Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Dyskusje

Kategoria: Hydepark

Test

  • 8 członków
  • 34203 wpisy

Gruba ryba

w Dyskusje

17piorunów

To nie jest kraj dla starych ludzi..... a ie czekaj! W Kato trafiłem na fajna inicjatywę, od 2020 można poprosić o pomoc w drobnych naprawach. Miasto pokrywa drobne naprawy do kwoty 100zl na części np. nowa spłuczka.

Szkoda tylko że nikt o programie nie informuje, jest też tylko 1 ekipa w 1 aucie.

Czyli i tak mamt klasyczne urzędnicze niedojəbæñịə ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯

Autorytet0piorunów

W W-wa też taki program działa... a nie, czej... https://www.rmf24.pl/regiony/warszawa/news-morderca-hydraulik-z-warszawy-stracil-czujnosc-moglby-tak-za,nIdn,1020432

Morderca-hydraulik z Warszawy „stracił czujność”. „Mógłby tak zabijać jeszcze długo”"To może być seryjny morderca z najdłuższą listą ofiar w Polsce, a może i w Europie" - mówi policjantka z zespołu ds. zabójstw i zabójstw niewykrytych. 43-letni Michał P., który pracował jako hydraulik w Warszawie, usłyszał zarzuty sześciu zabójstw na tle rabunkowym, w tym podwójnego zabójstwa dwóch sióstr. Śledczy sprawdzają również inne przypadki śmierci seniorów, które początkowo uznano za zgony naturalne. Niewykluczone, że liczba ofiar może być większa. „Gdyby nie przyszło rozhamowanie, mógłby tak zabijać jeszcze długo, ale stracił czujność" - podkreśla policjantka badająca sprawę seryjnego mordercy-hydraulika z Warszawy.Rmf24
Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Dyskusje

18piorunów

Wiecie że w Europie nie produkuje się już wag łazienkowych? Wszystko z Azji. Tylko jakieś profesjonalne medyczne. Bardzo nie chciałem wspierać Kubusia Puchatka więc postanowiłem kupić nową Polską wagę w cenie 4 chinoli.

Czekała na swojego usera od 02.11.1983

Jest w takim wieku że może mieć własne konto na hejto ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Dołączam do bo mimo codziennych aktywności fizycznych za dużo żrem i wedle tabelek BMI powinienem zrzucić 2-3kg, a celuje w 5.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Dyskusje

21piorunów

Z mojego pamiętnika:

Mały Szlak Beskidzki – 137 km w koncepcji wędrowania Fast & Light :mountain::tent:

*42 godziny i 4 minuty zap#%dalania** :man-running:
(2 godz. 36 min jedzenia w restauracjach i schroniskach, 10 godz. 53 min odpoczynku i snu w hamaku).

Lekki plecak, bez zbędnych ceregieli, namiotów i kilkugwiazdkowych noclegów BB. Początkowo zakładałem 3–4 dni, ale wyszło trochę inaczej… Problemem było zminimalizowanie wagi plecaka. Śpiwór, hamak, do tego mini zestaw ubrań na przebranie, ciut elektroniki, apteczka i spory pakiet jedzenia z wodą — chcąc nie chcąc, wyszło 8 kg na początku szlaku :toolbox:.

Dzień :one: – 63,5 km

Pobudka o 4:30 :alarm_clock: na szczycie Lubonia Wielkiego, 1022 m n.p.m. Spało się dobrze, komarów i innej zwierzyny brak. Według założeń startuję o 5:00, zaraz po pierwszym śniadaniu tego dnia, a było ich jeszcze trzy. Idzie się przyjemnie. Lekkie słońce, wiatr, aż do obiadu w Schronisku na Kudłaczach. Kończę zupę „Krem z czosnku niedźwiedziego”, zaczynam się ubierać w wersję przeciwdeszczową i wychodzę.

Po chwili zauważam pod stopami pełzającą salamandrę plamistą i doskonale zdaję sobie sprawę, że przy takiej pogodzie ten płaz czuje się jak na all inclusive. A skoro salamandra wyszła na spacer, to chyba można się spodziewać, że zaraz zacznie się taplanie w błocie.

Na zejściu do Myślenic przywaliłem stopą w skałę tak, że górnicy na Górnym Śląsku zastanawiali się, czy aby nie było tąpnięcia na ich szychcie. Mało tego rozpoczyna się ulewa, a szlak zamienia się w rwący potok.

Impregnacja obuwia zdała się wytrzymać ledwie godzinę, potem skarpetki zamieniły się w gąbkę żądną wody. W mieścinie pauzuję na burgera XL z pieczonymi ziemniaczkami i przez okno przyglądam się, jak woda z drogi przelewa się na chodniki. Rozmyślam, jak tu dalej iść i czy zmienić skarpety, a to ważna decyzja, gdy ma się tylko dwie pary. Miejscowi smakosze wołowiny spoglądają na mnie dziwnym wzrokiem, pewnie zastanawiając się, gdzie ten gość, ubłocony do pasa i z cieknącym plecakiem, chce wychodzić, gdy na zewnątrz nawałnica i potop.

W lokalnym sklepiku robię zakupy na kolację i śniadanie, po czym ruszam na właściwy szlak z uśmiechem na twarzy i chlupotaniem w bucie.

Docieram do miejsca zaplanowanego noclegu i tu pojawia się problem, bo wciąż leje. Minusem hamaka jest to, że strasznie zbiera się w nim woda, tworząc wannę. Zastanawiam się, czy nie wykorzystać go jako zadaszenia, ale koniem nie jestem spać na stojąco nie będę.

Zaglądam w mapę. Za 15 kilometrów jest wiata. Wylewam nadmiar wody z obuwia i dalejże do niej!

Po blisko czterech godzinach brodzenia docieram do tej drewnianej budki i rozpoczynam przygotowania do snu.

Dzisiaj nadrobiłem kilometrów, jutro będę miał mniej :rolling_on_the_floor_laughing:.

Dzień :two: – 74 km

Pobudka 4:28 :alarm_clock:. Sen średni. Dwa razy chciała mnie okraść z pożywienia ruda bestia zwana lisem. Na szczęście prowiant był zawieszony wysoko.

Dodatkową atrakcją był przejazd kilku quadów tuż po północy.

Śniadanie zjadam w wersji podwójnej, zapijam colą i rozpoczynam zwijanie majdanu. Zadowolony, że nie pada, zakładam mokre skarpety i wyruszam punktualnie o 5:00.

Przemierzam kolejne metry, planując następne posiłki i nocleg, a w butach jakoś tak bardziej sucho.

W Zembrzycach poszukuję otwartego sklepu. Dostaję reprymendę od kilku osób, że jest niedziela i moje miejsce powinno być na wyborach lub w kościele. Zdecydowanie nie polecam tej pipidówy!

W Krzeszowie zupę gulaszową zagryzam zapiekanką z pieczarkami i wyruszam na atak Leskowca – 922 m n.p.m.

Po drodze starszy pan śmieje się, że swojej grupy już nie dogonię przed szczytem. Pomylił się dwa razy, bo po pierwsze to nie moja grupa, a po drugie mijam ich dość szybko.

Tuż za wierzchołkiem miałem spędzić drugą noc, bujając się w hamaku z dobrym punktem widokowym. Jest godzina 13:25, ludzi więcej niż na dole. Zdecydowanie nie jest to godzina ani opcja do snu.

Zasuwam dalej. Wiem, że szlak zrobię w maksymalnie 3 dni.

Po blisko 12 kilometrach trafiam na Przełęcz Kocierską, gdzie odbywa się zlot ryczących i drogich aut, okraszony walącym pustym basem muzyki, jakby ktoś młotkiem schabowe tłukł przy niedzieli.

Zaglądam w mapę. Jeśli przed 20:00 zdążę na Górę Żar, tam podjem w spokoju i rozłożę biwak w pobliskiej wiacie.

Tutaj wedle planu miałem zjeść zupę gulaszową, ale chyba się skończyła. Pani z obsługi idzie sprawdzić na kuchnię.

"Proszę pana, w sumie to ostatnia porcja".

Czyli pewnie dostanę zlewki z gara, ale od 25 kilometrów nie jadłem nic na ciepło, to co mi tam.

Na stół wjeżdża talerz, a tam sama wołowinka, dwa kawałki pieczarki i jeden papryki. Takie coś to ja rozumiem.

Po posiłku rozglądam się. Z jednej strony wiata na nocleg, z drugiej zbliżający się zachód słońca, a w oddali trzeci widok łuna mieściny Bielsko-Biała, gdzie jest mój cel.

Zaglądam w mapę. Niecałe 20 km do celu. Nogi w dobrej formie. Czytam porannego SMS-a od kumpla:

„Niezła próba charakteru!!!! Już dużo Ci nie zostało, napieraj do przodu jak taran!!!!”

Hmm… Sprawdzam godzinę. Jest szansa, że wyrobię się przed północą i zakończę w dwa dni.

Łykam eliksir magnez Shot, wspierany produkowaną przez organizm adrenaliną, zaczynam pędzić w dół, szybko mijam zaporę i przystępuję do 5-kilometrowego podejścia na Horbaczą Łąkę.

Kilometry mijają dość szybko. Pod krzyżem obok schroniska śmigam w półmroku, jeszcze bez oświetlenia.

Ludzie z platformy widokowej głośno zastanawiają się, co to za zwierzę przemknęło. Mam z tego ubaw i jeszcze większą motywację.

Odpalam czołówkę na 400 lumenów, wyjaśniając ich wątpliwości, i turlam się do Bielska z maksymalną dla mnie prędkością.

23:04 – staję przy okrągłej czerwono-białej kropce oznaczającej koniec szlaku.

Czasami przeciwności mogą nas nakręcić do jeszcze lepszego działania 💪💪!

Mały kącik gastronomiczny ze szlaku :yum:

W przygotowywaniu energii, która mnie napędzała, pomagały:

* Woda niegazowana – 9 l

* Sok multiwitamina – 1 l

* Cola – 3 l

* 2× pierogi ruskie

* Pierogi z mięsem

* 2× zupa gulaszowa

* Zupa chrzanowa

* Zupa krem z czosnku niedźwiedziego

* Placek po węgiersku

* Zapiekanka z szynką

* 2 bułki z miksem serów żółtych i białych

* 6 batoników z orzechami

* Burger XL Arizona + pieczone ziemniaczki

* 3 konserwy – szynka z indykiem

* Kabanosy z chili

* 4 paczki żelków mini

* Jogurt do picia truskawkowy

* 2 garści świeżych poziomek na szlaku

Pokaż więcej komentarzy (8)

Zawodowiec

w Dyskusje

9piorunów

Niedługo święta. Ubieranie choinki, swiąteczny klimat i padający śnieg za oknem. ʕ•ᴥ•ʔ

Choć z tym ostatnim to bywa różnie. xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Dyskusje

15piorunów

Wgl mam takiego ukra w robocie. Autentyk, jakbym napisał co on gada to bym dostał w pysk że wymyślam albo że sam jestem ruska onuca xD
Ogólnie typ jest do granic możliwości prorosyjski, twierdzi że Zełeński xyj itd a za Janukowycza to paaanie było tak że poliaki to durne są, trzeba było wtedy korzystać z tego dobrobytu co był. Ogólnie typ jest mega dziwny xD zachowuje się dziwnie, gada dziwne rzeczy, podrywa każdą dziewczynę którą widzi ale w sposób taki że to zasadniczo jest brute force a nie podryw xD
No ale do rzeczy. Ostatnio na zakładzie dwie przecznice dalej coś się paliło. Nie wiem do końca co, majster mówił że jakieś pojemniki się zapaliły stąd tyle dymu. No i faktycznie czorna chmura przeszła przez niebo. No i koleżka Żenia się uruchomił. Zaczął latać jak kot z pacharzyną że to może być dron. Dron dron! Dron pewnie spadł a poliaki nie uruchamiają alarmu. Mówimy mu żeby dał spokój i nie wymyślał xD a ten że w d⁎⁎ie to ma i idzie do schronu xD
Majster to już ręką machnął na te wygłupy, my pracujemy dalej tylko okna zamknęliśmy.
Jechałem pół godziny później z towarem i myślę a wejdę do baru mlecznego kupię sobie obiad to zjem jak wrócę. Wchodzę a tam w kącie Żenia siedzi i wsuwa mielone xD
Ja już nie mam sił na tego chłopa.
i chyba

Pokaż więcej komentarzy (5)

Zawodowiec

w Dyskusje

8piorunów

Mam filecika pokrojonego w kostkę. Muszę coś z tego upichcić dobrego na obiad. Może domowego kebaba w tortilli zrobie bo akurat mam.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Dyskusje

54piorunów

Kiedy zjadłeś cały granulat dla userów volvoforum.pl i postanawiasz sprzedać swoje Volvo 850 za 94900 złotych bo wymieniłeś części eksploatacyjne na czas i na dodatek jest "żułte jak Papaj" ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/volvo-850-ID6IgHpt.html

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Dyskusje

16piorunów

Obejrzałem sobie "On Wrócił" o powrocie Austriackiego Malarza do żywych. Budzi się 70 lat później na ulicy Berlina w miejscu gdzie kiedyś stał jego bunkier. To dobry film, kiedyś już pamiętam że oglądałem ale wtedy tło wydarzeń na świecie nie aktywowało pewnych filtrów percepcji aktywnych obecnie. W ogóle to że znowuż sobie go odpaliłem to niezły splot okoliczności, znajomy Hindus narzekający na RSS ( takie ich Wszechpoljaki, lub tyćkę upośledzone NSDAP) mające aprobatę partii rządzącej w Indiach BJP z której wywodzi się obecny premier wprowadzają mechanizmy segregacji i odbierania praw wyborczych w kraju powiedział że robi to zupełnie jak Malarz w takim filmie z którego miał mem zapisany. Oczywiście było to z omawianego filmu, bardzo to we mnie obudziło ochotę żeby sobie odświeżyć.

Sam film porządne 7/10

A więcej o sytuacji w Indiach tutaj :https://www.reuters.com/world/asia-pacific/protests-demanding-indian-election-chief-resigns-escalate-2026-10-04/

Fanatyk4piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa Istotna część populacji jest po prostu podła. W czasie rządów umiarkowanych polityków, strach przed napiętnowaniem ich poglądów przez w miarę normalną większość trzyma ich w ryzach. Kiedy pojawiają się politycy dający przyzwolenie społeczne na prezentowanie takich poglądów, niestety tacy ludzie wychodzą z nor.

Jeśli będziesz jakoś w Berlinie polecam odwiedzenie muzeum Topografia Terroru. Nie ma tam jakiejś wybitnie odkrywczej wystawy, ale po prostu świetnie obrazuje proces, jaki zachodził w Republice Weimarskiej.

Twórca2piorunów

Dla mnie to był film z serii tych przeznaczonych dla ludzi "nie, no dziś to by Hitler nigdy nie doszedł do władzy, jaki faszyzm, jaki totalitaryzm, no gdzie xD".

Jak u Moliera, niby komedia, ale kurczę pod koniec już jakoś tak nie do śmiechu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Dyskusje

4piorunów

Kable wyprowadzone pod ładowarkę .

Ładowarka zamówiona.

Jeszcze praktycznie parkingówkę zaliczyłem w garażu na szczęście był regał i duży karton także Moto się oparło kufrem . Także zero strat 😅

Gwiazdor0piorunów

Dałeś bezpośrednio pod akumulator? Jakiś bezpiecznik po drodze?

Też chciałem montować, ale jakoś nigdy się za to nie wziąłem i tak zacząłem zwracać uwagę na tablicę drogowe i mapę zapamiętywać XD

Kompan

w Dyskusje

29piorunów


Właśnie dokładnie dzisiaj mija 5 lat od kiedy w 2021 roku trafiłem do obecnej roboty. Teraz 33 lvl w grudniu 34. Chuop jeszcze bez stabilizacji życiowej, ani kobiety, ani własnego lokum, ale za to jest póki co spokój. Niech to trwa

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kompan

w Dyskusje

19piorunów

Plac Trzech Krzyży. Był parking dla ministerstwa. Teraz jest zielony skwer! Tak wygląda! [FOTO]

Po parkingu i betonozie nie ma już śladu. Mamy za to efekt dwóch etapów zazieleniania tego miejsca. Zamiast miejsc dla samochodów mamy alejki z ławeczkami. Posadzono 10 lip, nowe trawniki, ozdobne rabaty pełne wielu gatunków bylin oraz wspomniany już żywopłot z irgi

Zawodowiec

w Dyskusje

10piorunów

czekajcie, całe lato czekali a na rozpoczęcie roku akademickiego odcięli lumumbowo z ruchu tramwajowego? XD

te miasto to mem

Pokaż więcej komentarzy (3)