@Lemon_ Został mi polecony jako 10/10. Obejrzałem, lecz mnie nie porwał. Ja bym dał bardzo subiektywne 6/10. Już, niestety, nie pamiętam wielu aspektów dlaczego tak krytycznie go oceniłem.
Odpaliłem sobie Strefę Morku. Następny w kolejności był odcinek 89.
Ale się zawiodłem. Pomysł bardzo fajny, ale ten kawałek, który robił cały odcinek odegrany w dużym pośpiechu. Gdyby to było dłuższe niż 25 minut (albo rozbite na 2 odcinki) to pewnie byłoby znacznie lepiej.
Internet mówi, że w 2020 zrobili remake tego odcinka, więc trzeba będzie obejrzeć.
Jakby ktoś szukał polecajek to jak na razie z tych ostatnio obejrzanych odcinków najbardziej mi podszedł odcinek 87, ten o pianinie (czy tam o fortepianie).
@osobliwy pierwszy spoko, drugi padaka, nagle wszyscy za bardzo kozaczą. Jedyne co mieli fajne to zegarki
Natomiast serial gdzie grał golasa (Miłość ponad czasem) to było fajne. Dobrze już nie pamiętam, ale chyba zakończyli po pierwszym sezonie nie wyjaśniając dobrze akcji z jego śmiercią czy stratą nóg
@jajkosadzone Strasznie to przerysowane było mimo bijatyk już nawet jako dzieciak mi nie podchodziło. Nie to co Strażnik teksasu, MacGyver czy Drużyna A
Zdarzało mi się przeczytać (choćby trylogię „Pierścień Mroku”) czy nawet napisać kilka opowiadań osadzonych w “Uniwersum Metro 2033”, jednak były to historie dziejące się po określonych wydarzeniach (jak wspomniana trylogia) lub obok, niezahaczające o oryginalną opowieść.
Za to nigdy nie byłem przekonany do idei zmiany charakteru postaci na tyle mocno, że z oryginałem łączy ją jedynie imię. Oczywiście próba odpowiedzi na pytanie „co byłoby, gdyby?” potrafi być fascynująca, jednak uważam, że lepiej byłoby napisać coś własnego, a nie przerabiać oryginał pod siebie.
Nie uważam jednak, że ekranizacja musi być nie wiadomo jak wierna materiałowi źródłowemu. Często powieści trudno jest przenieść na ekran bez utraty jakości - to w końcu bardzo różniące się od siebie media. Ponadto do „Lalki” jako powieści nie mam dużego sentymentu. Ostatni raz przeczytałem ją w technikum i zapamiętałem ją jako dość przyjemną lekturę, jednakże zapomniałem o większości wątków. Być może dlatego netfliksową adaptację oglądało mi się tak dobrze.
Bo gdyby odsunąć na bok kontrowersje związane z luźnym podejściem do powieści, to jest to naprawdę dobry serial. Z przyjemnością patrzyłem na bogate wnętrza kamienic, kostiumy także zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Dźwiękowo również - w końcu mogłem obejrzeć polską produkcję bez włączonych napisów! Życzę sobie więcej tak dobrze zrealizowanych polskich produkcji.
Oczywiście przeszkadzały mi przekleństwa, nie zawsze pasujące do sytuacji. Przeszkadzała mi nierówna kreacja Łęckiej, którą z jednej strony redaktorki „Bluszczu” cisnęły, że nie zna się na prawdziwym świecie, z drugiej potrafiła jak równy z równym rozmawiać z mężczyznami. Jakoś nie jestem fanem Drzymalskiej.
W niedziele skończyłem, jestem zachwycony i to zakończenie mi sie podobalo(co jak widać po moim nowym profilowym). Ciężko mi się doszukać słabych punktów, bo jak na początku byłem sceptycznie nastawiony do Drzymalskiej, to teraz wydaje mi się, że lepszej aktorki wybrać nie mogli. Tak jak wspominasz, wykonanie, sceneria, muzyka, ozdoby kostiumy zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wątek Ignacego I Marianny to samo, szczególnie moment zemsty pod koniec. Ciężko mi się do czegoś tu było doczepić, jeśli już miałbym, to to, że Łęcka z ciotką między sobą mówią po angielsku, a w tamtych latach to chyba francuski był na topie? Dla mnie serial mocne 9/10. Też książkę ostatni raz widziałem w technikum i nie zapamiętałem prawie nic, wiec moze to mieć jakiś wpływ na mój odbiór. Cała produkcja to całkowicie moj klimat, nie wiele znam takich produkcji, no i też nie jestem jakimś serialowym maniakiem, być może więc, wiele nie potrzeba, żeby zrobić na mnie wrażenie. Po zakończeniu czułem sie jak na tym memie z Escobarem, co nie wie co ze sobą zrobić 🫣
Kiedy Kurumi Fukuga była w gimnazjum, jej matka, Kozue, zainteresowała się handlem walutami na rynku Forex (FX) z wykorzystaniem depozytu zabezpieczającego. Kozue potajemnie wykorzystywała jednak rodzinne pieniądze, w wyniku czego po bankructwie Lehman Brothers i związanych z nim wydarzeniach straciła 20 milionów jenów (co odpowiadało 22,41 mln jenów, czyli 148 047,51 USD w 2024 roku).
Nie mogąc poradzić sobie ze stratami i ich możliwymi konsekwencjami dla rodziny, Kozue popełnia samobójstwo, pogrążając Kurumi w rozpaczy. Dziewczyna postanawia pomścić to, co się wydarzyło, i w czasie nauki w liceum oraz na uniwersytecie zaczyna interesować się handlem walutami, mając nadzieję odzyskać 20 milionów jenów, które straciła jej matka.
Mimo początkowych sukcesów i dobrych intencji Kurumi przekonuje się, że handel z wykorzystaniem depozytu zabezpieczającego ma swoje konsekwencje.
US i A chciało się w serialu osadzonym w niedalekiej przyszłości mimochodem pochwalić ich wielkodusznością względem pracowników ciemiężących uczciwych przedsiębiorców.
@Borsuk_z_boru@AdelbertVonBimberstein my se smiechtamy ale jak robiłem w UK to kolegę chuj strzelał jak se angol pohlał i poszedł na na żądanie, a polaki robaki musieli zapierdalać za niego. A potem przychodził "o ho ho, he he he bo wiecie zabalowałem trochę hi hi."
Obejrzałem ten serial zaciekawiony nim z powodu licznych opinii, często skrajnych, które do mnie docierały. I muszę przyznać że pozytywnie jestem zaskoczony.
Na początku powiedzmy sobie czym ten serial na pewno nie jest: adaptacją "Lalki" Bolesława Prusa. Z oryginału twórcy, oprócz tytułu, wzięli zarys fabuły i nazwiska bohaterów. I to w zasadzie wszystko. Przynajmniej w tym przypadku Netflix miał tyle przyzwoitości, żeby w ogóle nie wspominać o słynnej książce, a nie daj Boże pisać o "oparciu na książce".
Plusem serialu jest bardzo ciekawa wariacja (bo już nie interpretacja) na bazie oryginału. Wiele elementów jest zupełnie nowych, przez co całość jest na dosyć zaskakująca i wciągająca. Nie chcę się mocniej rozpisywać by nie zdradzać za dużo. Do tego fantastyczne kostiumy i ciekawe scenografie.
To co mnie w serialu mocno mierziło - klnięcie. Dosyć częste i bardzo prymitywne, nie pasujące do "wyższych sfer" w kręgu których toczy się akcja. Poza tym postać głównej bohaterki jest poprowadzona nieumiejętnie - raz jest próżną dziewczyną, za chwilę intrygantką, po tym emancypantką czy furiatką - trudno tutaj stwierdzić jaki jest jej rzeczywisty charakter, gdyż za dużo tutaj sprzeczności. Dobór aktorów też mnie nie przekonał - mimo bardzo dobrej gry, zarówno Drzymalska jak i Schuchardt nie pasują mi swą fizjonomią do postaci. No i w moim odczuciu Drzymalska momentami lekko przeszarżowywała.
W treści spojlerów brak za to scena dobrana wręcz przeciwnie - to była kulminacja mi się zdaje a nie jakaś jedna z wielu scen gdzie tak rzucali mięsem. No chyba że Wokulski z Rzeckim jak się zeszli 🙃
Początkowe odcinki wprawiały mnie w śmiech, bawiłam się całkiem dobrze, ale czasem bywało zbyt akcyjnie lub zbyt poważnie. Serio, szkliste oczka Anieli za Maciejem jakoś nie pasowały do rubasznego klimatu tego serialu.
Ale i tak tyle co się wybawiłam przy żartach to moje. Już zaczęłam 3 sezon - mi tam odpowiada schemat tego serialu i te żarciki. For fun watch only!
@Mahjong ten serial przeszedł ten sam cykl co Simpsonowie, tylko w ciągu 3 sezonów. Postacie są karykaturami samych siebie, żarty same się piszą. Mimo że traci to na uroku dość szybko, myślę że może się to podobać jeżeli się z kimś ogląda
Agentka FBI, była policjantka, poluje na niebezpieczną morderczynię, wydaje się, że typową seryjniaczkę. Ale w czasie śledztwa okaże się, że nasza morderczyni ma swój konkretny motyw. Co ciekawe, obie kobiety wiążą podobne doświadczenia z przeszłości (Epstein style).
Były odcinki, że oglądało się naprawdę wybornie, ale i były odcinki po prostu do odhaczenia. Myślałam, że to jakiś mniej znany, ale porządny serial kryminalny, jednak poza solidnością nie ma tam nic wyjątkowego.
Ba! jestem skłonna stwierdzić, że pewnie pierwszy lepszy polski serial kryminalny przykrywa ten tytuł czapką.
Najciekawszą postacią "Obsesji" nie okazała się dla mnie ani agentka, ani morderczyni, lecz doświadczona pani agentka FBI Nora Washington. Po tej pani widać doświadczenie, wypalenie, ale i nowe siły w nią wstępuję, gdy widzi sprawczość.
Ogólnie serial jest oglądalny, akcja się dzieje, aktorstwo jakie jest takie jest, ale jest. Ale czy zerknę na drugi sezon, to jeszcze nie wiem, bo jakoś nie poczułam się zachęcona.
Serdecznie chciałem wam polecić to anime, pod warstwą horroru kryje się opowieść o żałobie, samotności i strachu przed utratą kogoś bliskiego a i nie jest jednocześnie jakieś smutne, czasem ma nawet momenty humorystyczne. Polecam gorąco!