Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Niebezpieczne przedmioty w szkołach. Nowacka wskazuje na weto Nawrockiego

GURU

w Wiadomości Polska

15piorunów

Prezydent zawetował ustawę, która pozwala odebrać uczniom niebezpieczne przedmioty i substancje odurzające - wskazała minister edukacji Barbara Nowacka.

Minister edukacji Barbara Nowacka stwierdziła, że prezydent Karol Nawrocki zawetował zapis ustawy o prawach i obowiązkach ucznia, który umożliwiał odbieranie uczniom niebezpiecznych przedmiotów.

Na platformie X przytoczyła zapis ustawy, który głosił, że uczniowi mogą być odebrane przedmioty osobiste, których posiadanie:

a) zagraża bezpieczeństwu ucznia lub innych osób lub narusza zasady bezpieczeństwa obowiązujące w tej szkole lub placówce,

b) może doprowadzić do niewłaściwego zachowania ucznia, którym narusza przepisy: - ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. z 2023 r. poz. 2151), - ustawy z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1162 oraz z 2025 r. poz. 427 i 799), - ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2023 r. poz. 1939). [...]

Komentarze (10)

Kompan0piorunów

Czyli idąc kluczem rządzących, Z jeżeli Nowrocky podpisuje jakąś ustawę to wdrożenie jej w życie to jego zasługa? Czy jednak nie?

Specjalista0piorunów

Ciekawe za moich czasów nauczyciel zabierał przedmiot ( np gierke) i potrafił oddać po kilku dniach albo rodzicowi

Mistrz1piorunów

@qwertyzxcv robił to, ale znając życie nie było żadnych przepisów to umożliwiających, tylko że tak było zawsze i tyle

A że pojawili się rodzice, których dziecko nigdy nic złego nie zrobiło, zaczęli straszyć prawnikami szukającymi wszędzie dziur prawnych, no to trzeba takie dziury łatać

Mistrz5piorunów

@Mr.Mars tak to niestety w polskim prawie wygląda, że nikt w szkole nie ma prawa odebrać uczniowi dowolnego przedmiotu (dopóki nie wchodzi bezpośrednie zagrożenie życia oczywiście i przepisy o obronie koniecznej). Szkoły radzą sobie z tym wewnętrznymi regulaminami, gdzie jak uczeń nie chce oddać jakiegoś przedmiotu, to wzywana jest policja, bo zgodnie z prawem dopiero ona jest w stanie to zrobić

https://www.prawo.pl/szkoly-i-uczelnie/brak-prawa-do-przeszukania-ucznia-w-szkole-przez-nauczyciela,414251.html

Nauczyciel nie znajdzie i nie zabierze uczniowi nożaNauczyciel nie ma prawa przeszukania ucznia, daremne będzie też wprowadzanie wykrywaczy metalu, nawet jeżeli będą chcieli tego rodzice uczących się w placówce dzieci. Obowiązujące obecnie prawo nie daje również podstaw do wprowadzenia specjalnych przepisów do statutu szkoły.Prawo.pl
Mocarz0piorunów

@artu3131 Ja do dzisiaj mam za złe jednej nauczycielce, że zabrała mi moje zielone Suzuki Samurai w skali 1:48, którego już nigdy nie odzyskałem, bo trafił do rzeczy znalezionych i ktoś inny sobie zabrał.

A o tym co się działo, gdy się pojawiły Pokemony, to by można książkę napisać.

Osobistość2piorunów

@DyG Pamiętam do dzisiaj jak graliśmy w karty na przerwie i podszedł do nas z ryjem nauczyciel od w-fu.Zabrał nam karty i chciał podrzeć.Miał pecha, że były to plastiki.

Osobistość1piorunów

@DyG Ta, u mnie było to samo, paru rzeczy już nie odzyskałem bo się pani "zapodziały". Ale z czasem świadomość społeczna wzrosła (i nadal rośnie) i coraz więcej dzieci i rodziców wie, że nauczyciel nie może ich własności zabierać, nie może też dyktować ubioru czy zachowania poza szkołą. I z tego właśnie powodu jestem przekonany, że ten przepis (gdyby przeszedł) stałby się piękną podkładką pod powrót takich konfiskat.

Mocarz3piorunów

@KsRobag W latach 90' jak chodziłem do szkoły, nikt się takimi przepisami nie przejmował. Zabieranie kart, kapsli czy innych zabawek to była norma. Do odbioru później przez rodziców. Jak się facetka wkurzyła to i potrafiła wywalić zawartość całego plecaka na biurko i przed całą klasa robić przeszukanie i pokazywać wszystkim co znalazła, żeby ośmieszyć dzieciaka.

No i co może zrobić dziecko jak ma z 10 lat? Może sobie protestować, ale nic nie zrobi. Może czasy się zmieniły, ale wątpię czy tak bardzo.

Osobistość6piorunów

@bojowonastawionaowca Biorąc pod uwagę jaki jest kwiat naszego ciała pedagogicznego, obawiam się że w polskich szkołach przedmiot, który

narusza zasady bezpieczeństwa obowiązujące w tej szkole lub placówce,

bardzo szybko zamieniłby się w "każdy przedmiot, który nam się nie podoba" i głównie konfiskowane by były konsolki przenośne, karty albo spinnery czy cokolwiek teraz bawi dzieciaki. Już teraz statuty szkolne nieszczególnie przestrzegają litery prawa polskiego, to nie ma chuja, ze nauczyciele by się nie rzucili na taką piękną furteczkę do dyscyplinowania młodzieży. xD