WonszZagladyPsaOsobistość
11piorunówPadł mi router. Do Terminala ONU za daleko kablem, no i tak długiego (kabla) nie mam. Bywa, przypadki chodzą po ludziach. No to wygrzebałem dongle wifi z szuflady i wio. No tyle, że nie. Windows stwierdził że nie będzie działać. Kod 56 błędu w menadżerze i spierdalaj. Amba. Pytam google, pytam czata gieta. Proponują, wyrzucenie VMek z swoimi wirtualnymi kartami, wyrzucenie VPNów (tych akurat nie mam) i inne bzdury. NJE. Zeszło z dwie godziny, a neta jak nie było, tak nie ma. Dobra myślę. Wyczyszczę konfigurację sieciową.
Po restarcie nie działa już nic. System wyrzucił stery do karty sieciowej. Wzdycham. Dobra przywrócę sobie punkt przywracania. No tyle że system nie chce się zrestartować, by zacząć cały proces. Tzn ja mogę do zrestartować, ale nie gdy zacznę przywracanie, no to daje go z trybu awaryjnego. Wybieram użytkownika, system chce hasło. Jakie hasło? Loguje się poprzez konto MS i wpisuje PIN.
No tyle że PIN nie działa, a ja hasła nie mam, a jednak jakieś jest. Pomyślałem, że będę sprytny. Zalogowałem się i zmieniłem konto na lokalne, i zmieniłem hasło, po czym poszedłem zrobić przywracanie systemu.
Bądźcie mądrzejsi niż ja i nie róbcie tak.
Doprowadziło to do paradoksu, że konto ma hasło, i jest lokalne, ale ponieważ stan systemu został cofnięty, to system mnie wpuszczał (w sensie akceptował hasło), to zaraz po logowaniu pokazywał logowanie MS, by ustalić PIN, a ponieważ nie miałem połączenia internetowego, to zsoftlockowałem sobie konto xDDDDDDDDDDD bo nie da się tego pominąć.
Jak dobrze, że miałem drugie konto administratora na które mogłem się zalogować. xd Neta oczywiście nie miałem, ale kompa dało się uzywać.
Zajrzałem do szuflady rozpaczy i zniszczenia, wiecie. Szuflada z elektroniką, kablami i ~niemieckim porno z końmi i psami~. Takie tam. Na jednym z pendrive znalazłem bootowalny live z systsem HaikuOS. Pyk, dongle działa od strzała. Tu na screenie pobieram stery do dongla (które i tak nie zadziałały pod Windowsem).
Jak to jest że dongle zadziałał z systemem pisanym przez garstkę ludzi (i nie jest oparty na jądrze Linuxa, w sensie nie jest jego kolejnym distro), zamontował dyski z NTFS, a na systemie pisanym przez wielką korporację już nie. Windows pisany przez hindusów z dnia na dzień co raz bardziej mnie od siebie odrzuca, gdy skończy się ESU to przechodzę pewnie na jakiegoś linucha, albo Minta albo pewnie Bazzaita. Może nawet wcześniej.

i można kontynuować oglądanie najlepszego star treka, szanuję
Dlaczego nie zrobiłeś karty sieciowej z telefonu ? Przecież można udostępnić neta po usb
Nie mówiąc już o pobraniu sterowników na telefon i odczytania ich z tele po kablu
To pierwszy ludzki odruch, na litość boską





















