twomboltOsobistość
65piorunówStrasznie mnie wkurza jak część klientów, w trakcie współpracy zmienia sposób zwracania się do mnie z Panie Adamie na Adasiu (imię zmienione ;)
Bardzo nie lubię tego, w formie zdrobniałej może do mnie zwracać się żona, rodzice i najbliżsi kumple kręcący bekę.
Nie mam pomysłu jak sobie temu zaradzić. Albo stawiać twardą granicę, albo zacząć się zwracać do drugiej strony przedrzeźniale w stylu Mateuszeczku.
Drobny chlop nie jestem, wybitnie młody też (no jeszcze bliżej 30 niż 40), no ale te zdrobnienia mnie rozwalają. Jakieś propozycje? Ktoś też się z tym spotkał?
@twombolt najlepiej wyprzedzenie taktyczne - jak relacja się rozwija, to sam zaproponuj przejście na ty i wtedy powiedz, że koniecznie Adam, nie Adaś.
Alternatywa, niewerbalnie, np. wymowne spojrzenie, gdy pada Adaś. Nie okazuj tego werbalnie, załóż że druga osoba nie miała nic złego na myśli i że jest na tyle inteligentna że zrozumie po niewerbalnych sygnałach, że tobie się to nie podoba. Po jakimś czasie, na spokojnie, na osobności zwróć uwagę slownie, jeśli ktoś nie załapał.
Nie baw się w docinki i odwetowe zdrabnianie od razu - jak bedziesz zdenerwowany to będziesz wyglądał jak przedszkolak.
@twombolt pytanie jest proste: jeśli na nich zarabiasz, to zastanowił bym się czy nie powinieneś się najzwyczajniej w świecie z tym pogodzić: oczywiście że ma prawo Cię to wkurzać, choć jest to zupełnie subiektywne, ale, że tak powiem, wytarł bym sobie łzy ich złotówkami i nic nie zmieniał.
Pamiętaj, że jeśli tak do Ciebie mówią to myślą że mają z Tobą (albo aspirują do posiadania) relację partnerską. Stawianiem granic możesz ich zniechęcić, pogorszyć relację : ).
Ja sobie gdybam, a Ty wiesz lepiej, żeby nie było. Chodzi mi po prostu o to, że to nie jest zdrowa reguła, którą powinieneś wszystkim narzucać, bo możesz na niej stracić.









