pierwszego kliknięcia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Gry

23piorunów

158 + 1 = 159

Tytuł: Silent Hill 2
Developer: Bloober Team
Wydawca: Konami
Rok wydania: 2025
Gatunek: survivalowa, horror
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: Ukończona 19h
Ocena: 8/10

Remake gry studia Konami z ciekawym klimatem, nietypową muzyką i zagadkowym światem gry pełnym beznadzieji i depresji. W kilku momentach gracz podnosi swoje ciśnienie. Grałem na poziomie standard ,więc walka w grze dość prosta. AI przeciwników niezbyt wygórowane. Natomiast łamigłówki były dość złożone i niestety trzeba było zasięgnąć rady w solucjach. Trzeba zwracać uwagę na szczegóły w notatkach,znakach na ścianach itp. Rozgrywka dość liniowa, powtarzamy niektóre lokacje coś jak w Alien Isolation,wracając na stare śmieci. Historia w grze to podróż bohatera wewnątrz siebie by rozwikłać tajemnicę tytułowego Silent Hill. Po drodze wydaje się,że jesteśmy bliżej końca,a tu kolejne drzwi,kolejny korytarz do przejścia,kolejny klucz do otwarcia zamka. Do przejścia jest kilka zakończeń .Gra dla osób lubiących depresyjne przytłaczające gry takie jak w klimacie kina azjatyckiego horroru(the Wailing z 2016 roku)

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Gry

21piorunów

157 + 1 = 158

Tytuł: Lara Croft and the Guardian of Light
Developer: Crystal Dynamics
Wydawca: Crystal Dynamics
Rok wydania: 2010
Gatunek: przygodowa, akcja
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: 9h
Ocena: 8/10

Jeden z lepszych TR.

Nie jestem fanem gier 2 gałkowych w rzucie izometrycznym ale postanowiłem zaryzykować i było warto.

Fabuła prosta jak drut . Ciekawe lokacje, trochę kombinowania - choć nie specjalnego.

Z minusów brak czasem możliwości zaliczenia wyzwania gdy się coś ominie i trzeba na nowo zaliczać cały poziom.

Kupiłem DLC niepotrzebnie bo liczyłem na jakieś grobowce a to tylko walka z hordami przeciwników.

Ogólnie miła odskocznia od dużych TR

Spolszczenie - choć samego tekstu jest znikoma ilość w przerywnikach filmowych

https://mega.nz/folder/CjJR1Jqb#E_LQxlaiP14A2Ejhll3Jfg

Koneser

w Hydepark

28piorunów

156 + 1 = 157

Tytuł: The Stanley Parable: Ultra Deluxe
Developer: Crows Crows Crows
Wydawca: Crows Crows Crows
Rok wydania: 2022
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: Linux
Czas do ukończenia: 12h
Ocena: 9/10

Wreszcie bohater gry, z którym się utożsamiam. Stanley siedzi i klika w komputer zgodnie z instrukcjami jakie otrzymuje. Pewnego dnia dzieje się coś, co zmusza Stanleya do przeżycia krótkiej przygody w jego miejscu pracy.

Generalnie to da się tę grę przejść w 4 minuty i 22 sekundy. Ale można też przy niej spędzić znacznie więcej czasu, podejmując fabularną eksplorację. Nie brakuje też humoru.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

17piorunów

155 + 1 = 156

Tytuł: V Rising
Developer: Stunlock Studios
Wydawca: Stunlock Studios
Rok wydania: 2022
Gatunek: survivalowa, RPG akcji
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: Ukończona 47h
Ocena: 8/10

V Rising czyli nieślubne dziecko Diablo i Dungeon Keepera. Bardzo dobrze się bawiłem, chociaż pod koniec to już pozmieniałem parametry trudności i prułem przed siebie aby tylko skończyć. Z późniejszymi bossami było już po prostu zbyt ciężko w pojedynkę.
Gra na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy hack&slash. Rzut izometryczny, pasek umiejętności i siekamy przeciwników tym co mamy pod ręką. Drzewka umiejętności jako takiego nie ma, jest tylko księga czarów z której z czasem wybieramy coraz więcej zaklęć. Poziomu postaci też brak, jest za to poziom ekwipunku który określa naszą siłę względem mobków. W momencie odblokowania możliwości budowania zamku (bardzo wczesny etap gry) dochodzi element craftingowy. Stawiamy podłogi, ściany, warsztaty, skrzynie, jakieś ozdoby. Z czasem gra pozwala stawiać kamienne ściany przez co nasze lokum przemienia się w zamek. Gdy możemy już stawiać pierwsze podłogi od konkretnego rodzaju pomieszczenia zaczyna być czuć klimat DK. Skrzynie w skarbcu są dostępne dla każdego stołu produkcyjnego w zamku, warsztat pracuje szybciej i wydajniej gdy stoi w kuźni, itd. Na początku jak to zwykle bywa formuły są proste, z drewna i roślin stawiamy prowizoryczne ściany, z kości i kamienia prymitywne bronie. Z czasem jednak robi się to bardziej skomplikowane i biegamy od stołu do stołu przygotowując kolejne materiały aby zrobić coś konkretnego. Trochę jak Factorio/Satisfactory ale na dużo mniejszą skalę. W późniejszym etapie gry pomaga system automatycznego rozprowadzania wytworów. Samo budowanie mogę zaliczyć do przyjemnych. Wszystko możemy stawiać w zasięgu kamery, nie ma jakiegoś ograniczenia, że ścianę muszę postawić maksymalnie dwa metry przede mną. Co wybuduję to mogę bez problemu przesunąć, włącznie z przedmiotami znajdującymi się w środku, lub zniszczyć odzyskując 100% materiałów wykorzystanych do budowy. Nie ma czegoś takiego, że jak chcesz przestawić skrzynkę to najpierw musisz wybudować inną tymczasową, przerzucić do niej wszystko, tę pierwotną zniszczyć i postawić nową. Bardzo ułatwia to reorganizację bazy w razie potrzeby. A taka zdarza się co jakiś czas w miarę postępów z odblokowywaniem technologii. Co do walki to tak jak pisałem wcześniej typowy hack&slash, chodzimy WSAD (no dobra, to może niezbyt klasyczne), wrogów wybieramy myszką a ataki klawiszami na klawiaturze. Działa to dosyć fajnie, jedynie co to przyczepię się do kursora i z tego co widziałem we internetach to jest to bolączka ogółu. Mianowicie jest on bardzo mały i słabo widoczny, a przy obracaniu kamerą znika. Często miałem przez to problemy, że nie trafiłem tego wroga co chciałem bo postać akurat była odwrócona w inną stronę, albo w ogóle musiałem chwilę się zastanowić żeby wiedzieć co się dzieje. Postęp gry polega na zabijaniu bossów których łącznie z głównym jest prawie 60. Każdy z nich coś odblokowuje. Przemianę postaci, nowe zaklęcia, możliwość tworzenia materiałów czy stawiania mebli/stanowisk. W znacznej większości nie są oni jakoś ze sobą powiązane i nie musimy ich ubijać w określonej kolejności. Powstrzymuje nas tylko poziom ekwipunku. Sami bossowie są dosyć zróżnicowani, jeden atakuje dystansowo, drugi nas okłada z bliska a trzeci preferuje ciosy z ukrycia. Spotkać ich można chodzących na mapie świata (co bywa niebezpieczne jak przypadkiem się trafi na takiego z dużo wyższym poziomem), stacjonujących w konkretnych miejscach, bądź w trybie mieszanym. Jest kilku takich co chodzą na spacery ale co jakiś czas wracają do swojego legowiska. Gra ma kilka pomniejszych smaczków które pozytywnie wpływają na ogólną jej ocenę. Między innymi to, że nie każdy mobek lubi każdego. Np. szkielety walczą z ludźmi, wilki to w ogóle chyba z każdym. W mojej rozgrywce doprowadziło to raz do takiej sytuacji, że boss walczył z dwoma dosyć mocnymi przeciwnikami. Ja stałem z boku i tylko go dobiłem jak miał już marginalną ilość życia. Teoretycznie może nawet dojść do tego, że dwaj bossowie będą walczyć ze sobą. Nie zdarzyło mi się to, ale miałem raz plan żeby napuścić na siebie dwóch co patrolują bardzo blisko siebie. Nie chce mi się już pisać więcej więc będę kończył :grinning: Generalnie gra na plus, żałuję tylko, że nie grałem z ziomkami bo pewnie było by dużo lepiej. Pozostaje czekać na kolejną część która już jest w produkcji.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

33piorunów

154 + 1 = 155

Tytuł: Dungeon Keeper
Developer: Bullfrog Productions
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 1997
Gatunek: strategia RTS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 20h
Ocena: 8.5/10

Jakiś czas temu recenzowałem tutaj DK2 i pisałem, że jest gorsze niż DK1, ale że nie byłem pewien, to stwierdziłem, że sprawdzę czołem. No i mimo, iż zajeło mi to więcej niż wtedy zakładałem (październik 2026 vs marzec 2025), bo sobie dłubałem od czasu do czasu tylko to jednak potwierdzam - DK1 > DK2.

Dla nieznających serii - jesteśmy złym lordem, kopiemy lochy, sprowadzamy obrzydliwe kreatury i zamieniamy cukierkowe krainy w ogarnięte wojną tereny pełne zgliszcz i zwłok. Do podbicia mamy 20 krain, które widzimy ze swojego pulpitu złego lorda i już tutaj chciałbym zaznaczyć pierwszą przewagę DK1 nad sequelem. Tutaj mamy widok na cały kontynent i widzimy jak z każdą kolejną puszczoną z dymem wiochą kraina pogrąża się w rozpaczy, tam mieliśmy mapę, która tylko zmieniała kolor.

Żeby jednak tego dokonać musimy zwabić do swego lochu stwory, wytrenować je albo zabezpieczyć loch pułapkami, bo przeciw nam staną nie tylko dobrzy bohaterowie, ale też inni pretendenci do zawładnięcia krainą. I znowu - widać tutaj więcej pomysłów niż w sequelu. Może nie wszystkie potwory są interesujące (muchy i żuki? naprawdę?), ale jest ich więcej i mają więcej zdolności. Dodatkowo niektóre bardziej się nienawidzą niż w 2, więc musimy je rozdzielać.

Warto tutaj też podkreślić, że AI jest lepsze niż w 2, chociaż nieidealne, żeby nie było. Tym razem już wrogie potwory się nie mijają podążając za rozkazem, ale widząc przeciwnika wchodzą z nim w walkę. Bo trzeba wspomnieć, że to nie jest klasyczny RTS - troszkę bardziej strategia managerska, bo my możemy wskazywać rzeczy naszym podopiecznym do zrobienia, ale nie sterujemy nimi bezpośrednio. No prawie. Bo jest zaklęcie opętania, które zmienia strategie w "FPS", ale tylko dla pojedynczego potwora. Możemy też naszą ręką zrzucać je w odpowiedniej przestrzeni, ale jak potwór nie chcę to nie wykona rozkazu (patrzę na ciebie rogaty).

Poza tym do dyspozycji mamy zaklęcia oraz pułapki, którymi możemy zabezpieczać nasz loch przed intruzami, a jeżeli już dopuścimy do walki to możemy pojmanych schwytać do więzienia by przerobić na szkielety lub poddać zabiegą zmieniającym zdanie w sali tortur i tutaj chyba największa różnica na plus dla 1. Zdecydowana większość stworów ma indywidualne tortury - czarodziejów zamieniamy w żaby, elfą wydłuża się uszy, wampirom wbija kołki, wróżki obkręca wokół własnej osi na ich skrzydłach. W DK2 do wyboru jest łamanie kołem i krzesło elektryczne i koniec. Moim zdaniem więcej miłości widać w projekcie 1.

Ostatnia rzecz, o której chciałbym wspomnieć to różnorodność misji w kampanii. Różnych pomysłów jest dużo, mamy tutaj nie tylko klasyczne "rozbuduj loch i zaatakuj", ale czasem brakuje nam niektórych pomieszczeń (19 misja i brak siłowni zmusza do myślenia w pierwszej fazie), mamy tower deffense, misje z korytarzami pełnymi pułapek, jest po prostu tego więcej niż w sequelu. Nie wiem co tam poszło nie tak.

Nim przejdziemy do oceny to jedna ważna informacja. Gra się zestarzała graficznie i to bardzo. Jest fanowska modyfikacja Keeper Fx, która sprawia, że oczy nie bolą i bez niej ani rusz.

Podsumowując - potwierdzam swoje przypuszczenia i Dungeon Keeper 1 jest lepszy od swojego następcy. Może i zestarzał się, ale fani dbają o niego, także jeżeli ktoś chciałby dla odmiany zostać złym lordem to serdecznie polecam.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Tytan8piorunów

Potwierdzam 1 lepsza od 2. W polskiej wersji chyba lektorem był pan Fronczewski nie pamiętam jak to wyglądało w 2. Zawsze lubiłem opętać potwora i nim tłuc napastników. Ciekawym rozwiązaniem było, że widok z oczu stwora różnił się w zależności od jego rodzaju

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Gry

33piorunów

153 + 1 = 154

Tytuł: Silent Hill 2
Developer: Bloober Team
Wydawca: Konami
Rok wydania: 2025
Gatunek: survivalowa, horror
Użyta platforma: PS5 Pro
Czas do ukończenia: 17h
Ocena: 10/10

Stało się, nie zakładałem, że kiedyś to napiszę, ale stało się i po latach poznałem wreszcie historię pewnej wizyty Jamesa Sunderlanda w miasteczku Silent Hill. O swojej historii sprzed lat pisałem tutaj (swoją drogą mam nową i lepszą, zapraszam do komentarza) i przez lata miałem swój prywatny lęk przed szpitalem Brookhaven, teraz zresztą też po dotarciu tam gra została na jakiś czas porzucona, ale wróciłem. I oj warto było.

Dla nieznających gry - James dostaje list od swojej żony Mary, która chcę z nim się spotkać w ich miejscu, w miasteczku Silent Hill. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Mary nie żyje od 3 lat. Wiedziony chęcią ponownego spotkania żony, ale pewnie też ciekawością James wybiera do opuszczonego miasta na jeziorem Toluca, które wiecznie jest osnute mgłą. Nie wie jeszcze, co go spotka i że jego podróż to będzie coś więcej niż zwykła wizyta w turystycznej (chociaż też nie do końca) miejscowości...

Remake przygotowany przez polskie studio Bloober Team (podobno) wiernie adaptuje historię opowiedzianą lata temu przez Konami, ale rozbudowując ją o dodatkowe zagadki i korytarze pogłębiając horror, który przeżywa James. Na całe szczęście postanowiono nie trzymać się oryginalnego gameplay'u i go uwspółcześniono, co jest ważne, bo jednym z największych problemów, jaki miałem lata temu, to poza tym, że byłem za młody i nie umiałem dobrze w angielski, to była kamera. Tutaj mamy klasyczne TPP, co ułatwia walkę z maszkarami, ale też pozwala więcej opowiedzieć środowiskiem, a jest co opowiadać.

Historia to najmocniejszy punkt gry, za nią dałbym 12/10, zwłaszcza, że jestem już po kilku filmikach z interpretacjami i omawianiem tego. Dostajemy tutaj bardzo mocny psychologiczny horror i to niejednej postaci. Niektóre nawiązania i metafory są oczywiste, inne nieco bardziej skomplikowane, jeszcze innych bym w życiu sam nie zgadł (myślałem, że czerwona kwadraty służące do zapisu to po prostu logo Konami, a jednak nie). Dla graczy powracających przygotowane też są znajdźki, które wspierają jedną z teorii spiskowych, a jednocześnie budzą dodatkowy niepokój (zwłaszcza glimps of past). Sama gra oferuje 8 różnych zakończeń (6 oryginalnych i 2 zupełnie nowe), co biorąc pod uwagę, że nie mamy systemu wyboru dialogów było dla mnie zaskoczeniem, ale jak już człowiek zna system ich odblokowywania to może tylko powiedzieć - świetnie pomyślane, szapo ba!

Oprawa wizualna jest bardzo dobra, ale nie oszukujmy się - nie jest to najpiękniejsza gra w którą grałem. Natomiast wykorzystano Unreal Engine by pobawić się jeszcze trochę samym modelem miasta i dungeonów, aby wzmocnić przekaz. Audio rewelacyjne - aktorzy dobrze zagrali i wierzyłem każdemu, muzyka jest rzadko, ale kiedy się pojawia robi swoją robotę, ale na osobne oklaski zasługują efekty dźwiękowe, które nie tylko budują atmosferę, ale też opowiadają historię i po przetworzeniu przez modulator (przyspieszeniu/spowolnieniu) słyszymy różnego rodzaju wyznania. Świetny detal, którego się nie wychwyci.

Jeszcze kilka słów o gameplay - poza wspomnianą walką mamy tutaj też eksploracje, podczas której szukamy rzeczy niezbędnych do rozwiązania zagadek. Walka jest zrobiona poprawnie, potwory mają swoje słabe strony (przypadkowo obejrzana na rolce technika z kolanem zmieniła cały mój styl gry!), ale też różnią się między sobą i wymagają różnego podejścia. No i te chędożone manekiny, co nie wyzwalają radia, nienawidzę ich całym serduszkiem. Natomiast mam problem delikatny z zagadkami, bo te czasami są za bardzo abstrakcyjne. W oryginale pamiętam, że lataliśmy za kluczami (albo tylko tyle pamiętam), tutaj jakieś figurki, obrączki, no dziwnie się z tym czułem, ale ok. Może to ma głębszy sens, a jeszcze nie wiem.

Ogólnie serdecznie polecam i cieszę się, że po pierwsze wyszedł remake, po drugie, że został zrobiony dobrze, po trzecie, że przez Polaków, a po czwarte, że mimo iż kilka razy mózg wysłał impuls do kupy, że spotkanie jest w gaciach to jednak to ukończyłem. Obsraną kanapę można wyprać, a wspaniała historia pozostanie ze mną na zawsze.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba4piorunów

A co do historii to kończę konkretny rozdział, muszę uciec przed nieśmiertelnym bossem, biegnę przez korytarz dopadam do windy, pojawia się mocna i nieoczekiwana cutscenka (spoiler dla znających grę: ).

Nagle wszystko milknie, wjeżdża smutna, cicha muzyka... i mojemu psu zaczęło coś się śnić i zaczął machać przez sen łapkami i warczeć xD

Fanatyk1piorunów

@Loginus07 - super gra - grałem w oryginał na PS2 i niedawno w remake na PS5 - jak się jest już dojrzałym dorosłym to odbiór gry jest zdecydowanie lepszy ze względu na mocno psychologiczne tematy.

Teraz czekamy na remake trójki, bo ta piosenka wryła mi się w banię (a później użyli ją w filmie): https://youtu.be/S8IA3qONp8c

Silent Hill Revelation - You're Not Here Music VideoAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

52piorunów

152 +1 = 153

Tytuł: Kingdom Come: Deliverance
Developer: Warhorse Studios
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2018
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 59h
Ocena: 8/10

Czy można przejść grę bez opanowania walki bronią ? Można, jeszcze jak, ale nie jest łatwo :grinning:

Do końca gry nie nauczyłem się poprawnie władać mieczem, łuk jako tako, a buzdyganem tylko w walce zbiorowej gdy przeciwnik się prawie nie bronił xD

Ogólnie podobała mi się fabuła, lokalizacje i realność gry. Aczkolwiek, liczba gierek w grze była trochę przesadzona. Nie chciało mi się bawić w ostrzenie miecza czy alchemię. Tej drugiej nauczyłem się z musu podczas misji w Klasztorze.

Na plus również sam rozwój postaci, Henryka, od zwykłego wieśniaka, który dostaje w d⁎⁎ę od życia na początku gry do oczytanego rycerza pod koniec :smiley: W pełni działała zasada i Herkules d⁎⁎a kiedy ludzi kupa.

Na minus, liczba błędów gry, które mimo lat od premiery wciąż występują. Może za jakiś czas spróbuję popykać w dwójeczkę, podobno minimalnie przyjaźniejszy jest system walki 😛

Twórca1piorunów
Na minus, liczba błędów gry, które mimo lat od premiery wciąż występują. Może za jakiś czas spróbuję popykać w dwójeczkę, podobno minimalnie przyjaźniejszy jest system walki 😛

Ja właśnie gram w dwójkę, mam już chyba ponad 110h. Walka zdecydowanie prostsza, mniej kierunków, szczególnie na początku dało się to odczuć, ale jednocześnie więcej niż 1 przeciwnik to nadal wyzwanie 😉 Po tych 110h chyba tylko jedną miksturę uważyłem, o ile kowalstwo po jakimś czasie zaczęło mi sprawiać przyjemność i jest cała linia questów, o tyle warzyć mikstur też mi się nie chce i dobrze, że gra do tego nie przymusza :stuck_out_tongue_winking_eye: Jak dla mnie jedna z niewielu gier, w których poczułem taką immersję.

Fanatyk3piorunów

@pawlox największą immersję miałem, jak jechałem konno przez ciemny las z pochodnią i mnie napadły jakieś zbiry, więc zacząłem uciekać xD

Kurna nic nie widać, co chwile w jakieś krzaki wpadałem, ostatecznie udało się dojechać do miasteczka ale od tamtej pory w nocy chodziłem spać :grinning:

Twórca1piorunów

@Gilgamesh Haha, tak, noc jest ciekawa :grinning: Jeszcze mogłeś uderzyć łbem w jakiś konar i spaść z konia, wtedy dopiero miałbyś ciepło ;D

Fenomen1piorunów

@Gilgamesh Uwielbiam, przeszedłem niedawno. Imersja, poczucie, że broń jest ciężka, że nie można ot tak pyskować szlachcie, że jest brudno i bieda - oj strasznie mi się spodobało.

To co nazywałeś wadami jak alchemia, walka czy ostrzenie to dla mnie zaleta także każdy ma swój gust :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Gry

18piorunów

151 + 1 = 152

Tytuł: Luigi's Mansion 3
Developer: Next Level Games
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2019
Gatunek: akcja, przygodowa
Użyta platforma: Nintendo Switch
Czas do ukończenia: 18h
Ocena: 9/10

Poodkurzane

Powoli nadrabiam kupki wstydu w 2019 doszedłem do połowy (10h) i porzuciłem.

Teraz od początku zacząłem.

Fenomenalne lokacje każda w innych klimatach, zróżnicowani przeciwnicy. Na Każdego bossa tzreba było mieć sposób - jedynie finalna walka jedna z łatwiejszych i mniej wymagających kombinowania.

Polecam każdemu.

Jest tez spolszczenie

https://drive.google.com/drive/folders/1OUb2MntZlbf1IYoYcTb6cXouDzFD1lpn?usp=sharing&pli=1

Autorytet

w Gry

15piorunów

151 + 1 = 152

Tytuł: Clive Barker's Hellraiser: Revival
Developer: Saber Interactive
Wydawca: Saber Interactive
Rok wydania: 2026
Gatunek: akcja, horror
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 13h nieukończone
Ocena: 7/10

Długo przyszło nam czekać na grę " od" Cliva

pamiętam Clive Barker’s Jericho na ps3 - przeciętna ale tez był klimat.

Kapitany klimat coś jak The Darkness, Blood. Może nie przeraża ale design lokacji robi swoje.

Gry nie ukończyłem i nie zamierzam - doszedłem do sister of mercy.

Poziom trudności jest wysoki - do pierwszego bossa grałem na normalnym - miałem z jedną apteczkę..

Na łatwym nie jest lepiej.

Póżniej nie było w sklepie apteczek ani bandaży co jest bez sensu - a życie miałem na poziomie 20% - praktycznie 2 ciosy i zgon.

Co prawda przy walce sister of mercy użyłem Trainera - pierwszy raz od 20 lat - ale uznałem że bez sensu dalej się męczyć

Z bugów trafiłem na jeden po którym postać po otwarciu drzwi się zawieszała

Dosyć fajna gra nie licząc poziomu trudności w super cenie 150 zł na premierę

Dostępne spolszczenie AI - które jest bardzo dobre https://bazarowespolszczenia.pl/gra/clive_barker_s_hellraiser_revival

Na Steam Deku działa mocno przeciętnie - praktycznie żadna gra na UE5 nie jest komfortowo grywana na tym sprzęcie

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Gry

13piorunów

150 + 1 = 151

Tytuł: Ball x Pit
Developer: Kenny Sun and Friends
Wydawca: Devolver Digital
Rok wydania: 2025
Gatunek: akcja, roguelike
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: 32h
Ocena: 8/10

Powiem tak, do jakiejś 20-25h było bardzo, bardzo spoko, potem "tylko" spoko, a jak już wleciały creditsy to... na razie nie chcę mi się więcej w to grać 🙂 To nadal bardzo dobra gierka, ale w pewnym momencie ekonomia staje się tak rozjebana, że już mi się nie chciało ani grzać w dodatkowe bonusy z hajsu (rozwój miasta też bardzo wciąga), ani samo kulkowanie nie stawiało jakichś większych przeszkód (teraz NG+ jest odblokowane, ale... meh). Ale co swoje wygrałem z tego, to wygrałem. Nie żałuję, bo jak to tak - całościowo spoko przeżycia. Trochę w tym feela Vampire Survivors, że na początku grasz jak opętany, a potem jednak dopaminki siadają i już tak nie grzeją, jak na początku. Nadal warto polecić, na SD produkcja niemal idealna.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

32piorunów

149 + 1 = 150

Tytuł: Control
Developer: Remedy Entertainment
Wydawca: 505 Games
Rok wydania: 2020
Gatunek: akcja, strzelanka, horror, sci-fi
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 30h - z dwoma dodatkami
Ocena: 8/10

Robiłem już kiedyś podejście do Controla, ale odpusćiłem prawie na samym końcu gry, nie wpamiętam dlaczego. Niemniej nie czułem znużenia grając ponownie po 2 latach, więc dobrze to świadczy o tej grze. Lubię Remedy Connected Universe, więc to jak Control się zazębiał z Alanem Wakiem było dla mnie dodatkowym smaczkiem. Gra jest wyśmienita gameplayowo, morfująca siedziba jest super, fabularnie jest dobra, ale dość ciężka (dużo niedopowiedzeń, nawiązań do uniwersum Remedy), ale i tak trzyma wysoki poziom. Dźwiękowo jak zwykle super, jest w grze utwór Poets of the Fall oczywiście. Dobry, solidny tytuł.

Wirtuoz0piorunów

Obczaj kiedyś Control:Resonant, (sequel Control) dopiero co wyszło z 2 tygodnie temu. Mam skończone jakieś 70%, jak dla mnie równie dobre jak pierwsza gra.

Fanatyk0piorunów

@Zielczan obok bg3 to chyhba jest gra od której się najwięcej razy odbijałem xD jakiś miesiąc temu zainstalowałem jeszcze raz, ale w międzyczasie wyszedł remaster Wiedźmina i znowu się nie udało w Controla pograć dłużej niż 30 minut

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Dyskusje

21piorunów

148 + 1 = 149

Tytuł: Diablo IV
Developer: Blizzard
Rok wydania: 2023
Gatunek: hack'n'slash
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10

Gra polega na naduszaniu przycisków aż wszystko w okolicy nie zginie. Czyli klasyka. Z jakiegoś powodu w tej części jest level-scaling, więc tak średnio opłaca się zabijanie potworów w jakiejś większej ilości. Niektóre lokacje przeszedłem bez zabijania nikogo. Fabuła jest grubsza niż się spodziewałem po Diablo, momentami nawet się smutno robiło. Polska aktorka od Lilit zrobiła dobrą robotę. Ogólnie spoko, ale na kupno dodatku mnie nie namówią.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Gry

22piorunów

148 + 1 = 149

Tytuł: Batman Arkham Origins + DLC
Developer: WB Games Montreal, Splash Damage
Wydawca: Warner Bros. Interactive Entertainment
Rok wydania: 2013
Gatunek: akcja
Użyta platforma: PC/Steam deck
Czas do ukończenia: 37 h
Ocena: 8/10

Batman praktycznie idealny. Fenomenalne przerywniki filmowe, masa zakręconych postaci z uniwersum DC.

Finałowa walka w podstawce słaba w DLC dużo bardziej ciekawa i magająca.

Enigma zrobiona na 100%.

Z minusów - przydała by się szybka podróż z wnętrza budynków

Natrafiłem na jeden glicht co częściowo uniemożliwiał skończenie gry na szczęście za pomocą yt udało się go ominąć.

Pozostało mi dokończyć ostatnia grę z serii

Autorytet0piorunów

@zielczan tez tu maczałeś palce?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Gry

20piorunów

147 + 1 = 148

Tytuł: The Blood of Dawnwalker
Developer: Rebel Wolves
Wydawca: Cenega
Rok wydania: 2026
Gatunek: fantasy, RPG
Użyta platforma: PlayStation 5
Czas do ukończenia: ukończona w około 60 godzin
Ocena: 3/10

Byłem dość nakręcony na tą gierke, wydawało mi się, że może to być naprawdę ciekawy tytuł, głównie ze względu na zabawę z czasem na wykonanie głównego wątku. Samo to, że w prologu jest chyba z 8 misji do zrobienia, a czasu na 2-3 zrobiło na mnie wrażenie, ale na krótko...

To co wydawało mi się, że będzie atutem, było główną zmorą. Presja żeby zdążyć przed czasem powoduje, że naciskałem na wątek główny i tylko te misje które w jasny sposób sugerowały, że dadzą mi dużą przewagę w pojedynkach - bardzo możliwe, ze w ten sposób pominąłem sporo atrakcji.

Na rozwiązanie naszego problemu dostajemy 30 dni, udało mi się ukończyć 12 dni przed końcem - co tak na prawdę pokazuje, że mogłem jeszcze pocisnąć questy poboczne, ale nawet mi się nie chciało.

Postać szybko robi się niepokonana, a walka nużąca. Z tego też powodu olałem wszelkie sojusze i głównego złola zabiłem solo po odblokowaniu możliwości dojścia do niego bocznym wejściem. Bosowie są mało wymagający, a sposobem na każdy pojedynek jest stanie jak słup, czekanie na atak przeciwnika i robienie kontrataku. Największym problemem były potwory ze screena, ponieważ wskaźnik kontry jest czerwony i na postaciach w tym kolorze niemal niewidoczny...

Namierzanie przeciwników to jakiś koszmar, po użyciu umiejętności śledzona jest losowa postać w drugim rzędzie - nie ta w którą użyłeś umiejętność, czy nawet najbliżej ciebie...

Historia raczej też nie wycelowane do mnie, nie lubię takich ckliwych opowiastek o ratowaniu swojej toksycznej rodziny.

Mimo, że gra robi świetne pierwsze wrażenie, to szybko stara się być młodszym, nieco głupkowatym bratem wiedźmina. Jestem dość rozczarowany.

Kosmonauta

w Gry

13piorunów

146 + 1 = 147

Tytuł: Resident evil 6

Wydawca: Capcom

Rok wydania: 2012

Gatunek: TPP survival horror

Użyta platforma: PS4

Ocena: 6/10

Zacznę od tego, że RE to ogólnie moja ulubiona seria jeśli chodzi o mechaniki bo fabuła poleciała na łeb juz przy okazji Code Veronica. Jak widac zbyt wymagający nie jestem,  ale pochwalę się, że 3 z psx na hardzie przechodzę speedrunem w niecałe 2 godziny.  Do rekordu światowego brakuje mi około 20 minut.

A co do 6.
Od dnia premiery odbijalem się co jakiś czas dając jej szansę, a to przez poprzedzającą tę część piątkę rozpoczynaniem od fabuły Chrisa. Nie polecam.  Nawet jako druga (wg założeń) jest gowniana i tyle.

Na początku wrzesnia tego roku dostala kolejną szansę i ku mojemu zdziwieniu przeszedlem całą fabułę w 4 wieczory.

A jest w co grać bo na 1 z 4 kampani zajmuje około 5 do 6 godzin jeśli lubimy zwiedzać zakamarki.

Jakby nie patrzeć to 4 gry w jednej.  6 jeśli osobno policzmy tryby dodatkowe typu mecenaries.

Sam gameplay to niestety typowa budżetowa strzelanka.  Strach przejawia się tylko w nużących jumpskerach. Biegamy od punktu a do b i rozwalamy hordy agresywnego mięsa. 
Tak. Hordy. Jest tego dziadostwa tyle, że nawet na lvl easy łatwo dac sie ponieść i wystrzelac caly zapas amunicji i apteczek przed walką z bossem. A tam zasobów praktycznie brak.

Mimo to rozwalka jest miodna i wsparta walką na pięści co tylko podwaja frajdę.  Satysfakcjonujaca bezmózga napierdalanka.

Projekt lokacji po za paroma wyjątkami to po prostu korytarze,  w których niby nie sposób się zgubić, ale są momenty, że kręciłem się po lokacji z 15 minut bo niektóre skrypty popychajace rozgrywkę są cholernie nieintuicyjne.
Niewiele razy tez zatrzymałem się podziwiać widok. Nie ma czego.

Sama fabuła, choć krestyńska i dość toporna jest poprowadzona calkiem sprawnie i ciekawie się zazębia z kazdą kolejną fabułą, które dodaja kolejne elementy ukladanki.
Jest tez fajny twist na koniec dla fanów 2 z Adą Wong w roli głównej.

Do wyboru więc są 4 kampanie, każda dla dwoch postaci, z których w każdej możemy wybrać tę grywalną i trzeba zaznaczyć, że całą kampanię można przejść w co-op na dzielonym ekranie lub przez sieć.

Ciekawym trybem jest możliwość dolaczenia internetowo do czyjejs fabuly jako potwór lub żołnierz i utrudniać graczowi przejście.  Działa to bardzo dobrze (szybkie respawny) i o dziwo tyle lat po premierze serwery są pełne graczy.

Najlepsza kampanią jest otwierająca (jesli gramy chronologicznie) Leona. Typowy klimat RE czerpiący garściami z czwórki.
Chris jest zrobiony na modłę 5 części,  ale z przesytem i odpieciem wrotek.
Następnie Jake Wesker syn najbardziej znanego antagonisty serii.
Co prawda ta informacja miala byc zaskoczeniem,  ale ktoś nie podumal i spoiler leci już bezmyślnie w kampanii Chrisa, by później już w tej Jakea udawać, że to zaskoczenie.
Ostatnia kampania należy do Ady i próbuje być skradanką, ale nie wychodzi.

Całość dopełniają etapy jazdy autem, lotem myśliwcem, czy helikopterem.
Zrobione całkiem dobrze.

By połapać się w fabule calosciowo warto byłoby znac te gowniane filmy animowane cgi typu dominion. Jako fan nie polecam.
Wystarcza to co tu mamy.

Bardzo pozytywnie natomiast wypada projekt bossów.  Zwlaszcza pani z kampani Leona i Pan z kampanii Jeaka.

Punkt w dół za brak skrzyń i maszyn do sejwa, co odbiera survivalowość z już i tak miałkiej survivalowosci.
Czy postaci mogą chodzić w czasie strzelania nie zarejestrowałem, ale chyba dalej nie.

Ogolnie taki sredniak, ale bawiłem się zadziwiająco dobrze. 


Po przejściu gry odblokowują się wszystkie cutscenki i układają chronologicznie. Powstaje około 3 godzinny film cgi, który sprawił mi ostatecznie większą frajdę niz poznawanie tego samego w trakcie czystek etnicznych,  których dokonujemy przez 25 godzin.

Czy polecam? nie wiem. Nawet jako fan re mam wątpliwości.

Recenzja chaotyczna jak i sama zawartość gry.






Osobistość

w Gry

54piorunów

145 + 1 = 146

Tytuł: Need for Speed: Underground

Developer: EA Black Box

Wydawca: Electronic Arts

Rok wydania: 2003

Gatunek: wyścigowa

Użyta platforma: PC

Ocena: 7/10

W NFS Underground nie grałem za czasów jej świetności - w tamtych czasach ogrywałem tylko NFS Underground 2, potem NFS Most Wanted (2005) i NFS Carbon - także teraz przeszedłem ją po raz pierwszy.

Gra ma status abandonware. W wersji PC nie można było przedefiniować klawiszy i bardzo irytujące było nitro na spacji (gdzie zawsze był ręczny).

Grafika bardzo ładna, przeżyła probę czasu i nawet dzisiaj wygląda bardzo dobrze (może poza terenami leśnymi).

Mapka trasy ustawiona dość wysoko, co w połączeniu z brakiem szerokiego ekranu zasłania widok drogi i trzeba się do tego przyzwyczaić.

W trybie kariery mamy jeden samochód, który możemy tuningować, ale w każdej chwili można go przehandlować za dopłatą na inny - wszystkie elementy tuningu zostaną przeniesione do nowego samochodu.

Brakowało mechaniki znanej z NFS Underground 2 gdzie można było zarobić nitro przy mijaniu blisko samochodów itp; tutaj dodaje to tylko punkty stylu, za które odblokowywane są elementy tuningu wizualnego.

Brak otwartej mapy miasta (free roam) - możemy poruszać się tylko po torach wyścigowych.

Czasami miałem wrażenie, że w grze mamy zaimplementowanego asystenta pasa ruchu - jak nas zarzuci na zakręcie to lepiej trzymać gaz do przodu niż próbować wyprowadzać z poślizgu. Albo po skoku przez skrót samochód sam ustawia się tak, aby kontynuować jazdę wzdłuż trasy.

W przeciwieństwie do NFS Underground 2 znaczniki/ograniczniki trasy na skrzyżowaniach nie mają kolizji i można przez nie przejechać, jednak gra bardzo szybko resetuje wtedy pozycję samochodu z powrotem na trasę.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Koneser1piorunów

Nie wiedziałem że jest taki meter, zapisuje.

A gierka sama w sobie bardzo nostalgiczna. Chciałem jako dzieciak mieć neon i podłodze w gdy sprawię sobie pierwsze auto

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Gry

21piorunów

144 + 1 = 145

Tytuł: Książe i Tchórz
Developer: Metropolis Software
Wydawca: IPS Computer Group
Rok wydania: 1996
Gatunek: przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~6h
Ocena: 6.5/10

Nie zakładałem, że kolejny wpis wpadnie tak szybko, ale potrzebowałem dzisiaj czegoś, przy czym mógłbym trochę ogarniać rzeczy - wypakować się, posortować rzeczy, itp. Stwierdziłem, że Książę i Tchórz ze swoimi dialogami pasuje tutaj idealnie, no i nie wiedziałem, że aż tyle pamiętam z dzieciństwa.

Staroszkolny point & click z niekiedy absurdalnymi zagadkami. Swoją przygodę rozpoczynamy na cmentarzu, gdzie nasz bohater trafia po tym, jak wylądował w cielę księcia królestwa po tym, jak został oszukany przez diabła. Z pomocą przyjdzie mu wskrzeszony mag Arivald, który będzie naszym mentorem w drodzę do odzyskania ciała. Historia jest ok. Nic wybitnego, nie oszukujmy się. Za dzieciaka się tym jarałem, teraz widzę, że może jakichś większych luk nie ma, ale też nie jest to mistrzostwo pisarstwa. Dialogi są zabawne i widać kilka mrugnięć okiem do dorosłego odbiorcy. Kreska... rozdzielczość ją zestarzała, ale ogólnie jest ok. Pojawiają się też elementy zręcznościowe, które są wykonane tak se. Największym problemem było dla mnie piekło i tutaj już pamięć nie pomogła, a bez solucji myślę, że bym nie przeszedł ze względu na absurdalne zagadki (zwłaszcza ten udziec, który nie dość, że jest abstrakcyjny to jeszcze trzeba mieć dobry timing by zadziałało...). Warto jeszcze wspomnieć o dubbingu, który jest na wysokim poziomie, ale... no właśnie jest ale. Liczba aktorów głosowych jest ograniczona i często słyszymy ich po prostu w innych modulacjach. Rozumiem, że wtedy były takie czasy, ale uważam, że warto to odnotować.

Ogólnie to gra jest ok, dostępna na gogu, w sam raz na jeden dzień. Zacząłem o 12, skończyłem o 19, ale po drodze był obiad i spacer z psem, a też robiłem inne obowiązki słuchając dialogów. Raczej już nigdy nie wróce

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Gry

16piorunów

143 + 1 = 144

Tytuł: Marvel's Wolverine
Developer: Insomniac Games
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Rok wydania: 2026
Gatunek: akcja
Użyta platforma: PlayStation 5
Czas do ukończenia: 12h (15h na platynę)
Ocena: 7/10

Ostatnio coś o niej głośno ;)

Prosta, raczej tunelowa gra, walka to głównie naparzanie jednego ataku, trochę parry i uników od czasu. Fabuła znośna. Gdybym kupił na premierę za full cenę, to trochę byłbym zawiedziony. Ale za darmo... ech, można ponaparzać od niechcenia. Łatwa platyna.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Gry

24piorunów

142 + 1 = 143

Tytuł: Neverwinter Nights: Hordes of the Underdark
Developer: BioWare
Wydawca: Infogrames
Rok wydania: 2003
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ~30h
Ocena: 8/10

Ostatnio pisałem o Shadows of Undrentide, które podobało mi się bardziej od oryginału (z którym mam swoją historię, ale to nie miejsce na to, bo już to opisałem przy SoU) i @3zet oraz @aerthevist zachęcili mnie by jak najszybciej usiąść do Hord, bo są lepsze. I potwierdzam - są znacznie lepsze.

Tym razem nasz bohater musi stawić czoła złu, które rośnie pod wspaniałym miastem Waterdeep - Drowy prowadzone przez matronę Valsharess coraz śmielej atakują miasto wprowadzając je w stan wojny, a wielu notabli zostało zamordowanych we własnym łóżku. Podobny los czekałby nas, gdybyśmy się w porę nie obudzili, jednakże było już za późno by uratować ekwipunek, który został skradziony (co fajnie wyrównuje start dla nowych postaci oraz dla tych przeniesionych z SoU/podstawki). Teraz wiedzeni chęcią obrony miasta i/lub własną zemstą schodzimy w głąb Podgórza - labiryntu stworzonego przez szalonego maga Halastra, który stanowi pomost między powierzchnią, a zamieszkałym przez drowy Podmrokiem, by stawić czoła lub połączyć swoje siły z Valsharess.

Fabularnie jest miodzio. Jak tak myślę, to chyba top3 (a top5 na pewno!) historii z cRPG, które poznałem. Opowieść jest spójna, pojawia się kilka alternatywnych rozwiązań niektórych problemów, a nawet złe postaci mogą mieć uzasadnioną motywacje, czyli coś czego zabrakło w podstawce i SoU. Towarzysze są nie tylko znani z poprzednich gier, ale też pojawiają się nowi, którzy są jednymi z ciekawszych w całej serii NWN. Możemy też zwerbować pewną istotną NPC z kampanii Wyjącej śmierci, co muszę powiedzieć podobało mi się i zakończenie jej wątku dało mi satysfakcje. Dodatkowo możemy mieć ich 2 na raz i chociaż XP wpada wtedy mniej to ich rozmowy są ciekawe i rekompensują to.

Mechanicznie tutaj nie zmieniło się za wiele, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że rozwiązano jeden ogromny problem, jaki miałem przede wszystkim w SoU - teraz nosimy handlarza ze sobą w postaci lampy z dżinem. Także możemy zbierać śmieci i unikać przeciążenia, bo wystarczy potrzeć lampę i już sprzedajemy graty. A warto tutaj zbierać pieniądze, bo wreszcie pojawił się sensowny goldsinker - w 2 i 3 akcie uzyskujemy dostęp do mistrza kowalskiego, który za garść monet (a tak naprawdę to grubę miliony) ulepszy nasz sprzęt.

A sprzęt jest niezwykle potrzebny, bo widać, że dodatek skierowany jest do postaci wysokopoziomowych oraz graczy znających grę i jej mechaniki. Poziom trudności rośnie i muszę się przyznać, że miałem kilka problematycznych walk. Wprowadzone zaklęcia oraz atuty epickie robią robotę, ale dla obu stron, a nie tylko dla nas. Bo nasz level cap zwiększył się i już możemy przekroczyć 20 poziom, co odblokowuje naprawdę potężne zdolności. Ogólnie widać, że gra chciała nam podarować coś ekstra na zakończenie oficjalnej przygody i to się udało.

Podsumowując - Hordy są świetne i naprawdę warto było poznać tą historię. A nawet dodam, że tak jak o podstawce i SoU nigdy tak nie myślałem, tak zastanawiam się czy kiedyś nie przejść Hord jeszcze raz, ale tym razem jako zła postać. Więc niech to będzie najlepszą rekomendacją z mojej strony!

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (12)