Wpis użytkownika Lopez_ w Hydepark
Lopez_Fenomen
16piorunówNajbardziej pojebaną rzeczą z #adhd jest to, że zawsze jest za mało bodźców, zawsze jest za mało dopaminy i człowiek nigdy nie jest szczęśliwy i zadowolony z dnia codziennego. Kiedyś myślałem, że szczęście dają pieniądze. I w przypadku osób mojego pokroju to chyba dają wyłącznie, jak są to kosmiczne kwoty regularnie zasilające konto, ale pewnie i to by mi się znudziło.
Mam dobrze płatną pracę, do tego zdalną, z super atmosferą, mam bliskich przyjaciół naście lat tych samych, mam wspierającą mnie rodzinę, mam własne mieszkanie bez kredytu, mam czym jeździć, no i w sumie i tak k⁎⁎wa miewam dni, że zjazd totalny i sięgam po szlugi dla szybkiej dopaminy, choć trenuję 4-5x w tyg i to totalne zaprzeczenie mojego stylu życia xD Ale coś się musi dziać, ja nie czuję w ogóle szczęścia, ahedonia w c⁎⁎j momentami, ale jak już czuję, to podjarany jestem jak dziecko.
Złapałem się na takich dołach dopaminowych jak siedzę u kumpla, wszyscy piją, ja kierowca i np w jedną chwilę wyciągam batona, na to wciągam tabakę, piję energetyka, palę szluga i jeden przyajciel co zna mnie od przedszkola "co tam, spadła dopaminka co? hehe" a ja no k⁎⁎wa wow, zgadłeś XD
W sumie znalazłbym kobietę, to prawdopodobnie po jakimś czasie miałbym jej dość, bo ja kocham 2 rzeczy: bardzo duża intensywność towarzyską, a z 2 strony odcina od ludzi. Mieszkałem z moją ex, to miałem dni, gdzie zamykałem się na 8h sam przed laptopem, choć tam to musze przyznać, że po prostu jej nie kochałem, ale obawiam się, że na głowę rodziny się nie nadaje, ale ojcem po rozwodzie to ja bym był k⁎⁎wa idealnym, bo mnie przerasta tylko rutyna i codzienność - błahe rzeczy, a te skomplikowane to traktuje jak wyzwania.
Tak sobie myślę, że czego bym w życiu nie miał, to i tak mam frajdę na 5 minut XD Co jest najgorsze - że ciężko pracuję na te rzeczy, by finalnie się nimi k⁎⁎wa nie cieszyć na stałe. Po⁎⁎⁎⁎ne to
Jedyny plus, co polecałbym w terapii z dziećmi z ADHD to sport, bo to dyscyplina. Jestem wbrew pozorom w k⁎⁎we zdyscyplinowanym człowiekiem przez to, że regularnie uprawiałem sport zawodniczo - praca turbo samodzielna, poza pracą trzymam michę, regularna siłka, jak się na coś uprę, to wałkuje konsekwentnie do końca, co by to nie było.
Chciałbym być kiedyś mężem, ojcem itd, ale mam wrażenie, że sedno mojego życia to jest szybka jazda bez trzymanki, czyli najlepiej jak najwięcej poza domem, związki to fwb, w pracy kocham kortyzol i zmienne (sprzedaż b2b), no i w sumie to ja się nadaje chyba tylko na bycie obieżyświatem.
A wy jak żyjecie będąć trochę "inni" ?
Komentarze (10)
Autyzm i ADHD na lekach na ADHD.
Leki 2x dziennie działają po 7h czyli cały dzień. Rok brania
Nie mam za mało bodzców dopaminowych, co najwyżej czasem leki słabiej działają i czuję że filmu nie obejrze przez brak skupienia i lepiej pograć w grę.
Pieniądze u mnie szczęścia nie dają, po spłacie hipoteki żyje za niecała minimalna pracując na pół etatu a i tak oszczędzam z tego.
Zjazdy dopaminy - ADHD crash to normalny objaw, od tego bierze się leki, bo one to minimalizują, mam przepisana najniższą dawkę szybkiego metylofenidatu 5mg na to. To był powód dla którego zacząłem brać leki.
Związki - po kilku miesiącach to dla mnie bardziej przyzwyczajenie niż jakieś emocje i przez to się koncza. ale fakt przez te kilka miesięcy miałem dużo okresów że nie musiałem brać dodatkowej dawki - jakąś dopamina była. Zdecydowałem że związki nie są dla mnie.
Ciekawostką - przy rozstaniu z jej strony w zależności od dawki leku we krwi byłem albo stoickim mnichem który miał wywalone albo byłem lekko tym zdenerwowany - także w kwestii tych bójek - to odpowiedni poziom dopaminy mógłby to ogarnąć.
Przy kombo autyzm+ADHD Bez leków czułem się jakbym chodził po linie i spadniecie w lewo to wypalenie zawodowe, sensoryczne a w prawo depresja
Z lekami na początku jakby były dwa wilki jeden ADHD drugi autyzm
Z lekami po roku jak już weszła jakąś neuroplatycznosc to czuję się jak Doktor Jeckyll i Pan Hyde - na codzien żyje mi się dobrze, czasem tylko Hyde (ADHD) generuje jakies rozdrażnienie a wtedy generują się myśli że takie życie - samotne, monotonne, rutynowe nie ma sensu i ... Jak się te myśli zbyt rozkręca to biorę ta tabletkę i działa bardzo szybko. Bez leków gdy przechylilem się w stronę depresji to też je miałem, tylko głębsze, intensywniejsze plus te emocje były bardziej wyczuwalne.
Trening fizyczny nijak nie pomaga mi na ADHD. Czasami nawet bardziej psuje - bieganie plus duży posiłek powodował u mnie zjazd.
Na moje to na ciebie słabo leki działają/masz za mała dawkę/ bierzesz za krótko - ADHD masz całą dobę, nie tylko w pracy.
I też może być tak że bierzesz taką dawkę która podbija ci noradrenaline dzięki czemu masz skupienie w pracy, ale za słabo działa na dopamine zatem nadal masz jej głód - może zamiana leki na elvanse by pomogła.
Chyba że lubisz takie życie, można przetestować i zobaczyć co się woli.
@Lopez_ polecam ogrodnictwo - wciąż jest masa pracy ale jak coś zrobisz to mega satysfakcja:D no i wszystko rośnie więc można się ponapawać
Jeszcze mnie wkurwia to wpadanie w bójki XD 30 letni chłop. Przez to, że lata trenowałem sporty walki, to nie mam strachu przed konfrontacją fizyczną i nie daj boże jak pojawi się pyutanie typu "na c⁎⁎j sie gapisz" od lorda sebastiana albo jakaś sprzeczka po pijaku w klubie to ja od razu wyskakuję dwa kroki do przodu, bo w dyplomację to jestem dobry tylko w sytuacjach bez emocji.
Naliczyłem, że od podstawówki do 30 roku życia to wychodzi mi średnio 1 raz w roku jakaś bitka - a to wypłacę strzała patusowi, żeby go naprostować, a to się wstawię za kumpla, a to nie umiem odpuścić głupiej dyskusji z agresywnymi imprezowiczami
przez to, że odczuwam X razy mocniej emocje niż inni, ciężej mi też ego do kieszeni schować
@Lopez_ jak coś to nie pij na hejtopiwo 😅
@aarahon lub kilku kolegow pod reka w stanie wskazujacym.
@Lopez_ gorzej jak trafisz na takiego, co ma nóż w kieszeni. No co, bronił się. I powiem ci, że sam uważam, że jak wyciągasz do kogoś łapy, to wyrażasz zgodę, na to, żeby zaatakowana osoba broniła się wszelkimi dostępnymi środkami.
A wystarczy chcieć być dobrym człowiekiem i unieść się ponad to.
Odkąd jestem na lekach to jest dużo normalniej i już nie mam takich faz że dusza towarzystwa jeden wieczór a potem 2 tyg w 4 ścianach. Temat rodziny zrozumiałem i odpuściłem, może jakby mnie zdiagnozowali w dzieciństwie. Ale ja mam jeszcze problem z dobrym ogarnianiem samego siebie więc trochę inna sytuacja. Związki w sumie chyba najtrudniejsza sprawa, jak dotrze jaki poziom zrozumienia i wysiłku może być potrzebny od drugiej osoby żeby dać radę z adhdowcem.
A potem to nie biorę. A może powinienem. Chuj wie. To się bierze doraźnie, więc ja po pracy w teorii nie potrzebuję takiego działania jak daje mi ten lek.
Cytując Jóźwiaka: leki na ADHD bierze się, żeby zredukować objawy ADHD tak, żeby nie przeszkadzały w życiu. Jak ktoś potrzebuje tylko do szkoły, bo tylko potrzebuje się skupić, to bierze takie na 8h. Jak ktoś ma zaburzenia emocjonalne, i bierze leki na nie, to można mu tak dobrać leki, żeby działały cały dzień, bo zaburzenia emocjonalne nie kończą się po pracy.
Ja sobie bardzo chwalę chillik po lekach. Ma to też jakieś efekty uboczne - niektóre rzeczy są trochę inne, niektórych nie można łączyć z lekami. I trzeba się tych leków nauczyć używać. Ale moim zdaniem na plus.
No ja jestem na lekach, ale mam dawkę taką na 8h, żeby po prostu mieć w pracy skupienie. A potem to nie biorę. A może powinienem. Chuj wie. To się bierze doraźnie, więc ja po pracy w teorii nie potrzebuję takiego działania jak daje mi ten lek.
Tli się we mnie nadzieja, że gdybym się zakochał i miał kobiete życia, to byłoby inaczej, tylko ja muszę zostać trafiony jak strzałą (to działa akurat, bo jestem mega wrażliwy na kobiety w moim typie, problem że jest ich mało), bo tak to chuj wie
Związki - fakt, trzeba ze strony kobiet dużo cierpliwości. Może dlatego do tej pory to byłem traktowany bardziej z perspektyyw "potencjalny bolec" (wygladam dobrze podobno) niz partner XD
mnie zdiaagnozowali w dziecinstwie, ale mi to wiele lat nie przeszkadzało, dopóki nie zaczęło się
-życie z partnerką pod jednym dachem, ale tu akurat dawałem radę
-życie singla: totalny rozpierodl, bo nadmiar myśli przeróżnych przez samotność jest po prostu rozpierdalającyu