LovelyPLFenomen
13piorunówTrochę pasuje do #ciekawostki trochę do #heheszki .
Znajoma kilka miesięcy temu wysłała swoje dzieci na lekcje angielskiego.
Fajna sprawa, ale...
Angielskiego uczy je jakaś Ukrainka. Niby nic, ale...
Poprosiłem te dzieci, żeby mi coś po angielsku powiedziały. Bez problemu zaczęły mówić w tym języku, ale...
Powiedziałem ich mamie: "Mam nadzieję, że wiesz, że oni mówią z ruskim akcentem i wymową?".
Była zaszokowana :smiley: Ciekaw jestem, co teraz zrobi.
Dzieci mówią fajnie, bez zacięć, ale jak słyszę "zis tejbl" oraz "ze kiczen" to ja nie wiem, czy chciałbym, żeby moje dzieci mówiły w ten sposób po angielsku :smiley:
No, ale jest dwa razy tańsza niż native albo nawet polski nauczyciel.
Niby akcent nie jest ważny, ale ruski akcent to jednak wielki minus, zwłaszcza teraz.
Bo jak chce im poprawiać akcent, to teraz na anglojęzyczne media i filmy trza by je przełączyć. Tylko że, o którym akcencie własciwie mówimy, bo w jednolitym akcencie można tylko amerykańskie filmy serwować (jakiś ogólnoamerykański - moja starsza kiedyś z takim mówiła), albo BBC i ich RP. Mieć nativa, który będzie im nasuwał river mouth, albo ulicznym cockney, to też żaden zysk.
@Fly_agaric lepiej mówić z jakimkolwiek Brytyjskim akcentem niż ze wschodnioeuropejskim.
Tutaj z włączonym VPN em i starając się naśladować hinduski akcent.





















