Sam byłłem kiedyś przegrywem, ale fakt praca nad sobą pomaga chociażby dla samego siebie ale może być trudna dla wielu z różnych powodów, mentalnych, materialnych, zdrowotnych. Dlatego trzeba rozwijać się w swoim tempie i nie patrzec na innych w kontakście progresu.
Aktualnie Cieszę się, że nie miałem od startu takich opcji, bo poznałem jacy ludzie naprawdę są, jak rozwinąłem skrzydła to już uważałem na antykoncenpcję, na karierę i rozwój siebie, a nie pakowanie się w dzieciaki. Gdy wyjehcałem za granicę, potem wróciłem zamieszkałem w większym mieście to miałem pełno opcji. Wróciłem odwiedzić rodziców i co zastałem.
Kolesie co mi ubliżali w szkole itp. mieli siano w głowie. WIększość z nich wpadła w wieku 17-19 lat teraz są po rozwodach, niektórzy znaleźli kolejną i też z nią mieli dzieci. Finalnie pracują w jakiś gówno pracach po 14 godzin by jakoś dociągnąć do pierwszego. Jeden z nich nie wytrzymał i się powiesił.
Dlatego staram się podnosić ludzi, bo życie bywa przewrotne. Każdy z nas obojętnie jak piękny czy bogaty możliwe jest jeden wypadek, chorobę od spędzenia życia w totalnym koszmarze.