Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Góry

Kategoria: Lifestyle

Społeczność dla ludzi chcących dzielić się swoimi trasami, zdjęciami i przemyśleniami dotyczącymi gór i wędrówek po górach.

  • 56 członków
  • 454 wpisy

Gruba ryba

w Góry

72piorunów

Patrzcie jaka ładna pannica 😁 Człowiek się cieszy jak raz na kilka lat jedną zobaczy, a my już naliczyliśmy dwanaście po drodze :exploding_head:

:mountain:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Góry

38piorunów

Siema,
Tegoroczne namioty z Myszą w :hiking_boot: Zapraszam!
---------
Szczyt: Gorc (Gorce)
Data: 1/2 lipca 2025 (wtorek/środa)
Staty: Dzień 1. 10.8km, 6h15, 780m przewyższeń
Dzień 2. 7.4km, 2h15, 10m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych. (W jedną i drugą stronę.)

Wyprawa pod namioty z Myszorkiem i znajomymi. Trasa z Ochotnicy Dolnej zielonym szlakiem, nocleg w Studenckiej Bazie Namiotowej Gorc.

Informacje praktyczne:

* Z parkingiem trochę niejasna sprawa. My zostawiliśmy samochody na stacji paliw, ale tylko dlatego, że obsługa się na to zgodziła. Tutaj też były jakiś parking, ale należący do pobliskiej restauracji, na kartkach napisane "Wyłącznie dla gości XXX na czas wesela" czy coś w ten deseń.
* Cały ten odcinek to asfaltowa droga. Jako że szliśmy z dzieciakami, to podwiozłem ekipę pod wejście do lasu, a sam odwiozłem samochód na stację i potem ich dogoniłem. Podobnie zrobiliśmy w drodze powrotnej - nie było sensu katować dzieci, zwłaszcza że upał był konkretny.
* Baza namiotowa pod Gorcem jest świetna - namioty do wynajęcia, także nie trzeba nieść swojego (ja akurat wziąłem), kuchnia, miejsce na ognisko i metalowe kijki na kiełbaski, wygódka, prysznic, niedaleko źródełka z wodą do picia i mycia się. Do tego piękne widoki na Lubań i Tatry. Zasady rezerwacji i koszt na ich stronie internetowej, ale to jakieś groszowe sprawy. Z własnym namiotem oczywiście nie trzeba rezerwować miejsca.

Co było fajne:

* Patrząc wcześniej na zdjęcia z tej trasy i drogę spodziewałem się czegoś byle jakiego, ale zostałem pozytywnie zaskoczony - droga była wygodna, las bardzo ładny, a widoki przepiękne (całkiem spora część szlaku biegła krawędzią lasu).
* Wieża widokowa na Gorcu jak zwykle nie zawiodła, a ścieżka, która prowadziła do niej z bazy namiotowej, była bardzo klimatyczna.
* Dzieciaki spisały się na medal i były zachwycone: namioty i śpiwory, wieża, latanie z czołówkami po zmroku, duże ognisko, do którego dorzucały co chwila suchej trawy... Atrakcji było tyle, że moja Mysza jeszcze tydzień temu mówiła swojemu dziadkowi, że najbardziej chce jechać znowu na Gorc.

Co było mniej fajne:

* Akurat w tym terminie robiono jakieś poszerzanie drogi mniej więcej na tym odcinku - szło się niezbyt wygodnie, bo ziemia była miękka i wystawało z niej dużo kamieni.

Podsumowując: było po prostu idealnie. Wiem, że jest tu część rodziców zastanawiających się, czy i kiedy wziąć swoje pociechy pod namioty. Ze swojej strony mogę polecić bazę pod Gorcem i tę trasę, z uwzględnieniem ewentualnej podwózki, żeby ominąć początkowy asfaltowy fragment. Dla tych ceniących wygodę polecam rezerwację namiotu - w takim przypadku należy wziąć jedynie swój śpiwór, ewentualnie karimatę, ale w wynajmowanych namiotach materace są ustawione na paletach, co daje fajną izolację od gruntu. Tak czy siak, dorosły i tak się nie wyśpi ¯\\(ツ)/¯

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Góry

32piorunów

Już po pierwszym wyjeździe nasze dzieci zgodnie uznały, ze są "team góry", co mnie bardzo cieszy. Oprócz wielu atrakcji typu kolejki i wieze widokowe, oprócz pierwszej w życiu trasy górskiej dla starszej, wielką frajdę sprawiło szukanie kamieni. Mam wrażenie, że mogłyby siedzieć i grzebać w ziemi parę godzin w poszukiwaniu kwarcu i ametystu.

Nazbieraliśmy małą garstkę, trafił się nawet kawałek szczotki.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Góry

64piorunów

68 kilometrów pieszo przez Góry Apuseni w Rumunii. Trzy noce pod namiotem i dziesiątki godzin marszu – pokazały piękno tego pasma: rozległe połoniny, wapienne skały, lasy pełne malin i jagód, jaskinie, wodospady oraz źródła, które ratowały w upale. Był to wysiłek, ale taki, który daje satysfakcję – bo w zamian za ciężar plecaka i zmęczenie, góry oddały spokój, dzikość przerywaną beczeniem owiec i prostą radość z bycia blisko natury.

Większe szczyty po drodze:
Piatra Graitoare (1658 m)
Biharia (1597 m)
Bihor (1845 m, najwyższy szczyt pasma)

Lider3piorunów

@Z_buta_za_horyzont Przyroda Rumunii jest za⁎⁎⁎⁎sta. Bukowina, Bicaz czy inne bajery na południu. Szkoda że tak mało u nas popularna, bo Rumunia jakoś kojarzy się z obciachem, a to rewelacyjny kraj.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Góry

71piorunów

Bałem się trochę czy moje dzieci dadzą radę chodzić po szlakach, okazało się że mają gen kozic górskich im trudniejszy szlak tym więcej energii w sobie mają. :face_with_peeking_eye: W niedzielę 6h na szlaku z palcem w nosie, wczoraj pytam się ich czy jedziemy kolejka na Hrebeniok czy może próbujemy wejść szlakiem, no oczywiście że wchodzimy! Wykończą mnie moje dzieci na tych wakacjach, a miałem odpoczywać. :face_with_rolling_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Góry

35piorunów

Siema,
Wracamy z nadawaniem w :hiking_boot:
---------
Szczyty: Chełm (Beskid Makowski), Żar (Pogórze Wielickie)
Data: 20 czerwca 2025 (piątek)
Staty: 17.7km, 2h05, 680m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona biegiem. W dużej części prowadzi asfaltem, ale także ścieżkami przez pola. Odcinków leśnych jest w ilości homeopatycznej.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić na parkingu naprzeciw szkoły podstawowej w Stroniu.
* Trasa prowadzi przez ośrodek wczasowo-rekolekcyjny - za krzyżem jest polana, której prawą krawędzią biegnie szlak, jednak nie widziałem jakiejś szczególnie wydeptanej ścieżki.
* Przy Chełmie, poza kapliczką świętego Onufrego, znajdują się brzozowe krzyże AK.
* Schodząc z Chełmu warto pilnować szlaku, bo w pewnym momencie ostro skręca z asfaltowej drogi (w tym miejscu).
* Zaraz pod górą Żar znajdują się ruiny zamku Skrzyńskich zburzonego w 1477 roku - są to małe, ledwo widoczne, zniszczone fragmenty murów obok ścieżki.

Co było fajne:

* Wszystkie fragmenty leśne, bo lubię ten klimat. W końcu zobaczyłem też lisa poza miastem.
* Biegłem z samego rana, więc temperatura była w sam raz i czułem się komfortowo.

Co było mniej fajne:

* Długie asfaltowe odcinki - na bieganie ok, ale do chodzenia ta trasa nie jest zbyt ciekawa. Poza tym większość drogi jest odsłonięta i nie ma ochrony przed słońcem.
* Kilka krótkich odcinków biegnących przez pola, po których chlupało mi w butach.

Ogólnie trasa bez większych fajerwerków. Do biegania się nadaje, do chodzenia bez sensu.

Fanatyk

w Góry

13piorunów

Przyszedł nowy przewodnik!

Ciekawe czy będzie tylko wyrzutem sumienia leżącym na półce, czy jednak motywacją do ruszenia tyłka na w Póki co wszystkie kupione przewodniki zdarzyło mi się wykorzystać, więc trzymam kciuki za siebie i swoją motywację.

Nie ma przypadków, są tylko znaki: akurat kilkanaście minut po odebraniu książki z paczkomatu dostałem powiadomienie ze Zdjęć Google "pt. 13 lat temu" - i zestaw fotek z kursu taternickiego.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Góry

86piorunów

Chłopcy i dziewczęta, jedzcie ze mną karpatkę, bo wczoraj zakończyłem zbieranie szczytów w ramach Korony Gór Polski!

Przyznaję, nie jest to największe osiągnięcie mojego życia 😉 ale niezależnie od tego jest satysfakcjonujące, choćby dlatego, że wybrałem się na spacer w miejsca, w które raczej sam z siebie bym nie poszedł. I nie żałuję żadnego z nich.

No dobrze, sportowo nie jest to wyzwanie, powiedzmy to jasno. Pomijając najwyższe szczyty takie jak np. Rysy, Tarnica, Babia czy Śnieżka, to większość jest do zdobycia krótkim trekkingiem, a niektóre miały charakter nibyparkowy, gdzie zdarzyło się mijać rodziców z wózkami albo rodziny ubrane niedzielnie, idące na rodzinny spacer "po kościele". W szczególności cztery z nich (Skopiec-Skalnik-Chełmiec-Waligóra) zostały zaliczone jednego dnia, w ramach czterech odzielnych spacerów (podejście z parkingu na Skopiec to jakieś 10-15 minut 😛 ). Cała zabawa wymaga jednak planowania, trzeba trochę pojeździć, poszukać, a jako że niektóre z wycieczek można zrobić bardzo krótkimi, to albo zrobić odpowiednią trasę, albo poszukać w okolicy sp. Zapewne 30-40 lat temu, gdy człowiek miał do dyspozycji tylko PKP, PKS i ewentualnie łapanie stopa. to skompletowanie całości było większym wyzwaniem Z samochodem to jednak trzeba tylko umiejętnie zaplanować weekendy i ogarniać mapę.

Polecam szanownemu koleżeństwu zmierzenie się z tym wyzwaniem. Chwilę zajmie, ale - w przeważnie płaskiej Polsce - oglądanie świata z góry to coś, co należy sobie serwować regularnie, bez wymówek.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Góry

83piorunów

Czterodniowa wędrówka z plecakiem od schroniska do schroniska. Łysa Polana - Rysy - Schronisko nad Popradzkim Stawem - Czerwona Ławka - Schronisko Tery'ego - Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim - Łysa Polana.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Góry

38piorunów

Dzień dobry,
Dawno nie pisałem żadnego wpisu, jakoś głowy nigdy do tego nie było (wybaczcie), a i człowiek nigdzie nie wychodził z piwnicy. Ale dziś się "pochwalę". Latałem sobie w Bielsku szybowcem i było bardzo fajnie. Naprawdę bardzo fajne widoczki, z góry zasięg "renderowania" grafiki bardzo wysoki, bo nawet było widać zarys Tatr. Zdziwiło mnie, że aż tyle fotowoltaiki ludzie pomontowali na dachach.

Jedyne co, to polecam zjeść co najmniej 3h wcześniej śniadanie, mało oraz lekkie, bo może mdlić przy kołowaniu jak ktoś nieprzyzwyczajony. To nie ma porównania do paralotni albo kolejek w energylandii. Niby czas lotu 20-40 minut, ale mi się udało ok. 45 bo dobre wiatry (warto było jeść fasolkę xD).
A tutaj małe "wideło":
https://streamable.com/byaldz

Fanatyk6piorunów

@Atexor - trochę zazdro :grinning:

Osobistość1piorunów

@Atexor skąd taki hałas?

Fanatyk7piorunów

@pacjent44 w środku po lewej stronie jest taka wysuwana szybka (jak w autobusach) z dodatkowym małym okienkiem, ja ją zasunąłem ale owe okienko zostawiłem. Ono dawało przyjemny podmuch, bo inaczej w środku bym się zagotował (było może z 35-40°C) z powodu bardzo pogodnego dnia praktycznie bez chmur. Normalnie jest chłodniej. A tak jak się skręciło głowę w lewo, to był przyjemny wiaterek. Na wideo bardzo wieje, w rzeczywistości to nie było tak głośne.

Poniżej najlepsze ujęcie tego okienka jakie zarejestrowałem:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,
Relacja z mojego pierwszego - nieudanego - podejścia do Małego Szlaku Beskidzkiego :hiking_boot:
---------
Szczyty: Gaiki, Żar, Potrójna, Łamana Skała, Leskowiec (Beskid Mały), Chełm, Babica (Beskid Makowski)
Data: 6/7 czerwca 2025 (piątek/sobota)
Staty: 93.5km, 23h45, 3.250m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zainspirowany górskimi wycieczkami taty trwającymi po 40 godzin ciągłego marszu postanowiłem spróbować sił w przejściu MSB. Warunki pogodowe były niepewne, ale nocleg już został opłacony, a wsparcie przy opiece nad dziewczynkami załatwione, więc co było robić - pojechałem do Bielska-Białej.

Informacje praktyczne:

* Mały Szlak Beskidzki ma ok. 137 km, a jego punkty końcowe to Bielsko-Biała (Straconka) i Luboń Wielki (szczyt między Mszaną Dolną a Rabką Zdrój). Łączna ilość przewyższeń na trasie to ok. 5770 metrów. Przebiega przez kilka szczytów Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego.
* W Bielsku funkcjonuje dom turysty PTTK, w którym można przenocować. Dla pojedynczego turysty wychodzi drogo (140 zł za pokój), ale za to warunki rodem z PRL. Trzeba rezerwować odpowiednio wcześniej.
* Na trasie jest kilka bacówek i schronisk, schodzi się także do różnych miejscowości, także jest gdzie się posilić i uzupełnić prowiant (jeśli trafi się na godziny otwarcia).
* Planując tę trasę na raz sugeruję zabrać dodatkowo kuchenkę i jakieś zupki, czy też inne potrawy do podgrzewania - od samych bułek i słodkich batonów energetycznych idzie oszaleć. Herbata w termosie obowiązkowo.
* Trzeba pamiętać o częstym piciu i posilaniu się. U mnie co 2h30 wjeżdżała buła, w międzyczasie mieszanka studencka i batony energetyczne.

Co było fajne:

* Mimo burzowych tygodni poprzedzających wypad (padało także w nocy, gdy byłem już w Bielsku) szlak nie był bardzo błotnisty, co było pozytywnym zaskoczeniem.
* Pogoda w dniu marszu była świetna do chodzenia w lesie, przejrzystość idealna, więc widoki dopisywały.
* Pierwsza część trasy bardzo mi się podobała - ładny, urokliwy lasek, sympatyczna ścieżka, kilka punktów widokowych, z których najbardziej przypadł mi do gustu ten przy Hrobaczej Łące.
* Odcinek z Potrójnej na Leskowiec też bardzo ładny. Ścieżka - zwłaszcza w pobliżu Łamanej Skały - momentami składała się z takiej pokruszonej skały, wyglądało to dość specyficznie i nie natknąłem się chyba do tej pory na nic podobnego. Do samej Łamanej Skały trzeba odbić trochę ze szlaku (należy do ).
* W paśmie Żurawnicy znajdował się ciekawie wyglądający fragment wychodni skalnych o nazwie Kozie Skały.
* W Zembrzycach bardzo miła pani pracująca na poczcie poratowała mnie wrzątkiem na herbatę przed nocną częścią trasy. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę!
* Ostatni punkt - kondycyjnie byłem fajnie przygotowany i czułem się pewnie.

Co było mniej fajne:

* Jak to w Beskidach, a zwłaszcza na takim długim odcinku, ciągle zejścia i wejścia.
* Góra Żar to porażka - nie da się schować przed cieniem, poza widokami nic ciekawego tam nie ma.
* W schronisku na Leskowcu zjadłem najgorszego schabowego w życiu, i gdybym nie był w biedzie, to pewnie bym go wyrzucił. Mały, odgrzewany chyba w tej samej fryturze co miękkie frytki, kiepska surówka i niesmaczne ogórki. Liczyłem, że pojem tam konkretnie i naładuję baterie przed dalszą drogą, ale się rozczarowałem.
* Odcinek prowadzący przez Krzeszów mnie zniszczył. Pełne słońce, ja bez czapki (zostawiłem w taxi w Bielsku), potem krótkie, ale bardzo ostre podejście na Kozie Skały - miałem już mroczki przed oczami i zacząłem się zataczać. Nie polecam.
* Na całej trasie stanowczo za dużo długich asfaltowych odcinków, a od Myślenic miało być ich jeszcze więcej - działało to bardzo demotywująco.
* Odcinek od Babicy do Myślenic jest tak niesamowicie gówniany - strasznie rozjeżdżony, pełno bardzo głębokich kolein wypełnionych kałużami, ciężko się to omija, tym bardziej w nocy.
* Buty dały mi w kość, a raczej w stopy, które od 40 kilometra po prostu paliły na śródstopiu. Plecak, który wydawał się być mega komfortowy, również bardzo obtarł mi biodra.

Co było ciężkie:

* Mój plecak. Wziąłem dużo płynów w różnych postaciach i różnych innych rzeczy, z których nie korzystałem.
* Na wyprawę wybrałem czerwiec, żeby iść jak najkrócej po zmroku, ale i tak ciemność sprawiła, że traciłem chęci na kontynuowanie wycieczki.
* Długi dystans jednak dał mi wycisk, a może to ja go sobie dałem narzucając zbyt duże tempo. Zrobiłem łącznie 3 przerwy, z czego jedną 50 minut, a dwie po ok. 15.

W Myślenicach byłem o 3:30 i położyłem się na ławce przy rynku myśląc co dalej. Zostało mi 50 km drogi, w tym dużo asfaltu. Sprawdziłem prognozę - zapowiadano burze w rejonie od 14. Dodatkowo następnego dnia miałem odebrać z rana Mysz od rodziców i przez jego resztę pomagać przy dzieciakach. No nie kleiło mi się to, więc podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy i poszedłem łapać busa. Myślę, że gdybym miał większy komfort psychiczny związany z możliwością odpoczynku kolejnego dnia, to po dłuższej przerwie poszedłbym dalej. Cóż, podejście numer dwa za rok 😉

Gruba ryba5piorunów

@Piechur ta pokruszona skała na odcinku między Łamaną Skałą a Leskowcem to dosłownie piasek - z pokruszonych wychodni piaskowca i zlepieńców 😉 sporadycznie coś takiego się zdarza w innych partiach Beskidów ale raczej nie tak intensywnie jak tam

Autorytet1piorunów

@Piechur Pięknie. Beskid Mały jest uroczy. Na co drugim drzewie wisi święty obrazek. Kiedyś je liczyłem, ale po 17. dałem spokój.

Pokaż więcej komentarzy (15)