@Zarieln Dawno temu wpadł do mnie ziomeczek na 15min kawkę. Mówi "daj podłącze się pod Twoje audio, puszczę Ci dobrą nutę". Puścił coś co było dla mnie kompletną nowością, niezwiązaną z tym co do tej pory słuchałem. Ziomek wypił kawę, zbiliśmy pionę i poszedł. Ja siadam do kompa, pierwsze co robię to odpalam YT i co widzę...
Na pierwszym miejscu w proponowanych jest ta nuta, którą puszczał ten ziomek
Ki czort
Skąd algorytm YT wpadł na to żeby podsunąć mi tę sugestię, przecież muzycznie to nie moje gusta.
Muzykę puszczał ze swojego telefonu wpinając się wtykiem jack - nie używał więc serwisu pod moim loginem.
YT musiał podsłuchać? Prawda? Nie. Chwile mi zajęło zastanowienie się jak można było dojść do tego samego bez podsłuchiwania. Ziomek miał zapisane moje wi-fi. Algorytm wiedział gdzie jest i że ja też tam jestem. Przez wymianę danych z FB, YT mógł nawet wiedzieć że jesteśmy znajomymi. Nie było żadnej czarnej magii, tylko korelacja która na pierwszy rzut oka nie jest tak widoczna. Algorytm doszedł do wniosku że skoro ktoś puszcza na YT piosenkę będąc wpiętym do sieci Majkela to może Majkel też będzie zainteresowany?
Nawet nie wiemy ile danych zostawiamy w sieci. Dlatego nie jestem zwolennikiem mówienia że "podsłuchują", bo to najprostsze wytłumaczenie które mija się z prawdą. Jeżeli będziemy utwierdzać w przekonaniu że podsłuchiwanie przez algorytm to norma, wtedy ludzie przestaną zwracać uwagę na to ile syfu na swój temat zostawiają - tłumacząc że te dane nie zostały zostawione przez nich samych tylko podsłuchane.
Potem słyszysz że zabierają Ci wolność bo big-techy działają jak wielki brat. Nie jołopie, to Ty im sam te dane podsuwasz.
Kolejne zakłamanie, które buduje błędną świadomość na temat funkcjonowania świata.