Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Lopez_ w Hydepark

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Z moich dotychczasowych doświadczeń na tinderze wychodzi tak, że matchuje mnie z laskami 9/10 topka z ciała i urody i jest możliwość wspólnej kawy, a czar pryska kiedy dowiadują się, że nie mieszkam w wojewódzkim (Poznań/Bydgoszcz/Gdańsk) tylko w średnim mieście i nie chcą się spotykać na odległość, zaś u mnie na tej apce i w okolicy są albo same karyńska albo brak dupek XD Opcjonalnie wymieniamy się insta i jestem na ławce rezerwowych i kontakt się wycisza, bo nie jestem blisko w kolejce, a nie chcę orbitować

W sumie ta apka potrafi ryć ostro banie mężczyznom, ale u mnie dała mi jakiegoś tam boosta, że jednak muszę być jako-tako atrakcyjny na 1 rzuzt oka, bo sporo tego się zbiera z wysokiej półki, tylko problem jest taki, że nie jestem pod ręką + standardzik w postaci 15 stulejarzy na 1 księżniczkę, z tego 14 jest w odległości do 15 km XD A ja wolałbym kogoś, gdzie zainteresowanie jest równe z obu stron.

no c⁎⁎j, życie, przynajmniej da to jakiegoś kopa żeby więcej na żywo zagadywać. Nie umiem schować ego do kieszeni, nie mam na to ochoty, mimo że w sumie jak sobie podliczyłem w okresie po rozstaniu, to na ok 15 razy chyba 13 razy wyhaczyłem namiary (insta/tel), więc w sumie c⁎⁎j wie dlaczego jestem zniechęcony. Chyba przez 2 toksyczne situationshipy, które zrobiły ze mnie mizogina.

mam już tak poryty beret mimo względnej atrkacyjności i dobrego statusu majątkowego i wysokiego social skilla, że:

1.uśmiecha się do mnie barmanka/kelnerka/ekspedientka albo zawstydzi przy pytaniu albo coś -> jest miła bo musi, jej praca

2.uśmiechnie się losowa laska ->

a) to nie było do mnie

b) atencjuszka i szuka orbtiera do kolekcji, bo jest niedowartościowana

a może krzywdę to robię sobie chyba sam? już k⁎⁎wa sam nie wiem XD

jest jeszcze taka rzecz, że średnio umiem zdobywać, bo moje 2 dotychczasowe partnerki (rok i prawie 7 lat) to same mocno naciskały i dawały bardzo jasne zainteresowanie i deklaracje i tak się przyzwyczaiłem, więc dla mnie trochę przeciągania liny = odpuszczam, bo boję się zrobić z siebie simpa lub zaczynam "dopinać sprzedaż" i się pod presją wycofują, bo nie chcę tracić czasu.

Powiedzcie mi, ziomeczki, co jest nie tak? Dzisiejsze baby czy moja bania poryta doświadczeniami?

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!