Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pdk

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

Fantastyczne zdjęcie pokazujące zdziczenie ludzi pod wpływem

Niczym Sąd Ostateczny Boscha - ludzie wypinają to i owo do obiektywu, kobieta gra na skrzypcach geje tańczą poloneza XD

Od mniej więcej tygodnia na Słowację najeżdżają hordy by zrobić zdjęcia czerwonej koniczynie kwitnącej na tle Tatr XDD

Autor zdjęcia to Paweł Uchorczak.

Tutaj można zobaczyć resztę fotografii: https://www.facebook.com/PawelUchorczakFotografia/posts/pfbid0rx8wwxG13YYvuqAGKiX8nQGhnji4WgMGTHj2Dog4w3QZEV2Q8UxfEiFyWWrWoCxml

Lider5piorunów

@ciszej u nas jest rzepak :smiley: moja rodzina ma znajomego ktory ma pole rzepaku przy dość ruchliwej drodze... dzicz mu to co roku zadeptuje xD

Fanatyk2piorunów

Od kiedy powstała fotografia dzieją się takie rzeczy, teraz po prostu skala jest inna i zakres...

Pokaż więcej komentarzy (44)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Znawcy dobrej kuchni i smaku z hejto piszą że Polacy nie lubią dobrze i ze smakiem zjeść, ale to nieprawda ja bardzo lubię. Czasem nawet eksperymentuję w kuchni i dzisiaj zamiast ryżu do paprykarza kraftowego dodałem kaszy pęczak. Ależ to było dobre, prawdziwy fine dining ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba1piorunów

@PlatynowyBazant z takimi umiejętnościami kulinarnymi mógłbyś startować w Hell's Kitchen, albo nawet i Gesslerowej❤️

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Filmiki z wojny

22piorunów

A gdzie simsy ja się pytam 😁

https://streamable.com/lrfchw

Fanatyk1piorunów

Już chciałem napisać że mogli naprawdę kogoś złapać, ale obejrzałem i to faktycznie wygląda na inscenizację. Funkcjonariusze profesjonalnie delikwenta obezwładnili, wylegitymowali się i wsadzili go do samochodu, bez żadnego szarpania, kopania, obrażania ani bicia, nawet łeb mu przytrzymali żeby w futrynę nie przyjebał. Mam uwierzyć, że w Rosji tak się traktuje podejrzanych? Zwłaszcza podejrzanych o współpracę z ukraińskim wywiadem?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Rower

22piorunów

Siemandero rowerowe świry!

Kontekst:
Zrobiłem sobie ostatnio z młodzieżą niezobowiązującą trasę rozgrzewkową na 50km, głównie asfalt, ale bylo też trochę szutrów. O ile moja d⁎⁎a jakoś sobie poradziła to na 30 kilometrze u młodzieży juz była w strzępach.
Wiem, że wynika to z braku "objeżdzenia" głównie, ale są jakieś metody na złagodzenie tego stanu...poza oczywistą "maścią na ból d⁎⁎y". ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pytania:

1. Czy wymiana sztycy siodła na amortyzowaną ma sens i dla jakiego typu roweru? A jesli tak to na co zwracać uwagę (jakies polecane modele w rozsądnej cenie)?

2. Ja jechałem Gravelem a młody Trekingiem w którym siodełko jest "kanapowe" w porównaniu do Gravela - czy w tym przypadku wymiana siodła na smutniejsze coś by wniosła do komfortu na dystansach do 100km (nie planujemy wiecej)?
Załączam fotki obu taboretów.

3. Polećcie jakieś błotniki do Gravela (żebym nie wyglądał jak "Pan Draska" jak popada🙃), pls tak żeby nie podwozić wartości rowerka.

Taak, jestem rowerowym ignorantem, wiem tylko jak nie spaść z rowerka ...nawet nazwę "sztyca" musiałem potwierdzić bo dla mnie to jakaś zwykla rurka była (nie wspominając o blatach, mostkach, saportach i całym tym szpeju od rowerów). ¯\\(ツ)


Gruba ryba5piorunów

Na start bierzesz karton, kładziesz na twardej podłodze. Siadasz gołym dupskiem na nim, żeby odcisnąć ślady po kościach miednicy.

Mierzysz suwmiarką rozstaw między środkami dołków w kartonie, dodajesz 2 cm i tej szerokości całkowitej siodełka szukasz.

Jak postawisz rower na poziomym, na kołach, to siodło ma być poziomo.

Pozostaje jeszcze regulacja przód-tył, ale to powiedzą kolana i mięśnie

Osobistość1piorunów

Co do sztycy, mam sr suntour i robi robotę. Bardzo poprawia komfort jazdy. Minus: jest ciężka. Coś za coś.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Heheszki

47piorunów


YellowKey zero-day exploit in BitLocker :clown_face:

The process is dead simple: grab any USB stick, get write access to the "System Volume Information," and copy into it the "FsTx" folder and its contents. Shift+click Restart to get Windows to the recovery environment, but then switch to holding down the Control key and don't let go. The machine will reboot, and without asking any questions or showing any menus, will drop you in an elevated command line with full access to the formerly Bitlocked drive, without asking for any keys.


via https://www.tomshardware.com/tech-industry/cyber-security/microsoft-bitlocker-protected-drives-can-now-be-opened-with-just-some-files-on-a-usb-stick-yellowkey-zero-day-exploit-demonstrates-an-apparent-backdoor

Gruba ryba31piorunów

Tak jak nikt nie zrobił tyle co kler żeby zniechęcić ludzi do kościoła, tak też nikt tyle nie zrobił dla promowania Linuksa co Microsoft. Ostatnio to wręcz sprintem ruszyli w temacie.

GURU1piorunów

@fadeimageone Łooooooquhwa, okaże się jeszcze w plaintekście trzymają. 👍

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

40piorunów

Co za weekend ja przeżyłem, klękajcie narody! Ale po kolei, bo emocje jeszcze trzymają.

Niektórzy z tagu pewnie pamiętają moją zeszłoroczną walkę z chińską materią przy wyborze moto pod Skandynawię. Plan się udał, ale na wyprawie, jako asfaltowiec od kilkunastu lat, byłem poza czarnym totalnie zesrany. Filozofia jazdy cała na odwrót :upside_down_face:, walka o życie na szutrówkach... no i ksywka Kapitan Snuja wpadła do portfolio. Ale ziarno zostało zasiane.

Od tamtej pory ganiam po łąkach i szukam różnych okazji, więc zdarzyło się też tak, że odpowiedziałem na pewnego posta na FB, dzięki czemu zostałem zaproszony na weekend . Chłop układał sam trasę, tak żeby było legalnie, a żeby nie trzeba asfaltem ganiać. Wyszła pętla na jakieś 500km od Śląska gdzieś pod Bełchatów i powrót przez Jurę. Legalnie, jak najmniej asfaltu, partyzantka. Wyjechaliśmy w czwórkę w piątek "po" pracy 😉. Pola, strumyki, kałuże, kilka gleb i dokręcanie śrubek, w końcu nocleg nad Liswartą. Suszenie butów nad ogniem, Perła Export, nieco zieleniny i męskie pogaduchy do północy. Klimat tak gęsty, że można go było kroić.

Drugiego dnia dobiło kolejne 3 raiderów z Katowic. I tu się zaczęło: piach po same ośki, rzeczki, przewrócone pnie. Co chwila jakieś sarny i bażanty, piękne zielone pola centralnej Polski z dojrzewającymi zbożami i rzepakiem, a my walka z grawitacją przy każdej glebie. Wieczorem obóz, a w zasadzie już małe miasteczko namiotowe gdzieś nad Pilicą. Jak siadła mgła, to zrobiło się wręcz filmowo. Żadnej spiny, same stare chłopy, kiełba z ognia i totalne odcięcie od świata.

Ostatni dzień powrót, ale w końcu słońce i 20 stopni. Na Jurze kawałek TET, było kilka wyzwań, jakieś mniejsze awarie, ale wszyscy cali dojechali do Jaworzna i zaczęliśmy się rozjeżdżać.

Nabrałem masę doświadczenia, zaliczyłem kilka gleb, przestałem bać się piachu, przeskakiwałem pnie i wjeżdżałem w miejsca, o których wcześniej bym nie podejrzewał że dam radę. No i najważniejsze - przez większość drogi miałem banana na gębie. Do tego skupienie na drodze nie pozwala myśleć o niczym innym, więc odpoczynek psychiczny od wszystkiego - mindfulness w najczystszej postaci.

Mam teraz jeden duży problem: asfalt przestał mnie jarać. Żeby poczuć tam adrenalinę, musiałbym zapierdalać 150 km/h, co jest zwyczajnie głupie. Off-road daje to samo przy 40 km/h, tyle że z większą dawką potu i mniejszym ryzykiem poważnych uszkodzeń. Czas zmienić ciuchy turystyczne na zbroję, potrenować trochę po hołdach w okolicy i szukać okazji do kolejnego wypadu :relaxed:

Zawodowiec2piorunów

i tak trzeba zyc . pozytywnie zazdraszczam. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Hydepark

23piorunów

805 + 1 = 806

Tytuł: Świadkowie Jehowy? Dylematy mojej matki

Autor: E. Bruce Price

Kategoria: religijna

Wydawnictwo: Orion Plus

Format: papierowa

Liczba stron: 142

Ocena: no nie da się ocenić w skali od 1 do 10, ale przynajmniej po lekturze dostałem status Rezydenta Wojewódzkiego Szpitala Zdrowia Psychicznego im. dr. Józefa Bednarza w Świeciu

Jadąc w ubiegłym tygodniu do Bydgoszczy znalazłem tę ciekawostkę w półce bookcrossingowej. Patrzę na okładkę i widzę, że może to być coś interesującego, bo na okładce są różne daty końców świata, które przepowiadali świadkowie Jehowy. Odwracam i na tylnej okładce widzę wydawnictwo Orion Plus. No to już wiem, że to coś będzie dla mnie.

Orion Plus to wydawnictwo adwentystów Dnia Siódmego. Czemu Orion? Cóż, adwentyści mają dziwne zainteresowanie gwiazdozbiorem Oriona, zakrawające o kult. Interesujące jak na kościół chrześcijański, ale to dygresja. Ważne jest, że znak Orion Plus sprawia mi tyle samo radości co logo The Cannon Group na początku filmu, zapowiadający niskobudżetowy, ale sprawiający pełno frajdy film wpierdolu z Chuckiem Norrissem. Logo wydawnictwa Orion Plus od razu wskazuje, kto stoi za książką. Jest Orion, a co za tym idzie będzie ciekawie.

Książka przedstawia historię pewnej australijskiej rodziny ze świadków Jehowy, którzy decydują się przejść do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Jedno muszę przyznać – interesujące jest wyjście ze swojej bańki i czytanie krytyki sekty ze strony innego bardzo kontrowersyjnego wyznania religijnego. Cóż, adwentyści wierzący w biblijną wizję stworzenia świata i poważnie wierzący, że świat liczy 6 tys. lat, są takimi samymi szkodnikami co świadkowie Jehowy, którzy dosłownie czytając swój przekład Biblii również plują na naukę, przynajmniej na poziomie transfuzji krwi. W zasadzie gdybym potrafił obsługiwać wideo, miał warunki i za dużo wolnego... a nie, mam za dużo wolnego czasu, skoro czytam takie książki. W każdym razie gdybym rozpoczął serię filmów commentary o adwentystach to zrobiłbym SciFunowi dużą konkurencję wobec jego serii o płaskiej Ziemi.

Jak ktoś byłby zainteresowany argumentami, jakimi pastor przekonał świadków do swojego kościoła, to mogę przytoczyć, ale moim zdaniem byłoby to nudne dla przeciętnego czytelnika. To jest nic innego jak rozmowa o hrabinę Szlezwig-Holsztain, która przypadkiem nadepnęła na nogę cesarzowi Fryderykowi Hohenzelorowi Habsurgowi Trzeciemu w trakcie rautu w 1792 w ambasadzie Prus Mnie takie wymiany poglądów interesują, ale traktuje to jako intelektualne guilty pleasure.

Jak ktoś lubi tematykę sekt religijnych - polecam. Jak ktoś ma takie szczęście jak ja, że co trzy miesiące dostaje telefon od mormonów, na swoim przystanku autobusowym regularnie widzi wydawnictwa adwentystów, jako jedyny na osiedlu jest odwiedzany przez świadków Jehowy, a na Gdańsku Głównym gdy jest tłum z setką ludzi to tylko do mnie podejście bez powodu zielonoświątkowiec – no to też polecam, bo zawsze można czegoś się nauczyć i mieć tę dodatkową ripostę w głowie. Jak ktoś ma za dużo czasu – polecam. Kupić piwo i przeczytać cokolwiek innego, np. instrukcję obsługi pralki. Po serbsku.

Prywatny licznik: 17/50

Autorytet1piorunów

Bardzo ciekawa recenzja

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w cybulion jest inny

23piorunów

Wracam z bydgoszczy i mam dwie kiełbaski. To dziwne.

Fanatyk6piorunów

Ta bardziej żylasta to chyba wiem czyja. 😉

Lider2piorunów

@Ravm ale on jest nabity c'nie? Ciasteczko do schrupania

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

3piorunów

Wracajac do tego wpisu:https://www.hejto.pl/wpis/podczas-sobotnich-porzadkow-znalazlem-picrelated-moj-pierwszy-quot-prawdziwy-quo

Ostatni czas nie byl dla mnie laskawy,wiec sile i checi na wizyte u zegarmistrza znalazlem dopiero dzisiaj.

Klimat generalnie byl i jest przeciwko nam , ale ja sie nie poddalem,odwiedzilem wczesniej babcie( zrobilem zakupy i odebralem czasomierz,ktorego pasek juz wygladem straszyl) i z duzym ekwipunkiem( niestety bez druzyny) wybralem sie do speca od naprawy czasomierzy.

Obylo sie bez tragedii-lorus po wymianie baterii ozyl,takze obawy @Spider okazaly sie bezpodstawne :)
Widzicie,ze Japonczycy to potracia cos sprzedac :)

Ze zlych wiesci,nie mial na stanie paska gumowego na wymiane :(

Mala sesja zdjeciowa ponizej, no i z nowym-starym lorusem.

GURU

w Hydepark

83piorunów

Lider32piorunów

@Ragnarokk a jednocześnie to jest poziom intelektualny tego pajaca więc to mogło się zdarzyć naprawdę 😉

Lider2piorunów

@Ragnarokk ja podejrzewam, że on nawet nie jest świadomy, że ludzie muszą chodzić do pracy, żeby zarabiać.

Osobistość21piorunów

@Ragnarokk a więc to tu zaczęła się idiokracja 😁

GURU9piorunów

@WilczyApetyt Mają jako ministra zdrowia kolesia co wciągał koks z sedesu i obcinał kutasy martwym szopom. Zaczęła się przynajmniej rok temu.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

85piorunów

Usnąłem przed moimi młodymi, to teraz nie mogę spać.
A jak nie mogę spać, to się podzielę z Wami moją małą przygodą (nie, nie tą z osłem i słoikiem nutelli)
Gotowi?
DECYZJA
Jakieś 2 miesiące temu, zaczęliśmy dostawać informacje z Tajlandii, że sprawy u mojego teścia nie idą tak, jakby można tego oczekiwać. Bez wdawania się w szczegóły: moja żona zapytała się mnie czy poradzę sobie z młodymi (2x lvl.2) przez tydzień, sam samiuteńki.
Powiedziałem jej, żeby potrzymała mi piwo bo rezerwuje jej bilet na 2 tyg.
Czemu 2 tyg? Żeby miała wystarczająco czasu wrazie jakichś problemów i nie bawiła się w zmianę rezerwacji lotu na ostatnią chwilę.
Jak wszystko się uda załatwić w terminie, to dostanie kilka dni dla samej siebie i swoich przyjaciół w Bangkoku a ja jakoś dam radę.
Tyle tytułem wstępu:)
Ja wymyśliłem, że nie ma sensu siedzieć samemu w domu bo każdy dzień to będzie lalka z poprzedniego i trzeba się będzie wykazać sporą dozą kreatywności aby młodzi się nie zanudzili.
Postanowiłem, że zabiorę młodych do Fatherlandu, do dziadków.
Dziadki mieszkają na obrzeżach małej wioski, niedaleko małego miasteczka. Lasy, jeziora ale i do sklepów niedaleko a w góry to jakaś godzinka samochodem.
Dzieciaki mogą z domu wyskoczyć na ogródki działkowe z daleka od samochodów i ulicy.
Jest też kot u rodziców, a że młody nr.1 lubi zwierzaki a sierciuchowi przyda się trochę ruchu, to kupując bilet na samolot dla żony, kupiłem też bilet na prom dla nas trzech.
Żona jak o tym usłyszała, mało nie zemdlała. Bo długa trasa (całe 3h na prom i potem jakieś 6h przez Holandię i Niemcy), bo jak ja dam radę, bo rodzice mi nie pomogą z młodymi (tutaj ma rację) bo coś tam jeszcze ale stwierdziłem, że jak pracować tutaj nie mogę (brak ludzi do zistawienia dzieci z nimi a przedszkole tylko 2 dni w tyg) to chociaż rodziców odwiedzę. Bilety kupione. Czas na …

PODRÓŻ
Drogę do promu młodzi przespali.
Na promie elegancko, plac zabaw, bieganie, prysznic, butla i sen. Wszyscy spaliśmy jak zabici.
W tym miejscu muszę oddać cześć i chwałę mojej żonie, bo spakowała nas na podróż tak, że nie musiałem nawet specjalnie myśleć gdzie co jest, tylko otwierałem olecką a tam już wszystko czekało.
Przy okazji Filipińska obsluga promu P&O jest za⁎⁎⁎⁎sta i pomagali mi z bagażami w drodze do kajuty, rozłożyli chłopcom łóżeczka i ogólnie byli za⁎⁎⁎⁎ście pomocni (za co wpadło im parę £ do kieszeni)
Rano pakowanie, zabawa na placu zabaw i oglądanie jak wpływamy do portu. Młodzi siedzieli z misami przyklejonymi do szyby a ja mogłem w spokoju wypić kawę.
Potem trasa, w połowie jeden postój gdzie zjedliśmy i trochę pobawiliśmy się na zjeżdżalni na terenie stacji benzynowej. W sumie niecale 7h wliczając przerwę. Nie było płaczu, nie było dramy, ot, my i trasa (w radiu kawałek Gutka i Basa )
POBYT
Nie będę za dużo pisał o prywatnej części tej eskapady ale młodzi 2 razy dziennie mieli rozrywki w postaci pomagania w zakupach, pieszych wycieczek, placów zabaw, kąpieli w jeziorze, gonienia kota-w granicach rozsądku, zwiedzania zamków, “pracy” w ogrodzie itp
Udało się też spotkać z rodziną i chyba dobudować kontkat (zobaczymy jak to wyjdzie)
Ogólnie czas minął naprawdę fajnie, pogoda dopisała, ja coś zwiedziłem, wraz z rodzicami i rodziną spędziliśmy za⁎⁎⁎⁎sty czas, młodzi wyrwali się z UK i spędzili masę czasu między drzewami, przy śpiewie ptaków, w pobliżu wody ale też ucząc się dyscypliny przy ojcu, pomagania w drobnych codziennych czynnościach no i najważniejsze, mogli spędzić czas z dziadkami.
POWRÓT
Tutaj zasadniczo jak przy wyjeździe. Trasa>prom> trasa. Zaskakująco łatwo i przyjemnie.
WNIOSKI
Obawiałem się tej podróży, bałem się jak chłopcy zniosą drogę, jak ją zniosę 2 tygodnie z nimi i rodzicami, czy ojciec się nie przekręci od ich płaczu, śmiechu i krzyków.
Zjemy, wszyscy:)
Dzisiaj, spędzając tradycyjny dzień z chłopakami w domu, uświadomiłem sobie jak samotny tu jestem gdy nie ma żony. Jak wielkim darem jest sama obecność rodziców, nawet gdy nie pomagają w stricte fizyczny sposób (no ale obiadek mamusi to jednak za⁎⁎⁎⁎sta pomoc)
Czy to była przygoda? Jeszcze jak! Czy zrobiłbym to ponownie? W każdej chwili!

Lider3piorunów

@Taxidriver Czyli jakąś przygodę z osłem i Nutellą miałeś?

GURU3piorunów

@bori tak ale osioł prosił aby o tym nie mówić.

Lider3piorunów

@Taxidriver prychłem bardziej niż wypada 😆

Gruba ryba1piorunów

@Taxidriver jak żona gdzieś wychodzi, to w domu dzieci są najedzone, ogarnięte, wybawione, śpią o godzinie 20, zaś w domu posprzątane.

Jak żona jest, to wszystko jest opóźnione, usyfione i zabałaganione.

Nie wiem dlaczego, tak po prostu jest.

GURU1piorunów

@Rafau moja ogarnia dom Ale jak chodzi o odkurzanie, podłogi i takie głębokie czyszczenie to ja muszę wkroczyć.
Ot, w Azji gdzie zazwyczaj są kamienne podłogi, przejedzie się miotełką i cuk, pora na CSa.
Ale grubą wykładzinę porządnie odkurzyć, tutaj trzeba się postarać.
Albo żeby okruszki ze szpar w stole wyciągnąć, albo pod glove dobrze wymyć, że o wannie czy kabinie orzysznicowej nie wspomnę.

Pokaż więcej komentarzy (18)