Na jakieś imprezie znajomy znajomego z Sanepid-u opowiadał o kebabowni gdzie pracownicy legalnie rzucali myszą kawałki mięsa gdzieś w kąty. Na pytanie dlaczego to robią odpowiadali "jak im tam rzucimy to nie podchodzą bliżej".
Dwa razy tam byłem, dwa razy sraczki nagłej i okrutnej doświadczyłem i kuźwa dwa razy pomyślałem, że mam chyba coś nie tak z układem trawiennym skoro po tak smacznym kebabie muszę na tron. Sanepid im to zamknął na jakiś czas ale moja noga nawet tam nie stanie, czasami tylko przejadę autem i nostalgicznie wspomnę doznania.
