Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wiedzmin

Lider

w Gry

28piorunów

Lubię wracać do wiedźmina 3. Już jestem w novigradzie i wykonuję pierwsze misje.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

84piorunów

Z racji ogłoszenia nowego dodatku, trzeba chyba kolejny raz przejść wiedźmina, zeby przygotować Save pod dodatek

Pokaż więcej komentarzy (35)

Tytan

w Hydepark

32piorunów

Czy nowy dodatek do Wiedzmina 3 będzie dodawany za darmo do Edycji Kompletnej?

Jeśli nie, czy Edycja Kompletna zostanie przemianowana na Edycję Niekompletną?

A może będziemy mieć do wyboru Edycję Kompletną oraz Edycję Kompletniejszą?

Tyle pytań bez odpowiedzi...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mistrz

w Gry

184piorunów

Będzie nowy dodatek do Wiedźmina 3: Pieśni przeszłości pojawią się w 2027 roku

Pokaż więcej komentarzy (69)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Wiedźmin coś szykuje :smiley:

Let's Dance ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://x.com/thewitcher/status/2057099030761787750

Inspirator1piorunów

@Marchew czy w tym klipie jest cokolwiek nowego? Jakaś nieznana wcześniej miejscówka, potwór, rynsztunek etc?

Ja mam teorię, że początek ich primaaprilisowego filmiku z tego roku i obrazek, który wczoraj wrzucili na swoje sociale pokazuje miejscówkę, która może być jakoś powiązana z DLC. To jest niedaleko pobojowiska przy moście nad Pontarem. Jakieś przejście graniczne.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Seriale

52piorunów

Jakby ktoś nie wiedział, to na VOD TVP jest ZA DARMO - Wiedźmin - polski serial z 2002 roku. Absolutna perełka.

https://vod.tvp.pl/seriale,18/wiedzmin-odcinki,308469/odcinek-1,S01E01,319742

le

Autorytet0piorunów

@tosiu mało kto wie, że powstał na podstawie gier.

Imho, gdyby nie ten głupi smok i pewien komiks, to byłby fajnie klimatycznym starociem :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Bazar

41piorunów

752 + 1 = 753

*

Tytuł: Sezon Burz

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Liczba stron: 404

Długość: 14h

Ocena: 7/10

*

Hm. Ta książka mnie nie porwała, choć nie mogę powiedzieć, że nie miała elementów, które mi się podobały - bo takich było całkiem sporo. Poszła trochę poza kolejką, bo chronologicznie dzieje się przed Mieczem Przeznaczenia, a do tego to chyba ostatni audiobook przygotowany przez już upadłe studio. Pani Jeziora musi jeszcze trochę poczekać, bo obecnie nie mam aż tyle czasu na formę pisaną.

No ale wróćmy do tematu. Sezon burz jest z mojej perspektywy opowieścią dość chaotyczną, którą można by trywialnie streścić jako: „Stary, gdzie moje miecze?”. I choć na początku średnio kupowałem ten motyw, to ostatecznie myślę, że się obronił. Poza scenami mocno memicznymi - jak walka deską - wreszcie dostajemy tu wiedźmina, który pamięta, że potrafi używać znaków, bo w sadze dzieje się to dosłownie kilka razy, a tutaj w jednej książce jest ich chyba kilkanaście. Niby trochę gryzie się to z wyznaniem Geralta, że używanie znaków wyczerpuje, więc ich nie nadużywa, ale nigdy nie byłem fanem takiego ograniczenia. Do tego pojawia się przynajmniej jeden znak, którego wcześniej w ogóle nie kojarzyłem - ten wywołujący sen, Somne.

Jest też scena przygotowania do walki - wreszcie. Wcześniej raczej dostawaliśmy opisy z perspektywy innych osób, które Geralta nie znały, a tutaj pokazano coś więcej. Pod względem samej walki Geralt z Sezonu burz przypomina tego Geralta z gier CD Projekt Red. W sadze jest głównie kozakiem od miecza, a tutaj faktycznie wygląda jak „ten” wiedźmin: niby mag, naszprycowany eliksirami mistrz walki. Same eliksiry też dostały więcej ekspozycji, co uznaję za plus. Ogólnie całe poszerzenie wiedźmińskiego lore odbieram pozytywnie.

W ogóle Sapkowski kiedyś wyjaśnił, co spowodowało tę burzę na końcu? Bo pewna czarodziejka wydaje się dość mylnym tropem. Widziałem też teorie o benkarcie ze Starszą Krwią, ale nie pamiętam, czy mężczyźni z tym genem również mogli wywoływać podobne zjawiska, jak Pavetta.

Dobre mamy za sobą, więc czas na złe. Przede wszystkim coś, za co pewnie ktoś mnie zaciuka jak Geralt kuroliszka: sposób, w jaki do pewnego momentu prowadzona jest ta historia, zwyczajnie nie pasuje do estymy, jaką cieszy się Sapkowski. Jeśli masz masę wiedzy do przekazania czytelnikowi, to robienie tego w sposób sztuczny, na zasadzie „siadaj, teraz opowiem ci niezłą historię”, jest po prostu słabe. A to dość często miało miejsce w tej książce. Od listów wysyłanych między ważnymi postaciami, po sceny, w których Geralt musi wysłuchiwać ekspozycji podanej niemal jak wpis z Wikipedii. Dobry pisarz potrafi wpleść takie informacje w fabułę tak, że nie czuć sztuczności. Tutaj momentami miałem wrażenie, że autor mówi: „siadaj, teraz będzie encyklopedia”, i trzeba tego słuchać. Kompletnie mi to nie podeszło. Gdyby był to jeden moment - spoko. Ale tego jest naprawdę sporo. Jasne, poszerzało to lore, ale w sposób bardzo nienaturalny.

Odniosłem też wrażenie, że w książce było znacznie więcej powtórzeń niż zwykle. Nie wiem, może mi się tylko wydawało, ale mam to zapisane w notatkach. No i sporo knurzenia na początku - również mam to zanotowane. Chodzi oczywiście o „związek” z Koral.

Ogólnie nie żałuję, że ukończyłem ten tytuł. Miejscami było bardzo ciekawie, w innych momentach raczej przeciętnie, ale ocena 7/10 to nie są pipeloki. Nadal było całkiem dobrze. Jezu, właśnie spędziłem godzinę nad pisaniem recenzji dla nikogo. Co ja robię ze swoim życiem. xD

Przynajmniej @fonfi się ucieszy, bo nie porzuciłem Wiedźmina przed ostatnią książką. xD

*

> <

Fanatyk6piorunów

@Dziwen czyli mówisz że Sapkowski w końcu napisał książkę wierną grze. Jego szczęście - nie wiem po co CD Projekt go trzymał na etacie tyle czasu wcześniej...

Fanatyk2piorunów

@Dziwen

Do tego pojawia się przynajmniej jeden znak, którego wcześniej w ogóle nie kojarzyłem - ten wywołujący sen, Somne.

Trochę lipa, że w sadze strażników musiał usypiać Regips

Widziałem też teorie o benkarcie ze Starszą Krwią, ale nie pamiętam, czy mężczyźni z tym genem również mogli wywoływać podobne zjawiska, jak Pavetta

Z tego co pamiętam gen męski jest recesywny i jest tylko aktywizatorem. Zanika chyba w drugim pokoleniu. Pewnie na wiedźmińskiej wiki to rozpisali.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Gry

16piorunów

Krasnoludy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk4piorunów

co to za gierka?

Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści dobra juz mam

Fanatyk3piorunów

@Dziwen musiałbym sie podszkolić - nie przykłądałem wagi do porad zaawartych w gre bo średnio mi w gwincie szło i zawsze olewam ten temat w W3.

Lider2piorunów

@Dziwen @TyGrySSek na wiosennej wyprzedaży za 15 zeta na Xbox wyhaczyłem. Gra bazuje na mechanice Gwinta, ale jest zdecydowanie bardziej rozbudowana. Poza tym są tu elementy strategii (gromadzenie zasobów i rozbudowywanie obozu). Nawet jeśli nie czujesz Gwinta warto pograć dla fabuły na najniższym poziomie trudności.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Bazar

43piorunów

680 + 1 = 681

*

Tytuł: Wieża Jaskółki

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10

*

Dzień dobry. Ja tu z recenzyją - taką, po której niejeden gotówby chwycić za widły, a inni mogą o herezji krzyczeć. Tak naprawdę to nie. No ale dość gadania - jadło stygnie, a gości nie wypada trzymać w progu. Rozgośćcie się. XD

Gdyby tego dnia po zapadnięciu zmroku ktoś zdołał cichaczem podkraść się do zagubionej wśród moczarów chaty z zapadniętą i obrośniętą mchem strzechą, gdyby zajrzał przez szpary w okiennicach, zobaczyłby w skąpo oświetlonym łojówkami wnętrzu jak Dziw cierpi katusze przez pierwsze 30% "Wieży Jaskółki". Ale to nie było możliwe. Nikt nie mógł tego zobaczyć. Chata pustelnika Dziwisza była dobrze ukryta wśród mokradeł. Na wiecznie pokrytym mgłą pustkowiu, na które nikt nie odważał się zapuszczać.

Tak, początek tego tomu był bardzo frustrujący. Nudny. Jedynym co go ratowało, to wszystko, co było związane z pustelnikiem. Nie opowieść, jaką słyszał, tylko on sam, jego historia, jego interakcje z ... . To było fajne i potrzebne. Cała reszta jednak wydawała mi się po prostu tragiczna. Od szczurów, którzy totalnie mnie nie interesują, jako postaci, przez postaci losowe, które ponownie muszą odpowiadać o świecie, kończąc na czymś, co jest typowe w seriach książkowych, a mnie mierzi prawie za każdym razem.

Chodzi o potrzebę streszczenia tego, co było wcześniej, uciekając się do sztucznych scen i dialogów. Jako, że do serii podchodzę najczęściej jednym ciągiem - ja wiem co się działo i takie rzeczy działają na mnie jak płachta na byka. Marnują mój czas. Ale jak zaznaczyłem to mój personalny problem. Ja po prostu jestem dziwny i wolałbym streszczenie ważnych rzeczy jako wstęp do książki, który mogę pominąć, niż coś narzuconego w losowym miejscu, oderwanego od historii.

Tu robi się nawet gorzej, bo streszczenie nie ogranicza się wyłącznie do przeszłości, ale zahacza też o przyszłość. W efekcie, jeśli ktoś - tak jak ja - liczył, że sceny po walce na moście doczekają się sensownego epilogu w Wieży Jaskółki, to się rozczaruje. Co więcej, coś, co było w pewnym sensie punktem zwrotnym poprzedniego tomu, czyli akceptacja przez Geralta, że nie musi dźwigać wszystkiego sam - zostaje tutaj cofnięte. Nie "na żywo". W streszczeniu. I jasne, bez tego pewnie nie byłoby sceny z Milvą, przy której po raz pierwszy prawie na głos parskłem śmiechem. Problem w tym, że sam sposób pokazania regresu Geralta po prostu mi nie siadł. Jeśli chodzi o Milvę, to też istotna rzecz z końcówki poprzedniego tomu, krwawa, zostaje rozwiązana "poza ekranem", gdzieś między wierszami relacji Jaskra.

Ale potem przychodzi moment Milvy i nagle wszystko robi się automatycznie lepsze, ciekawsze. Historia wychodzi z chaosu i zaczyna się porządkować. Każdy wątek zaczyna coś wnosić i gdyby nie te pierwsze 30%, spokojnie mówił bym o ocenie na poziomie dziesiątki. Ten "moment Milvy" jest dla mnie punktem zwrotnym - bo choć wcześniej coś już zaczynało się ruszać, dopiero wtedy naprawdę zaczęło wciągać. Tak, jak poprzednie tomy.

W mojej osobistej topce scen na pewno znalazłyby się: pewna jaskinia i rozmowa, finałowa walka, wydarzenia na wyspach - i chyba nawet Kovir. Już wcześniej pisałem, że Dijkstrze nie kibicuję, ale sposób, w jaki jest napisany, to dla mnie absolutna czołówka postaci. Bardzo podobał mi się wątek pustelnika i jego rozmowy z ... . Zakończenie tej relacji, też świetne. Fajnie, że jest, mimo okoliczności.

Przy okazji sceny z druidami też zrobiły swoje. Frustrujące to było, zwłaszcza koniec, ale potrzebne. No i wiecie które sceny z Cahirem. Nie ukrywam, że trochę to miejscami naiwne było, bo chłop miał być w sumie niemal oskalpowany, a kilka dni później, normalnie walczył. No ale nie odbiera to nic fajnym scenom z Geraltem. Plus nowa osoba w kompanii też mi się podoba. Zadziorna, fajny kontrast. Dobrze pasuje do ciotki i wujka.

Czyli w sumie ocena to:

Pierwsze ~ 30% książki: 4/10

To, co potem: 10/10

Z takich mniej oczywistych rzeczy, to całkiem ciekawie obserwuje się konflikt ras w tej serii. Chyba Yarpen miał bardzo ciekawy komentarz w "Krwi elfów", że parafrazując, to, że elfy przyszły tu pierwsze i zrobiły ze starszymi rasami to samo, co ludzie potem z nimi, daje im w ich mniemaniu prawo, by czegokolwiek żądać. Oczekują pójścia pod ramię z tymi, których wcześniej sami zniewalali. Bardzo fajny aspekt, zwłaszcza przez pryzmat rozmowy Geralta z pewnym elfem. Z pewnością da mi do myślenia podczas kolejnego podejścia do gier, już po ukończeniu cyklu.

*

Pisane jak zwykle na telefonie, to może być chaos, ale dzisiaj nie mam czasu poprawiać.

*

> <

Fanatyk2piorunów

Wszystko jest potrzebne i wiedźmina zawsze za mało. Jak dla mnie to mógłby wydać książkę w ogóle nie o nim, a opisującą świat i chłonąłbym to.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Bazar

62piorunów

657 + 1 = 658

*

Tytuł: Chrzest Ognia

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 10/10

*

Na ten moment Chrzest Ognia to dla mnie najlepszy tom serii, choć jak wiecie, zostało ich kilka do końca i może coś tu się zmieni. Nie mam do czego się przyczepić, dlatego napiszę pewnie tylko o tym, co mi się najbardziej podobało - wszystko. Koniec recenzji. Tak naprawdę to nie. W sensie coś napiszę, ale odpowiedzią pozostaje: "wszystko". xD

Ci, którzy mówili, że ten tom bardziej mi podejdzie, bo jest tu więcej Geralta - mieli rację. Nie chodzi tylko o to, że „dużo Geralta = z automatu lepsza ocena”. Bardziej o to, że to jest historia o kryzysach i największy dosięga właśnie naszego wiedźmina. Każda z ważniejszych postaci przechodzi tu swój własny chrzest ognia. Jedni dopiero wchodzą w ten proces, inni są już w jego trakcie, nie wszyscy wyjdą z tego w całości. I właśnie obserwowanie tego jest najmocniejszym punktem książki.

Nie ma tu wielu wielkich, epickich pojedynków (poza końcówką i kilkoma mniejszymi walkami z losowymi żołnierzami), ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Znowu dostajemy motyw podróży - i to jest coś, co w Wiedźminie kupuję za każdym razem. Nie wiem, czemu aż tak dobrze to działa. Może przez ekipę, jaką zawsze przy takich okazjach dostajemy. Krasnoludy robią robotę jak zwykle, a tutaj dochodzi jeszcze Regis - którego po prostu uwielbiam. Wcześniej z gry, teraz oficjalnie też z książki.

Zaskoczyło mnie też to, jak bardzo podoba mi się wątek Dijkstry, choć tu chyba dość skromnie opisany. Nie dlatego, że mu kibicuję - wręcz przeciwnie. Po prostu lubię jego opanowanie i sposób, w jaki podchodzi do swojej roli. Jest w tym jakaś chłodna konsekwencja, która dobrze kontrastuje z resztą wydarzeń.

Nie podoba mi się natomiast wątek Szczurów i to, co dzieje się z Ciri - ale mam wrażenie, że dokładnie o to chodziło Sapkowskiemu. To ma uwierać. I szczerze mówiąc - jeśli dojdzie do spotkania z Bonhartem, to nie widzę tu miejsca na współczucie dla tej grupy.

No i jestem bardzo ciekawy, co dalej z Milvą, zwłaszcza po wydarzeniach spod mostu. Sapkowski moim zdaniem umiał całkiem dobrze opisywać traumy i trudne dylematy innych postaci, więc pewnie dał jej fajną historię w kolejnym tomie.

*

W razie czego tu macie link do mojej poprzedniej recenzji, czyli tomu 2. xD

*

> <

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Bazar

55piorunów

639 + 1 = 640

*

Tytuł: Czas Pogardy

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10

*

Nie ukrywam, że ta część podobała mi się mniej niż poprzedni tom. Są tu momenty wyraźnie lepsze pod pewnymi względami, ale też takie, które zwyczajnie frustrują. Lubię prostą zależność: im więcej w historii Geralta, tym bardziej wciąga mnie opowieść. I nie chodzi tylko o akcję.

„Problemem” jest chyba samo miejsce akcji. Kaer Morhen i podróż z Yarpenem były dla mnie ciekawsze niż lokacje z „Czasu pogardy”, co wpływa na odbiór całości. Do tego dochodzi sposób narracji, który nie zawsze mi odpowiada. Część wydarzeń poznajemy przez sceny z udziałem przypadkowych postaci, które najpewniej już nie wrócą. Rozmowy żołnierzy o rozkazach, okraszone drobnymi, niewiele wnoszącymi szczegółami, szybko zaczęły mnie męczyć, zwłaszcza gdy takich sekwencji pojawia się kilka z rzędu. Trudno się angażować w historie ludzi, którzy są tylko tłem. Wyjątkiem była scena z Tissaią de Vries i może ten fragment z królową elfów, który faktycznie coś wnosił. Rozumiem sens tych zabiegów, ale nie przekonuje mnie ich forma. Wolałbym, żeby ktoś pokroju Jaskra spiął to narracyjnie, zamiast takiego skakania między obozami i postaciami. Motyw mantikory działał, bo odnosił się bezpośrednio do Geralta i był jednorazowy.

Podobnie mam z opisami działań zbrojnych. Nawet znając mapę świata i realia, trudno się w tym połapać bez ciągłego sprawdzania szczegółów na telefonie. Jest tego dużo i momentami wydaje się to przesadzone. Zwłaszcza że oglądamy to z perspektywy przypadkowych ludzi w scenach, o których wspomniałem wyżej. Rozumiem taki zabieg, ale po prostu mi się nie podobał. Pewnie kwestia gustu.

Mimo tych zastrzeżeń to nadal bardzo... Wiedźmin. Klimat, postaci i tempo historii trzymają poziom. Wydarzenia na Thanedd to jedne z najlepszych i najbrutalniejszych scen akcji, jakimi do tego tomu uraczył mnie Sapkowski, może poza krótkimi epizodami z Riencem wcześniej. Yennefer trochę zyskuje, głównie przez relację z Geraltem i swoją "słodką tajemnicę". Motyw traumy Ciri jest poprowadzony przekonująco, a stan psychiczny Geralta zapowiada ciekawe rzeczy. Lubię takie momenty, gdy bohater musi się podnieść z naprawdę głębokiego dołka. Czuję też, że Vilgefortz będzie "dobrym" antagonistą. Ma to coś.

Zastanawiam się nad Szczurami, bo czuję, że jest ryzyko, że będą mnie irytować, ale mogą też okazać się ciekawym elementem historii. Szkoda tylko, że ich los nie jest już dla mnie tajemnicą, bo widziałem już gdzieś pewną scenę z Bonhartem.

*

Okładka to trochę moja głupawka. Nie miałem co robić z rękami podczas nudnych dni w robocie, to stworzyłem takie coś. Jest tag do blokowania, bo planuję ukończyć całą serię i nie omieszkam sobie pobazgrać w trakcie. Tym razem chciałem coś nowego, dlatego zacząłem rysować Dziki Gon, jak pojawił się w historii, ale potem się okazało, że tyle go w tej książce, co kot napłakał i średnio pasuje. Dlatego jest w osobnym wpisie. xD

Tak, przekleiłem ten segment z poprzedniej recenzji. xD

*

> <

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Sklep Spożywczy

50piorunów

Hm. XD

Uznałem, że przy recenzjach zostanę przy innych postaciach, bo tego Gonu to na ten moment tyle, co kot napłakał w książkach. No ale zmarnować się nie mogło. XD

*

@ErwinoRommelo

Fanatyk21piorunów

Dziki Erwin i banda stópkowców xD

GURU12piorunów

@Kaligula_Minus orszak stópkowców. XD

W Brugge, w okolicach Lasu Brokilon, zakazanego królestwa leśnych driad, pojawił się Dziki Erwin, galopujący po niebiosach orszak stópkowców, a Dziki Erwin, jak powszechnie wiadomo, zawsze zapowiada pojawienie się stópek.
GURU8piorunów

@Dziwen tyy no zawsze chcialem zostac reproduktorem u driad dlatego tak lubie sie platac po lesie no ale nigdy sie nie trafilo ehh no ale raz znalazlem plantacje outdoora lecz honor nie pozwolil mi zajebac, tak to jest byc erwiniem, too wierd for normies too normie for autists, typowe white feral monkey.

Pokaż więcej komentarzy (11)