Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Tytan

w Hydepark

18piorunów

84+ 1 = 85

Tytuł: For the Frog the Bell Tolls (Kaeru no Tame ni Kane wa Naru)

Developer: Intelligent Systems / Nintendo R&D1

Wydawca: nintendo

Rok wydania: 1992

Gatunek: Action RPG

Użyta platforma: Game Boy Color

Czas do ukończenia: jeden komplet baterii +2h

Ocena: 7/10

Dałem się przekonać do zagrania oglądając jakiś filmik "Game Boy hidden gems", chyba najbardziej tym, że gra podobno na tym samym silniku co ukochany Links Awakening.

Dwaj rywalizujący książęta dowiadują się że sąsiednie królestwo zostało najechane, a księżniczka Tiramisu porwana, więc udają się na ratunek. Na miejscu wiedźma przemienia ludzi w żaby (co pomaga w doskoczeniu do wyższych lokacji), a klątwę ma zdjąć uderzenie dzwona sygnalizującego nadejście wiosny.

60% gry jest top-down, 40% platformowa. Najdziwniejszy jest system walki, bo jak się stykniemy z wrogiem, to zaczyna się automatyczna walka - animacja chmury + serduszka życia uciekają nam i przeciwnikom w zależności od statystyk. Nawet spoko bo się walczy samo, ale jak np jesteś żabą to większość przeciwników cie wykończy. Jest wykorzystanie mechaniki zmiany postaci (człowiek-żaba-wąż). Na plus bardzo dużo humoru (możliwe że to zaleta fanowskiego tłumaczenia). Nie za trudna, może na minus że bardzo liniowa, brak side-questów, znajdziek itp.

Gruba ryba

w Gry

23piorunów

83 + 1 = 84

Tytuł: Tyranny
Developer: Obsidian Entertainment
Wydawca: Paradox Interactive
Rok wydania: 2016
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 16.5 h
Ocena: 8/10

Spośród c-rpg, w które do tej pory grałem, „Tyranny” bardzo wyróżnia się pomysłem na fabułę. To nie kolejna opowieść o Wybrańcu ratującym świat przed Wielkim Złem. Tym razem to my jesteśmy tym złem, przynajmniej z perspektywy mieszkańców kraju, który Hegemon postanowił podbić. Postać gracza ma spory wpływ na to, jak ten podbój będzie wyglądał, ponieważ już na samym początku przechodzimy przez sekwencję, podczas której musimy dokonać różnych wyborów. Jak chociażby której z dwóch armii (Wzgardzeni oraz Szkarłatny Chór) powierzyć poszczególne zadania, jak rozwiązać niektóre problemy i którymi prowincjami się zająć. Wybory te przekładają się potem na wygląd rozgrywki, przez co… niektórych lokacji można w ogóle nie odwiedzić.

Na przykład kolega opowiedział mi, że podczas jednego przejścia nie mógł odwiedzić Płonącej Książnicy, dosyć istotnej lokacji. Z kolei ja mogłem tam trafić, ale dopiero po zakończeniu jednego zadania – gdybym odwiedził Książnicę wcześniej, natrafiłbym na informację, która umożliwiłaby mi rozwiązanie poprzedniego zadania w inny sposób, co mogłoby się przełożyć na dalsze wydarzenia.

Gra w ten sposób ma zachęcać do powtórnych rozgrywek, by odkryć inne miejsca, zadania czy zakończenia. Dodatkowo fabuła rozgałęzia się, ponieważ można sprzymierzyć się z dwiema wspomnianymi już frakcjami, zachować względną neutralność czy wesprzeć buntowników. Trudno mi powiedzieć, jak bardzo mogą różnić się poszczególne rozgrywki, ale kiedyś z pewnością wrócę do „Tyranny”, żeby spróbować innej drogi.

Wracając jednak do początku: bardzo podobały mi się poszczególne rozwiązania związane z ideą gry. Chociażby to, że różne zachowania naszej postaci wpływają na lojalność towarzyszących jej kompanów… albo na to, że się jej boją. Podobnie z frakcjami: można zyskiwać ich sympatię lub wrogość. Co ciekawe, wrogie nastawienie nie jest tu specjalnie karane. Jasne, trudno przekonać do współpracy kogoś, kto cię nienawidzi, jednakże nawet osiągnięcie określonego poziomu wrogości „nagradzane” jest umiejętnościami pasywnymi czy aktywnymi.

Dużym plusem jest to, że granie złym charakterem było… przyjemne. W przeciwieństwie do takiego „Baldur’s Gate”, w którym postać o złej reputacji jest gorzej traktowana albo wręcz atakowana, gdy tylko zostanie zobaczona przez tych dobrych, w „Tyranny” inne postacie czują respekt wobec naszego bohatera. Nie wszystkie, oczywiście, ale dzięki naszej pozycji można pozwolić sobie na znacznie więcej i pewnie można zostać zwyrolem, którego towarzysze po prostu się boją. Ale oni po części też są zwyrolami i jakoś nie poczułem się bardzo skrytykowany, gdy moja postać własnoręcznie udusiła niemowlę.

Szkoda tylko, że niezbyt czuć władzę nad innymi. Zaspoileruję, że z czasem nasza postać staje się coraz bardziej potężna, aż sama może wydać Edykt (coś niespotykanego wcześniej) i w sumie… w moim odczuciu niewiele to zmieniło. Tak samo możliwość podporządkowania sobie różnych Archontów wydaje się bez dużego znaczenia. Jako gracz nie czułem wobec nich respektu – nic sobie nie zrobiłem z faktu, że przywódca Szkarłatnego Chóru pałało mnie nienawiścią. Nie czułem, że moja postać, w hierarchii stojąca niżej niż Archonci, jest w jakiś sposób zagrożona, że rozwścieczenie przywódcy oraz jego całej armii w jakikolwiek sposób może mi zaszkodzić.

Może to kwestia tego, że prowadzony przez nas bohater nie jest „kolejnym Stanowicielem”, tylko kimś, komu udało się okiełznać jedną z Wież rozsianych po świecie. Może to właśnie sprawiło, że tak naprawdę nikt nie stanowił realnego zagrożenia? Ba, na koniec gry, który moim zdaniem przyszedł zbyt szybko i niespodziewanie, można rzucić wyzwanie samemu Hegemonowi.

Mimo to naprawdę świetnie się bawiłem przy tej grze i przypomniałem sobie, jak bardzo lubię c-rpgi.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Dyskusje

13piorunów

82 + 1 = 83

Tytuł: Atelier Lulua: The Scion of Arland
Developer: Gust
Rok wydania: 2019
Gatunek: RPG
Użyta platforma: Switch
Ocena: 5/10

Kupiłem, bo była na promce i byłem ciekaw, czemu w tej serii jest tyle gier.

Generalnie poziom fabuły i postaci jest taki, jakiego można się spodziewać patrząc na dowolny screenshot. Ale jak się wyłączy dźwięk to nie przeszkadza w grze. System walki jest raczej nieskomplikowany, ale jest trochę grind, bo jednak, żeby pokonać bossa to trzeba mieć jakiś tam level wbity albo ogarnąć sobie dobre itemki. To że wszystkie strony konfliktu zadają małe obrażenia też nie pomaga.

To co tu jest dobrego? No, jest alchemia. Właściwie ten aspekt gry jest chyba bardziej rozbudowany niż cała reszta razem wzięta. Każdy przedmiot można stworzyć na milion różnych sposobów i w zależności od tego, jak sobie pobalansujemy możemy wyzwolić jakieś cechy przemiotu albo odziedziczyć ze składników. A zbieranie składników to kolejna zabawa. Mamy poradnik, gdzie jest wszystko elegancko napisane, gdzie co się da pozbierać i, w przeciwieństwie do innych tego typu gier, nawet rzadkie przedmioty wyskakują w miarę często. Do tego mamy jakieś wyzwania, które dają nam nagrody za stworzenie przedmiotu o konkretnych parametrach albo za inne aktywności. Jedyny mankament to, że pod koniec robi się pierdolnik, a gra za bardzo nie oferuje możliwości sprawnego poruszania się po liście przedmiotów (szczególnie brakuje sortowania alfabetycznego).

Ogólnie taki średniak, ale jak ktoś ma ochotę na zbieractwo to można pograć.

Koneser

w Gry

30piorunów

81 + 1 = 82

Tytuł: The Witness
Developer: Thekla, Inc.
Wydawca: Thekla, Inc.
Rok wydania: 2016
Gatunek: Logiczna
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 85h
Ocena: 10/10

Nie przepadam za grami logicznymi, ale w tej czułem się jakbym szedł sobie na spacer przy okazji rozwiązując jakieś zagadki zamiast frustracji, która zwykle mi towarzyszy w takich grach. Fajna oprawa audiowizualna, niemalże w stylu ASMR. Zagadki potrafią zaskoczyć i rozwiązywanie tych trudniejszych sprawia niemałą satysfakcję.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Bazar

26piorunów

80 + 1 = 81

*

Tytuł: Mafia: The Old Country

Developer: Hangar13

Rok wydania: 2025

Gatunek: Przygodowa gra akcji

Użyta platforma: PS5

Czas rozgrywki : 17h

Ocena: 8/10

*

W sumie to:
Historia: 10/10

Gameplay: 6/10

*

Kurde, ale to miało klimat i za razem trochę szkoda, że w zasadzie tylko miało klimat. Od razu zaznaczę, że mi Mafia 3 się podobała, choć faktycznie gdybym mógł, to wyciął bym z niej połowę grindu. Historia Lincolna była świetna. No ale ja jestem w mniejszości i twórcy chyba postanowili wrócić do korzeni, a przynajmniej tak mi to wygląda.

W najnowszej Mafii dostajemy bardzo liniową opowieść Enzo, chłopaka, który został jako dziecko sprzedany właścicielom sycylijskiej kopalni siarki. Gra daje nam lejce w okolicy roku 1904 i kurde. Gdyby nie słaby gameplay, to mogłaby być jedna z najlepszych gier... Kurde chyba topka all time. Nawet nie przesadzam.

Tytuł jest podzielony na chyba 14 rozdziałów i rozgrywają się jeden po drugim, bez miejsc na przestoje. To też oznacza, że tu nie ma misji pobocznych, a świat nie jest otwarty. Przynajmniej nie podczas ogrywania linii fabularnej, no, poza dwoma momentami, kiedy można wyjść poza "obszar misji". Otwarty świat trzeba sobie odpalić w menu, wtedy zostajemy przeniesieni i dostajemy opcję na swobodne odkrywanie znajdziek, jakieś tam wyzwania, wyścigi i inne duperele, a nagrodą jest głównie hajs, za który można coś tam kupować w sklepie. Użyłem tej opcji raz, żeby coś kupić i to tyle. Głównie dlatego, że sklep w tej grze jest... No pusty jest. Tam nie ma nic ciekawego. Tak, można sobie kupić nóż, co się tępi po 7, a nie 3 otworzonych drzwiach lub zabójstwach, ale to tyle. To jedyny element ekwipunku, który gra pozwala nam mieć zawsze. Bronie, samochody, konie? Bez znaczenia. Gra i tak sama wybiera co możemy mieć w danej misji i nawet, jak sobie wybierzemy najlepszą strzelbę, to podczas wykonywania jakiegoś zadania i tak trzeba będzie samemu wrócić do domu, odpalić szafę i zmienić ubrania, a potem otworzyć schowek z bronią i wybrać ponownie tę najlepszą. Za każdym ... razem. No bez kitu gra nie potrafi sobie zapisać, że lubię strój X i bronie Y/Z. No ale nawet jak sobie je wybierzemy, to i tak najprawdopodobniej dostaniemy przerywnik filmowy podczas misji, który zmieni je na jakiś losowy szrot. Bo tak.

Więc kupowanie tu czegokolwiek, poza odblokowaniem różańca, który służy tu jako małe miejsce na perki, po prostu nie ma sensu. Kasy i tak będzie sporo, bo gra przez permanentny brak amunicji zmusza do przeszukiwania wszystkich ciał wokół, nawet jak misja wymaga szybkości - w teorii. W praktyce wszystko zrobione jest tak, że niezależnie od naszego podejścia, większość rozdziałów w których walczymy, kończy się zawsze tak samo. W zasadzie taki Assassins Creed, bez wspinaczki, z broniami palnymi. Nie przesadzam. Dostajemy się na miejsce w którym są wrogowie, możemy ich ominąć, zabić, ciała włożyć do specjalnych pudeł, które podobno mają ograniczyć w razie czego poszukiwania. Niezależnie od tego, co wybierzemy, przechodzimy dalej. Jak wrócimy do poprzedniej lokacji, będzie pusta. Wrogowie rozpłyną się w powietrzu, dlatego twórcy w późniejszych rozdziałach blokują taką opcję. Dostajemy się do celu lub jesteśmy blisko [dwa poziomy od wejścia], alarm. Tera każdy wie gdzie jesteśmy, szczelanina. Jak wybiłeś wszystkich wrogów wcześniej cichaczem, to możesz mieć lekkie WTF, skunt ony so? Otóż to zombie. Nie ma innego wyjaśnienia. Po strzelaninie następuje walka na noże z bossem. Wygrywasz. Kuniec rozdziału.

Podejrzewam, że dosłownie połowa rozdziałów ma tę samą formułę. Jedziesz na miejsce, skradanka, szczylanie, pojedynek na noże, kuniec. A o AI nie będę nawet gadał. W sumie to jednak pogadam. Tyle się mówiło o idiotach w innych grach, tu są nawet gorsi, bo ich nadrzędną dyrektywą jest pchanie się nam przed lufę. Dosłownie zamiast siedzieć i okazjonalnie flankować, najczęściej biegną prosto na nas i spotyka ich po drodze śrut ze strzelby. Nie oznacza to, że na normalnym poziomie jest najłatwiej, bo nie jest, ale tu rolę głównie gra ilość wrogów i brak amunicji. Ano i zachowanie naszej postaci też bywa losowe. Czasem się nie odklei od zasłony i zostaniemy przez to zabici. W innych sytuacjach ktoś nas zobaczy, mimo że totalnie nie powinien i podniesie alarm. A będą i takie akcje, że zabijemy kogoś na oczach innego typa i w sumie dzień, jak co dzień. Pewnie i tak go nie lubił, dlatego nie zareagował.

To nie jest tak, że gameplay jest totalnie do d⁎⁎y, ale jest tylko ok. Nic nie urywa i działa tylko wtedy, jak wierzymy, że to, co robimy ma sens. Bo na dobrą sprawę można od początku próbować po prostu wbiec do następnego poziomu i zacząć strzelać, bo i tak do tego dojdzie, to po co czekać? I tak połowa rywali zniknie magicznie.

Ta gra stoi historią i dlatego oceniłem ją pewnie wyżej, niż powinienem. Zwłaszcza, że świat niby piękny, ale i bardzo pusty. Gra głosem, jakość przerywników filmowych, klimat i skrypt to absolutna topka. Ten podział na rodziały mi się bardzo podobał, ale na dobrą sprawę bardziej czułem się jakbym oglądał świetny film, niż grał. Jakoś tak często wybijał mnie ten gameplay z wiary w tamten świat.

*

Gruba ryba1piorunów

8 na 10? Nie chcę nawet wiedzieć jak wyglądają gry które ocenileś na 5. Dla mnie 8/10 oznacza grę wybitnie dobrą, 9/10 to arcydzieło pod niemal każdym względem a 10/10 zwyczajnie nie istnieje. Ta gierka zasługuje na 5.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Gaming

23piorunów

79 + 1 = 80

Tytuł: Hogwarts Legacy
Developer: Avalanche Software
Wydawca: Warner Bros. Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: RPG, Akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: Ukończony wątek główny / 24h
Ocena: 7.5/10

Dobrze się bawiłem. To pierwsza gra, która przeszedłem w ciągu ostatnich 15 lat ( ostatnie to chyba medieval: total war ;P)
Myślę że można spokojnie przejść 2 raz jako „zły” i bawić się równie dobrze.
Odkryte zawartości w grze: 46%(?)

Po trochu eksplorowałem

Ogólnie pewnie ze 70-100h grzebania jest ale to nigdy nie był mój cel

Tytan1piorunów

@Bjordhallen A ja mam ok 50% eksploracji, zebralem 80% zwierzakow, bo na reszte nie pozwala mi bycie w polowie main questa, wczesniej nie gralem za bardzo na padzie wiec czasami się gubie w ilości i sekwencjach przyciskania, ale dreszczyk jest jak czasem wchodzi się so katakumb. Latanie na miotle zupelnie mi nie idzie. A obozy lubie z cichacza zalatwiac petryficus totalusem. Co do zaklec zakazanych to wlasnie iles wiekow przed okresem tej gry, te zaklecia nie byly zakazanymi.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Gry

30piorunów

78 + 1 = 79

Tytuł: The Settlers III
Developer: Blue Byte Software
Wydawca: Blue Byte Software
Rok wydania: 1998
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 62H
Ocena: 5/10

Czuję, że wzbudzę wiele kontrowersji, ale lecimy z tematem.

Settlersi to bardzo ważna gra dla mnie - to pierwsza gra jaką kupiłem za swoje (no dostałem od babci, ale zainwestowałem je w siebie) pieniędzę (najpierw 1, potem 2, pudełka dalej mam w szafie), później wiele lat i czasu spędziłem na The Settlers Online. Za dzieciaka grałem też w część 3, ale nie miałem możliwości jej przejść - po pierwsze ze względu na wysoki poziom trudności jak na 10 latka, a po drugie to czasy były jakie były, a Settlers 3 miał jeden z fajniejszych systemów antypirackich. W nielegalnej kopii huta stali odlewała świnie zamiast sztabek, przez co nie można było rozbudować armii. Także jak była promocja na gogu to się skusiłem i kupiłem całego bundla i zacząłem właśnie od 3 części go ogrywać. No i żałuje, bo zniszczyłem sobie piękne wspomnienie.

Słowem wstępu przed falą hejtu to Settlersi to RTS z mocnym aspektem ekonomicznym - budowa zdrowych łańcuchów produkcyjnych to jedna z głównych rzeczy niezbędnych do wygrania gry. A mamy tutaj ciekawie zapowiadająca się kampanie, którą rozpoczyna intro opowiadające nam o tym, jak Najwyższy Bóg wybrał Jowisza (Rzymianie), Horusa (Egipcjanie) i Ch'ih-Yu (Azjaci - i wyjątkowo to trafne określenie, bo bóg chiński, a wojownicy to samuraje), aby za pośrednictwem podwładnych zapanowali nad światem. Zwycięzca uniknie kary, jaką będzie przemalowanie całego kosmosu na biało. No i tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt, bo mamy 3 kampanie, ale każda to alternatywna historia - nie łączą się w żaden sposób, a na końcu zawsze 2 przegranych idzie ze sprzętem malarskim i rzucają ten sam tekst. No ale powiedzmy sobie, że to jest malutki minusik tylko, coś do przełknięcia.

Najgorsza tutaj jest sama rozgrywka, a tak konkretniej to jej niewidzialne utrudnienia. Nie wybudujesz się na każdym terenie, bo fałdowanie wpływa na zdolności budowy. Widać to dopiero po wybraniu budynku, przy czym dochodzi do absurdów, że jesteśmy w stanie postawić większy budynek, a mniejszy już nie. Problemem jest też zarządzanie rynkami i statkami handlowymi - jak taki znajdzie sobie zlecenie w porcie to od razu je realizuje, mimo iż na tej linii już coś funkcjonuje i nie potrzebuje 2 statków by przewoziły po 1 sztuce dobra. A odwołanie tego graniczy z cudem - jak już złapał trasę to trudne, będzie kursował dopóki nie przewiezie wszystkiego, mimo iż w teorii mamy możliwość skierowania go ręcznie gdzie indziej.

Większy problem stanowi jednak rozgrywka militarna. To mimo wszystko jest RTS, nie City Builder, także dowodzenie wojskiem jest dość istotne. Problem polega na tym, że niby możemy wydawać rozkazy wojakom, ale to raczej sugestie. Nie raz potrzebowałem by 3 wojowników szybko poszło zdobywać wieżę, bo to by zniszczyło cześć gospodarki rywala (o tym za chwile), ale Ci zamiast tego woleli się rozdzielić i każdy atakować inną wieżę i zginąć bo pojedynczo byli za słabi. Dziesiątki bitew mógłbym skończyć szybciej gdyby sterowanie wojskiem działało. I ktoś może teraz powiedzieć, że hej, to gra z 1998 roku. To ja tylko powiem, że takie Age of Empires, w które też sobie gram, wyszło rok wcześniej.

No i przejdźmy do najbardziej absurdalnej rzeczy - system kontrolii granic. Wieże strażnicze generują tutaj pole, które wchodzi w skład danego gracza. Po odbiciu/zniszczeniu wieży granice się zmieniają i budynki w obrębie danego terenu są z automatu bezpowrotnie niszczone. Doprowadzało to do sytuacji, ze wysyłałem samobójcze misje, które miały zdobyć tylko wieże w obrębie sektora żywnościowego najczęściej, żeby zniszczyć farmy. Bo to wystarczyło by załamać całą gospodarkę wroga i stopniowe dobijanie go. O ile oczywiście żołnierze byli w stanie precyzyjnie wykonać rozkaz, bo to nie jest takie oczywiste. Problemem jest też to, że nie można ich grupować pod konkretnych klawiszem, a zaznaczając zaznaczasz wszystkich i nie możesz sobie odfiltrować np. tylko łuczników.

Przejdźmy jeszcze do ostatniej kwestie, moim zdaniem negatywnej, ale to już kwestia gustu. Jak już wspomniałem w intro poznajemy bogów, którzy nie są tylko częścią historii, ale poprzez kapłanów zapewniają też wsparcie naszym wojskom. Problem polega na tym, że czary dla każdej nacji są inne i Rzymianie mają przepotężne, podczas gdy Egipt praktycznie bezsensowne. Dodatkowo część z czarów jest moim zdaniem źle przypisana do nacji. Azjatom tworzenie nowych pól kamieni jest niepotrzebne, podczas gdy Egipt by za to zabił.

No to jeszcze słówko o samych nacjach - w podstawce są 3 i poza czarami, to mają 90% takich samych budynków. Różnią się kosztem - Azjaci mają budownictwo oparte na drewnie, Egipcjanie na kamieniach, Rzymianie na miksie. Różnie się nimi gra, co jest na plus akurat.

Ostatnim minusem będzie oprawa audio (wizualia odpuszczam od komentowania - gra ma 28 lat). Mamy tutaj ledwie kilka dźwięków i chyba tylko 1 motyw muzyczny, nie pokuszono się o zrobienie innej oprawy dla nacji, bo po co?

Podsumowując zepsułem sobie piękne wspomnienia. Ale żeby nie było to jeszcze chce przejść dodatek z Amazonkami, może tam będzie lepiej? Jak kiedyś go skończe to na pewno opiszę.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość1piorunów

Właśnie przez sterowanie wojskiem Setlersy3 były dla mnie nie do ogarnięcia. Już w AoE2 lepiej się ogarniały jednostki jako patrol.

Polecam Champions of Anteria jeżeli lubisz RTSy w tym klimacie.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Lider

w Hydepark

20piorunów

77 + 1 = 78

Tytuł: Warhammer 40,000: Space Marine 2
Developer: Saber Interactive
Wydawca: Focus Entertainment
Rok wydania: 2024
Gatunek: Akcja, Strzelanki
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 8 godz. 29 min.
Ocena: 8.5/10

Warhammer 40,000: Space Marine 2 to petarda i gra, która pod każdym względem zostawia „jedynkę” daleko w tyle. O ile tamta pierwsza część potrafiła się po pewnym czasie już trochę dłużyć, o tyle przy SM2 bawiłem się tak dobrze, że po napisach końcowych czułem wręcz niedosyt – ta gra była dla mnie po prostu za krótka!

Graficznie to jest absolutny obłęd, ale to, co najważniejsze, dzieje się w samym gameplayu. W końcu, po tylu latach, ktoś zrobił walkę wręcz na takim poziomie, na jaki te wielkie chłopaki zasługują. System starć białą bronią jest tak miodny, że niektóre całe etapy przechodziłem z uśmiechem na ustach, mając w łapie tylko miecz łańcuchowy albo wielki młot. Do tego dochodzą genialne, brutalne finishery, hektolitry krwi rozbryzgiwanej na ekranie i czysta, niczym nieskrępowana satysfakcja z rozwalania Tyranidów.

Fani uniwersum będą wniebowzięci. Fabuła jest naprawdę fajna, pełna tajemnic i osobistego dramatu bohaterów, a przy tym gra wręcz ocieka klimatem Warhammera. Kapitalnie rozbudowano tu lore – dowiadujemy się masy rzeczy o innych postaciach, planetach, dawnych wojnach, a nawet o tym, ile lat mają poszczególni Marines i skąd pochodzą.

No i genialnym posunięciem było dodanie pełnego co-opa. Możliwość przejścia kampanii oraz specjalnych misji w jednym oddziale ze znajomymi to strzał w dziesiątkę. Nie ma nic lepszego niż wspólny wjazd w hordę wrogów, rzucanie sucharami na diskordzie i wyzywanie kumpli od heretyków, kiedy akurat powinni cię podnosić.

Space Marine 2 to absolutny must-have dla każdego fana uniwersum i po prostu genialna gra akcji. Brutalna, dynamiczna, piękna i niesamowicie grywalna, zwłaszcza w towarzystwie znajomych.

Ku chwale Imperatora!

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Autorytet1piorunów

@boogie Właśnie ogrywam i jest no takie jakie się spodziewałem gameplayowo, ale jednak liczyłem na jakieś systemy rozwoju postaci albo ekwipunku bo jestem chyba za połowa gry i mam wrażenie że już wszystko widziałem. No ale jakby na to przymknąć oko to gra się super, to prawda.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

18piorunów

77 + 1 = 78

Tytuł: Warhammer 40,000: Space Marine
Developer: Saber Interactive
Wydawca: THQ
Rok wydania: 2011
Gatunek: Akcja, Strzelanki
Użyta platforma: Xbox Series X/S oraz PC
Czas do ukończenia: 7 godz. 38 min
Ocena: 5/10

Będzie krótko bo nie warto się za bardzo rozpisywać, a już skończyłem SP2 i tam będzie więcej :-)

Gra nie jest zła. Ale zdecydowanie widać jej wiek. Dla "nowoczesnego" gracza to jest niezły skansen i bywa irytujący.

Trochę się dłuży. Grafika raczej nie powala (tak wiem, 2011:) Gameplay też mocno średni (nie da się skakać, postać jest ociężała, broń białą to chyba dla ozdoby bo jest bezużyteczna). Gra jest raczej wymagająca, nawet na najłatwiejszym poziomie, a ostatni boss jest wręcz niemoralnie trudny.

Szkoda, że gra nie nauczyła mnie za wiele o świecie WH40k. Tego oczekiwałem najbardziej. Jak masz okazję, nie masz niczego innego do zagrania, postać z tej gry jest również w w SP2 i jej historia się jakoś tam łączy.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Lider2piorunów
Lider2piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu sam gameplay chyba nie jest tak fajny jak pokazane w tym filmiku :slightly_smiling_face: To wszystko staje się monotonne już po 2h, a tam jeszcze 6h grania zostaje xD Ja nie byłem wstanie za wiele zrobić mieczami czy toporem.

Fanatyk1piorunów

~A ja przeleciałem przez nią bez większego wow. Fakt, świetnie oddany jest ... ciężar broni, jak walisz do robali z czegoś co brzmi jak działko 20mm to jest moc, ale dla mnie cała gra to były kolejne hordy w różnych sceneriach. Nie miałem nigdy większej styczności z W40k to i może dlatego.~

Pojebałem wpisy, chodziło mi o dwójkę.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Gry

25piorunów

76 + 1 = 77

Tytuł: Grand Theft Auto IV: The Ballad of Gay Tony
Developer: Rockstar North
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2009
Gatunek: Akcja, Przygodowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 15h 48m (98%)
Ocena: 8/10

Ostatnio pisałem o Lost & Damned - DLC do GTA 4, które było dobre, ale nic ponadto. Także do Ballady podchodziłem z dystansem i powiem wam, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Może dlatego, że część bolączek obu DLC już rozchodziłem podczas Lost & Damned, ale to na pewno nie jest wszystko, bo Ballada jest po prostu lepszym dodatkiem.

Bohaterem tej części jest Luis Lopez. Ktoś by powiedział ochroniarz, ja bym rzekł prawa ręka Geja Tonego - właściciela 2 klubu nocnych, który dorobił się problemów finansowych i chce je rozwiązać w nietypowe sposoby. Fabuła przeplata się z wątkami Niko oraz Johna (swoją drogą sam wstęp był już wyciągnięty w najlepszym możliwym momencie podstawki) i domyka się tutaj wątek diamentów, w całkiem fajny, zgrabny sposób. Ale to nie wszystko co mi się podobało. Bardzo przekonał mnie do siebie sam Luis, który nie kryje się z tym, że jest brutalny i bezlitosny i przy tym cyniczny, ale któremu mimo wszystko zależy na bliskich, nawet jeżeli Ci tego nie doceniają. Czułem, że to jest bohater z krwi i kości i kibicuje mu się z tego powodu. Sama historia to około 8h, podczas których poznajemy różne barwne (Yusuf) postaci.

Ale sama historia to nie wszystko i podobnie jak w przypadku L&D wprowadzone zostały tutaj nowe aktywności. I o ile te małe "popracowe" są tak samo złe, jak były i tam, tak te duże, jak triathlon czy skoki na spadochronie to zupełnie coś nowego w serii i widać, że został temat pociagnięty w GTA 5. Natomiast muszę również wspomnieć o Drug Wars, które są równie beznadziejne jak Gang Wars z L&D i to, że do 100% potrzeba zrobić ich 25 to jest kompletna mordęga i nie życzę tego nikomu. Zwłaszcza jak robisz je ciurkiem, bo postaci w aucie mają 3-4 dialogi nagrane, więc co 15' słyszysz te same kwestie. Próbowano dodać tutaj trochę urozmaicenia i czasem operujemy helikopterem lub motorówką, ale nadal core jest tak samo beznadziejny jak był na lądzie.

Ogólnie to serdecznie polecam Ballade - jeżeli ktoś chcę wrócić do Liberty City to jest to krótsza historia od tej Nika i lepsza od tej Johna.

I może ktoś zapyta czemu tylko 98%? Zostały mi mistrzostwa walki w klatkach i zawsze gine na koncu 😛 A że mam jeszcze 3 achievmenty do wbicia i będę wracał do gry pewnie przez długi czas, ale na pojedyncze misje to nie chcę trzymać tej "recenzji" do czasu aż zatrą mi się wspomnienia w pamięci.



Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość3piorunów

kochalem fizyke tej gry, ten ciezki klimat - no ale dla guwniakow to wiadomo, wazniejszy jest latajacy motur i mozliwosc spowalniania czasu przy prowadzeniu pojazdu.

W gta IV jak chciales uciec samochodem, to musialem pomyslec kiedy hamowac i odac gazu...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

22piorunów

75 + 1 = 76

Tytuł: Replaced
Developer: Sad Cat Studios
Wydawca: Microsoft Games (chyba).
Rok wydania: 2026
Gatunek: 2D platformówka?
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 12h 34min
Ocena: 8.5/10

To jedna z tych gier, które kupują cię samym wyglądem i dźwiękiem, zanim w ogóle zdążysz nacisnąć start. Jeśli szukałeś klimatu prosto z lat 80. wymieszanego z ciężkim cyberpunkiem, to trafiłeś idealnie. Gra faktycznie ma ten specyficzny, deszczowy i neonowy vibe, który od razu przywodzi na myśl filmowego (i growego) Blade Runnera.

To, co tutaj naprawdę „robi robotę”, to oprawa audiowizualna. Ta elektroniczna, syntezatorowa muzyka w połączeniu z genialnym pixel-artem 2.5D tworzy gęstą atmosferę, od której trudno się oderwać. Historia, w której wcielamy się w sztuczną inteligencję uwięzioną w ludzkim ciele, wciąga od początku i sprawia, że chcesz dowiedzieć się, co jest dalej. Masz wrażenie, że uczestniczysz w czymś więcej niż tylko prostej platformówce.

Niestety, im dalej w las, tym bardziej czuć, że mechanicznie gra nie nadąża za swoją urodą. Walka po pewnym czasie staje się po prostu nudna i powtarzalna – brakuje jej głębi i tego „mięsa”, które mają najlepsze gry akcji. Dodatkowo gra wydaje się być niepotrzebnie przeciągnięta. Gdyby wyciąć z niej trochę zapychaczy i skrócić czas przejścia, byłaby prawdziwą perełką. Mimo to, dla samej historii i wizualiów, warto przez to przebrnąć.

Jeśli przymkniesz oko na to, że walka nie porywa, a niektóre fragmenty trochę się ciągną, dostaniesz jedną z najbardziej stylowych gier ostatnich lat. To takie interaktywne doświadczenie w świecie, który wygląda jak marzenie fana sci-fi z lat 80. Mimo wad, zdecydowanie polecam sprawdzić, chociażby dla samej oprawy.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba1piorunów

grafika w tej grze wymiata, super to wygląda, niestety gra bardzo powtarzalna i nudzi się szybko. Nie skończyłem niestety.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Gry

19piorunów

74 + 1 = 75

Tytuł: Birth
Developer: Madison Karrh
Wydawca: Madison Karrh
Rok wydania: 2023
Gatunek: Point & Click, Indie
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 3.6h
Ocena: 7/10

Fajna artystyczna gierka z zagadkami. Poziom trudności raczej relaksujący. Nie jest to nic wybitnego, ale bardzo ładne obrazki.


Opis ze steam:
Birth to gra łamigłówka, w której tworzysz istotę z kości i narządów porozrzucanych po mieście, aby poczuć się mniej samotnie. Rozwiązuj zagadki oparte na fizyce i odkrywaj sekrety w uroczych, ręcznie rysowanych muzeach, piekarniach, księgarniach i wielu innych miejscach.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Tytan

w Gry

31piorunów

73 + 1 = 74

Tytuł: Clair Obscur: Expedition 33
Developer: Sandfall Interactive
Wydawca: Kepler Interactive
Rok wydania: 2025
Gatunek: RPG, Turowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 100% (wszystkie achivements), około 80h
Ocena: 9/10

TL:DR bo nikt całości nie przeczyta:
- Pod względem artystycznym to nie gra, to DZIEŁO SZTUKI, którego każdy powinien doświadczyć.
- Pod względem gameplayu jest to już "tylko" dobra gra, która ma swoje mankamenty i która nie musi się każdemu spodobać.

Ta gra wkurzyła mnie zanim ją jeszcze kupiłem. W 2025 pozwoliłem sobie na tylko jeden zakup nowej gry (prawie zawsze kupuję kilkuletnie - połatane i za ułamek ceny) - KCD:2. Bawiłem się tam świetnie, przejście jej wraz z dodatkami zajęło mi 8 miesięcy (około 160h) i pod koniec roku oddawałem swój głos na Henryczka w plebiscytach na najlepsze RPG, najlepszą grę PC i najlepszą grę roku. A tu przyszły jakieś żabojady z jRPG (tfu, ani to RPG ani japońskie) i zgarnęły wszystko co się dało.

No wiec w 2026 postanowiłem, że sprawdzę, o co ten cały szum.

Zacznijmy od wad, a tych jest wcale niemało:
- gra ma trochę problemów technicznych. Pomimo grania w wersję 1.5 okazjonalnie potrafiła spaść z 60FPS do kilkunastu, mimo, że na ekranie nie działo się nic szczególnego. Kilka razy zdarzyło mi się uzyskać efekt migotania obrazu, którego nie udawało się naprawić bez restartu. Po około 30h gry natrafiłem na błąd, gdzie nie mogłem udać się we wskazane miejsce (monolit) bo gra za każdym razem się crashowała w tym samym miejscu, bez względu na to czy wczytałem najnowszy czy poprzedni save - restarty gry również nie pomagały. Co ciekawe błąd tak samo jak nagle się pojawił tak samo nagle zniknął kolejnego dnia.

- brakuje tu balansu postaci i zdolności. 2/3 gry jesteśmy sztucznie ograniczani przez górny limit damage jaki można zadać (9999), który znika w 3 akcie. Wtedy to zaczynają się cuda: najsilniejszy opcjonalny boss ma coś koło 50 milionów HP. Dobrze kombinując jesteśmy w stanie stworzyć buildy zadające jednym ciosem (!) ponad miliard (!!!) dmg. Mowa tu o wielu różnych buildach opartych o różne mechaniki, a nie o jakimś jednym konkretnie zgliczowanym przedmiocie który by można załatać. Z resztą mówimy o grze w wersji 1.5.x, rok po premierze i po kilku nerfach zdolności.

- pomimo walk turowych gra oczekuje od nas małpiej zręczności. O ile QTE przy ofensywie jest czytelne (i da się ją zupełnie wyłączyć w ustawieniach), o tyle defensywa nie jest ani opcjonalna, ani tak czytelna. Przez pierwsze godziny często otrzymywałem obrażenia nie mając pojęcia, czy moje bloki były wciskane za wcześnie, za późno czy może danego ciosu zupełnie nie można zablokować. Dopiero na YT odnalazłem wskazówkę, że w grze pojawia się specyficzny dźwięk audio (zazwyczaj zagłuszony przez muzykę i inne dźwięki), który jest wyznacznikiem kiedy powinniśmy blokować. Uzbrojony w tę wiedzę, zmuszony przyciszyć muzykę o 50% radziłem sobie lepiej, jednak brak takiej wskazówki w tutorialu oraz możliwości wyłączenia QTE (dla tych, którzy chcieliby po prostu śledzić fabułę) traktuję jako wadę.

- zupełnie niezrozumiała jest dla mnie decyzja dodania do gry sporadycznych etapów platformowych. Przez 90% czasu spotykamy niewidzialne ściany, które chronią nas przed spadkiem w przepaść (to zaleta) i dają wyraźnie znać, gdzie nie należy próbować się wpychać. Aż tu nagle raz na kilka godzin spotykamy fragment "widzisz te pikto? Wygląda fajnie, prawda? Szkoda, że aby je zebrać musisz przeskoczyć po 5 zawieszonych w powietrzu deskach, a sterowanie jest gorsze niż w Tomb Raider z 1996". Nie ma takich momentów wiele, ale to tym bardziej rodzi moje pytanie - po co? To tak jakby ktoś do Forzy Horizon dodał 3 misje skradankowe zrobione na pół gwizdka

- to nie jest "najlepsza gra RPG 2025". Najlepszy jRPG - być może, nie śledzę gatunku. Ale tytuł najlepszego RPG 2025 należy się Kingdom Come: Deliverance 2 i nie zapraszam do dyskusji

- to nie jest "najlepsza gra indie 2025". To, że stworzyło je nowe studio nie oznacza od razu, że jest to gra indie i jest wręcz zniewagą dla tytułów tworzonych w kilka osób w piwnicy po godzinach regularnej pracy

- wracając do braku czytelnej informacji o blokowaniu ciosów, tutorial jako taki jest średni. Przez kilka pierwszych godzin zbieramy przedmioty sugerujące, że możemy ulepszać bronie - jednak nigdzie w grze nie możemy znaleźć takiej opcji. Jest to normalne, ponieważ ulepszanie ekwipunku jest nam udostępnione dopiero później, jednak skąd możemy o tym wiedzieć na początku naszej podróży? Tak samo opisy niektórych mechanik - w tym cały gameplay Sciel - łatwiej jest go zrozumieć metodą prób i błędów niż z opisów w grze. Menu z "Pikto" i "Lumina" również nieczytelne

- mapa również jest średnio użyteczna. Mapa świata nie przedstawia nam lokacji które już "zaliczyliśmy", a wewnątrz lokacji nie ma jej w ogóle, przez co można stracić orientację gdzie sie już było. Kilka razy złapałem się na tym, że po walce biegłem w kierunku z którego właśnie przybyłem, a nie w kierunku przeciwnym.

-jak już o tym mowa, brakuje znaczników wskazujących na siłę przeciwników czy sugerowany poziom doświadczenia. Wielokrotnie wchodziłem do "wrong neighborhood, bro" by przeciwnicy wytarli mną podłogę zanim w ogóle doszło do mojej tury. Podobnie w drugą stronę, czasami przeciwnicy (w tym bossowie) wyglądali na poważne zagrożenie, a padali od pierwszego ciosu, bo byli przeznaczeni dla niskopoziomowych postaci.

- pierwsza małą uwaga do narracji. Początek gry jest genialny, poczucie zaszczucia, strachu, misji skazanej na porażkę - mamy wrażenie, że trafiliśmy w sam środek koszmaru. Drugi akt jednak, mniej więcej od pojedynku z Duelistą, przyjmuje łagodniejszy ton i nawet propozycję zabicia Axionów bohaterowie przyjmują jak "ja nie zabiję? potrzymaj mi piwo". Dopiero pod koniec drugiego aktu i w epilogu doświadczamy ponownie silnych emocji.

- druga uwaga do narracji: pewne wydarzenie pod koniec pierwszego aktu nie wybrzmiewa tak silnie jakby mogło, ponieważ twórcy dosłownie w tym samym momencie wprowadzają do fabuły nową postać, która trocha odbiera uwagę od tego co się stało. Nie chcę nic spojlerować, kto już zagrał prawdopodobnie będzie wiedział, co mam na myśli.


No wiec skoro wylałem swoje żale, to teraz mogę powiedzieć, że pod względem artystycznym: lore, fabuła, postacie, muzyka - jest to najlepsza gra z jaką miałem do czynienia od wielu lat - a może i najlepsza w ogóle. Ciężko mi ją w ogóle z czymś porównać, ostatni raz byłem pod tak silnym wrażeniem chyba przy premierze Wiedźmina 3. Kilkukrotnie poruszyła mnie do łez, a nie pamiętam bym w ciągu ponad 30 lat grania w gry chociaż raz miał łzy smutku w oczach. Potrafiła również kilkukrotnie szczerze rozbawić, mając dystans do samej siebie i do gier jako takich.

- projekty świata, lokacji, przeciwników są oryginalne, piękne i niepokojące zarazem. W jednym momencie jesteśmy na idyllicznej polanie, by po chwili znaleźć się w koszmarze Beksińskiego. Co za tym idzie, klimat jest też niesamowity.

- fabuła jest bardzo wciagająca i posiada kilka dobrych zwrotów - chociaż twórcy podrzucają nam pewne poszlaki, które pozwalają nam niektóre rzeczy przewidzieć. Tzn. uważny gracz zauważy pojedyncze wypowiedzi lub sytuacje, które wydają się nie mieć sensu w danej sytuacji i to pozwala snuć domysły o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Najważniejsze jednak, że wszystko spina się koniec końców w logiczną całość i jest to coś inengo niż standardowe "znajdźmy magiczna różdźkę by zabić nekromantę chcącego zapanować nad swiatem"

- dwa możliwe zakończenia, oba tragiczne. Nie na zasadzie "damy Wam dwa beznadziejne zakończenia, żeby wzbódzić kontrowersje". Po prostu są to dwa logiczne, naturalne i wzajemnie wykluczające się rozwiązania tego samego tragicznego dylematu. Twórcy opisują je jako "dwie strony tej samej monety" i celowo pozwalają wczytać grę tuż przed finałem i obejrzeć przeciwne zakończenie bez ponownego przechodzenia gry. Oba pozostają w pamięci na długo, tak jak zakończenia bardzo dobrych filmów

- muzyka z tej gry, stworzona jako PIERWSZY profesjonalny projekt początkującego kompozytora, jest niesamowita i w dodatku świetnie wykorzystana w grze. Chwyta za serce wtedy, gdy powinna, buduje tajemniczą atmosferę w dziwnych lokacjach, pompuje adrenalinę, gdy trzeba skopać komuś d⁎⁎ę w epickim pojedynku

- każda grywalna postać w grze ma inne mechaniki, które pozwalają zarówno na kombinowanie jak wycisnąć najwięcej z danej postaci, jak i na poszukiwanie synergii z innymi postaciami.

- jeśli chodzi o grywalność podoba mi się, że twórcy zachęcają do eksperymentowania. Drzewka rozwoju są spore, mamy zatrzęsienie piktos, obowiązkowe w takim gatunku atrybuty postaci - jednak prawie wszystko to można resetować, kiedy uznamy, że dany build się nie spisuje lub gdy znajdziemy ciekawą broń i chcemy przygotować nowy build konkretnie pod nią

- przeciwnicy również mają różne zdolności, odporności i słabe strony. Ich ataki mają różne tempo i rytmy, więc parowanie ich ataków nie jest trywialne nawet gdy nasłuchujemy odpowiedniego dźwięku ataku w tle.

Podsumowując:
- gameplay: 7/10
- strona artystyczna: 11/10
to by wychodziło 9/10 ;)

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość2piorunów

@mnie_tu_nie_ma Ty mi tu nie pi⁎⁎⁎ol tylko mów czy Simona pokonałeś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tytan1piorunów

@wielkaberta Tak, tato - lekcje odrobione :)

Musiałem chwilę pokombinować z buildem, bo ten który używałem przez większość 3 aktu (i którym zabijałem 1 uderzeniem Cleę oraz wszystkich aż do samego szczytu wiezy) potrzebował na Szymona aż... 2 uderzenia w drugiej fazie. Po drobnych modyfikacjach udało się go zabić bez otrzymania jakiegokolwiek damage (bo padł po jednym ciosie w obu fazach).

Chyba, że pytasz o "Simon the Divergent Star" czyli jeszcze silniejszą wersję - nie chce mi się szczerze mówiąc

Tytan1piorunów

A dodajmy, że mój build nie był nawet jakiś ekstremalny, bo są ludzie, którzy potrafią przy tym wykręcać miliardy damage jednym ciosem (o czym pisałem w recenzji wyżej) albo np. takie eksperymenty: https://youtu.be/didlDjiEok8

Can You SOLO Oneshot Simon with EVERY Character in Expedition 33?Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
GURU1piorunów

@mnie_tu_nie_ma dla mnie jest odwrotnie. Nie mam zastrzeżeń do systemu walki w CO:E33, za to mam ogrom do serii KCD, gdzie jedyną opcją na jakiś damage, jest spamowanie Master Strike'ami. Nie wspominając o tym, że w tych grach, tylko nasza postać ma wyczerpującą się wytrzymałość, co rodzi masę problemów, jak przeciwnicy, którzy mogą cisnąć za nami sprintem, a jak nam się skończy stamina, oni nadal mają tyle, żeby ładować perfekcyjne kombosy.

Tytan0piorunów

@Dziwen nie masz zastrzezen, że Szymona i każdego innego przeciwnika w grze w 3 akcie można ubić jednym ciosem zanim nadejdzie jego tura? :D

KCD:2 też ma swoje problemy, w dużej mierze wynikające z próby realizmu, ale jako RPG znacznie lepiej wpisuje sie w ramy gatunku (odgrywanie ról, znaczące wybory, crafting, alchemia, ekwipunek, bardziej otwarty i żyjący swiat...) i to ono powinno dostać tytuł RPG roku. Nie znaczy to, ze jest generalnie lepszą grą - jako gra roku CO dla mnie dalej wygrywa.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

72 + 1 = 73

Tytuł: Esoteric Ebb
Developer: Christoffer Bodegård
Wydawca: Raw Fury
Rok wydania: 2026
Gatunek: RPG, Disco-like
Użyta platforma: PC, Steam Deck
Czas do ukończenia: 33h
Ocena: 8/10

Staram się nie kupować gier, bo swojego backlogu prawdopodobnie nigdy nie nadrobię - tym bardziej unikam nowości. Ale Esoteric Ebb kupić musiałem. Po demku na Steam Next Fest pod koniec lutego przepadłem, a gdy dowiedziałem się o marcowej premierze, nie było odwrotu.

Esoteric Ebb to tytuł, który można określić jako dziecko związku Disco Elysium z Planescape: Torment, doprawione dużą dozą TVN24. To przedstawiciel nurtu „Disco-like”, a sam autor określa ją jako "TTRPG-turned-CRPG".

Grę zaczynamy jako kleryk - oficjalny przedstawiciel władz miasta, wysłany do zbadania ezoterycznej sprawy wybuchu w herbaciarni, 5 dni przed pierwszymi wyborami w naszym mieście. Nasz bohater budzi się jednak w kostnicy i szybko okazuje się, że ktoś bardzo nie chciał, by dotarł na miejsce dochodzenia.

Gra jest całkowicie pozbawiona elementów zręcznościowych czy taktycznych. Walki opierają się na opisach akcji, wyborach w oknie dialogowym oraz rzutach kością. Grafika cieszy oko - pięknie rysowane postaci i modele niemal nie różnią się od samych portretów. Pod kątem udźwiękowienia bohaterowie nie mają głosów, a jedynie charakterystyczne „mruknięcia”, za to muzyka jest bardzo przyjemna i ambientowa.

Ogólnie to typowa gra-książka, w dodatku dostępna jedynie w języku angielskim. Czas przejścia zależy tu głównie od tego, jak szybko czytacie. Duża szansa, że będzie się chciało do niej wrócić po pierwszym przejściu.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Gry

26piorunów

71 + 1 = 72

Tytuł: The Outer Workds
Developer: Obsidian Entertainment
Wydawca: Private Division
Rok wydania: 2019
Gatunek: FPP, RPG,
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 7/10

Ot strzelanka z elementami RPG, którą pewnie dużo ludzi zna. Są towarzysze, są różne ścieżki do zakończenia, jest trochę humoru. Daje radę.
Całkiem dobrze się grało na decku.

Polecam/niepolecam: Polecam

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba2piorunów

@crs333 grałem na premierę, bardzo się zawiodłem. O ile niektóre questy i poczucie humoru faktycznie robiły robotę, tak "otwarty świat" w kontekście tej gry to żart. Tunelowość lokacji, niewidzialne ściany i ogólny vibe gry z gatunku "średniak". Zresztą, próbuję sobie przypomnieć co tam śmiesznego było, co zapadło mi w pamięć na długo i... Nic mi nie przychodzi do głowy. Możliwe, że miałem też wysokie oczekiwania, że to miał być taki fallout w 3d na którego wszyscy czekaliśmy (to, co wysrała Bethesda to był jeden z moich największych zawodów gierkowych, jedynie new Vegas się bronił, ale wiadomo kto za nimi stał i jak ich bethesda wyruchała), a gierka była po prostu ok.

Dla mnie 6/10

Tytan2piorunów

Dwa razy podchodziłem do tej gry, z nadzieją że sobie przedłużę vibe grania w Fallouta. Absolutnie tragiczna gra.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Gry

35piorunów

70 + 1 = 71

Tytuł: Aliens vs. Predator
Developer: Rebellion
Wydawca: SEGA
Rok wydania: 2010
Gatunek: FPS
Użyta platforma: Steam Deck

Czas gry: 10h
Ocena: 8/10

Majstersztyk.

Kampania Marines - najbardziej przerażająca w jaką grałem - dobrze że to tylko gra :smiley:

Misje Predatora całkiem spoko, jedynie Alien mi się nie podobał- skakanie po ścianach sufitach nie dla mnie

Śmiga bdb na SD wersja Steam, w tamtym roku odpaliłem pirata to się co chwile wysypywał do pulpitu. Dostępne spolszczenie

Wirtuoz0piorunów

Pamiętam jak grałem po premierze, również pamiętam, że gra ważyła dość sporo, ale ale nie wprost proporcjonalnie do łącznego czasu gry

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w cybulion jest inny

18piorunów

69 + 1 = 70

Tytuł: Super Mario Bros. Wonder
Developer: Nintendo
Wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2023
Gatunek: Platformowka
Użyta platforma: PC/ yuzu ns emu
Czas do ukończenia: 99%/31h
Ocena: 9.5/10

Jeżeli to ma być gra dla dzieci to ja mam rude dready. Świetna gra ale potrafi popsuć nerwy w finalowych planszach tak jak i rayman legends. Poletzam

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Osobistość0piorunów
tak jak i rayman legends

Co? Aż kusi, żeby zagrać, bo widzę, że coraz więcej amatorów pcha się do zabawy 😆

Lider0piorunów

@szatkus-4 jeśli pamiętasz najbardziej finałową planszę z Raymana to tutaj najbardziej finałowa plansza jest jeszcze gorsza ale chociaż widać co robisz

Osobistość0piorunów

@Cybulion nie wiem która, bo ja je przechodziłem w jakiejś bezsensownej kolejności. Koniec gry to był dla mnie głównie drugi świat, bo tam prawie nic nie zrobiłem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

68 + 1 = 69

Tytuł: Hades II
Developer: Supergiant Games
Wydawca: Supergiant Games
Rok wydania: 2025
Gatunek: Roguelike, Akcja
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Jak i jedynka tak i dwójka spoko. Ale zamiast tryhardować (za stary na to jestem) to odpaliłem sobie tryb boski, zmieniłem topór w kose i latałem aż do napisów. Świetny rogalik, ale to trzeba lubić gry w których się ginie co i rusz i zaczyna od nowa. Mój pierwszy rogalik to był Returnal, także próg wejście na moje miałem wysoki, ale za to bardzo polubiłem rogaliki i miałem mega satysfakcję jak go skończyłem.

Polecam/niepolecam: Polecam

Licznik prywatny:

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Sum

w Gry

24piorunów

67 + 1 = 68

Tytuł: Vampire Crawlers
Developer: poncle
Wydawca: poncle
Rok wydania: 2026
Gatunek: Roguelike, VS-like, Dungeon Crawler
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ukończona 26h, platyna
Ocena: 9/10

Co tu dużo mówić, poncle znowu to zrobił. Formuła Vampire Survivors przeniesiona do karcianki i dungeon crawlera. Masa frajdy, epilepsji i syndromu jeszcze jednej walki. Topka w swoim gatunku, aż chciało się platynować. Większość osiągnięć zdobywa się w toku gry i tylko jedno musiałem dofarmić.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

66 + 1 = 67

Tytuł: Dungeons 3
Developer: Realmforge Studios
Wydawca: Kalypso Media
Rok wydania: 2017
Gatunek: Strategia
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 29h
Ocena: 6.5/10

Dungeons czyli taki Dungeon Keeper po nowemu. Miałem dwójkę na Steamie, ale poza farmieniem kart jakoś nigdy nie grałem :grinning: Trójka przewinęła mi się na jakiejś promocji, kupiłem za niecałe 4zł i stwierdziłem, że jak już mam to zobaczę co to warte :D
W grze wcielamy się w Absolute Evil i naszym zadaniem jest uprzykrzać życie tym dobrym i szerzyć zło. W prologu przejmujemy kontrolę nad Thalyią, córką głównego antagonisty, który przez całą grę próbuje nas przekabacić na swoją stronę.

Sama gra polega na kopaniu tuneli w lochu, stawianiu odpowiednich pomieszczeń dla naszych stworków czy rozwoju lochu. Stworki możemy wysyłać na powierzchnię w celu atakowania pokojowo nastawionych ludzi, bądź trzymać pod ziemią w celu chronienia naszego domostwa. Do dyspozycji mamy trzy rodzaje potworków, horda (orki, ogry), nieumarli (zombie, lisze), demony (chochliki, sukkuby). Każde z nich potrzebuje swojego pomieszczenia do spania, jedzenia czy dogodności. Jak czegoś im zabraknie to z czasem zaczynają strajkować i przestają nas słuchać. Kampania gry składa się z dwudziestu misji w których zazwyczaj chodzi o to samo, pilnujemy naszego lochu i wykonujemy misje na powierzchni. Zabijamy odpowiednia liczbę ludzi czy niszczymy konkretne osady. Wyjątkiem są dwie misje w których nie mamy dostępu do podziemi przez co nie możemy budować lochu i tworzyć swojej armii. Z biegiem kampanii odblokowujemy nowe stworki czy pokoje. I tutaj pojawia się rzecz która dosyć mnie irytowała. W każdej misji zaczynamy od zera, nowy loch, na nowo trzeba wszystko budować, odblokowywać. Poniekąd rozumiem intencję twórców, ale przez to nie odczuwałem potrzeby wymaksowania wszystkich odkryć czy starania się za bardzo z planowaniem budowy. Z kolei rzecz która mnie pozytywnie zaskoczyła to przesuwanie mapy. Standardowo WSAD przesuwa mapę, ale jak trzymamy shift to przesuwanie przyśpiesza. Gram dosyć dużo i nie przypominam sobie żebym widział to gdzie indziej.

Podsumowując to grało mi się nawet przyjemnie, ale pod koniec już się zmuszałem żeby tylko skończyć. Jest kilka DLC wprowadzających nowe misje fabularne, ale nie za specjalnie chce mi się po nie sięgać. Maksować osiągnięć raczej też nie będę tym bardziej, że wiele z nich wymaga wspomnianych DLC.


Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/