Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

36 + 1 = 37

Tytuł: Horizon: Zero Dawn Remastered
Developer: Guerrilla Games
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Rok wydania:: 2024
Gatunek: action RPG, TPP
Użyta platforma: PS5
Ocena: 8/10 ❤️
Czas do ukończenia: 55h

tl;dr: Wspaniały świat, ciekawe mechaniki, szkoda, że wycelowane w nastolatków

Od pierwszego momentu, jak w neci mignęły mi obrazki "metalowych dinozaurów" byłem zainteresowany tym światem. W sumie to chęć poznania Horizona oraz pandemia skłoniły mnie by po latach bycia PC Master Race kupić sobie dodatkowo konsole (która obecnie wygrała u mnie wyścig o ulubioną platformę ze względu na wygodę grania na kanapie z psem w nogach ^^). Ostatnio wymieniłem sprzęt na mocniejszy i miałem się brać za Forbidden West, ale stwierdziłem, ze w sumie to mogę sobie "jedynkę" odświeżyć, także było to moje drugie podejście do gry.

No dobrze, ale o co chodzi w tej produkcji? Otóż od kilkunastu lat maszyny przypominające zwierzęta, które zamieszkują istniejący świat stały się agresywne. Nie dość, że nie uciekają już na widok człowieka, to zaczęły go nawet atakować niesprowokowane. Aloy, młoda dziewczyna, wychowana na terenach plemienia Nora z nieznanych sobie powodów zostaje zaatakowana przez fanatyków Zaćmienia, którzy w jakiś sposób powiązani mogą być ze wzrostem agresji u maszyn. W ten oto sposób głowna bohaterka zostaje wplątana w historię o ambicji i zaślepieniu, która może zniszczyć świat... Znowu. Bo w końcu te ruiny przedwiecznych dziwnie przypominają miasta ze środkowych Stanów Zjednoczonych...

Największą zaletą gry w moim mniemaniu jest jej świat, zamieszkany przez różnego rodzaju mechaniczne zwierzęta, oraz główna historia. Przy czym mi się zdecydowanie bardziej podobały wątki związane z "przedwiecznymi" niż sama historia świata, w którym żyję Aloy, ale ja zawsze wolałem poznawać "historię opowiedzianą w historii" (może ktoś wie czy jest na to jakaś naukowa nazwa?). Jak na typowy openworld mamy dorzucone do tego kilkanaście questów pobocznych, różne znajdźki i aktywności dodatkowe (obozy bandytów, skażone strefy, kotły).

Gameplayowo to mi się dobrze w to grało. Największą zaletą walki z maszynami jest to, że każda ma jakieś słabe punkty, jak np. odsłonięty silnik czy kanister, w które należy celować by zadać dodatkowe obrażenia. Plus każda maszyna ma jakąś słabość na jakiś żywioł - ogień, zimno, elektryczność - i po odpowiednie przeładowanie jej tym żywiołem również zadaje dodatkowe obrażenia. System jest świetny, ponieważ wymaga od gracza przygotowania sobie jakieś taktyki na walkę z każdym z ponad 20 różnych typów maszyn. Osobiście chyba tylko w Horizonie się z takim systemem spotkałem. Do dyspozycji mamy 3 rodzaje łuków, 2 rodzaje proc, grzechotnik, potykacz, a w dodatkou dochodzą jeszcze ognio-, burzo- i lodomioty. Także jest w czym przebierać. Amunicję do wszystkiego kraftujemy z częsci, ktore odstrzelimy z maszyn lub podniesiemy z ich truchła.

Z plusów to chciałbym wspomnieć jeszcze o oprawie wizualnej, które w wersji zremasterowanej wygląda bardzo dobrze. Maszyny są dopracowane w szczegółach, świat robi wrażenie, a na twarzy bohaterki widać nawet te detale, o które się piwniczaki burzyły przy okazji premiery Forbidden West, czyli włoski na twarzy (nie, to nie są wąsy, tak, każdy człowiek ma coś takiego). O muzyce mogę powiedzieć, że jest - poza głównym motywem z menu to nie zapadło mi nic w pamięć. Natomiast dźwięki maszyn, naciągania łuku czy eksplozji są dobrze zrealizowane.

No ale tyle się rozpływam nad tym, a jednak dałem 8/10, więc gdzie wady? Otóż dla mnie jest jedna ogromna, która sprawia, że nawet zastanawiałem się czy nie dać 7... Otóż stworzony przez Guerrilla Games świat aż się prosi o poważny, dorosły content. Tymczasem otrzymaliśmy świat naiwny i prosty w swoich założeniach, zasadniczo czarno-biały. Jeżeli zdarzyło się tutaj coś mrocznego to jest to tylko wspomnienie jakieś zaszłej historii, Aloy nie natyka się na tego typu wydarzenia. Najbardziej to widać w questach pobocznych, gdzie praktycznie w połowie z nich jeżeli ktoś nie jest jednoznacznie zły, to Aloy go nie zabija, bo akurat zawsze w tym momencie pojawiają się maszyny, które wykańczają delikwenta. Szkoda. Ogromna szkoda. Marzyłby mi się porządny RPG dla dorosłych w tym świecie (Larian, patrzę na Ciebie teraz!). Najbardziej zaskakującym dla mnie przy tym wszystkim jest fakt, że PEGI uznała, że to gra dla 16+ xD ESRB i USK byli pod tym względem bliżej prawdy dając odpowiednio kategorie Teen oraz 12.

Podsumowując - gra jest bardzo dobra, jeżeli nie masz nic przeciwko naiwności świata to rzekłbym nawet, że jest świetna. O czym zresztą niech najlepiej świadczy fakt, że przeszedłem ją drugi raz i znowu wymaksowałem i wyplatynowałem (bo okazuje się, że HZD i HZDR to dwie różne pozycje wg Sony ^^). Także ja polecam sprawdzić samemu czym był ten tytułowy Nowy Świt ^^

Lider2piorunów

Dla mnie fabularnie zero dawn lepsze od forbidden west. Szkoda, że na początku otrzymujemy trochę spoiler, gdzie można domyśleć się rozwiązania fabuły i w jakim kierunku ona pójdzie.

Co do świata się zgadzam- zbyt cukierkowo a bohaterka nie ma zbyt dużo rozterek a świat zdecydowanie ma potencjał.

Fanatyk2piorunów

@Loginus07 - jesteś już poza widełkami wiekowym targetu - czyli młodych dorosłych co statystycznie wydają najwięcej na rozrywkę, w tym gry 😉
Też uważam, że pierwsza część fabularnie lepsza niż druga. A końcówkę w drugiej po prostu sp⁎⁎⁎⁎zyli i jakoś nie czekam na trzecią część.
A najgorsze jest to, że umarł Lance Reddick co grał najlepszą postać w całej grze (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Gry

14piorunów

132-1=131

Tytuł: Dark Sector
Developer: Digital Extremes
Wydawca: Digital Extremes
Rok wydania:: 2009
Gatunek: gra akcji, TPP, SF
Użyta platforma: PC
Ocena: CHYBA JEDNAK NIE

Tym razem padło na grę już z XXI wieku. Nie wiem skąd u mnie na półeczce pojawił się "Dark Sector", bo jakimś fanem tego typu gier nie jestem, ale czasami masowe rozwalanie głów przeciwnikom jest odprężające :smiley:
Jak na 2009 rok graficznie nie jest źle, animacje są spoko. Kolory są przytłumione, co dobrze współgra z fabułą. Przerywniki fabularne też są ok. Stylistycznie mi to Soulsy przypominało, może właśnie ze względu na kolorystykę.
Przez pierwsze 15 minut grało mi się fajnie, choć irytacja z "dziwnego" (jak na dzisiejsze standardy) przypisania klawiszy zwiększała się z każdą minutą.
Ktoś tez wymyślił, że jak biegasz to w zasadzie po prostej, skręcanie w czasie biegu jest bardzo wolne, co utrudnia szybkie przemieszczanie się.
To jeszcze jest do zaakceptowania.
To, co mnie odrzuciło to 'inteligencja' przeciwników. A raczej jej brak. Albo zachowują się typowo, czyli co kilka sekund wystawiają się spoza osłony, albo biegną na mnie w linii prostej.
To jeszcze jest do zaakceptowania :smiley:
Po dosłownie kilku minutach zauważyłem, że mogę strzelać przez mury i ściany. A przeciwnicy nie mogą :smiley: Po prostu gra została tak stworzona, że jeśli tylko pozycja kamery pozwala na to, że celownik wskazuje na cel, to mogę spokojnie strzelać nawet jeśli widać, że jestem za rogiem :smiley:
A to już nie jest do zaakceptowania, przynajmniej dla mnie.
Oczywiście jak ktoś lubi naparzanie się, to gra potrafi wciągnąć, zwłaszcza, że początek gry nie sugeruje, co tam się będzie działo za chwilę, ale mnie nie urzekła i dlatego ląduje na półeczce CHYBA JEDNAK NIE.

Losowy gameplay: https://www.youtube.com/watch?v=y7ziIRlTi2U

Lider1piorunów

@LovelyPL o panie, grałem w to :grinning: Wiadomo, że z perspektywy czasu wydaje się to drewniane, ale wtedy ta mechanika ostrza to była petarda :smiley: Drugą grą, gdzie tylko lepiej się bawiłem to były oba Prototype'y :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Gry

26piorunów

35 + 1 = 36

Tytuł: It takes two
Developer: Hazelight Studios
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania:: 2021
Gatunek: przygodowa gra akcji, platformowa, zręcznościowa
Użyta platforma: PS5
Ocena: 9+/10 ❤️
Czas do ukończenia: 18h

Tłumacząc chłopsko na polski - Potrzeba dwóch. Potrzeba było dwóch podejść byśmy razem z Różową ukończyli Grę Roku 2021, ale piękna to była przygoda. Czy się dobrze bawiłem? To zależy - jak graliśmy to tak, jak czekałem, aż Różowa pokona jakąś sekwencje zręcznościową? No wtedy miałem chwile dla siebie ^^ Ale sam pomysł na grę oraz jej wykonanie to arcydzieło.

Tytułem wstępu słówko o fabule - otóż po kolejnej kłótni May i Cody podejmują decyzję, że trzeba się rozwieść. Kiedy dowiaduje się o tym ich kilkuletnia córka Rose postanawia ratować sytuacje poprzez podarowanie im książki "Book of Love" autorstwa dr Hakimi. Książka ta w magiczny sposób przemienia bohaterów w dziecięce figurki - drewnianą May i glinianego Code'yego. W nowych wcieleniach bohaterowie muszą odnaleźć siebie na nowo i w tym celu przemierzają fantastyczne krainy, takie jak składzik na narzędzia, drzewo, pokój Rose, zegar z kukułką, śnieżną kule, szklarnie czy też strych, odnajdując tam swoje wspomnienia.

Fabularnie może nic wielkiego, rzekłbym, że niedzielne kino familijne, ale wykonanie poziomów? Majstersztyk! Ilość pomysłów oraz mechanik powala! Do tego jest to grywalne, jak cholera. I co najważniejsze wiele rzeczy jest asymetrycznych - nasi bohaterowie dostają zestawy różnych narzędzi i muszą razem współpracować by iść do przodu. A to ktoś dostanie młotek, by druga osoba mogła rzucać gwoździami, a to May będzie operować karabinem na zapałki, żeby podpalać żywice wystrzeloną przez Code'yego. Ilość pomysłów jest przeogromna! Coś fantastycznego!

Grafika moim zdaniem idealnie pasuje do stylu gry, kuleją trochę modele ludzkich postaci, ale wszystko co jest wymyślone idealnie pasuje do gry. Muzycznie jest dobrze, ale jakoś żaden utwór nie zapadł mi w pamięć.

Największy problem jaki miałem z tą grą (ale to absolutnie nie wpływa na ocenę) i dlaczego były potrzebne aż dwa podejścia to właśnie jest to, że czasem niektóre sekwencje wymagają by obaj gracze mieli co najmniej przyzwoity poziom ogarnięcia pada. Moja Różowa się dopiero uczy i taka walka z Żukiem Gnojarzem polegała na tym, że ja musiałem zrobić swoją część kilka razy, nim ona była w stanie wycelować zapałkę ginąc przy tym wielokrotnie, a jeżeli obaj gracze zginą w tym samym czasie to się sekwencja zeruje do ostatniego checkpointa. Ogólnie gra wprowadza świeżych graczy w miarę za rączkę, ale potem robi test i testy bywają wymagające.

Ogólnie to polecam każdemu. Teraz sprawdzimy nieco starsze A Way Out, bo do kwietnia mam jeszcze EA Pass czy jak się ta przepustka od EA nazywa, a potem wjedziemy w Split Fiction, także stay tuned 😉

 

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Gry

21piorunów

34 + 1 = 35

Tytuł: Half- Life 2
Developer: Valve
Wydawca: Valve
Rok wydania:: 2004
Gatunek: FPS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: 20h

Klasyczek gatunku. Oczywiście grałem w niego lata temu ale nigdy nie ukończyłem, a po odświeżeniu sobie rok temu jedynki w świetnej edycji Black Mesa nabrałem ochoty aby znowu pomachać łomem. Nawet po 20 latach gra się w to naprawdę świetnie a przemierzanie dziwnego nieco totalitarnego świata potrafi wciągnąć. O grafice się za bardzo nie wypowiadam bo zapewne była kilkukrotnie podciągana w update'ach ale prezentuje się całkiem nieźle i nie wali po oczach tak jak niektóre gry z ery 3D łupanego.
Jedyne co mi się trochę nie podobało zarówno 20 lat jak i teraz to fakt że dwójka wydaje się całkowicie oderwana od tego co działo się w jedynce. Nowy set up jest równie ciekawy no i jak wiemy był on dalej rozwijany, ale nie mogłem jakoś się wciągnąć przez to w historię która w jedynce była niby prosta ale o wiele bardziej interesująca niż pomysł z kolejnym dyktatorkiem którego trzeba sie pozbyć.
No i momentami chyba nieco za silni wrogowie, zwłaszcza Ci humanoidalni którzy potrafią wystać poł magazynka z MP5 albo kilka headshotów. Gra jest przez to dość trudna nawet na normalu, co jak dla mnie jest w sumie plusem 😛

No ogólnie jak ktoś nie grał to must play, zabawy z fizyką i gravity gunem do tej pory są mega świeże a rozwiązania niektórych łamigłówek potrafiły mnie zaskoczyć.

Gruba ryba2piorunów

>Jedyne co mi się trochę nie podobało zarówno 20 lat jak i teraz to fakt że dwójka wydaje się całkowicie oderwana od tego co działo się w jedynce
przeciez jest tam wyjasnione co sie stalo po wydarzeniach z 1, i dlaczego akcja ma miejsce w jakiejs Europie wschodniej

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

17piorunów

33 + 1 = 34

Tytuł: Kingdom Come: Deliverance II
Developer: Deep Silver, Plaion
Wydawca: Warhorse Studios
Rok wydania:: 2025
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC/steam deck
Ocena: 7/10
Czas do ukończenia: 90h

poboczne zadanie - wszystkie w I akcie. W II tylko kilka.
Główny wątek przeklikałem bo nie chciało mi się czytać ściany tekstu

Na początku było całkiem spoko. Wymagająca walka itp - był jakiś poziom trudności. Bardzo łatwe nabijanie umiejętności.
Później żaden przeciwnik nie stanowił jakiegokolwiek wyzwania.
Okradanie skrzyń stało się łatwe i częściowo bezcelowe bo i tak handlarze mieli zbyt mało kasy by wszystko sprzedać u jednego.
Później tyle kasy miałem że nie było co nią robić

Błędy - nie można było porozmawiać z jakąś postacią, a to drzwi były zamknięte (tam gdzie się miało łóżko przy kowali z początkowej lokacji w grze - pomogła komenda wpisana w konsoli co teleportowała do pomieszczenia i potem od środka można było otworzyć drzwi powodzenia jak ktoś gra na konsoli).
Postać poruszała się wolno jakby miała maksymalne obciążenie - to samo na koniu - pomagało wczytanie sejwa.

Ciekawe, zabawne misje - i to chyba jedyny pozytyw co mi zapadł w pamięci

Lider0piorunów
Później żaden przeciwnik nie stanowił jakiegokolwiek wyzwania.

@SuperSzturmowiec ty oczekiwałeś gry fantasy czy symulatora średniowiecza? W realu, jakbyś miał jako rycerz takie doświadczenie jak Henryczek w gierce kładłbyś większość. W sumie to nie pożyłbyś długo bo umarłbyś w końcu od zakażenia rany lub innego uszczerbku na zdrowiu.

Gra nie może ci dać przeciwnika, któremu mieczem dwuręcznym musisz zadać 30 ciosów bo byłaby totalnie nie realistyczna.

Starzy wyjadacze zawsze będą narzekać bo szybko znajdują sposób na grę i wydaje im się, że jest zbyt łatwa.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

32 + 1 = 33

Tytuł: Stranglehold
Developer: Midway Games
Wydawca: Midway Games
Rok wydania:: 18 wrzesnia 2007
Gatunek: TPS akcji
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10
Czas do ukończenia: 3h dla sprawnego gracza, dla casuala 4-5h, ja ukonczyłem gre w 85% po 4h - głównie przez ilość smierci po drodze.

Stranglehold to trzecioosobowa strzelanka zrealizowana pod okiem rezysera Johna Woo. Gra opiera sie na szybkim gameplayu, fabuła jest raczej szczątkowa, przerywniki dają wytchnienie od gameplayu.
Sam gameplayowi nastawiony jest na zabijanie ogromnej ilości wrogów - 3h gameplay z cutscenkami i 1100 zabitych wrogów dajacy 1 zabicie na 10 sekund bez uwzględnienia przerywników filmowych i róznorodności lokacji. Przy zabijaniu wykorzystujemy mechaniki znane z Max Payne i Total Overdose. Najblizej gameplayowo tej grze do Total Overdose ze wzgłedu na wystapienie w grze mechanik bullet time, róznego rodzaju akrobacji oraz specjalnych mocy. W grze są rózne etapy, jedne nastawione bardziej na podążanie z punktu do punktu i zabijanie znajdujących się tam wrogów, drugie zaś to bardziej swojego rodzaju areny gdzie wrogów jest pełno i często atakują z wielu stron,

Plusy

* Model zniszczeń, który nie spotykałem w żadnej innej grze tego typu. dla samego modelu zniszczen warto obejrzec gameplay, bo z graniem to może aż tak to nie.
* Niektóre lokacje typu Arena były ciekawe

Minusy

* Ilość wrogów na pewnym etapie gry zaczyna mocno przeszkadzać. Wrogowie czesto atakuja nas z wielu kierunków i jest ich masa. Czułem się czasami jak w jakims serious samie, z tą róznicą że w serious samie wrogowie na ciebie biegną z daleka, tutaj z daleka strzelają
* poziom trudności, na najnizszym poziomie gra po przejsciu 3/4 zaczyna być męcząca, wrogowie zyskują kamizelki zamiast ginąc od jednego strzału jak wcześniej, maja aimbota, a nasza bron jest srednio celna by walic headshoty z daleka, gra zaczyna wkurzac ze wzgłedu na stosowane utrudniacze - granaty dymne, deszcz, snajperzy. Koniec konców po przejsciu koło 85% gry odpusciłem.
* wtórność gameplayu już zaczynała o sobie znać.

Koniec konców, dla mnie to taki gorszy Total Overdose - głównie przez brak balansu w rozgrywce.

Gra działa sprawnie na windows 11, do grania w 4k wymaga fixa, działa w 120hz.

Lider

w Hydepark

31piorunów

31 + 1 = 32

Tytuł: Dishonored 2
Developer: Arkane Studios
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania:: 11 listopad 2016
Gatunek: FPP, akcja, skradanka
Użyta platforma: PC
Ocena: 7.5/10
Czas do ukończenia: 30h 5 min

Plusy - w przypadkowej kolejności.

Wybór postaci - na początku gry, tuż po wprowadzeniu, można wybrać postać, którą się chce grać. Pierwszą postacią jest Corvo Attano, bohater pierwszej częsci gry, albo Emily Kaldwin,* którą to ratujemy w pierwszej części (już jako dorosła dziewczyna).
* Obie postacie mają nieco inne umiejętności. Osobiście grałem Corvo, czego trochę żałuję, ale może kiedyś jeszcze wrócę do tematu.
* Wybory podczas gry oraz styl gry powodują zmiany w scenariuszu. Gra może mieć inne zakończenie, w zależności jak bardzo krwawy ślad po sobie zostawiałeś. Podobnie było w pierwszej części.
* Gra jest zdecydowanie trudniejsza od pierwszej części, nawet na najłatwiejszym poziomie potrafi zaskoczyć.
* Budowa poziomów jest zdecydowanie bardziej zaawansowania niż w pierwszej części. Poziomy są zróżnicowane, bardzo ciekawe, zachęcające do zwiedzania.
* Poza rozwojem postaci można modyfikować "wszczepy" (sorry, nie wiem jak to nazwać). Teraz można łączyć te wszystkie "bones" w większe i mocniejsze "dopalacze".

Minusy - w przypadkowej kolejności.

* Zmienili styl graficzny. W sumie wygląda ładniej, ale już jakoś bardziej kolorowo, tak mniej mrocznie. Być może to zabieg umyślny, wszak zaraza się skończyła, ale mi jakoś poprzednia wersja była "milsza" dla oka.
* Infantylny i małorealistyczny scenariusz. Ja wiem, że to tylko gra, ale chciałbym, aby ktoś odpowiedziany za tą historię nie robił ze mnie idioty.
* Gra nie do końca tłumaczy pewnych aspektów (np. modyfikowanie tych wszczepów) i przez pół gry nawet temu się nie przyglądałem. Nie wiedziałem co to, do czego służy, bałem się stracić zasobów. Jak później zacząłem z tym szaleć to było super bo mechanika bardzo fajna. Tylko informacji o tym mało.
* Wykrywanie przeciwników -jedna ze zdolności, która pokazuje przeciwników przez ściany została bardzo zmieniona i stała się "niemal" bezużyteczna. W pierwszej części to działało zdecydowanie lepiej.

Ani Plus, ani Minus :smiley:

* Jest w Game Pass na PC, więc można ograć za bardzo mało pieniążków, a czasami za free.
* Steampunkowa - ktoś kto lubi takie klimaty raczej się ucieszy.
* Jak ktoś grał w DLC do pierwszej części gry to będzie bardzo zaskoczony i za konfundowany ponieważ postacie, które giną w DLC są nadal żywe w późniejszym czasie podczas drugiej części gry. Nie zauważyłem, aby było to jakoś wytłumaczone.
* Dodatkowo, decyzje z tych DLC nie mają wpływu na historię w Dishonored 2

Podsumowanie:
Bawiłem się świetnie choć irytowała bardziej niż poprzednia część. Starałem się być po "jasnej stronie mocy", a taki styl grania Corvo jest dużo trudniejszy niżeli Emily (widziałem na yt co ona potrafi). On jest bardziej "tankiem", ona "skrytobójczynią". Tak czy siak, zdecydowanie polecam ten jak i poprzedni tytuł. Zabawa jest świetna, niedociągnięcia można spokojnie ignorować bo nie przeszkadzają w rozgrywce. A kilka misji (np. dom tego inżyniera albo ta zniszczona i niezniszczona willa) to istny majstersztyk.

   

ps. czy jest jakaś społeczność czy tylko tag?

Fenomen1piorunów

@boogie tylko tag, nie zakładałem osobnej społeczności. Jako społeczność po prostu dawałem Gry.

Lider9piorunów

@BiggusDickus a jakiś sposób sprawdzania, czy ktoś już pisał o danym tytule? Może na koniec posta dodać pełną listę wszystkie gier, o których było pisane? Czy jednak duplikaty są pożądane?

Fenomen1piorunów

@boogie Oczywiście że pożądane :⁠-⁠) Ktoś inny może mieć zupełnie różne odczucia z danej gry. Ale mogę pomyśleć o zrobieniu jakiegoś podsumowania na koniec kwartału, a potem na koniec roku 🤔

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Gry

14piorunów

30+ 1 = 31

Tytuł: Resonance of the Ocean
Developer: Image Labo, Heaviside Creation
Wydawca: Image Labo, Pujia8 LTD
Rok wydania: 2022
Gatunek: Point-and-click, relaksacyjna
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 7/10
Czas do ukończenia: 29 min
Język gry: napisy PL

Krótka ale przyjemna dla oka i uszu.
Jedynie do czego bym się przyczepił to tylko 3 miejsca na przedmioty także odkładając któryś by sprawdzić połączenie/działanie innego trzeba znowu iść w to miejsce w którym się znalazło ten przedmiot który żeśmy przed chwilą odłożyli.
Darmowa na Steam

Inspirator1piorunów

@SuperSzturmowiec
>Jedynie do czego bym się przyczepił to tylko 3 miejsca na przedmioty także odkładając któryś by sprawdzić połączenie/działanie innego trzeba znowu iść w to miejsce w którym się znalazło ten przedmiot który żeśmy przed chwilą odłożyli.
Go! Dizzy Go! :grinning:

Wirtuoz

w Hydepark

15piorunów

29 + 1 = 30

Tytuł: Grand Theft Auto: Vice City – The Definitive Edition
Developer: Rockstar Games
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: Akcja, Przygodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: 37H

Piękna była to rozgrywka. Claude z III nawet nie ma podjazdu do postaci jaką był Tommy Vercetti. Klimat i fabuła super, muzyka z radia jeszcze lepsza. Jazda skuterkiem przez wybrzeże, słuchając Out of Touch... I to była pierwsza część z trylogii gdzie baaardzo mi przeszkadzał remaster - najniższe ustawienia i klatkowanie podczas deszczu xD Teraz czas ma platynkę w mojej ulubionej części - SAN ANDREAS!

Lider

w Hydepark

27piorunów

28 + 1 = 29

Tytuł: Balatro
Developer: LocalThunk
Wydawca: Playstack
Rok wydania: 2024
Gatunek: karcianka, Roguelike (rogalik), Deckbuilder (budowanie talii kart).
Użyta platforma: Microsoft Xbox Series X/S, Steam (Windows and Steam Deck),
Ocena: 3/10 - choć rozumiem i się zgadzam, że może być dla innych 10/10.
Czas do ukończenia: ponad 3h

Plusy - w przypadkowej kolejności.
- Bardzo wciągająca - pomimo tego, że gra mnie frustrowała to ciągle myślałem, aby zagrać kolejną partyjkę. W tej chwili też się nad tym zastanawiam, ale coraz mniej :slightly_smiling_face:
- Prosta grafika - zero wodotrysków, dostępna chyba na każdej możliwej platformie.
- Nie ma mikrotranzakcji - płacąc za grę dostaje się 100% tej gry. Jest to gra o pokerze, więc wygrywa się pieniądze w grze, które wydajesz na nowe karty, ale to wszystko jest wirtualne.
- Gra dostępna na wszystkie platformy
Jest bardzo rozbudowana - gra opiera się na grze w pokera, ale dopiero odblokowywanie setek kart specjalnych pokazuje prawdziwe możliwości. Trochę trudno spamiętać co dana karta robi, ale jak się wciągniesz to z czasem samo przyjdzie :smiley:
Gra jest dostępna w wielu językach, włącznie z angielskim oraz polskim.

Minusy - w przypadkowej kolejności.
- Chyba losowość - wg poradników na YT każda partia jest do wygrania. Zapewne to prawda, ale tylko dla "zawodowców". To są karty i zależy jakie karty specjalne wypadną, jedna gra może być łatwiejsza, inna będzie trudniejsza. Co w sumie może być plusem :smiley:
- Potrafi sfrustrować - to typowy "rogalik". Jeżeli wracanie po każdej porażce do początku jest dla Ciebie "not ok" to nawet nie włączaj xD
Powoli się rozwija - po ponad 3 godzinach gry odblokowałem może 20% kart specjalnych.
Opisy kart są czasami mało czytelne - zdarzało mi się, że musiałem googleować co dana karta robi bo z opisu nie bardzo rozumiałem. Jest to mały minus, ale gra nie ma żadnego "help" z dokładnym opisem kart.

Ani Plus, ani Minus :smiley:
- To poker - trzeba wiedzieć czym jest Karo, oraz Strit :slightly_smiling_face: Jeżeli nie masz ochoty się tego uczyć to gra będzie Cię denerwować. Jeżeli nigdy nie grałeś w pokera to nauczenie się pokerowego słownictwa i podstawowych zasad będzie potrzebne.
- Rogalik - wspominałem wcześniej. Jeżeli nie lubisz wracać po każdej porażce do początku to nie jest to tytuł dla Ciebie. Ja nie lubię, więc odpadłem.
- Jest to deckbuilding - osobiście bardzo lubię tę mechanikę w grach planszowych , ale tutaj to budowanie jest "kasowane" po każdej porażce. Mówiłem, że ta gra potrafi sfrustrować? :grinning:

Podsumowanie:

Jeżeli lubisz pokera, wiesz czym jest Full czy Strit oraz nie musisz googlować czym jest Karo albo Kier to gra na pewno Cię wciągnie. To nie jest tak, że grę się kocha albo nienawidzi. Dla mnie to bardziej "to nie dla mnie", choć całkowicie się zgadzam, że tytuł dla niektórych może być rewelacyjny. Moja ocena jest subiektywna i przemawia przeze mnie gorycz bo bardzo chciałem się wciągnąć. Dwa największe problemu to słownictwo kart oraz pokera. Nigdy nie grałem w "prawdziwe" karty i nawet pisząc te słowa musiałem sprawdzić czym jest Karo i Kier 😉 oraz ciągle musiałem sprawdzać czym jest full czy strit. Trochę to upierdliwe.

   

Fanatyk4piorunów

@boogie
>Użyta platforma: PlayStation 4, PlayStation 5, Microsoft Xbox One, Microsoft Xbox Series X/S, Nintendo Switch, Steam (Windows and Steam Deck), Microsoft Store oraz game pass, iOS, Android

WTF, grales w to na wszystkim?

Lider7piorunów

@Zielczan @SuperSzturmowiec nie, grałem tylko na PC i xbox. Uznałem, że pokazanie innych w tym momencie jest ważne bo nie każdy ma xbox czy PC. Poza tym to gra typowo kieszonkowa. Granie w nią na telefonie, Nintendo czy SteamDeck może kogoś przekonać do wypróbowania.

Lider9piorunów

@SuperSzturmowiec zaraz naprawię.... rękoma Pana Owcy :smiley: Panie @bojowonastawionaowca, możesz Pan to nieco poprawić?

Użyta platforma: Microsoft Xbox Series X/S, PC.

Dodać w plusach:
Gra dostępna na PlayStation 4, PlayStation 5, Microsoft Xbox One, Microsoft Xbox Series X/S, Nintendo Switch, Steam (Windows and Steam Deck), Microsoft Store oraz game pass, iOS, Android

Dziękuję :slightly_smiling_face:

GURU2piorunów

@boogie a idź pan, tylko fizyczne karty 😛

Lider8piorunów

@radziol ta gra jest niemożliwa w wersji drukowanej. Bardzo skomplikowane bonusy zabiłyby chęć grania w fizyczną wersję. Gra jest na tyle prosta, że możesz zrobić sobie print & play, ale nie polecam. Chyba że zdecydujesz się na jakieś uproszczenia zasad (umiejętności Jokerów to często bonusy mnożnika np. 1,5x albo 4x albo 10x i ta dalej, ciężko by to zliczać manualnie).

Pokaż więcej komentarzy (14)

Lider

w Hydepark

29piorunów

27 + 1 = 28

Tytuł: Dishonored
Developer: Arkane Studios
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania:: 2012
Gatunek: FPP, akcja, skradanka
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: 28h 12 min (wraz z dwoma DLC).

Plusy - w przypadkowej kolejności.

* Grafika - świat przedstawiony w grze jest brudny, brutalny, niemal szary. Ostre rysy bohaterów pasują idealnie do tego co nas czeka w tej historii.
* Grywalność - można grać wielokrotnie pokonując przeszkody w inne sposoby, używając innych zdolności. na YouTube jest wiele filmików pokazujące jak można pokonywać misje w różne mega odjechane sposoby.
* Niskie wymagani sprzętowe - jest to już stara gra i nie ma ogromnych wymagań. Jednakże, sposób w jaki grafika została wykonana (taki brudny, komiksowy styl) powoduje, że gra "zawsze" będzie dobrze wyglądać.
* Sporo statystyk - po każdej misji masz garść statystyk (np. ile ludzi zabiłeś albo nie) i można grać w jakiś konkretny sposób, aby jakaś dana statystyka była lepsza (bez zabijania, albo bez wszczynania alarmów, albo jedno i drugie, albo jeszcze coś innego).
* Dwa różne style grania: Rambo vs Papież 😉 Gra się zmienia w zależności jak się gra: im więcej zabijamy tm jest mroczniejsza i całość wpływa w bohaterów i zakończenie gry.

Minusy - w przypadkowej kolejności.

* Potrafi sfrustrować - czasami nawet nie wiem co uruchamiało alarm. Quick Save F5 był moim przyjacielem xD
* Początek gry jest nudy - zanim odblokujemy fajne umiejętności trochę czasu upłynie i trzeba być cierpliwym.
* Grafika - tak wiem, że to też plus, ale osobiście ta specyficzne grafika to główny powód, dla którego tak długo odkładałem ten tytuł na inny czas. Oceniłem grę po okładce i bardzo żałuję bo jest świetna :slightly_smiling_face:

Ani Plus, ani Minus :smiley:

* Gra jest nieco depresyjna. Cały ten świat jest odpychający, szary, chory, skorumpowany.
* Fabuła jest raczej prosta: ratujemy własną skórę i cesarstwo.
* Jest w Game Pass na PC, więc można ograć za bardzo mało pieniążków, a czasami za free.
* Steampunkowa - ktoś kto lubi takie klimaty raczej się ucieszy.

Podsumowanie:

To był przyjemny styczeń. Wyłączając grę zastanawiałem się co będzie w kolejnej misji, czasami myślałem czy coś mogłem zrobić inaczej. Pomimo tej depresyjnej scenerii, gra wyzwala pozytywne emocje (po jej zakończeniu). Cieszyłem się, że już koniec problemów mojego bohatera, ale z drugiej strony było mi smutno, że to już koniec (dlatego już skończyłem drugą część gry, o które też coś napiszę :P) Nie polecam oglądania filmików na YT co potrafią ludzie robić bo kopara opada XD

  

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

26 + 1 = 27

Tytuł: Hogwarts Legacy
Developer: Avalanche Software
Wydawca: WB Games
Rok wydania:: 2023
Gatunek: akcja
Użyta platforma: PC/Steam Deck
Ocena: 7/10
Czas do ukończenia: 44h (81% całości, wszystkie misje główne, prawie wszystkie poboczne, dość sporo znajdziek)

Plusy

* dość wciągająca
* mnogość zajęć
* duży świat
* fajne lokacje
* uniwersum Pottera
* ciekawa seria misji pobocznych dla jednego z przyjaciół z Hogwartu
* walka, mega fajne kombosiki można walić, dużo zróżnicowanych wrogów, na każdego można mieć inną strategię

Minusy

* marna fabuła - można powiedzieć, że jest i tyle. No coś się robi i jakoś to spina całość gry, ale nie jest jakieś fascynujące. Motywy głównych bohaterów średnio wyjaśnione, motywy w retrospekcjach to samo. W grze jest pewna rzecz, którą cześć ludzi uważa za złą, cześć za ratującą ludzkość, ale w sumie nie wiadomo co z tą rzeczą można zrobić i dlaczego niektórzy z nią postąpili jak postąpili.
* za dużo znajdziek - czytałem taką opinię, że gra jest wielka jako ocean, a głęboka jak kałuża, i może zmieniłbym proporcje do jeziora/basenu, ale zasadniczo to jest to racja. Jest mnóstwo rzeczy do robienia, ale po jakimś czasie nie chce już się ich robić.
* Mała interakcja ze światem. Decyzje nie mają znaczenia. Misje poboczne nie mają znaczenia. Przyjaciele z Hogwartu nie mają znaczenia.
* Niby uniwersum HP przyzwyczaja do tego, że większość roboty wykonują tam dzieci, ale troche absurdalne wydaje mi sie, że piątoklasista ratuje świat, jednocześnie zabijając tony kłusowników, goblinów i ich popleczników. Można nauczyć się Avada Kedavra i rozdawać ją na lewo i prawo jak cukierki na urodziny xD

Ogólnie gra wydaje się bardzo niespójna, ma naprawdę fajne fragmenty i czasem sprawia taki cozy wrażenie, że odpala się ją, żeby polatać na miotle i oswoić magiczne zwierzęta, ale po jakimś czasie nie sprawia to już satysfakcji, bo gubi się moto napędowy. Niemniej było fajnie, a czasu nie żałuję, ale na pewno z takim IP można było z tej gry wykrzesać więcej

Mocarz3piorunów

kurde, podchodziłam już kilka razy i jakoś w ogóle nie potrafię się w to wciągnąć, starość ( ‾ʖ̫‾)

Gruba ryba6piorunów

@Zielczan skończyłam grać w to tydzień temu xd zgadzam się w 100% z Twoją recenzją. Fajnie się zwiedza Hogwart, ale no brak jakiegokolwiek przełożenia decyzji w grze na fabułę irytuje

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Gry

22piorunów

25 + 1 = 26

Tytuł: Dungeon Keeper 2
Developer: Bullfrog Productions
Wydawca: EA Studio
Rok wydania:: 1999
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10
Czas do ukończenia: 25h

Dzisiaj popołudniu udało mi się skończyć serial, wieczorem skończyłem grę, może jutro uda mi się skończyć użalanie nad sobą ^^ ale do rzeczy - w październiku na GOGu była promocja na stare gry i kupiłem sobie za 12pln sequel gry z dzieciństwa. Jednakże dopiero ostatnio znalazłem czas by go uruchomić i jak już ruszyłem to przeszedłem całą kampanie.

Dungeon Keeper 2 to kontynuacja wydanego w 1997 Dungeon Keepera (odkrywcze ^^). W grze wcielamy się w złego władcę podziemi, którego celem jest sianie terroru w krainach zamieszkanych przez ludzi. Aby to osiągnąć budujemy swój loch, do którego wabimy różne złe stwory, a następnie masakrujemy oddziały bohaterów odpowiedzialnych za ochronę danej krainy i/lub innego władcę podziemi, zależy od misji.

To było moje drugie przejście gry, ostatnim razem robiłem to jakieś 20 lat temu i muszę powiedzieć, że zapamiętałem ją lepiej albo może raczej nie dostrzegałem wtedy pewnych wad. Otóż DK2 jest gorsze od DK1 ^^ niby wprowadza szereg ulepszeń i usprawnień, takich jak mana, mnóstwo nowych pułapek czy kilka nowych pomieszczeń, natomiast z mojej perspektywy robi to gorzej niż pierwsza część (którą sobie zainstalowałem, ale przejdę pewnie w marcu dopiero). Niektóre usprawnienia działają na niekorzyść gry - trenowanie potworów tylko do 4 poziomu na siłowni, a potem do 8 na arenach wymaga mnóstwo mikrozarządzania, które jest męczące w pewnym momencie, a co gorsza mają dużo mniej umiejętności niż stwory z pierwszej części. Zwłaszcza, że z powodu kiepskiego AI tego mikromanagementu jest naprawdę dużo, ponieważ stwory potrafią być złe, bo są głodne, a jednocześnie nie idą do kurnika, bo w sumie to zanieś mnie ^^ AI jest przy tym tak durne, że jak w jednej misji wrogi strażnik rzucił wezwanie do boju na moim sercu lochu, a ja rzuciłem na jego centrum to wrogie stworu się mijały w korytarzu jak ludzie w Lidlu bez żadnej walki xD dodatkowo mamy teraz ulepszane zaklęcia, ale tych ulepszeń nie czuć, dopiero przeczytanie na wiki pozwoliło mi poznać różnicę między levelami. Natomiast w jedynce mogliśmy "ładować" czary by trwały dłużej. Wspomniałem już o ogromnej liczbie pułapek i teoretycznie powinna być to zmiana na plus, natomiast ciężko mi to określić, bo kampania jest tak banalna, że z pułapek nie korzystałem aż do finałowej misji (tam mi się akurat w jednym miejscu przydały). Co więcej kampania jest banalna, a co za tym idzie, nudna... i brakowało mi tych złowrogich nazw krain po ich podbiciu, które mieliśmy w jedynce ^^ tutaj mieliśmy fabułę, tylko, że fabuła ta jest została napisana na kolanie 5 minut przed ukończeniem projektu.

Czy jest to w takim razie gra zła? Nie, to nadal Dungeon Keeper ^^ Sequel gry, na której się wychowałem. Oznacza to, że mogę być dla niej niesprawiedliwy, bo albo oceniam ją zbyt surowo, bo mam większy sentyment do jedynki, albo oceniam ją zbyt łagodnie, bo mam sentyment do serii ^^ dlatego polecam przekonać się samemu, jak wyglądały gry ćwierćwieku temu ^^

I przy okazji - w menu znajdziemy trailer Dungeon Keepera 3, który nigdy nie wyszedł ^^

Autorytet1piorunów

@Loginus07 Ah Dungeon Keeper, próbowałem sobie go jakiś czas temu odświeżyć ale z jakiegoś powodu się krzaczy na moim kompie.
W GP jest Steamworld Build który jest połączeniem DK i base buildera jak coś - bardzo przyjemne, ale ciut krótkie. Albo seria Dungeons której mimo że dużo bliżej do DK jakoś mnie nie wciągnęła na dłużej.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

21piorunów

24 + 1 = 25

Nowy na tagu, bardzo proszę o wskazówki jak to zrobić lepiej następnym razem :slightly_smiling_face:

Tytuł: Indiana Jones and the Great Circle
Developer: MachineGames
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania:: 2024
Gatunek: Przygodowa?
Użyta platforma: PC & Xbox Series X
Ocena: 10-10
Czas do ukończenia: 55h na 100% - można przebiec przez tytuł w 12-15h.

tl;dr: Mega przygoda i jakby trwała 100h nadal bym się bawił i nadal grał. W swoim zwyczaju mam, że nie kupuję DLC... Tym razem to zrobię jak tylko się pojawi w sprzedaży.

Jest to przeklejony review z mojego innego posta, w którym zostałem tutaj zaproszony:) Trochę podrasowałem!

Ostatnio skończyłem grę Indiana Jones and the Great Circle, a to są moje przemyślenia.

Historia:
To jest 100% Indiego. Humor, zagadki, przygoda, nawet głos aktora podkłądającego głos. Przez długi czas myślałem, że to Harrison Ford! Poznajemy piękne miejsca, świetne zaprojektowane lokacja, niektóre krótkie, niektóre długie. Do samego końca nie wiadomo w jakim kierunku cała historia podąża. Nie ma kosmitów 😉 Fantastyki jest dokładnie tyle ile jest jej w oryginalnej trylogii filmowej.

Świat:
Poznawanie świata z pierwszej perspektywy to coś co mnie na początku martwiło. Miałem w głowie Uncharged i perspektywę zza pleców bohatera, FPP nieco mnie martwiła jednakże niepotrzebnie. Po zakończemiu gry rozumiem dlaczego dokonano takiego wyboru: bardzo dużo zagadek wymaga skupienia się na wzorach, symbolach, itd. i obserwowanie tego zza pleców bohatera by było irytujące. Być może możliwość zmiany perspektywy jakiś buttonem by było fajnym rozwiązaniem, może kiedyś takowe dostaniemy. Na Youtube są filmiki, na których kamera zewnętrzna się zablokowała i poza tym, że Indie wygląda nieco dziwnie to dało się grać :slightly_smiling_face:

Grafika:
Nie lubię gier, które próbują być w jakimś stopniu fotorealistyczne. Mam wrażenie, że Starfield takim chciał być i wyszło to komicznie. Modele postaci są czasami jak z horrorów z tymi dziwnymi oczami. Indiana Jones to nie jest fotorealizm, ale ciężko mi określić jaki to styl: wiesz, że to gra, ale wygląda pięknie. Coś jakby starannie narysowany komiks. Grałem głównie na xbox series X i działało płynnie, zero błędów, nigdy się nie wywaliło. Włączyłem kilka razy na moim PC, RTX 3080 sobie radził, ale potrafił się zakrztusić przy ustawieniach na "ultra".

Zagadki:
To chyba najfajniejsza rzecz w tej grze :smiley: Jak sobie przypomnicie jak Nathan Drake miał kilka, może kilkanaście zagadek do rozwiązania w całej grze, to w Indiana Jones jest ich dziesiątki jak nie grubo ponad 100. Powtarzających się mechanizmów jest malutko, a chyba wszystko co się powtarza ma swego rodzaju sens i jest ze sobą połączone (np. w Tajlandii jest skrzynka, którą trzeba otworzyć kluczami znalezionymi w innych miejscach podczas gry, a w tej skrzynce jest coś potrzebnego do jeszcze innego zadania). Łączenie historii i płynne przejścia w tym co się dzieje jest mega satysfakcjonujące.

Podsumowanie:
Wciąga jak heroina. W swoim życiu tak dużych gier na 100% zrobiłem może z 5 (Wiedźmin 3, Cyberpunk 2077, AC: Origin, AC: Odyssey i teraz Indiana) i to może być najlepszą rekomendacją.

Autorytet1piorunów

@boogie kurde właśnie ogrywam i generalnie jestem mocno rozdarty tą grą. Klimat, lokacje, historia, grafika wszystko jest picuś. Ale gameplay to takie latanie od znacznika do znacznika jak w jakimś Asasynie, już na drugiej mapie nawet nie czytam co idę zrobić. Do tego te elementy skradankowe ze ślepymi jak but przeciwnikami też tak sobie wyszły. Z 7-8 bym dał max 😛

Lider5piorunów

@hellgihad faktycznie nie jest to Dishonored, ale chyba szukałeś skradanki, a nie przygody :slightly_smiling_face: Jeżeli nie grałeś w Dishonored to bardzo polecam: zrobienie misji bez wykrycia jest strasznie trudne.

Autorytet1piorunów

@boogie No właśnie jak się zastanawiałem to w sumie nie wiem jak to można by lepiej rozwiązać, skradanko przygodówka pasuje tutaj do konwencji, no ale po oblataniu Gizy musiałem sobie zrobić przerwę. Może jeszcze wrócę bo postacie i historia są super rzeczywiście.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Gry

32piorunów

23 + 1 = 24

Tytuł: Baldur's Gate 3
Developer: Larian Studios
Wydawca: Larian Studios
Rok wydania:: 2023
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PS5 Pro
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: 166h

tl;dr: gra wspaniała, ale 3 akt niszczy jej odbiór. Kilka elementów jest zrobionych lepiej w starszych grach.

Właśnie skończyłem mój pierwszy run w BG3 i mam takie mieszane uczucia. I nim zaczniecie czytać dalej to wiedzcie, że daje grze solidne 8/10 i czekam na kolejny patch by zrobić zły run. Także skąd te mieszane uczucia? Postaram się bezspoilerowo :smiley:

Otóż w mediach, w internecie, wśród znajomych wszyscy piali z zachwytu jaka to nie jest cudowna gra i jak Larian dba o gracza i że inni gracze na rynku (Ubi, EA, 2k Games, itd) mogliby się uczyć. I to wszystko prawda, ale tylko do okolic końcówki drugiego aktu. Akt 3 nie dojechał. Ale zacznijmy od początku.

Gra zaczyna się jedną z bardziej obrzydliwych scenek początkowych, jakie dane mi było doświadczyć w mojej karierze gracza. Mi to nie przeszkadza, ale wiem, że jak będziemy z Różową robili podejście to ona nie będzie zachwycona ^^ W wyniku ataku illithidów na Wrota Baldura trafiamy na pokład nautoilidu, z którego musimy się wydostać i pozbyć wpuszczonej do naszej głowy kijanki. Nie wiemy jeszcze, że właśnie zostaliśmy wciągnięci w ogromny spisek, w którym intryga jest knuta wewnątrz intrygi. Po dość chaotycznym lądowaniu zaczynamy zbierać drużynę by wyruszyć w dalszą drogę i tutaj pierwszy będzie mój pierwszy zgrzyt dotyczący towarzyszy - o ile postaci, które spotykamy w pierwszych chwilach są bardzo rozbudowane i mają szeroki zakres profesji, o tyle Ci dołączani w kolejnych aktach trochę są bez sensu, a trochę fan serwisem. Jako dobry gracz dostałem pod koniec drugiego aktu możliwość brania na przygody 2 druidów. Po co? czemu nie 1 druida i jednego łowce (ten pojawia się jeszcze później i to też przy dobry runie tylko) albo druida i barda? cokolwiek innego... zresztą na tym etapie już miałem na tyle wykrystalizowany skład, że nie chciało mi się mieszać, nawet dla starej znajomej.

Kolejną wadą jest obóz - mam wrażenie, że ten w Dragon Age: Origins był bardziej żywy, że przez ten głupi system podarków było więcej interakcji z towarzyszami. Tutaj dość szybko się wypstrzykałem ze scenek i potem obozowanie to była formalność w celu odnowienia umiejętności. Skoro dostaje takie mocne charaktery jak Lae'zel, Karlach, Shadowheart czy Astarion to chciałbym, żeby byli oni bardziej interaktywny, żeby w obozie działo się więcej różnych eventów.

Nim przejdę do największej bolączki to jeszcze dorzucę jedną drobną - efekty terenu/środowiska podczas walki. Kochałem poprzednią grę Larianów, czyli Divinity Original Sin 2, za to, jakie piękne kombinacje środowiskowe można było tworzyć - tu rzucisz deszcz, potem go podpalisz by utworzyła się para, a następnie ją pobłogosławisz by raniła nieumarłych, a leczyła żywych. Albo zrobisz wyrwę w ziemi, z której wypłynie olej, który podpalisz by go potem przekląć, by stworzyć nieugaszalny płomień. Tutaj tego brak. Owszem na lodzie się postaci poślizną, a plamę tłuszczu podpalisz, ale te kombinacje są "krótkie" i raczej takie... sztampowe? z braku lepszego słowa. D:OS2 robił to zdecydowanie lepiej, ale to pewnie dlatego, że nie był ograniczony prawami DnD.

No i przejdźmy do największej wady - akt 3. Bez czytania komentarzy wiem, że był robiony na prędkości i wiele z niego musieli wyciąć. Widać to po ilości notatek, które dają nam wskazówki dotyczące jakichś NPCów, ale o których z nimi nie porozmawiasz, bo nikt się tym nie przejmował. Owszem, są bardzo ciekawe questy w 3cim akcie (Dom Nadziei for the win!), ale widać, że mieli ochotę na więcej. A co gorsza ja do miasta wjechałem na 11,5 levelu i myślałem, ze dopiero teraz zaczną się fajne zaklęcia i umiejętności. Och, jakże ja byłem rozczarowany, jak po wbiciu 12 poziomu mój rozwój się skończył... Znaczy się exp za zadania i odkrywanie sekretów cały czas pojawiał się na ekranie. Ale nic nie dawał. 12 i koniec, na nic więcej nie zasłużyłeś. Zakończyłeś misje towarzyszy? Fajnie, tutaj na ekranie pojawią się ładne cyferki, z którymi nic nie zrobisz, mam nadzieję, że jesteś zadowolony. Dosłownie zabrali mi marchewkę i przez to 3 akt grałem dłużej niż 2 pierwsze razem wzięte. Dodatkowo mam wrażenie, że za dużo fan servicu chcieli upchnąć w tym jednym mieście. Tutaj sędzią jest koleś, którego na przestrzeni trylogii BG zabiłem po raz trzeci, tutaj matką przełożoną moja towarzyszka z pierwszej części, tu bossem kryminalnego światka inny towarzysz z poprzedniej gry, mimo iż fabuła toczy się 100 lat później, a on był człowiekiem. Niby jest to wytłumaczone, ale za dużo tego, jak dla mnie.

Ale pomimo tych wad, które napisałem to grało mi się świetnie. Czekam na kolejny pacz by podjąć próbę trybu honorowego oraz Mrocznej Żądzy na raz ^^ historia jest świetna! historia towarzyszy? no powiem, że od czasów Mass Effecta nie byłem tak "związany" z towarzyszami (Shadowheart <3). Są epickie walki, są intrygi i zwroty akcji, są zapomniane tajemnice i boskie spiski.

Serdecznie polecam!

Inspirator3piorunów

Też mi się odechciało grać w trzecim akcie z powodu braku levelowania. Straszna kicha, namęczę się, żeby zabić jakiegoś dowalonego bossa, a czuję, jakbym nic z tego nie miała (poza poznaniem fabuły i ewentualnie jakimś przedmiotem). Zawiodłam się też na samym mieście. W poprzednich częściach po godzinach spędzonych na łażeniu po lasach i jaskiniach odkrywanie Wrót Baldura było takim wow, przy każdej rozgrywce na to czekałam. W BG3 to miasto jest klaustrofobiczne, wszystko upchane na małym terenie, niby jest co zwiedzać, ale człowiek czuje, jakby patrzył ciągle na to samo. Mało ikonicznych budynków, taką wieżę Ramazitha możemy sobie co najwyżej od wewnątrz pooglądać. Gra fajna, ale trzeci akt mógł być znacznie lepszy. Wolałabym, żeby dopracowali go bardziej niż jakieś shadowlandy czy wioski druidów, jeśli już coś musieli poświęcić.

Osobistość2piorunów

@Loginus07 nie mogli dać więcej niż 12 poziomów, bo nie wiem na ile jestes zaznajomiony z dnd, ale tam lvle są powiązane z lore. Jest jeden z powodów dla których Larian nie podejmuje się kontynuacji pracy nad BG. Zwyczajnie system ich ogranicza.

Tak wiem, że w akcie trzecim demony w Avernusie mają te same poziomy co jakieś gołodupce z Gildii, ale gdzieś musieli wyznaczyć kompromis i zrobili to na etapie skalowania poziomów przeciwników do bohatera.

Abstrahując od lvli, mniej mi ogólnie przeszkadzał akt 3, nie licząc problemu pace'ingu. Skoro już chcieli zostawić samo miasto na epilog, to trzeba było wy⁎⁎⁎⁎⁎olić questy, które nie miały naprawdę dużego znaczenia fabularnego albo tak poprzestawiać klocki, żeby pozwolić graczowi dostać się tam wcześniej. O ile rozumiem sens tych dużych wątków, jak chociażby wymieniony przez Ciebie House of Hope, to te mniejsze questy mogli sobie podarować (wątek wiedźmy, albo mumii na przykład). Mam wrażenie, że dali je tylko po to, żeby w ostatniej bitwie można było więcej ficzerów wykorzystać, których i tak nie wykorzystałem, bo postaci, które da się stworzyć, są zbyt mocne nawet na hero run.

Gruba ryba2piorunów

@Iknifeburncat grałem za dzieciaka w DnD 3 albo 3.5 (oba Neverwintery), więc jakoś z automatu założyłem, ze dojadę tutaj do lvlu 20, natomiast jak widać to założenie mogło wynikać z mojej ignoracji, biorę to na klatę. Tylko wtedy masz racje, ze mogliby paceing inaczej rozłożyć, bo ja autentycznie praktycznie na początku aktu 3 wbiłem maxymalny level i potem nic ciekawego z perspektywy gameplayu się dla mnie nie działo :confused:

Osobistość2piorunów

@Loginus07 nie no bez przesady z tą ignorancją, nie każdy musi być rpgowym trollem piwnicznym. Bez tej wiedzy to faktycznie wygląda na bezsensowną decyzję.

Tak jak znalazłem info od devów odnośnie samych poziomów i filozofii stojącej za tymi wyborami, to co do samego pacingu nic mi nie wpadło.

Jak się tak teraz zastanawiam, to w sumie byłbym bardziej krytyczny wobec niektórych decyzji, natomiast ta gra mnie tak oczarowała, że naprawdę byłem gotowy zignorować wszelkie babole (gralem zaraz po samej premierze i parę ich było).

No i ostatnia kwestia, do Jasnej Anielki - czy oni mogą przestać już tę grę rozbudowywać, żebym mógł zagrać w nią ostatni raz i więcej nie wracać? Ciągle dokładają treści, ile można rozbudowywać grę dla pojedynczego gracza XD

Gruba ryba1piorunów

@Iknifeburncat podobno patch nr 8 to "ten ostatni" ^^ dlatego moje Mroczne Żądze, które już mam rozpisane na papierze, czekają na premierę (i aż przejdę oba Horizony ^^)

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Gry

11piorunów

22 + 1 = 23

Tytuł: Venba
Developer: Visai Games
Wydawca: Visai Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: interaktywna historia + gotowanie
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10
Czas do ukończenia: 2 godziny

Venba to krótka gra opowiadająca historię rodziny imigrantów z południowych Indii w Kanadzie, skupiona wokół gotowania tradycyjnych indyjskich potraw. Gracz śledzi losy tytułowej Venby i jej męża Paavalana, a później ich syna Kavina.

Część narracyjna skupią się na trudnościach odnalezienia się w obcej kulturze i wychowywania dziecka, które stoi w rozkroku między rodzicami a otoczeniem. To bardzo wzruszająca opowieść, nieco sztampowa, ale też pozwala spojrzeć na temat emigracji z innej perspektywy.

Historia jest przeplatana gotowaniem posiłków na podstawie notatek mamy Venby. Notatki mają luki, z którymi gracz musi sobie poradzić. Mechanika tej części opiera się głównie na dodawaniu składników i wykonywaniu czynności w odpowiedniej kolejności. Nie jest to skomplikowane, ale ze względu na niekompletne notatki czasem wymaga kilku podejść. Kiedy Kavin postanawia spróbować swoich sił w gotowaniu notatki są już uzupełnione przez Venbę, ale Kavin słabo zna język tamilski, więc myli niektóre słowa.

W menu mamy dostęp do książki kucharskiej z dokładnymi przepisami na wszystkie potrawy, które pojawiają się w grze. Jeśli ktoś ma ochotę, może spróbować swoich sił w gotowaniu idli, biriyani albo dosa na jej podstawie.

Całość jest wykonana w dośc specyficznie stylizowanej grafice, która nie każdemu się spodoba, ale moim zdaniem pasuje doskonale. Muzyka również komponuje się świetnie z nastrojem gry. Nie ma tu nic rewolucyjnego, ale bardzo przypomina mi gry z lat '90, krótkie ale dopracowane.

Oceniam Venba na solidne 9/10, jest po prostu soldnie wykonaną grą.

Fanatyk

w Gry

39piorunów

21 + 1 = 22

Tytuł: Civilization VI (Sid Meier's Civilization VI)
Developer: Firaxis Games
Wydawca: 2K Games
Rok wydania:: 2016
Gatunek: strategiczna gra turowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 10/10
Czas do ukończenia: Nieskończoność :grinning:

Jako, że za tydzień premiera VII i właśnie skończyłem ostatnią kampanię po roku przerwy to czas podsumować.

Ocena dotyczy gry w pełnej i ostatecznej wersji, ze wszystkimi dodatkami jakie wyszły po drodze, które tak naprawdę wyniosły Civkę na taki poziom. Mi chyba najbardziej przypadł do gustu dodatek Gathering Storm, który wniósł do gry zmiany klimatyczne, a co za tym szło, katastrofy naturalne.

Prawie 800 godzin spędzonych w grze, oczywiście z różną intensywnością. W ostatnich latach to już kilka pojedynczych rozgrywek. Ulubiony poziom trudności - 7 (na 8), dawał mi najwięcej wyznań, jednocześnie nie będąc aż takim hardcorem jak 8.
Na 8 też wygrałem parę razy ale wymagało to grania odpowiednimi cywilizacjami i dobrego położenia na starcie.

Lubiłem grać na takich modyfikatorach jak Korporacje i monopole; Bohaterowie i Legendy oraz Tajemne bractwa (nazwy z pamięci). Na trybie uber-katastrof grałem chyba tylko raz. Nie mogłem znieść widoku meteorów niszczącego całe miasta jednym uderzeniem :grinning:

Najczęściej zwyciężałem naukowo, kulturalnie i dyplomatycznie. Najrzadziej korzystałem ze zwycięstwa religijnego, zazwyczaj totalnie olewając zakładanie religii.

Pamiętajcie ! Jeszcze tylko jedna tura ! 😉

Fanatyk4piorunów

Jeszcze bonus z salą chwały. Drugie 800 h i może bym wymaksował xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Gry

12piorunów

20 + 1 = 21

Tytuł: The Blackwell Legacy
Wydawca: Wadjet Eye Games
Rok wydania: 2007
Gatunek: detektywistyczne, point&click
Użyta platforma: PC
Ocena: 3/10
Czas do ukończenia: 3h

Gra słynna w uniwersum CD Action i jak zobaczyłem niedawno promocję całej serii za 3 zł to się skusiłem. Kojarzę gry point&click z różową panterą, głupkami z kosmosu czy ace ventura - nigdy ten rodzaj rozgrywki mnie nie porwał(no może poza głupkami z kosmosu).
Postanowiłem zmierzyć się z demonami po około 20 latach. W grze wcielamy się w rolę medium, która w 'prezencie' po zmarłej ciotce dostaje duchowego towarzysza. Ma do wyboru ześwirować, albo próbować bawić się z nim w detektywów i odsyłać zagubione dusze do zaświatów.
Niestety, dla mnie to wciąż gameplay słusznie minionej epoki. Zbierz co się da, próbuj połączyć wszystko ze wszystkim, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy z patyka i zapalniczki zrobisz samochód ಠ_ಠ

Reszty serii nie ruszam. 3pkt za fabułę.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Wirtuoz

w Hydepark

17piorunów

19 + 1 = 20

Tytuł: Grand Theft Auto III – The Definitive Edition
Developer: Rockstar Games
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: Akcja, Przygodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 2/10
Czas do ukończenia: 34H

Platyna zdobyta, ale jakim kosztem (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Jak grałem za dzieciaka to dużo lepiej zapamiętałem tę grę. Fabuła niemożliwie płytka, protagonista nijaki, a o zakończeniu nawet nie wspomnę. Może i gra wygląda jak na 2001 rok, ale wymagania ma z 2023(musiałem grać na niskich/średnich ustawieniach xD). Minimum 10 razy musiałem restartować przeróżne misje z powodu bugów - tu czegoś nie zaliczało, tam się coś nie pojawiało. O muzyce w radiu szkoda gadać(choć za Double Clef FM podbiłem ocenę o 1 xD). Od razu wleciałem w Vice City i przepaść jest ogromna, ale o tym później ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

GURU4piorunów

i zjebana fizyka, jakieś wyścigi na początku i nie byłem wstanie ukończyć, głupie latarnie potrafią ostro wyhamować auto. mam trylogię na ps5 ale odpuszczam.
Jedyne GTA jakie ukończyłem to 5 .
w te VC, 3 to praktycznie nie grałem - tyle co u kumpla kiedyś trochę .
Jedynie w wersje na PSP coś więcej grałem

Fanatyk4piorunów

Ale kwestie które wpłynęły na twoją ocenę to oceniasz że raczej to jest wina remasteru, czy koncepcja gry się po prostu źle zestarzała? Pomijam już kosmiczne wymagania sprzętowe, słabą grafikę, buble i crashe

Wirtuoz1piorunów

@ZohanTSW Koncepcja gry źle się zestarzała, ostatnio ogrywam tylko gierki z lat '00-10(głównie te w które grałem za dzieciaka) i żadna mnie tak nie odrzuciła jak ta. Ale że wpadłem w manie zdobywania platynek to zawziąłem się i skończyłem w stu procentach xD

Lider0piorunów

@ZohanTSW no... to jest gra z 2001 roku. To ma 24 lata. Nie ma co się oszukiwać, że gry wtedy były dużo prostsze, dużo "umowniejsze", niektóre mechaniki, które dziś są oczywistą oczywistością wtedy "były" ale co najwyżej symulowane w dość podły sposób, inaczej robiono storytelling, inaczej podchodzono do warstwy audio, filozofia tworzenia tytułu była kompletnie inna, prowadzona narracja była całkowicie inna, dużo, dużo sztywniejsza jak sobie porównasz scenki przed misją z GTA3 a GTA 5 i niemy główny bohater wcale nie jest tu powodem tej sztywności, a jednocześnie dużo, dużo prostsza, prostolinijna, żeby nie powiedzieć prostacka. No... takie gry wtedy robili. One dalej mają swój charakterystyczny urok. Problem w tym kiedy wspominamy taką grę z sentymentem, sami sobie budujemy obraz jaka to świetna była i jak to świetnie ją zapamiętaliśmy, a potem odpalamy po tych 24 latach i się okazuje, że auta żyją własnym życiem i nie chcemy się zgodzić z tym, że ta awionetka nigdy faktycznie nie latała 😛

Pokaż więcej komentarzy (11)