
Śledztwo w prywatnym Zoo Łączna w Mieroszowie. Pięć osób z zarzutami znęcania się nad zwierzętami. Kilkaset zaniedbanych zwierząt
bojowonastawionaowcaMistrz
22piorunówPięć osób związanych z działalnością prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie usłyszało zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci. Z placówki wywieziono już kilkadziesiąt zwierząt.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu we wtorek zatrzymali pięć osób w związku z działalnością prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie. W środę usłyszały one zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci.
Drastyczne zaniedbania wobec setek zwierząt
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, prok. Mariusz Pindera poinformował w środę, że śledczy zarzucają podejrzanym, że w prywatnym zoo zaniedbywano aż 561 zwierząt.
Według ustaleń prokuratury, osoby odpowiedzialne za opiekę nad zwierzętami „świadomie dopuszczały do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej”.
Zabezpieczanie dowodów i przesłuchania
W środę na terenie zoo wciąż prowadzone są oględziny, trwa zabezpieczanie śladów oraz sprawdzanie warunków, w jakich żyły zwierzęta. Dzień wcześniej z placówki wywieziono 30 zwierząt.
Prokurator Pindera poinformował, że „osoby, którym postawiono zarzuty, są przesłuchiwane i po zakończeniu tych przesłuchań zapadnie decyzja, jakie środki zapobiegawcze wobec nich zostaną zastosowane. Czy będą to środki wolnościowe, czy może prokurator złoży wniosek o areszt. A może zostanie wydany zakaz pracy ze zwierzętami”.
Organizacje alarmowały od miesięcy
Postępowanie w tej sprawie toczyło się od kilku miesięcy na podstawie zawiadomień organizacji zajmujących się prawami zwierząt. Zgłaszający wskazywali na nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami, brak odpowiedniej ilości pokarmu oraz niewystarczającą opiekę weterynaryjną.
Właściciel zoo odpiera zarzuty
Właściciel ogrodu, Marcin Nowaczyk, nie zgadza się z zarzutami. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślił, że „ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii”.
„Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan” - powiedział w nagraniu upublicznionym przed pojawieniem się służb w ogrodzie zoologicznym.
Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny działający od lat w Mieroszowie. W 2012 roku placówka uzyskała status ogrodu zoologicznego. Według informacji właścicieli, w zoo przebywa około 100 gatunków zwierząt, w tym egzotyczne tygrysy, kangury, jelenie milu oraz różne gatunki małp.
Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Zoo Łączna trwa.
Komentarze (7)
@bojowonastawionaowca oj nie, nie. To jest kolejna akcja dwóch zjebanych fundacji - Mondo Cane I Dioz. Każdy, kto ma kontakt ze zwierzakami wie, że te fundacje mają trwające postępowania w prokuraturze o porwania, doprowadzanie do śmierci i zaniedbania zwierząt. Obrali sobie normalnie funkcjonujące zoo, które normalnie przechodziło kontrolę weterynaryjne i ekologiczne i wpierdolili się tam na całego. Od ich interwencji nie zyje już kangur i tygrysica. To jest wał jak c⁎⁎j, absolutnie nikt, kto kiedykolwiek był w tym zoo nie kupuje ich narracji. No i do tego, takich zaniedbań nie rozwiązuje sie szturmem.
Jak to jest, że rzekomo chore i zaniedbane zwierzęta oni chcieli wywiezc do Holandii? Nie ma spisu gdzie one są teraz trzymane, a żadna z fundacji która się tam wjebala nie ma warunków i ludzi do opieki nad zwierzętami egzotycznymi.
Uwalili właściciela po uszy, bez żadnych zarzutów. A już najlepsze są zdjęcia tych czysciutkich, rzekomo wykopanych na terenie zoo kości, jako dowodu na to, że zabijano tam zwierzaki. Kości bielutkie, magicznie od razu wiedzieli gdzie kopać.
To jest w ogóle jakąś gruba sprawa chyba.
Nie ma ani skonkretyzowanych zarzutów oprócz wspomnianego art ,nie ma listy nieścisłości i zaniedbań.ktorycj dopuścił się właściciel/opiekunowie. A zwierzęta są wysyłane gdzieś w Pizie, no do Holandii.
https://tvn24.pl/wroclaw/zoo-w-lacznej-sluzby-weszly-do-prywatnego-zoo-doszlo-do-zatrzyman-i-ewakuacji-zwierzat-st9283505
I to (żeby nie było, że tylko z jednej strony barykady)
https://zero.pl/news/kulisy-akcji-w-zoo-laczna-chaos-zarzuty-i-tajemnicze-rozmowy-prokuratura-dala-spis
Trochę to wygląda na celowe rozjebanie biznesu bo komuś się nie podobało.
403Tvn24Z jednej strony zoo - przecież zwierzęta są na widoku - sprawdzenie ich dobrobytu powinno być łatwe - pytanie dlaczego służby nie reagowały ? Może to efekt dużej ilości zgłoszeń 'przewrażliwionych' ludzi którzy mylą obchodzenie się ze zwierzętami z salonem piękności i aktywistów którzy chcieli by wprowadzić zooutopię.
@bojowonastawionaowca wydało się czemu owca przestała moderować. Zamknęli zagrodę i skończyło się babci sranie.
@bojowonastawionaowca mowa o tych aktywistach, którzy dzikie zwierzęta lądowali do pudeł z dykty i nimi obracali?
@maximilianan Tam to jeden wielki festiwal spierdolenia z każdej strony chyba jest