MahjongOsobistość
2piorunów839 + 1 = 840
Tytuł: Josephine
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Beth de Araújo
Czas trwania: 1h 54m
Ocena: 8/10
Ośmioletnia Jo jest świadkiem gwałtu w parku. Sprawca zostaje ujęty, ale nic już nie będzie takie samo. Dziewczynka przeżywa to na swój sposób, tak samo jak jej rodzice. Do tego staje się głównym świadkiem w rozprawie.
To dość ciekawa perspektywa z poziomu dziecka, które kopiuje zachowania dorosłych, nie rozumiejąc ich i wykraczając czasem dalej w swoich działaniach. Rodzice wydają się bezradni, ale nie ustają we wspieraniu córki.
Takie sytuacje nie zdarzają się często. I może nam, jako widzom, też trudno zrozumieć to dziecinne pozbywanie się "ducha", że to może tak wyglądać – nie do końca powiewające grozą, bo imago gwałciciela nie drażni dzieciaka, ani go nie straszy.
Ale ten ciężar jest czasem większy na zewnątrz niż w środku, gdy mała Jo wszędzie widzi gwałciciela (głównie w swoim pokoju) i akceptuje jego obecność, ale on też w końcu znika, tak jak strach dziecka.
Jak na amerykański film trzeba przyznać, że oprócz kalki typu tata=fizyczność+logika, mama=empatia+psychologia, to jest porządny dramat, który nie ucieka przed dość delikatną kwestią jaką jest obserwacja dziecka. Właściwie dość sporo oglądamy oczami małej Jo. Jak zostaje wciśnięta w świat dorosłych, na przykład na rozprawie sądowej.
W takim norweskim "Fiordzie" jest pokazane, z jak wielką delikatnością działa się w jakimkolwiek kierunku jeśli chodzi o dzieci, tutaj to zahacza trochę o specjalne wrzucenie 8-latki w trochę brutalniejszy aspekt, którego ona po prostu jeszcze nie rozumie. Z drugiej strony jest jedynym świadkiem przestępstwa - dlaczego, z powodu tego, że jest dzieckiem, gwałciciel ma uniknąć kary?
Parę pytań stawia ten film, ale nie na wszystkie odpowiada, bowiem - tak, wciąż patrzymy na wszystko z perspektywy Jo, ona dopiero poznaje świat dorosłych, nie jest on dla niej całkiem zrozumiały, ale stara się sprostać oczekiwaniom.
Ogólnie polecam, dość nietypowe kino amerykańskie, a zarazem w wystarczająco amerykańskie, by podjąć się seansu bez obaw o jakiś powalony horyzontowy arthouse. Nie, to zwykły dramat z dobrą obsługą aktorską - młoda pięknie poprowadzona w filmie, łatwo zapomnieć, że oglądasz małą aktorkę.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


























