Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#korposwiat

Fenomen

w Gry

4piorunów

Gram sobie ostatnio w The Outer Worlds i podsłuchałem taką o to rozmowę między dwiema urzędniczkami o tym jak w przedstawionym w krzywym zwierciadle świecie korpokracji definiuje się "kontakty z przestępcą".

Lider

w Pracbaza

9piorunów

Zrobiłem sobie chwilę przerwy na kawę (czytaj napój kawopodobny) i czytam gównoburzę jak to ktoś zawalił temat zgodności komponentu z dokumentacją i została wstrzymana produkcja z tego powodu. Na marginesie na bardzo ważnej linii na którą management bardzo liczy 😉

Fanatyk

w Heheszki

104piorunów

Autorytet0piorunów

@xepo ale czasami to jest prawda - niektóre rzeczy da się wyjaśnić albo w 15 minut przez telefon, albo w czasie trzytygodniowej frustrującej wymiany maili.

Osobistość0piorunów

@xepo To nie będzie 5 minut, to nie będzie chwila i nie będzie to też międzyczas, w 99% przypadków to będzie godzina mozolnego analizowania "co autor ma na myśli, w czym leży problem, jaka tak naprawdę jest istota problemu, czytanie wspólnie komunikacji z deliwkentem "ze zrozumieniem", a następnie dojście do sedna tematu"... po drodze zawsze dorzucam memy, bo po chwili często wychodzi, że problem nie leży w oprogramowaniu a w interfejsie białkowym znajdującym się pomiędzy krzesłem a komputerem. Takie życie ^_^

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Maspex - 15 mld obrotu rocznie - Gigant spożywczy z Polski

15 mld zł przychodów rocznie. Idą po więcej Maspex, założony w 1990 roku, ma swoje korzenie w Wadowicach i od tego czasu stał się jednym z kluczowych graczy w środkowoeuropejskim segmencie żywności. - Moja definicja naszego sukcesu firmowego jest taka, że popełniliśmy o kilka błędów mniej niż nasi

Gruba ryba

w Hydepark

91piorunów

Poszukiwania pracy 2025 w IT:
> nie miej pracy od 3-4 miesięcy
> jedź na zleceniach ledwo bo ledwo bo jest lipa na rynku
> na rocketjobs pisze jakaś HRówa że siema mamy ogłoszenie dopasowane do ciebie na seniora
> zrzuć cv do ogłoszenia bo znasz agencję i w sumie lepsze to na stanowisku seniora niż biedować na ćwierć etatu na zleceniach
> mijają 3 tygodnie
> no sorry kolego, jednak nie możemy cię przyjąć, nie mamy stanowiska dla kogoś z twoimi wysokimi kwalifikacjami

...i tak do zajebania wygląda każda ostatnia rekrutacja, za dobry na seniora, za słaby zeby prowadzić własną agencję, za ch⁎⁎⁎we czasy bo nikt nie ma kasy na budżety. Zjebane firmy wrzucają ogłoszenia żeby pokazać tylko że u nich się dobrze kręci bo przecież rekrutują - ale nigdy nie odpisują.

Pora zostać spawaczem, płytkarzem, malarzem albo coś - nie wiem - otwieram bank i słucham państwa. Chętnie popracuje za jedzenie w jakimś innym zawodzie bo już mnie marketing w IT zawodzi kompletnie.

https://tenor.com/pl/view/pedro-pascal-gif-27238827

Pokaż więcej komentarzy (102)

Fanatyk

w Hydepark

66piorunów

Eh, rzadko piszę tu posty, ale muszę się pożalić bo nie mam za bardzo komu.

W pracy przez 3 miesiące kombinowałem głównie z jedną rzeczą (powiedzmy "X") w projekcie która wpływała na cały efekt mojej pracy. Wymyślałem przeróżne rozwiązania, a może to, a może tamto, przerabiałem niektóre rzeczy aby "X" mogło działać. Po drodze dochodziły dodatkowe wytyczne, o których klient zapomniał na pierwszym etapie projektu. Na niektóre zmiany musiałem uzyskać różne zgody, poprzedzone długimi "meetingami" i przemyśleniami oraz e-mailami. Nieraz również czekałem aż inni jego podwykonawcy i on sam przygotują mi potrzebne elementy układanki. I co rozwiązałem dany problem, to dochodziły kolejne zapomniane wytyczne które musiałem zaadaptować, aby znowu pasowały z tym cholernym "X". I cudem, ale się udało. Wszystko co najgorsze dopięte na ostatni guziczek jakby z tego mieli strzelać.

Dzisiaj się dowiedziałem, że jednak nie chcą kompletnie "X" w projekcie. Jakbym wiedział o tym od początku, to projekt byłby dalej w etapie o co najmniej 2 miesiące bo nie marnowałbym czasu na tyle przeróbek. Niby mam zapłacone i powinienem mieć wywalone, ale po prostu jest mi smutno, bo naprawdę robiłem nadgodziny i cuda na kiju aby wszystko zrobić na czas 😢

W tym czasie musiałem zostać opłacony ja, moja firma (która zarabia na mojej pracy), osoby z firmy klienta, wszelacy podwykonawcy i klient główny czyli właściwy niemiecki koncern motoryzacyjny. Do tego dochodzi samo opóźnienie, czyli np. że produkcja będzie mogła ruszyć z dodatkowym opóźnieniem. A każdy dzień przestoju na fabryce to koszta idące w setki tysięcy euro (jeśli nie lepiej), więc zakładam że taka obsuwa to już grube utracone miliony...

I potem my się dziwimy, że samochody tak dużo kosztują jak ludzie nie mogą się dogadać i wtrącać swoje 3 grosze zamiast po prostu dać mi wolną rękę bez ograniczeń w szukaniu rozwiązań. Dodam, że wcześniej była też podobna decyzja tego klienta, która spowodowała opóźnienie może o dodatkowe 2 tygodnie i wpłynęła zarówno na mnie i na wszystkich kolegów, co brali w nim udział, bo każdy musiał przerabiać wiele rzeczy.

Zdjęcie poniżej z neta, ale jego istota powiązana bardzo z moją pracą. A gdzie inne działy, odpowiedzialne za fotele, silniki, lampy, elektrykę, deskę rozdzielczą itp.? Tam też mogą dziać się podobne cyrki.

Fanatyk1piorunów

@Atexor to z zasady przykre kiedy coś co robiłeś i wsadzałeś w to serce idzie do kosza, można to przełożyć na wiele kwestii - ale zawsze jest przykro. Ja się bardzo staram do takich sytuacji w mojej pracy nie dopuścić ale czasem i tak klient tupnie nozką i wracamy do początku...

Tytan1piorunów

@Atexor Heh, jak to obejrzałem, to od razu mi się Twój wpis przypomniał: https://www.youtube.com/watch?v=XcG6CpxKFnU

To co robisz w pracy nie jest Twoje. To jest własność firmy w której pracujesz. Jeśli naprawdę zaczniesz na to tak patrzeć, to nie tyle przestanie Ci zależeć (bo w końcu jesteś częścią tej firmy), co będziesz reagował na takie rzeczy spokojniej.

Ludzie z pasją są bezcenni, więc to że masz takie wątpliwości i rozkminy dobrze o Tobie świadczy. Po prostu rzeczy które dzieją się wokół Twojej dziedziny mają większe znaczenie niż Twoja dziedzina.

Co nie zmienia faktu, że jeśli firma marnuje kasę i podejmuje błędne decyzje co do alokacji kasy to jest to coś co być może da się poprawić. A być może nie, patrz SpaceX, które wysyła kolejne iteracje nowej rakiet które wybuchają w pissdu, wiesz ile z rzeczy które w nich są okazują się potem niepotrzebne? A ile z rzeczy nad którymi ktoś pracował nie trafiają finalnie do rakiet?
Tak często wygląda iteracyjne podejście do tworzenia produktu. Z punktu widzenia "trybiku" (no offence) to marnotrawstwo. Z punktu widzenia firmy to np minimalizowanie opóźnień, gdyby jednak się na końcu okazało że stworzyłeś coś niezbędnego - time to market jest bogiem w nowych technologiach.

Steve Jobs perfect response to an insult. Worldwide developer conference 1997.Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (30)

Lider

w Heheszki

91piorunów

Gruba ryba14piorunów

Te pytania są po to, żeby stworzyć sobie profil pracownika. Jeżeli jedyną motywacją jest hajs, no to mamy idealnego kandydata na stanowisko, w którym nie będzie potrzeby rozwoju, tylko powtarzalne codziennie czynności. Nie trzeba uwzględniać go w awansach, czy brać pod uwagę w wewnętrznych rekrutacjach.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Naszly mnie takie przemyslenia z d⁎⁎y dotyczace i ogolnie . :thinking_face:
Tyle sie narzeka na te problemy, ale ja prawde mowiac nie widze, zeby ktos nawet probowal je rozwiazac.
Ot chociazby praca zdalna.
Ostatnio slyszalem, ze jesli pary maja wiecej przestrzeni, to sa chetne posiadac wiecej dzieci. Widac to np w USA, gdzie bardzo dlugo wspolczynnik dzietnosci byl naprawde wysoki. Za jeden z powodow uznaje sie (przynajmniej tak slyszalem od Petera Zeihana) wlasnie to, ze iksy i boomersi posiadiali swoje nieruchomosci pod miastem, natomiast nie gniezdzili sie w kawalerkach deweloperskich 35 m2.
Druga sprawa to to, ze chlopy zostaja w mniejszych miastach i na wioskach, zas kobiety uciekaja do miast, bo jest tam wiecej pracy i w ogole kariera.
A co by sie stalo, gdyby byla GWARANCJA, ze bedzie duzo pracy zdalnej, caly czas, bo w pandemii mozna bylo spodziewac sie, ze Janusze beda chcialy wrocic do biur. I slusznie, bo tak sie stalo, takze malo bylo przeprowadzek.
Dlaczego rzady nie sprobuja wprowadzic zachet (np duzo mniejsze podatki dla firm) za zatrudnianie na zdalnej, rekompensujac to nieco wiekszym podatkiem dla firm, ktore takich udogodnien nie maja. Oczywiscie w zawodach, gdzie jest to mozliwe.
To mogloby nie tylko poprawic dzietnosc, ale tez spowodowac zatrzymanie przynajmniej czesci ludzi w mniejszych miejscowosciach. Obecny model, gdzie wszystko poza 5-6 aglomeracjami sie wyludnia (a ceny nieruchomosci szybuja to the moon) jest imo mocno niewydajny.
Co myslicie? :thinking_face:

Inspirator3piorunów

Największym problemem który generuje spadek dzietności jest izolacja społeczna. Dużo starsze pokolenia miały całkowicie inny model struktur społecznych w którym lokalne "trzecie miejsca" pozwalały nawiązać więzi z mieszkańcami okolicy. No i taka rodzina 2+0 miała lokalnie znajomych w różnym wieku, a po rozmnożeniu się mieli pomoc "wioski" w wychowaniu i opiece nad dziećmi.

Pierwsze pęknięcia w tym modelu zaczęły się pojawiać na zachodzie wraz z bogaceniem się społeczeństwa, przez co ciągle panuje przekonanie że to bogactwo zmniejsza dzietność. A prawda jest taka że spadek dzietności z lat '50 koreluje pięknie z boomem industrializacji i wielkiej migracji do miast. Migracji która konsekwentnie rozjebała te lokalne trzecie miejsca, a sama dzietność była utrzymywana na początku powojennym boomem. Ten sam trend widać w PRL gdzie migracja do miast 1946-1960 też skutkowała znacznym spadkiem dzietności (a raczej nie ma co mówić tutaj o wpływie bogacenia się społeczeństwa, bo w PRL społeczeństwo jak było biedne po zakończeniu wojny, tak było przez cały początek PRL). Warto też zauważyć że ze względu na nacisk na "uspołecznianie" życia w mieście przez władze PRL, udało się częściowo wyhamować dzietność na poziomie ~2.2, co było dużo lepszym wynikiem niż zachodni. No ale jak PRL padł to padło i uspołecznianie, a dzietność spadła do "standardowego" poziomu dla społeczeństw zachodnich.

Gruba ryba2piorunów

Moim zdaniem u nas kryzys demograficzny ma fundamenty w poczuciu braku stabilizacji - masz pracę ale w sumie to nie wiadomo czy ją będziesz miał za rok, czy znajdziesz równie dobrą, czy janusz biznesu czegoś nie odwali. Tych problemów z rynkiem pracy nie załatwisz zdalną pracą. Do tego masz mieszkanie, kredyt może znośny a jak stopy podskoczą? A co jak inflacja wystrzeli? Zabezpieczenie tych ryzyk wymaga poświęcenia się rozwojowi zawodowemu i zarobieniu odpowiednich pieniędzy. A to wymaga czasu. A czas tu również gra rolę. Do tego zjebana polityka tego kraju i mamy co mamy.

Pokaż więcej komentarzy (30)