Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytanie

Specjalista

w Książki

20piorunów

497 + 1 = 498

Tytuł: Kultura jako źródło cierpień
Autor: Zygmunt Freud
Kategoria: Psychologia
Wydawnictwo: Bellona
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-11-17505-1
Liczba stron: 202
Ocena: 3/10

Dzieło Freuda jest fenomenem, książką transcendentalną. Jest nie tylko opisem danego tematu, ale i jego przeżyciem. "Kultura jako źródło cierpień", jako bezsprzecznie wytwór i element kultury, jest powodem cierpienia czytelnika. Myślę, że gdyby Freud był Polakiem, to na pewno ten esej byłby w spisie lektur szkolnych, ze względu na spełnianie zasady 3 cierpień - cierpiał autor w trakcie pisania, książka jest o cierpieniu i cierpi odbiorca dzieła.
Wielka szkoda, bo Freud porusza bardzo ciekawe kwestie, takie jak walka między indywidualnymi a cywilizacyjnymi potrzebami człowieka, rola kultury w naszym życiu, kształtowanie się sumienia. Mimo że wiele z jego rozważań straciło na znaczeniu lub zostało już dawno obalone, to stawiane przez niego tezy i pytania skłaniają do refleksji i przemyśleń.
Były dla mnie tym bardziej ciekawe, ze względu na niedawną lekturę "Niewolników Dompaminy". Podczas gdy Frued napisał, że "ceną postępu cywilizacyjnego jest utrata szczęścia przez wzrost poczucia winy", to z książki Anny Lembke można wysunąć zupełnie inne wnioski. Rozwój cywilizacji i obwarowań kulturowych jest czymś, co umożliwia nam wewnętrzną kontrolę i osiągnięcie szczęścia.
Wracając do cierpienia czytelnika, chciałem dać książce ocenę 1/10, ale podwyższyłem ją ze względu na poruszane w niej tematy. Dlaczego taka surowa ocena? Czyta się ten esej tragicznie. Autor skacze z wątku na wątek, przy wydawałoby się prostych kwestiach zapętla się i opisuje to samo różnymi słowami przez 5 kolejnych stron, by zaraz potem przy ciekawszym temacie stwierdzić, że nie będzie go szerzej poruszać. Stawia niepodbudowane niczym wnioski a priori, by na nich budować argumentacje do kolejnych tez. Z jednej strony autor swoim stylem chce zbliżyć się do czytelnika. Zadaje bezpośrednie pytania, domyśla się, co odbiorca może sobie po danym fragmencie pomyśleć. Z drugiej strony mam nieodparte wrażenie, że autor pisał ten esej do szuflady i ani razu nie zastanowił się głębiej, czy na pewno jasno przekazał to, co chciał napisać.
Nie polecam.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet1piorunów

@arento
> Stawia niepodbudowane niczym wnioski a priori, by na nich budować argumentacje do kolejnych tez.

Czyli, jak wszystkie pomysły Freuda. Jedna wielka pseudonauka. Niestety, ktoś musiał być pierwszy i na niego trafiło.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

40piorunów

424 + 1 = 425

Tytuł: Człowiek na ba(k)terie. Jak czerpać energię i zdrowie z jelit
Autor: Margit Kossobudzka
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 184
Ocena: 4/10

Parę dni temu trafiłem na ten tytuł tutaj, na tagu. Tematyka którą lubię, ocena w miarę dobra, i sensowna jak dla mnie liczba stron, sprawiły że sięgnąłem po nią najszybciej jak mogłem. No i tl;dr jest takie że nie polecam.

Po kolei: Pierwsza część książki to próba wprowadzenia rodziców dzieci z cesarki (oraz tych karmionych mlekiem modyfikowanym) w wyrzuty sumienia albo i depresje. Opis bardzo BARDZO dekadencki, można wywnioskować że taki rodzic zniszczył dziecku życie. Samo szambo się lało, opisywane skutki były miażdżące, a sformułowania typu "od tego ma się niepoprawną mikrobiotę, i to na całe życie, dziecko nigdy nie będzie w stanie tego naprawić" padały na co drugim akapicie. Autorka trzeźwo zapytała "no dobra, a co jak to nie było widzimisie tylko było wskazanie do cesarki" na co omijająco adwersaż dyskusji powiedział "aha to wtedy git bo jak była intencja porodu to wtedy mikroflora jest taka sama jak gdyby był naturalny". Co xD Nie mówię że wszystkie te rzeczy są kłamstwami, bo wiem że wcale tak nie jest, ale to po prostu straszenie i cherrypicking, bez patrzenia na całokształt. Może intencja była taka żeby nastraszyć przyszłe mamy przed cesarką, żeby po prostu trochę spowolnić tempo przyrastania tego rodzaju porodów, ale takie programowanie społeczeństwa przez straszenie ich podawaniem wybiórczych faktów i półprawd to niestety żenada.

Jak są tu mamy które przeszły cesarkę, albo mają do niej wskazania w przyszłości, albo miały problemy z laktacją: Wiedzcie, że wszystko robicie dobrze, a Wasze pociechy NIE będą na tym stratne. Jesteście dobrymi rodzicami.

Drugim aspektem książki jest ogromna ilość Pediatry Grzesiowskiego. Książka wyszła w 2018 roku, więc rozumiem że wtedy był to jakiś randomowy chłopek roztropek specjalizujący się w przeszcepie kupy, ale przez pryzmat ostatnich lat nie potrafię spojrzeć na to nazwisko bez grymasu obrzydzenia. I nie zrozumcie mnie źle, sam byłem zaszczepiony na covida, uważałem go za poważną sprawę, i nie wierzę że 5G pali mózgi. Aha, i jestem dumny ze swojej rusofobii, bo takie zarzuty też się pojawią na krytykę Pawła xD Wracając: Grzesiowski oczywiście w formie, straszenie szczepami o enigmatycznych nazwach, opowiadanie jakichś bajek, nadużycia interpretacji (które ostatni rozdział książk fixował, ale o tym zaraz) i generalnie spora doza fantastyki. Niby o przeszczepach kupy czytało się spoko, a sformułowanie "superkupa" chyba wleci do mojego słowniczka codziennego, ale i tak było słabo.

Tym natomiast co miało odmienić całkiem wydźwięk książki, był rozdział drugi, czyli jak dbać o te naszą mikrobiotę, albo cytując tytuł "Jak czerpać energię i zdrowie z jelit". No więc na to pytanie sensownie odpowiadał JEDEN akapit ze strony 108, może go zacytuję w komentarzu, a reszta to lanie wody. W ogóle cała książka to lanie wody, przeplecione ciekawostkami.

Ah, ciekawostki, zapomniałbym. W środek akapitów wklejane są wielkie bloki historyjek niezwiązanych za mocno z tematem rozmowy, które sprawiają że całkowicie gubimy wątek co czytaliśmy. Nie wiem kto to zaakceptował, ale czasem przesunięcie ich o DOSŁOWNIE DWA ZDANIA w dół wystarczyłoby żeby domknąć jeden temat a poruszyć drugi, masakra xD

Mega mi sie podoba autorefleksja książki wobec samej siebie, czyli wspomniane wcześniej poprawianie wczesniejszych błędów. Np w pewnym miejscu jest podana wyraźnie różnica między kwaszeniem a kiszeniem, wraz z fantastycznym opisem że kwaszenie to jakiś syf a kiszenie to wspaniały zdrowy proces. Ja, jako osoba luźno zainteresowana technologią żywności, czytałem to z niedowierzaniem, przecież to bzdura którą powtarza pijany wujek na weselu. Prawda jest taka że obie te nazwy odnoszą się do TEGO SAMEGO PROCESU czyli naturalnej fermentacji, a zalewanie produktów octem jest zabronione prawnie. Stronę później zostało to naprostowane, ale jako... Kontropinia jakiegoś innego gościa xD No nie mogę xDD

Dobra Barcol, do brzegu: jedynym dobrym elementem książki jest ostatnia część, gdzie naprawdę ogarnięta babeczka prostuje bzdury z całej książki. Tłumaczy że nie, jelita nie są drugim mózgiem, i inne takie. NIesamowicie kreatywny zabieg jak na reportaż. Powtórzę się, ale nie polecam.

Ostatnim plusem jaki znajdę na siłe, jest język. Książkę czyta się w sposób niezwykle klarowny i prosty, i nie trzeba np. cofać się do danego zdania po parę razy żeby rozkodować intencje.

Więc za: ostatni rozdział, superkupę, i lekkosć czytania - podbijam ocenę o 2 punty i finalnie daję 4 na 10.

Oczywiście jest to skrajnie subiektywna prywatna opinia :>

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Gruba ryba6piorunów

@Barcol czytając twoją opinię doszedłem do wniosku, że w jakiś sposób źle oceniasz liczbowo. Cała książka to gówno, no bo przecież ładuje w twoją głowę masę nieprawdziwych bzdur. To, że jest to napisane przystępnym językiem tego nie ratuje.

Więc za to ocena 0. Ostatni rozdział prostuje bzdury w książce - świetnie, ale kto przebrnie przez masę gówna i do niego dotrze? Za ten ostatni rozdział należy się +1. Razem 1/10, lepiej poczytać sobie skład Domestosa siedząc na kiblu, niż ten wysryw.

4/10 to jest ocena "ujdzie" czyli odrobinę poniżej "przeciętny". I takich przeciętnych książek jest cała masa i nawet są wartościowe. Tutaj ta ocena nijak nie pasuje.

Gruba ryba2piorunów

@KierownikW10 Tak, z jednej strony jestem pewien, że masz rację, ale i tak spróbuję sie trochę usprawiedliwić:

1. Tak jak ciężko jest pierwszy raz odrzucić kandydata na rekrutacji, tak ciężko jest wystawić czyjejś pracy tak niską ocenę po raz pierwszy. Ja te książki recenzuję dopiero od 2 miesięcy, i w sumie to ta czwórka jest póki co najniższą wystawioną przeze mnie oceną, więc z mojej perspektywy umieściłem ją na samym dnie rankingu. Pewnie za rok gdy będę miał na koncie więcej takich czwórek, to ta będzie totalnie nieadekwatna, a dla obserwatora z zewnątrz już teraz nie ma sensu (na co zwróciłeś uwagę).
2. Skupiłem się na złych rzeczach, bo te budzą emocje i się je zapamietuje i najlepiej wchodzą do głowy, ale książka naprawdę ma parę plusów. Mówi że jelita są ważne dla zdrowia codziennego, a ludzie o tym zapominają. Opisuje nowatorską metodę leczenia, a może ktoś o niej nie słyszał. Mówi żeby jeść jagody i pić zieloną herbatę, a to zawsze na plus. Pewnie powinienem o tym wspomnieć w recenzji, ale wtedy byłaby wielka, ogromna, wiec skupiłem się na tym co o niej zapamiętam.
3. Jakby mnie autorka chciała pozwać to powiem że przecież dałem 4/10 i o co chodzi xd

Gruba ryba2piorunów

@Barcol
Ad.1 Jeśli to jest pierwsza wystawiona przez Ciebie 4, to albo dobierasz sobie dobre pozycje do czytania (co rozumiem, nikt nie chce czytać szajsu) albo też jesteś zbyt hojny w swoich ocenach.
Ad.2 Opisane tutaj fakty można znaleźć w pierwszym lepszym artykule w Internecie na temat jedzenia i zdrowia jelit. Bazując na twojej ocenie mógłbym kupić pusty zeszyt i ocenić go wysoko jako książkę, bo wprawdzie nie ma odkrywczej treści, ale hej świetnie się sprawdza jako podkładka pod krótszą nogę stołu a poza tym na pierwszej stronie jest świetny cytat.
Ad.3 Nie wiem czy powinienem pisać komentarze, a co jak ty i ona mnie pozwiecie? A tak na serio, to taki lęk nie prowadzi do niczego dobrego. Jak mamy zaufać recenzjom pisanym z takim lękiem z tyłu głowy.

Wiem wiem czepiam się. Po prostu irytuje mnie, jak obecnie w Internecie są prowadzone oceny i recenzje wszystkiego, książek, gier i filmów. Jak to jest, że średnie oceny gier oscylują wokół 7.5/10? Portale branżowe boją się wydawców i wszystko jak leci oceniają pozytywnie. Ty to również robisz, tylko oczywiście nie masz w tym finansowego interesu.

Gruba ryba1piorunów

@KierownikW10 Rozumiem. Wydaje mi się że co człowiek to interpretacja, i dla mnie średnia dla książki totalnie... no średniej, to 7.

1. Tak, dobieram sobie znane i doceniane klasyki żeby nadgonić zaległości. CZASEM wpadnie coś przed szereg jak dzisiejszy bohater (dostał 4) albo Rozdroże Kruków (5) ale tak poza tym to staram się jechać po topce.
2. Gdy raz przeczytasz słownik to każda książka jest już tylko remixem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niemal wszystko co nie jest beletrystyką można zastąpić skończoną liczbą przewertowanych artykułów na internecie. Fakt, ta pozycja nawet wygląda jak artykuł z Onetu, ale stąd między innymi ta niska (w moim odczuciu) ocena.
3. To był żart.

Moje oceny BĘDĄ zawyżone i jestem tego świadom, pewnie dopiero jak wyrobię sobię bazę 100+ zrecenzowanych i ocenionych książek to będę w stanie to skalibrować jakoś poprawniej.

Ale szczerze, nie bardzo mnie to obchodzi, nie przykładam do tej oceny zbyt dużej uwagi ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

> Ty to również robisz, tylko oczywiście nie masz w tym finansowego interesu.
No tak, ale też nic nie tracę. To tylko liczba jaką przypisałem swoim odczuciom, i nie ma ona żadnych dalszych implikacji. Jakby nie ta rozmowa to pewnie za miesiąc nie pamiętałbym jej.

Myślę że tutaj nie znajdziemy wspólnej nici porozumienia, bo po prostu mamy skrajnie odmienne aksjomaty względem wagi oceny.

Kolejne zdanie nie jest złośliwe, ale skoro dla Ciebie precyzyjnie wyliczone oceny są sprawą niemal świętą (to też żart) a dla mnie nieistotną, i dodatkowo wiem, że będę je przydzialał źle, to czy rozważałeś może danie mnie po prostu na czarną listę?

Gruba ryba2piorunów

>Kolejne zdanie nie jest złośliwe, ale skoro dla Ciebie precyzyjnie wyliczone oceny są sprawą niemal świętą (to też żart) a dla mnie nieistotną, i dodatkowo wiem, że będę je przydzialał źle, to czy rozważałeś może danie mnie po prostu na czarną listę?
@Barcol nie, bo robisz dobrą robotę. A w kwestii ocen mogę się nie zgadzać i nadal doceniać twój wkład.

Gruba ryba1piorunów

@KierownikW10 Rozumiem, dzięki za miłe słowa 😊 Postaram się bardziej rzetelnie dobierać końcowy wynik 😅 Może jak wezmę pod uwagę że to nie jest tylko dla mnie, to będzie lepiej

Mistrz4piorunów

@Barcol kurczę, dwa dni temu widziałam tę książkę na stronie Helionu i poważnie się nad nią zastanawiałam. Dzięki za info, dobrze jest móc uniknąć superkupy 💛

Gruba ryba2piorunów

@Wrzoo Nie ma sprawy, imo dużo lepiej sięgnąć po Sandora Ellix Katz jak kogoś ciekawią bakterie w brzuszku, chociaż jego słowa też trzeba czasem dzielić na 4 bo np. o kapuście kiszonej pisał że ściąga pleśń z wierzchu i reszta jest w porządku 😅

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Książki

35piorunów

402 + 1 = 403

Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10

Edit: 14 książka w tej edycji, ale pierwsze 2 wpisy to w sumie czytane w grudniu, więc dopiero teraz mogę napisać że oficjalnie zacząłem i skończyłem 12 książek w tym roku :grinning: mój rekord!

Tak, wiem, Gaiman zły. Ale gdybyśmy zawsze dzieła oceniali przez pryzmat autora to nigdy nie poznałbym np Mein Kam... A dobra, nieważne...

Tak na serio to nadrabiam w tym roku zaprzepaszczone (pod względem czytelniczym) dekady i właśnie padło na Gaimana. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, i przyznam, że niespecjalnie spodobało mi się to co zostałem.

Ale po kolei!

Tym co rzuciło mi się w oczy na sam początek była archetypowowść bohaterów. Każdy każdy był odbity z szablonu w fabryce. Główny bohater? Nieasertywny pantofel. Jego narzeczona? Karierowiczka. Główni źli? No główni źli z generatora głównych złych. Jeden to nawet sczury zagryzał żeby było mroczniej. Gdybym dowiedział się że książkę pisał 15-latek jako rozwinięcie opowiadania z zadania domowego - przymknąłbym oko. No ale to nie 15 latek a legenda fantasy, i jednak na infantylność w kreowaniu postaci mocno zepsuła mi odbiór.

Potem zaczęły się pojawiać wątki które istniały tylko po to by istnieć. Proszę przykłady bez spoilerów:
\
- ten magiczny most był zbędny, dało się iść normalnie\
- mnisi mogli lepiej oceniać co jest istotne a co nie,\
wszyscy zapominają o ludziach z Pod w ciągu sekundy NO CHYBA ŻE MÓWIMY O STRAŻNIKACH MOGĄCYCH PODNIEŚĆ NAPIĘCIE, TO ONI WYJĄTKOWO TEGO NIE ROBIĄ. No jakiś taki brak przewidywania i konsekwencji.

Więc skąd ocena 7?

Gdy zaczynałem czytać książkę to przeszkadzało mi że jest pisana jak od dzieci dla dzieci.

W połowie książki myślałem że gdybym ją dorwał jako 13 latek to byłbym zachwycony.

A ostatni rozdział czytałem już jako 13 latek, z wypiekami na twarzy, i czując na sobie te magie.

Przypomniało mi się jak mając 9 lat przeczytałem Lew Czarownica i Stara Szafa na dzień przed premierą filmu. Dokładnie tak się czułem.

Książkę oceniam na od 4/10 do 10/10 w przedziale obustronnie zamkniętym. Po skończeniu jej nawet na te rzeczy które mnie irytowały patrzę w sposób jakiś taki przychylniejszy.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

-

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Książki

42piorunów

400 + 1 = 401

Tytuł: Ciemny las
Autor: Cixin Liu
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: audiobook
ISBN: 9788381884495
Liczba stron: 671
Ocena: 7/10

Drugi tom trylogii “Wspomnienie o przeszłości Ziemi” nawiązuje do pierwszej części jedynie głównymi okolicznościami związanymi z obecnością Trisolarian. Nie spotkamy tutaj postaci poznanych w “Problemie Trzech Ciał”, nie dowiemy się jak potoczyły się ich dalsze losy. Dostajemy zupełnie nowy zestaw osób i historii, ponownie Cixin Liu obsadza w głównych rolach Chińczyków, a przez ich imiona naprawdę ciężko jest połapać się kto jest kim. Muszę przyznać że przez większość książki zgadywałem po kontekście o kim jest aktualnie mowa. Przez to ciężko złapać flow i wkręcić się w fabułę. Kolejna rzecz która się nie zmieniła to ogromne skupienie się na tematach naukowych i zalewanie powieści pod korek terminologią naukową. Gdzieś zasłyszałem, że to co pisze Cixin Liu czyta się jak newsy i nie mogę się odpędzić od tego porównania. Przez powyższe raczej nie klasyfikuje się to jako bardzo zwiewna lektura, ale jeśli ktoś szuka sci-fi gdzie faktycznie mamy dużo “science” to będzie bardzo zadowolony.

Książka podnosi kilka ciekawych tematów. Jak przygotować się na wojnę z rasą, która na bieżąco widzi i słyszy wszystko co robimy? Mamy kilka dylematów moralnych i rozważań filozoficznych, a tytułowy Ciemny Las to bardzo dobra rozkmina której okoliczności nie będę zdradzać.

Trzecią część mam już wgraną do odsłuchania by nie zostawiać otwartego tematu, ale osobiście tę serię mogę polecić tylko komuś, kto faktycznie ucieszy się z poruszania mocno naukowych zagadnień. Czuć, że autor ma frajdę z bawienia się fizyką i kosmosem, ale połączenie ich z fabułą osadzoną w chińskiej kulturze może być ciężkostrawne.

Gruba ryba3piorunów

a kogo ma obsadzać jeśli nie Chińczyków? To chińska powieść, ziom xD Ze wspólnych postaci to z tego co kojarzę Luo Ji i Ye Wenjie byli jedną z dużych osi dla pierwszych dwóch części. I ta oficer, ona w 3 spina to do kupy - Cheng Xin

Flow - faktycznie trudno złapać, pomaga czytanie jednej po drugiej, ale zawsze pierwsze rozdziały to mózgojeb. Natomiast nie wyobrażam sobie mąk na które się skazałeś wybierając audiobook. :)

ale jeśli ktoś szuka sci-fi gdzie faktycznie mamy dużo “science” to będzie bardzo zadowolony.

Tak! Doskonale powiedziane. I doceniam, że mimo nerwa którego niewątpliwie Cię kosztowało potrafisz tak stwierdzić. Raz mi wyszedł hemoroid, tak długo przewracałem te same 4 strony żeby coś skumać, a ten se słucha... Jezusicku

Fenomen2piorunów

@Heheszki A ja nigdzie nie piszę że to źle albo dobrze, ani nawet że jestem zaskoczony, że obsadza Chińczyków, po prostu stwierdzam fakt ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie każdy autor musi obsadzać powieści swoją narodowością, zwłaszcza w walcie zjednoczonej ludności przeciw kosmitom :grinning:

Nie jest też tak że książka by mnie denerwowała. Gdyby tak było to bym jej nie ciągnął, a tym bardziej nie dał 7 :grinning: Ale na pewno stanowi pewne wyzwanie.

Autorytet5piorunów

@minaret Mnie się podobała bardziej niż pierwsza część. Chociaż ten motyw z patrzącymi w ścianę tak średnio mi siadł, to już rozkmina z ciemnym lasem jak dla mnie genialna.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Książki

28piorunów

394 + 1 = 395

Tytuł: Takeshi - cień śmierci
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7574-727-0
Liczba stron: 444
Ocena: 6/10

Takie połączenie samurajów na motocyklach z nutką magii.
Kompletnie nie trafiła do mnie historia. Zaskakujące ale najciekawszy wątek to.. relacja damsko-męska.

Na minus język użyty w pierwszych 20% książki. Mam wrażenie że autorka napisała książkę w np 100h. Z czego 90h zajęło jej zredagowanie 20% by brzmiało jak kazanie w kościele
Jakiś surrealistyczny język typu „ baranku boży, który gładzisz grzechy świata”

Potem było już normalnie i całkiem przyjemnie

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

38piorunów

368 + 1 = 369

Tytuł: Gotowy do biegu
Autor: dr Kelly Starrett
Kategoria: sport
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
Liczba stron: 295
Ocena: 9/10

Na zakup książki zdecydowałem się gdy jednego dnia dwie osoby niezależnie mi ją poleciły: moja fizjoterapeutka, i mój kolega biegacz. Wcześniej w zasadzie nie kojarzyłem tego nazwiska, chociaż ponoć jego "Bądź sprawny jak lampart" to nie tylko bestseller ale i świetne dzieło. Co więcej, ta druga była już czytana na łamach bookmetera, niestety autor recenzji (który wystawił jej te 2 lata temu ocenę 10/10) to @smierdakow który usunął konto dosłownie równo 2 dni temu, więc nie wypowie się już xD Sam też już się wyposażyłem w tego Lamparta ale no... jest to kolubryna potężna.

Wracając do tematu wpisu: Gotowy do biegu to najważniejsza sportowa książka jaką czytałem w życiu. Opowiada ona o biomechanice ciała, fizyce kontuzji, i metodach naprawiania naszych słabych punktów. To co jest w niej GENIALNE to że nie zostawia nasz z poczuciem "aha, mam tylko milion rzeczy do naprawy, potrzebuję tylko 7 godzin ćwiczeń codziennie, i nawet nie wiem od czego zacząć" tylko pozwala bardzo precyzyjnie zbadać na czym musimy się skupić.

Założenie bycia Gotowym do Biegu jest takie, że jeśli spełniasz każdy z 12 punktów wyszczególnionych w części drugiej, to jesteś gotowy. Jeśli nie - dostajesz narzędzia jak to naprawić. Ja podczas czytania książki miałem bloczek kartek samoprzylepnych którymi oznaczałem najważniejsze dotyczące mnie rzeczy, i ponownie, ich ilość była skończona xD

Część 1 to taki "miękki opis", nie jest moim zdaniem bardzo istotna.
Część 2 to rozdziały pokrywające wspomniane 12 punktów
Część 3 to ćwiczenia i ich opisy
Część 4 to opisy najpowszechniejszych kontuzji biegaczy oraz plany radzenia sobie z nimi.

Kurde, ta książka to NAPRAWDĘ potężny oręż w walce o zdrowsze jutro, cieszę sie że na nią trafiłem.

To dlaczego nie wpadło 10/10? Z paru względów obniżyłem:
- Tłumaczenie wydaje mi się momentami nieco sztuczne
- Bardzo duży nacisk jest kładziony na rzeczy które mnie nie do końca przekonują, jak używanie tylko płaskich butów, kompresje jakimś floss woodo band, czy przykaz picia dziennie minimum 3l wody (chociaż tutaj pewnie uwagę @Wrzoo przyciągnę xd). Nie jest to obiektywne -1, tylko mi nieco zburzyło przyjemność z czytania, muszę poszukać w dodatkowych źródłach czy te skarpety uciskowe to nie jest pic na wodę, i najwyżej przeproszę Doktora Starreta.

Z drugiej strony za samo "rozciąganie kanapowe" które jest dla mnie kilerem, powinienem mu dać 10/10 z automatu. Książka nastawiona jest na biegaczy, ale porady w niej zawarte są na tyle uniwersalne, że z nazwą "gotowy do życia bez dziwnych kontuzji" ta treść też by przeszła, szczerze polecam każdemu.

Wołam @sleep-devir oraz @pluszowy_zergling bo wyrazili kiedyś zainteresowanie tym tworem.

Czy jestem po tej książce Gotowy do biegu? Nie, ale rozumiem dlaczego i wiem jak to zmienić 😎

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

Dzięki za zawołanie, akurat by była na czasie u mnie 😄

Chociaż wczoraj grałem w piłkę nożną na hali, w sumie wyszło z godzinę bardzo intensywnego ruchu, taka gra na maxa. O dziwo nie licząc dzisiejszych zakwasów to kolano spisało się na medal 🏅

Zaciekawiłeś mnie i jak skończę czytać trylogię Cixin Liu to się skuszę i zamówię ♥️

Gruba ryba1piorunów

@sleep-devir Mam nadzieję że nie będzie na mnie, jak się nie spodoba :innocent:
Jak coś to pierwsza część ma wydźwięk telezakupów mango: dużo obietnic, trochę straszenia, język mocno marketingowy. Książka potem wszystkie te obietnice spełnia, ale osobiście drażnił mnie ten wstęp.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

33piorunów

358 + 1 = 359

Tytuł: Faust Eryk
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 116
Ocena: 9/10

Książka krótka ale tak wypakowana geniuszem tak, że aż strach. Bardzo mocno poszerza uniwersum i jego historię, a pojawiające się wątki powodują co najmniej uniesienie kącików ust.

Bagaż genialny jak zawsze i wkurzony jak nigdy to osobny majstersztyk.

Na razie mam wrażenie że co druga którą czytam jest znacznie lepsza.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

347 + 1 = 348

Tytuł: Czarodzicielstwo
Autor: Terry Pratchett
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 296
Ocena: 7/10

Jak zrobiłem pierwsze podejście do sagi Rincewinda i usłyszałem że potem będzie książka o nazwie "Czarodzicielstwo" to byłem pewien że będą po prostu zmagać się z wymianą pieluszek obaj w tym samym czasie xD No ale magom nie wolno...

Książka nadal fajna i pełna humoru absurdu, ale jakoś ta historia mniej mnie porwała... No i książka dosyć długa jak na te co do tej pory łapałem, momentami nieco za długa.

Na plus ponownie świetne postacie, dialogi, humor. Tłumaczenie tego na polski to musiała być masakra xD

Czytanie ich jednym ciągiem sprawia że trochę mi się miesza w której książce co fajnego się znalazło, i wszystko zlewa w jedną całość, ale nie przeszkadza mi to.

Łapę się za ̶F̶a̶u̶s̶t̶a̶ Eryka.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU3piorunów

no sraczet ma specyficzne poczucie humoru. Czytam Straż Straż i jest tak póki co na 4

Gruba ryba1piorunów

@SuperSzturmowiec o, a mi znajomi deklarowali że najlepsza saga to ta o straży. Mi sie bardzo podoba to poczucie humoru. Astrozoologowie chcący sprawdzić płeć A'Tuina, rośliny rosnące w czasie wstecz, które żeby zebrać dzisiaj musisz wsiać w przyszłym roku a z których wino daje kaca na dzień przed wypiciem, czy cała idea Bagażu który śmieszy mnie niezmiennie w każdej scenie :grinning: mi się bardzo podoba!

GURU1piorunów

@Barcol
PTerry to autor z tych hit or miss. Albo uwielbiasz, albo zupełnie nie lubisz. Jak pasuje ten typ humoru to najlepsze w gatunku, jak nie to uśmiechasz się jak przy polskich kabaretach

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Książki

30piorunów

324 + 1 = 325

Tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli
Autor: Wiesław Myśliwski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-240-6505-9
Liczba stron: 445
Ocena: 9/10

Moim wychowaniem zajmowała się w głównej mierze babcia. Pamiętam, jak siedziałem przy stole, oglądałem Cartoon Network, babcia przyniosła mi ugotowane parówki, usiadła na fotelu i zaczęła kolejną opowieść. "Ja w twoim wieku takich parówek nie jadłam. Różne mięsa się u nas w domu jadło, słonina była, boczek, kiełbasy, ale takich parówek nie. Takie to po wojnie dopiero. A jak wojna była, to o cokolwiek było trudno, pamiętam jak kiedyś...."
Ktoś mógłby spytać "arento, a co to ma do książki Myśliwskiego?!" Otóż bardzo wiele, bo dokładnie tym jest ta książka. Zwierzeniem się, gawędą starego człowieka na temat swojego życia. Opowieścią, w której między tak fascynującymi tematami, jak wybieranie kapelusza czy wizyty u lekarza, przemycone są rozważania o życiu i jego sensie. Mądrości, których nie uczy się z książek, a z doświadczenia i przeżytych lat. Albo od innych ludzi, jeżeli uda nam się, hehe, wyłuskać je z ich życiowych historii.
Wystawiona przeze mnie ocena obiektywnie rzecz biorąc jest zawyżona. "Traktat" nie jednego wymęczy, mnie zanudził, tak samo jak zanudzały mnie historie mojej babci. Koniec końców żałuję jednak, że ich nie słuchałem, a nie żałuję, że przeczytałem tą książkę. Mnie poruszyła, a chyba po to się czyta.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Specjalista2piorunów

@Modrak @WujekAlien Nieprecyzyjnie się wyraziłem. To, że książka jest według mnie "nudna" nie jest w moim przekonaniu zarzutem. Ba, podziwiam autora, że udało mu się tak poprowadzić narrację, bo jest to coś unikalnego. Ciężko mi to wytłumaczyć. To jak z tym zdjęciem - twarze na przeciwko siebie i zarazem obie en face. "Traktat" jest nudny i zarazem ciekawy. 😅

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Hydepark

25piorunów

322 + 1 = 323

Tytuł: Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak.
Autor: Beata Sabała-Zielińska, Ewa Dyakowska
Kategoria: Biografia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383910925
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Opowieść żony himalaisty.
W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w Zakopanem, z dala od zgiełku, została pogrążona w rozpaczy rodzina Maćka Berbeki – jego żona Ewa i czterech synów. Od ponad trzydziestu lat ich wspólnego życia Ewa bała się właśnie tego momentu. Choć byli jedną z nielicznych par w świecie alpinistów, których góry nie rozdzieliły, ostatecznie to one zabrały najważniejszą osobę w jej życiu. A mimo to syn Maćka, Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć”.
Ta książka to opowieść o miłości, pasji i akceptacji… aż po grób.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

30piorunów

317 + 1 = 318

Tytuł: Złoty Syn
Autor: Pierce Brown
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: e-book
ISBN: 9788368069303
Liczba stron: 507
Ocena: 8/10

Druga część historii Darrowa to podkręcenie wszystkich parametrów poprzednika. Więcej przelanej krwii, więcej intryg, większe ryzyka i poważniejsze decyzje. A jako że ludzie opanowali cały układ słoneczny, to mamy i bitwy w kosmosie razem z abordażami statków, ataki piechoty z orbity na ciała niebieskie. Czuć było epickość walk, od tych w przestrzeni do sci-fi szermierki. Bawiłem się bardzo dobrze, historia wciąga i ma dobre tempo. Jako że cały świat jest zbudowany na intrygach, złamanych obietnicach i sztyletach wbitych w plecy, to cały czas nie byłem pewien intencji postaci i nieustannie spodziewałem się jakiegoś twistu i zmiany historii. Teraz już jestem pewien że serii nie zostawię :D

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

61piorunów

269 + 1 = 270
Prywatny licznik: 3/12

Tytuł: Dzienniki gwiazdowe
Autor: Stanisław Lem
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-08-04890-0
Liczba stron: 385
Ocena: 9/10

Cóż za wspaniała pozycja w dorobku literackim Stanisława Lema. Podobnie jak Bajki robotów jest popisem humorystycznym autora, pełnym satyry, niesamowitych pomysłów, kuriozalnych sytuacji i wyśmiewania absurdów, ale również zawierającym mnóstwo futurologii oraz filozoficznych rozważań na tematy świadomości, człowieczeństwa, społeczeństwa, czy Boga.

Dzienniki gwiazdowe stanowią serię podzielonych na dwie części opowiadań połączonych postacią niezwykłego eksploratora kosmicznego, Ijona Tichego. Pierwszą część stanowią opisy jego podróży międzyplanetarnych, w których (w dużej większości) czuć unoszącego się w kosmicznej przestrzeni ducha barona Münchhausena. Duża część historii ma charakter bajań i bajdurzeń, a nasz bohater przedstawia się w nich zwykle jako osoba, którą trudno czymś zdziwić, i zwykle jest w stanie sam rozwiązać nawet najtrudniejszy problem lub umknąć z niedogodnej sytuacji. Te opowiadania najbardziej przypadły mi do gustu i mam ogromny szacunek do Lema, że zdecydował się napisać coś właśnie w tym stylu; wydaje się, że brak konieczności przejmowania się realizmem dobrze mu służył. Podróże siódma oraz jedenasta to dla mnie absolutny top.

Druga część książki to wspomnienia Ijona Tichego, w których w głównej mierze koncentruje się na przedstawianiu postaci kilku naukowców, jakich miał okazję spotkać. Te opowiadania są już bardziej poważne, zmuszają do myślenia i spojrzenia na świat z innej perspektywy. W tych historiach Tichy nie jest już niezwykłym podróżnikiem-mitomanem, lecz osobą nastawioną krytycznie, doświadczającą czegoś niespotykanego, odmieniającego. Jeśli miałbym do czegoś je porównać, to chyba byłby to serial Strefa Mroku. We wspomnieniach są jednak również opowiadania absurdalne i zabawne, dzięki którym część ta dobrze współgra z częścią pierwszą.

Ze swojej strony mogę Dzienniki gwiazdowe polecić z czystym sumieniem. Czytanie ich było przyjemnością, wielokrotnie chichrałem pod nosem z przedstawionych sytuacji, a część musiałem - i pewnie będę jeszcze musiał - przemyśleć, bo krążą mi po zwojach. Jest to solidna pozycja, w której możemy poznać Lema brykającego i dowcipnego. Wszystkie opowiadania powstały na przełomie kilkudziesięciu lat, jednak mnogość pomysłów i koncepcji robi ogromne wrażenie. Według mnie obowiązkowa pozycja dla fanów science-fiction.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Książki

36piorunów

267 + 1 = 268

Tytuł: Piknik na skraju drogi
Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: e-book
ISBN: brak
Liczba stron: 147
Ocena: 4/10

Tytuł przewijał się tu ostatnio więc i ja postanowiłem przeczytać. Jak dla mnie to mogło się to sprowadzić do samego 4 rozdziału wydanego jako opowiadanie. Wcześniej zamuła okrutna. Artefakty i anomalie obudziły we mnie wspomnienia z czasów gimnazjum i grania w STALKERa i nakręciły nieco nostalgii. Rozmyślania na temat strefy, o ile momentami ciekawe, były pojedynczymi linijkami i zdecydowanie za mało ich było by podciągnąć poziom. Ambient strefy był świetny. Dlatego boli mnie ze jest go tak mało, czułem się jakbym z powolnego preludium o niczym w 3 pierwszych rozdziałach przeskoczył do zakończenia historii w 4. Zawiodłem się i czuję niedosyt.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Hydepark

15piorunów

254 + 1 = 255

Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
Autor: Mario Escobar
Kategoria: inne
Wydawnictwo: Powieść historyczna
Format: książka papierowa
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10

Niemcy, rok 1943, Helene Hannemann budzi swoje dzieci, aby zaczęły szykować się do szkoły. Jej mąż Johann niedawno stracił pracę i nie ma szans na nową ze względu na swoje romskie pochodzenie. Jednak zanim rodzina Hannemann rozpocznie kolejny dzień, ich codzienność przerywają mundurowi wysłani przez SS.
Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego.
Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, a Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona przez doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Nie ma złudzeń co do brutalnych zamiarów tego człowieka. Chce jednak dać tym małym niewinnym istotom choć cząstkę nadziei oraz poczucie normalności.
Inspirowana życiem Helene Hannemann opowieść o heroicznej kobiecie, której odwaga i miłość rozświetliły najgorsze mroki historii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Tytan

w Książki

37piorunów

243 + 1 = 244

Tytuł: Dzień Szakala
Autor: Frederick Forsyth
Wydawnictwo: Czytelnik
Format: książka papierowa
ISBN: 83-07-01923-0
Liczba stron: 308
Ocena: 9/10

Fajne książka detektywistyczna, ale pokazywana z obu stron i detektyw działa przed zdarzeniem. To jest super.

Udało mi się ją przeczytać jeszcze w styczniu, dosłownie w piątek czytałam jak wróciłam z pracy aż nie skończyłam, żeby skończyć jeszcze w styczniu. Następna książka to Prawda z uniwersum Świata Dysku

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Osobistość3piorunów

Ostatnio zrobiłem serial. Był całkiem niezły, ale chciałem jeszcze zobaczyć oryginał filmowy z '73. Poddałem się w 1/4. Fabuła spójna ale wyjątkowo nie jasna. Mało dialogów, większości trzeba się domyślać z kontekstu. Mimo tego postaram się go dokinczyć.

Fenomen

w Książki

32piorunów

240 + 1 = 241

Tytuł: Czerwony Świt
Autor: Pierce Brown
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: e-book
ISBN: 9788367793926
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10

Trafiłem na ten tytuł w poszukiwaniu jakiegoś lekkiego odmóżdżacza. W pierwszych rozdziałach dowiadujemy się że przez niskie ciążenie na Marsie rodzina wisielca ma prawo pociągnąć go za kostki, żeby przerwać rdzeń kręgowy. Ot taki dar od wyższych kast, zamiast duszenia. Nie wiem czy taki start to faktycznie "lekki odmóżdżacz".

Początek jest nieco sztampowy i niemal prostacki, pasuje do sugestii które gdzieś mi się przewinęły że to książka z typu "Young Adult". Na szczęście łagodnieje to z czasem i po kilkudziesięciu stronach jest już przyjemnie. Poznajemy przedstawione z pierwszej osoby losy Darrowa - jednego z czerwonych, którzy mają przygotować Marsa na nadejście ludzkości uciekającej z umierającej Ziemi. Tak przynajmniej widzi to nasz protagonista, ale więcej nie opowiadam, choć jakikolwiek opis tej książki zdradza trochę szczegółów. Motywy kast z jakiegoś powodu kojarzą mi się z przeczytanym naście lat temu "Siewcą Wiatru" Kossakowskiej, a znajdziemy też trochę motywów kojarzących się z "Igrzyskami śmierci". Czyta się lekko, mamy intrygi, zdrady, niesprawiedliwość, brutalne walki, wszystko co pozwala się wkręcić. No i się ładnie wkręciłem, bo ostatnie 200 stron wchłonąłem chyba w 2 dni, a to dawno mi się nie zdarzyło. Na pewno będę kontynuować poczynania naszego czerwonego chłopaka, zwłaszcza że ponoć kolejne części są dużą poprawą!

Osobistość1piorunów

Podobno pierwszy tom miał naleciałości YA, bo wydawca tak chciał. W następnych tomach autor już mógł lecieć po swojemu.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Hydepark

24piorunów

234 + 1 = 235

Tytuł: Spod zamarzniętych powiek
Autor: Adam Bielecki i Dominik Szczepański
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Agora
Format: książka papierowa
Liczba stron: 384
Ocena: 9/10
Adam Bielecki stał się jednym z najmocniejszych himalaistów na świecie, ale gdy miał trzynaście lat, z powodu wieku odmówiono mu udziału w kursie skałkowym. Gdy skończył piętnaście, usłyszał od starszego taternika, że kiedyś będzie z niego świetny wspinacz. Jeśli wcześniej się nie zabije.
Ta książka to pierwsza pełna opowieść Adama Bieleckiego o jego osobnej drodze z górniczych Tychów na szczyty najwyższych gór świata. To także hołd dla bohaterów i twórców polskiego himalaizmu zimowego, w których szeregu Bielecki ustawił się, zdobywając jako pierwszy człowiek zimą Gaszerbrum I i Broad Peak. W dramatycznych historiach tych wejść Bielecki przede wszystkim opowiada o nieludzkich warunkach zimowej wspinaczki w Himalajach i Karakorum, sztuki uprawianej przez nielicznych na świecie, która stała się naszą narodową specjalnością.
„Możesz zostać w życiu, kim chcesz. Byleby nie górnikiem” ? usłyszał od ojca młody Adam Bielecki. Dorosły Adam nie mógł wziąć sobie tych słów do serca bardziej.

Autorytet

w Książki

19piorunów

192 + 1 = 193

Tytuł: Pancerz - od tarczy do czołgu
Autor: R. Siadek
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Ministerstwo Obrony Narodowej
Format: książka papierowa
Liczba stron: 203
Ocena: 6/10

Dobra książka jako baza do dalszych poszukiwań o uzbrojeniu obronnym.
Książka opisuje historię pancerzy, technologię jej wytwarzania ( metalurgie, krystalografie, materiałoznawstwo i fizykę jądrową)

Uwielbiam czytać książki specjalistyczne za czasów komunizmu. Genialnie opisują skomplikowane rzeczy w prostu sposób.

Jako minus… ano rok produkcji to 1957. oznacza to… specyficzny język „ku chwale matuszki Rosji“

Np mój ulubiony kawałek:
„Radzieckie czołgi średnie miały opancerzenie silniejsze od niemieckich, a większy kaliber działa dawał m przewagę w walce artyleryjskiej. Duża zwrotność, niezawodność działania mechanizmów i zdolność pokonywania przeszkód były dalszym uzupełnieniem zalet tych wozów bojowych. Żołnierze radzieccy nabrali zaufania do swoich czołgów i widząc ich charakterystyczne, rasowe sylwetki uważali je za zadatek zwycięstwa w walce „

Fenomen

w Książki

36piorunów

173 + 1 = 174

Tytuł: Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
Autor: Daniel Kahneman
Kategoria: nauki społeczne. psychologia, socjologia
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: e-book
ISBN: 978-83-7278-710-1
Liczba stron: 672
Ocena: 8/10

W czasie moich studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym chyba nie było książki, której tytuł słyszałem częściej niż tej Kahnemana. No, może “Inwestycje” Jajugi, a z “Czarnym Łabędziem” Taleba mamy pewne podium. Teraz po paru latach dostałem na urodziny czytnik i uznałem, że czas wyrobić sobie na nowo nawyk czytania, a na pierwszy ogień poszły “Pułapki Myślenia” właśnie. Tak coby nadrobić tą pozycję, wydawałoby się, obowiązkową - wisienką na torcie poleceń jest Nobel z ekonomii autora.

Autor przeprowadza nas po latach swoich badań nad ludzkich umysłem, prowadzonych głównie z Amosem Tverskym i przedstawia je w 3 częściach. Zaczynamy od badań obciążenia umysłowego człowieka, przyswajania i reagowania na informacje.To z tego etapu bierze się “O myśleniu szybkim i wolnym” w tytule. Poznajemy dwa “Systemy” naszego umysłu, pierwszy - szybki, intuicyjny i odpowiadający za większość naszych decyzji, oraz drugi - wolniejszy, monitorujący pierwszy i wykonujący bardziej angażujące zadania. W drugiej części poznajemy nieracjonalności i zmienności ludzkich wyborów, których nie podjęliby “ekoni”, czyli ludzie na których bazowała ekonomia zakładająca racjonalne zachowanie uczestników rynku. W trzeciej części autor przedstawia dwie jaźnie, doznającą i pamiętającą i przedstawia konflikty interesów pomiędzy nimi. Na sam koniec autor załącza dwa badania przełomowe badania przeprowadzone z Tverskym, które to były jego ścieżką do nagrody Nobla. Stanowią dobre przypomnienie wcześniejszych rozdziałów, choć są napisane zdecydowanie trudniejszym językiem.

Choć bardzo ciekawa książka nie jest lekką lekturą, a język autora często jest naukowy i może nie być tak łatwo przyswajalny. Wyniki badań są zaskakujące, a czasem niepokojące (np lekarze popełniający takie same błędy jak “ulica” w swojej dziedzinie). Dużym plusem są podsumowania rozdziałów, gdzie autor podaje bardzo krótkie pytania i sposoby rozmawiania o heurystykach i błędach poznawczych, których możemy doświadczać. Czy ich znajomość nas uchroni? Nie, ale choć może pomóc na ich ograniczenie. Cieszę się że po nią sięgnąłem, cieszę się też że to koniec :D Pewnie będę wracał.

Lider2piorunów

I jak wrażenia z czytania na czytniku?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Hydepark

25piorunów

121 + 1 = 122

Tytuł: Wszystko za życie
Autor: Jon Krakauer
Kategoria: Biografia
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381912488
Liczba stron: 232
Ocena: 8/10

Chris McCandles był chłopakiem z dobrego, zamożnego domu. Miał troskliwych rodziców i kochającą siostrę. Ukończył college i szykował się do studiów prawniczych. Ale właśnie wtedy postanowił wypisać się z klasy średniej, oddał wszystkie pieniądze i ruszył w drogę. Od Meksyku po Alaskę – jeździł autostopem, pociągami towarowymi, wędrował na piechotę, spływał kajakiem. Łatwo zaprzyjaźniał się z poznanymi po drodze ludźmi i równie łatwo te przyjaźnie zrywał, by szukać samotności w dziczy. Nie był jednak zwykłym awanturnikiem i łowcą przygód – raczej filozofem i idealistą. Ukoronowaniem jego życia miała być „ostatnia, największa przygoda, kulminacyjna bitwa, żeby zabić fałszywy wewnętrzny byt i ogłosić triumfalny koniec duchowej rewolucji”.

Jon Krakauer podąża tropem „supertrampa”, jak sam siebie nazywał McCandles. Na podstawie jego zapisków, listów, rozmów z jego przyjaciółmi stara się odtworzyć losy współczesnego Robinsona i wyjaśnić zagadkę jego odejścia.

Ta przepiękna historia młodości, buntu i poszukiwania wolności od kilkudziesięciu lat inspiruje nie tylko czytelników, ale także artystów. Na jej podstawie powstał niezapomniany film w reżyserii Seana Penna.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)