Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

13piorunów

Dzień dobry,

Mamy już sierpień, więc czas na Podsumowanie Lipca, zapraszam :smiley:

Zacznijmy od cyferek:

Łącznie 19 książek i 6620 strony
W prównaniu do czerwca: 3 książki:arrow_down: i 940 stron:arrow_down: (nie mam nic na swoje usprawiedliwienie)

Najlepsze książki:

1. Eliezer Yudkowsky - Harry Potter and the Methods of Rationality - Book 1 - Trochę nie spodziewałem się, że będę się tak dobrze bawił wracając do retellingu Harrego Pottera. Ciekawie zbudowana historia, Harry mniej ciamajdowaty, dużo inteligentniejszy i bardziej irytujący, ale za to dużo bardziej wciągający (LINK) - 8/10

2. Matt Dinniman - Sądny dzień Carla - Drugi tom przygód nietypowej dwójki bohaterów, która przemierza lochy próbując przetrwać w telewizyjnym show z kosmitami (LINK) - 8/10

3. Robert Jackson Bennet - Kropla zepsucia - Te uniwersum ma coś w sobie, że chce się je dalej czytać i poznawać. Drugi tom jest inny niż pierwszy, dużo ciekawszy, mniej szkatułkowy, a główny bohater nie jest już taką sierotką, jak w pierwszym tomie (LINK) - 8/10

Najgorsze książki:

1. Remigiusz Mróz - Bezprawie - W sumie to nie bardzo wiem, czego się spodziewałem po kolejnej Chyłce, już 20. Dostałem dokładnie to, co odbiło mnie od tej serii kilka lat temu i pokazało, że o ile Mróz potrafi wciągnąc czytelnika, to leci mocno utartymi i bezpiecznymi schematami z poprzednich książek i trudno jest oczekiwać czegoś nowego (LINK) - 5/10

2. Benjamin Stevenson - W mojej rodzinie każdy kogoś zabił - Po książkę sięgnąłem dlatego, że jej drugi tom badzo często pojawia się w wyzwaniach Goodreads. Zastanawiałem się, czemu drugi, a nie pierwszy i teraz już wiem. Ta książka jest nijaka, sam punkt wyjściowy ma świetny, ale jest rozczarowująca w tym, jak go dowozi. Spotkanie rodzinne wysoko w górach, w trakcie śnieżycy i na starcie wiemy, że każdy z członków zgromadzonej tu rodziny kogoś zabił. Nie wiemy tylko czy zrobił to w przeszłości, czy zabije w przyszłości, czy zabije metaforycznie. Nie opisywałem tej książki, bo szkoda na nią Waszego czasu - nie polecam - 4/10
Przeczytam 2 tom i dam znać, czy warto i czy wymaga przeczytania 1 tomu

3. Nie ma 3 pozycji, bo żadna inna książka nie była tak słaba, żeby się tu znaleźć, były poprawne i przeciętne, ale nie najgorsze 😉



Zaliczone wyzwania Goodreads:

Wyzwanie kwartalne: Summer* (12 achievementów do zdobycia)

Challenge Faves -* Steven L. Peck - "Krótki pobyt w piekle"

Page-Turner* - Robert Jackson Bennet - "Kropla zepsucia" + Steven L. Peck - "Krótki pobyt w piekle"

Speed Reader - 2 poprzednie* + Lee Child - "Nigdy nie wracaj"

Book Boss* - Eliezer Yudkowsky - "HPMOR Book 1" + Lee Child - "Zmuś mnie"

Worlds Away* - Robert Jackson Bennet - "Kropla zepsucia"

Wyzwanie miesięczne: Lipiec*

Lider

w Książki

18piorunów

1114 + 1 = 1115

Tytuł: Bez Skrupulów

Autor: Tom Clancy

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Buchmann

Format: audiobook

Liczba stron: 601

Ocena: 7/10

Pierwszy rom uniwersum Jacka Ryana, ale bez Ryana na zamknięcie czytelniczego lipca i 150 książka w tym roku.

Do Toma Clancy'ego zawsze podchodzę z nastawieniem, że dostanę coś więcej niż tylko sensację. Jego książki słyną z rozbudowanego tła militarnego, politycznych intryg i technicznych szczegółów. "Bez skrupułów" nie jest wyjątkiem, choć tym razem najciekawsze okazuje się nie to, co dzieje się na najwyższych szczeblach władzy, ale historia jednego człowieka.

To właśnie tutaj poznajemy genezę jednej z najciekawszych postaci uniwersum Clancy'ego - Johna Kelly'ego, późniejszego Johna Clarka. Były żołnierz sił specjalnych próbuje poukładać sobie życie po zakończeniu służby, jednak seria tragicznych wydarzeń sprawia, że zamiast spokojnej emerytury wybiera drogę brutalnej zemsty. Równolegle zostaje zaangażowany w tajną operację wojskową związaną z wojną w Wietnamie, przez co książka płynnie przechodzi od osobistego thrillera do militarnej powieści szpiegowskiej.

I właśnie tutaj mam największy problem z tą książką. Za każdym razem, gdy śledzimy losy Johna Kelly'ego, "Bez skrupułów" jest świetne. Clancy znakomicie pokazuje jego determinację, wojskowy profesjonalizm i konsekwencję w realizacji własnego planu. Kelly jest bohaterem, którego trudno nie polubić. To człowiek działający według własnego kodeksu moralnego, niezwykle skuteczny, cierpliwy i bezwzględny wobec tych, którzy przekroczyli granicę. Sceny z jego udziałem czytałem z ogromnym zainteresowaniem i to one sprawiały, że trudno było mi odłożyć książkę/audiobooka.

Niestety, gdy tylko autor przenosi uwagę na politykę, wojskowe narady czy kulisy planowania operacji, moje zainteresowanie wyraźnie spadało. Rozumiem, że dla wielu czytelników właśnie to jest kwintesencja twórczości Clancy'ego, ale mam wrażenie, że tu jeszcze nie rozwinął w pełni swoich umiejętności. Dla mnie te fragmenty były po prostu zbyt rozwlekłe. Nie powiedziałbym nawet, że są złe - bardziej nijakie. Po emocjonalnych i dynamicznych rozdziałach z Kellym dostawałem długie rozmowy, analizy i przygotowania, które skutecznie wybijały mnie z rytmu.

To o tyle ciekawe, że obie historie ostatecznie dobrze się uzupełniają. Problem polega wyłącznie na proporcjach. Czasami widzimy też to co Clark podobno zrobił oczami kogoś innego i ta zgadywanka mnie nie kupowała. Gdyby książka mocniej skupiała się na samym Kellym i jego przemianie w Johna Clarka, prawdopodobnie oceniłbym ją wyżej.

Bardzo podobało mi się natomiast to, jak Clancy buduje swojego bohatera. Nie jest to typowy superagent znany z późniejszych książek i ekranizacji. To człowiek, który dopiero staje się legendą. Widać jego wojskowe doświadczenie, inteligencję i chłodną kalkulację. Ogromne pokłady cieprliwości i budowania przykrywki, gdy swoje przyszłe ofiary ma na wyciągnięcie ręki. Jednocześnie cały czas napędzają go bardzo ludzkie emocje - ból, strata i chęć wymierzenia sprawiedliwości po swojemu, bo nie wierzy w system.

Ostatecznie bardzo dobrze bawiłem się przy tej książce, choć nie ukrywam, że momentami chciałem po prostu przewrócić kilka stron i jak najszybciej wrócić do Johna Kelly'ego. To właśnie on jest sercem tej powieści i sprawia, że mimo kilku dłużyzn warto ją przeczytać. Nie mogę się doczekać, jak wypadnie w starciu z Ryanem w kolejnym tomie uniwersum.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 150/128

Lider

w Książki

6piorunów

O samym pisałem - TU.
Jakiś czas temu platforma wprowadziła opcję dodawania własnych ebooków na półkę, co nie jest w sumie niczym nowym, ale do tego dołożyli opcję dodawania własnych audiobooków (plików audio), czego nie ma już nikt z konkurencji.

Postanowiłem to sprawdzić i niestety mam mieszane uczucia.
Bo z jednej strony mamy dostęp do tego samego playera, z tymi samymi prędkościami odtwarzania, w tym ustawieniami domyślnymi dla innych audiobooków z platformy. Co jest świetne. A z drugiej, jeśli plik audio nie ma w metadanych tytułu i autora, to się on nie wyświetli i będzie to książka nieznanego autora i nieznanego tytułu. Nie ma opcji dodania tych informacji ręcznie, czy grupowania audiobooków w serie. Przy 1 czy 2 audiobookach, to żaden problem, ale przy kilkunastu/kilkudziesięciu, już zdecydowanie tak.

Do tego player lubi się zawiesić i rzucić takim blędem jak poniżej, czego nie da się rozwiązać, bez usunięcia audiobooka i dodania go od nowa, co może być wybitnie upierdliwe, szczególnie w podróży.

Trudno mi na ten moment polecić tę opcję, przynajmniej do czasu, aż EmpikGo to poprawi.

Lider

w Książki

21piorunów

1107 + 1 = 1108

Tytuł: Doggerland

Autor: Agnes Ravatn

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Pauza

Format: ebook

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10

Recenzja przedpremierowa, oficjalna premiera za około 2 tygodnie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Po niezbyt udanych dla mnie „Gościach” postanowiłem dać Agnes Ravatn jeszcze jedną szansę. I cieszę się, że to zrobiłem, bo „Doggerland” okazało się książką wyraźnie lepszą. Nadal nie jest to powieść, która porwała mnie od pierwszej do ostatniej strony, ale tym razem znacznie bardziej doceniłem sposób, w jaki autorka buduje napięcie między bohaterami i pokazuje rodzinne zależności.

Fabuła skupia się na rodzinie Hostów, od pokoleń prowadzącej renomowane wydawnictwo literackie. Gdy zbliża się moment przekazania firmy kolejnemu pokoleniu, cała rodzina zostaje zaproszona na odizolowaną wyspę, gdzie ma odbyć się spotkanie poświęcone przyszłości wydawnictwa. Cel zebrania jest zakamuflowany za urodzinami nestorki, które wypadają tego samego dnia. Z pozoru chodzi o omówienie strategii i wyznaczenie kierunku rozwoju firmy, ale bardzo szybko okazuje się, że pod biznesowymi rozmowami i mediacjami kryją się rodzinne konflikty, rywalizacja o wpływy oraz sekrety, które od lat czekały na ujawnienie. Dodatkowym katalizatorem wydarzeń wokół głównej bohaterki staje się tajemniczy rękopis, podpisany literą H, mogący zachwiać zarówno przyszłością wydawnictwa, jak i relacjami między jego właścicielami. Niestety dla nas, czytelników, bohaterka czyta nam tylko początek rękopisu, a później go podpala, żeby się go pozbyć. Przez co jest jedyną osobą znającą jego treść (ale czy na pewno jednyną?).

Najbardziej podobało mi się to, że Ravatn nie próbuje zrobić z tej historii thrillera za wszelką cenę. To przede wszystkim kameralny dramat rodzinny, w którym największe emocje rodzą się z rozmów, przemilczeń i wzajemnych pretensji. Klimat odizolowanej wyspy tylko potęguje poczucie, że bohaterowie nie mają dokąd uciec, ani przed sobą nawzajem, ani przed przeszłością.

Jednocześnie właśnie tutaj pojawia się mój największy problem z tą książką. Autorka pisze bardzo spokojnie i niespiesznie. Momentami miałem wręcz ochotę ją popędzić, bo choć dialogi są dobrze napisane, a bohaterowie wiarygodni, to fabuła rozwija się naprawdę powoli. Zdarzały się fragmenty, podczas których czekałem, aż historia w końcu zrobi krok do przodu. Rozumiem, że taki rytm był świadomym wyborem, ale mnie chwilami brakowało większej dynamiki.

Bardzo dobrze wypada natomiast sam obraz rodzinnego biznesu. Ravatn pokazuje, że przekazanie firmy kolejnemu pokoleniu to nie tylko decyzje finansowe czy strategiczne, ale przede wszystkim starcie charakterów, ambicji i różnych wizji przyszłości. To właśnie ten aspekt zainteresował mnie najbardziej. Samo wydawnictwo jest tu właściwie kolejnym członkiem rodziny - czymś, o co wszyscy walczą, choć każdy z zupełnie innych powodów.

„Doggerland” przekonało mnie do Agnes Ravatn bardziej niż „Goście”. Nadal uważam, że jej styl jest bardzo powolny i wymaga cierpliwości, ale tym razem miałem poczucie, że prowadzi do znacznie ciekawszych wniosków. To nie jest książka pełna zwrotów akcji, lecz kameralna opowieść o rodzinie, władzy, ambicji i odpowiedzialności za dziedzictwo. Gdyby tylko autorka odrobinę przyspieszyła tempo, ocena mogłaby być jeszcze wyższa.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum1piorunów

@WujekAlien opis tej książki brzmi jak gotowy pomysł na scenariusz, ciekawe, kiedy ekranizacja w kinach

Lider1piorunów

@Telezajaczek poprzednia książka autorki też brzmiała jak scenariusz na film, może nawet bardziej, ale 4 lata później cicho o ekranizacji :)
Fabuła „Gości”: Para jadzie na wakacje do domu bogatych znajomych, podczas ich nieobecności i wszystkim dookoła mówią, że są równie bogaci. Szybko się okazuje, że mają dużo kompleksów i nie pasują do tego stylu życia, w który chcieli się wprosić.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

19piorunów

1104 + 1 = 1105

Tytuł: Sądny dzień Carla

Autor: Matt Dinniman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 8/10

Po świetnym pierwszym tomie miałem spore oczekiwania wobec kontynuacji. Na szczęście "Sądny dzień Carla" nie tylko ich nie zawiódł, ale wręcz utwierdził mnie w przekonaniu, że Dungeon Crawler Carl to jedna z najbardziej pomysłowych serii litRPG, jakie czytałem. Z perspektywy czasu mogę nawet powiedzieć, że drugi tom podobał mi się bardziej od pierwszego.

Historia rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyły się wydarzenia z poprzedniej części. Carl i jego niezastąpiona towarzyszka, kotka Pączuś, schodzą na kolejny poziom (3) lochu , gdzie czekają na nich jeszcze bardziej absurdalne wyzwania, śmiertelne pułapki i przeciwnicy, których wyobraźnia autora zdaje się nie mieć końca. Równocześnie coraz więcej dowiadujemy się o zasadach funkcjonowania samego "show", jego organizatorach i o tym, że cały ten krwawy spektakl ma znacznie większy wymiar niż zwykła walka o przetrwanie. Do tego dochodzi oczywiście Kurozaur, który po raz kolejny udowadnia, że w tej serii nawet najbardziej absurdalne pomysły potrafią działać zaskakująco dobrze.

Największą siłą książki pozostaje dla mnie doskonałe wyważenie humoru i dramatyzmu. Dinniman potrafi w jednym rozdziale doprowadzić mnie do śmiechu przez kompletnie odjechaną sytuację lub dialog z Pączusiem, by chwilę później przypomnieć, że stawka jest jak najbardziej realna, a śmierć bohaterów jest czymś więcej niż tylko kolejną mechaniką gry. Dzięki temu świat nie sprawia wrażenia wyłącznie komediowej parodii gier RPG.

Bardzo podobało mi się również to, że drugi tom nie ogranicza się do dokładania kolejnych potworów i poziomów lochu. Autor rozwija zarówno świat przedstawiony, jak i samych bohaterów. Carl coraz lepiej odnajduje się w swojej roli, ale jednocześnie coraz mocniej odczuwa ciężar odpowiedzialności za innych. Z kolei Pączuś to już nie tylko źródło humoru. Nadal kradnie każdą scenę, w której się pojawia, ale staje się też pełnoprawną bohaterką, bez której trudno wyobrazić sobie tę serię.

To, co najbardziej doceniam, to fakt, że Dinniman nie spoczął na laurach. Zamiast powtórzyć schemat pierwszego tomu, rozwija niemal każdy element świata. Poznajemy więcej zasad rządzących tym kosmicznym widowiskiem, coraz lepiej rozumiemy motywacje różnych frakcji i zaczynamy dostrzegać, że za całą historią kryje się znacznie większa intryga niż zwykłe przechodzenie kolejnych poziomów. Dowiadujemy się też, że te widowisko ma zasady, które nie tylko można naginać, ale również ignorować raz na grę, jeśli się jest jednym z zasadoustalaczy, o czym boleśnie przekonują się nasi bohaterowie i czują się oszukani.

Po drugim tomie jestem już praktycznie pewien, że to nie jest seria, którą czyta się wyłącznie dla systemu RPG czy walk z potworami. Owszem, wszystkie elementy charakterystyczne dla gatunku są tutaj obecne, ale najważniejsi pozostają bohaterowie i relacje między nimi. To właśnie Carl, Pączuś i cała galeria zwariowanych postaci sprawiają, że z ogromną przyjemnością przewraca się kolejne strony.

2 tom utwierdził mnie w przekonaniu, że Dungeon Crawler Carl ma potencjał na jedną z moich ulubionych serii. Drugi tom rozwija wszystko to, co działało w pierwszym, dodaje jeszcze więcej humoru, emocji i szaleństwa, dodaje trochę elementów gore i vibe "oszukać przeznaczenie", a przy tym nie zapomina o budowaniu większej historii. Jeśli kolejne części utrzymają ten poziom, to zapowiada się naprawdę wyjątkowa przygoda, której już nie mogę się doczekać.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Książki

7piorunów

Właśnie ogłoszono długą listę nagrody Bookera 2026.

Na liście znalazło się 13 książek napisanych po angielsku, z datą publikacji między 1 października 2025, a 30 września 2026.

22 września lista ta zostanie skrócona do 5-6 pozycji, a zwycięska książka zostanie ogłoszona 9 listopada 2026.

Wszystkie książki z długiej listy:

* Chloe Aridjis - “The Shadow of the Object”

* Emma Cline - “Switzy”

* Makenna Goodman - “Helen of Nowhere”

* M. John Harrison - “The End of Everything”

* Marlon James - “The Disappearers” (zwycięzca z 2015 roku za “Krótką historię siedmiu zabójstw”)

* Luke Kennard - “Black Bag”

* Kenan Orhan - “The Renovation”

* Rebecca Perry - “May We Feed the King”

* Gwendoline Riley - “The Palm House”

* Elizabeth Strout - “The Things We Never Say” (laureatka Pulitzera z 2009 roku)

* Douglas Stuart - “John of John” (zwycięzca z 2020 roku za “Shuggie Bain”)

* Djamel White - “All them dogs”

* Missouri Williams - “The Vivisectors”

Mistrz7piorunów

@WujekAlien to teraz znaleźć taką, która będzie najmniej anglocentryczna i najbardziej eksponująca problemy bardzo lokalnego środowiska bądź kultury i mamy pewnego zwycięzcę

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

19piorunów

1094 + 1 = 1095

Tytuł: Alter Ego

Autor: Emelie Schepp

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Norstedts

Format: ebook

Liczba stron: 407

Ocena: 8/10

8 Tom przygód Jany Berzelius.

Po 7 tomach serii przetłumaczonych na język polski, przyszła kolej na najtrudniejsze wyzwanie, czyli tom 8 (możliwe, że ostatni), który wydany został tylko w języku duńskim 😒 Zmuszenie AI, żeby mi go przetłumaczyło i nie "domyśliło się", że łamie prawa autorskie, było dość trudnym wyzwaniem, ale ostatecznie się udało i miałem okazję ją przeczytać w całości.

Ale wracając do recenzji książki:

Sięgnąłem po nią, bo ta seria jest jednym z niewielu powiewów swieżości w świecie nudnych i odtwórczych kryminałów. Nasza główna bohaterka - Jana Berzelius jest prokuratorką, ale jednocześnie zabójczynią, która do tego 2 zawodu była szkolona już od dziecka. A przeszłość dość mocno komplikuje jej życie, od kiedy pojawił się w nim inny zabójca, którego łączy z nią dzieciństwo. Może nie brzmi to jakoś spektakularnie, ale czytanie o tym jak Jana próbuje zatajać swoją przeszłość przed partnerem, którego misją życiową stało się jej poznanie i przy okazji prowadzi śledztwa, które musi co chwilę przerywać by ratować "brata" jest na prawdę wciągające i unikalne.

Alter Ego to jedna z tych książek, które od początku wrzucają czytelnika w sam środek wydarzeń. Brutalne morderstwo matki (Vesny) i syna (Lucasa), ciężko ranny ojciec (Evan) znaleziony niedaleko miejsca zbrodni oraz jedyna ocalała - sparaliżowana poruszająca się na wózku (Linn) - tworzą bardzo mocny punkt wyjścia. Wszystkie dowody szybko zaczynają wskazywać na Evana, ale jego wersja wydarzeń, choć pełna dziur, nie do końca pasuje do tego, co policja znajduje w domu.

Główny wątek naprawdę mocno mnie wciągnął. Śledztwo rozwija się dynamicznie, a kolejne informacje regularnie zmieniają sposób patrzenia na całą sprawę. Najpierw pojawiają się problemy finansowe Evana i konflikt z byłą żoną, później groźby, włamanie, skradzione lekarstwa oraz coraz bardziej niepokojące tajemnice Lucasa. Autorka sprawnie podsuwa kolejne rozwiązania, a każde z nich przez pewien czas wydaje się całkiem przekonujące. Przekonujące również dla czytelnika, który z każdym kolejnym tropem wie więcej i wyciąga podobne wnioski do śledczych.

Najlepiej wypada stopniowe odkrywanie prawdy o rodzinie Bergerów. Vesna i Lucas początkowo są jedynie ofiarami, Linn bezbronnym świadkiem, a Evan głównym podejrzanym. Z czasem ten obraz całkowicie się rozpada, a puzzle co raz mniej pasują. Zwykła zagadka kryminalna zamienia się więc w bardzo mroczną historię o przemocy, manipulacji i rodzinie, w której niemal każdy był ślepy na to, co się w niej działo.

Bardzo dobrze poprowadzony są również wątki innych podejrzanych. Wszystkie tropy mówią nam o nich więcej z każdą stroną. Każdy kolejny podejrzany ma mocny motyw, przebywa w okolicy domu i rodziny, a dowody zdają się świadczyć na ich niekorzyść. Po poznaniu prawdy uważam, że wiele z tych tropów dalej wydaje się być prawdopodobnych, choć to jak zagadkę wyjaśniła autorka było najbardziej przekonujące.

Trochę słabiej wypada dla mnie poboczny wątek Jany, Danila, Karla i Pera. Jest ważny dla całej serii (8 tomów) i rozwija tajemnicę przeszłości Jany, ale momentami jest zbyt nudny i odciąga uwagę od znacznie ciekawszego głównego śledztwa. Podobnie relacja Jany i Pera zaczyna się nieco powtarzać: on chce poznać prawdę o niej, ona nadal ją przed nim ukrywa, a Danilo ponownie komplikuje ich życie.

Chwilami miałem też poczucie, że w jednej historii znalazło się odrobinę za dużo dramatycznych wydarzeń. Mamy morderstwo, mroczne wydarzenia w rodzinie, pościg, tajną organizację i walkę 3 wyszkolonych zabójców.

Mimo wszystko książka zrobiła dokładnie to, czego oczekuję od dobrego kryminału - mocno mnie wciągnęła i cały czas chciałem wiedzieć, kto mówi prawdę i jak łączą się ze sobą wszystkie tropy. Rozwiązanie głównej zagadki jest zaskakujące, ale jednocześnie satysfakcjonujące i wynika z wcześniej pozostawionych wskazówek.

8 tom przygód Jany to bardzo dobry, mroczny i sprawnie skonstruowany kryminał. Nie wszystkie poboczne historie angażowały mnie równie mocno, ale zagadka rodziny Bergerów, kolejne odkrywane tajemnice i dobrze przygotowany finał sprawiły, że trudno było mi się od tej książki oderwać. Ogólnie jest to bardzo dobra seria, która była dla mnie sporym powiewem świeżości i mroku, którego dawno nie widziałem w kryminałach, ostatnio w serii z Robertem Hunterem Chrisa Cartera.

Zakończenie jest dla mnie trochę zbyt otwarte, choć liczyłem, że będzie to finał tej historii, to jest szansa, na tom numer 9. O tomach połówkowych (opowiadających o wydarzeniach między tomami) czy tomie 0.1 nie wspomnę, bo na to szansa jest zawsze.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 145/128

Lider

w Książki

10piorunów

Doby wieczór,
Dziś przychodzę do Was z promocją Wydawnictwa Filtry -50% na książki z okazji odpalenia nowej strony internetowej - LINK do promocji

Promocja nie ma informacji o dacie zakończenia, a objętę są nią wszystkie książki, ebooki i audiobooki (z wyłączeniem zapowiedzi).

Mistrz4piorunów

Ale gdyby ktoś jednak był zainteresowany, moje polecajki książek:

* Przywiązania (IMO 6/10)

* Śmierć Viveka Ojiego (IMO 7/10)

* Potosí. Góra, która zjada ludzi (IMO 8/10)

* Świetlista republika (IMO 9/10)

* Dwa razy czerwiec (IMO 7/10)

Na mojej półce leżą do przeczytania:

* Stoner (dotychczasowe recenzje na Hejto nr 1, nr 2, nr 3), średnia z ich ocen 8,33

* Anomalia (brak recenzji na Hejto)

Książki na mojej liście do kupienia:

* Szóste wymieranie. Historia nienaturalna (brak recenzji na Hejto)

* Żądło (brak recenzji na Hejto)

* Kos kos jeżyna (brak recenzji na Hejto)

* Nasze wieczory (brak recenzji na Hejto)

* Pociecha rzeczy okrągłych (brak recenzji na Hejto)

* Niedobry zwyczaj (brak recenzji na Hejto)

#bookmeter 7+1=8 Tytuł: Śmierć Viveka Ojiego Autor: Akwaeke Emezi Gatunek: - bojowonastawionaowca#bookmeter 7+1=8 Tytuł: Śmierć Viveka Ojiego Autor: Akwaeke Emezi Gatunek: powieść Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Powieść pochodząca z Nigerii, która zdaniem licznych mediów zagranicznych została uznana za najlepszą książkę 2020 roku. Czy ja bym tak powiedział? ZdecydowanieHejto
Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

16piorunów

1077 + 1 = 1078

Tytuł: Rzeki Londynu

Autor: Ben Aaronovitch

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: ebook

Liczba stron: 424

Ocena: 6/10

Do sięgnięcia po 1 tom serii zachęciła mnie zapowiedź premiery 3 tomu, która ma mieć miejsce za około 2 tygodnie.

Przyznam, że po "Rzekach Londynu" spodziewałem się trochę więcej. Sam pomysł na połączenie kryminału z urban fantasy jest naprawdę świetny. Główny bohater, młody policjant Peter Grant, podczas zabezpieczania miejsca zbrodni przesłuchuje... ducha. To wydarzenie sprawia, że trafia pod skrzydła inspektora Thomasa Nightingale'a – ostatniego angielskiego czarodzieja-policjanta zajmującego się sprawami, których zwykłe wydziały Scotland Yardu nie potrafią wyjaśnić. Od tego momentu Peter uczy się magii, poznaje ukryty świat Londynu zamieszkiwany przez duchy, bóstwa rzek i inne nadprzyrodzone istoty, jednocześnie próbując rozwiązać sprawę serii brutalnych morderstw powiązanych z tajemniczym Panem Punchem. Sam zarys fabuły brzmi naprawdę intrygująco i właśnie dlatego miałem wobec tej książki spore oczekiwania.

Największym problemem okazało się jednak wykonanie. Przez dużą część książki miałem wrażenie, że autor bardziej skupia się na przedstawianiu zasad funkcjonowania magicznego Londynu (a i to wychodzi mu słabo) niż na prowadzeniu samej historii. Kolejne elementy świata są ciekawe - personifikacje londyńskich rzek, magia oparta na nauce czy policyjne podejście do zjawisk nadprzyrodzonych naprawdę mają potencjał, ale sama intryga kryminalna często schodzi na dalszy plan. Tempo jest nierówne, pojawia się sporo dygresji i momentami trudno poczuć, że fabuła rzeczywiście zmierza do jakiegoś konkretnego celu. Dopiero pod koniec książka wyraźnie przyspiesza, ale dla mnie było to trochę za późno.

Jeśli chodzi o bohaterów, również pozostał pewien niedosyt. Peter Grant jest sympatycznym protagonistą i jego droga od zwykłego posterunkowego do ucznia Nightingale'a zapowiada się interesująco, jednak w pierwszym tomie nie zdążyłem się z nim mocniej zżyć. Thomas Nightingale to chyba najciekawsza postać całej książki - tajemniczy, opanowany i sprawiający wrażenie człowieka, który wie znacznie więcej, niż mówi. Szkoda tylko, że autor nie poświęca mu więcej uwagi. Podobnie jest z postaciami trzecioplanowymi. Każda z nich ma potencjał, ale na razie bardziej zapowiada przyszłe wydarzenia, niż rzeczywiście odgrywa dużą rolę w tej historii.

Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego z tą książką. Świat ma spory potencjał i widać, że autor stworzył fundament pod dłuższą serię. Jestem jednak trochę zawiedziony tym pierwszym tomem. Liczę, że kolejne części rozwiną się nie tylko pod względem bohaterów, ale również samej historii. Bo na razie "Rzeki Londynu" bardziej sprawiają wrażenie długiego wprowadzenia do uniwersum niż samodzielnej, w pełni satysfakcjonującej opowieści. A potencjał jest tu zdecydowanie większy niż to, co udało się pokazać w pierwszym tomie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 142/128

Lider

w Książki

21piorunów

1073 + 1 = 1074

Tytuł: Śmierć w Wenecji

Autor: Thomas Mann

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi

Format: ebook

Liczba stron: 126

Ocena: 6/10

Kontynuując czytanie Manna, tak, żeby przypadkiem nie przeczytać "Czarodziejskiej góry" - odcinek 4 😉

To jedna z tych książek, które bardziej się analizuje niż czyta. Fabuła jest tu zaledwie pretekstem do rozważań o sztuce, pięknie, starości, przemijaniu i cienkiej granicy między zachwytem, a niezdrową obsesją. To kolejna książka, którą z początku wrzuciłbym do jednego worka z "Lilitą", "Hańbą" czy "Stonerem", ale jednak obsesja i zauoczenie są tu inne.

Ale zacznijmy od początku:

Thomas Mann nie spieszy się z opowiadaniem historii i od samego początku daje do zrozumienia, że najważniejsze wydarzenia rozgrywają się nie w Wenecji, ale w głowie głównego bohatera.

Gustav von Aschenbach, uznany pisarz, przyjeżdża do Wenecji w poszukiwaniu odpoczynku i twórczego natchnienia. Tam poznaje Tadzia - młodego Polaka, którego niezwykła uroda staje się dla niego symbolem idealnego piękna. Z czasem niewinny zachwyt przeradza się w obsesję, a jednocześnie nad miastem zawisa widmo epidemii cholery, skrzętnie ukrywanej przed turystami. Mann prowadzi tę historię bardzo subtelnie, bardziej sugerując emocje i motywacje bohatera, niż nazywając je wprost.

Największym atutem tej noweli jest klimat. Wenecja staje się niemal osobnym bohaterem – piękna, elegancka, ale jednocześnie powoli gnijąca i skrywająca niewygodną prawdę. To świetna metafora samego Aschenbacha i jego stopniowego rozpadu. Podobało mi się również to, jak autor pokazuje konflikt między rozsądkiem a namiętnością oraz pytanie o to, czy pogoń za absolutnym pięknem zawsze musi prowadzić do samozniszczenia.

Jednocześnie jest to książka, która wymaga od czytelnika sporo cierpliwości. Styl Manna jest ciężki, pełen opisów i filozoficznych odniesień. Chwilami miałem wrażenie, że więcej czasu poświęca analizowaniu symboli niż prowadzeniu samej historii. Dodatkowo fabuła jest bardzo skromna, więc jeśli ktoś oczekuje dynamicznych wydarzeń, raczej się rozczaruje.

"Śmierć w Wenecji" to ponad 100-letnia klasyka, którą warto znać, ale zdecydowanie nie jest to lektura obowiązkowa. Doceniam jej warstwę symboliczną, atmosferę i ponadczasowe pytania o naturę człowieka, choć momentami brakowało mi większego zaangażowania emocjonalnego i bardziej wyrazistej historii.

To książka, która zostawia po sobie sporo tematów do przemyślenia, ale jednocześnie nie zostawia przyjemności z samego czytania. Choć to przecież nie jest obowiązek. Mnie lekko rozczarowała i była najsłabszą książką w dorobku autora.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Książki

16piorunów

1072 + 1 = 1073

Tytuł: Bezprawie

Autor: Remigiusz Mróz

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

Liczba stron: 496

Ocena: 5/10

Jednym z moich celów czytelniczych na ten rok było sprawdzenia jak sobie radzą autorzy, od których się odbiłem oraz serie, które porzuciłem. I tu z pomocą w jego realizacji przyszedł 20 tom przygód Chyłki i Zordona.

Tak, dobrze czytacie - 20. Trudno mi trochę uwierzyć, że seria która jawiła mi się jako odtwórcza już po 4-5 tomach (bo chyba wtedy ją porzuciłem), dotrwała do 20 tomów. No ale może to tylko moje złudne wrażenie, że było aż tak źle. Po przeczytaniu kilku pierwszych tomów odłożyłem ją na bok i przez długi czas nie czułem potrzeby, żeby kontynuować tę historię.

Teraz postanowiłem sprawdzić, co słychać u Chyłki i Zordona oraz jak przez ten czas rozwinęły się ich losy. "Bezprawie" okazało się dla mnie bardziej spotkaniem ze starymi bohaterami niż książką, która rozbudziła moją fascynację tą serią.

Tym razem duet prawników podejmuje się obrony policjanta oskarżonego o śmiertelne pobicie młodego mężczyzny. Szybko okazuje się jednak, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo oskarżony przed lata działał pod przykrywką w świecie przestępczym i do tego odegrał ważną rolę w życiu samych bohaterów. Równolegle Chyłka mierzy się z osobistymi problemami dotyczącymi rozwodu siostry i szansą na odebranie jej siostrzenicy, przez co zawodowe i prywatne wątki nieustannie się przeplatają. Aż do tego stopnia, że dzieci Chyłki i Zordona zostają porwane, a oni dostają prawnicze ultimatum, którego niedotrzymanie zakończy żywot maluszków.

Największym atutem książki pozostają sami bohaterowie. Ich relacja, wzajemne docinki i charakterystyczny sposób prowadzenia rozmów nadal mają w sobie coś, co wyróżnia tę serię. To właśnie ten element i ich relacja, sprawiły, że wróciłem do ich świata.

Niestety sama fabuła mnie mocno zawiodła. Miałem wrażenie, że wiele rozwiązań jest mocno przerysowanych, a kolejne zwroty akcji bardziej próbują zaskoczyć niż wynikają z naturalnego rozwoju wydarzeń. Im dalej w książkę, tym częściej łapałem się na tym, że zamiast angażować się w śledztwo, po prostu płynę z nurtem wydarzeń, czekając na kolejny obowiązkowy twist.

Być może właśnie dlatego uświadomiłem sobie, dlaczego kiedyś porzuciłem tę serię. Mróz nadal potrafi pisać bardzo dynamicznie i trudno odmówić mu umiejętności budowania tempa, ale dla mnie coraz trudniej zawiesić niewiarę i zaakceptować niektóre rozwiązania fabularne. W efekcie zamiast emocji pojawiało się raczej poczucie, że historia mogłaby być znacznie bardziej wiarygodna. Sam wątek porzucenia zwłok w lesie, tuszowania godziny śmierci denata, z oszukaniem GPSu w aucie, jest mocno naciągany. A jeszcze bardziej, to jak szybko polskie służby wpadają na to, że to była jednak Chyłka. Te same służby, które w ostatnich aferach, o których czytamy, tygodniami jak nie miesiącami, czekają na przesłuchanie kluczowych świadków i głównych podejrzanych. A tu nagle w niecały tydzień po "zbrodni" na gangusie, wjeżdzają Chyłce do biura i ją aresztują, jako jedyną podejrzaną. Bo przeciesz szczupła kobieta spokojnie sama dała sobie radę z rosłym napakowanym czeczenem, a później go jeszcze wtargała do auta, wywiozła do lasu i wyrzuciła między drzewami. Brzmi jak jedyny słuszny trop, nie ma sensu szukać dalej xD

Nie żałuję jednak tego powrotu. Fajnie było sprawdzić, co przez te lata wydarzyło się u Chyłki i Zordona, nawet jeśli nie przekonało mnie to do stałego powrotu do całej serii i nadrobienia poprzednich tomów. To było bardziej spotkanie z bohaterami, których kiedyś polubiłem, niż lektura, która na nowo rozbudziła mój entuzjazm.

Czy zaskoczyło mnie to, że ich ralacja jest dalej w trybie, jak status związku "to skomplikowane" na Facebooku, mają 2 dzieci i co chwilę wpadają w tarapaty, które mogą się zakończyć śmiercią kogoś z członków rodziny? Nic a nic. Bo już to czytałem w pierwszych tomach.

Ostatecznie "Bezprawie" pozostawiło mnie z mieszanymi odczuciami. To książka, którą czyta się szybko (audiobooka wciągnąłem w nieco ponad 3h), ale zapewne równie szybko o niej zapomina. Dla wiernych fanów serii będzie kolejnym rozdziałem dobrze znanej historii. Dla mnie okazała się raczej potwierdzeniem, że choć do Chyłki warto czasem zajrzeć z ciekawości, to dalej mam do niej takie zarzuty, jakimi kończyłem poprzednią z nią przygodę.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

17piorunów

1065 + 1 = 1066

Tytuł: Zmuś mnie

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10

Po dwudziestu tomach przygód Jacka Reachera trudno oczekiwać rewolucji. I całe szczęście, bo „Zmuś mnie” wcale nie próbuje nią być. Wbrew tytułowi, wcale się nie czuję być zmuszony czytać ją i kolejne tomy. To książka, która bardzo dobrze pokazuje, dlaczego ta seria od tylu lat cieszy się taką popularnością. Dla jednych będzie kolejną powtórką sprawdzonego schematu. Dla mnie jest natomiast esencją tego, czym Reacher zawsze był.

Historia zaczyna się bardzo po reacherowemu. Jack trafia do niewielkiego miasteczka o intrygującej nazwie Matczyny Spoczynek. Nie kieruje nim żaden wielki plan ani misja. Jest po prostu ciekawy. A jak wiadomo, ciekawość Reachera niemal zawsze kończy się odkryciem czegoś, czego lokalni mieszkańcy bardzo nie chcieliby ujawniać. Szybko okazuje się, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się kolejna mroczna tajemnica.

I właśnie za to lubię tę serię.

Nie potrzebuję, żeby Reacher ratował świat, współpracował z międzynarodowymi agencjami wywiadowczymi czy latał prywatnymi odrzutowcami. To już przerabialiśmy i jak pisałem przy Sprawie osobistej, zupełnie mnie to nie przekonało. Reacher najlepiej działa wtedy, gdy trafia do małego miasteczka, zadaje jedno pytanie za dużo i nagle okazuje się, że ktoś bardzo chciałby, żeby już więcej żadnych pytań nie zadawał, bo nadepnął mu na odcisk. Zmuś mnie wraca właśnie do tego sprawdzonego schematu.

Oczywiście można zarzucić Childowi, że po raz kolejny korzysta z tych samych motywów. Samotny włóczęga. Małe miasteczko. Piękna kobieta (o egzotycznej urodzie) pomagająca w śledztwie. Lokalna tajemnica. Grupa ludzi, którzy myślą, że uda im się zastraszyć Reachera. To wszystko już było. I pewnie jeszcze będzie.

Tylko że… ja właśnie po to sięgam po kolejne tomy.

Mam wrażenie, że Reacher jest dla mnie trochę jak ulubiony serial oglądany po raz kolejny. Nie chodzi o zaskoczenie, tylko o komfort powrotu do czegoś znajomego. Wiem, czego mogę się spodziewać, a Lee Child bardzo rzadko zawodzi w dostarczeniu dokładnie tego, po co sięgnąłem. Do tej pory tylko 1 z 20 tomów mnie serio zawiódł, więc 95% skuteczności i ja to kupuję 😉

Może to moje guilty pleasure. A może po prostu jedna z tych serii, które przez lata wypracowały własną tożsamość i nie próbują na siłę udowadniać, że potrafią być czymś innym. Kiedy dopada mnie zastój czytelniczy, Reacher jest jednym z pierwszych bohaterów, po których sięgam. Wiem, że dostanę dynamiczną historię, kilka świetnych dialogów, bohatera rozwiązującego problemy pięściami i głową oraz satysfakcję z kolejnej dobrze opowiedzianej sensacyjnej historii.

I chyba najbardziej cieszy mnie to, że przede mną wciąż jeszcze sporo tej serii. Choć głównych powieści jest już 31, ja dopiero dotarłem do dwudziestego tomu. Do tego dochodzą jeszcze nowelki i opowiadania, których nawet nie zacząłem. To bardzo przyjemna świadomość - wiedzieć, że z ulubionym bohaterem czeka mnie jeszcze setki godzin wspólnych przygód.

„Zmuś mnie” nie jest najlepszym tomem serii. Nie próbuje też wywracać jej do góry nogami. Jest za to bardzo dobrym przypomnieniem, dlaczego od dwudziestu książek z taką przyjemnością wracam do Jacka Reachera. Gdyby mnie ktoś zapytał, czy jest seria o Reacherze, to „Zmuś mnie”, idealnie odpowiada na te pytanie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

33piorunów

1062 + 1 = 1063

Tytuł: Harry Potter and the Methods of Rationality - Book 1

Autor: Eliezer Yudkowsky

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: HPMOR.com

Format: ebook

Liczba stron: 357

Ocena: 8/10

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem fanfik, który z taką łatwością przekracza granicę między zabawą cudzym światem, a pełnoprawną powieścią. HPMOR bierze na tapet dobrze znane uniwersum Harry’ego Pottera i zadaje jedno, pozornie proste pytanie: co by było, gdyby Harry wychował się nie u Dursleyów, ale w domu naukowca? Efekt jest zaskakująco wciągający. Zamiast chłopca, który intuicyjnie pakuje się w kolejne przygody, dostajemy jedenastoletniego racjonalistę, który próbuje zrozumieć magię metodą naukową, kwestionuje wszystko, co słyszy i każdą hipotezę próbuje zweryfikować eksperymentalnie.

Fabuła pierwszej księgi w dużej mierze pokrywa się z początkiem "Kamienia Filozoficznego" - do czasu. Harry odkrywa, że magia istnieje, trafia na Ulicę Pokątną, poznaje Draco Malfoya, otrzymuje różdżkę, zostaje przydzielony do domu - Ravenclaw i rozpoczyna naukę w Hogwarcie. Tyle że niemal każda z tych scen została napisana od nowa. Autor nie próbuje opowiedzieć historii Rowling własnymi słowami - wykorzystuje jej wydarzenia jako punkt wyjścia do zupełnie innych rozmów, przemyśleń i relacji między bohaterami. Dzięki temu nawet doskonale znając oryginał, nie miałem poczucia, że czytam to samo, wręcz przeciwnie. Sporą zmianą jest jednak to, że do świata magii, Harrego wprowadza Profesor McGonagall i to ona ma za zadanie udowodnić mu, że świat magii istnieje i jest wart pozniania.

Największą siłą tej książki są dialogi. Uwielbiałem momenty, w których Harry dyskutuje z McGonagall o metodzie naukowej, rozkłada na czynniki pierwsze poglądy Draco Malfoya, prowadzi psychologiczne eksperymenty na jego ojcu Lucjuszu czy zadaje nauczycielom pytania, których nikt wcześniej nie odważył się postawić. Bardzo podobało mi się również to, że autor nie sprowadza bohaterów do prostych ról. Draco nie jest po prostu zarozumiałym antagonistą, Lucjusz okazuje się znacznie bardziej złożony niż u Rowling, a profesor Quirrell od pierwszego pojawienia się, kradnie każdą scenę, w której występuje. Mam też wrażenie, że relacja Harry'ego z Hermioną została napisana znacznie ciekawiej niż w oryginale - opiera się przede wszystkim na wzajemnym szacunku i intelektualnym partnerstwie, oboje są potwornie inteligentni i oboje kwestionują zastaną rzeczywistość, poznając ją z perspektywy wychowania z mugolami. U Rowling w pierwszym tomie Hermiona była kujonką, która musiała nadrobić dzieciństwo, które inni czarodzieje mogli poświęcić na poznawianie świata magii, a Harry był ciamajdo-fajtłapą z piętnem w postaci 2 blizn - nazwiska i tej na czole, który leciał głównie na farcie. Tu jest zupełnie inaczej.

Jednocześnie HPMOR nie jest książką dla każdego. Momentami bardziej przypomina wykład z psychologii poznawczej, teorii decyzji czy rachunku prawdopodobieństwa niż powieść fantasy. Autor regularnie zatrzymuje akcję, aby pozwolić Harry'emu tłumaczyć błędy poznawcze, twierdzenie Bayesa czy mechanizmy manipulacji. Mnie to w większości przypadków bawiło i angażowało, ale były fragmenty, w których miałem ochotę wrócić do samej historii zamiast kolejnego eseju o racjonalności. Harry również bywa chwilami aż za błyskotliwy – trudno uwierzyć, że jedenastolatek potrafi prowadzić rozmowy na takim poziomie z praktycznie każdym dorosłym.

Najbardziej spodobało mi się jednak to, że autor nie próbuje udowodnić, iż racjonalność daje odpowiedź na wszystko. Wręcz przeciwnie. Im więcej Harry wie, tym częściej odkrywa, jak wiele jeszcze nie rozumie. Jego największą siłą nie jest inteligencja, ale gotowość do zmiany zdania, kiedy pojawiają się nowe dowody. To podejście bardzo dobrze współgra z motywem badania magii jak nieodkrytej gałęzi nauki i sprawia, że świat Rowling zyskuje zupełnie nową perspektywę.

Pierwsza księga kończy się bardziej obietnicą niż kulminacją. To dopiero początek większej historii, ale już na tym etapie widać, że autor ma bardzo konkretny plan i konsekwentnie go realizuje. Jeśli ktoś szuka wiernej adaptacji Harry’ego Pottera, raczej się odbije. Jeśli jednak lubi czytać książki, które bawią się znanym materiałem i zmuszają do myślenia, HPMOR jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.

Dla mnie 8/10. To jeden z najbardziej oryginalnych retellingów znanego świata, jakie czytałem w życiu. Nie wszystkie filozoficzne rozważania mnie porwały i czasami autor przesadza z intelektualnymi popisami Harry'ego, ale liczba świetnych pomysłów, błyskotliwych dialogów i świeżego spojrzenia na uniwersum Pottera zdecydowanie wynagradza te słabsze momenty. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo bardzo spodobała mi się ilość róznic względem materiału źródłowego.

Jest to fanfik, więc musicie pamiętać, że nie dostaniecie go w polskim tłumaczeniu, ale za to jest za darmo, zarówno w formacie PDF, EPUB, jak i w audiobooku na Spotify.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

dużo skomplikowanego słownictwa?

Lider6piorunów

@Hoszin nie, może nie jest to książka dla 11-latków, ale z punktu widzienia dorosłego, nie ma w niej nic trudnego :smiley:
Mieszanka podstaw filozofii, psychologii, analizy czy ekonomii, ale bez bariery wejścia.

Mistrz3piorunów

@WujekAlien kolega prosi o link

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca jest jeszcze kilka innych wariantów retellingu HP, m.in. Historia Harrego widziana oczami Hermiony lub Rona, czy seria, która zaczyna się od finalnej bitwy (z 7 tomu), która kończy się śmiercią wszystkich po za 3 bohaterów.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Książki

10piorunów

Fabryka Słów właśnie wypuściła dodruk „Pana Lodowego ogrodu”, na ten moment jest dostępny w Świecie książki, ale niedługo trafi do innych księgarni.

https://www.swiatksiazki.pl/search/Pan%20lodowego%20ogrodu?customFilters=availability_status:1;publishers_ms:Fabryka%2520S%25C5%2582%25C3%25B3w

Tomy w twardej i miękkiej oprawie dostępne w cenach od 41 do 51 złotych za sztukę.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

35piorunów

1047 + 1 = 1048

Tytuł: Krótki pobyt w piekle

Autor: Steven L. Peck

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 123

Ocena: 8/10

Niepozorna, krótka książka, która robi z głową dużo więcej niż niejeden opasły tom filozoficznego science fiction. Punkt wyjścia jest prosty: człowiek umiera i trafia do piekła. Był chrześcijaniem, choć według piekielnego przewodnika, jedyną prawdziwą religią jest zoroastryzm. Tyle że to piekło nie jest klasycznym ogniem, smołą i widłami. To piekło czytelnika spacerowicza (ups) - biblioteka zawierającą wszystkie możliwe książki. Żeby się z niej wydostać, trzeba znaleźć jedną konkretną - własną, bezbłędną historię życia.

I właśnie w tym pomyśle siedzi największa siła tej książki. Peck bierze koncept Biblioteki Babel Borgesa (sam do niej nawiązuje) i zamienia go w bardzo osobiste, egzystencjalne piekło. Niby zadanie jest skończone. Niby książka istnieje. Niby kiedyś można ją znaleźć. Ale skala tego "kiedyś" jest tak absurdalna, że skończoność zaczyna zachowywać się jak nieskończoność. Bardzo podobała mi się ta filozoficzna rozkmina o wieczności, trudzie, nadziei i o tym, że czasami sama potencjalna iskierka sukcesu jest bardziej okrutna niż jej całkowity brak.

To nie jest horror, który straszy wyskakującym potworem zza regału. To horror skali. Horror monotonii. Horror myśli, że można iść dalej, iść przez tysiące, miliony, miliardy lat, i nadal być praktycznie w tym samym miejscu. Najlepsze jest to, że książka nie potrzebuje wielu stron, żeby ten ciężar zbudować. Im dalej, tym bardziej czuć, jak bohaterowi odpadają kolejne warstwy człowieczeństwa: wiara, przywiązania, ambicje, sens, a na końcu może nawet nadzieja.

Bardzo dobrze działa też kontrast między początkową "łagodnością" tego piekła a jego "prawdziwą" naturą. Są łóżka, jedzenie na życzenie, rozmowy, ludzie, nawet miłość i seks. Przez moment można pomyśleć, że to bardziej dziwny czyściec niż piekło. Ale właśnie dlatego później uderza mocniej, bo okazuje się, że największą karą nie jest ból fizyczny, tylko świadomość niewyobrażalnego dystansu między tobą, a wybawieniem.

Nie wszystko było dla mnie równie mocne. Momentami postacie poboczne są bardziej nośnikami idei niż pełnoprawnymi ludźmi, a sama konstrukcja jest bardziej przypowieścią niż klasyczną fabułą. Ale przy tej objętości i przy takim pomyśle zupełnie mi to nie przeszkadzało. To książka, która zostaje bardziej jako koncept, uczucie i niewygodna myśl niż jako historia z wieloma zwrotami akcji.

To bardzo celna, duszna i inteligentna książka. Krótka, ale zostawiająca po sobie długi cień. Najbardziej kupiła mnie właśnie ta nieskończona skończoność - świadomość, że koniec istnieje, tylko jest tak daleko, że dla człowieka właściwie niczym nie różni się od wieczności.

Do przeczytania książki zachęciła mnie okładka, ale totalnie inne miałem o niej wyobrażenie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

III tam, po prostu zbierasz braci i wrzucacie w otwór wszystko jak leci. Zamiast upiornej wieczności spiewacie shanty I gracie na loterii, bo może ktoś jednak w coś trafi.

Tak, miliard wobec nieskończoności ma takie same szanse, ale przynajmniej jesteś częścią wspólnoty.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

23piorunów

1041 + 1 = 1042

Tytuł: Kropla zepsucia

Autor: Robert Jackson Bennet

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

Liczba stron: 512

Ocena: 8/10

Po lekturze „jedynki" wracałem z apetytem na to samo: przytulny kryminał z potworami w tle, zamknięty pokój i Ana sypiąca błyskotliwymi dedukcjami zza przepaski na oczach. Dostałem coś zupełnie innego i to mnie zaskoczyło. Nie na minus, nie na plus, po prostu zaskoczyło.

Bennett wciąż buduje jeden z ciekawszych światów, jakie ostatnio czytałem: Święte Imperium Khanum żyje w cieniu lewiatanów, morskich potworów, z krwi których ludzie nauczyli się tworzyć modyfikatory ciała - dodające siły, pamięci, zmysłów. Śledczy duet się nie zmienia: genialna, ekscentryczna Ana Dolabra, która przez nadmiar bodźców nosi opaskę na oczach, i Din, czyli jej chodzące „oczy" o umyśle zmodyfikowanym tak, by niczego nigdy nie zapominał. On patrzy i rejestruje, ona wyciąga z tego wnioski.

I tu zaczynają się różnice. "Kropla zepsucia" startuje jak klasyczna zagadka - ktoś znika z pilnowanego pokoju, zostawia coś w sejfie, w okolicznościach z gatunku "to niemożliwe, a jednak" - ale bardzo szybko przestaje być kameralna. Bennett przenosi akcję z murów morskich do Yarrow, na wpół podbitego, gnijącego królestwa na obrzeżach Imperium i zamienia salonową "przytulną" łamigłówkę w polityczny thriller o kolonializmie, zepsuciu władzy i cenie, jaką się płaci za coś, co Imperium nazywa służbą. Tam, gdzie pierwszy tom był w gruncie rzeczy Holmesem w kostiumie dziwnego fantasy - przytulnym, zamkniętym, trochę zabawnym - drugi jest intrygą o dużo szerszym tchnieniu, z prawdziwym przeciwnikiem po drugiej stronie planszy. I to chyba największa zmiana: seria dostała wreszcie antagonistę, który realnie dorównuje Anie, zamiast być tylko kolejnym trupem do rozpracowania.

Zyskał również Din. W "jedynce" bywał głównie funkcją, trochę jeżdzącym odkurzaczem Roomba - chodzącą pamięcią i grzecznym narratorem. Tutaj dostaje własne życie wewnętrzne, wątpliwości, coś do stracenia, życie po za pracą, długi po ojcu i nagle robi się z niego pełnoprawny bohater, a nie tylko soczewka, przez którą oglądamy Anę. Świetnie wypada też nowa twarz po stronie lokalnej - cierpka, uzbrojona po zęby apotekarka -tropicielka, która wnosi do książki i humor i realny pazur.

Coś się przy tym zgubiło i byłbym nieuczciwy, gdybym to przemilczał: to chyba ta lekkość, za którą polubiłem tom pierwszy. Miejscami wyraźnie czuć, że autorowi bardziej zależy, by coś powiedzieć o imperiach, władzy i moralnym koszcie "porządku", niż po prostu bawić się zagadką. Kilka fragmentów w środku ciągnie się odrobinę za długo, zanim intryga znów przyśpieszy. Ale kiedy już przyśpiesza - trzyma czytelnika mocno w fotelu, a rozwiązanie jest dość uczciwe: wszystkie tropy leżą na stole, wystarczy je ze sobą połaczyć. Finał domyka rzecz z rozmachem i zostawia serię w miejscu, które sprawia, że po tom trzeci sięgnę bez wahania.

8/10, bo jest to zupełnie inna książka, niż się spodziewałem - bardziej polityczna, mroczniejsza, ambitniejsza i chyba właśnie dlatego dobra. Kto liczył na powtórkę z "Zatrutego kielicha", może na starcie kręcić nosem na zmianę tonu. Kto da się tej zmianie porwać, dostanie coś zdecydowanie większego niż kolejny sympatyczny kryminał z ogromnymi potworami w tle.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

14piorunów

Ledwie kilka ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Książki

11piorunów

Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocją urodzinową Wydawnictwa Poznańskiego i ich księgarni: Wydaje nam się.

Promocja _"Domowe Targi Książki"_ obowiązuje od 01.07.2026 do 05.07.2026 zarówno online pod LINKiem jak i stacjonarnie w księgarni na ulicy Fredry 8A w Poznaniu. Promocją objęte są wszystkie Książki i Ebooki.

Oprócz tej promocji znajdziecie również ksiązki z katalogu wyprzedażowego, których ceny zaczynają się od 7,50zł - LINK

Powodzenia w trzymaniu się swoich postanowień zakupowych ;)

Mistrz6piorunów

Jakby ktoś chciał jakieś polecajki, to ja polecam Apeirogon, Domosławskiego, Shuggie Bain, Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii, Kraj za murem, Kosmiczny wyścig. Zdumiewająca historia pierwszego człowieka, który opuścił Ziemię (te dwie jeszcze nieczytane przeze mnie, ale są na półce) czy serię reporterską 😛

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Książki

16piorunów

1017 + 1 = 1018

Tytuł: Piętno ciemności

Autor: Andrzej Pupin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

Liczba stron: 591

Ocena: 7/10

Po bardzo udanych „Rozbłyskach ciemności miałem nadzieję, że Andrzej Pupin domknie trylogię z równie dużym rozmachem. I choć „Piętno ciemności” nie jest książką idealną, to jest satysfakcjonującym finałem historii Jerzego i świata, który od pierwszego tomu coraz mocniej odsłaniał swoje mroczne oblicze.

Tym razem Jerzy wraca do więzienia (innego), ale role całkowicie się odwracają. Nie jest już człowiekiem działającym pod przykrywką strażnika - sam trafia za kratki jako więzień. Równolegle Barbara, która po wydarzeniach poprzedniego tomu wreszcie się odnalazła, próbuje zrobić wszystko, by wydostać go na wolność. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy dochodzi do tragicznej pomyłki. Jerzy odkrywa, że jego brat nie żyje, a ponieważ zwłoki zostają błędnie zidentyfikowane jako jego własne, Barbara otrzymuje informację, że to właśnie Jerzy zginął. Od tego momentu bohaterowie funkcjonują w dwóch zupełnie różnych rzeczywistościach - on walczy o przetrwanie, a ona próbuje pogodzić się z jego rzekomą śmiercią i wyjaśnić co się z nim stało.

Bardzo spodobało mi się prowadzenie narracji z dwóch perspektyw. W poprzednich tomach świat oglądaliśmy głównie oczami Jerzego, natomiast tutaj Barbara staje się pełnoprawną bohaterką. Dzięki temu historia zyskuje dodatkowy wymiar. Czytelnik wie więcej niż każda z postaci z osobna, co pozwala budować napięcie w zupełnie inny sposób. Obserwowanie, jak oboje próbują zrozumieć wydarzenia, dysponując zupełnie innym zestawem informacji, było jednym z najmocniejszych elementów książki.

To, co najbardziej podobało mi się w całej trylogii, czyli stopniowe odkrywanie natury Ciemności, również doczekało się satysfakcjonującego rozwinięcia. Autor nie zdradza wszystkich tajemnic od razu, ale daje wystarczająco dużo odpowiedzi, by czytelnik miał poczucie domknięcia historii. Jednocześnie świat pozostaje na tyle rozległy i niejednoznaczny, że bez problemu mógłby stać się fundamentem kolejnych opowieści.

Podobnie jak w dwóch wcześniejszych tomach, bardzo odpowiadało mi połączenie kryminału z weird fiction i urban fantasy. Nadal miałem skojarzenia z trylogią Adama Przechrzty, choć po trzech tomach mogę już śmiało powiedzieć, że Andrzej Pupin zbudował własną świetną tożsamość. Ciemność nie jest tutaj jedynie pretekstem do opowiadania historii - staje się pełnoprawnym elementem świata przedstawionego, ograniczeniem i wrogiem, który wpływa na losy bohaterów i stopniowo zmienia ich samych.

Mam jedynie wrażenie, że końcówka mogła być odrobinę dłuższa (choć książka i tak urosła względem poprzednich tomów). Autor przez dwa poprzednie tomy bardzo cierpliwie budował napięcie i kolejne tajemnice, dlatego liczyłem na jeszcze mocniejsze wybrzmienie finału. Nie jest to jednak zarzut na tyle duży, by wpłynął na moją ocenę.

„Piętno ciemności” jest bardzo dobrym zakończeniem trylogii. Rozwija bohaterów, wykorzystuje motywy z poprzednich części i zamyka najważniejsze wątki, jednocześnie pozostawiając czytelnikowi poczucie, że świat Ciemności żyje dalej. To seria, która z tomu na tom stawała się coraz lepsza, a to w literaturze gatunkowej wcale nie zdarza się często.

Jeśli pierwszy tom był obietnicą ciekawego uniwersum, drugi jego rozwinięciem, to „Piętno ciemności” jest dowodem, że Andrzej Pupin miał na tę historię pomysł od samego początku, a to jeszcze bardziej imponujące, bo to jego debiut literacki. I właśnie dlatego całą trylogię uznaję za świetną ze sporym kredytem świeżości, którego w polskim fantasy dawno nie czułem.

Jest to 128 książka w tym roku, więc i książka, która zamyka wyzwanie czytelnicze 128/128 na 2026. Jak co roku kończę regularne wpisy i od teraz będę wrzucał raczej najciekawsze i najbardziej nietypowe pozycje, które mnie urzekły + podsumowania miesiąca, kwartału i wyzwań Goodreads.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)