Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#staregry

Sum

w Lata 90.

175piorunów

Co prawda to sama końcówka lat 90., nie mniej dla mnie ten obrazek niezmiennie przywołuje wspomnienia z młodości

   

Specjalista1piorunów

Po której stronie się najchętniej opowiadaliście w konkretnych dzielnicach? Moje typy:
1) Yakuza 2) Redneck 3) Russian Mafia

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w RetroGry

3piorunów

Jesus, to była najgorsza gra w jaką grałem... Tym bardziej, że byłem (i jestem) fanem filmu ,,Blues Brothers" i w ogóle muzyki okołobluesowej. A ta starożytna gierka sygnowana świętym tytułem ,,Blues Brothers" jest w dodatku z mojego rocznika 1991 ( ͡° ͜ʖ ͡°) Miałem więc spore oczekiwania, które do dziś pamiętam. Doznałem rozczarowania, którego do dziś również pamiętam (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Co to kurvva było za niegrywalne guano?!

   

Inspirator

w Gry

3piorunów

Kto z Was grał w grę Bud Tucker :smiley: ?

U mnie to była pierwsza gra, którą dostaliśmy w gratisie z pierwszym komputerem (~2000r)

Nostalgłem mocno 

 i chyba pasuje 

https://m.youtube.com/watch?v=AXMWpu9c0zM

Sum1piorunów

@anzelmbohatyrowicz Ta gra to była wizualnie perełka, a przy tym fantastycznie przetłumaczona, z pełnym dubbingiem - obok The Curse of Monkey Island moja ulubiona przygodówka z tamtego okresu. Tak mocno nostalgłem, że aż z ciekawości sprawdziłem czy na GOGu jej nie ma. No i nie ma. 😒
@Odczuwam_Dysonans Właśnie też sobie przypomniałem, że to były jeszcze czasy solidnych, wielkich pudełek i coś mi świta, że mam jeszcze gdzieś między książkami instrukcję z tego polskiego wydania, więc teraz latam po regałach w całym mieszkaniu, bo nie ma jej tam gdzie ją ostatnio widziałem w okolicach 2005 roku (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w RetroGry

63piorunów

W nawiązaniu do tego wpisu.

Kurier przywiózł mi dzisiaj pegasusa więc mogłem przetestować kartridże. Zdecydowana większość z nich działa, wymagały one jednak czyszczenia styków za pomocą rozpuszczalnika. Przy weekendzie zrobię album ze zdjęciami kartridży i uruchomionych z nich gier i go zapostuję. Zainteresowani będą mogli poprzypominać sobie co nieco z dawnych lat :D.

A tymczasem zmykam łupać w Ninja Gaiden'a 3. Najlepszą grę ever! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Za dzieciaka przechodziłem ją w całości tylko po to żeby usłyszeć ten soundtrack:

https://www.youtube.com/watch?v=O12yoXFKZHU

     

Sum3piorunów

@scorp Zafunduj sobie jakiś TV CRT. Na nowoczesnych TV te gry słabo wyglądają przez większą ostrość, a CRT naturalnie zmiękcza krawędzie. No i immersja lat 90-tych w pełni.

Specjalista3piorunów

@scorp polecam ogarnąć sobię jakiś programator do ogrywania hacków oraz gierek, których nie będziesz w stanie za bardzo kupić:
https://allegro.pl/oferta/pegasus-kardridz-krzysiocart-micro-sd-everdrive-8291640896
Krzysiocart obsługuje obecnie zapisy gier, co raz więcej hacków ich używa.
A co do samej sceny romhacków to ta pięknie się rozwija, poniżej link do chyba największej bazy:
https://www.romhacking.net/
Polecam Super Mario Bros. 3MIX, Mario Adventure, improvement Castlevani 2, tłumaczenia do karcianek Dragon Ball czy Wonderland Dizzy z 2015 albo Mystery World Dizzy z 2017 (dwie ostatnie są chyba na stronkach poświęconych serii Dizzy).

allegro.plAllegro
Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w RetroGry

14piorunów

Witajcie

Dziś na tapecie klasyk gier sportowych :smiley: "World cup 98' ". Grało się w to jak nigdy w inną odsłone od "iei sports cyny gejm" ;). Mam nie zapomniane wspomnienie z tą pozycją- od pierwszego gwizdka w meczu półfinalowym z połowy boiska poszła z mojej strony górna piłka na bramke przeciwnika....i goool !!! o.O chyba z 10 minut molestowałem riplej. Sama zawartość big boxa standard jak na lata 90'-płyta, instrukcja instalacji/gry, formularz rejestracyjny. Pozycje darze dodatkowo sentymentem "szczeniecych lat" za muzyke z intro gry https://youtu.be/sp5yXNqN--A

Poprawcie mnie jak ktoś zna wiekszość odsłon, ale chyba tylko w tej była możliwość rozegrania meczu na hali sportowej.

Bonus w formularzu rejestracyjnym była opcja czy jestesmy w zwiazku, singlem wdową/wdowcem czy w separacji- po co to było producentom gier kij wie :).

  

Gruba ryba1piorunów

@Spider oo właśnie, ja miałem rtwc (road to world cup) 98 i tam było na hali, piekne czasy! jak sie grało brazylią vs san marino i od razu po rozpoczęciu z połowy strzelałeś rivaldem i gol

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Gry

8piorunów

Ciekawostka - twórcy Tibii zapożyczyli niektóre grafiki z jeszcze starszej gry Ultima VI. Poznajecie które?

   

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Gry

11piorunów

W dzisiejszym wpisie przedstawię grę, która na długo zagościła w moim sercu i do dzisiaj ma tam swój bezpieczny zakamarek. Przed Wami Prince of Persia 3D, wydana w 1999 roku przez studio Red Orb Entertainment.

Skąd ten sentyment? Pierwsza cześć przygód księcia była nieodzowną częścią dzieciństwa wielu z Was. Mojego również (choć ja nie grałem na PC, a na Pegasusie 😉 ). O wersji trójwymiarowej dowiedziałem się z CD-Action 11/99, był to pierwszy numer (i jedyny w najbliższym czasie, nie było mnie na pismo stać, a rodzice nie dostrzegali walorów edukacyjnych „głupich gierek”), jaki kiedykolwiek kupiłem i akurat w nim była recenzja. Gra otrzymała ocenę 8, a wśród wad nie wymieniono w zasadzie nic. Po tej recenzji i obejrzeniu screenshotów zakochałem się w tytule po raz pierwszy, choć nigdy w niego nie grałem.

Minął jakiś czas, pojechaliśmy z rodzicami do dużego miasta na zakupy do Reala. Zawsze spędzałem tam czas na sekcji z grami. Przeglądałem jedynie tanie gry (innych bym nie dostał). Znalazłem grę War Wind. Nie interesowała mnie totalnie, ale z tylu była informacja, że na płycie jest demo Prince of Persia 3D. Tatę udało się namówić na 25zl i tak Książę pojechał ze mną do domu (btw. War Wind było nędzne 😉 ).

Demo zawierało fragment levelu Palace 2. Akurat taki, w którym można było poznać wszystko to, co w oryginalnym Księciu uwielbialiśmy: walkę, kolce, zapadnie, kleszcze, huśtanie na linie w perskich sceneriach.

Jakiś czas później pojechaliśmy z rodzicami na zakupy do Niemiec. Tam w markecie była duża sekcja z grami i po raz kolejny spędziłem tam większość czasu. Było tam kilka starszych gier w niższych cenach, w tym właśnie pudełkowe wydanie Prince of Persia 3D za 20 niemieckich marek. W tamtych czasach były to wciąż spore pieniądze, ale tato dał się namówić 😉

Jak się okazało, gra była po niemiecku (tragiczny dubbing) oraz strasznie haczyła na moim Celeronie 300Mhz, 32MB RAM bez akceleratora :) ale komu to wtedy przeszkadzało? Po kilku latach w końcu moja randka z Księciem mogła się rozpocząć na dobre. A była to bardzo dobra randka!!

Ok, po sentymentalnej wstawce czas na trochę konkretów. Fabularnie po raz kolejny Książę nie ma łatwego życia. W pierwszej części prosty uliczny chłopak ratuje księżniczkę z rąk uzurpatorskiego wezyra Jaffara, który jednak nie daje za wygraną i przy pomocy magii zmienia świeżo upieczonego księcia w żebraka, samemu zajmując jego miejsce u boku księżniczki (cześć druga). I tu ponownie książę wychodzi zwycięsko.

Jednak show must go on, nowa cześć w trójwymiarze potrzebuje uprzykrzyć księciu trochę życia. I tak bohater razem z małżonką i teściem Sułtanem Persji przebywają z wizytą u sułtańskiego brata Assana. Gości zabawia perska tancerka, wykonująca imponujący taniec z mieczem (naprawdę imponujący jak na rok 1999! Intro do gry było dobre!). I nagle ten miecz przebija jednego ze strażników orszaku, a królewska rodzina zostaje pojmana. Jak się okazało dziadek Sultan obiecał niegdyś rękę księżniczki synowi swojego brata - pół człowiekowi pół tygrysowi - Rugnarowi (bardzo klimatyczny antagonista btw.). I tak Księżniczka po raz kolejny zostaje uwięziona, a Książę ląduje w lochu.

Technicznie gra jest zbliżona do pierwszych odsłon Tomb Raidera - ruchami księcia sterujemy z widokiem zza pleców. Podczas podróży skaczemy, wspominamy się, pływamy, przesuwamy kamienne bloki i skrzynki, wspinamy po słupach, huśtały na linie, uruchamiamy różnorakie mechanizmy, unikamy niezliczonych, czasami bardzo finezyjnych pułapek oraz oczywiście walczymy. Wśród dostępnych broni mamy miecz, podwójne ostrza oraz kij, a na dłuższy dystans możemy posługiwać się łukiem. Wśród dostępnych strzał mamy bardzo szeroki wybór - od tradycyjnych, przez zamrażające, wybuchowe, trujące, kradnące życie lub wypuszczającą przy zerknięciu z wrogiem chmary szerszeni. Każdą broń zdobywamy oczywiście wraz z postępem fabuły. Sama walka zrealizowana została całkiem dynamicznie, wrogów jest sporo, ale nie z każdym musimy walczyć, czasami warto uciec. Bywają związane z walką zwroty akcji, są elementy zaskoczenia, a pierwsze spotkanie z Rugnarem było dla mnie bardzo niespodziewane, efektowne i spowodowało ciarki na plecach.

Nie byłoby również Księcia bez znajdowanych tu i ówdzie eliksirów. Poza znanymi z poprzednich części eliksirów ustawiających, wydłużających żucie i trucizn, mamy również mikstury specjalne - dające niewidzialność, zmieniające wygląd, dające super skok itd.

W trakcie podróży mamy kilkanaście lokacji, bardzo zróżnicowanych pod względem wyglądu i klimatu. Od więzienia, przez pałacowe korytarze, rybacką wioskę, statek powietrzny (!!), wysokogórskie sanktuarium, po krainę w chmurach. Lokacje są fajnie zaprojektowane, bardzo różnorodne i w swoich czasach zrobiły na mnie ogromne wrażenie. W niektórych miejscach potrafiłem stać i rozglądać się tylko po to, by złapać malowniczy zrzut ekranu. Jest ładnie, kolorowo, klimatycznie.

Co natomiast zrobiło na mnie największe wrażenie - oprawa muzyczna! Linia melodyczna jest świetna i wspaniałe oddaje klimat gry. Arabskie melodie przeplatane kobiecym śpiewem. Do dzisiaj jest to dla mnie jedna z lepszych ścieżek dźwiękowych z gier i zdarzało się, że puszczałem ją na słuchawkach podczas pracy. Prawie każda lokacja miała swój utwór przewodni.

Gry nigdy nie udało mi się ukończyć. Byłem prawdopodobnie na przedostatnim levelu, nie potrafiłem go przejść. Przygotowując ten wpis postanowiłem grę odpalić i zacząć od nowa. Do wspomnianego levelu jeszcze nie dotarłem, ale mam taki plan na najbliższe dni (o ile uda mi się przeskoczyć jeden moment na planszy w statku powietrznym - platforma która powinna być ruchoma z jakiegoś powodu taka nie jest. Podobno to bug, który często znika po wczytaniu wcześniejszego save’a. A ze cały czas gram na quick save, musiałbym przechodzić poziom od nowa. Na razie odpuściłem :smiley:

Póki co dziękuje jeśli dotarliście aż tutaj. Na osłodę przydługiego wpisu kilka screenów mojego autorstwa oraz link do wspomnianego wyżej intro. Enjoy!

https://youtu.be/DI6xUkMJOvk

PS. dajcie znała w komentarzach czy te wpisy mają sens i powinienem kontynuować. Jeśli się podoba, chętnie przyjmę symbolicznego grzmota :smiley:

   

Debiutant

w Gry

14piorunów

Siema, mój pierwszy post i od razu o gierkach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Niewątpliwie GTA San Andreas mogę śmiało uznać za moją ulubioną grę, która ma zacementowane miejsce TOP 1 już raczej na zawsze z bardzo wielu powodów. Ale do rzeczy.

Od jakiegoś czasu takim moim guilty pleasure jest oglądanie speedrunów z GTA SA, często puszczam sobie te filmy do snu, albo gdzieś w tle w trakcie innych zajęć.

A jako, że mam dzisiaj wolne, stwierdziłem, że w sumie czemu by nie spróbować się w tym samemu, skoro i tak w zasadzie znam tę grę od podszewki.

No i ustawiłem sobie wszystko co potrzebne na świeżej kopii gry, i z pomocą poradnika zacząłem sobie runować. Powiem wam, że zabawa jest przednia, zupełnie inne spojrzenie na grę, którą przechodziłem dziesiątki razy zawsze w ten sam sposób.

Rzecz jasna dopiero zaczynam i na dobrą sprawę nie opanowałem jeszcze ani jednej misji w 100%, ale coś czuję, że wsiąknę w ten temat, zwłaszcza, że community speedrunerskie jest ogromne i chłopaki cały czas trzymają tę grę przy życiu.

Jeśli kogoś zainteresował ten wpis, to od siebie mogę polecić stronę https://www.speedrun.com/ do zapoznania się z tematem, warto też zerknąć na kanał Joshimuz na YT.

Tyle ode mnie, może za jakiś czas dam wam znać jak uda mi się zrobić pierwszy pełny run sekcji w Los Santos ( ͡° ͜ʖ ͡°)

   

Debiutant4piorunów

@moderacja_sie_nie_myje Ano. Generalnie mógłbym o tym napisać całą rozprawkę, SA jest moją ulubioną częścią GTA i w ogóle ulubioną grą z wielu róznych powodów, wiadomo, podbijanie dzielnic nie było najlepsze, to był raczej słabo rozwinięty koncept, a duża mapa w mojej opinii jest tylko zaletą, szczególnie dzięki temu jak została zaprojektowana.

A co do Vice City, to moja opinia może być dosyć kontrowersyjna, ale uważam, że takie GTA VCS jest o wiele lepszą grą od VC, bo wzięła wszystko co najlepsze i podbiła to o poziom wyżej.
Chociażby pod względem fabuły, grafiki (palety barw) i o wiele lepiej zagospodarowanej przestrzeni. Widać, że w oryginalnym VC zabrakło im czasu, i druga wyspa była strasznie pusta w porównaniu do pierwszej. W VCS to wszystko zostało naprawione.

Statysta1piorunów

@kubsonn123 jaka kategoria? Rok temu też spróbowałem się ze speedrunningiem - runnowałem Vice City DE, any% trwało około godziny, więc uznałem, że jest to dobry wybór na początek. Po 2 tygodniach udało mi się ukończyć cały run, ale nie mogłem się potem przekonać do dalszego grindu - zbyt dużo wysiłku i za mała nagroda.😛

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w RetroGry

17piorunów

Witam w ten sobotni poranek, dziś takie na pół retro/na pół współczesny remaster pewnej bardzooo starej gry. Nie oszukujmy się podnośimy ręke do góry kto to grał w ten "zabytek" :)? "SOŁTYS" produkcji LK Avalon to gra która "..rozgrywa się w realiach polskiej wsi. Naszym zadaniem jest odnalezienie niejakiego Leona, który podczas ceremoni ślubnej uciekł córce sołtysa sprzed ołtarza." Gra nie odniosła jakoś spektualnego sukcesu stąd była niszowa, ale Ci którzy w nią zagrali zapamietali z charakterystycznego humoru znanego o kawałach o Wąchocku :). Pudełko zrekonstruowano tak jak w orginale w te same grafiki i dodatki. Zawierało instrukcje obsługi, koperetę z opisem przejscia gry -gdyby ktoś miał problem z przejsciem a nie byla ona łatwa- 3 dyskietki z grą plus w remasterze jest też na pamięci usb- i dość orginalnie ścieżka z muzyką na kasecie :). To chyba jedyna pozycja, którą pamiętam, że była wydana z kasetą jak na lata 90' orginalny pomysł. Interfejs gry był dosć toporny. Pomiędzy planszami przechodziliśmy po kliknieciu na nr lokacji-a nie jak to przyzwyczaiły Nas przygodówki przejście na koniec ekranu. Sam nie przeszłem jej do końca nie mialem orginału z solucja a dostęp do interentu w 95' był jeszcze w powijakach w momecie wydania gry :).

  

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w RetroGry

58piorunów

Stwierdziłem że pochwalę się swoją skromną kolekcją kartridży do pegasusa. Ostatnio były odpalane jakieś 4 lata temu i jeszcze były sprawne - niestety nie mam obecnie pegasusa żeby je sprawdzić, ale już do mnie jedzie ;). Nostalgia mocno.

Poza tymi na zdjęciu mam jeszcze 20 kartridży - ale to jakieś randomowe składanki powtarzających się gier, więc nic ciekawego. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj złota czwórka, niestety okładka pomazana przez młodszego brata lata temu xD.

Chyba moją ulubioną grą z tych wszystkich był Ninja Gaiden 3 - kartridż w pierwszym rzędzie u góry, drugi od lewej.

Na pegasusie spędzałem większość swojego czasu za gówniaka, prowadziłem swój zeszyt z kodami do gier. Potrafiłem siedzieć godzinami nad jakąś grą, wklepywać randomowe ciągi znaków i odkrywać w ten sposób kody. xD Może go gdzieś odgrzebię na strychu, to z przyjemnością go zapostuję.

A Wy - macie jeszcze coś na stanie? :grinning:

     

Pokaż więcej komentarzy (26)

Osobistość

w RetroGry

93piorunów

N-Gage Classic

N-Gage był bardzo ambitnym urządzeniem, które prawdopodobnie wyprzedzało swoje czasy o kilka dobrych lat. N-Gage wykorzystywał system operacyjny Symbian i został stworzony w celu rozszerzenia działalności firmy Nokia na rynek gier przenośnych.

N-Gage został zapowiedziany w listopadzie 2002 roku, ale do sprzedaży trafił dopiero w październiku 2003 w dwóch wersjach kolorystycznych: szarej i grafitowej. Powodem opóźnienia w dostawie był przede wszystkim dodatkowy czas wymagany do wdrożenia kompleksowego rozwiązania służącego do zarządzania prawami cyfrowymi (Digital Rights Management) aby uspokoić deweloperów, którzy obawiali się, że ich gry będą piracone na potęgę (co absolutnie się nie udało, bo zabezpieczenia konsoli zostały złamane już w ciągu pierwszych tygodni po jej wejściu na rynek). Gdy N-Gage trafił w końcu do sprzedaży w 2003, wyprzedził Nintendo DS o rok i Sony PSP o dwa lata.

Gry na N-Gage były sprzedawane na kartach multimedialnych opartych na standardzie MMC. Niestety zaraz po wejściu telefonu na rynek, okazało się, że pierwszy model N-Gage ma kilka poważnych wad głównie, jeśli chodzi o komfort użytkowania:

1. Aby zmienić grę, użytkownik musiał wyłączyć telefon, zdjąć tylną pokrywę i wyjąć baterię. Oznaczało to, że telefon musiał być ponownie uruchomiony za każdym razem, gdy użytkownik chciał zagrać w inną grę.
2. Ponieważ głośnik i mikrofon były umieszone na boku urządzenia, na zachodzie telefon otrzymał przydomek "Telefon Taco". Takie ich umiejscowienie, oznaczało, że trzeba było trzymać telefon bokiem do ucha co wyglądało całkiem zabawnie. W czasie, gdy N-Gage trafił do sprzedaży, opinia publiczna bardzo niepokoiła się o wpływ promieniowania telefonu komórkowego na zdrowie użytkowników, ponieważ telefony stawały się coraz cieńsze i anteny były umieszczane bardzo blisko głowy. Podobno projektant firmy Nokia, Frank Nuovo, wpadł na pomysł "rozmowy na boku", aby odsunąć antenę od głowy, co pozwoliło na zmniejszenie pomiarów współczynnika SAR (Specific Absorption Rate), który szacował absorpcję energii częstotliwości radiowej przez ciało.
3. Klawisze na urządzeniu zostały zaprojektowane z wykorzystaniem doświadczeń Nokii z produkcji telefonów więc były one celowo trudne do naciśnięcia, aby uniknąć wykonywania przez użytkowników pozorowanych połączeń, gdy telefon znajdował się w kieszeni. Oznaczało to jednak, że klawisze te były nie wygodne do grania i wymagały dużej siły do ich naciśnięcia, pozostawiając użytkowników z bolącymi palcami po intensywnej rozgrywce. Jedna z pierwszych gier dostarczonych z urządzeniem, Tony Hawk's Pro Skater, okazała się niezwykle trudna do opanowania ze względu na solidną klawiaturę i wymaganą szybkość reakcji.
4. Wiele gier miało również problem z niską jakością animacji spadającą nawet poniżej 20 klatek na sekundę.
5. Ekran był też bardziej wyższy niż szeroki mając współczynnik proporcji 11:13. Nie było to niezwykłe dla telefonów w tamtych czasach, ale proporcje te raczej nie sprawdzają się dobrze w grach wideo, które są zwykle projektowane na ekrany o szerokich proporcjach.

Jeśli chodzi o zalety, N-Gage był wspierany przez wielu czołowych producentów gier, w tym EA, Sega i Ubisoft co wyróżniało go wśród konkurencji. Dzięki temu w ofercie znalazły się mobilne wersje znanych gier, takich jak FIFA, Rayman, Sonic, Tony Hawk's Pro Skater, Call of Duty czy Tomb Raider. Nokia zainwestowała również w tworzenie własnych gier, i w listopadzie 2004 roku samodzielnie wydała grę Pathway to Glory. Chociaż N-Gage nie sprzedawał się nawet w ułamku tak dobrze jak jego ówczesny konkurent Game Boy Advance, N-Gage był technicznie o wiele lepszym urządzeniem, oferującym gry w 3D, na lepszej jakości ekranie LCD z podświetleniem i w większej rozdzielczości. Dopiero Game Boy Advance SP AGS-101 wypuszczony prze Nintendo we wrześniu 2005 oferował ekran LCD z podświetleniem od dołu ekranu tak jak N-Gage a nie jak poprzedni model GBA SP AGS-100 po bokach, ale GBA SP AGS-101 dalej nie oferował prawdziwej grafiki 3D.

Oprócz funkcji grania w gry z kart MMC, N-Gage posiadał również obsługę Bluetooth, możliwość podłączenia do internetu mobilnego WAP, grania w gry multiplayer poprzez usługę N-Gage Arena, odtwarzanie muzyki w formacie MP3, radio FM jak również inne funkcje oferowane wtedy przez telefony Nokia z wyższej półki.

Nokia miała duże oczekiwania wobec N-Gage i miała nadzieję, że sprzeda kilka milionów egzemplarzy w pierwszym roku dostępności, ale niestety sprzedaż okazała się znacznie niższa.

Nokia QD

Nokia starała się rozwiązać niektóre z problemów z oryginalnym N-Gage, i w maju 2004 wypuściła na rynek ulepszony model o nazwie “N-Gage QD”. Model ten był mniejszy (lecz troszkę grubszy) i bardziej “okrągły” co przekładało się na większą wygodę użytkowania. Poprawiono też problem z umiejscowieniem gniazda na karty z grami, wprowadzając wygodniejsze gniazdo z boku urządzenia, zamiast za baterią i dodano gumowe zaślepki gniazda na gry, ładowarkę i słuchawki. Przeniesiono również głośnik i mikrofon z boku na przód urządzenia, dzięki czemu nie można już było śmiać się użytkowników i nazywać N-Gage telefonem Taco :grinning: Nokia próbowała też podnieść sprzedaż wprowadzając N-Gage QD do sprzedaży w niższej cenie w porównaniu z oryginalnym modelem.

Nokia QD działała na tej samej wersji oprogramowania, co jej poprzednik, mimo że nowszy “Symbian 7.0s Series 60 2nd Edition” został dostarczony już na kilka smartfonów do czasu ogłoszenia N-Gage QD. Niestety, aby obniżyć koszty i rozmiary, niektóre funkcje dostępne w oryginalnym modelu, takie jak systemowe odtwarzanie MP3 (aczkolwiek N-Gage QD nadal mógł odtwarzać pliki MP3 za pomocą oprogramowania innych firm, ale tylko w mono 16 kHz), odbiór radia FM i łączność USB, zostały usunięte. Aby połączyć telefon z komputerem, użytkownik musiał użyć Bluetooth lub oddzielnego czytnika kart MMC do przeniesienia plików do pamięci urządzenia poprzez kartę MMC.

Kolejną zmianą w stosunku do oryginalnego urządzenia była pomarańczowo-szara kolorystyka samego urządzenia, jak i systemu, lecz niektórzy uważali, że jest to niechciana zmiana z bardziej kolorowego systemu oryginalnego N-Gage’a. Na szczęście na rynku były dostępne aplikacje, które wzbogacały interfejs lub zastępowały powłokę systemową innymi motywami lub kolorystyką. Jako telefon, N-Gage QD nie obsługiwał też już wszystkich trzech pasm częstotliwości GSM 900/1800/1900 a zamiast tego pojawił się w dwóch dwupasmowych wariantach, jeden na rynek amerykański, a drugi na rynek europejski i azjatycki.

N-Gage QD Silver Edition

Ostatnią próbą uratowania N-Gage’a było wypuszczenie srebrnej edycji konsoli. Model ten został udostępniony na rynkach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki 1 września 2005 roku. Jedyną odczuwalną zmianą wprowadzoną w tym modelu (poza inną kolorystyką urządzenia) było zastąpienie przycisków 7 & 5 na klawiaturze urządzenia normalnymi mniej wyczuwalnymi przyciskami. Do 2007 roku Nokia sprzedała tylko trzy miliony sztuk N-Gage i zrezygnowała z dedykowanego sprzętu do gier na rzecz "platformy" N-Gage”, która oferowała gry w ramach szerszego portfolio smartfonów.

Źródła:

* silicon.co.uk
* mobilephonemuseum.com
* wikipedia.org
* Wiedza własna

+ tłumaczenie, edycja i redagowanie

     

O jakiej konsoli chcielibyście żebym teraz coś pisał?

  • Gizmondo18% (14 głosów)
  • Sega Nomad19% (15 głosów)
  • NeoGeo Pocket15% (12 głosów)
  • NEC Turbo Express18% (14 głosów)
  • Atari Lynx29% (23 głosy)

78 głosów

Koneser1piorunów

@Sensination N-Gage wygląda niby "cool", ale jak sobie wyobrażam te przyciski (po samym zdjęciu) to mnie wzdryga. Mam wrażenie, że wciskają się maksymalnie płasko, a potem zalepione brudem wydają się niewciskalne.

Widać, że w kolejnych mutacjach starali się poprawić tę sprawę. Widziałem pierwszego N-Gage u kolegów, dobrze Wormsy na tym chodziły. Akurat tych "zasobniejszych" kolegów i w sumie kolega to trochę za mocne słowo.

Zawodowiec1piorunów

tak to spoko ale wykopki jak zwykle pierdola, wiekszosc gier byla niegrywalna, czesciej na tym filmy ogladalem i gralem w pegazusa. jako telefon byl calkiem spoko na tamte czasy ale bardziej gdzies w 2004, do psp i ds to nie mialo podejscia. fakt ze dalo sie zrobic skladanki gier na kartach pamieci i dawalo to jakas proteze rozrywki

Pokaż więcej komentarzy (14)