Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pravda

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Dobra - moze nie srodowa rosyjska dawka ale nie chcialem czekac do jutra bo tekscik cieplutki jak oddech Putina.

Moze nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak cudownie zyje sie w
Dzis, dzieki Komsomolska mozecie sami sie o tym dowiedziec.
Jestem przekonany, ze przeczytawszy ponizsze tlumaczenie zapałacie nieugaszonym pragnieniem skosztowania „rosyjskiego miru” – zatem zapraszam (do lektury):
>Liczba osób ubogich w Rosji spadła do rekordowo niskiego poziomu w ciągu roku: jak krajowi udało się osiągnąć ten poziom
>Prof. Safonov skomentował spadek liczby osób ubogich w Rosji
>Liczba osób ubogich w Rosji nadal spada. Pod koniec 2024 r. ich udział w całkowitej populacji wyniesie 7,2%. I jest to nowy rekord.
>Poinformowała o tym w poniedziałek na posiedzeniu rządu wicepremier Tatiana Golikowa. Podkreśliła, że obecny poziom ubóstwa jest najniższy w historii Federacji Rosyjskiej.
>Wielu obywateli tradycyjnie ma wiele pytań dotyczących takich liczb. Na przykład żywność staje się coraz droższa, samochód stał się praktycznie luksusem, a ty mówisz nam o spadku liczby biednych ludzi. Dowiedzmy się, kto w Rosji jest uważany za "biednego" i dlaczego jego liczba maleje.
>KIM SĄ "BIEDNI"?
>W Rosji, zgodnie z oficjalnymi przepisami, ci, którzy otrzymują dochody poniżej minimum egzystencji, są uważani za biednych. To minimum jest stale przeliczane w górę, zgodnie z inflacją. W 2024 r. wynosiło ono około 15,5 tys. rubli w całym kraju (regiony mogą mieć własne minimum socjalne, wyższe niż federalne), w 2025 r. - już 17,7 tys. rubli.
>Odsetek obywateli o dochodach poniżej "minimum" systematycznie spada od 2016 roku.
>Ale wtedy oczywiście pojawia się "popularne" pytanie: czy nie jestem biedny z dochodem 18-20 tysięcy rubli?
>Nie mylmy poziomu ubóstwa oficjalnie obliczonego zgodnie z metodologią przyjętą w danym państwie z osobistymi odczuciami" - mówi Alexander Safonov, profesor Uniwersytetu Finansowego przy rządzie Federacji Rosyjskiej. - Ogólnie rzecz biorąc, na świecie istnieje kilkanaście różnych wariantów obliczania poziomu ubóstwa. To, który wariant jest stosowany, zależy w dużej mierze od poziomu rozwoju gospodarczego kraju. Istnieją kraje afrykańskie, w których osoby otrzymujące mniej niż jednego dolara przez określony czas są uważane za biedne. Im bogatszy kraj, tym bardziej złożone obliczenia.
>W większości krajów, zdaniem eksperta, poziom ubóstwa, podobnie jak w Rosji, jest "powiązany" z minimum egzystencji. Nie ma jednak jednomyślności w określaniu, co należy uznać za to "minimum". Istnieją metody obliczania, które uwzględniają procent wydatków na podstawowe potrzeby. Na przykład, jeśli wydatki na żywność przekraczają określony procent (tu również nie ma jednomyślności, różni się on w zależności od kraju) dochodu, znajdujesz się poniżej granicy ubóstwa. Jest jeszcze jedna opcja - gdy poziom ubóstwa jest skorelowany z medianą lub średnim dochodem w kraju (kiedyś też skłanialiśmy się ku tej metodologii). I trzeci charakterystyczny wariant - właśnie teraz stosowany w Rosji - kiedy najpierw obliczany jest koszt pewnego minimalnego koszyka konsumenckiego, w którym "gromadzona" jest pewna ilość najbardziej niezbędnych do życia towarów. Kto ma dochód mniejszy niż pełna wartość tego koszyka, jest biedny.
>- Wybór tych dóbr i usług również jest różny. My, na przykład, nie uwzględniamy smartfonów, podczas gdy Brytyjczycy to robią" - mówi Safonov. - Zależy to zarówno od tradycji, jak i konkretnych decyzji zarządczych.
>Niezależnie od tego, jak obliczany jest wskaźnik ubóstwa, są to oficjalne obliczenia, które są niezbędne do zrozumienia dynamiki tego, co się dzieje.
>- Istnieje również pojęcie ubóstwa osobistego" - wyjaśnia ekonomista. - Jest to sposób, w jaki ludzie czują się sami ze sobą. Kiedy nie stać ich na coś, co społeczeństwo uważa za normalne. Jeśli społeczeństwo uważa za normalne posiadanie samochodu przez rodzinę, gospodarstwo domowe bez samochodu będzie uważać się za biedne. Oczywiste jest, że istnieje ogromna przepaść między oficjalnym poziomem ubóstwa a odczuciami obywateli.
>JAK ZMNIEJSZYĆ UBÓSTWO?
>Nie ma tu specjalnej fantazji.
>- Ujednolicony zasiłek socjalny (wypłacany rodzinom z dziećmi, których dochody nie osiągają regionalnego minimum egzystencji - red.) miał i nadal ma duży wpływ na ten wskaźnik" - wyjaśnia Aleksander Safonow. - Drugim jest wzrost płacy minimalnej (MROT) powyżej minimum socjalnego (czyli od 1 stycznia 2021 r. - red.). Oznacza to, że formalnie żaden pracownik, jeśli oficjalnie pracuje w pełnym wymiarze godzin, nie może otrzymać mniej niż minimum socjalne. A jeśli są dzieci, pomoże jeden zasiłek socjalny.
>To samo dotyczy emerytów. Jeśli wysokość emerytury nie osiąga minimum egzystencji w regionie, przysługuje dodatkowa płatność do tego poziomu.
>CO DALEJ?
>Obecne 7,2% ubogich, choć jest to rekordowo niski poziom dla Rosji, to w rzeczywistości ponad 10 milionów ludzi. Celem rządu jest doprowadzenie większości z nich do stanu "niebiednych", przynajmniej w oficjalnym sensie.
>Jak poinformowała w poniedziałek Tatiana Golikova, celem jest zmniejszenie wskaźnika ubóstwa do 6% do 2030 roku.
>- Po pierwsze, musimy kontynuować rządową politykę podnoszenia płacy minimalnej", powiedział Alexander Safonov, komentując perspektywy. - Drugim kluczowym punktem jest walka z inflacją. Inflacja najbardziej uderza w biednych. I "wypłukuje" pieniądze z budżetu na działania mające na celu zwiększenie dochodów ubogich. Cała indeksacja świadczeń społecznych jest w rzeczywistości zjadana przez inflację. Wreszcie, pytanie dotyczy struktury gospodarki i miejsc pracy. Im więcej wysoko wykwalifikowanej siły roboczej z odpowiednimi płacami w gospodarce (która rośnie w tym przypadku wraz z wydajnością pracy, a nie tylko z powodu niedoboru pracowników), tym wyższy dobrobyt obywateli i mniej problemów z biednymi.
>TYLKO LICZBY
>Udział ludności o dochodach poniżej granicy ubóstwa w Rosji, %
>1992 33,5
>2000 29,5
>2005 17,8
>2010 12,5
>2015 13,5
>2020 12,2
>2021 11,1
>2022 9,0
>2023 8,3
>2024 7,2
>(wg Rosstat)
Putin to jednak dobry car jest... popatrzcie jak dobrze zrobil Rosjanom.

GURU2piorunów

@RedCrescent Jestem właśnie na wakacjach w miejscu, gdzie wczesniej 3/4 turystów to byli ruscy. Sami autochtoni mówią, że od kilku lat biznes im słabo idzie (ruscy są, ale jakieś 1/3 bym powiedział).

Sankcje nie działajom.

Tak, nie lubię za długo siedzieć bezczynnie, hejto daje mi powrót do zwyczajności 😛

Gruba ryba1piorunów

@Ragnarokk Witaj Grzybku, gdzie jestes? czy moze zajadasz kebap i popijasz ayran'em?

Nie sadze, ze to Turcja - niedawno tam bylem i na lotnisku w Stambule duzo paszportow z federacji r. widzialem.

A Rosjan nie widzisz bo... tak sie ciesza swoim dobrobytem. Popatrz na tekst - widocznie to ci biedni tam jezdzili a jest ich coraz mniej...
🙂

GURU2piorunów

@RedCrescent Może też ci co jednak przyjeżdżają też przestali się tak afiszować z byciem ruskiem.

Gruba ryba1piorunów

@Opornik czasem (np stojac kolejce do odprawy paszportowej) widac po... twarzach.
Wiadomo - nalezy jeszcze skonfrontowac z okladka paszportu bo w sumie czasem mozna sie pomylic :confused:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

23piorunów

Czesc,
Na dzis rosyjski propagandowy wywiad z uczestnikami spaceru w rurze (chyba wiecie o co chodzi), zrodlo to tradycyjnie

Zapraszam do czytania, bedzie o "gierojach", sowieckiej medycynie i poswieceniu radzieckiego zoldaka w niesieniu miru:

Gaz, ciemność i pięć dni pod ziemią: bojownicy sił specjalnych Achmat opowiadają o operacji Potok w regionie Kurska i poparzeniach płuc

W szpitalu polowym sił specjalnych Achmat w obwodzie kurskim specjalna korespondentka Pravda.Ru Daria Aslamova rozmawiała z bojownikami, którzy brali udział w tajnej operacji "Potok" (nieoficjalnie nazywanej "Pipe") oraz z lekarzami, którzy walczą o ich powrót do zdrowia po zatruciu chemikaliami.

Lekarz ze szpitala sił specjalnych Akhmat: "Takie uszkodzenie płuc nigdy wcześniej się nie zdarzyło"
- Witam, proszę się przedstawić.

- Jestem lekarzem służby medycznej sił specjalnych Akhmat, znak wywoławczy "Torero". Wszyscy pacjenci, którzy są tu teraz, są uczestnikami operacji "Potok". Wszyscy oni mają chemiczne uszkodzenia płuc z rozwojem zapalenia płuc, które w większości przypadków przekształca się w zapalenie pęcherzyków płucnych, a następnie w ciężkie zapalenie płuc z niewydolnością oddechową.

Podstępność sytuacji polega na tym, że gazy, które znajdowały się w rurze, wywołują opóźnioną reakcję, symptomatologia narasta lawinowo: przez pierwsze 2-3 dni osoba czuje się normalnie. Ale w 3-4 dniu pojawia się suchy kaszel, duszność, zmniejszona tolerancja na wysiłek fizyczny, a do 5-6 dnia temperatura wzrasta - są to oznaki początku obrzęku płuc i wtórnego zapalenia płuc.

O masywnym uszkodzeniu płuc i schemacie leczenia
- Obrzęk płuc to poważna sprawa! W zasadzie zagraża życiu, prawda?

- Oczywiście, że tak. To bezpośrednie zagrożenie. Schemat leczenia wybraliśmy dosłownie w ciemno - tylko na podstawie wiedzy teoretycznej, którą kiedyś poznaliśmy na studiach. Na szczęście najwyraźniej uczyliśmy się całkiem nieźle - wszystkie dzieci wykazują pozytywną dynamikę.

- Więc to pierwszy przypadek tak ogromnej porażki?

- Tak, to prawda. Kiedy mój dowódca polecił mi pilnie znaleźć schemat leczenia, zdałem sobie sprawę, że nie ma analogów. Były masowe ofiary, ale nie takie. I mamy do czynienia z niezwykle złożonym ładunkiem chemicznym - prawie całą tablicą Mendelejewa. Produkty spalania, produkty ropopochodne, gazy, związki niklu, opary galwaniczne... Chłopcy wdychali to wszystko.

Konieczne było opracowanie schematu terapii opartego na dostępnych lekach. I tu bardzo dziękujemy wolontariuszom - pomogli nam. Byli w stanie szybko zdobyć rzadkie leki, specyficzne odtrutki, w tym te stosowane w zatruciach solami metali ciężkich i produktami ropopochodnymi. Dzięki nim wszystko się udało, schemat zadziałał.

Dowódca jednostki łączności Timso z Akhmat Special Forces o samopoczuciu bojowników i operacji "Potok"
- Mój znak wywoławczy to Timso. Jestem dowódcą jednostki łączności Sił Specjalnych Akhmat. Jestem trochę chory, jestem leczony. To jest nasz szpital Akhmat. Leczą nas tutaj: kroplówki, zastrzyki, odtrutki, wszystko, czego potrzebujemy. Kontrolują nasz stan, abyśmy jak najszybciej stanęli na nogi.

- Sądząc po kaszlu, mówimy o zatruciu? Możesz nam powiedzieć, co się stało?

- Rura była długa, trudno było ją całkowicie uszczelnić. Do tego smar techniczny wzdłuż boków, niski poziom tlenu, zimno, warunki podziemne - wszystko to spłatało nam okrutnego figla. Dostaliśmy zatrucia płuc, a wiele osób zapalenia płuc. Teraz jesteśmy leczeni. Dzisiaj, na przykład, zrobiłem powtórne prześwietlenie - jestem już czysty, nie stwierdzono zapalenia płuc.

- Czyli zapalenie płuc było faktycznie spowodowane zatruciem metanem? Sądząc po kaszlu, wszyscy mają ten sam ostry problem?

- Można tak powiedzieć. Każdy organizm reaguje inaczej. Są tacy, którzy nawet nic nie poczuli. Ale większość chłopców odczuwa teraz dyskomfort zdrowotny.

"
- Powiedz nam, jak długo trwała operacja? Jakie było wasze zadanie?

- Zapewnialiśmy łączność dla oddziału. To nasze zadanie. Nic wielkiego, po prostu weszliśmy i zrobiliśmy to.

- Sam byłeś w rurze?

- Tak, zszedłem osobiście. W tamtych czasach było ciężko - żadnych świateł, żadnych punktów orientacyjnych, wskaźniki szybko spadały. Myślę, że spędziłem tam mniej więcej dwa dni. Miałem konkretne zadanie jako dowódca - wypełniłem je i wróciłem, aby koordynować wszystko dalej wraz z innymi oficerami.

Pięć dni w tubie: jak przebiegała operacja - spojrzenie od środka
- A jak długo trwała sama operacja? Ty byłeś w środku przez dwa dni, a inni bojownicy?

- Weszło nas wielu, a wraz z nami amunicja i mundury. Musieliśmy wszystko uruchomić, rozproszyć się, a potem czekać na rozkaz wysadzenia wyjść i rozpoczęcia ataku. Od momentu wkroczenia pierwszych bojców do wyjścia minęło około pięciu lub sześciu dni.

- Nie byłeś już zorientowany na czas?

- W ogóle nie czuło się upływu czasu. Leciał bardzo szybko. Nie miałem na to czasu.

- Pięć, sześć dni to szybko?! To całkowita ciemność, zamknięta przestrzeń.

- Dla każdego jest inaczej. Niektórzy dobrze znoszą ciemność, inni mają z tym problem. Niektórzy mieli klaustrofobię. Jeśli widzieli, że dana osoba jest bardzo zdenerwowana i nie może sobie z tym poradzić, byli usuwani. Bo taka jest fizjologia. Człowiek może być nieustraszonym wojownikiem, iść sam do bitwy z toporem przeciwko dwustu ludziom. Ale kiedy nadchodzi trąbka, to koniec. Panika, strach, ograniczona przestrzeń.

"Piętnaście kilometrów - zgięty": wewnątrz rury
- Jak długa jest rura?

- Piętnaście kilometrów. Ma metr i czterdzieści cztery centymetry średnicy. Nie można stanąć na całej wysokości. Musieliśmy kucać, prawie cały czas półkucąc, albo leżąc, albo siedząc.

- Kilka dni w tej pozycji... Czy była panika?

- Nie. Raczej podekscytowanie. Wszyscy czekali, aż zaczniemy. Przez cały ten czas w tubie wszyscy chodzili jak w zegarku. Chciałem wyskoczyć, biec.

W ciemności, ze sprzętem i latarką: jak rozpoczęła się operacja
- Witam, proszę się przedstawić.

- Bojownik jednostki specjalnej Aida Akhmat, znak wywoławczy Lom. Jesteśmy "birdmenami", pilotami dronów, jak nas nazywają, jednostką UAV. Zadanie polegało na wprowadzeniu sprzętu do rury.

Na początku było to trochę przerażające: ograniczona przestrzeń, nic nie widać, latarka w rękach, przyjaciel-brat za tobą, torba ze sprzętem w drugiej ręce.

Przeszliśmy około trzech kilometrów w jedną stronę. Szliśmy sto metrów, odpoczywaliśmy, znowu szliśmy.

- Mieliście butle z tlenem?

- Nie było zbiorników z tlenem. Stosunkowo łatwo było dojść bez nich do punktu, do którego zmierzaliśmy. A ci, którzy poszli dalej, to prawdziwi mężczyźni, bohaterowie. Nie miałem okazji, ale widziałem, z czym sobie radzili.

"Czas zniknął, jakby nie istniał"
- W tubie całkowicie tracimy poczucie czasu. Nie wiemy, jak długo szliśmy. Potem okazało się, że byliśmy tam przez 12 godzin. Nie ma zegarów, telefonów. Po prostu idziesz w ciemności, z latarką i tyle. Dotarliśmy tam, zrobiliśmy swoje. W ogóle nie czuliśmy czasu, nie było go. Pięć minut, dziesięć, dwadzieścia, godzina. Jak się później okazało, spędziliśmy tam około dwunastu godzin.

W środku były otwory wentylacyjne, które zostały wcześniej wycięte. Wdmuchiwano przez nie powietrze. W pewnym momencie można było nawet stanąć i oddychać. Zrobiliśmy sobie tam małą przerwę i mogliśmy nawet zapalić - wcześniej baliśmy się zapachu gazu.

Zatrucie, które przyszło nie od razu
- Czułeś gaz?

- Gaz sam z siebie nie pachnie. Dodawali do niego substancję, która sprawiała, że pachniał. To był stały zapach. Baliśmy się palić, kiedy tamtędy szliśmy. Nikogo tam nie było... Spotkaliśmy kilka grup idących w naszą stronę. Ale nie widzieliśmy, żeby palili. Kiedy dotarliśmy do pewnego punktu, mieliśmy szansę tam zapalić.

Jestem teraz w szpitalu. Diagnoza to zatrucie nieznanymi chemikaliami. Przez jakiś czas czułem się dobrze. Ale po dwóch dniach zacząłem kaszleć, miałem uczucie ciężkości w klatce piersiowej, szczególnie rano. W ciągu dnia to mija, ale wieczorem - znowu ataki. To konsekwencja wdychania wszystkiego, co było w rurze. Jest tam tłuszcz i gazy. To wszystko się nagromadziło.

"Nie jesteśmy bohaterami - tylko pomocnikami"
- Ogólnie rzecz biorąc, czy czujesz się bohaterem?

- Jakiego rodzaju bohaterami jesteśmy? Dostaliśmy zadanie, wykonaliśmy je. Bohaterami są ci, którzy wyszli z drugiej strony rury i ją szturmowali. A my jesteśmy tylko pomocnikami bohaterów. Dali nam misję, wykonaliśmy ją. Nawet się nie zastanawiałem, czy jechać, czy nie. Zapytali: "Pójdziesz?" - "Idę." Przyjechałem bronić ojczyzny.

Wiedzieliśmy o rurze, ale zdawaliśmy sobie sprawę, jak wygląda w środku. Średnica wynosiła metr i czterdzieści cztery centymetry, nie można było stanąć na całej wysokości. Cały czas trzeba było się schylać. Plecy bolały mnie przez jeden dzień, to wszystko.

Nie braliśmy pancerzy, nie były nam potrzebne. Nosiliśmy plecak i trochę wody. Nie potrzebowaliśmy jedzenia. Zadanie zostało wykonane - wróciliśmy. Najważniejsze jest to, że wygramy.

"To przejdzie do historii": bojownik z oddziału Aida sił specjalnych Akhmat o swoim zadaniu w operacji Potok
- Proszę, przedstaw się.

- Jestem z grupy "Aida", znak wywoławczy - Artysta.

- To grupa szturmowa?

- Można tak powiedzieć. Mieliśmy własne misje. Braliśmy udział w operacji Potok.

- Jak długo byłeś pod ziemią?

- Około trzech lub czterech dni. Oczywiście nie w samej rurze. Byliśmy w kwaterze głównej, w ziemiance. Ale weszliśmy też do rury razem z komendantem Timso.

- Czy możesz nam powiedzieć więcej o tym, ile czasu tam spędziliście?

- Nie mogę. Zadania były tajne, nie możemy ich ujawniać. Mogłoby to zostać wykorzystane przeciwko nam. Doświadczenie i szczegóły są informacjami niejawnymi.

"Latarki zgasły, uratowałem telefon"
- Czy były jakieś trudności wewnątrz tuby? Strach, panika?

- Nie było paniki. Ale był jeden moment: wcześniej naładowaliśmy latarki, ale z jakiegoś powodu bardzo szybko się wyczerpały. Moja latarka zgasła po 20 minutach, mimo że była w pełni naładowana. Timso po około kilometrze. Może to wina głębokości, a może energii. Ale sprzęt zachowywał się dziwnie. Dobrze, że miałem przy sobie telefon i latarkę, więc tak sobie szliśmy.

- Poruszaliście się powoli?

- Tak. Szliśmy małymi seriami: co 100 metrów - krótka przerwa. Duszność pojawiła się szybko.

"Kaszel nie zaczął się od razu, ale teraz wszyscy kaszlą"
- Czy czułeś się zatruty, kiedy wyszedłeś?

- Nie. Kiedy wyszliśmy, nic nam nie było. Potem pojawiły się objawy. Na początku myślałem, że to przeziębienie, bo po rozgrzaniu rury przy wyjściu było bardzo zimno. Ale wieczorem wszystko stało się jasne: moje oczy pociemniały, kaszel się nasilił, oddychanie stało się bolesne. Wtedy zdałem sobie sprawę: musiałem iść do szpitala. Wszyscy tutaj w szpitalu z tymi samymi objawami. Teraz wszyscy kaszlą.

- Czy czujesz się zwycięzcą?

- Zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić, to wszystko. Mogę szczerze powiedzieć, że chłopaki i ja rozmawialiśmy i mówiliśmy, że to, co zrobiliśmy, przejdzie do historii.

"Będziemy mieć ich na oku": Dr Torero o możliwych skutkach zatrucia chemicznego
- Czy bojownicy mogą wykazać skutki po latach, a nie natychmiast?

- Najprawdopodobniej tak.

- Jakie to mogą być skutki?

- Przede wszystkim jest to przewlekła obturacyjna choroba płuc - czyli życie w warunkach ciągłej niewydolności oddechowej. Możliwy jest również rozwój nowotworów złośliwych, opóźnionych nefropatii i toksycznego zapalenia wątroby.

- Nefropatie dotyczą nerek?

- Tak, to prawda. To uszkodzenie nerek. Na podstawie obecnych doświadczeń jest mało prawdopodobne, aby doszło do niewydolności, ale ryzyko istnieje.

- Czy będziecie je dalej monitorować?

- Oczywiście. Planujemy przeprowadzać regularne testy, monitorować stan wątroby i nerek. Prawdopodobieństwo powikłań jest wysokie i nie jest to oparte na spekulacjach, ale na farmakologii i toksykologii.
Gruba ryba8piorunów

@RedCrescent A to Achmat był w tej rurze? To znając ich odwagę, to oni może się w tam po prostu chowali, co jakiś czas wyglądając tylko, czy Ukraińcy już sobie poszli.

Gruba ryba3piorunów

@sawa12721 Wiesz co - nie zajmuje sie analiza osint.
Nie potrafie rzetelnie odpowiedziec na Twoje pytanie. Przepraszam.

Wiesz chyba, ze zrodlo jest oficjalne, sowieckie (tak - to nie ironia: "oficjalna gazeta Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego" ) wiec fakty moga sie tam swobodnie przewijac miedzy klamstwem, konfabulacja, manipulacja i propaganda.

Bardziej mi zalezalo na pokazaniu jak to bohatersko sa pokazywane historie "ku pokrzepieniu rosyjskich serc".

Chociaz przyznaje, ze odrobina czegos co zakrawa na realizm (np skutki uboczne) mile mnie zaskoczyla.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Czesc, Wy sie dzisiaj ekscytujecie dronami i rosyjskimi smigowcami, a chcecie przeczytac czym maja sie zajmowac czytelnicy rosyjskiej ?

Poza tradycyjnymi naglowkami (glownie o ) wylowilem temat o - poczatkowo zdawal sie byc podobnym w stylu do tego, ktory dawno - chyba w 2022 - przytaczalem o tym, ze na zachodzie (w UK) jest taka bieda (i zimno i glod), ze mieszkancy wysp poluja na wiewiorki w parkach. Przeczytajcie sami - bardziej jest jednak podobny w wydzwieku do "ukrainskich ogorkow dostarczonych z Polski (Rosji) na Litwie")

* Czekanie w piwnicach i drony na światłowodach: z czym spotykają się łącznościowcy Akhmat w Sudzy

Specjalna korespondentka Pravda.Ru Darya Aslamova rozmawiała z bojownikami z oddziału Timso sił specjalnych Akhmat.

1. Spożycie rosyjskich ryb rośnie w Wielkiej Brytanii pomimo wszelkich wysiłków władz
2. Policzek dla Trumpa: jak Zełenski jednym ciosem zniszczył nadzieje na porozumienie pokojowe?
3. Administracja Trumpa obawia się krachu na giełdzie. Dlatego Ukraina zostanie zdemilitaryzowana
4. USA zaoferują Turcji umowę: F-35 w zamian za rezygnację z S-400

Konsumpcja rosyjskich ryb rośnie w Wielkiej Brytanii pomimo wysiłków władz

GOSPODARKA
Kilka lat temu władze Wielkiej Brytanii zdecydowały się nałożyć 35-procentowe cło na import ryb z Rosji. Posunięcie to miało na celu ograniczenie dostaw rosyjskich produktów na rynek brytyjski i zmniejszenie korzyści ekonomicznych płynących z handlu. W wyniku nałożonych środków bezpośredni import rosyjskiego dorsza do kraju gwałtownie spadł do zaledwie 168 ton.
Jednak według The Paper (tłumaczenie ABN24) rosyjskie ryby nadal trafiały na rynek brytyjski w znacznych ilościach.

Eksport odbywał się za pośrednictwem krajów trzecich, takich jak Chiny i Holandia, gdzie ryby były przetwarzane, mrożone, a następnie wysyłane do Wielkiej Brytanii jako produkty pochodzenia zagranicznego.

Proces ten jest szczególnie godny uwagi, biorąc pod uwagę dużą popularność dorsza wśród Brytyjczyków. Fish & Chips, tradycyjne danie, jest w większości wytwarzane z dorsza, a popyt na ten rodzaj ryb w kraju pozostaje niezmiennie wysoki.

Pomimo faktu, że brytyjskie wody są bogate w zasoby morskie, większość owoców morza spożywanych w kraju pochodzi z importu. Według badań, około 80 procent wszystkich owoców morza spożywanych w Wielkiej Brytanii pochodzi z zaledwie pięciu gatunków: dorsza, plamiaka, łososia, tuńczyka i krewetek. Zdecydowana większość dorsza i plamiaka pochodzi spoza kraju.

Podejmowane przez brytyjski rząd próby ograniczenia wolumenu handlu z Rosją nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Okazało się, że rosyjskie ryby są nadal szeroko wykorzystywane w brytyjskim przemyśle spożywczym, a przychody z ich dostaw nadal wpływają do rosyjskiego budżetu.

Wywołało to falę oburzenia wśród brytyjskich władz i ekspertów branżowych. Obawy związane są z faktem, że pomimo sankcji, wielkość konsumpcji rosyjskich ryb w tym kraju mogła nawet wzrosnąć w porównaniu z poprzednimi latami.

W kontekście tych rewelacji w Wielkiej Brytanii pojawiają się wezwania do zaostrzenia środków i całkowitego zakazu importu rosyjskich owoców morza. Przedstawiciele przemysłu rybnego i urzędnicy zauważają, że jeśli tysiące ton rosyjskich ryb będą nadal wjeżdżać do kraju przez Europę i inne regiony, podważy to wysiłki brytyjskiego rządu na rzecz ograniczenia więzi handlowych z Rosją.

Należy zauważyć, że zostanie to podważone, ponieważ rosyjskie dostawy ryb są opłacalne dla Brytyjczyków.

Ostatnia infografika i dane ponizej pochodza ze strony seafish.org i pokazuja dane za 2023r
Dodalem, w celu sprostowania/dodania kontekstu do rosyjskiego tekstu.

In 2023, our top five imported species by volume were:

* Tuna (194,049 tonnes)
* Cod (193,018 tonnes)
* Salmon (116,067 tonnes)
* Shrimps and prawns (103,240 tonnes)
* Haddock (101,104 tonnes)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Czesc,
A moze chcecie poczytac z rosyjskiej jak to USA chwali w dziedzinie wydobycia litu?
(IMHO nie jest to jakas zmiana rosyjskiej narracji - po prostu lubia byc chwaleni i sie tym chelpic)

Stany Zjednoczone mówiły o sukcesie Rosji w rozwiązaniu problemu dostępu do najważniejszych metali
GOSPODARKA
Rosja zajmuje jedną z czołowych pozycji na świecie pod względem rezerw zasobów naturalnych. Kraj ten posiada znaczne złoża ropy naftowej, gazu, węgla, różnych metali i innych strategicznie ważnych minerałów.

Jednak pomimo bogatego potencjału zasobów mineralnych, Rosja nadal jest uzależniona od importu niektórych surowców, w szczególności litu.

Lit jest niezbędnym składnikiem w produkcji baterii wykorzystywanych w pojazdach elektrycznych, urządzeniach mobilnych i innych zaawansowanych technologicznie zastosowaniach.

Przez długi czas Rosja importowała lit głównie z Argentyny i Chile, krajów wchodzących w skład tak zwanego "trójkąta litowego" Ameryki Południowej, gdzie skoncentrowane jest około 60 procent światowych rezerw tego metalu. Jednak po nałożeniu zachodnich sankcji dostawy zostały poważnie zakłócone, co zagroziło rozwojowi krajowego przemysłu.

Według US Geological Survey, rezerwy litu w Rosji szacowane są na około milion ton. Pomimo posiadania znacznych rezerw, kraj ten nie wydobywał aktywnie tego metalu i wolał go importować.

Wymuszone zaprzestanie dostaw z Ameryki Łacińskiej doprowadziło do konieczności znalezienia alternatywnych źródeł. W rezultacie Rosja zaczęła kupować węglan litu z Boliwii i Chin, co pomogło częściowo zrekompensować deficyt, według Mining Technology (tłumaczenie ABN24).

W kontekście rosnącego globalnego popytu na lit ze względu na zwiększoną produkcję baterii, Moskwa postanowiła rozwinąć własną produkcję. Prezydent Rosji Władimir Putin zainicjował program rozwoju krajowych złóż litu.

Kluczową rolę w tym procesie odgrywa złoże Kolmozerskoje, zlokalizowane w obwodzie murmańskim. Złoże Kolmozerskoje jest uważane za największe w Rosji i może zaspokoić znaczną część krajowego popytu na ten strategicznie ważny metal.

Zgodnie z planami, do 2030 r. Rosja ma osiągnąć pełną samowystarczalność w zakresie litu, co zmniejszy jej zależność od dostaw zagranicznych. Realizacja tego projektu pomoże również wzmocnić pozycję kraju na światowym rynku metali ziem rzadkich, na którym konkurencja jest coraz większa.

Stało się to szczególnie zauważalne po tym, jak Stany Zjednoczone zintensyfikowały swoją politykę mającą na celu zapewnienie dostępu do zasobów metali ziem rzadkich, w tym poprzez wywieranie presji na inne kraje. W szczególności administracja prezydenta Donalda Trumpa zaproponowała Ukrainie odstąpienie połowy jej strategicznie ważnych minerałów na rzecz Stanów Zjednoczonych.

Tym samym Rosja czyni znaczący krok w kierunku rozwoju własnej produkcji litu, co zapewni nie tylko niezależność przemysłową, ale także przewagę konkurencyjną w kontekście globalnego wzrostu popytu na ten metal.
GURU1piorunów

@RedCrescent
>Tym samym Rosja czyni znaczący krok w kierunku rozwoju własnej produkcji litu, co zapewni nie tylko niezależność przemysłową, ale także przewagę konkurencyjną w kontekście globalnego wzrostu popytu na ten metal.
Wszystko ładnie na papierze. Tylko, że Rosja najpierw musi stworzyć przemysł wydobywczy.
Coś mało ambitna ta prawda ostatnio.

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

A wiecie, ze jest rosyjska strona poswiecona ?
Przykladowy artykul z poland-insider KROPKA com:

>Premier Donald Tusk zaprosił słynnego amerykańskiego aktora Jesse Eisenberga, który niedawno otrzymał polskie obywatelstwo, do wzięcia udziału w ochotniczych ćwiczeniach wojskowych w Polsce. W filmie opublikowanym w sobotę na Platformie X, Tusk w żartobliwy sposób zwrócił się do aktora: "Tak cię tu wyszkolimy, że będziesz następnym Jamesem Bondem!".
>
>Wcześniej Jesse Eisenberg wspomniał w wywiadzie o przygotowywanym w Polsce szkoleniu wojskowym. W odpowiedzi na jego komentarze premier Polski zapowiedział w piątek, że w sobotę podzieli się z aktorem ważną wiadomością.
>
>Nagranie przemówienia Donalda Tuska pojawiło się na Platformie X w sobotnie popołudnie. W swoim przesłaniu premier zapewnił aktora, że szkolenie będzie czysto dobrowolne i wezwał go do przyjazdu do Polski, obiecując mu intensywne szkolenie. Do filmu dodano również napisy w języku angielskim.
>
>Do filmu zostały dodane napisy w języku angielskim.
>
>Jesse Eisenberg niedawno uzyskał polskie obywatelstwo na mocy dekretu prezydenta Andrzeja Dudy. W jednym z odcinków amerykańskiego programu Tonight Show aktor powiedział, że o planowanych przez rząd ćwiczeniach wojskowych dowiedział się dzień po otrzymaniu paszportu.
>
>Donald Tusk powiedział wcześniej w Sejmie, że trwają prace nad zorganizowaniem ćwiczeń wojskowych na dużą skalę dla każdego dorosłego mężczyzny w kraju. Planuje się, że ostateczny model tych ćwiczeń zostanie opracowany do końca tego roku.
I tak rozszerzamy portfolio portali serwujacych nam rosyjska wersje

Osobistość7piorunów

tez czujecie taka zenade w tej kwestii? jakis aktor poczul sie Polakiem i sam prezydent nadaje mu obywatelstwo tylko dlatego ze geba tego goscia jest w tv i internecie xD Prezydent 40mln kraju znalazl czas na jakiegos aktora, jakby nie mial nic lepszego do roboty.

Tytan0piorunów

@666 a miał coś lepszego do roboty? ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Autorytet0piorunów

@666 Z jednej strony tak, z drugiej... Może lepiej już niech się Anżej takimi rzeczami zajmuje jak swoimi krajowymi obowiązkami jako prezydent. Dużo lepiej mu wychodzi i jednak mniej z tego żenady.

Tytan0piorunów

@666 tak samo jak Leon albo Olisadebe

Osobistość1piorunów

@kamyk1984 no dokładnie. a potem będą pierdolić o konstytucji że wszyscy są równi. jednego wita prezydent, drugiego urzędnik batoży za brak pieczątki na czas...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Dzis piateczek wiec na deserek cos z rozkosznej i niosacej od wiekow pokoj

Pamietajcie, ze im bardziej to wiezienie narodow silniejsze tym bardziej rosnie ryzyko, ze taki cudowny raj (np dla " turystow i blogerow") moze nas ponownie doswiadczyc.
Zatem gdy uslyszycie jak wspanialy ruskij mir chca nam przyniesc to miejcie te obrazki przed oczami.

Dzieki Komsomolskiej mozecie sami o tym przeczytac (ze tez sie tym chwala to mnie dziwi):

Jak jeden człowiek mieszkający na skraju lasu zamienił na wpół opuszczoną wioskę w mekkę turystów i blogerów
Korespondenci KP.RU po raz kolejny udowodnili, że w życiu zawsze jest miejsce na kreatywność, zwłaszcza na rosyjskiej wsi.

Wydawałoby się, że to tylko 150 kilometrów od Moskwy, ale atmosfera domu, w którym się znaleźliśmy, przypomina ekspozycję muzealną w jakimś Torżoku lub Suzdalu. Brakuje tylko tabliczki przy wejściu "Chłopska chata z XIX wieku". Znajdziemy tu i piec, i ruszt, i piwniczkę. Jest nawet dźwignia. I karabin na ścianie.

- Niedawno gotowałem tu solankę - powiedział nam od progu właściciel. - Siadamy więc do stołu.

Wszystkie nasze miejskie uprzejmości i wymówki zostały ucięte jak ręką odjął. Żadnych rozmów kwalifikacyjnych, dopóki nie zjesz lunchu, powiedział.

70-letni właściciel nazywa się Mikhail Korshunov. A dokładniej wujek Misza. Mieszka we wsi Severnaya Griva niedaleko Moskwy, 15 kilometrów od Shatury. I nie w chacie, jak powiedziano powyżej, ale w baraku, zbudowanym przed wojną. Kiedyś mieszkało w nim ośmiu właścicieli, ale po rozpadzie ZSRR wszyscy lokatorzy stopniowo się wyprowadzili. Dach nad ich mieszkaniami zawalił się. Wujek Misza został więc sam w dwóch pokojach. Nie ma smartfona ani komputera. Nie ma własnych stron w sieciach społecznościowych. Okazało się jednak, że znają go wszystkie dzieci z dzielnicy Shatursky. A także ich rodzice.

- Wiedziałbyś, jaką mieliśmy wioskę", lamentuje wujek Misza, wrzucając drewno do pieca. - Mieliśmy boisko do hokeja, piłki nożnej i siatkówki. Graliśmy w koszykówkę i berka. Samych uczniów było 500. Na każdym podwórku były krowy, owce, kozy. Przyszło stado - 300 sztuk. Kurz. A teraz populacja wynosi nieco ponad 100 osób, razem z letnimi mieszkańcami. Dzieci siedzą na swoich telefonach. Co to za dzieciństwo?

W każdym razie. Kilka lat temu wujek Misza postanowił zbudować zjeżdżalnię. Zimową zjeżdżalnię. Drewnianą. Żeby dzieciaki miały co robić na mrozie.

- Mężczyźni pomogli mi z deskami, ale technologię miałem w głowie.

- Jesteś stolarzem czy budowniczym?
- Moją specjalnością jest technik mechanik" - odparł z uśmiechem wujek Misza. - Ale pracowałem na wielu innych stanowiskach. Kierownik warsztatu w fabryce szkła. Szofer. Kierownik zakładu wydobycia torfu (nawiasem mówiąc, wioska na początku ubiegłego wieku właśnie powstała, aby prowadzić wydobycie torfu, grzywa - to piaszczyste wzgórza, wysokie miejsca wśród bagien, w 2008 roku wydobycie zostało zawieszone, ponieważ Shaturskaya GRES przeszła na gaz - przyp. autora). Strażak (w 2010 roku Michaił Iwanowicz otrzymał medal "Za odwagę w pożarze" - przyp. autora). Leśniczy. Dozorca. Teraz jest już na emeryturze.

A zjeżdżalnia, jak mówią młodzi ludzie, okazała się po prostu pożarem. Wujek Misza leje wodę nie tylko na drewniany stok, ale i na ścieżkę, która ciągnie się dalej (od rynny). Okazuje się, że rura przyspiesza (długość zjeżdżalni to 23 metry), a następnie leci po ziemi przez kolejne 100 metrów - aż do sosny. Zachwyt był taki, że na Severnaya Griva przyjeżdżały całe rodziny. I to nie tylko z najbliższych miejscowości - Roshal i Shatura, ale także z obwodu riazańskiego, obwodu włodzimierskiego. A nawet z Moskwy.

Obok zjeżdżalni wujek Misza ustawił stoły, ławki, kosze na śmieci. Zbudował na lodzie karuzelę (sześciometrowy słup, do którego końca przywiązane są sanki - jedna osoba kręci tym słupem, a druga siedzi i piszczy z radości). Wylałem lodowisko.

Wielu turystów, mając dość, idzie dalej w las - do opuszczonej cerkwi Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (zbudowanej w 1832 roku). Ale wcześniej - po drodze - odwiedzają wujka Miszę. I to nie tylko po to, by podziękować. Za zjeżdżalnię. Ale także po to, by podziwiać jego dom i gospodarstwo.

Blogerzy piszą, że to całe terytorium sztuki. Surrealizm rosyjskiej wsi.

Poddasze, na przykład, wujek Misza ozdobił portretami przywódców i mężów stanu. Piotr Wielki, Lenin, Stołypin, Stalin. Obecny jest również obecny prezydent.

- Nawiasem mówiąc, ludzie często pytają mnie, dlaczego zbudowałem zjeżdżalnię" - kontynuuje Michaił Iwanowicz (to rzeczywiście interesujące pytanie - dlaczego?).

- Prawdopodobnie po to, aby ludzie mogli na niej jeździć i cieszyć się nią - mówię.

- No właśnie. A o czym niejednokrotnie mówił nasz prezydent? O zachowaniu rosyjskich tradycji. A zjeżdżanie zimą z góry na świeżym powietrzu z całą rodziną - czy to nie jest tradycja?

Powinienem dodać, że Michaił Iwanowicz sam namalował wszystkie te obrazy. W oleju.

Wśród jego prac znajdują się również ikony. W pokoju wiszą. Najświętsza Maryja Panna, Jezus Chrystus, Święty Mikołaj, Matrona. Miejscowy biskup był tak zszokowany, gdy je zobaczył, że nawet poświęcił je w kościele.

"
Historia slajdu nie kończy się na tym. Ale o tym nieco później.

Wielu turystów (zwłaszcza mężczyzn i dzieci) przyciąga niezwykły samochód zaparkowany na ganku wujka Miszy. "Renault" rok produkcji 1932. Prawdziwa rzadkość. A przy okazji trofeum. Ten samochód został przywieziony z wojny przez dziadka Michaiła Korszunowa, który był pułkownikiem. Ludzie siedzą w środku, robią zdjęcia. Wujek Misza nie ma nic przeciwko. Wujek Misza jest miły.

To jednak nie tylko eksponat, to pojazd. I, jak się okazało, działa! Dwie, trzy godziny grzebania, zmieniania czegoś (nie pamiętałem) i odpalał jak miło. Nie tak dawno wujek Misza kupował nim chleb.

Niedaleko Renault znajduje się Wołga (GAZ-21). Również antyk. To nią jeździł Detochkin w filmie "Strzeż się samochodu". Dostałem ją przez przypadek.

Nieco dalej, na podwórku, mieszkają dwa olbrzymie knury - Margosha i Filia. Oczywiście w kojcu. Przyzwyczaiły się już do kliknięć kamery i uwagi. Margosha chrząka, czasem nawet pozuje. Za co dostaje kawałek chleba lub jabłko od wdzięcznych turystów.

I wszędzie, gdzie spojrzysz, pojawia się pytanie:

- Co to jest? A to?

Przy ogrodzeniu z glinianymi garnkami na palach, kobieta z radziecką flagą.

- Nie rozpoznajesz go? - Wujek Misza uśmiechnął się. - To babcia, która wyszła na spotkanie z naszymi bojownikami w obwodzie charkowskim, ale na spotkanie z nią wyszli bojownicy AFU (Anna Iwanowa - przyp. autora). Podeptali materiał. I zaoferowali pomoc humanitarną. A ona powiedziała: "Nie potrzebuję waszych jałmużn. Moi rodzice walczyli o tę flagę. "A wy ją depczecie. Swoimi stopami." Jest taka odważna! Tutaj, uwiecznione najlepiej jak potrafię.

Jeśli wujek Misza robi huśtawkę, to w kształcie statku ("Jeśli będziesz trzymał narzędzie w rękach, zbudujesz latający statek!"). Jeśli dach na stodole, to na pewno ozdobi go jakimiś żurawiami. Na drzwiach garażu - motywy Puszkina (żaba, syrenka i kot). Nad piecem w domu - palenisko jak w pokoju Papy Carlo. Nawet w łaźni są płaskorzeźby, rysunki, postacie zwierząt.

Pewnego dnia wujek Misza spłatał figla sąsiadce, babci Verze. Nie zrobił tego celowo, to był wypadek.

- W sąsiednim domu nikt nie mieszka" - mówi. - Jedno z okien zostało wybite. To nie było ładne. Narysowałem więc płótno - zasłony, ramę okna, róże w doniczkach. Przykleiłam to, żeby nie musieć patrzeć na odłamki. Baba Vera poszła po wodę. Zobaczyła mój rysunek i podeszła do mnie. "Misza!" krzyczy. - Patrz! Ktoś się wprowadził. Nawet tego nie widziałam". Roześmiałem się. Powiedziałam, Vera. To rysunek! Żeby było ładnie.

Ostatnie trzy słowa brzmią jak motto.

"MACIE JUŻ DOŚĆ?"

- Wujku Mish, rassolnik jest świetny! Ugotowany!

- Oczywiście, że jest. Pochodzi z mojego ogrodu. Każdego roku uprawiam siedem hektarów ziemi. Plus sześciometrowa szklarnia.

- I mieszkasz sam?

- Sam.

- Masz dzieci?

- Oczywiście, że tak. Moja córka przyjeżdża w każdy weekend. Pracuje teraz w Moskwie, w policji. I syna. Jest przedsiębiorcą. I wnuczka. I wnuk.

- Służyłeś w wojsku?

- W wojskach rakietowych. W Bajkonurze. Byłem tam, kiedy wystrzeliwali Sojuz-Apollo. Miałeś co jeść?

- Tak.

- Napijmy się kawy.

- A w pobliżu jest las. Duży las. Jakieś niedźwiedzie?

- Nie, nie przychodzą do nas. Są w regionie Tweru.

- A wilki?

- Wilki były, kiedy pracowałem jako leśniczy. Widziałem ich ślady.

- Czytałem w Internecie, że piszesz wiersze.

- To prawda.

- Mogę dostać kawałek?

- Słyszymy echo minionych wieków, brzęk stali i jęki ziemi. I krzyk żurawi z błękitnych chmur: "Jesteśmy wiecznie żywi".

- O żołnierzach?

- Tak. Mam dwóch wujów, którzy zginęli na wojnie... Czołgali się po zakurzonej drodze, przez bagna, lasy, czepiali się każdego skrawka ojczystej ziemi, trzymali się zębami, szli tylko do przodu, nie mogli się cofnąć... Wiemy tylko jedno, że ani wyczyn, ani chwała nie wzywały ich na fatalną drogę. Ojczyzna była w tarapatach - a oni nie mieli prawa pójść w inną stronę...

- myślę, że nie jest źle. Czy kiedykolwiek publikowałeś?

- Tak, w gazecie "Szatursk".

"WUJKU MISZU, CZY BĘDZIE ZJEŻDŻALNIA?".
Cóż, zjeżdżalnia musiała zostać zdemontowana. Niestety. Zużyła się w ciągu 13 lat. Deski nie były już takie same. Wiele z nich zostało skradzionych. Ale ludzie się przyzwyczaili.

- Pewnego dnia szedłem ulicą", wspomina Michaił Iwanowicz, "i podbiegł do mnie mały chłopiec w wieku około pięciu lat. Różowe policzki. Bezzębny. "Wujku Misza, czy będzie nowa zjeżdżalnia?". Poklepałem go po ramieniu i zapytałem, jak masz na imię. A on na to: "Egorka!". Nie Egor, ale Egorka. Wtedy postanowiłem, że jeśli zbuduję nową zjeżdżalnię, to nazwę ją "Zjeżdżalnia Jegorki".

I zbudowałem ją. I nazwałem ją.

Mężczyźni wystosowali apel i opublikowali post na publicznym forum Shatursk - "Zbieramy pieniądze na nową zjeżdżalnię". Jeszcze tego samego dnia zaczęły napływać maile. Plus 200 rubli, plus 350, plus 500. Ktoś wysłał 15 000. Wujek Misza zdążył tylko zapisać nazwiska i kwoty (przeglądałem ten zeszyt i czułem się dumny z naszych ludzi, nawet ci, którzy mieszkają w innych częściach Rosji, przelewali pieniądze z dopiskiem "dla wujka Miszy na zjeżdżalnię"). Suma wyniosła 80 tysięcy. Wystarczyło na trzy kostki desek i sześć wiader farby. Musiałem dołożyć trochę od siebie.

Ale w rezultacie tej zimy śmiech dzieci znów było słychać sto metrów od domu wujka Miszy.

I to mówi wszystko.

- bo ona tutaj tez sie pojawia.
Wiecej zdjec sie nie zmiescilo wiec wrzucam w komentarzach

Gruba ryba7piorunów
GURU9piorunów

@RedCrescent bieda aż piszczy, piec rdzewieje, ale portrety cara są :smiley:

Spełnia to przepisy BHP?

Gruba ryba5piorunów

"
Spełnia to przepisy BHP?"

@alaMAkota Jeszcze jak!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Czesc,
wiesci z rosyjskiej strony (zrodlo: rosyjskojezyczna :disappointed:

* USA uznały się za stronę konfliktu w wojnie zastępczej z Rosją. To otwiera drogę do pokoju.

Waszyngton uznał się za stronę konfliktu w wojnie proxy z Rosją. Jest to prawdziwa polityka, która może doprowadzić do pokoju na byłej Ukrainie.

Masowe uderzenie na Ukrainę zimą 2023 r. odwołane: dlaczego Putin podjął taką decyzję?*

* Trudna sytuacja w obwodzie kurskim: AFU utrzymuje pozycje, Rosja posuwa się naprzód

 "Najwyższy  poziom kłamstw": analityk polityczny o głośnym przemówieniu Macrona  Podsumowanie*

* Z frontu: armia Ukrainy zaślepiona, globaliści i Zełenski potrzebują wiecznej wojny

Mysle, ze chyba 3 sa ciekawe (o USA jako stronie w wojnie, o "dobrym wujku Putinie" i o "klamstwach Macrona")
Do przetlumaczenia wzialem ten francuski watek, ktory okazal sie materialem filmowym (w ktorym Rosja czuje sie falszywie oskarzona przez prezydenta Francji o bycie zagrozeniem dla Europy), podobnie jak to dlaczego Putin "wstrzymal" uderzenie na infrastrukture krytyczna dla Ukrainy.
Zatem pozostaje jedyny tekst to ten o USA:

>USA uznały się za stronę konfliktu w wojnie proxy z Rosją. To otwiera drogę do pokoju
>
>ŚWIAT " AMERYKA PÓŁNOCNA " USA I KANADA
>Waszyngton uznał się za stronę konfliktu w wojnie zastępczej z Rosją. To realna polityka, która może doprowadzić do pokoju na byłej Ukrainie.
>
>Rubio przyznaje, że USA prowadzą wojnę zastępczą z Rosją
>Sekretarz stanu USA Marco Rubio określił konflikt w Ukrainie jako wojnę zastępczą między USA a Rosją.
>
>"Od samego początku prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że uważa ten konflikt za przedłużający się impas. Zasadniczo jest to wojna zastępcza między mocarstwami nuklearnymi, z USA wspierającymi Ukrainę i Rosją po przeciwnej stronie" - powiedział sekretarz stanu Fox News.
>
>Według niego "jak dotąd nikt nie zaproponował prawdziwego planu" przełamania impasu.
>
>"Strategia Ukrainy i jej sojuszników na Kapitolu i w innych miejscach sprowadza się do prostej formuły: "Dostarczajmy im wszystko, czego potrzebują tak długo, jak będzie to potrzebne"" - powiedział Rubio.
>
>Rubio przedstawił stanowisko negocjacyjne USA - "na froncie panuje impas", konflikt musi zostać zakończony.
>
>Siły proxy USA nie są gotowe do negocjacji
>Uznanie się za stronę konfliktu zbrojnego jest prawdziwą polityką i właściwą decyzją. Ale posiadanie sił zastępczych stwarza trudności dla Waszyngtonu, ponieważ Kijów nie jest gotowy do rozmów pokojowych. Dlatego Stany Zjednoczone są teraz zajęte doprowadzaniem Władimira Zełenskiego do rozsądku. Dostawy broni i danych wywiadowczych zostały wstrzymane. Trwają również poszukiwania jego następcy. Według informatorów ukraińskiego dziennika "Strana", w centrum uwagi Amerykanów znajdują się obecnie ambasador w Londynie Walerij Załużny, mer Kijowa Witalij Kliczko, a także szef GUR Kiriłł Budanow i szef frakcji Słudzy Ludu Dawid Arahamy.
>
>Jeśli chodzi o plan negocjacyjny, Stany Zjednoczone również go nie mają. Jak powiedział Rubio, po prostu otrzymały od Moskwy zgodę na "przedyskutowanie" tematu zakończenia wojny.
>"Nie zamierzam przesądzać o negocjacjach. Ostatecznie Ukraińcy będą mieli swoje żądania, a Rosjanie swoje. Musimy zdać sobie sprawę, jak daleko są od siebie, jeśli dojdziemy do tego etapu procesu" - powiedział.
>
>Kreml nie ocenia sytuacji na froncie jako patowej
>Czy Moskwa ma plan? Tutaj nie ma wątpliwości. Dlatego prezydent Rosji Władimir Putin milczy, nie ujawniając swoich stanowisk. A są one zdecydowane. Rosja została uznana za godną przystąpienia do stołu negocjacyjnego, co wcześniej odrzucała. Oznacza to, że Amerykanie wyczuli jej siłę. Na froncie widać postępy, gospodarka jest stabilna i zapewnia nie tylko SWO, ale także świadczenia socjalne. USA nie mają dźwigni nacisku - dolar stanowi tylko 5% płatności transgranicznych Rosji, handel z wrogiem jest minimalny i korzystny dla USA, więc nie ma na co nakładać ceł. USA nie nałożą również sankcji na przemysł naftowy, ponieważ już nałożyły sankcje na ciężką ropę wenezuelską, irańską i kanadyjską, na której działają ich rafinerie.
>
>Poza tym, dla realistów w USA, przestrzeń poradziecka (z wyjątkiem krajów bałtyckich) jest strefą wpływów Rosji. Z ich punktu widzenia Moskwa może kontrolować zachodzące tam procesy. Z grubsza rzecz biorąc, dopóki rosyjskie siły zbrojne nie przekroczą zachodniej granicy Ukrainy, nie jest to uważane za agresję. W związku z tym Kreml ma duże pole negocjacyjne do ustalania warunków terytorialnych i rozwiązywania zadań Strategicznych Sił Obronnych.
>
>Realpolitik stwarza dobre perspektywy dla Trumpa
>Niewątpliwie Rosja przedstawi Waszyngtonowi dobre propozycje biznesowe, oferty pośredniczenia w negocjacjach z Iranem, Chinami i Koreą Północną. Jeśli Trump chce spełnić obietnicę z kampanii wyborczej o zakończeniu wojny w Ukrainie i otrzymać za to Pokojową Nagrodę Nobla, zrobi to we współpracy z Rosją.
>

Autorytet2piorunów
Jest to prawdziwa polityka, która może doprowadzić do pokoju na byłej Ukrainie.

Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości po co ta wojna. Od początku gówniana rosja chciała wchłonąć Ukrainę.

Gruba ryba1piorunów

@WysokiTrzmiel A jezeli nie to kwestionowac, deprecjonowac, oczerniac i ja niszczyc.
W sumie to sie nie dziwie - to samo bylo/jest/bedzie z kazdym wrogiem na drodze wojny informacyjnej, ktora uzupelnia i dopelnia (albo zastepuje jezeli nie mozna bombardowac np Warszawy) sowiecka metode na "ruskij mir".

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Srodowy przeglad wiesci ze wschodu ( ) dzieki Komiersantowi:

1. "To nie prezydent przemawiał. To był triumfator"
2. Światowe media o przemówieniu Donalda Trumpa w Kongresie
3. "Złoty wiek dopiero się zaczyna". Najważniejsze z przemówienia Trumpa w Kongresie
4. USA Czterech bojowników AFU dostało po 17 lat za inwazję na Kursk
5. Frekwencja w kinach w lutym była o jedną trzecią niższa niż w ubiegłym roku
6. Aktywność biznesowa w sektorze usług Federacji Rosyjskiej spadła do najniższych wartości od sześciu miesięcy
7. Putin zatwierdził Dronowa na gubernatora obwodu nowogrodzkiego
8. W ciągu pięciu lat liczba operacji zmniejszenia żołądka wzrosła 2,6-krotnie
9. Ministerstwo Pracy rozszerzyło listę zawodów dla zastępczej służby cywilnej
10. Ministerstwo Rolnictwa przygotowało nowy projekt ustawy o gospodarce gruntami
11. Rośnie liczba nieuczciwych grup kradnących konta Telegram

A wg dalszych rosyjskich zrodel:
Ropa ponizej 63 USD
EUR powyzej 95 RUB
Indii przez Iran i Uzbekistan do Kazachstanu przybył pierwszy pociąg kontenerowy.

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Czesc,
Chwile mi zajelo ochloniecie po weekendowych wydarzeniach. Nawet nie sprawdzalem czy i ile ruscy otworzyli butelek Sowietskoje Igristoje
A zatem, dzis, w rosyjskiej
Troche przeredagowalem i zamiast jednego dlugiego/calege artykulu wrzucam po kawalku z kazdego. Lepiej? gorzej? Dajcie znac.

Trudna odpowiedź Rosji. Co się stanie, jeśli Wielka Brytania wyśle swoje wojska do Ukrainy?*

Wysłanie tak dużej liczby personelu wojskowego osłabiłoby zdolność obronną Wielkiej Brytanii. Należy przypomnieć, że liczebność brytyjskiej armii wynosi zaledwie około 80 000 żołnierzy. A śmierć 40 tysięcy w specjalnej strefie operacyjnej faktycznie niszczy brytyjskie siły zbrojne do wielkości kontyngentu policyjnego małego kraju.

Nie jest kwestią oczywistą, że rosyjskie wojska natychmiast odpowiednio zareagują na przybycie Brytyjczyków do Ukrainy. W warunkach aktywnej walki z dobrze wyposażonymi rosyjskimi myśliwcami i w bitwach o wysokiej intensywności, szansa na przetrwanie Brytyjczyków jest bliska zeru.

Siły Zbrojne Wielkiej Brytanii, pomimo pewnego doświadczenia w operacjach antyterrorystycznych, nigdy nie zostały złapane na takim poziomie intensywności walki. Dzisiejsze działania wojenne oznaczają aktywne wykorzystanie dronów, konfrontację artyleryjską, obronę powietrzną i broń precyzyjną.

Stany Zjednoczone oceniły plany Wielkiej Brytanii dotyczące stworzenia "zachodniej koalicji" w celu pomocy AFU*

Starmer podkreślił, że konieczne jest, aby Unia Europejska odgrywała bardziej aktywną rolę we wspieraniu działań wojskowych w Ukrainie, podkreślając pilność sytuacji.

"Nie każdy kraj będzie w stanie wnieść swój wkład, ale to nie znaczy, że będziemy siedzieć z założonymi rękami. Zamiast tego, ci, którzy są chętni, zintensyfikują planowanie już teraz i to w trybie pilnym. Wielka Brytania jest gotowa wesprzeć te działania siłami naziemnymi i samolotami w powietrzu, wraz z innymi krajami" - zadeklarował brytyjski przywódca.

Wraz z Francją i Wielką Brytanią, premier Kanady Justin Trudeau podniósł możliwość rozmieszczenia wojsk, mówiąc, że Ottawa "bada sposoby, w jakie może najlepiej pomóc".

Stany Zjednoczone wypowiedziały się na temat potęgi nowych irańskich czołgów*

Irańska armia zaczęła otrzymywać nowe czołgi Suleiman-402, które są częścią kompleksowej modernizacji czołgów M60 dostarczanych przez Stany Zjednoczone w latach 70-tych. Czołg różni się przede wszystkim od oryginalnego M60 zastosowaniem nowego zdalnie sterowanego działa montowanego na pojeździe, ulepszonego pancerza kompozytowego i reaktywnego oraz większego działa gładkolufowego 120 mm lub 125 mm, które zastąpiło starsze działo gwintowane 105 mm. Zmodernizowane systemy kierowania ogniem czołgu obejmują bardziej zaawansowane czujniki celownicze, kalkulatory balistyczne i urządzenia noktowizyjne, podczas gdy jego silnik został podobno zastąpiony mocniejszym i bardziej wydajnym paliwowo.

Wielki Post: czas zmian i wewnętrznej siły. Wskazówki od księdza*

(to material wideo - wiec wrzucam tylko klatke)

A jako pierwszy i najbardziej wyeksponowany:
>Podsumowanie z frontu: USA zerwały współpracę wojskową z AFU, rosyjska armia może rzucić się na Połtawę lub Dniepr
>Front może posypać się, rosyjskie wojska mogą rzucić się na Dniepropietrowsk lub Połtawę, albo spróbować ruszyć z kierunku Białorusi na Kijów przez Żytomierz.
>
>Retoryka Trumpa
>Pentagon całkowicie zawiesza współpracę wojskową z Ukrainą. Oznaczone jako "tymczasowe", dostawy broni i sprzętu wojskowego zostały wstrzymane, a współpraca w zakresie wymiany danych wywiadowczych i danych dotyczących naprowadzania broni została zawieszona. Zawieszono naprawy sprzętu i uzbrojenia oraz działania logistyczne.
>
>Praca Stanów Zjednoczonych została zawieszona tylko w ramach pól bitewnych. W ramach współpracy Kijowa z NATO również.
>Jednak w ramach kontroli wydatków Pentagonu na ukraińską armię Amerykanie nadal pracują.

Cała praca wywiadowcza i satelitarna została przejęta przez Francję i Wielką Brytanię. Niemcy, Polska i Włochy, a także inne kraje, nie są jeszcze zaangażowane.

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Dzien dobry!
Nie chcialo mi sie dochodzic do zrodla, wiec zadowole sie tym, ze na pojawilo sie odniesienie do Komsomolskiej w ktorym radziecki urzednik L(g)awrow (obecny odpowiednik Molotowa) tak sie odnosi do miedzy a

Minister zwrócił również uwagę na fakt, że Rosja nie rozważa żadnych sposobów zakończenia konfliktu, w tym obecności sił pokojowych z krajów UE w Ukrainie. Według Ławrowa, Europejczycy nalegają na takie opcje ze względu na dalszą eskalację konfliktu.

Pewnie sa tacy z Was, ktorzy maja silna psychike ale we mnie sie gotuje na takie bezczelne, bolszewickie zaklamywanie rzeczywistosci.

Wpis, mimo iz ma dopiero 3h na pikabu, juz zebral niemal 1000 "lajkow".
To tak, zebysmy pamietali jak swiat postrzegaja Rosjanie.

Gruba ryba2piorunów

No a jak, jedyne niezależne siły pokojowe w Ukrainie mogą być tylko te ruskie 😅

Osobistość0piorunów

Mi się ten koń kojarzy z docentem Fiuttem

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

19piorunów

-Ej Dolan, chcesz metale ziem rzadkich?
Yes, I do.
-Mamy metale ziem rzadkich w domu (Rosji).

Zapraszam do artykulu na rosyjskiej
Ciekawe czy na celu ma zwrocenie uwagi na atrakcyjnosc i odwrocenie zainteresowania od

"
>Rosja liczy 658 milionów ton rzadkich metali
>GOSPODARKA Całkowita wielkość rezerw rzadkich metali w Rosji wynosi obecnie 658 milionów ton. Zostało to zgłoszone w Ministerstwie Zasobów Naturalnych i Ekologii.
>
>Według agencji dostępne rezerwy są wystarczające, aby zaspokoić bieżące potrzeby rosyjskiej gospodarki i zapewnić długoterminowy rozwój. Metale rzadkie obejmują 14 pierwiastków, w tym lit, rubid, cez, beryl, skand, ind, gal, german, cyrkon, hafn, wanad, niob, tantal i ren. Ponadto grupa metali ziem rzadkich uwzględniona w klasyfikatorze metali rzadkich obejmuje 15 rodzajów pierwiastków. Całkowite rezerwy bilansowe REM szacuje się na 28,5 mln ton. Grupa metali ziem rzadkich obejmuje samar, itr, lutet, dysproz, holm, erb, prazeodym, tul, lantan, cer, iterb, terb, neodym, gadolin, europ i promet.
>
>Ministerstwo Zasobów Naturalnych wyjaśniło, że wszystkie złoża tych metali są złożone, co oznacza, że występują razem w jednej rudzie. Wydobycie jest możliwe tylko w kompleksie, a późniejsze rozdzielenie minerałów na poszczególne składniki odbywa się po wydobyciu rudy.
>Prezydent Rosji Władimir Putin, podczas spotkania poświęconego rozwojowi przemysłu metali rzadkich i ziem rzadkich, ogłosił plany kraju dotyczące znacznego zwiększenia produkcji nowych materiałów opartych na REM. Aby osiągnąć ten cel, w 2025 r. planowane jest uruchomienie krajowego projektu "Nowe materiały i chemia", mającego na celu zapewnienie wiodącej pozycji technologicznej w tej dziedzinie.
>
>Ponadto rosyjski przywódca podkreślił gotowość swojego kraju do współpracy z partnerami zagranicznymi, w tym agencjami rządowymi i firmami z innych krajów, m.in. ze Stanów Zjednoczonych, w dziedzinie metali ziem rzadkich.
>
>Główne złoża metali rzadkich i pierwiastków ziem rzadkich zlokalizowane są na północy, w obwodzie murmańskim, na Kaukazie, w Kabardyno-Bałkarii, na Dalekim Wschodzie, w obwodzie irkuckim, Jakucji i Tuwie. Biorąc pod uwagę kapitałochłonność projektów, strona rosyjska jest otwarta na współpracę z inwestorami zagranicznymi.
>
>Wcześniej szef Ministerstwa Przemysłu i Handlu Anton Alichanow ogłosił plany zmniejszenia udziału importu metali ziem rzadkich do Rosji z obecnych 75% do 45% do 2030 roku, podaje Interfax. Aby to osiągnąć, planuje się zwiększenie wolumenu produkcji do 50 tysięcy ton. Władze rozważają w związku z tym możliwość wprowadzenia zachęt dla projektów związanych z metalami ziem rzadkich. "

Osobistość12piorunów

@RedCrescent Tajgi mają w c⁎⁎j, a mimo to już na początku napaści przedstawili plan wycinki ukraińskich lasów. Do bilansu metali dołożyli pewnie wschodnią Ukrainę. Technologia wydobycia tradycyjna: dużo ludzi z kilofami. Kto wyszedł z pierdla na wojnę i przeżył, pójdzie do kopalni. Genialne, milordzie.

Gruba ryba4piorunów

@Michot Dziesiatki lat doswiadzczenia plynie w sowieckiej krwi. Zbierane przez systematyczne gnebienie i upodlenie ludzi.

Kolyma, Magadan i dziesiatki (setki?) innych miejsc w tej barbarii.

Nawet mieli oficjalnie firme, ktora miala przedstawicielstwo w USA:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dalstroj

DalstrojDalstroj, Дальстро́й, znany również jako Zjednoczenie Budownictwa Dalekiej Północy (Tрест строительства Дальнего Севера) – organizacja założona 13 listopada 1931 przez radziecką NKWD (poprzednik KGB) w celu zarządzania budową dróg i wydobywaniem głównie złota na rosyjskim Dalekim Wschodzie, w regionie Magadanu-Czukotki, nazywanej też Kołymą. Początkowo został ustanowiony jako Państwowe Zjednoczenie Budownictwa Drogowego i Przemysłowego w rejonie Górnej Kołymy (Государственный трест по дорожному и промышленному строительству в районе Верхней Колымы). Po reorganizacji w 1938 nosił nazwę Głównego Zarządu Budownictwa Dalekiej Północy (Главное Управление строительства Дальнего Севера). Od marca 1946 podległy Ministerstwu Spraw Wewnętrznych ZSRR (Министерство внутренних дел СССР), od marca 1953 Ministerstwu Przemysłu Metalurgicznego ZSRR (Министерствo металлургической промышленности СССР). Dalstroj nadzorował…Wikipedia
Gruba ryba6piorunów

@Michot
>Technologia wydobycia tradycyjna: dużo ludzi z kilofami. Kto wyszedł z pierdla na wojnę i przeżył, pójdzie do kopalni. Genialne, milordzie.

Gruba ryba9piorunów

juz z USA się lubimy mongoły, my już nie wrogowie

Fanatyk1piorunów

@Rudolf Oceania prowadzi wojnę z Eurazją. Oceania zawsze prowadziła wojnę z Eurazją.

Gruba ryba1piorunów

@xniorvox Na Wielkiego Brata! Usun natychmiast ten post zanim zostaniesz ewaporowany przez Ministerstwo Milosci!
Wszyscy wiemy, ze to Wschodazja jest odwiecznym wrogiem Oceanii i nalezy o tym od i na zawsze pamietac.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

38piorunów

Ciezko mi znosic ten trud ale czego sie nie robi dla wiecznej chwaly na Hejto. (zartuje - chce Wam pokazac co i jak jest przekazywane i odbierane przez Rosjan dzien w dzien)
Zatem znowu przegrzebywalem sie przez rosyjskie wizje "rzeczywistosci", gdzie w rocznice "3 dniowej operacji specjalnej" radziecki lud bohatersko wspiera bojownikow o wasza i naszna wolnosc... ehh - az musieli dodac, ze bedzie to "szczera" relacja bo inaczej nikt by w to nie uwierzyl.
Uwaga dlugie - mimo tego polecam bo wyglada jak powolna zmiana narracji w celu pokazania calej Rosji powagi wojny (ktora zajrzala na rosyjskie podworko przez obwod Kurski)
Pogrubienia moje.
Zapraszam:

Obwód kurski: szczera relacja korespondentki specjalnej Pravda.Ru
Korespondentka specjalna Pravda.Ru Darya Aslamova odwiedziła obwód kurski. Relacja z miejsca zdarzenia.

Wolontariuszka Masza Skrob przez dwa tygodnie szukała ciał swoich rodziców i babci we wsi Krasnooktyabrskoje w obwodzie kurskim, która została wyzwolona spod okupacji ukraińskiej 12 września ubiegłego roku. Podczas odwrotu ukraińskie siły zbrojne wysadziły dom jej rodziców pociskiem czołgowym. Dom wciąż płonął, gdy Masza i jej przyjaciele-wolontariusze szturmowali wioskę pod ostrzałem dronów, aby ewakuować ponad setkę ocalałych. Wraz z domem wciąż tliła się nadzieja, że jej rodzice zostali zabrani do Ukrainy jako zakładnicy. "Ale postawiłam sobie cel: dopóki nie przeszukam całego domu, dopóki nie rozbiorę ruin cegła po cegle, nie spocznę" - mówi spokojnym głosem Masza, piękna, powściągliwa młoda kobieta. I tylko Bóg wie, co kryje się pod tą powściągliwością. - Dwa tygodnie kopania z wolontariuszami, to było piekło pracy. Znaleźliśmy go pod oknem przez przypadek. Bezpański pies wsadził nos pod kawałek łupka. Przestraszyłem go i zapytałem: "Czego węszysz?". Podniosłem łupek i znalazłem tytanowy system z kręgosłupa mojej mamy. Wszyscy leżeli obok siebie: moja babcia, moja matka i mój ojczym (nazywaliśmy go dziadkiem). Nie było nawet czaszek, były zmiażdżone. Wyciągnąłem małe kości własnymi rękami, zebrałem je do trzech worków i pochowałem w jednej trumnie.

Mam gulę w gardle, ale Masza pewnie prowadzi samochód przez śnieżną zamieć do dzielnicy Korenevsky na linii frontu i kontynuuje tym samym spokojnym głosem: "Nie mieli czasu na ewakuację wioski z powodu jej leżącej babci. 96-letnia babcia przeżyła w młodości Wielką Wojnę Ojczyźnianą, ale nie przeżyła tej wojny. Była przy ostatnim oddechu, a jej rodzice powiedzieli bez ogródek: "Masza, nie możesz iść. Przyniesiemy ci zwłoki". Śledztwo sugeruje, że moi krewni zostali zabici, zastrzeleni, zgromadzeni w jednym miejscu, a dom został wysadzony w powietrze, gdy wychodzili - Ale to zbrodnia wojenna! - mówię ostro. - Dlaczego o tym milczymy? Tylko w obwodzie kurskim zaginęło 2000 osób. - To są naprawdę zbrodnie wojenne. Mojemu wujkowi na szczęście udało się uciec z wioski. Ale w piwnicy jego domu trzymali człowieka, więźnia, od którego zażądali informacji, gdzie są nasze jednostki wojskowe. Pobili go, a potem powiedzieli: "Siedź do rana, myśl, a rano potniemy cię na kawałki". Mężczyzna zdecydował, że nie ma nic do stracenia. I w nocy, mimo że był skuty kajdankami z rękami do tyłu, udało mu się wyważyć drzwi ramieniem i wyjść do lasu.

Tworzymy listy, próbując dowiedzieć się, gdzie są nasi ludzie w strefie przygranicznej. Niektórzy ludzie są z nami połączeni za pośrednictwem ukraińskich wolontariuszy - śledzimy ich ruchy od Suja do Sumy. - Komunikujesz się z ukraińskimi wolontariuszami? - Nie osobiście, ale mam znajomych, którzy się z nimi komunikują, a ja czerpię od nich informacje. Naprawdę mamy nadzieję na wymianę. Czasami nasi ludzie, którzy zostali wywiezieni do Ukrainy, mogą dzwonić do swoich krewnych i przesyłać wiadomości. Moje stanowisko jest zawsze następujące: dopóki nie znajdziemy żywej osoby lub jej ciała, powinniśmy kontynuować poszukiwania. I szukać głównie wśród żywych. Chociaż stale przeszukujemy piwnice i domy, aby sprawdzić, czy są tam jeszcze ludzie, czy też zostali zabrani. Ludzie często mówią mi: "Dlaczego idziesz na linię frontu? Tam sto procent ludzi, jeśli w ogóle jacyś zostali, to są pod gruzami". Z własnego doświadczenia zdałem sobie sprawę, jak trudno jest nie wiedzieć, gdzie są twoi krewni. Czasami łatwiej jest wiedzieć, że naprawdę umarli i pochować ich w spokoju, niż myśleć, że gdzieś są torturowani, gdzieś są wykorzystywani. Lepsza zła prawda niż dobre kłamstwo.

Burza śnieżna nasila się, śnieg pokrywa drogę do "szarej strefy" na linii frontu, gdzie wciąż są starzy ludzie karmieni przez grupę wolontariuszy pod przewodnictwem Maszy. Nic nie widać, ale cieszymy się z tego. Mniej dronów. Na dojeździe do Koreneva Masza włącza słynny wykrywacz dronów Bulat, który natychmiast zaczyna piszczeć. "Jest fajny i drogi, oczywiście, ale nie daje już stuprocentowej gwarancji" - wzdycha. - Niestety w dzisiejszych czasach drony latają na kartach SIM i światłowodach i żaden Bulat nie jest w stanie ich wykryć. A co najważniejsze, żaden REB (walka elektroniczna) ich nie zestrzeli. Są w stanie latać w dowolnym miejscu, ponieważ sygnał przechodzi przez światłowód - cienki, podobny do drutu sznurek. Dron jest wypuszczany, a sznurek podąża za nim. Wioski w naszej dzielnicy Korenevsky są zaplątane w ten światłowód jak pajęczyna.

Oto drogowskaz "Korenevo", za którym zaczyna się rząd smutnych, pustych, rannych domów, pokrytych śniegiem. Masza idzie do żołnierzy, aby rozdać im wspaniałe buty z pianki i świece okopowe, tak cenne na froncie, a mnie zostawia w jedynym działającym sklepie z materiałami budowlanymi, gdzie spotykam Tanię.

"Dziękujemy Bogu, że żyjemy".

Tania jest łagodną, inteligentną kobietą o smutnym uśmiechu. Trzyma się dobrze, ale nagle jej oczy napełniają się łzami: "Mam troje dzieci, ale wysłałam je do Kurska. I jest mi bardzo smutno, że dorastają beze mnie przez sześć miesięcy" - mówi. - Od początku inwazji nie odczuwałam paniki ani strachu, nawet gdy rozpoczął się ostrzał i pojawiły się tu ukraińskie DRG. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że coś takiego może się wydarzyć. A kiedy zdałem sobie sprawę, że to się dzieje naprawdę, przyszła mi do głowy kolejna myśl: przecież są tu nasi chłopcy, nasi wojskowi chłopcy, którzy potrzebują pomocy, aby pokonać wroga. A nasz sklep ma siekiery, młotki, torby, karabińczyki, taśmy klejące, taśmy - wszystko, czego potrzebują. Nawet nie pobieraliśmy od nich opłat przez pierwsze kilka miesięcy, brali co potrzebowali. Nadal czuję się nieswojo, gdy płacą. Za pierwszym razem, kiedy wioska była opustoszała, bardzo wspierał nas ojciec Walery z sąsiedniej wioski Błagodatnoje. On też nie wyjeżdżał i w każdą niedzielę odprawiał nabożeństwo, błogosławił i udzielał komunii naszym żołnierzom. Dostarczaliśmy im ikony i krzyże. Żyjemy tak: wstajesz rano, modlisz się i dzień mija cudownie. Wieczorem kładziemy się spać i dziękujemy Bogu, że wszyscy żyją i mają się dobrze. Przyzwyczailiśmy się do ostrzału już dawno temu, ale najbardziej boimy się przytłaczającej ciszy. Od razu zaczyna się strach: dlaczego jest cicho... Wszyscy nazywają nas "wstrząśniętymi". Może tak właśnie jest. Serce mnie boli z powodu tych, których już tu nie ma. Nasi sąsiedzi zginęli, zostali zastrzeleni w Dolinie Śmierci, a ich syn, 14-letni Maksimka, zaginął. Nie jest ani żywy, ani martwy.
- Czym jest Dolina Śmierci?
- Mamy bardzo piękną Dolinę Wiatrów w pobliżu wioski - przez łąkę biegnie droga i strumień. Było tam wielu zabitych. Cała droga została ostrzelana. Teraz usunięto martwe i spalone samochody. Na początku kręciliśmy makabryczne filmy, aby pokazać naszym współmieszkańcom: "Spójrz, może to twoi krewni leżą tutaj...". Żeby ludzie wiedzieli, kto zginął. To straszne, ale taka jest prawda o życiu.

"Głuszkowo to nasze Borodino".
Kursk DOSAAF jest już dla mnie jak dom, tak jak stał się nim dla wielu wolontariuszy z całego kraju. Ludzie przyjeżdżają tu czasem na kilka dni bez snu przez rozległe przestrzenie naszej ojczyzny, niosąc pomoc, zasypiają wyczerpani w budynku (są tam pokoje dla chłopców i dziewcząt), rano myją się na miejscu pod gorącym prysznicem i gotują we wspólnej kuchni, znajdują nowych przyjaciół, a czasem nową miłość. A co? To młoda sprawa.

Serdecznie wita mnie szefowa DOSAAF Nadieżda Ponomariowa, którą wszyscy czule nazywają Pietrowną, i wolontariuszka Liliya Derzhavina: „Dasza, napijmy się herbaty, napijmy się cukierków, napijmy się słodyczy. I jakich wspaniałych facetów ci teraz przedstawimy! Jadą właśnie do rejonu Głuszkowskiego, który jest praktycznie odcięty od lądu. A tam zostawili staruszków”. I poznaję bardzo wysokiego i spokojnego, niczym boa dusiciel, Saszę Sidorenkowa, szefa misji humanitarnej w obwodzie kurskim „Młodej Gwardii Jednej Rosji”.

Wyruszamy dwoma samochodami i po raz pierwszy jadę na linię frontu w towarzystwie tak młodych, rumianych, pogodnych i sarkastycznych chłopaków. Diabły! Najmłodsza z nich, Alina z Łobni, cicha dziewczyna o zabawnych uszach przypominających uszy elfa, ma zaledwie 18 lat. „O mój Boże, jak mama mogła cię puścić!” — mówię ze złością. Wśród nich jest nawet ich własny Bywal, 25-letni deputowany z Łobni Aleksiej Kożuchałow, który już nie raz dostarczał pomoc do DRL. Jestem ciekawa nowego pokolenia, które jest jeszcze młodsze od mojej córki, i lubię słuchać ich zabawnych opowieści:

— Pewnego dnia zostaliśmy ostrzelani pod Donieckiem. Udało im się ukryć w piwnicy u okolicznych mieszkańców. Siedzimy, słuchamy dudnienia i czekamy. I nagle ktoś z góry krzyczy: „Luda, masz kupca!” Wtedy jedna młoda kobieta natychmiast wybiegła z tego miejsca. Wróciła po pół godzinie, strasznie zadowolona. „Sprzedałem już bieliznę wartą dziesięć tysięcy rubli, podczas gdy ty tu siedziałeś.” To jest Donbas.

Wszyscy się śmiejemy. Tylko Sasza Sidorenkow, kierowca naszej „bułki”, jest poważny i skupiony.

- Sasza, dlaczego nikt nie chce jechać do rejonu gluszkowskiego? — pytam. — Jasne, że to strefa frontu i drony, ale są wszędzie.

- A teraz zobaczysz, i to będzie niezapomniane!

I zobaczyłem. Słynne rosyjskie błoto, bogata, czarna gleba, która zimą staje się rozmoczona i zamienia się w bujne błoto, w którym grzęzną czołgi. Otwarte pole, pocięte niezliczonymi koleinami i samotna, smutna ciężarówka KamAZ, utkwiona gdzieś na horyzoncie.

— Droga życia. No to jedziemy! - mówi Sasza, podobnie jak Gagarin, i zanurzamy się w gęstym błocie. Tymczasem w detektorze rozbrzmiewa smutny głos kobiecy: „Dron wykryto”. „Sasha, jaki jest sens tego piszczałki?” krzyczę. „Cóż, to dron. Co zrobimy?” — „Uciekaj, jeśli coś się stanie”. — „Dokąd? Jesteśmy na środku niczego! Nie ma lasu. A jeśli wysiądę z samochodu, utknę jak mucha w miodzie. Ten detektor jest po prostu irytujący. Co jeśli utkniemy na noc?” — „To też się zdarzyło. Kopmy. Mamy łopaty i gumowe buty”.

Ale mamy szczęście i do rejonu gluszkowskiego wjeżdżamy zwycięsko. Starsi ludzie są niezwykle szczęśliwi na nasz widok, mówiąc malowniczą mieszanką rosyjskiego i surżyka: „Przynieśli chleb!” Głodne psy i koty biegną do samochodu. Kobiety w chustach na głowach czynią nad dziećmi znak krzyża: „O, dziękuję wam, synowie!” Mimo nieustannego ostrzału wielu mieszkańców zaryzykowało powrót do domów. Jednym z powodów jest grabież. „Dla niektórych wojna jest wojną, ale dla innych jest matką” – narzekają emeryci. „Wybijali okna w domach, niszczyli wszystko, wynieśli meble i pralki. Więc wróciliśmy”.

W samej wsi Głuszkowo, niegdyś bogatej i zamożnej, liczącej sześć tysięcy mieszkańców, która miała nawet własną szkołę artystyczną w starym dworze, obecnie mieszka zaledwie kilkadziesiąt osób. Wśród ruin ludzie wyglądają jak duchy w zimowym mroku, jak 84-letnia, płacząca staruszka, która przedstawia się po prostu jako „Tanya”. „W ogóle się nie boję” – szlocha. „Błąkałam się po TRP-ach (miejscach tymczasowego zakwaterowania – D.A.). Ale muszę umrzeć w domu. Czego mam się bać? Oto dron, czuję, jak krąży, przyciskam się do ogrodzenia – i to wszystko. Strach minął!”

Starszy mężczyzna o imieniu Wasilij z godnością przyjmuje torbę z zakupami i mówi:

- Tak, nasi ludzie są teraz w złym humorze, ale nie powinniśmy się poddawać. I musimy pomyśleć, jak pomóc władzom, jak pomóc naszej armii, a nie mamy innej armii. Nawet jeśli pomoc od nas, cywilów, jest niewielka, to i tak jest. Chcemy, aby nasz kraj odrodził się i stał się najsilniejszy na świecie. I dlatego wszyscy wrogowie się nas boją. Cały świat zwrócił się przeciwko nam, lecz nie możemy się wycofać. A Głuszkowo jest dla nas naszym Borodino i baterią Rajewskiego. To moja osobista twierdza i będę się jej trzymał.

Zdesperowane gospodynie z Rylska
Katedra Wniebowzięcia NMP w mieście Rylsk

- No, chodźmy szybko do stołu! W nogach nie ma prawdy. Na pierwsze danie podajemy barszcz z czosnkiem i smalcem. A smalec jest nasz, domowej roboty. Na drugie danie - ciasta, prosto z pieca. „Wszystkie sprawy muszą być omawiane przy stole” – stanowczo mówi Anna Michajłowna, asystentka matki w katedrze Zaśnięcia Matki Bożej w Rylsku.

- Nie jestem głodny! Dlaczego miałbym cię pozbawiać pieniędzy w mieście na pierwszej linii?! — Jestem oburzony.

— I karmimy wszystkich: żołnierzy, wolontariuszy, uchodźców. To dla nas jak „Ojcze nasz”. I nie ma tu o czym dyskutować. Czego można oczekiwać od głodnego człowieka?

Rylsk jest jednym z najstarszych miast w Rosji. Po raz pierwszy wspomniano o nim w Kronice Ipatiewa z 1152 roku! Krótko mówiąc, czuć tu rosyjskiego ducha, czuć tu zapach Rosji. Siedzę przy stole w refektarzu starożytnej katedry wraz z grupą młodych wolontariuszy, którzy zajadają się barszczem ze smalcem. Po obfitym, domowym posiłku idę do kuchni, aby podziękować dwóm młodym kobietom, które okazują się… celnikami. „W wolnym czasie pomagamy karmić wojsko i rannych w szpitalu” – wyjaśniają. „To nasz obowiązek, nasza praca wolontariacka. Oto zupa rybna, oto wieprzowina z sosem. A teraz zabierzemy gorące kiełbaski w cieście do szpitala. Ile osób dziennie wyżywimy? Kto wie. Przez refektarz przechodzi co najmniej trzydzieści osób”.

Znajduję Matkę Ksenię na dziedzińcu katedry, gdzie ta bystra, zdecydowana i szybka kobieta zajmuje się załadunkiem samochodów z pomocą humanitarną. Najwyraźniej należy do tych nielicznych osób, które wierzą, że miłosierdzie powinno być skuteczne. „Jaki wywiad?” Matka machnęła ręką. „I lepiej nie stój tu i nie marznij! Szybko do magazynu! Weź dwie torby w ręce i je nieś, w ten sposób szybciej się załadujemy”.

Matka szybko udziela błogosławieństwa i przepuszcza samochody odjeżdżające na przód. I przy wyciu syren alarmowych wreszcie znajdujemy chwilę na rozmowę.

- Matko Ksenio, jesteś już znaną osobą w Rosji. Tak więc wojska wroga wkroczyły na Kursk, a okazało się, że kapłani, słudzy boży, aktywnie zaangażowali się w sprawy ziemskie, jak powiadam. — A w katedrze Wniebowzięcia NMP spontanicznie powstało prawdziwe centrum operacyjne do walki z wrogiem. Jak to się stało?

- Dlaczego w ogóle zadajesz takie pytanie? — Matka Ksenia się złości. — A więc co Pan myśli: ludzie są oddzieleni i Kościół jest oddzielony? U nas, w małych miasteczkach w Rosji, coś takiego się nie zdarza i mieć nie może. Im mniejsza osada, tym bliżej są ludzie i Kościół, bo jest to przestrzeń zamknięta. Ci sami parafianie, ci sami księża – jak możemy być podzieleni? To wy, w swoich megamiastach, gubicie się nawzajem, ale tutaj mamy dużą wioskę. Wszyscy się znamy.

- Ty nazywasz siebie gospodynią domową. A potem wybuchła wojna i gospodyni domowa musiała stać się prawdziwą organizatorką.

— Wszystko wydarzyło się tak spontanicznie. W sierpniu doszło do przełomu na naszym terytorium. Wszyscy szukali ludzi, którzy pozostali tutaj, na miejscu. Dzwonią do nas z Kurska i pytają: „Czy jesteście w stanie przyjąć autobusy, wyżywić ludzi i kierowców? Bo musimy!” „Nie ma problemu” – odpowiadam. Tego wieczoru zadzwoniłam do wszystkich moich parafianek: „Jeśli komuś zostało coś na kolację, niech przyniesie tutaj, musimy nakarmić tych mężczyzn”.

Nie było paniki, ale wiele osób opuściło miasto. Pytam księdza: „Co mamy zrobić?” A on odpowiedział: „Nie wiem, ale zgłosiłem się do służby”. — „Z kim będziesz służyć?” — Przyjdziemy jutro i zobaczymy. A rano przyszli ludzie i on od razu postanowił: zostaniemy i będziemy służyć. Oczywiście, było strasznie i serce waliło mi jak szalone. Natychmiast zasubskrybowaliśmy wszystkie kanały Telegramu, aby monitorować sytuację. Ale doświadczenie wolontariatu mieliśmy już od początku istnienia SVO.

W 2022 roku nasz ksiądz od razu powiedział nam: „No, kobiety, weźcie się do roboty, dziergajcie skarpetki, tkajcie siatki maskujące, pracujcie dla frontu. Po co siedzicie?” A nie wyobrażacie sobie, do czego zdolne są zwykłe gospodynie domowe! Przygotowaliśmy dla żołnierzy bunkry, w których znalazły się kuchnia, generatory, lodówki i pralki. Aby żołnierze nie siedzieli w wilgoci i nie marzli.

A potem kłopoty przyszły do obwodu kurskiego. Naprzeciwko katedry w parku znajdowali się ewakuowani i uchodźcy. Ludzi trzeba było nakarmić. Na przykład ja mam dyżur w kuchni. O piątej rano wstaję przy kuchence i zaczynam gotować duży garnek zupy, a potem drugie danie. Pomagali ludzie opuszczający Rylsk. Wszyscy mieli trochę jedzenia w lodówkach i przynieśli je nam. Szkoda to wyrzucić: „Matko, weź mięso, kurczaki. Zostajesz, może komuś się przyda”. I tak zaczęliśmy gotować i karmić wszystkich potrzebujących tymi produktami. Zaczęli nawet piec własny chleb.

Jakoś to wszystko wydarzyło się samo z siebie. Kto z parafian jest dziś wolny, stoi przy piecu. A potem pojawiła się pomoc humanitarna, którą trzeba było rozładować, odebrać i wysłać. Teraz jesteśmy ładowaczami i tragarzami. Matki i żony wysyłają również paczki do żołnierzy. Przesyłka dotarła do centralnego urzędu pocztowego, ale nie docierała dalej, do wiosek. Wojna. I zaczęli wysyłać paczki w moim imieniu. Trzeba je przyjąć, a każdą żonę i każdą matkę trzeba do nich zwrócić. Wojskowi także przychodzą z różnymi prośbami. Niektórzy potrzebują generatorów, inni gumowych butów, a nawet łodzi, i muszą je zdobyć jak najszybciej. A my budzimy właściciela sklepu w nocy i dochodzimy do porozumienia.

— Powiedziałeś mi tutaj z goryczą: „Kraj jest podzielony na dwie części. Na tych, którzy rozumieją, co się dzieje, i na tych, którzy odmawiają zrozumienia”.

- To prawda. Gdyby ludzie nie słyszeli eksplozji, gdyby nie podskakiwali ze strachu nocą i nie wiedzieli, co robić: rzucić wszystko i odejść czy zostać, nigdy by tego nie zrozumieli. Ale musi być i sumienie i wiara. Musimy współczuć ludziom znajdującym się w potrzebie. Każdy widzi w telewizji zniszczone domy i uchodźców, co oznacza, że każdy powinien pomóc swojemu krajowi.

Na zewnątrz jest już późny wieczór, a Matka Ksenia prowadzi mnie na wojskowy punkt kontrolny przy drodze, szybko żegna się ze mną i mówi: „Z Bogiem!” Wojsko mnie zachęca: „Teraz ktoś cię zawiezie do Kurska”. Nie martwię się. Już się przyzwyczaiłem do takich nocnych transferów, do ciepła przypadkowych wagonów i do długich, serdecznych rozmów, które kończą się nieuniknionym zdaniem: „Opowiedz im tam, w Moskwie, o nas! O tym, jak tu żyjemy”. I zapewniam Cię: „Na pewno Ci opowiem!”
Gruba ryba4piorunów

Samochodowy wykrywacz dronow. Ciekawe jak to dziala.

PS. Życzę autorowi kariery na pierwszej linii frontu... i wypłaty dla rodziny.

Gruba ryba2piorunów

@Dzemik_Skrytozerca Mnie w tym kontekscie zaciekawilo bardziej to, ze pisza o powszechnosci uzywania dronow sterowanych swiatlowodowo przez Ukraincow.

Z jednej strony w porazajacej wiekszosci czytajac, sluchajac, rozmawiajac z Rosjanami jest cos w stylu:
Rusek ukradl - to bedzie mowi, ze go okradaja.
(stad pewnie ten kawalek, ze przyszli Ukraincy i zaczeli krasc rosjanom toalety - az niemal sie poplakalem - nie wiem, nie bylem, nie widzialem ale to mi tak do Rosjan pasuje jak ulal)

GURU5piorunów

@RedCrescent a tak chętnie pomagali, to tylko Ukraincy ginęli, więc wszystko było dobrze. A teraz olaboga zbrodnie wojenne.
Ginąć posłusznie w tym zasrańsku za cara albo się zbuntować w końcu

Gruba ryba2piorunów

@radziol Tak, tak i po stokroc tak.

W sumie glebiej sie nie zastanawialem ale podczas "specjalnej bla bla bla" w Afganistanie lud sowiecki chyba bardziej wyrazal niezadowolenie.
A teraz? Skad ta zmiana?

"Chcemy, aby nasz kraj odrodził się i stał się najsilniejszy na świecie. I dlatego wszyscy wrogowie się nas boją" . . . slow brak.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Czesc, w dzisiejszej
Nie mam za bardzo czasu na zabawe z deepl ale moze zostawie otwarte cos do jutra - jakbyscie chcieli, ktorys konkretny to piszcie w komentarzach (pamietajcie, ze to radziecka gazeta wiec zebyscie sie nie rozczarowali!):

1. Automatyczna akcesja Ukrainy do NATO? Stany Zjednoczone przygotowują nieoczekiwany ruch Stany Zjednoczone rozważają możliwość automatycznego przystąpienia Ukrainy do NATO. Co się stanie, jeśli Rosja naruszy porozumienie pokojowe?
2. USA mogą stracić dostęp do ważnego metalu z powodu ceł przeciwko Chinom
3. Rosja nie czeka na zagraniczne firmy, które wyjechały z otwartymi ramionami
4. Rosyjskie żądanie ukarania reżimu w Kijowie za prześladowanie UOC jest popierane w USA. Czy zostaną podjęte działania?
5. Podsumowanie z frontu: Rosyjskie Siły Zbrojne wkroczyły do obwodu sumskiego, Zełenski zagrał Bidenowi jak na fortepianie

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

I na dokladke jeszcze czyli z sowieckiego Komiersanta:

1. Putin: Rosyjskie Siły Zbrojne Przekroczyły Granicę Z Ukrainą W Obwodzie Kurskim
2. Sprawa karna dotycząca defraudacji podczas realizacji programu rolnego Union State zamknięta
3. Putin: Rosja gotowa wrócić do stołu negocjacyjnego w sprawie Ukrainy
4. Aresztowano 14 członków rosyjskiej mafii w Hiszpanii
5. Izrael pozostawia swoje wojska w południowym Libanie
6. Wypadek z udziałem rannego członka SVO badany jako morderstwo
7. Nabiullina ostrzega przed „wirusem rippera”
8. Ławrow wypowiedział się przeciwko barierom dla migrantów zarobkowych z Azji Środkowej
9. Dynamo zamierza pozyskać pomocnika Danilę Glebowa z Rostowa
10. Sędzia meczu Realu Madryt podejrzany o stworzenie konfliktu interesów
11. Jaki jest powód rosyjskiego boomu IPO pod sankcjami?

Nie wiem czy jest jakis temat, ktory chcecie specjalnie sprawdzic wiec wybralem ten o "rolnictwie"

>Z bulw wyrosły odpady
>Zamknięto sprawę karną o defraudację podczas realizacji programu rolnego Union State
>Jak dowiedział się „Kommiersant”, w ramach programu Państwa Związkowego „Innowacyjny rozwój produkcji ziemniaków i topinamburu” mogło zostać skradzionych ponad 67 milionów rubli. Oskarżono o popełnienie przestępstwa prezesa i założyciela Agrisovgaz Engineering LLC, Siergieja Skripnikowa, który udostępnił raporty badawcze innych osób. Obrońca Siergieja Skripnikowa ma nadzieję udowodnić jego niewinność przed sądem.
>
>Siergiejowi Skripnikowowi zarzuca się oszustwo na dużą skalę (część 4, artykuł 159 Kodeksu karnego), którego dopuścił się w ramach realizacji programu Państwa Związkowego „Innowacyjny rozwój produkcji ziemniaków i topinamburu na lata 2012–2015”. Celem programu było zaopatrzenie ludności Rosji i Białorusi w wysokiej jakości ziemniaki własnej produkcji oraz produkcja zdrowej żywności z topinamburu, zwanego także „słonecznikiem” i „bulbą”. Koszt programu oszacowano na 7,5 miliarda rubli. W tym samym czasie środki budżetowe Państwa Związkowego w wysokości 1,5 mld zł skierowano na realizację prac badawczo-rozwojowych.
>
>Dla nich w grudniu 2015 r. podpisano umowę na kwotę 560 mln rubli pomiędzy ówczesnym dyrektorem Departamentu Hodowli Roślin, Chemizacji i Ochrony Roślin Ministerstwa Rolnictwa, akademikiem Piotrem Czekmariowem, a rektorem Moskiewskiej Akademii Rolniczej im. K. A. Timirjaziewa (obecnie Rosyjski Państwowy Uniwersytet Rolniczy), akademikiem Wiaczesławem Łukomcem.
>
>W grudniu tego samego roku pan Skripnikov, występując w roli kontrahenta, przygotował dziesięć sprawozdań z prac badawczo-rozwojowych, mających na celu zapewnienie realizacji działań programu, „których realizacja nie pociągnęła za sobą kosztów finansowych”.
>
>Następnie oskarżony wprowadził w błąd urzędników Ministerstwa Rolnictwa i Akademii, którzy przyjęli jego raporty i zapłacili za nie z pieniędzy budżetowych, co spowodowało szkody na wyjątkowo dużą skalę. Obecnie jego wartość szacuje się na 69 milionów 176 tysięcy 900 rubli.
>
>Co więcej, za stronę poszkodowaną uznano rosyjskie Ministerstwo Rolnictwa.
>
>Przedstawiciele pana Skripnikowa poinformowali gazetę Kommiersant, że oskarżony ma 65 lat i ostatnie półtora roku tego czasu spędził na przesłuchaniu w areszcie śledczym. Firma „Agrisovgaz Engineering” zajmowała się budową szklarni, m.in. w Arktyce, dlatego pan Skripnikow nie był daleko od programów Ministerstwa Rolnictwa i Akademii Rolniczej. Nie brał on jednak bezpośredniego udziału w rozwoju uprawy ziemniaków i topinamburu, ale kupił i dokończył prace badawcze prowadzone przez innego wykonawcę programu, który napotkał szereg problemów. Zostały one ukończone i dostarczone klientowi w ciągu zaledwie kilku dni, co ostatecznie wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy organów ścigania.
>
>W każdym razie badania dotyczące przechowywania materiału siewnego i przetwarzania topinamburu zostały przyjęte i opłacone, ale sam program Union State nie został w całości zrealizowany, jak podano w zasobach informacyjnych.
>
>W każdym razie przedstawiciele oskarżonych uważają, że roszczenia nie powinny pochodzić od Ministerstwa Rolnictwa, lecz od Union State, które nie zostało uwzględnione w tej sprawie.
>
>Sprawę karną początkowo przeniesiono do Sądu Rejonowego Mieszczańskiego w Moskwie, jednak ten zdecydował o zmianie właściwości terytorialnej. Materiały przesłano do Dworu Koptewskiego, na którego terenie mieści się akademia rolnicza.
>
>Prawnicy pozostawili tę decyzję uznaniu sądu, ale sprzeciwili się przedłużeniu przez Sąd Mieszczański aresztu pana Skripnikowa o sześć miesięcy. Jednakże Sąd Miejski w Moskwie, po rozpatrzeniu apelacji prokuratora i skarg obrony, w środę 19 lutego, zdecydował, że rozprawa odbędzie się w Koptewie, a jedyny oskarżony spędzi ją w areszcie.
A zatem - w Rosji jest stabilnie.

Osobistość2piorunów

@RedCrescent Pan Skripnikow za⁎⁎⁎ał trochę więcej jak 10% kasy z programu. Czyli bardzo przepisowo i według wszelkich wytycznych obowiązujących w kraju kacapów. Ale nie podumał, że jest czas wojenny i należy się działka kryszy armijnej. Jak ktoś, k⁎⁎wa, nie umie robić interesów, to tak się kończy amatorska zabawa.

Gruba ryba0piorunów

@Michot
Mi sie podoba (na tyle na ile mozna wierzyc ) sledztwo i litera prawa.

Ale skoro tutaj mamy kraj o tej wspanialej "duszy" to wcale bym sie nie zdziwil jakby te " 10% " byly tylko wersja oficjalna, tluste koty odpowiednio sie nasycily swoja krysza, a tutaj trzeba bylo kozla ofiarnego poswiecic.

I tak mamy: wspaniale funkcjonujacy bezmiar sprawiedliwosci, lud sowiecki sie cieszy, ze winni zostali ukarani, przyklad poszedl w kraj a bylo/bedzie po staremu.

"Dla nich w grudniu 2015 r. podpisano umowę na kwotę 560 mln rubli "
vs
"przyjęli jego raporty i zapłacili za nie z pieniędzy budżetowych, co spowodowało szkody na wyjątkowo dużą skalę. Obecnie jego wartość szacuje się na 69 milionów 176 tysięcy 900 rubli."

12,5% faktycznie akceptowalna "marza"

Osobistość1piorunów

@RedCrescent Nie no, koncepcja kozła ofiarnego też się trzyma kupy. Jakby nie spojrzeć, Bogu niech będą dzięki, że korupcja w tak ostentacyjnej i umocowanej systemowo formie została w Polsce zwalczona.

Gruba ryba1piorunów

@Michot Amen!
i jakby powiedzial to DJ Vance:
"God bless you!"

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Czesc,
kto chetny na codzienna dawke rosyjskiej propagandy? Dzis bedzie umiarkowanie (bo to nie "komsomołka"):

Wytrzymamy, Głuszkowo to nasze Borodino:* jak żyją i w co wierzą mieszkańcy wioski na linii frontu w obwodzie kurskim korespondentka Pravda.ru Daria Aslamova rozmawiała z mieszkańcami wioski Głuszkowo w obwodzie kurskim.

* Trump rozczarowany Ukrainą: co powiedział o zakończeniu konfliktu?
* Federacja Rosyjska i USA w Rijadzie osiągnęły konsensus w sprawie Zełenskiego i wyborów na Ukrainie
* Amerykański biznes szykuje się do powrotu - ale jest problem: miejsca już prawie nie ma
* Podsumowanie z frontu: osada Ulakly wyzwolona, Trump ostro zaatakował Zełenskiego

i tradycyjnie - ten "pogrubiony" przepuszczony przez deepl (znaczna czesc stanowi material video, wrzucam pare klatek):

Korespondentka Pravda.Ru Daria Aslamova rozmawiała z mieszkańcami wsi Glushkovo w obwodzie kurskim.
Glushkovo, niegdyś dobrze prosperująca wieś w obwodzie kurskim, jest obecnie jedną z najbardziej dotkniętych osad w regionie. Po ciągłych ostrzałach pozostało tu tylko kilkadziesiąt osób, ale nie zamierzają opuszczać swojej ziemi i mają nadzieję na jej odrodzenie.
"Wszędzie, gdzie się obrócisz, wszystko jest zniszczone, wywiezione, spalone" - mówią miejscowi. Centralna ulica została szczególnie poważnie uszkodzona. "Ci, którzy zostali, muszą przetrwać w trudnych warunkach.
"Dziadek ma 88 lat, a ja 84, dokąd pójdziemy? Nie mamy chleba" - mówi Tatiana Filippowna. Ale nie ma już strachu: "Czujemy, jak się kręci - przycisnęliśmy się do ściany i to wszystko". Przed konfliktem mieszkało tu około sześciu tysięcy osób, teraz liczba ta sięga dziesiątek. Szkoła i przedszkole zostały zniszczone, a szkoła artystyczna spłonęła. "Nie ma młodych ludzi, a to jest przyszłość" - lamentują mieszkańcy. Ale nawet pośród zniszczeń nie tracą nadziei. "Trzymajcie ręce w górze i myślcie, jak ożywić życie!
Musimy pomóc władzom, armii, odbudować się na nowo" - mówi jeden z mieszkańców. Wierzą, że Głuszkowo zostanie odbudowane, a kraj stanie się silniejszy. "Dla nas Głuszkowo to nasze Borodino i nasza bateria Raevsky. Będziemy się trzymać" - mówi jeden z mieszkańców. Ludzie wierzą, że osada zostanie przywrócona, a kraj stanie się silniejszy.
Osobistość1piorunów

@RedCrescent Tak, tak. Niech trzymają ręce w górze - od Kurska do Moskwy. Szybciej zdechną.

Gruba ryba1piorunów

@Michot jaki kraj takie "sursum corda!"

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Popatrzcie na propagande w Komsomolskiej a zrozumiecie sukcesy 3 dniowej/letniej
operacji specjalnej (pogrubienia moje zeby latwiej bylo Wam wylapac smaczki):

Kupujący ustawiają się w kolejce po rosyjską broń po sukcesach SWO: "towar" jest skuteczny przeciwko sprzętowi Rosja zaprezentowała rekordową liczbę sprzętu na wystawie IDEX 2025 w Emiratach Arabskich

Sprzedawcy i kupujący na wystawie sprzętu bojowego IDEX 2025, która właśnie odbywa się w Emiratach Arabskich, nie mogą sobie przypomnieć takiego szału wokół rosyjskiego uzbrojenia, jaki widzieli w ciągu ostatnich 30 lat. I to nie tylko dlatego, że tym razem Rosja zaprezentowała w Abu Zabi rekordową liczbę broni i sprzętu bojowego. Jest jeszcze jeden, najważniejszy powód - prezentowane "towary" dowiodły swojej skuteczności w prawdziwych bitwach z bronią NATO na polach Paktu Północnoatlantyckiego. Ważniacy, którzy tłoczą się wokół naszych eksponatów, są gotowi wydać pieniądze nie na broń, która jest kolorowo reklamowana w lakierowanych broszurach, ale na tę, która została przetestowana w operacjach wojskowych.

T-90MS — SWÓJ WŁASNY BOHATER I… ABU ZABI
Centralnym obiektem wystawy był nasz czołg T-90MS, będący wersją eksportową zmodernizowanego czołgu „Przełom” T-90M. 46-tonowy wóz bojowy produkcji Uralwagonzawod. Czołg ten był już wcześniej pokazywany w Abu Zabi, lecz dziś jest to w zasadzie zupełnie inny czołg, z licznymi modyfikacjami opartymi na doświadczeniach wyniesionych z eksploatacji w operacjach specjalnych.

Tam Proryv rywalizował z natowskimi Leopardami, Abramsami i Challengerami.

A doświadczeni zagraniczni specjaliści nazwali go bohaterem SWO i najnowocześniejszym czołgiem świata. Pojazd jest „czujny” i „inteligentny”: posiada zautomatyzowany system kierowania walką na szczeblu taktycznym (umożliwia wymianę danych o celach z sąsiednimi czołgami). Działo może strzelać nową amunicją przeciwpancerną, pociskami odłamkowo-burzącymi z możliwością zdalnej detonacji oraz pociskami kierowanymi.

Stosunkowo niewielka masa i mocny silnik (ponad 1500 koni mechanicznych!) zapewniają czołgowi T-90MS dużą mobilność. Poprawiono ochronę czołgu: zastosowano zestaw zmniejszający sygnaturę termiczną i radarową zwany „Nakidka”, system walki elektronicznej oraz wszechstronną ochronę dynamiczną. A nawet standardowym „grillem” jest ruszt nad wieżą, który chroni przed dronami. Instalowany jest bezpośrednio w fabryce.

BMP-3 – LEGENDARNY WOJOWNIK
Kolejnym bohaterem wystawy, który cieszy się szczególnie dużym zainteresowaniem kupców, jest bojowy wóz piechoty BMP-3. W rzeczywistości jest ona znana w Emiratach od dawna. W pewnym momencie pełnił rolę podstawowego bojowego wozu piechoty Zjednoczonych Emiratów Arabskich (około 1 tys. sztuk). Już na początku lat 90. Ministerstwo Obrony Narodowej kraju zainteresowało się pojazdem BMP-3 i postanowiło nie tracić czasu na drobiazgi – od razu zakupiło 10 pułków tego czołgu. I nie żałowali! Nawiasem mówiąc, przed zakupem takich pojazdow Arabowie postanowili przeprowadzić przetarg. W zawodach wzięli udział Amerykanin Bradley i Brytyjczyk Warrior. BMP-3 z godnością wytrzymał próbę czasu na pustyni w trakcie burzy piaskowej, a po strzelaninie atuty rosyjskiego pojazdu stały się całkowicie oczywiste. A dziś ten gruntownie zmodernizowany, kompaktowy pojazd amfibijny dysponuje jeszcze większą siłą ognia: armata kal. 100 mm strzelająca zarówno pociskami odłamkowo-burzącymi, jak i pociskami kierowanymi, automatyczna armata kal. 30 mm oraz trzy karabiny maszynowe. Konkurenci obok niej wyglądają blado.

NIEBIAŃSKA KARA
Rosja przywiozła do Abu Zabi również główną „cechę” SVO – drony szturmowe. Oprócz znanego już „Lanceta” były to drony kamikaze koncernu Kałasznikow: „Kub-SM”, „Kub-10E” i „Kub-2E”. Oraz kompleks średniego zasięgu „Forpost-RE” opracowany przez Uralskie Zakłady Lotnictwa Cywilnego (UZGA). Czy wiesz, co jest szczególnie interesującego w tej maszynie? Jest zdolna do rażenia celów za pomocą kierowanych bomb lotniczych małego kalibru KAB-20.

Otóż, legendarny już rosyjski dron kamikaze „Lancet” może wkrótce otrzymać mobilną wyrzutnię z centrum dowodzenia. „Lancet”, który stał się dosłownie „karą niebiańską” dla ukraińskich sił zbrojnych i sprzętu NATO, jest modernizowany z uwzględnieniem doświadczeń bojowych. Wraz z tym zmienia się także wyrzutnia. Będzie mobilna, zdecydowano się na umieszczenie katapulty w lekkiej przyczepie ciągniętej przez samochód terenowy. Kompleks ten wprowadza na rynek najnowszą wersję Lancet, czyli „produkt 53”. To dron z 4 składanymi skrzydłami. Kompleks oparty jest na konstrukcji KamAZ-Patrol i składa się z wyrzutni z 16 pilotami (czyli 16 dronami) oraz centrum dowodzenia z 2 operatorami bezzałogowych statków powietrznych.

Nowy kompleks może wystrzelić drony z dowolnego miejsca, po czym szybko zmienić lokalizację. A duża liczba dronów pozwoli nam dotrzeć do większej liczby celów.

"Nasz przeciwlotniczy system rakietowy Pantsir-SMD-E również został zaprezentowany w Abu Zabi. Po modyfikacjach jest on zdolny do zestrzeliwania małych celów powietrznych (do quadrocopterów) na bardzo krótkich dystansach za pomocą niedrogich pocisków kierowanych TKB-1055. Nowy Pantsir może mieć ich łącznie 48 w zestawie amunicyjnym. Pantsir-SMD-E jest również zdolny do użycia pocisków o zasięgu do 20 kilometrów. System posiada zdalne sterowanie, jest w stanie odbierać oznaczenia celów z zewnętrznych radarów, a ze względu na niską wagę może być umieszczany na dachach budynków.

WYSTAWA BRONI IDEX 2025 W ZEA
Wystawa IDEX odbywa się co dwa lata (od 1993 r.). Rosja brała udział we wszystkich tego typu wystawach.

W tym roku nasz kraj zaprezentował produkty ponad 40 rosyjskich przedsiębiorstw.

Na targach IDEX 2025 Rosja prezentuje najwięcej nowości produktowych w ostatnim czasie. Umożliwiło to podpisanie kontraktów o wartości ponad 4,5 miliarda dolarów z 15 zaprzyjaźnionymi krajami.

Powiem szczerze, ze smuci mnie ostatnia linijka. Bo wciaz ktos dosypuje tych kopiejek do bolszewickiej maszyny terroru.

Gruba ryba3piorunów

i ta siatka w zestawie. czy to działa?

Gruba ryba4piorunów

@dradrian_zwierachs Haha - specjalnie taka klatke uchwycilem.

I jak siatka nie zachwyca jak zachwyca?
Prosze - w klatce siedzi nawet ktos:

Fanatyk2piorunów

@RedCrescent jak na kontrakty zbrojeniowe to są jakieś drobne. Różne źródła podają, że ruskie wydają na wojnę pół miliarda dziennie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Rosjanie sa tacy dobrzy i troskliwi, iz martwia sie o amerykanskie zapasy zlota...

Gdzie jest amerykańska rezerwa złota?
Republikański senator Rand Paul w niedzielę, 16 lutego, wezwał Departament ds. Efektywności Rządu (DOGE), kierowany przez Elona Muska, do przeprowadzenia inspekcji rezerw złota w amerykańskiej bazie wojskowej Fort Knox.
"Szukam złota w Fort Knox" - odpowiedział Musk na portalu społecznościowym X*. Udostępnił również post republikańskiego senatora Mike'a Lee, w którym powiedział, że odmówiono mu dostępu do Fort Knox. Obawy Amerykanów nie pozostają bez echa.

Jak donosi Business-Standard, szereg amerykańskich banków zdecydowało się wycofać swoje zasoby złota z Banku Anglii ze względu na jego znaczną aprecjację w USA w następstwie wojen handlowych Trumpa. Sam JPMorgan planował dostarczyć w tym miesiącu złoto o wartości 4 miliardów dolarów, jak wskazuje publikacja, ale Bank Anglii odmówił wielu terminowych dostaw z 14-dniowym wyprzedzeniem, powołując się na fakt, że nie ma wystarczającej liczby miejsc ładunkowych ze strażnikami, aby przenieść złoto. Analitycy nazwali to wydarzenie technicznym niewywiązaniem się ze zobowiązań. "W rzeczywistości nadszedł najwyższy czas, aby sprawdzić wszystkie te zobowiązania i najwyższy czas, aby przyjrzeć się, czy wszystko, co zostało zadeklarowane, jest naprawdę tylko tym, a nie czymś innym" - powiedział finansista, bankier inwestycyjny i założyciel Bitkogan Media Evgeny Kogan portalowi Pravda.Ru.

Eugene Kogan uważa, że żaden bank nie jest gotowy na to, by jego klienci zażądali zwrotu większości swoich aktywów na raz. Ekspert nie wykluczył jednak, że Bank Anglii, posiadając złoto w zarządzaniu powierniczym lub powierniczym, mógłby wykorzystać je do swoich operacji.

"Na przykład, transakcja repo wymagała pewnej ilości złota i wykorzystał je, aby je później sprowadzić, ale potem nastąpiła wspomniana wyżej siła wyższa".

Według Jewgienija Kogana, jeśli sprawa wyjdzie na jaw, „będzie to wielki skandal”. Jednak ekspert nie widzi w tym katastrofy – „pójdą i kupią złoto gdzie indziej, ale zapłacą poważne kary za naruszenie warunków i praw zleceniodawców”.

Ekspertowi trudno było odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Amerykanie przechowują złoto w Londynie, a nie w Fort Knox. Zasugerował, że Londyn zawsze był finansową stolicą świata, zatem nie byłoby zaskoczeniem, gdyby banki centralne różnych krajów przechowywały część swoich rezerw złota w Banku Anglii.

Bankier inwestycyjny jest pewien, że rosyjskie złoto jest przechowywane w bezpiecznym miejscu.

„Rosja nie przechowuje swojego złota nigdzie indziej. Przynajmniej, o ile wiem” – zauważył Jewgienij Kogan.

Bank Anglii traci reputację centrum finansowego
Złoto jest powszechnie uznawane za środek przechowywania wartości. W przeciwieństwie do walut fiducjarnych (papierowego pieniądza), na które może wpływać inflacja, niestabilność gospodarcza czy zmiany polityki pieniężnej, złoto ma tendencję do utrzymywania swojej wartości, a nawet wzrostu jej wartości w miarę upływu czasu.

Bank Anglii słynął z usług przechowywania złota i cieszył się opinią niezawodnego i stabilnego depozytariusza metali szlachetnych. Jednak w związku z tym, że wiele banków centralnych wycofało ostatnio znaczne ilości złota, bank ten traci swoją reputację.

Brak terminowej reakcji na wnioski posiadaczy rezerw złota może również wywołać zaniepokojenie wśród inwestorów i innych banków centralnych, rzucając cień na zdolność Banku Anglii do skutecznego zarządzania rynkiem sztabek złota.

*- sieć jest blokowana w Rosji.

- transakcja sprzedaży aktywów z obowiązkiem ich odkupienia po upływie określonego czasu i za uzgodnioną cenę.

Ta radziecka fascynacja zlotem jest chyba zaszyta w sowieckim dna: od zlotych zebow przez zegarki az do kibli.

Milego wieczorku.

GURU3piorunów

A gdzie jest ruski fundusz dobrobytu?

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Doskonale wiesci z dzieki uprzejmosci Komsomolskiej
Czy wiedzieliscie, ze "dolar nadal spada"? Patrzac na to jak sie ekscytuja w kraju Stalina i Putina umocnieniem waluty mozna domniemywac, ze wymuszona ignorancja podczas zalamania kursu jednak przykrywala to jak ich bolalo:

Rubel w górę, ceny w dół: jakie towary mogą stać się tańsze ze względu na umocnienie rosyjskiej waluty
KP.RU wymieniła towary, które mogą stać się tańsze ze względu na umocnienie rubla.

ZA RUBLA? Dolar nadal spada - Bank Centralny daje już 90,31 rubla za jednego "greenbacka" - o 12,5 rubla (lub 12,16%) taniej niż miesiąc temu. Idealnie byłoby, gdyby importowane towary i wycieczki zagraniczne stały się tańsze. Ale czy tak jest?

Zacznijmy od samych voucherów. Niektóre kanały Telegramu donoszą, że na tle spadającego dolara Rosjanie zaczęli masowo kupować vouchery - głównie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Tajlandii, Turcji i Egiptu. Popyt skoczył o 20%!
- Faktem jest, że wielu z tych, którzy planowali wakacje na majowe święta, dokonało wczesnych rezerwacji, było to na początku stycznia", Siergiej Golov, prezes Związku Biur Podróży, wyjaśnił sytuację dla KP.RU. - Przy wczesnej rezerwacji można kupić vouchery z 20-30-procentową zniżką. Dokonujesz 10% przedpłaty, a następnie, nie później niż 2-3 tygodnie przed wyjazdem, dopłacasz pozostałą kwotę. Teraz dolar spadł, rubel się umocnił, a ludzie masowo płacą za wycieczki, aby ustalić ich zakup po korzystnym kursie.
Okazuje się, że w rublach, jeśli zapłacisz teraz, wycieczka będzie kosztować gdzieś 12% (czyli tyle samo, co deprecjacja dolara) taniej niż miała być w styczniu. Należy jednak pamiętać, że w agencjach kurs dolara jest nieco wyższy niż w Banku Centralnym - brane są pod uwagę koszty transferu pieniędzy i opłaty agencyjne.
A co z letnimi wycieczkami? Czy jest sens wykupywać je już teraz. A może lepiej poczekać - co jeśli dolar spadnie jeszcze niżej do lata? - Można oczywiście poczekać", mówi Golov, "ale istnieje ryzyko. Dolar może nawet nie potanieć, a poza tym, gdy będziesz czekać, skończą ci się pokoje hotelowe.

Według eksperta, bardziej opłaca się korzystać z możliwości wczesnej rezerwacji - Ale okres wczesnej rezerwacji na lato w większości się skończył, a teraz ceny wycieczek w dolarach wzrosną - przewiduje Golov.
Więc jeśli ktoś wybiera się na wakacje za granicę, lepiej nie zwlekać z zakupem - teraz i kurs jest korzystny, a jeśli masz szczęście, możesz jeszcze mieć czas, aby złapać zniżkę za wczesną rezerwację.

ZAGRANICZNE SAMOCHODY STANĄ SIĘ BARDZIEJ PRZYSTĘPNE CENOWO
Być może najczęściej importowanym produktem są samochody. A co z nimi?

- Zmiany kursów walutowych mają wpływ na ceny, jeżeli mają charakter długoterminowy - wyjaśnił KP.Ru wiceprezes Narodowego Związku Samochodowego Jan Heitzeer. - No to zobaczymy, przynajmniej na razie ceny w salonach się nie zmieniają, a poza tym auta, które są teraz w sprzedaży, zostały kupione już parę miesięcy temu. Jeśli chodzi o samochody, które będą kupowane od producentów po obecnych cenach, to nie należy spodziewać się obniżki ich cen np. pod koniec wiosny lub na początku lata. Najwięcej, co mogą zrobić sprzedawcy samochodów, to oferować jednorazowe promocje – ukierunkowane rabaty lub udostępniać dodatkowe opcje.

Zdaniem eksperta, samochody dostarczane do Rosji poprzez import równoległy mogą stać się tańsze proporcjonalnie do spadku kursu dolara.

MÓWIĄ, ŻE SMARTFONY SĄ STAJĄ SIĘ TANSZE…
Zaledwie kilka dni temu szefowa Banku Centralnego Elwira Nabiullina zauważyła, że umocnienie rubla jest „czynnikiem dezinflacyjnym”, który doprowadził do spowolnienia wzrostu cen towarów importowanych, w szczególności smartfonów. Jak zachowują się urządzenia gospodarstwa domowego w ogóle? - Notujemy wzrost sprzedaży iPhone'ów, przede wszystkim modeli 16 Pro i 16 Pro Max - powiedział Wildberries portalowi KP.RU. - Ceny na stronie ustalane są wyłącznie przez sprzedawcę, niektórzy z nich szybko reagują na zmiany kursów walut i mogą obniżać ceny.

Jak zauważono na rynku, wahania kursów walut mają największy wpływ na produkty takie jak smartfony, tablety, inteligentne zegarki i słuchawki.

Jednak nie wszędzie tak jest.

- Zmiana kursu walutowego nie ma istotnego wpływu na ceny sprzętu AGD i elektroniki w krótkim okresie - poinformował M.Video-Eldorado w oficjalnym komunikacie przesłanym do KP.RU. - W chwili obecnej nie obserwujemy znaczących wahań cen, a dynamika pozostaje w ramach oczekiwanych trendów rynkowych.

Sprzęt ma jednak stać w najbliższych dniach, choć nie chodzi tu o cenę dolara.

- W oczekiwaniu na okres świąteczny, przypadający na 23 lutego i 8 marca, duzi detaliści z wyprzedzeniem planują działania promocyjne i zapewniają odpowiednie zapasy towarów. Dzięki temu konsumenci mają dostęp do szerokiego wyboru sprzętu na atrakcyjnych warunkach, tłumaczą sprzedawcy sprzętu.

TO JEST TYLKO TROCHĘ
Ósmy marca już tuż-tuż. Jak wiemy, nasi floryści kupują większość gotowych kwiatów i materiałów do nasadzeń za granicą - czy to oznacza, że bukiety staną się bardziej przystępne cenowo?

„Nie sądzę, żeby nastąpił jakiś znaczący spadek cen” – powiedziała KP.RU Walentyna Safronowa, prezes Stowarzyszenia Rosyjskich Florystów. - Wręcz przeciwnie, ósmego marca tradycyjnie obserwuje się wzmożony popyt na kwiaty, a co za tym idzie, także wzrost cen. Ponadto zapłata za zaopatrzenie na święta odbywała się po wysokiej stawce, więc obecne umocnienie rubla w żaden sposób na to nie wpłynęło. Jeśli mówimy o dostawach, za które płacimy już teraz, to nie jest prawdą, że za kilka miesięcy kwiaty staną się tańsze. Wszystkie korzyści z zakupów zostaną pochłonięte przez inflację i koszty działalności gospodarczej.

Czy mamy wypić nasze smutki?
Kolejną rzeczą, którą importujemy jest alkohol. Ale nawet tutaj eksperci patrzą w przyszłość bez optymizmu.

- Przynajmniej w ciągu najbliższych trzech miesięcy alkohol w rublach nie stanieje - powiedział KP.RU Maksym Czernigowski, docent katedry zarządzania Akademii Prezydenckiej w Petersburgu i szef Klubu Specjalistów Rynku Alkoholowego. - Po pierwsze, około 80% wszystkich produktów alkoholowych w Rosji sprzedawanych jest w segmencie ekonomicznym, w którym akcyza i cła importowe odgrywają kluczową rolę w ustalaniu ceny zakupu, jeśli chodzi o alkohol importowany z nieprzyjaznych krajów. Czynniki te nie zależą od wahań kursu rubla. Po drugie, w przypadku handlu detalicznego pojawia się opóźnienie. Obecnie importerzy mają zapasy w swoich magazynach na co najmniej 2-3 miesiące, a sieci handlowe nadal wyprzedają partie zakupione po wyższej cenie (np. gdy euro kosztowało 110 rubli).

Ekspert uważa, że jeśli umacnianie się rubla będzie kontynuowane, może to mieć wpływ na ceny w segmencie premium i subpremium. Według niego zmiany będą jednak niewielkie, nie większe niż 5% i nie pojawią się wcześniej niż za trzy miesiące.

TOWARY ŁATWO Psujące się reagują najszybciej
- Wzmocnienie rubla może przynieść efekt, jeśli silna pozycja krajowej waluty utrzyma się przez miesiąc lub dłużej - w takim przypadku ceny na sprzęt i elektronikę, importowane produkty spożywcze mogą ulec korekcie (właściwie spadną - red.) - powiedział KP.RU Igor Karawajew, przewodniczący prezydium AKORT.

Według niego każdy reaguje inaczej na zmiany kursów walutowych – efekt nie pojawia się natychmiast.

„Na przykład towary łatwo psujące się, owoce i warzywa, które są importowane, reagują najszybciej” – wyjaśnił Karawajew. - W segmencie AGD i RTV zapasy na okres 1,5-2 miesięcy tworzone są tylko dla niektórych kategorii, a bieżące nowości kupowane są po bieżących cenach.

Respondent zauważył, że ogólnie rzecz biorąc, im bardziej zorganizowany i usystematyzowany jest import, tym mniejszy wpływ bieżących wahań kursów walutowych na dobra konsumpcyjne.

Milego wieczoru, a dodatkowo wrzucam 2 wykresy za ostatnie 3 lata: Kurs ropy i Euro:

Osobistość4piorunów

@RedCrescent I tak będą pi⁎⁎⁎⁎lić o ajfonach, a dziura do srania się sama nie wykopie xD

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Dzien dobry - dawno nie bylo ale dzisiaj skusila mnie nauka plynaca od Ksenii z Petersburga ale finalnie wybralem ten o admirale Nachimowie, a poza tym na glownej:

* Putin o mieszkańcach obwodu kurskiego: dzielnie znoszą wszelkie próby Jak władze pomogą mieszkańcom obwodu kurskiego? Putin polecił wprowadzić dodatkowe środki wsparcia
* Wyczyn pokory i miłości bliźniego: czego uczy nas błogosławiona Xenia z Petersburga
* Przewiduje się, że Unia Europejska podzieli się w sprawie odpowiedzi na cła USA
* Stany Zjednoczone podziwiały największy na świecie nawodny okręt wojenny
* Rosja doradziła Europie pilne zwiększenie liczby tankowców LNG z powodu konkurencji z Azją

USA zachwyciły się największym na świecie nawodnym okrętem wojennym Rosji

WAR NEWS Rosja uruchamia reaktory jądrowe na największym na świecie nawodnym okręcie wojennym, zwrócili uwagę dziennikarze amerykańskiego magazynu wojskowego Military Watch Magazine (MWM). W swoim nowym artykule mówią o słynnym admirale Nachimowie.Pravda.Ru publikuje tłumaczenie materiału MWM.

Rosyjska marynarka wojenna poinformowała o ponownym uruchomieniu dwóch reaktorów jądrowych zasilających ostatni krążownik liniowy klasy Kirow, Admirał Nachimow, co wskazuje, że okręt wojenny prawdopodobnie rozpocznie próby morskie w najbliższej przyszłości. Państwowe media poinformowały, że pierwszy reaktor został uruchomiony pod koniec grudnia, a drugi reaktor 2 lutego. "Sekwencyjne fizyczne uruchomienie dwóch reaktorów krążownika pokazuje gotowość całego systemu napędu jądrowego okrętu do pracy we wszystkich trybach" - podała agencja prasowa TASS.

"Admirał Nachimow" jest jednym z czterech krążowników liniowych klasy Kirov zbudowanych dla radzieckiej marynarki wojennej w latach 80-tych, które w tamtym czasie stanowiły zdecydowanie najpotężniejsze nawodne okręty wojenne na świecie.

Przy wadze 28 000 ton są one ponad trzykrotnie większe od amerykańskich niszczycieli klasy Arleigh Burke, ponad dwukrotnie większe od wszystkich innych nawodnych okrętów wojennych i mają wyporność porównywalną z lotniskowcami, takimi jak japoński Izumo.

Jako jedyne nawodne okręty wojenne wykorzystujące napęd jądrowy, krążowniki są w stanie utrzymać wysoką prędkość 32 węzłów i korzystać z wysokoenergetycznej broni i czujników przez długi czas. Obecnie w stoczni Sevmash na Morzu Białym, Admirał Nachimow przechodzi modernizację od 2008 roku, a pierwotnie spodziewano się, że okręt powróci do marynarki wojennej w 2018 roku.

Modernizacja zrewolucjonizowała zdolności bojowe klasy, obejmując szeroką gamę nowych czujników i broni ofensywnej, w tym zastąpienie 20 potężnych przeciwokrętowych pocisków manewrujących P-700 80 wyrzutniami mniejszych i bardziej zaawansowanych pocisków manewrujących. Należą do nich R-800 Onyx, 3M54T Kalibr i hipersoniczny Zirkon, a także 3M14T Kalibr do precyzyjnych ataków dalekiego zasięgu na cele naziemne.

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Czy interesuje Was jacy to glupi sa Szolc i Trump a jakim geniuszem jest Car Putin?

>Trump i Scholz łapią przynętę Zelensky'ego, która jest blefem
>GOSPODARKA METALE
>Trump i Scholz postawili sobie za cel posiadanie rezerw minerałów ziem rzadkich w Ukrainie. Są one jednak w większości pod kontrolą Rosji.
>
>Sępy lecą na ukraińskie zwłoki
>Wołodymyr Zełenski złożył Zachodowi propozycję przekazania Ukrainie praw do surowców mineralnych w zamian za pomoc w realizacji jego "planu zwycięstwa". Prezydent USA Donald Trump powiedział dziennikarzom z Białego Domu 3 lutego, że ukraiński rząd wyraził chęć omówienia pomysłu wymiany litu, tytanu i innych minerałów ziem rzadkich w zamian za dalsze wsparcie USA: "Chcemy zawrzeć umowę z Ukrainą, aby otrzymali to, co dajemy im w zamian za ich metale ziem rzadkich i inne zasoby. Inwestujemy setki miliardów dolarów. Mają doskonałe metale ziem rzadkich i chcę gwarancji na te zasoby, a oni są gotowi to zrobić".
>Kanclerz Niemiec Olaf Scholz zareagował na to krytyką. Powiedział, że "byłoby bardzo samolubne i egocentryczne" wykorzystanie otrzymanych teraz pieniędzy na sfinansowanie wsparcia dla obrony Ukrainy. "Powinniśmy byli wykorzystać je do sfinansowania wszystkiego, co będzie potrzebne po wojnie" - cytuje Reuters wypowiedź kanclerza na nieformalnym szczycie krajów europejskich, który rozpoczął się wczoraj.
>
>Pieniądze rano, krzesła wieczorem. A może jest na odwrót?
>Ukraina opracowała i zidentyfikowała złoża litu, chromu, niklu, tytanu i magnezu. Jednak rezerwy litu o światowym znaczeniu (w pobliżu Kurakhova) znajdują się pod kontrolą Rosji. Forbes szacuje, że 70% wszystkich minerałów ziem rzadkich znajduje się w trzech obszarach:
>Donieck,
>Dniepropietrowsk
>Ługańsk.
>
>Niemniej jednak, nawet to, co pozostało, Ukraina sprzeda po cenie znacznie niższej niż rzeczywista wartość.
>
>Według New York Times, wysoki rangą ukraiński urzędnik powiedział w poniedziałek wieczorem, 3 lutego, że Ukraina jest gotowa współpracować ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie umów dotyczących minerałów ziem rzadkich, "jeśli USA zapewnią wystarczające gwarancje bezpieczeństwa, aby utrzymać te zasoby z dala od rosyjskich rąk". Trump mówi: pieniądze rano (minerały), krzesła wieczorem (pomoc). A Zelensky odpowiada: krzesła rano, pieniądze wieczorem.
>
>Czy Moskwa nie powinna zaoferować Trumpowi własnych warunków?
>Inną kwestią, biorąc pod uwagę zainteresowanie Zachodu, jest to, czy Moskwa nie powinna zaoferować Trumpowi (i Scholzowi) własnych warunków. Na przykład, w zamian za odcięcie pomocy dla Ukrainy, mogłaby zaoferować ustępstwa w sprawie niektórych ważnych złóż litu. Metale ziem rzadkich są niezbędne do produkcji półprzewodników, smartfonów i samochodów elektrycznych. W erze cyfryzacji są one strategicznie ważnym zasobem. Do tej pory dostawy z Chin trafiały na Zachód, ale ostatnio Pekin systematycznie zaostrza zasady eksportu metali ziem rzadkich. W sierpniu 2023 r. Państwo Środka nałożyło ograniczenia (licencje) na eksport galu i germanu.
to tyle propagandy.

A z prawdziwych ciekawostek to podczas rozpoczecia bolszewickiej nawaly w 2022r na kanale good-times-bad-times byl taki odcinek. Nie kryje - mi sie bardzo spodobal - przytaczam bo w powyzszym temacie:
https://www.youtube.com/watch?v=eyjxFDW4ioc

Gruba ryba5piorunów
Czy interesuje Was jacy to glupi sa Szolc i Trump a jakim geniuszem jest Car Putin

Brzmi jak zapowiedź paraolimpiady.

Autorytet2piorunów

>Na przykład, w zamian za odcięcie pomocy dla Ukrainy, mogłaby zaoferować ustępstwa w sprawie niektórych ważnych złóż litu
>
Ktoś tu przyznał, że mała, skorumpowana, biedna Ukraina na żenująco niskiej kroplówce jest dużym problemem.

Pokaż więcej komentarzy (8)