Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

pawel-4Kosmonauta

Dołączył/a:

  • 37 wpisów
  • 406 komentarzy
  • 5 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Wybierając partnera bądź partnerkę, co stawiasz na pierwszym miejscu?


Dla wielu osób jednym z celów nadrzednych w życiu jest znalezienie partnerki czy partnera z którymi spędzi się całe życie.

Wybrałem siedem w mojej ocenie najważniejszych argumentów które mogą mieć kluczowe znaczenie przy wyborze partnera i partnerki i proszę abyś wybrał/a jeden z podanych, który uważasz najważniejszy dla Ciebie.

1. Atrakcyjność (fizyczna, osobista) - fizyczna to wiadomo, dana osoba Ci się podoba, ale też może wchodzic w grę podobanie się pod względem seksualnym, atrakcyjność osobista to chodzi mi o to że osoba podoba Ci się ze względu na to jaka jest.

2. Majętność - dana osoba dobrze zarabia, ma nabyte pieniędze przez jakieś spadki itd

3. Ambicja - dana osoba poszerza swoje kwalifikacje, poszukuje cały czas lepszej pracy, która może dać tej osobie lepsze pieniędze, czy lepsze warunki pracy, chce czegoś więcej od życia niż zaspokojenie podstawowych potrzeb, chce osiągnąć sukces itd

4. Chęć posiadania dzieci - tego chyba nie trzeba tłumaczyć

5. Uczucie (zakochanie) - chcesz po prostu kochac i być kochanym i to jest najważniejsze dla Ciebie

6. Brak samotności - chcesz być z osobą która po prostu będzie. Na starość po prostu potrzebujesz mieć kogoś kto się Toba zaopiekuje, bądź Ty ta osoba, albo po prostu chcesz mieć z kim wyjść w sobotę na miasto itd, w tej opcji nie ma miłości, jest chęci przyjazni, która z rozsądku przeradza się w związek

7. Podobny styl życia i zbiór zasad - np załóżmy że jesteś domatorem, który jest katolickiem i chce spędzać czas głównie w domu więc szukasz partnerki która chce żyć w podobny sposób, bedzie chciała ślubu kościelnego itd

Wybierając partnera/partnerkę, co jest dla Ciebie najważniejsze

  • Atrakcyjność (np fizyczna, osobista)17% (44 głosy)
  • Majętność2% (4 głosy)
  • Ambicja2% (4 głosy)
  • Chęć posiadania dzieci2% (4 głosy)
  • Uczucie (żebyśmy się kochali)33% (84 głosy)
  • Po prostu być z kimś by nie być samotnym4% (9 głosów)
  • Podobny styl życia i zbiór zasad42% (107 głosów)

256 głosów

Pokaż więcej komentarzy (36)

Tytan

w Hydepark

61piorunów

Jakie piętno na waszej fizyczności pozostawiło dzieciństwo lat 90, 2k?
Jakiś obcięte palce, wybite gałki oczne?
Miałem kiedyś dziwny pomysł, żeby spróbować zrobić sobie rekonstrukcję ścięgna lewego kciuka, które przeciąłem na jakość butelce na budowie albo krojąc jabłka półmetrowym trybownikiem.
Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a sam uraz jakiś mi bardzo nie przeszkadza: na gitarze można grać...
Trochę szkoda, że starzy tylko zawinęli mi łapę w gaze zamiast zawiść na SOR ale to inne czasy były.
Dzisiejsze dzieciństwo jest dużo lżejsze, jeśli nie zabijesz się na surronie, to w najgorszym wypadku możesz nabawić się krótkowzroczność od smartfona 🥲

Koneser4piorunów

Duża blizna na kolanie jak chciałem wbiec na betonowe schody. Moja prawą noga trochę przeszła przez zwichnięcia i krwiaki. Dodatkowo przez niby zwykły wypadek na rowerze połamałem palce które się nie zrosły. Powiedzmy że mogę domyślnie zrobić salut wolkański jak ze Star Treka

Gruba ryba1piorunów

Ja raczej przeszedłem dzieciństwo bez większych wypadków, ale 3 pamiątki mam.

1. Dałem w ryj kolesiowi, po balu gimnazjalnym. Już wychodziliśmy, a on obsikał moją dziewczynę oranżadą, jak kierowcy F1 szampanem. Mieliśmy już wcześniej zatargi, więc niewiele myśląc podszedłem i mu wypaliłem z pięści. Niestety teoria nie przełożyła się na praktykę i nie wyciągnąłem kciuka spod palców. Do dziś kciuk mnie boli jak go ścisnę.

2. Skręciłem kostkę na WF. Do lekarza poszedłem po miesiącu. Lekarz powiedział, że teraz to już po ptokach i mam do końca życia uważać i nosić wysokie buty.

3. Dziewczyna zabrała mnie na narty. Za domem na zwykłym polu, trochę pochyłym. Taka ośla łączka, żaden stok. Wywaliłem się, narty się wypięły, a ja upadłem udem na wiązanie. Siniak jak ta lala, dłuższy czas zmieniał kolory na wszystkie odcienie tęczy. Do dziś jak przejadę po mięśniu w tym miejscu to czuję takie fałdy, których nie mam w drugiej nodze.

I tyle.

Edit:
Zapomniałem: wybiłem sobie dwie jedynki, mleczaki. Jedną o schody, jak wbiegałem i noga mi się osunęła z pierwszego schodka.

Drugą, i to jest moja ulubiona historia, wybiłem sobie na koncercie Majki Jeżowskiej w Opolu. Muzyka mnie poniosła. A dziadek mówił: nie skacz po ławkach, bo sobie zęby wybijesz! Fartownie zgadł.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Fanatyk

w Dyskusje

87piorunów

przypomniałem sobie to o czym zapomniałem !

Matko co to było, 12 lat miałem a ryło banie bardziej niż Gandahar XD

Kto kojarzy?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

63piorunów

Uważam, że z rzeczy, które dawniej były o wiele mniej stresujące niż teraz jest... wyjeżdżanie z miejsca parkingowego.

Przez to, że zmieniła się moda i każdy musi mieć suva bo się inaczej udusi to nie da się zerknąć przez szybę zaparkowanego obok auta czy cos nie nadjeżdża. Teraz suvy są za wysokie i często nie mają szyb z tyłu więc nie da się zobaczyć co jest za nimi.

Pewnie powiecie, że macie kamerki i co się czepiam. Tylko mało która kamerka to jest faktycznie 180 stopni aby móc zobaczyć co jest po lewej i prawej. I trzeba tradycyjnie wyjrzeć aby widzieć czy coś jedzie. Zwłaszcza jak zaparkowałeś tyłem i musisz wysunąć się do przodu

Przykład z BeamNG - najpierw pokazana widoczność gdy stoi kombi oraz sedan a potem gdy stoi crossover i SUV. W obu przypadkach na drodze jest inny pojazd ale widać go z fotela kierowcy tylko w pierwszym przypadku.


Osobistość0piorunów

@SzubiDubiDU przecież każda kamerka 180 i 360 stopni jest właśnie tak jak nazwa wskazuje i z nimi bez problemu wyjeździsz zewsząd. A jak jeszcze są czujniki martwych pól to już totalnie luźno. No ale trzeba dobierać dodatki a nie brać golasy auta ¯\\(ツ)/¯

Autorytet1piorunów

@SzubiDubiDU Przetłumaczyłem Twojego posta:

"mam ból d⁎⁎y o cudze preferencje co do samochodów oraz jednocześnie jestem biedakiem bez kamer i czujników :(".

Nie mam jakiegoś mega wypasionego wozu, a nigdy nie mam problemów z wyjeżdżaniem.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Lider

w Heheszki

33piorunów

Mój stary to fanatyk drukarstwa 3D. Pół mieszkania zajebane filamentami, najgorzej. Średnio raz w tygodniu ktoś zahaczy nogą o jakąś otwartą szpulę PLA albo nadepnie na wydrukowanego Pikachu, któremu stary nie odciął supportów. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z dziesięć razy wyciągałem sobie z pięty jakieś jebane nitki PETG albo kawałki brimu.

Druga połowa mieszkania zajebana wydrukami.

Pokémony, Minecraft, smoki, czaszki, podstawki pod telefon, wazony, articulowane jaszczurki, rekiny z ruchomymi segmentami, koty, żaby, śruby, nakrętki, pudełka, pudełka do pudełek, stojaki na pudełka, organizery do stojaków na pudełka.

Jak raz zapytałem starego, po c⁎⁎j nam dwunasty wydrukowany Charmander, to powiedział:

SYNEK, TEN JEST Z PETG.

Jakby to k⁎⁎wa cokolwiek wyjaśniało.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Stary zobaczył gdzieś na YouTubie filmik, jak ktoś drukuje gwizdek, i powiedział, że to fajne urządzenie i może kiedyś kupi.

Tydzień później przyjechał Bambu Lab.

Oczywiście nie jakaś zwykła drukarka dla normalnego człowieka.

BAMBU LAB.

Jak tylko kurier zadzwonił domofonem, stary już stał na klatce schodowej w kapciach.

Rozpakowywał ją trzy godziny, czytając każdy kartonik i każdą naklejkę.

„REMOVE BEFORE USE”.

– DOBRZE ŻE NAPISALI, BO JESZCZE BY JAKIŚ DEBIL WŁĄCZYŁ.

Po czym pięć minut później próbował zrobić kalibrację z blokadą transportową w środku.

Pierwszego dnia wydrukował Benchy.

Drugiego dnia wydrukował drugie Benchy, bo pierwsze, cytuję:

MIAŁO DELIKATNY GHOSTING NA BURCIE.

Trzeciego dnia wydrukował Benchy w innym kolorze.

Po tygodniu mieliśmy j⁎⁎⁎ny port morski na komodzie.

Jak ktoś przychodził do domu, stary brał Benchy do ręki i pokazywał:

– PATRZ TU. WIDZISZ TEN MOSTEK?

– No.

– BEZ SUPPORTU.

Gość patrzył na niego jak na debila.

– No fajnie.

– ALE ROZUMIESZ? BEZ SUPPORTU.

Potem odkrył MakerWorld.

I się zaczęło.

Stary przestał normalnie korzystać z internetu.

Od rana:

„Bambu Lab best settings PLA”
„P2S stringing PETG”
„dlaczego narożnik się podnosi”
„najlepszy filament tanio allegro”
„czy filament trzeba suszyć”
„czy PLA trzeba suszyć”
„jak długo suszyć PLA”
„czy można suszyć filament w piekarniku”
„żona nie pozwala suszyć filamentu w piekarniku”

Wieczorem siedział na grupach drukarskich i kłócił się z ludźmi.

Potrafił przez dwie godziny napierdalać komentarze pod postem, czy PLA należy drukować przy 215 czy 220 stopniach.

Kiedyś jakiś typ napisał, że drukuje Sunlu PLA przy 205 i wszystko mu wychodzi.

Stary się zrobił czerwony.

CO K⁎⁎WA 205.

Zaczął walić w klawiaturę.

NAPISZ MU, ŻE PRZY 205 TO ON MOŻE CO NAJWYŻEJ DRUKOWAĆ ROZCZAROWANIE.

Matka przyszła z kuchni.

– Tadek, zostaw tych ludzi.

– ALE ON WPROWADZA POCZĄTKUJĄCYCH W BŁĄD.

– Idź spać.

– PRZEZ TAKICH LUDZI POTEM KTOŚ KUPUJE DRUKARKĘ I MÓWI, ŻE BAMBU JEST CH⁎⁎⁎WE.

Po jakimś czasie stary kupił AMS.

Wtedy całkiem go pojebało.

Przez tydzień chodził i wszystkim tłumaczył:

AMS TO NIE JEST TYLKO DO KOLORÓW.

Nikt go o to nie pytał.

Raz przyszedł listonosz z poleconym.

Stary podpisuje.

Listonosz patrzy na drukarkę.

– O, drukarka 3D?

Ojciec momentalnie:

– TAK, BAMBU LAB. Z AMS-EM. AUTOMATYCZNA ZMIANA FILAMENTU. CZTERY SZPULE. ALE MOŻNA POŁĄCZYĆ WIĘCEJ AMS-ÓW.

Listonosz:

– Aha.

Ojciec:

– CHCE PAN ZOBACZYĆ DRAGONA?

I już leciał po smoka.

Od tamtej pory listonosz zostawia awizo.

Najgorzej jest z filamentami.

Na początku stary powiedział:

KUPIĘ SOBIE CZARNY I BIAŁY, WIĘCEJ MI NIE POTRZEBA.

Obecnie mamy chyba czterdzieści szpul.

PLA Basic.
PLA Matte.
PLA Silk.
PLA Marble.
PLA Wood.
PETG.
PETG HF.
ABS.
ASA.
TPU.
PA12.

Jakby jutro NASA zadzwoniła, że potrzebują elementu do promu kosmicznego, to stary by odpowiedział:

MAM AKURAT CZARNY.

Szpule są wszędzie.

W szafie.
Pod łóżkiem.
Za telewizorem.
Pod stołem.
Na szafie.
W pawlaczu.

Matka otworzyła kiedyś szafkę na garnki, a tam trzy kilogramy filamentu.

– Tadeusz, gdzie jest duży garnek?

– MUSIAŁEM GDZIEŚ DAĆ PETG.

– GDZIE JEST GARNEK?

– PETG JEST HIGROSKOPIJNE.

Stary ma też obsesję na punkcie wilgoci.

Normalny człowiek widzi szpulę plastiku.

Stary widzi materiał, który w każdej sekundzie swojej egzystencji WCHŁANIA WODĘ Z POWIETRZA.

Kiedyś rano wszedłem do kuchni, a tam piekarnik chodzi.

Pytam matki:

– Co pieczesz?

– Nic.

Otwieram piekarnik.

FILAMENT.

Ojciec przylatuje z pokoju:

NIE OTWIERAJ K⁎⁎WA, JESZCZE DWIE GODZINY!

– Stary, ty suszysz plastik tam, gdzie robimy jedzenie?

– 50 STOPNI MU NIC NIE BĘDZIE.

– Komu?

– FILAMENTOWI.

Matka zakazała mu używać piekarnika, więc kupił suszarkę do filamentu.

Potem drugą.

Bo pierwsza mieściła tylko jedną szpulę.

Potem zaczął tłumaczyć, że AMS też trzeba jakoś osuszać.

Wydrukował więc pojemniki na silica gel.

Potem wydrukował lejki do nasypywania silica gel.

Potem wydrukował uchwyty do lejków.

Potem organizer na uchwyty do lejków.

Tak wygląda życie z człowiekiem, który ma drukarkę 3D.

On nie rozwiązuje problemów.

On produkuje infrastrukturę do problemów, których wcześniej nie było.

Jak jest weekend, stary nie śpi.

Normalny człowiek w sobotę o szóstej rano śpi.

Mój ojciec o szóstej rano klęczy przed Bambu Labem z latarką i patrzy na pierwszą warstwę.

Raz poszedłem się napić wody o 4:30.

Stary siedzi po ciemku przed drukarką.

– Co robisz?

– PATRZĘ.

– Na co?

– PIERWSZA WARSTWA.

– Jest wpół do piątej.

– BO TO 16-GODZINNY WYDRUK, JAK SIĘ SPIERDOLI NA POCZĄTKU, TO SZKODA FILAMENTU.

– To idź spać.

– JESZCZE DWIE WARSTWY.

Godzinę później dalej siedział.

Kiedy drukuje coś większego, całe mieszkanie żyje tym wydrukiem.

Stary chodzi co dwadzieścia minut.

„Ile procent?”

„42.”

Pół godziny później:

„Ile?”

„46.”

„ŁADNIE IDZIE.”

Przed snem:

– Jak będziesz wstawał do kibla, zobacz czy nie zrobiło spaghetti.

Jakby k⁎⁎wa drukarka była noworodkiem.

Największy przełom nastąpił, kiedy stary odkrył modele articulowane.

Najpierw wydrukował smoka.

Fajny.

Potem drugiego.

Potem trzeciego.

Potem smoka dwukolorowego.

Potem smoka „crystal”.

Potem smoka z jajkiem.

Potem jajko ze smokiem.

Potem wielkiego smoka, który drukował się 27 godzin.

Teraz całe mieszkanie wygląda jak stoisko na odpuście.

Do tego Pokémony.

Pikachu.
Charmander.
Bulbasaur.
Squirtle.
Gengar.

Stary nie zna żadnego Pokémona.

Mówi na wszystkie „pikaczu”.

– SYNEK, ŚCIĄGNĄŁEM FAJNEGO PIKACZU.

Patrzę.

Charizard.

– To Charizard.

– NO PRZECIEŻ MÓWIĘ.

Najgorzej było, jak dorwał modele Minecraft.

Przez miesiąc drukował dziecku wszystko z Minecrafta.

Kilof.
Miecz.
Creeper.
Steve.
TNT.
Pochodnia.
Skrzynia.
Diament.
Złote jabłko.

W końcu dzieciak powiedział, że już nie chce.

Ojciec się obraził.

JAK TO NIE CHCESZ, PRZECIEŻ TERAZ DRUKUJĘ ENDER DRAGONA.

– Ale ja już mam dużo.

– TEGO NIE MASZ.

I drukował dalej.

Sam dla siebie.

Pół pokoju mamy w klockach Minecrafta drukowanych przez 50-letniego faceta.

Jak były moje urodziny, stary zapytał, co chcę.

Powiedziałem, że pieniądze.

Dostałem wydrukowany stojak na telefon.

SUPER PREZENT K⁎⁎WO.

Do tego był z PLA Silk, więc oczywiście przez pół godziny tłumaczył mi, jak światło się na nim załamuje.

Raz matka powiedziała:

– Przydałby mi się haczyk w kuchni.

Nigdy więcej tego błędu nie popełniła.

Stary otworzył Solid Edge'a.

Zmierzył ścianę suwmiarką.

Zaprojektował haczyk.

Wydrukował prototyp.

Prototyp pękł.

Zmienił orientację warstw.

Wydrukował drugi.

Potem trzeci z PETG.

Potem powiedział, że skoro już ma model, to zrobi cztery.

Potem zaprojektował wersję z napisem KUCHNIA.

Potem zrobił wersję z zaokrągleniem R3.

W efekcie przez dwa dni nie mieliśmy haczyka, ale mieliśmy sześć iteracji produktu i dokumentację techniczną.

Matka kupiła haczyk w Pepco za 4,99.

Stary się śmiertelnie obraził.

MÓJ MA 100% INFILL.

Od tej pory jak coś się w domu zepsuje, ojciec nie pozwala niczego kupować.

– Uchwyt od szuflady pękł.

WYDRUKUJĘ.

– Brakuje klipsa do firanki.

WYDRUKUJĘ.

– Pilot nie ma klapki.

WYDRUKUJĘ.

– Zepsuła się spłuczka.

DAJ MI SUWMIARKĘ.

Jakby mu matka powiedziała, że lodówka nie chłodzi, to pewnie by zaczął drukować sprężarkę z PETG.

Ma również fazę na drukowanie rzeczy „praktycznych”.

Podstawka pod telefon.

Mam osiem.

Wieszak na słuchawki.

Mam trzy.

Organizer na kable.

Sześć.

Klip do zamykania paczki chipsów.

Cała szuflada.

Uchwyt do puszki.

Nie piję z puszek.

Pojemnik na baterie.

Nie mamy tylu baterii.

Pojemnik na woreczki.

Pojemnik na pojemniki.

Kiedyś wydrukował narzędzie do wyciągania karty pamięci.

Karta pamięci wychodzi palcem.

– ALE TAK JEST WYGODNIEJ.

Największym wrogiem starego są producenci filamentów.

Każdy jest według niego albo oszustem, albo nie umie nawinąć szpuli.

Jak coś pójdzie źle:

FILAMENT.

Nigdy drukarka.

Nigdy ustawienia.

Filament.

– Stary, model się odkleił od stołu.

TEN FILAMENT JEST JAKIŚ PODEJRZANY.

– Ale odkleił się od stołu.

BO ON MA CH⁎⁎⁎WY SKURCZ.

– To PLA.

TY MI NIE TŁUMACZ, JA JUŻ TROCHĘ KILOGRAMÓW PRZEDRUKOWAŁEM.

Kiedyś wydruk zaczął mu stringować.

Stary patrzy na model.

Nitki wszędzie.

Robi się czerwony.

WIEDZIAŁEM.

– Co?

WILGOĆ.

I już suszarka odpalona.

Filament suszył osiem godzin.

Potem wydrukował jeszcze raz.

Stringing taki sam.

Stary patrzy.

NO TO RETRAKCJA.

Nigdy nie przyzna, że nie wie.

Ma specjalną szufladę z dyszami.

0.2
0.4
0.6
0.8

Dysza 0.4 jest oczywiście według niego złotym środkiem ludzkości.

Jak ktoś na forum pyta „jaka dysza?”, stary od razu:

0.4 I NIE KOMBINUJ.

Ale sam co tydzień kombinuje.

Kiedy pierwszy raz założył 0.2, drukował figurkę przez chyba dwa dni.

Siedział obok jak chirurg.

Po wydruku postawił ją pod lampą i mówi:

PATRZ NA DETAL.

– No.

WIDZISZ?

– Nie.

NO WŁAŚNIE, BO GOŁYM OKIEM JUŻ PRAWIE NIE WIDAĆ WARSTW.

I był szczęśliwy.

Ojciec ma też kolegę Mirka, który kupił jakiegoś Creality.

Od tego czasu ich przyjaźń opiera się na tym, że stary próbuje mu udowodnić, że Bambu jest lepsze.

Mirek:

– Ja sobie w Enderze wszystko mogę naprawić.

Ojciec:

– BO MUSISZ.

Mirek:

– Ale mam pełną kontrolę.

Ojciec:

– JA MAM PEŁNĄ KONTROLĘ Z TELEFONU.

Mirek:

– Mój kosztował połowę.

Ojciec:

– I DRUKUJE POŁOWĘ.

Raz się najebali na imieninach i zaczęli dyskutować PLA kontra PETG.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ MIREK, PETG JEST PRAKTYCZNIEJSZE.

K⁎⁎WA TADEK PLA SIĘ LEPI LEPIEJ I ŁADNIEJ DRUKUJE.

CO TY MI O PLA PIERDOLISZ, JAK TO W SAMOCHODZIE LATEM ZOSTAWISZ I MASZ NA DRUGI DZIEŃ ORIGAMI.

A TWOJE PETG CIĄGNIE NITKI JAK PAJĄK.

TO SE WYSUSZ FILAMENT.

SAM SE WYSUSZ.

I się prawie pobili.

Ja z matką musieliśmy ich rozdzielać.

Od tego czasu ojciec mówi, że Mirek „nie rozumie materiałoznawstwa”.

Największym arcywrogiem starego są jednak ludzie z grupy „Druk 3D Polska”.

Jak ktoś wrzuci zdjęcie wydruku i napisze:

„Pierwszy wydruk, co poprawić?”

Stary powiększa zdjęcie.

– OHO.

– Co?

– ELEPHANT FOOT.

I zaczyna pisać elaborat.

Jak ktoś mu odpowie, że przesadza, stary już siedzi cały czerwony.

Kiedyś założyłem trollkonto i napisałem pod jego wydrukiem:

„warstwy krzywo”

Stary przez pół godziny oglądał model pod lupą.

Potem odpisał:

PROSZĘ WSKAZAĆ W KTÓRYM MIEJSCU.

Napisałem:

„wszędzie”

Matka musiała mu robić herbatę.

Stary ma na forum rangę MASTER OF ADDITIVE MANUFACTURING, bo najebał chyba 12 tysięcy komentarzy.

W końcu postanowił, że zacznie sprzedawać wydruki.

Według niego żyła złota.

SYNEK, FILAMENT KOSZTUJE 70 ZŁ ZA KILO, A TAKA FIGURKA WAŻY 80 GRAM. POLICZ SOBIE.

– A prąd?

GROSZE.

– Amortyzacja drukarki?

CO?

– Twój czas?

JAKI CZAS? DRUKARKA DRUKUJE.

Wydrukował trzydzieści smoków, dwadzieścia Pokémonów, Minecraftowe kilofy i jakieś wielkanocne króliki.

Rozłożył to wszystko na stole.

Wyglądało jak odpust pod Częstochową.

Sprzedał jednego smoka sąsiadce za 20 zł.

Przez tydzień chodził po domu i mówił:

BIZNES SIĘ ROZKRĘCA.

Potem kupił za 600 zł filamentów „pod produkcję”.

Matka chciała go zabić.

Ostatnio stary stwierdził, że Bambu Lab stoi w złym miejscu.

Bo przeciąg.

– Jaki przeciąg?

– JAK DRUKUJĘ ABS, TO TEMPERATURA KOMORY SPADA.

– O ile?

– DWA STOPNIE.

Przemeblował pół pokoju.

Telewizor stoi teraz krzywo, kanapa zasłania grzejnik, a drukarka ma własne stanowisko jak j⁎⁎⁎ny operator CNC.

Obok stoi:

suszarka,
szpule,
narzędzia,
szczypce,
skrobak,
klej,
zapasowe płyty,
hotendy,
smar,
izopropanol,
rękawiczki,
suwmiarka.

Stary mówi na to „farma”.

JEDNA DRUKARKA.

Farma.

W tym roku sam sobie kupił na święta kolejną Bambu.

Oczywiście do Wigilii nie wytrzymał.

Rozpakował trzy dni wcześniej.

Postawił obok pierwszej.

Usiadł między nimi na krześle.

Obie drukują.

Jedna Pikachu.

Druga pojemnik na śruby.

Stary patrzy raz w lewo, raz w prawo.

Obiad też tam zjadł.

Karp.

W pewnym momencie matka mówi:

– Tadeusz, możesz chociaż na Wigilię wyłączyć te drukarki?

Stary:

ALE TO SIĘ JESZCZE 3 GODZINY 47 MINUT DRUKUJE.

– To niech się drukuje później.

NIE BĘDĘ PRZERYWAŁ W 68 PROCENTACH.

Siedzieliśmy więc przy stole, a w tle:

WIIIIIR
TUTUTUTU
WIIIIIR
TRRRRRR

I co chwilę AMS:

klik
zzzzzz
klik

Stary tylko nasłuchiwał.

W pewnym momencie przerwał rozmowę.

– CICHO.

Wszyscy milczą.

– Co?

– NIC. MYŚLAŁEM, ŻE FILAMENT SIĘ SKOŃCZYŁ.

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich filamentów w Polsce, tobym wziął i zapierdolił.

Najgorsze jest to, że ostatnio stary kupił PA12.

Wszedł w materiały techniczne.

Teraz figurki to już dla niego zabawki.

Chodzi po domu i szuka elementów, które mógłby „zastąpić drukiem”.

Tulejka?

PA12.

Ślizg?

PA12.

Koło zębate?

PA12.

Element pralki?

PA12.

Uchwyt silnika?

PA12.

Raz zapytałem:

– Stary, a może po prostu kupić oryginalną część za 15 zł?

Popatrzył na mnie jak na człowieka bez honoru.

SYNEK.

JA TO MOGĘ WYDRUKOWAĆ.

I wtedy zrozumiałem, że tu nigdy nie chodziło o oszczędzanie pieniędzy.

Tu chodzi o możliwość spędzenia sześciu godzin w CAD-zie, zużycia 12 zł filamentu, 8 zł prądu, trzech nieudanych prototypów i całej soboty, żeby na końcu z dumą powiedzieć:

W SKLEPIE TAKIEGO NIE KUPISZ.

A potem wydrukować jeszcze cztery.

Na zapas.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Elo. Zastanawiam się nad kupnem przenośnej konsoli Anbernic. Głównie zalezy mi na emulacji NES i PS1. Czy jest sens wydawać cebuliony na to to, i jak tak, to który model byście polecili (może być bez analogów). A może coś innego?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

60piorunów

Pomijam fakt tego, że sory to umieralnie ale na całym sorze jest 5 miejsc siedzących z czego 3 zajmują sanitariusze w telefonach. Ja ledwo na nogach stoję bo mnie giba na wszystkie strony a obok chlopak z rozwalona noga też stoi xD

Kosmonauta6piorunów

Ja jak pojechałem na SOR w nocy z bardzo wysokim ciśnieniem to nie czekałem 10 minut. Były ze 3 osoby w poczekalni. Po 20 minutach miałem już zrobiony wywiad, pomierzony byłem, pobraną krew i leżankę z monitoringiem. Po następnych kilkunastu podane leki. Fakt, leżałem parę godzin zanim mnie wypuścili, bo po paru godzinach znowu seria badań sprawdzających. Szpital w mieście 30 tysięcy mieszkańców.

Pokaż więcej komentarzy (13)