Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika npnptcn w Dyskusje

Fenomen

w Dyskusje

39piorunów

Jest taka jedna gra, której nie przejdę raczej więcej, zrobiłem to 3 razy, ostatni 5 lat temu. Jednak jest to chyba jedyna pozycja w jaką grałem, o której bym powiedział, że bez niej byłbym innym człowiekiem.

Cała reszta to rozrywka. Ale to jaki ładunek emocjonalno-filozoficzny wywarł na mnie Planescape Torment, jest wprost niewiarygodny.

Co może zmienić naturę człowieka?

To pytanie, na które odpowiedź będziemy poszukiwać całą grę. Nie można spojlerować.

Gdyby ktoś mógł zagrać tylko w jedną grę w życiu, to bym powiedział, żeby to była ta. Nie jest najlepsza. Rozgrywka już na tamte lata była toporna, bo to silnik starego Baldura. Jest lekko odnowiona wersja, więc może być łatwiej. Niemniej to co ze sobą gra niesie, to z czym się zostaje i jak się jest emocjonalnie wypruty po zakończeniu, to głowa mała. Zwłaszcza, że dopiero po nim - pojawia się sterta dręczących pytań. Nie mówiąc już o tym, że można przejść na kilka zakończeń. Aż trudno bez zdradzania zachęcać, bo każdy fragment może za wiele sugerować.

A Deionarra i rozmowy z nią krążą mi w głowie jak cierń. Bo... i musiałbym spojlerować, więc - bo co może zmienić naturę człowieka?

Jesienno-zimowe czasy za pasem. Kto nie grał, niech odpala. Kto lubi książki - niech zagra. Bo to nie jest Fifa, to nawet nie Baldury. To głównie jebitna wielka książka. Czytania jest mnóstwo, historii jest mnóstwo, ale grania rpgowego też.

Komentarze (18)

Twórca1piorunów

Super gra Jeśli przełknie się archaiczność samej rozgrywki, to czyta się lepiej niż niejedną książkę

Fanatyk7piorunów

@npnptcn Witam :stuck_out_tongue_winking_eye:

grałem za dzieciaka ale byłem zbyt młody aby skumać tę grę. Za to mój stary jak się męczył aby te inne zakończenia wywołać. Pamiętam jego wkurw, bo komputer był w moim pokoju xD

Może kiedyś wrócę, pewnie płytka jeszcze leży w pudełku od gry 😉

Kosmonauta3piorunów

Kiedyś grałem jak już się wciągłem to wgrałem jakiegos patcha czy cos i mi się zrypał save i szlag mnie jasny trafił XD ale namówiłeś trochę, jest to tez argument za tym żeby wciąż nie upgradowac kompa 😆 z izometryków świetne były tez fallouty

Fenomen2piorunów

@b0lec z HD modem można grać na współczesnych. Chociaż ja do takich gier odpalam starego laptopa, podpinam pod monitor i tak sobie ogrywam stare gierki. Nie wyrzucałem starych lapków, więc mam nawet 3 z jakimś windowsem XP, każdy działa, można grać bez kombinacji.

Niemniej cieszę, że zachęciłem :grinning:

Gruba ryba4piorunów

@npnptcn

Nie jestem zwolennikiem wracania po raz drugi do gry, którą już skończyłem, ale chyba dla „Planescape'a” zrobię wyjątek. Pierwszy raz przeszedłem parę lat temu jako chaotycznie zły Bezimienny, więc może dla odmiany zagrałbym jako ten dobry?

Podobnie jak z „Disco Elysium”, że może drugi raz przeszedłbym jako totalny przegryw, alkoholik i ćpun.

Fenomen3piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk Nie miałbym sumienia przejść jako zły 😉 Nie znając wszystkich tych, dla których już byłem złym w teorii 😉 Choć w zasadzie o to w tym chodzi, przemierzałeś świat wieloma wersjami siebie.

W najgorszej wersji przeszedłem jako po prostu postać neutralna nijaka. Typowo złą nie potrafię grać ogólnie, bo się nie umiem identyfikować. Ale w Tormenta złą? Może za pierwszym razem dałbym radę, ale teraz? Ni huhu 😉

A swoją drogą, ja mam odwrotnie co do gier. Kiedyś dałem się przekonać na "łykanie gier" i przechodzenie. Okazuje się, że to nie dla mnie. Łapię tytuły które są "moje" i je młócę. Nieraz wielokrotnie, odkrywając na nowo, przechodząc na różne sposoby i maksując. Po prostu jest niewiele gier które mnie pochłaniają w całości. Tak jak jestem fanem action rpgów, czy crpgów, jak kto woli. Ograłem wszystkie na rynku. Są takie które nawet lubię typu Poe czy Grim Dawn. Ale po 100 godzinach mam dosyć. W Diablo 2 mam przez te dekady już pewnie dziesiątki tysięcy godzin i właśnie teraz wieczorkiem gram sobie online w d2 xd A w listopadzie będę grał znowu w Wieśka. Nowe historie zostawiam jednak dla książek. Tych faktycznie - nie czytam dwa razy. Prócz kilku pozycji, które się zdarzyło, jak Władce Pierścieni, ale głównie dla odświeżenia.

Fenomen2piorunów

@npnptcn grałem w tę grę dawno temu, ale podszedłem do niej jak do rpga. W sumie zagrał bym jeszcze raz, ale nie wiem jak do niej podejść, żeby mieć taki odbiór jak Ty opisujesz.

Fenomen3piorunów

@AliGi skup się na historii. Postać zrób sobie nawet i z poradnika jakiegoś, żeby nie skupiać się głównie na samej rozgrywce. Po prostu czytaj wszystko, rozmawiaj wszędzie. Zajmuje to dużo czasu. Możesz wejść na 3 godziny pograć i w sumie żadnego questa nie popchniesz, bo tylko dyskutujesz.

Odbiór gry jest tym lepszy im więcej pogadasz z wszystkimi. I jak mniej więcej pamiętasz te rozmowy, bo potem to się zawiązuje. Dlatego najbardziej emocjonalnie grało mi się drugi raz, już na świadomce. Gdy już rozumiałem - dlaczego ludzie tak do mnie mówią i dlaczego mnie znają, albo raczej nie znają?

Musisz pójść drogą historii, a nie grać jak w crpga, że fabuła to tam dupa, rozwijam postać. Nie. W Tormencie rozwój postaci swoją drogą, ale kluczem jest czytanie tych ton tekstu i nie pomijanie żadnej rozmowy. Bo ty już tych wszystkich ludzi... widziałeś. Wielokrotnie.

Oczywiście jest długi, długi fragment gdzie się tylko sieka i bije. Długi przestój fabularny i pod niego warto mieć postać zrobioną. Aczkolwiek jeśli podejdziesz fabularnie i zrobisz postać z jakiegoś poradnika, to pójdzie gładko. No chyba, że chcesz to połączyć, to spoko. Nadal to też dobry erpeg pod kątem rozwoju, więc można czerpać satysfakcję podwójnie.

Lider5piorunów

@npnptcn grałem z jakimiś błędami graficznymi ale mimo tego przeszedłem.

To nie jest gra- to jest duchowe doświadczenie.

Może kiedyś wrócę jak mi się w głowie naprawi.

Fenomen6piorunów

@AdelbertVonBimberstein A wróć sobie. Po ostatniej sesji z tą grą, przypomniałem sobie, dlaczego warto nie być zjebem. Bo moje życie to nie tylko ja. Że nawet małe moje kroki, mogą komuś wywrócić życie i potoczyć czyjąś historię z nieba do piekła i odwrotnie. Że warto mimo wszystko być nosicielem dobrej strony. Bo możemy swoich dróg więcej nie przeciąć, ale ma to wszystko wpływ. Na wszystko, na wszystkich.

A to tylko płytsze z przemyśleń. Bo tu jest cała masa rzeczy.

Powiedziałbym, że nawet twoja droga twaroża którą obrałeś. W teorii tylko twoja, ewentualnie twojej rodziny. W praktyce? Pewnie i wielu osób które sobie na hejto zaglądają. Jakichś zmian, jakichś konsekwencji. Wpływu, efektu motyla.

Co może zmienić naturę człowieka? Wszystko. A najbardziej otoczenie. Dlatego wolę otoczenie Adelberta, niż ćpuna, bo on sieje dobre ziarno 😉