CinkciarzFenomen
26piorunówW weekend miałem wiruska, więc większą część spędziłem pod kocem. Ale mi było żal tej pogody, aż d⁎⁎ę ściskało.
Wczoraj już było ze mną ok, to wyciągnąłem motorek żeby sprawdzić czy dużo błota na polu :smiley: 20 minut jazdy, a banan na gębie jeszcze przez godzinie.
Dzisiaj odważniej, pojechałem sobie wzdłuż nowej S1 szukając fajnych ścieżek i nieużytków. Wjechałem na jakąś łąkę i po chwili pomimo gazu zaczął zwalniać jakoś. W porę szybko stanąłem, a but wszedł mi w błotko jak w ciepłą kupę. Zmyliła mnie trawa i to że było równo. Próbowałem go przez chwile wyciągnąć, ale przednie koło już zassało. No to nic, kładziemy na bok i trzeba go przesunąć. To była dobra decyzja. Udało się po 10 minutach obrócić kozę o jakieś 60 stopni, przynieść patyków pod koła i prawie wypluć własne płuca :grinning: Pomyślałem że mam tylko jedną szansę, bo dookoła robiło się bagno od samego chodzenia. Ruszył! Prowadziłem go powoli bez wsiadania idąc obok, aż przestało być grząsko.
Jeszcze teraz mi się micha cieszy. Sezon otwarty 😁

Ale to twoja droga? No i nie mogleś pojechać jak będzie sucho, tylko jeździsz po mokrym! Jak możesz! Prawda @Ten_koles_od_bialego_psa ? To nie po bożemu. Będziesz teraz klęczał na grochu! Ciuś ciuś... /a 😅


































