@tosiu Dobrze zatem, jeszcze raz, od początku. Pretensji o nic nie mam. Natomiast krytykuję założenie twojego pytania: Rozpatrywanie zasadności organizacji hipotetycznego powstania w czasach współczesnych poprzez pryzmat Powstania Warszawskiego roku 1944 jest w mojej opinii pozbawione głębszego sensu, ponieważ współczesne wojny toczy się inaczej, innymi środkami, innymi metodami, potencjalny okupant byłby zupełnie innym państwem, inaczej zorganizowanym, kontekst w którym do tego powstania by miało dojść byłby diametralnie różny.
Stąd wynika moja krytyka, że równie dobrze można by je rozpatrywać w świetle choćby powstania listopadowego, które również wyżej wspomniane okoliczności miało diametralnie inne. A ty mi przytaczasz opinię IPN o Powstaniu Warszawskim. Co to ma do rzeczy? To czy tamto było błędem czy nie, czy było słuszne czy nie, czy miało pozytywne skutki czy nie w żaden sposób nie rzutuje na powstanie współczesne, które odbyłoby się (jak wspomniałem) w kompletnie innym kontekście i sytuacji, tak geopolitycznej jak strategicznej.
Wybacz może złośliwe pytanie, ale czy w twojej opinii katastrofa smoleńska powinna poskutkować pełnym, absolutnym i kategorycznym zakazem podróży lotniczych dla wszystkich bez wyjątku polityków, bo samolot może się rozbić? Czy może wyciągamy lekcję, nie wsadzamy już tak wielu w jeden samolot, ale jednak ogólnie loty samolotami bywają przydatne, toteż je dopuszczamy?
A żeby poszerzyć temat powstania współczesnego - uważam, że w ogóle nie byłoby możliwe. Nie byliby obecni bojownicy wśród cywilów w mieście, bo w ogóle nie byłoby cywilów ani miasta. Gdyby się broniło to zostałoby oblężone i metodycznie głodzone i zrównywane z ziemią, gdyby nie było bronione tylko poddane to byłoby wyludnione. Nie spodziewam się, aby inwazja wroga była tak nagła i tak druzgocząca, by zajęli miasto stołeczne z marszu i z całym inwentarzem w środku. Cywilom z miasta łatwiej uciec przed nadchodzącym frontem niż tych 80 lat temu.