Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#warhammer40k

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1158 + 1 = 1159

Tytuł: Slaves to Darkness

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”

LI część cyklu Herezja Horusa

Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>

“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.

Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.

Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.

Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.

Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.

Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.

W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.

GURU2piorunów

Smerfy juz jada wszystkich rozjebac, wysmiewani a tak samo jak tysiace lat pozniej z indomitud crusade, kiedy wszystko sie rozpada, nadzieja znika pod oceanem ciemnosci, to synowie macragge sa kregloslupem imperium.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Dobra ostatni xD

GURU5piorunów

Ddd Space komuchy sa super bo zawsze jak o nich wsponisz nerdy sraja pod siebie bo jak moza nie byc grimdark

Sum1piorunów

@ErwinoRommelo jak lata siedzę w 40k, szczególnie w figurkach, tak nigdy nie słyszałem, żeby ktoś kurwił na brak grimdarku w Tau. Może gdy wychodzili, to był chwilowy skowyt. Potem już tylko wyzywanie od ryb, komunistów i kurwienie na zasady w bitewniaku, że gięte

GURU0piorunów

@Vinzenty oczywiscie ze bylo i dalej jest wycie, dobrze dla ciebie ze na nich nie trafiales. Sam fakt ze te mniejszosci u tau sa « zniewalane » to jest retcon bo przecie kazdy musi byc zly i zjebany. Dla tego samego powodu umtramarines sa hejtowani bo nie sa zjebami pijacymy krew wilkolakami i po urodzeniu nie musza pepowina dusic szczura. Poprostu chlopaki z dobrych rodzin dostaja boltery i sie im nakresla jak z nich rozpierdalac wrogow imperium. Mnie uczyl grac sp pan marek co robil w uk i tam zalapal 40k of 2giej edycji, nie wszytko bylo full grimdark, duzo bylo goofy modeli, prawi komicznych smaczkow. Teraz wszystko musi byc morczne edgy i fan servicowe. To jest przynajmniej moja wizja.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów


Gruba ryba7piorunów

xd

I tak dobrze, że bez rzymskich numerów

GURU2piorunów

@saradonin_redux Xdd ej ale mutacje sa zakazane ! A ci co sie zmieniaja w wilkolaki? Vampiry z wscieklizna ? Ten twoj syn co mial no kurwa skrzydla ? Eeee ten no kurwa mordy w kubel i napierdalac heretykow wy nie jestescie od myslenia ja zreszta tez.

GURU8piorunów

@SpokoZiomek albo ze sekrety robienia super zjebow wykradl bogom chaosu xd z moralnego punktu widzenia tylko orki sa normalne i zerowe, proste chuopy honorowa chca sie napieralac na ustawkach zero ukrytych intencji

Fanatyk2piorunów

@ErwinoRommelo Orkowie przez ustawki rozsiewają swoje sporofity(czyli się rozmnażają) więc jest w tym ukryta intencja.

Kurde, cytowanie w appce jest trudne.

GURU2piorunów

@SpokoZiomek ale sa zbyt tepi ze wiedziec ze to robia wiec nie mozna im miec tego za zle, normalka po prostu, jak jest kogo napiedalac to sie boysy spawnia taka jest kolej rzeczy

GURU2piorunów

@Czokowoko prosze z szacunkiem to okrowa mysl techniczna napedza hejto, ten gowno kod nie powinien dzialac ale admini wierza ze nie moze nie dzialac wiec dziala

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Za każdym razem kiedy w książce pojawia się smutas Perturabo

GURU2piorunów

No niewiem, znalesc prymarcha bez daddy issues ciezko bo jest tylko ten od Alpha legion a tam takie szachy 4d ze on sam nie wiem czy zyje czy nie czy jest zdrajca czy nie ktory z blizniakow zostal zabity czy to w sumie on byl zabity.

Gruba ryba2piorunów

Uwaga spojler!

@ErwinoRommelo


kanonicznie umarł, zabity przez Dorna
ALE nikt o tym nie wie, ponieważ po jego śmierci Omegon przybrał imię Alpharius, bo jest identyczny, a o jego istnieniu i tak nikt poza legionem chyba nie wiedział. Zresztą u nich każdy twierdzi, że jest Alphariusem, więc co za różnica

GURU3piorunów

@saradonin_redux ta ale to tez mogla byc zmylka bo oni mieli tego perka ze oficerowie dostawali power up i przybierali torzsamosc jednego z braci wiec zawsze jest opcja ze zaden nie zgninol. A kanon w wh40 k to jak dziewictwo mariolki na dorzynkach, dorn tez kanoniczne umarl juz raz.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

1145 + 1 = 1146

Tytuł: Legacies of Betrayal

Autor: praca zbiorowa

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 6/10

“I think that you should laugh when you are killing.”

Antologia stanowiąca XXXI część cyklu Herezja Horusa zawiera następujące opowiadania:

Chris Wraight - Brotherhood of the Storm - 7/10

John French - Serpent - 4/10

Guy Haley - Hunter's Moon - 6/10

David Annandale - Veritas Ferrum - 5/10

John French - Riven - 8/10

Guy Haley - Strike and Fade - 5/10

Gav Thorpe - Honour to the Dead - 5/10

Aaron Dembski-Bowden - Butcher's Nails - 8/10

John French - Warmaster - 6/10

Graham McNeill - Kryptos - 5/10

Chris Wraight - Wolf's Claw - 7/10

Graham McNeill - Thief of Revelations - 5/10

Gav Thorpe - The Divine Word - 7/10

Graham McNeill - Lucius: The Eternal Blademaster - 6/10

Anthony Reynolds - Khârn: The Eightfold Path - 8/10

Gav Thorpe - Cypher: Guardian of Order - 6/10

Aaron Dembski-Bowden - Heart of the Conqueror - 8/10

Nick Kyme - Censure - 7/10

Chris Wraight - Bjorn: Lone Wolf - 6/10

Kolejna książka, którą początkowo chciałem pominąć, ale przed lekturą “Karmazynowego Króla” oraz “Wolfsbane” chciałem uzupełnić pewne luki fabularne w wątkach dotyczących postaci Luciusa i Bjorna, a skoro już przeczytałem kilka wybranych, to wypadało dokończyć pozostałe.

Zbiór jak zwykle był zróżnicowany pod względem zarówno formy jak poziomu. “Brotherhood of the Storm” to krótka powieść, przedstawiająca okoliczności, w których do Szram dołączył Targutai Yesugei oraz Ilya Ravallion, a więc na pewno wartościowa lektura dla fanów V Legionu. Z drugiej strony niektóre opowiadania miały tylko kilka stron. Znów dobrze mi się czytało opowiadania o Pożeraczach Światów i bawiła relacja Angrona z kapitan Lotarą Sarrin.

Zbiór jak zbiór: znalazło się miejsce zarówno na nic nie wnoszące zapychacze, jak i ciekawe fabularne smaczki dotyczące m.in. trzech popularnych łobuzów z okładki.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

1124 + 1 = 1125

Tytuł: Wolfsbane

Autor: Guy Haley

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: książka papierowa

Liczba stron: 400

Ocena: 7/10

“I am a man, raised by wolves and warriors in a world of ice and fire.”

XLIX część cyklu Herezja Horusa

Leman Russ - prymarcha VI Legionu i kat Imperatora postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i samemu wymierzyć karę Horusowi, licząc, że tym sposobem uda mu się zapobiec inwazji na Terrę. Świadom, że ma niewielkie szanse w bezpośrednim starciu, udaje się na Fenrisa, aby tam z pomocą szamanów znaleźć sposób na pokonanie zbuntowanego Mistrza Wojny.

Zarys fabuły może się wydać naiwny, tym bardziej im lepiej znamy realia uniwersum i zmiany jakie w nim zaszły od początku Herezji. Jednakże Guy Haley po raz wtóry udowodnił, że potrafi napisać powieść, którą po prostu dobrze się czyta. Bardzo przyjemnie poprowadził narrację, bez przynudzania, ale też bez przesadnego komplikowania. Jego opowieść ponownie przybiera charakter mniej melodramatyczny, czy katastroficzny, a bardziej przygodowy niż u pozostałych autorów Black Library.

Przede wszystkim autor namalował znakomity portret Lemana Russa. Pokazał go jako dumnego przywódcę skrywającego bystry umysł pod pozorem nieustraszonego barbarzyńcy, jako postać niedoskonałą i bardzo ludzką. Drugą istotną postacią tej książki jest akolita Mechanicum Belisarius Cawl, którego początki mamy przyjemność poznać przy okazji wydarzeń w systemie Trisolian.

Oczywiście skoro Vlka Fenryka, to i nawiązania do mitologii nordyckiej musiały się pojawić. Russ niczym mityczny Thor u Utgarda-Lokiego staje przed niemożliwymi wyzwaniami. Co ciekawe znów udało się autorowi przemycić kilka elementów humorystycznych.

“Unfamiliar machines demanded to know who he was. He bullied them into submission.”

Istotna fabularnie i bardzo dobrze napisana część Herezji Horusa.

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

1115 + 1 = 1116

Tytuł: Karmazynowy Król

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 544

Ocena: 6/10

“Nie myl miecza z człowiekiem. Jedno można złamać, ale drugie przetrwa.”

XLIV część cyklu Herezja Horusa

Ahzek Ahriman wyrusza w poszukiwaniu odłamków duszy Magnusa, aby umożliwić swemu przywódcy powrót do świata materialnego i dawnej potęgi. Agenci Malcadora wraz ze sforą Kosmicznych Wilków mają zadanie do tego nie dopuścić.

Dziwnie się zaczyna, pomimo, że śledzę mapy z kolejnością czytania, to tutaj poczułem, że straciłem ciągłość - Lucius w drużynie Ahrimana, wtf? Wróciłem więc do krótkiego opowiadania Grahama McNeilla pt. “Lucius: The Eternal Blade”, aby poznać losy fechmistrza pomiędzy “Aniołem Exterminatusem” a “Karmazynowym Królem”.

Jedna z najbardziej złożonych powieści Herezji, której dodatkowo część dzieje się poza światem materialnym, co może stanowić dodatkowe wyzwanie dla wyobraźni.

Dobra książka, może nieco przekombinowana, bez jasnego podziału na dobro i zło, gdzie każda ze stron ma swoją własną motywację.

Na tym kończę papierowe wydania Herezji Horusa będące w moim posiadaniu. Pominąłem kilka tomów, które wydały mi się mniej istotne. Może kiedyś do nich wrócę, a tymczasem zabieram się za jeszcze nie wydany w Polsce ciąg dalszy historii w formie angielskich ebooków.

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

1106 + 1 = 1107

Tytuł: Niszczycielski Sztorm

Autor: David Annandale

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 376

Ocena: 5/10

“Wszyscy kroczymy wyznaczoną ścieżką.”

XLVI część cyklu Herezja Horusa

Sanguinius, Guilliman i Lion odcięci od reszty galaktyki przez lata żyli w przekonaniu, że Imperium upadło. Dowiedziawszy się, że Imperator wciąż żyje wraz ze swymi legionami postanawiają udać się na Terrę. Czeka ich długa i niebezpieczna droga przez szalejący w galaktyce Niszczycielski Sztorm, w którym zacierają się granice pomiędzy rzeczywistością a osnową. Jeszcze nie wiedzą, że ich podróż będzie miała wymiar zarówno fizyczny jak i metaforyczny.

Książka jest szalenie ważna pod względem fabularnym, ważą się w niej losy aż trzech legionów i czterech prymarchów. Tym bardziej więc boli, że napisana została miernie.

Narracja niemal od razu przechodzi do rzeczy: bitwy flot kosmicznych, demony z osnowy, krew, szaleństwo i przeznaczenie. Najsłabszym ogniwem chyba są płytkie i sztuczne dialogi, a ciągłe sceny walk niestety szybko stają się męczące.

Najmocniejszą stroną powieści niewątpliwie są wewnętrzne rozterki prymarchów - każdy z nich ma swoje sekrety i każdy toczy walkę z własnymi demonami. Najbardziej cieszy, że Sanguinius w końcu odegrał rolę zarówno kluczową dla uniwersum, jak i bardzo osobistą.

Niszczycielski Sztorm to kolejny kamień milowy Herezji Horusa. Tragedii nie ma: książka robi co ma robić, opowiada co powinna i nawet szybko poszło, bo w pociągu nuda, tylko jej poziom literacki mógłby być na nieco wyższym poziomie.

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

1096 + 1 = 1097

Tytuł: Pretorianin Dorna

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 479

Ocena: 9/10

“Królestwo systemu Sol płonęło, krwawiło i czekało. Pomiędzy nim za jego ruiną stały Imperialne Pięści i siła woli ich Prymarchy.”

XXXIX część cyklu Herezja Horusa

Po kilku świetnych opowiadaniach, w tym moim ulubionym i jednym z najlepszych w całej serii “Ostatnim Upamiętniaczu” czas na pierwszą pełnowymiarową powieść Johna Frencha. Nie zawiódł.

W różnych miejscach układu słonecznego dochodzi do pozornie losowych wydarzeń: tu awaria, tam lokalny sabotaż. Zlepek krótkich, prozaicznych i pozornie nie powiązanych zdarzeń, składających się w efekcie na skomplikowaną intrygę. Pretorianin Terry - Rogal Dorn powietrza Archamusowi zadanie rozwikłania zagadki.

Książka wymaga pewnej uwagi, intryga jest złożona i czytając nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że liczy się każdy szczegół. Pod tym względem powieść przypomina dreszczowiec kryminalny, w którym detektyw próbuje powstrzymać seryjnego zamachowca mającego po swojej stronie element zaskoczenia i będącego cały czas kilka kroków przed nim.

Tempo jest intensywne, a zwroty akcji częste i nieoczywiste jak przystało na Legion Alpha. Nie zabrakło też przerywników pełniących rolę progów zwalniających, traktujących o przeszłości bohaterów oraz nadających kontekst ich działaniom i motywacjom.

Rewelacyjna, trzymająca w napięciu lektura.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

1092 + 1 = 1093

Tytuł: Angels of Caliban

Autor: Gav Thorpe

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 480

Ocena: 5/10

“Here was hierarchy and calm. From this, the warriors named themselves. The Order.”

XXXVIII część cyklu Herezja Horusa

Chciałem ten tom pominąć, gdyż nie jestem fanem Liona El’Jonsona (na okładce po lewej) ani Mrocznych Aniołów, a Gav Thorpe operuje suchym, topornym stylem i nie jest moim ulubionym autorem Black Library. Zachęciła mnie jednak chęć poznania dalszych losów sympatycznego emo nihilisty Konrada (na okładce po prawej).

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki o I Legionie tak i tym razem opowieść została podzielona na dwa odrębne wątki.

Pierwszy z nich kontynuuje historię zapoczątkowaną w “Upadłych Aniołach” i kilku opowiadaniach obejmującą Luthera, Astelana i Zahariela decydujących o przyszłości części legionu pozostałej na Calibanie. W tej części niewiele się dzieje: polityka, spiski i ukryte motywy, ale opisane bez polotu. Przez większą część emocje są tylko dlatego, że napisano, że są, a nie dlatego, że można je wyczuć z treści.

Drugi wątek zaś podejmuje opowieść o Imperium Secundus opisaną w “Niezapamiętanym Imperium” oraz “Pharos” i dotyczy głównie Liona polującego na Nocnego Upiora, ale pokazuje również szerszą perspektywę. Ten podobał mi się nieco bardziej, gdyż wyraźnie pokazał, że to nie mogło się udać. Autor budował dysonans pomiędzy różnymi charakterami Prymarchów prowadzącymi m.in. do drastycznie różnych metod zarządzania kryzysowego. Z jednej strony mamy liberalnego Guillimana kierującego się zasadą: “the excellence in government is not measured by how many powers you take and laws you create, but in how many you do not have to use”. Z drugiej Liona gotowego zaorać cały region z orbity byleby tylko dorwać Curze’a.

Kiedy Graham McNeill na kilka stron opisywał zmagania życiowe żuczka, tylko po to by na koniec został rozdeptany pod butem żołnierza, to byłem pod wrażeniem jego wizualizacji bezpardonowości wojny. Kiedy natomiast Gav Thorpe zamiast skupić się na istocie wydarzeń i pominąć fragmenty prozaiczne i powtarzalne, poczęstował mnie opisaną w niemal sprawozdawczy sposób sceną, w której chłop jedzie czołgiem wraz z opisem ławek w transporterze Rhino, to niestety ale ziewałem jak przy Sandersonie, który notorycznie robił to samo.

Fabularnie nie jest źle, wydarzenia są istotne i rzutują na kształt uniwersum. Plus za dobre stopniowanie napięcia w obu wątkach oraz przemyślane zakończenie, w szczególności “rozprawę sądową” i publiczne upokorzenie nadętego brata. No i jak tu nie lubić Konrada?

Gav Thorpe nadal mnie nie przekonał, gdyż nawet mając ciekawe tematy udało mu się mnie znudzić. Średniak, polecam dla fanów Liona i Mrocznych Aniołów, ale też dla ciekawych losów Imperium Secundus, zaś pozostali mogą ten tom z czystym sumieniem pominąć.

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1082 + 1 = 1083

Tytuł: Ścieżka Niebios

Autor: Chris Wright

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 464

Ocena: 7/10

“Więc walczę dla ojca, którego nigdy nie kochałem, z bratem, którego miłowałem. Bronię Imperium, które nigdy mnie nie chciało, przed armią, która przyjęłaby mnie w mgnieniu oka.”

XXXVI część cyklu Herezja Horusa

Jaghatai Khan przysiągł bronić Imperium, jednak Białe Szramy zostały odcięte od układu Sol przez burze osnowy. Nękane przez wrogie legiony nie znalazły dotąd drogi na Terrę. Udają się na poszukiwania genialnego nawigatora, którego niezwykłe umiejętności pozwolą przeprowadzić flotę ich przez sztormy. Po piętach depczą im połączone siły Gwardii Śmierci i Dzieci Imperatora.

Dawno początek tak mnie nie zniechęcił. Bez żadnego kontekstu czy wprowadzenia autor wrzuca czytelnika w niemal sto stron partyzanckich manewrów i chaotycznej rozpierduchy: bolter porn, zboczeńcy Eidolona i pojedynki na miecze.

Na szczęście później już jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, takie 8/10. Fabuła zwalnia, po czym rozwija się w sposób logiczny i wciągający, a na tle głównych wydarzeń rozgrywają się dramaty poszczególnych bohaterów takich jak Targutai Yesugei, Revuel Arvida, Shiban, czy Ravasch Cario. Znalazł się nawet element niemal lemowskiego sci-fi w postaci eksploracji niepojętej kosmicznej maszyny/anomalii.

Bardzo dobra książka tylko trzeba dać jej szansę i przebrnąć przez męczący początek.

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

1068 + 1 = 1069

Tytuł: Pharos

Autor: Guy Haley

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 480

Ocena: 7/10

“Rodzimy się, cierpimy, a potem umieramy.”

XXXIV część cyklu Herezja Horusa kontynuuje temat Imperium Secundus zapoczątkowany w “Niezapomnianym Imperium”. Bezpośrednim wstępem do “Pharos” są zaś dwa opowiadania: “The Laurel of Defiance” oraz “A Safe and Shadowed Place”.

Zaczyna się intrygująco: W systemie Sotha na obrzeżach 500 Światów patrolujący samotnie niszczyciel Ultramarines odnajduje opustoszały wrak potężnego krążownika Władców Nocy. Czujniki nie znajdują śladów życia.

Jak widać jeden wątek początkowo przypomina kosmiczny horror pokroju “Event Horizon”, Drugi zaś jest niemal sielski niczym powieść przygodowa opowiedziana z punktu widzenia grupy cywili rozpoczynających czteromiesięczne szkolenie wojskowe. Jeszcze inny jest perspektywą rekrutów Astartes w trakcie treningu. Dzięki temu udało się po części uniknąć typowego dla serii przesadnego heroizmu i ogólnej zajebistości kosmicznych he-manów. Na szczęście nie całkiem, bo wiadomo, że niebiescy są dzielni, a bolter musi robić brrr. Oczywiście wszystkie te wątki łączą się w większą spójną historię.

Autorowi udało się też stworzyć wiarygodne postaci. Nie miał również skrupułów, żeby kilka ukatrupić.

Plus za świetny epizod z Aniołem i Nocnym Upiorem. Minus za kilka niewielkich dziur logicznych i fragmentów bardziej naiwnych. Wrażliwych muszę ostrzec, że skoro są Władcy Nocy, to musi być skórowanie i ogólnie plastyczny gore, ale jeśli ktoś dotarł do tej części, to raczej go to nie rusza.

Poza wspomnianymi opowiadaniami nie znałem nic od tego autora, ale muszę przyznać, że przyjemnie pisze, zachowuje dobrą płynność opowieści i czyta się go po prostu dobrze.

Nie jest to w żadnej mierze pozycja obowiązkowa dla zrozumienia Herezji, ale została napisana rzetelnie i z pomysłem.

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

1066 + 1 = 1067

Tytuł: War Without End

Autor: praca zbiorowa

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 624

Ocena: 6/10

“Keep your secrets, [...] the galaxy’s more interesting that way.”

Antologia stanowiąca XXXIII część cyklu Herezja Horusa zawiera aż 21 opowiadań:

Graham McNeill - The Devine Adoratrice - 6/10

Aaron Dembski-Bowden - Howl of the Hearthworld - 8/10

Aaron Dembski-Bowden - Lord of the Red Sands - 6/10

Nick Kyme - Artefacts - 5/10

Rob Sanders - Hands of the Emperor - 6/10

Nick Kyme - The Phoenician - 3/10

David Annandale - Sermon of Exodus - 3/10

Gav Thorpe - By the Lion's Command - 6/10

Rob Sanders - The Harrowing - 5/10

James Swallow - All That Remains - 5/10

James Swallow - Gunsight - 5/10

Chris Wraight - Allegiance - 6/10

Chris Wraight - Daemonology - 7/10

John French - Black Oculus - 4/10

Andy Smillie - Virtues of the Sons - 7/10

Guy Haley - The Laurel of Defiance - 6/10

Guy Haley - A Safe and Shadowed Place - 6/10

Nick Kyme - Imperfect - 6/10

Nick Kyme - Chirurgeon - 8/10

Guy Haley - Twisted - 8/10

Graham McNeill - Wolf Mother - 9/10

Wyjątkowo dużo tytułów, niektóre bardzo krótkie, dosłownie na kilka stron (Lord of the Red Sands, Black Oculus), inne dłuższe, a większość o znikomym znaczeniu w szerszej perspektywie fabularnej. Jedne wydają się całkowicie zbędne. Inne pozwalają uzupełnić obraz uniwersum o dodatkowe drobne detale. Tematyka przeróżna: prolog “Mściwego Ducha”, niewdzięczna misja Wilków, ciąg dalszy przygotowań do obrony Terry, kolejna niepotrzebna powtórka z Isstvana V, ruchy Malcadora, dalsze losy Arvida, wspomnienia nawigatora, wstęp do “Pharos” (niedługo skończę), wspomnienia konsyliarza podczas sekcji zwłok czy epilog “Mściwego Ducha”. Spotykamy m.in. Yesugeia, Luciusa, Amira, Kharna, Fabiusa, Maloghursta, Alivię, Sevariana. Aaron Dembski-Bowden pokazał, że nawet bardzo krótka forma czasem wystarczy by namalować w głowie obrazy, a Graham McNeill zapewnił znakomite domknięcie.

Średniej jakości zbiór ciekawostek, spokojnie można pominąć, chyba że ktoś jest pazerny na lore, to wówczas warto rozważyć.