Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Alawar w Dyskusje

Fanatyk

w Dyskusje

77piorunów

No ni c⁎⁎ja nie chciał bym tam wrócić. 10% nauczycieli byli cool lub tacy z którymi dało się dogadać. Reszta to raszple w moherach obrażone że zabrano im skila do bicia i szarpania. Ale to były moje czasy 1990-1999 doliczam zerówkę.

Komentarze (23)

Fenomen2piorunów

@Alawar Po latach kumpel został weekendowym stróżem w mojej dawnej podstawówce. W weekendy przychodziliśmy do niego z kolegami. i godzinami graliśmy w koszykówkę na sali gimnastycznej. Super to wspominam. Łaziliśmy też po szkole i wspominaliśmy: "a pamiętasz jak..."
Jeśli chodzi o liceum, to przez długie lata śniły mi się lekcje i jak jestem nieprzygotowany. Kiedy przestały się pojawiać, pojechałem na spotkania dawnej klasy, zwiedzałem też szkołę na którejś rocznicy. To było miłe. Ale tak, żeby wrócić do szkolnej ławy i uczyć się tego wszystkiego? A po co?

Lider2piorunów

Jak trzeba sobie zjebać życie żeby z nostalgią wspominać okres w którym się nie miało autonomii i praw.

Kosmonauta4piorunów

@Alawar dobrze wspominam szkołę, technikum nauczyło mnie mega dużo rzeczy. Ale nie wróciłbym tam za nic. Życie po szkole jest 1000 razy lepsze.

Fanatyk7piorunów

To już któryś wpis tego typu, przy czym sporo z nich to po prostu sam mem. Naszła mnie refleksja - dlaczego zatem rodzice wciskali nam taki kit? Wyobrażam sobie przerażającą odpowiedź: bo w dorosłym życiu mieli aż taką chujnię (między innymi wchodzi w to wychowywanie nas i naszego rodzeństwa XDXD), że aż tęsknią za szkołą. A teraz wyobraźcie sobie w jakiej chujni musielibyśmy żyć, żeby też zatęsknić za szkołą. A teraz dołóżcie jeszcze fakt, że pokolenie rodziców prawdopodobnie jeszcze było lane linijką po łapach przez stare prukwy xD

Drugi wariant jest taki, że w szkole zaczęło być "fajniej" i milej niż za ich młodości, więc może założyli, że jest tak super, że lepiej być nie może. Ale pierwsza hipoteza jest ciekawsza XD

Fanatyk1piorunów

@yourgrandma jak mi to rodzice mówili, to byli po 30, a przed 40. Teraz mogą tęsknić za byciem młodym, wtedy przecież byli młodzi.
No chyba że się jednak zmieniło postrzeganie wieku i ktoś po 30 rzeczywiście był uważany za starego człowieka. Bo to, jak się dzisiaj mówi, wydaje mi się że to takie żarty

Osobistość2piorunów

@ZohanTSW Wtedy był tylko jeden program tv albo nie mieli telewizora, było mało rozrywek i taka szkoła była pewnie postrzegana inaczej, potem tylko granie w piłkę po szkole, zeesztą na w-f też. Wielu już miałi dość czytania książek po przeczytaniu lektur tak że w tamtych czasach to może i chodzenie do kościoła było rozrywką (wątpię 😀)

GURU7piorunów

@Alawar Miałem spoko liceum, i nauczycieli i klasę, oczywiście ego mieli odpowiednie do najlepszego liceum w województwie, ale większość była spoko. 3/4 nauczycieli też spoko, acz paru lubiło potargać uczniów. Ostatnio jedna taka nauczycielka (co była jednocześnie wykładowcą uniwersyteckim) zmarła i jakoś mi nie było smutno po tym, jak latami dręczyła moją koleżankę.

GURU5piorunów

@Alawar
U mnie problemem byli nauczyciele, co nie potrafili odpuścić. Kurna, wiadomo że biol-chem można cisnąć z chemii, ale klasę ogólną uczyć, że aby zaliczyć musisz mieć poziom olimpijczyka? Jebnięcie się w głowę

Ja miałem taką od Niemca. Dziewczyna z klasy z Zertifikat Deutch skończyła z 2 na świadectwie z 4 klasy (ale maturę z niemca miała zdaną automatem, wtedy jeszcze certyfikaty zwalniały). Połowę czasu co się uczyłem to tego pięknego języka Goethego. I nauczyłem się dobrze, szkoda że chuja mi się w życiu przydał i niewiele dziś pamiętam.

Autorytet11piorunów

Ja tym bardziej, bo byłem gnębiony w szkole, a czasy dzieciństwa też mnie nie rozpieszczały

GURU7piorunów

@l100e same here. Gimbaza i podbaza (od 4 klasy), to była dla mnie trauma, bo byłem najpierw gruby, a później nie biłem się jak inni. Zawsze można było mnie gnębić, bo nie oddam, a zawsze byłem dość wysoki, w porównaniu do innych i obierano mnie za cel. Bałem się oddać, bo bałem się, że coś mi odbije i kogoś zatluke. Ech... Raz byłem u szkolnego psychololo i się od babki dowiedziałem, że muszę to wyjaśnić z kolegami. No shit... W liceum nauczyłem się stawiać, ale to już było za późno, dla wyksztaltowanej w młodości samooceny.