Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Zetki mają dość napięć w pracy. Starcia międzypokoleniowe skłaniają do zmiany firmy

Fanatyk

w Ciekawostki

21piorunów

Napięcia między pokoleniami w pracy mogą skłaniać młodych ludzi do zmiany firmy. Aż 71 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że doświadczenia związane z takimi sytuacjami wpłynęły na ich decyzję o poszukiwaniu nowego miejsca pracy. To jeden z najważniejszych wniosków z trzeciej edycji raportu „Pokolenie Z na rynku pracy. Z myślą o przyszłości”, przygotowanego przez Hays Poland i Fundację OFF school.

Komentarze (16)

Fanatyk4piorunów

XD

Niestety jako kierownik mam baaaaardzo złe doświadczenia w pracy z pokoleniem młodszym.

Szczególnie z ludźmi z wiekiem 21-25 lat.

Unikam zatrudniania takich ludzi jak tylko mogę.

Fanatyk3piorunów

@walus002 moja żona jest kierowniczką działu, w którym jest pół na pół pokolenia urodzonego jeszcze w latach 80. i małolatów po 20-30 lat. Mówi, że bardzo tę przepaść widać o tych młodych mówi, że to po prostu dzieci wrzucone w dorosły świat. Jednak jakoś się z nimi dogaduje i wypracowała sobie jakieś sposoby na to pokolenie.

Fanatyk9piorunów

4,5Znam to. Jakiś czas temu było szkolenie takie typowe korpo z diversity, equity itd.
Ja sobie zażartowałem [serio to był żart], coś w stylu "Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować", no i drama. Po chwili dowiedziałem się, że jedna z dziewczyn (zetka) płakała i mówiła, że już nie może z takim podejściem i że serio się zastanawia nad zmianą roboty.
No takie płatki śniegu serio muszą się nauczyć, że w życiu będą spotykać różnych ludzi i trzeba się nauczyć samemu z tym radzić i rozpoznawać co jest żartem a co nie...

Osobistość1piorunów

@WatluszPierwszy to przekichane, w takim przypadku jest mega ciężko nie przesadzić w ktorakolwiek że stron. Od siebie mogę dodać to czego mi zabrakło wtedy i czego się raczej nie uczy a powinno.

Twardej, nieprzyjemnej dla ego psychologii człowieka. To o czym ludzie może nie wiedzą ale podświadomie stosują a zapytani wypierają, uważając to za atak na nich. Rzeczy typu efekt aureoli i efekt gnoma, o tym że mowa ciała często jest ważniejsza od słów, obaleniu mitu sprawiedliwego świata, o hierarchii społecznej.
Ogólnie przekazanie natury ludzkiej z zdystansowaniem się od siebie, tak jakby opowiadać o życiu społecznym psów/kotów.

I tez kogos kto będzie miał podejście że zamiast uczyć kota szczekać to nauczyć go żyć w świecie psów. I kogoś kto odróżnia autyzm od dawnego zespołu Aspergera nie traktując tego tozsamo.

Fanatyk1piorunów

@Opornik panie, to było jeszcze, jak były czasy. Miałem kiedyś w robocie koleżankę (do dziś mam zresztą, bo ta znajomośc przetrwała) z którą sadziliśmy sobie takie teksty, że młode pokolenie poszłoby się wypłakać do mamy, albo założyło jakąś fundację 😉

Teksty w stylu "bo głupie baby, jak ty to...", albo "przyjdź w krótkiej spódniczce, to pogadamy" były normą. Zresztą ona nie pozostawała dłużna i słyszeliśmy, że "durne chłopy", "debile", "i że robić umiemy, ale myśleć już nie".

GURU0piorunów

@WatluszPierwszy

bo na słowo"murzyn"

Mózgi wyprane jak w Korei Północnej, gardzę nimi jak [ocenzurowano]

młoda, dynamiczna z wykształceniem i

Ja za młodu też często zmieniałem pracę, ale ja robiłem w AjTi gdzie zmiana pracy co 2-3 lata to była norma (wtedy).

@Modrak

to nie będzie można sobie z czarnych grubych pedałów już żartować"

HAHAHAHAHAHAH! Odważnie. 😛

Jak byłem młody to się w robocie wyzywaliśmy od czarnuchów i nikt się nie przejmował, jak by ktoś teks typu "Yo czarnuchu, na kiedy mi ten projekt podeślesz" odebrał jako rasizm to by go wszyscy wyśmiali.

Fanatyk6piorunów

@pokeminatour hm... na dobrą sprawę mam trochę podobnych wniosków. Sam mam problemy z psychiką (zdiagnozowane i leczone) mój starszy syn jest w spektrum. Działamy mocno w jego temacie, ale on jest już na tyle duży (12 lat), że ja mu często tłumaczę właśnie taką prostą prawdę, że świat i ludzie niestety nie będą się do niego dostosowywać wiecznie. Teraz ma luz, bo szkoła integracyjna, nauczycielka wspomagająca, terapeuci, zajęcia dodatkowe itd., ale przed nim za kilka lat jest "wyjście w świat".

Rodzice którzy trzymaja dziecko w takich cieplarnianych warunkach o jakich wspominasz (jakieś papiery do których nawet diagnozy nie trzeba), to robią moim zdaniem krzywdę i dziecku i sobie i innym w perspektywie też. No ale to jest trochę temat na osobną dyskusję.

Osobistość5piorunów

@WatluszPierwszy według mnie to trochę działa inaczej. To jest luz z perspektywy milenialsa nauczonego zapieprzania z perspektywy zetki to bardziej brak możliwości znoszenia niedogodnych warunków - cierpienie nimi wywołane jest wyższe niż stres związany z zmiana pracy.

Im dalej w las tym szkoła i ogólnie wczesne lata są bardziej bezpieczne i tolerancyjne. Ostatnio od młodszej znajomej słyszałem o tym że u jej mlodszej kuzynki w klasie większość osób ma jakiś papier na dostosowane środowisko nauczania - nie potrzeba do tego diagnozy psychiatry.

I takie osoby później wchodzą na rynek pracy i zderzaja się ze ścianą bo to oni muszą się dostosować do reszty a wcześniej zbytnio świat dostosowywał się do nich i na moje reakcje zetek są bardziej "stresowe" niż wyluzowane.

O tym że z mieszczanina nie ma żołnierza wiedzieli już Rzymianie. Tutaj jest myślę że ciut podobnie.

I nie jestem jakimś starym boomerem kuuurla kiedyś to było. Tylko pokoleniem zawieszonym pomiędzy zetkami a milenialsami do tego AuDHD którego nikt wtedy nie diagnozował, więc siła rzeczy musiałem się mierzyć z problemami które mogą mieć te młodsze zetki na rynku pracy.

Fanatyk9piorunów

@Modrak z jednej strony, to ja ich podziwiam za luz i stawianie siebie na pierwszym miejscu. W firmie gdzie haruję była taka sytuacja, ze laska się zwolniła, bo stwierdziła, że "w biurach jest za mało światła słonecznego, a ona go potrzebuje". Mam kumpelę, jeszcze z poprzedniej roboty, młoda, dynamiczna z wykształceniem i ona w ciągu dwóch lat zmieniała pracę trzy razy, bo "chcę robić coś co mi pasuje i bardziej na moich warunkach". Za to ich podziwiam. Za luz i brak strachu o jutro.

Z drugiej strony jest jak mówisz. Sam znam przypadek dziewczyny, która robiła minę jakby miała zostać zamordowana lub zgwałcona, gdy jej jakiś kolega z pracy mówił "ale ci ładnie w tej sukience" o żartach nie wspomnę, bo na słowo"murzyn" oni dostają palpitacji serca i piszą maila do "Gazety Wyborczej".

GURU16piorunów

Szanuję Zetki za to wjb na robotę i postawienie własnego zdrowia a może i komfortu ponad pracę.

Ja niestety jestem z tego pokolenia, któremu ruchami wpajano "że prace trzeba szanować, a jak coś się dzieje to lepiej żeby zacisnąć" i inne takie kretynizmy... Stracone pokolenie :confused:

GURU2piorunów

@sireplama to nie były kretynizmy tylko realia życiowe, bo była chujnia z makiem. ( tak nie widzi co piszę, lewaQ jeden 😛 )

@Pirazy Dokładnie. Przedwczoraj słyszałem jak babka rozmawia z inną u dohtora: mówiła że jest z Tomaszowa Mazowieckiego, i tak, owszem, jest praca, bo się magazynów pobudowało w okolicy, ale wszystko za minimalkę, i często przez agencje pośrednictwa pracy. Twierdziła że to jeden z najbiedniejszych regionów - a przecież to centrum polski, żadna "ściana wschodnia" czy co.

@Tom.Ash To też prawda.

Autorytet11piorunów

@sireplama Takie podejscie moze byc trafne niemal wylacznie w duzych miastach. W Polsce powiatowej czesto masz wybor miedzy januszexem, biedronka stacja benzynowa, wtedy takim podejsciem mozna sobie wiadomo co wytrzec. I nie, wyjazd do duzego miasta to nie rozwiazanie. Ja tam na swoim wypizdowie nieraz nawciskam sobie c*huji z moim dyrektorem, kaze mu spierdalac, on juz mi wypowiedzenie pisze a na koniec tego samego dnia juz z powrotem "kumple". I tak to sie zyje wsrod milenialsow