Od czwartku siedzę z dzieciakami sam, żona dzisiaj wraca z gór.
Wczoraj byliśmy na urodzinach u kolegi starszego syna. Wziąłem obu i za młodszym musiałem biegać - bo ta sala, na prawdę duża. O tyle fajnie, że przekroczyliśmy czas, a bramka była otwarta i obyło się bez dopłaty XD
Wymyśliłem sobie, że zaproszę na dzisiaj ulubionych kolegów i koleżanki, moich dzieciaków, na gofry, zupę pomidorową. Wymyśliłem też ciasto drożdżowe - chodziło to za mną już od kilku tygodni. Bosze, jak to rośnie!
A ile przy tym zabawy!
Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się ogarnąć chaos przed przyjściem gości i żeby ciasto się nie zapadło!
Żona podobno już wsiada do auta.
#gownowpis #justlife