DeykunLider
10piorunówZa każdym razem mnie wnerwia jak jest doniesienie o "koledzy z klasy podpalili 12 latka i rozłupali mu czaszkę młotkiem". Nigdy w życiu nie użyłem słowa "kolega" żeby opisać osobę w mojej klasie, chyba że faktycznie mieliśmy koleżeńskie stosunki. Jak ktoś się nad kimś znęca to takich stosunków nie ma.
Nawet nie można o to obwiniać kalki "colleague" z angielskiego, bo to jest jakaś dziadowska maniera z zaprzeszłości gdzie babcie / dziadki mówią o kolegach klasy na całą klasę, bo dzieci to nie są dla nich prawdziwi ludzie tylko dzieci, bezmyślna masa.
Bodaj w szóstej klasie baba na religii miała dosyć jak gadaliśmy z kumplem i kumpelą, cały czas jej przerywaliśmy i chciała nas przesadzić. Powiedziała do mnie "proszę się przesiąść i usiąść koło koleżanki Darii"... na co ja odpowiedziałem, że to nie jest moja koleżanka i się odpaliła XD "Proszę o dzienniczek, wzywam rodziców do szkoły". Myślałem, że wybuchnie w klasie jak dopowiedziałem "by być koleżanką to trzeba mieć jakieś relacje, co najwyżej to moja rówieśniczka" XD














