Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Tytan

w Dyskusje

18piorunów

108 + 1 = 109

Wreckfest
Developer: Bugbear Entertainment
Wydawca: THQ Nordic/Nordic Games
Rok wydania: 2018
Gatunek: Wyścigi
Użyta platforma: PS4/PS5/PC
Czas: 18h
Ocena: 9/10

Samochodowka od twórców Flatout 1 i 2.
Wyscigi na zamkniętych torach, od szutru przez asfalt po tory ze skoczniami i spiralami. Pod tym wzgledem twórcy mieli naprawdę dużo zaskakujących pomysłów.
Do tego starcia typu destruction derby.
Masa samochodów (niestety nielicencjonowanych), a nawet kosiarki, autobusy, tiry, kombajny czy jeżdżące kanapy.
Sama kariera jest tylko wstępem do zabawy online. Dużo trybów i wciąż pelno ludzi chętnych do scigania.
Bardzo realistyczny model zniszczeń wpływający na zachowanie pojazdów. Fizyka jazdy zręcznościowa, ale czuć ciężar i moc pojazdów. Woele ulepszeń do kupienia, modyfikacje wygladu i ustawienia podstawowych podzespołów, które realnie wpływają na sukces w danym rodzaju wyscigu.
Grafika bardzo przyjemna dla oka.
Nie ma drugiej takiej scigałki.
Bardzo polecam zwłaszcza wspominającym z nostalgią wspominane już flatouty.

Dwójka w early acces na steam. Premiera w przyszłym roku.

https://youtu.be/RClQiUwfZ7g?si=DNmsVVS_YyDj99Ia

Autorytet1piorunów

@FodiJoster dodam jeszcze super tryb imprezowy gdzie trzeba kierowcę… wykorzystywać na różne sposoby

Wyniki skutecznego użycia kierowcy rozpisywane są pośród graczy w formie tabeli

Lider1piorunów

@FodiJoster online to mi się nie chce, ale tryb wyzwań codziennych/tygodniowych/sezonowych sprawia, że odpalam czasem mimo przejścia 2x na 100%

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Gry

21piorunów

106 + 1 = 107
Ignition
Developer: Unique Development Studios
Wydawca: Virgin Interactive
Rok wydania: 1997
Gatunek: wyścigowa, zręcznościowa 
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Gra, którą pokazał mi kiedyś kolega, który jako pierwszy miał PC. Świetna i bardzo grywalna do dziś, bo dzięki nglide da się nadal w to zagrać. Sporo śmiechu i zabawy - idealna na odmóżdżenie. Jest sporo skrótów, przepaści, losowości jak np śmieszne miażdżenie aut na krótką chwilą, lawiny, wyrzuty lawy itp. Gra ma kartonową grafikę 3D, tematyczne trasy oraz fajne, unikalne auta. Szkoda tylko, że tras jest tak mało, ale w ramach małej rekompensaty można grać w trybie odwróconym. Do tej pory pamiętam kody na wszystkie trasy i auta, czyli surmule i slasktratt.

Niby fajne, ale dzięki temu, że można grac na podzielonym ekranie ta gierka tak utkwiła na długie lata w moim sercu. Opanowaliśmy ją z siorką do perfekcji grając na jednej klawiaturze. Właściwie to ja częściej dostawałem :grinning: Oczywiście graliśmy najszybszym, ukrytym w grze autem o nazwie identycznej jak jej nazwa. Wielka szkoda, że nie udało mi się jej nigdy uruchomić po sieci. Mimo tego do tej pory zdarzają się sesyjki. Żadna podobna ścigałka tego typu nigdy już nie zagościła w naszych sercach.

-1 bo jednak mało tras.

P.S. gra jest nadal dostępna na gog czy steam w cenie ~35zł.


Gruba ryba5piorunów

Ile myśmy w to z rodzeństwem przegrali godzin. Mimo tylu lat pamiętam wszystkie trasy i skróty, muzykę i dźwięki po włączeniu turbo. Autobus szkolny to był mój ulubiony pojazd :grinning: Dzięki OPie za tę piękną przypominajkę :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Gry

31piorunów

106 + 1 = 107
Warcraft III (+dodatek +reforged)
Developer: Blizzard Entertainment
Wydawca: Blizzard Entertainment
Rok wydania: 2002
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Nigdy nie popełniłem wcześniejszych części. Zacząłem i skończyłem na III. Dopiero remake II na silnik Reforged pokazał mi rozgrywkę poprzednich części. Ale po kolei. Gra trafiła w moje ręce ponad 20 lat temu, gdzie ciągnęła ją jeszcze Riva Tnt 2 32MB :smiley: Ogrywałem ją bardzo długo, ale nie jestem w stanie podać czasu, bo nie było wtedy żadnych programów uruchamiających typu steam, a i gra była rzecz jasna piracka. Zakochałem się w wykreowanym świecie i historii za nim stojącej, jednak nigdy nie zagrałem w World of Warcraft. MMORPG nie jest moim gatunkiem i raczej nie zostanie. Nie mniej bardzo dużo doczytałem o tym w sieci. Miałem nawet w planach zrobić dodatek, co rzecz jasna nie wyszło nawet ze sfery planów :grinning: Wersję Reforged kupiłem późno w jakiejś promocji, o które u Blizzarda ciężko. Była już wtedy porządnie spatchowana, więc ominęła mnie cała afera o jej jakość. Dla mnie jest ok. Kupiłem ją też, żeby móc zagrać w fanowskiego moda przenoszącego Warcraft II na ten silnik (kampania Orków, w pełni udźwiękowiona jest już dawno dostępna - pracują nad ludźmi oraz Warcraftem I).

Co do samej gry, to stoi ona przede wszystkim historią. Nawet grając w samą III czuć, że coś więcej się tu działo wcześniej. Bardzo odpowiadał mi storytelling i przedstawianie kolejnych jednostek w miarę rozgrywki, bo rzecz jasna grałem głównie w kampanie. Choć raz wybrałem się na drugi koniec Lublina z kompem do kumpla z klasy na lan party. Monitor 17" CRT + PC :grinning: W grze zagramy 4 głównymi frakcjami (Ludzie, Orkowie, Nieumarli, Nocne Elfy), z czego każda ma po dwie kampanie - z gry podstawowej Reign of Chaos oraz dodatku The Frozen Throne. Ma specyficzny styl graficzny z przerysowanymi atrybutami postaci i budynków, który mi akurat bardzo siedzi. Każda z frakcji ma swoje unikalne jednostki oraz bohaterów - jednostki specjalne mające jakąś tam tożsamość (a w kampaniach nawet nie jakąś tam), atrybuty (w tym wiodący dla klasy) oraz zaklęcia/umiejętności natywne. Regularne jednostki również maja podobne atrybuty i umiejętności ale znacznie ograniczone. No i w sumie chodzi o pranie się po psykach :grinning:

Zabieram dwa punkty, bo z ceną remaku popłynęli. A i bardzo dobry polski dubbing przepadł :confused:

P.S. fajnie się oglądało film znając trochę lore.


Wirtuoz2piorunów

@PanNiepoprawny była teraz(albo jeszcze jest) promka żeby kupić reforged za 65 zł. Ogrywamy i cieszy tak samo jak X lat temu :d mam nadzieję, że starczy też zapału żeby ograć fanowską wersję W2.

Fenomen2piorunów

@PanNiepoprawny kurde, jak z reguły dzisiaj gram po angielsku, tak tutaj wielka szkoda że nie ma polskiego. Pamiętam jak wychodził Frozen Throne i z kumplem zostaliśmy w Empiku do zamknięcia, młócąc na wystawowym komputerze obudowanym tekturami z logiem gry, oczywiście dwumetrowy ork też był :grinning:
Później jego starzy się trochę na nas wkurwili, bo kawałek był do przejścia na pętle, z której jechaliśmy do niego więc to była mała wycieczka - było już ciemno zanim tam doszliśmy a jeszcze trzeba czekać na autobus - no i się martwili. Zadzwonili do moich rodziców, żeby dali im numer do mnie, na komórkę, żeby zadzwonić, bo ich syn jeszcze nie miał swojego telefonu. Heh, świat którego dzisiaj już nie ma. Podobnie jak Empika Megastore. Ale W3 super gierka, no i spolszczenie też było mega dobre.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Gry

31piorunów

105 + 1 = 106
Age of Empires 2: Definitive Edition
Developer: World's Edge, Forgotten Empires
Wydawca: Xbox Game Studios
Rok wydania: 2019
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Łączny czas gry: +1460,5h (HD + DE podliczone przez Steam)

Jeśli przy poprzednich wpisach mówiłem, że spędziłem w nich dużo czasu to jest to nic w stosunku do AoE 2. Uważam, że gra jest perfekcyjnie odświeżona. Zachowano duch oryginału dodając sporo, ale nie psując odbioru. Nigdy nie spotkałem innego takiego RTS osadzonego w czasach średniowiecza/starożytnych. Powiem więcej - bardzo dużo potem sam doczytywałem, chcąc się dowiedzieć o czym właściwie jest kampania. Bo muszę dodać, że gram tylko w nie i dla nich. Mam też taki zwyczaj, ze maksuję gry - jeśli są jakieś osiągnięcia, muszę je wbić, dlatego AoE mam wbite wszystko do dodatku The Mountain Royals włącznie, na najwyższym poziomie trudności. Niektóre misje były na prawdę upierdliwe i wymagające jak na przykład ocalenie jednej wioski przed hiszpańskimi galeonami grając Aztekami czy zdybcie Rzymu w określonym czasie, ale satysfakcja z tego płynąca jest spora.

Gra jest klasycznym RTS z pełną kontrolą jednostek i budowania, ale to pewnie każdy wie. W wersji DE jest mocniej rozbudowana a samej zawartości jest znacznie więcej niż w jej pierwszej wersji sprzed lat. Wciąż niezwykle grywalna i wymagająca myślenia. Są misje, które lubię sobie wyrywkowo powtarzać a złożyło się też, że byłem na świeżo po Trylogii Husyckiej Sapkowskiego, a tam kampania Jana Žižki wyskoczyła :grinning:

Zbieram dwa punkty z oceny za Victors and Vanquished oraz The Three Kingdoms, bo developerzy zaczynają iść mocno na łatwiznę. W pierwszym przypadku wzięli misje, które już istniały jako darmowe od społeczności i zrobili z tego dodatek. W drugim przypadku też niewiele dodali i nawet im się audio dograć nie chciało.


Fanatyk2piorunów

A tak z innej beczki, co sądzisz o AoE 3 jako z tego co widzę, wielki fan dwójki?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Gry

28piorunów

104 + 1 = 105
The Elder Scrols: Skyrim
Developer: Bethesda Game Studios
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania: 2011
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10
Łączny czas gry: +200h (wszystkie wersje, podliczone przez Steam)

Gra przy, której spędziłem grube godziny i przechodziłem wielokrotnie. To był mój pierwszy kontakt z tym uniwersum. Pewnie bym się odbił gdyby to były inne części, ale nordyckie klimaty nie dały. Gra rozpoczyna się epicko i w zasadzie nie zwalnia tempa. Piękne lokacje i otwarty świat a także pojawiające się z d⁎⁎y smoki tylko mocniej pchały do odkrywania. Najlepsze były chyba krasnoludzkie (Dwemerskie) ruiny. Ileż ja potem doczytywałem historii o tym.

Ale prawda jest taka, że na serio to wciągnęły mnie dodatki. Pierwszy z nich to Dawnguard o odwiecznej walce frakcji wampirów i Obrońców Świtu z epickimi lokacjami takimi jak zamek Volkihar, twierdza Obrońców Świtu czy zupełnie oderwany Kopiec Dusz(!). Cały ten wątek jest po prostu epicki. Od kapłana Ćmy, przez Ukrytą Dolinę i wyjaśnienie pochodzenia falmerów, po Seranę

Drugi, nie gorszy od poprzednika to Dragonborn - rozwija wątek smoczego dziecięcia i wyprawia nas na wyspę Solstheim za Miraakiem, pierwszym smoczym dzieciem. Z całego tego wątku najbardziej mi się wrył w pamięć Hermaeus Mora, który był wręcz przerażający. Razem z jego wykreowanym światem zakazanej wiedzy.

Może i mechanika tej gry nie powala, ale nadrabia to epickością questów i klimatem. Daję 9 bo jednak trzeba jakąś hierarchię zachować, ale prawda jest taka że mam ogromną ochotę po raz kolejny powtórzyć tę grę. Tylko czas nie pozwala 😒


Kosmonauta1piorunów

Szczerze polecam spróbować Skyrim VR, jest po prostu fajny, jak nie bardzo lubię ogrywać drugi raz tej samej gry to jest naprawdę wciągający. Jeden minus jak na dość wiekową grę to strasznie drogi jest. Na szczęście torrent wiecznie żywy, później i tak kupiłem oryginał ale na jakiejś promocji za grosze.

Fanatyk1piorunów

Cisne w Obliviona, nie robi na mnie takiego wrażenia jak Skyrim, ale i tak jest moc

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Gry

18piorunów

103 + 1 = 104
Songs of Conquest
Developer: Lavapotion
Wydawca: Coffee Stain Publishing
Rok wydania: 2024
Gatunek: Strategia turowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10
Czas na ukończenie: 48h (4 kampanie, 1 mapa losowa)

Jedno z moich największych growych rozczarowań ostatnich miesięcy, a nie wiem czy i nie lat... Songs of Conquest dość agresywnie przebijało się z mass mediów do mojej świadomości. A to gdzieś na FB migneła informacja o duchowym następcy HoMM3, a to jakiś filmik na youtubie zachwalający tą produkcję, to gdzieś na jakiejś grupie ktoś rozpływał się z zachwytu nad miodnością gry i że rzucił stare hiroski by grać tylko w SoC. I ja głupi łyknąłem to i na wiosennej wyprzedaży steama kupiłem... I dzisiaj po zakończeniu ostatniej kampanii z czystym sumieniem usuwam to i krzyczę, że Zgredek wreszcie jest wolny!

Gra w swoich założenia, przynajmniej reklamowych, miała być następcą HoMM3 w pixelartowej szacie graficznej z mechanicznym twistem. Moim zdaniem nic nie wyszło.
Zacznijmy od grafiki, bo ta jako kwestia gustu, może być jeszcze do wybronienia - ja sam nie jestem fanem pixel artu, ale powiedzmy, że jest jakiś trend na rynku, nie mi to oceniać. Jednakże sama szata graficzna pomimo jej uproszczenia (w końcu nie musisz dbać o szczegóły, skoro będą pixelami) jest uboga i nierówna moim zdaniem. Są jednostki bardziej dopracowane (szlachta fejów), są mniej (muszkieterzy) i jak stoją koło siebie to to gryzie. Tereny są niezwykle szablonowe, przypominają mi trochę jakieś komórkowe wersje River Raida z lat 00-10 (miałem dwie takie na moim Sagemie w gimnazjum). No i są jeszcze wsie, miasteczka i grody, które dla mnie są nieczytelne, niby każdy budynek wygląda inaczej, ale jednocześnie zmiany między niektórymi są tak małe, że do końca nie wiedziałem w co kliknę.

No i tutaj kolejna wada - w przeciwieństwie do Heroesów tutaj nie mamy ekranów miasta, tylko wszystko się dzieję na mapie, a pomiędzy budynkami można chodzić. Z jednej strony ciekawe rozwiązanie, z drugiej ze względu na nieczytelność, brak dedykowanego interfejsu oraz tego, że niektóre budynki są częścią osady, a inne takie same to już osobne budynki na planszy spędzałem za dużo czasu na mechaniczne rozkminienie co ja chcę teraz zrobić i jakie mam opcje. Niby podczas budowy dostajemy dedykowane menu, natomiast ulepszenia budynków wymagają posiadania konkretnych budowli w grodzie, wiec i tak musiałem sprawdzać co jest już wybudowane i ile mam miejsca na budowę jeszcze, bo ta jest ograniczona w zależności od wielkości miejscowości. Natomiast żeby być sprawiedliwym to chciałbym oddać honor jednemu rozwiązaniu, które bardzo mi się podobało - możliwość posiadania kilku takich samych budynków w obrębie jednego grodu. Pozwalało to skupić się na tworzeniu konkretnych armii albo budowy grodu stricte ekonomicznego.

Myślę, że to najwyższy czas by pogadać o mięsie tej gry, czyli o walce. Być może nawet ktoś doczytał do tego fragmentu. A walka tutaj jest co najwyżej średnia. Powiernicy mogą mieć przy sobie ograniczoną ilość jednostek i to podwójnie ograniczoną. To ile różnego rodzaju jednostek jest w armii definiuje poziom bohatera oraz jego droga rozwoju, bo podczas awansu możemy tutaj rozwinąć jakąś umiejętność albo zwiększyć o 1 ilość oddziałów jakie dany bohater może prowadzić (do max 9). Dodatkowo jednostki same w sobie posiadają limity ile może ich być w danym slocie (np. max 50 saperów) i limity te możemy zwiększać odpowiednimi badaniami, ale nadal górna granica będzie istnieć. Prowadzi to do tego typu sytuacji, że nie możesz się napakować i ruszyć na tytułowy podbój, bo brakuje Ci pierdolnięcia i musisz wracać do osad po posiłki (na szczęście są portale pozwalające rekrutować wojska z innych miast), co spowalnia samą rozgrywkę. Dodatkowo jak podbijesz miasto wrogiej frakcji to po pierwsze możesz je zburzyć i zniszczyć wszystkie istniejące w nim budynki albo możesz je przeciągnąć na swoją stronę i powiernik w nim zostaję na x tur i nic nie robi. Biorąc pod uwagę, że masz ograniczoną ilość powierników wytracasz cały impet rozgrywki, ja sobie w tym czasie robiłem duolingo na telefonie. A i kolejny smaczek - jak podbijesz miasto innej frakcji to i tak ono stanie się miastem typu, który prowadzisz, czyli jak podbijesz zamek nekromantów, a grasz żabami to po miasto będzie po przeciągnięciu/spaleniu żabulcowe xD Tak żebyś przypadkiem nie prowadził armii składających się z różnych jednostek.

Nim przejdę do największej wady to wspomnę jeszcze chwilę o magii, która równocześnie mi się podobała i nie podobała (Magia Schroedingera). Otóż każda jednostka tutaj generuje esencje, która jest niezbędna do rzucania zaklęć. Dodatkowo esencje można zdobywać poprzez kontrolę odpowiednich budynków, ale też poprzez system badań. Dzięki temu systemowi praktycznie nie ma sytuacji, że ktoś rzuci magiczną strzałę i ucieknie. Z drugiej strony jak nagromadzisz esencji to możesz rzucać czarów dopóki jej nie przepalisz, także 2-3 kule ognia pod rząd się zdarzają. ma ten system swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak mawiał wielki polski prezydent.

No i na sam koniec creme de la creme - kampania. Sama koncepcja świata i historii nie jest zła. Powiem więcej - w rękach sprawnych scenarzystów można by stworzyć naprawdę ciekawy świat. Tylko trzeba byłoby zatrudnić do tego scenarzystów, a nie kazać pisać dialogi naburmuszonemu szóstoklasiście. Poziom dialogów w kampanii to jedno wielkie xD tak złego pisarstwa to ja już dawno nie widziałem, autentycznie. Jest tak sztampowe, sztucznie patetyczne i nienaturalne, a jednocześnie co chwilę wrzucają hasełka przewodnie kampanii xD Co druga wypowiedź kończy się hasłami w stylu "razem dla niej!", "bagniska się rozrastają", itp. Dramat.

Podsumowując - spędziłem wg steama 48h grając w tą grę, cieszę się, że ją usuwam, dlaczego więc 6/10, a nie 2-3? Bo to nie jest tragiczna gra (ale dialogi w kampanii są tragiczne). Po prostu mnie media przehajpowały, oczekiwałem czegoś innego - duchowego następcy HoMM3, a dostałem takie jakieś byle co. Czy polecam? Raczej nie, ale warto sprawdzić samemu, bo mogę być uprzedzony. Czy wrócę do tego tytułu albo dokupie dodatki (zapomniałem wspomnieć, w podstawce mamy tylko 4 frakcje, na dzień dzisiejszy są 2 DLC, które wprowadzają po 1 nowej frakcji, ale każdy osobno płatny)? Oczywiście, że nie.

I powtarzam hasło - Zgredek skończył wszystkie kampanie, Zgredek jest wolny!

Ps. pisałem na gorąco - nie czytałem i nie robiłem korekty, niech esencja rozczarowania płynie przez ten tekst

Autorytet2piorunów

@Loginus07 Ja to dropnąłem chyba po 3 czy czwartej misji w kampanii, bo właśnie wiele mechanik które tu opisujesz sprawiały (a przynajmniej miałem takie wrażenie) że był w sumie tylko jeden "właściwy" sposób na przejście misji. Rozgrywka jak dla mnie sprowadzała się do eksploracji, przytkaniu się w jakimś momencie i restarcie misji żeby wiedząc gdzie co jest być już bardziej efektywnym.
Nie wiem, może później jest lepiej, albo jestem po prostu słaby, ale no mi też nie pykło.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Gry

37piorunów

No i ukończyłem Clair Obscur. Na pewno jedna z najbardziej kreatywnych produkcji ostatnich lat. Miałem obawy dotyczące fabuły na początku z powodu jednego czy dwóch dialogów typu "jak zapewne wiesz...", ale na szczęście takiej taniej ekspozycji już potem nie było. Jak coś to w dalszej części było więcej pytań niż odpowiedzi. Historia jest pogmatwana jak w Bioshocku Infinite - czy to dobrze czy źle, ciężko ocenić. Estetycznie natomiast nie ma się zbytnio do czegoś przywalić - otoczenie wygląda ślicznie, tak samo efekty, może trochę ziarnistość na zbliżeniach, gdzie widać włosy, ale taki urok współczesnych silników. Wiem, że psioczyłem na to, że wszystkie postacie mają za delikatne rysy, ale to może mieć sens wiedząc, że... dobra, nie będę spojlował. Walka z początku była banalnie prosta, natomiast od pewnego momentu praktycznie wszyscy bossowie zaczęli mieć drugą fazę z kompletnie innym movesetem, ataki po 7 uderzeń, każdy z innym timingiem na blok/unik i paski zdrowia dłuższe niż kolejka do sklepu za PRLu, także lekko nie było. Moja finalna ocena 8/10

Fanatyk2piorunów

@MrGerwant - podwaliny świata zbudowane - a sam świat daje wiele możliwości kontynuacji historii na wielu płaszczyznach - spodziewam się drugiej części za kilka lat rozwijającej wątek konfliktu z pisarzami.

Fanatyk

w Gry

38piorunów

102 + 1 = 103
Half-Life 2 + episody 1 i 2
Developer: Valve
Wydawca: Valve
Rok wydania: 2004
Gatunek: FPS
Użyta platforma: PC
Ocena: 10/10

Kolejny klasyk z mojej listy. Gra, którą przeszedłem nieskończoną liczbę razy i minimum raz rocznie powtarzam wszystko od A-Z. Grałem chyba we wszystkie popularniejsze mody jakie do niego wyszły, łącznie z cinematic modem (tfu), entropy zero czy remakami takimi jak Black Mesa czy Blue Shift. Dla mnie gra jest kompletna i doskonała w każdym calu. Zarówno sposób wprowadzania w świat, milczący bohater, mroczny klimat, prowadzenie akcji jak i sam wykreowany postapokaliptyczny i zniewolony przez Kombinat świat. Niby kolejna część gry a zupełnie inne realia. Fajne są zagadki, choć po takim przebiegu zna się to na pamięć. Gra w momencie premiery była unikalna pod kątem fizyki otoczenia, dzięki silnikowi Havok. Dodano do niej Gravity Gun, pozwalającego na miotanie tym, co się akurat nawinie, w przeciwników. Choć największą frajdę sprawiała rozwalanie zombiaków. Ahh, Zombie z Half-Life. Los gorszy niż śmierć. Zresztą, co ja Wam będę pi⁎⁎⁎⁎lił - na pewno każdy grał.

Na dodatkowe słowo zasługują dwa kolejne epizody, czyli dodatki. Pierwszy przedstawia ucieczkę z City 17, w tym bardzo klimatyczne poziomy jak Podziemia czy Szpital a w nich nowy typ zombie - Zombine. A Combine zombie. That's, that's like a...a.. Zombine! Right? Heh... Zombine, get it? Heh heh. Okay.
Drugi z kolei przedstawia walkę o życie naszej partnerki oraz przedzieranie się do bazy White Forrest, gdzie dowiadujemy się, że.. uniwersa Portalu i Half-Life to jedno i to samo uniwersum. Dodatek wprowadza sporo nowości i znacznie podciąga grafikę. Zresztą po tym co teamy tworzące Black Mesę i Black Mesę: Blue Shift wyciskają z silnika Source wnoszę, że twórcy oryginału mogli zrobić lepiej.


Specjalista1piorunów

@PanNiepoprawny siema! czym jest blue shift? I dlaczego uniwersa hl i portal się łączą?

Osobistość0piorunów

Nie dość, że trochę przereklamowana, to jeszcze niedokończona historia. No ale w 2004 fizyka czy grafika robiły spore wrażenie.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Tytan

w Dyskusje

10piorunów

 101 + 1 = 102
Roguebook
Developer: Abrakam
Wydawca: Nacon/Bigben interactive
Rok wydania: 2022
Gatunek: Roguelike/deckbuilder
Użyta platforma: ps5
Ocena: 8/10

Typowy rougelike. Fabuła praktycznie nie istnieje.
Trzy losowo generowane mapy. Każda z nich kończy się walką z bossem. Po przejściu trzeciego (co uda się dopiero za, którymś z kolei podejściem) zaczynamy od nowa ze zdobytymi statystykami i kartami. Każde kolejne przejście odblokowuje nowe bonusy i typy wyzwań map.
Do wyboru cztery postaci (na misję chodzą dwojkami). Dwie z nich trzeba odblokować.
5 postać w dlc.
Grafika niby jak w grach casualowych, ale jak na rougeliki bardzo ladna.
Gra dobrze zbalansowana, choć generowany losowo deck mocno wpływa na powodzenie misji.
Na pewno trzeba się dobrze nauczyć mechanik.

Mnie wciągnęła jak diabli.

Autorytet3piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

 100 + 1 = 101
Beat Cop
Developer: Pixel Crow
Wydawca: 11 bit
Rok wydania: 2017
Gatunek: Przygodówka/symulator
Użyta platforma: Switch
Ocena: 6/10

Gra, która mocno kojarzy mi się z Papers, Please (które przy okazji też polecam), czyli gra bazująca na jakiejś normalnej, nudnej pracy, ale opowiadająca przy okazji ciekawą historię.

Beat Cop jest hołdem dla filmów i seriali o gliniarzach z lat 80tych. Opowiada historię nowojorskiego detektywa Jacka Kelly, który po interwencji w czasie włamania w domu senatora, zostaje posądzony o kradzież diamentów (i nie tylko) i w związku z tym traci posadę detektywa i zostaje przeniesiony na ulicę, żeby szlifować krawężniki. Ma 21 dni na oczyszczenie swojego imienia i odkrycie, co naprawdę wydarzyło się tej feralnej nocy w domu senatora.

Większość rozgrywki stanowi bieganie w tę i z powrotem po ulicy i wlepianie mandatów za parkowanie oraz reagowanie na zgłoszenia z centrali. Jednak muszę przyznać, że opowiedziana historia wciągnęła mnie mocno, klimat Nowego Jorku lat 80tych został tu bardzo dobrze oddany, grę wciągnąłem w 3 wieczory.

Oceniłbym grę sporo wyżej, ale jestem trochę zawiedziony zakończeniem - naprawdę zaciekawiła mnie główna historia i liczyłem na jakieś rozwinięcie, podsumowanie, czy cokolwiek, a ostatniego dnia dostajemy jedynie stronę z gazety, w której opisane jest (dosłownie - 2 zdaniami), jak podjęta przez nas decyzja wpłynęła na postaci, których owa decyzja dotyczyła.

Za to dodatkowe punkty za codzienną, poranną odprawę z kapitanem i innymi policjantami - bardzo lubiłem czytać ich docinki, żarty i codzienne narzekania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk

w Gry

27piorunów

99 + 1 = 100
Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim
Developer: 1C:Ino-Co
Wydawca: Paradox Interactive
Rok wydania: 2009
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Kolejna gra z mojej biblioteki, którą katowałem bez zapomnienia. Licznik przejść jest raczej dwucyfrowy. Co ciekawe do jedynki nigdy nie podszedłem, bo odrzuciła mnie leciwa już grafika.

Gra zasługuje na wyróżnienie ze względu na nietypową mechanikę rozgrywki, w której nie wydajemy bezpośrednich poleceń naszym "żołnierzom" oraz innym poddanym. Zamiast tego stawiamy odpowiednie flagi - eksploracji, ataku, ochrony czy ostrzeżenia. W zależności od szeregu czynników jak bogactwa, rodzaju bohatera czy trudności zadania (poziom przeciwnika, odległość do eksploracji) nasi bohaterowie "może się tego podejmą". Nie są też nieustraszonymi siepaczami, więc jeśli walka ich przestraszy lub uznają, że jej nie wygrają to uciekną do swojej gildii lub najbliższej knajpy. Dobrze zgrupować ich w drużyny, ale wtedy trudniej ich zachęcić do akcji. Jest to zależne od tego jakiej klasy bohater jest liderem. Musimy też dbać o ochronę własnego miasta, bo jeśli zabiją nam np poborcę podatków, który je automatycznie zbiera, to kasy nie będzie. Podobnie jest z faktoriami handlowymi rozsianymi po mapie czy chociażby domami zwykłych chłopów. Nie mamy też kontroli nad tym co zostanie pierwsze zbudowane więc musimy rozważnie planować kolejne kroki. Dodam, że jesteśmy władcą i w zależności od kampanii mamy różne cele do wykonania a zadania są na prawdę zróżnicowane, podszyte humorem oraz z ciekawymi i różnorodnymi przeciwnikami. Nie brakuje odniesień do kultury masowej. No klimat nie do podjebania. Nasz doradca zawsze dodaje coś od siebie i posuwa fabułę do przodu. Polski dubbing tez daje radę.

Dla wielu gra jest zbyt trudna, zwłaszcza że balans ma mocno zaburzony. Głównie w początkowej fazie misji. Dla mnie o dziwo to duży plus, bo trzeba się czasem na prawdę postarać, żeby nie przegrać po 5 min od startu. Jeden punkt zabieram za notoryczne crashe gry, bo wydawca ją olał.

Gra ma wersję podstawową oraz 3 duże DLC. Dla mnie warte pieniędzy.
Dostępny jest też fanowski dodatek Cold Sunrise, ale nawet dla mnie jest zbyt trudny, chociaż parę misji przeszedłem.


Autorytet6piorunów

@PanNiepoprawny o, najlepsza strategia, w której faktycznie rządzimy, a nie mikrozarządzamy każdym jednym chłopkiem i każdą chałupą, jak w reszcie tego gatunku

Sum4piorunów

@PanNiepoprawny Pierwsza część była dużo lepsza od drugiej. A w warstwie graficznej właśnie bardzo szlachetnie się zastarzała. W tym roku odświeżyłem, dochodząc do finałowej misji. Przeszedłby, gdyby nie miałkość finału, który jest w sumie powtórzeniem bossów z poprzednich misji, tyle że w morderczych falach.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w Gry

24piorunów

98 + 1 = 99
Ori and the Will of the Wisps
Developer: Moon Studios
Wydawca: Xbox Game Studios
Rok wydania: 2020
Gatunek: platformowa, metroidvania
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Wszystkiego więcej i lepiej. Większy świat, lepsza grafika (choć po jedynce myślałem, że to niemożliwe). Więcej sów 😛 Dużo więcej przeróżnych zdolności i znajdziek. Fajne poboczne questy jak odbudowa polany, zbieranie ziaren czy pomaganie mokkim. Różnorodne plansze z unikatowymi przeciwnikami i środowiskiem. No i główny boss, czyli Wrzask, którego trochę żal. Zakończenie podobnie jak w jedynce chwyta za serce.
Z minusów to konieczność wyboru aktywnych zdolności, bo jest ich za dużo żeby pomieścić wszystkie mając limit przycisków na padzie. Nie wiem czy dało się to inaczej rozwiązać.

Gra którą powtarzam regularnie w oczekiwaniu na kolejną część. Dzięki zakończeniu mamy reset i otwartą ścieżkę do nowych przygód.


Gwiazdor1piorunów

Studio ciągle pracuje nad No rest for the wicked, więc nie wiem kiedy kolejne Ori

Fanatyk0piorunów

@lokurva wiem. Poza tym źle się ponoć tam wewnątrz działo

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

31piorunów

97 + 1 = 98
Ori and the Blind Forest
Developer: Moon Studios
Wydawca: Microsoft Studios
Rok wydania: 2015
Gatunek: Metroidvania, Przygodowa gra akcji, Bijatyka
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Przeszedłem parę razy i nadal nie mam dość. Szkoda, że wygląda jakby trochę było wycięte, ale pewnie budżet był okrojony. Historia może nie jest zbyt skomplikowana ale w jakiś sposób ujmuje za serce. Graficznie jest pięknie, choć nieco pusto. Dla mnie jest wymagająca i to lubię. Po przejściu obu serii szukałem czegoś podobnego, ale nie znalazłem.


Tytan1piorunów

Z podobnych masz np Hollow Knight, Night in the Woods

Fanatyk0piorunów

@DM_ hollow knight nie jest podobny

Gruba ryba1piorunów

@PanNiepoprawny Zgadzam sie hollow nie jest podobny...
Co najwyżej można powiedzieć że to też platformowa, ale gra sama w sobie nie ma tego samego stylu..

Z innych platformówek to limbo mi sie podobał ale też nie jest podobny i Feist który już jest podobny ale do Limbo.

Lider2piorunów

Uwielbiam ta gre

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

22piorunów

96 + 1 = 97
Prince of Persia: Warrior Within
Developer: Ubisoft Montreal
Wydawca: Ubisoft
Rok wydania: 2004
Gatunek: zręcznościowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 10/10

Dla mnie najlepsza część trylogii. Wszystko na najwyższym poziomie - storytelling, udźwiękowienie - ciężkie rockowe kawałki, rozwój postaci względem poprzedniej części, cesarzowa czasu, ukryte zakończenie, nieoczywista fabuła z świetnie wplecionym motywem czasu, mroczny klimat grozy. Na prawdę nie znajduję w tej grze minusów.


Gruba ryba1piorunów

@PanNiepoprawny ooo, a do tego ten kawałek https://m.youtube.com/watch?v=OYjZK_6i37M

Gra ideał dla niewyzytego gimnazjalisty, jakim byłem, gdy ogrywałem ten tytuł😆 , następna część była dla mnie lepą na ryj, bo i klimat wyparował, i przemoc znikła, a wróciła pierwotna atmosfera Prince of Persia.

Uciekanie przed Dahaką, czy jak się to myślę nazywało, mi się przypomniało.

Godsmack - I Stand AloneAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Fanatyk1piorunów

@sawa12721 oj tak. Zgadzam się w całej rozciągłości. Chociaż zastanawiam się jakby się dziś w to grało. Może niedługo sprawdzę

Gruba ryba2piorunów

@PanNiepoprawny Jak będziesz próbował, ta daj info jak to chodzi na dzisiejszym sprzęcie, bo gdyby nie twój wpis, to bym kompletnie o tej grze nie pamiętał, a tak wspomnienia wróciły i tez myślę o tym, żeby spróbować

GURU2piorunów

Próbowałem grać w te starsze i niestety odrzuciły mnie

Fanatyk2piorunów

@SuperSzturmowiec ja przy tej grze nawet przez sekundę się nie nudziłem. Chyba zbiera mi się na kolejne przejście.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Wybierz Społeczność

15piorunów

95 + 1 = 96
Is this seat taken
Premiera: tydzień temu
Cena 30zł

Przyjemna, choć nietrudna, gierka logiczna z odrobiną humoru.
Ukladasz kształty ("ludzi") tak, żeby każdemu wszystko pasowało.
Gierka fajna na krótkie posiedzenia, po godzinie masz dość. Ale jak odłożysz na godzinę to znów masz ochotę zerknąć. U mnie 4 wieczory po półtorej godziny dały 100% Perfect in100% osiągnięć.

Czy gra ma potencjał na ponowne ogranie? Chyba nie, ale to się okaże za kilka dni.
Czy z obecnym doświadczeniem kupiłbym ponownie? Tak, wiedziałem, czego się spodziewać.
5zł za odprężającą zabawogodzinę to uczciwa cena.

Gra w całości po polsku, dobra jakość polonizacji. Nie wiem jak dźwięki bo grałem bez xD

Ogrywane na

GURU

w Gry

21piorunów

94 + 1 = 95

Tytuł: Resident Evil 4
Developer: Capcom
Wydawca :Capcom
Rok wydania: 2023
Gatunek: Survival horror
Użyta platforma: PC
Ocena: 8.5/10
Czas przejścia: 16h

Dawno w tak dobra grę nie grałem. Dosyć dobra optymalizacja, zróżnicowani wrogowie, bossowie też robili wrażenie. Fabularnie tez całkiem spoko. Jedynie częstsze czekpojnty bym dał .
Poziom trudności dosyć dobrze wyważony na normalu.
Do ideału niewiele zabrakło
Na PC dostępne spolszczenie

GURU2piorunów

zapomniałem o tagu na szczęście się zorientowałem bo by dzika owca wpadła i skasowała

Fanatyk1piorunów

@SuperSzturmowiec mam na vr, ale się trochę cykam xd

GURU2piorunów

@Zielczan jakie masz vr? Były momenty że straszyło ale bez przesady

Fanatyk1piorunów

@SuperSzturmowiec sprzęt sam w sobie fajny, ale nie grałem w gierki tak dużo jak myślałem, że będę gral

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Gry

16piorunów

93 + 1 = 94

Tytuł: The Alters
Developer: 11 Bit Studios
Wydawca: 11 Bit Studios
Rok wydania: 2025
Gatunek: Survival
Użyta platforma: PC
Ocena: 8.5/10
Czas przejścia: 15-30h

Do nowej produkcji 11 Bit Studios podszedłem ze sporą rezerwą a to za sprawą całkowicie skopanego (w mojej skromnej opinii) Frostpunka 2, który nie dorastał do pięt swojemu prequelowi. Okazało się jednak że 11 Bit nadal wie co robi i chyba wyciągnęło wnioski ze swojej poprzedniej produkcji bo The Alters jak dla mnie posiada wszyskie cechy które podobały mi się w Frostpunku i żadnych wad dwójki. Jest zarządzanie zasobami których zawsze jest zbyt mało, jest wyścig z nieubłaganym czasem i podejmowanie wiążących decyzji ze skutkami które ciężko przewidzieć, a wszystko to osadzone w settingu hard Sci-Fi z historią którą naprawdę dobrze mi się śledziło.

W grze wcielamy się w Jana Dolskiego - budowlańca który aby odmienić swoje średnio udane życie decyduje się na wyprawę w kosmos w celu odnalezienia Rapidium - nowego pierwiastka który (z braku lepszego określenia) potrafi przyspieszać czas. Oczywiście po drodze coś się kasztani i Jasiek co prawda ląduje na docelowej planecie mającej rzekomo posiadać zasoby cudownego pierwiastka ale jest jedynym ocalałym z całej załogi. Pierwsze kroki skierujemy więc do majaczącej w oddali bazy zbudowanej przez poprzednie ekspedycje i zacznie się jazda, dosłownie i w przenośni. Nie chcę więcej pisać o fabule bo tak jak wspomniałem jest ona naprawdę niezła jak na średniobudżetowy tytuł i potrafi trzymać w napięciu.

Sama rozgrywka polega na eksploracji planety, gromadzeniu zasobów i zarządzaniu swoją załogą (tak, jakaś tam załoga jednak będzie 😉) oraz rozbudowie bazy. Wszystko to pod presją czasu bowiem gwiazda oświetlająca planetę jest niezbyt przyjazna biologicznym formom życia, co jakiś czas trzeba więc samą bazę przesuwać aby uciec przed morderczym wpływem wschodu pobliskiego słońca.
Cały czas trzeba więc podejmować trudne decyzje i mierzyć się z ich skutkami, czy postawić stację wydobycia czy nie tracić czasu i poszukać płytkich złóż skupiając się na eksploracji, czy marnować zasoby na budowę takiego czy innego modułu aby nasza załoga poczuła się lepiej, czy ryzykować bunt ale mieć większe szanse na przeżycie. Każdy kto grał w Frostpunka i odczuwał ciarki widząc nadciągającą zamieć i temperaturę spadającą o 30 stopni będzie czuł się jak w domu. Jednocześnie gra jest bardziej skondensowana - nie ma tu aż tylu decyzji i rozgałęzień jak w FP ale większość z nich ma większy wpływ na to jak potoczy się dalej rozgrywka (a przynajmniej tak mi się wydaje :P). Jestem pewny że za jakiś czas wrócę do gry aby rozegrać wszystko trochę inaczej i zobaczyć inne zakończenie.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to trochę płytkie osobowości naszych towarzyszy, łatwo idzie wyczuć jak z każdym z nich rozmawiać aby zdobyć ich zaufanie (chociaż są od tego wyjątki). Trzeba też przygotować się na to że trzeba będzie powtarzać niektóre fragmenty gry, bo czasu na działanie jest naprawdę mało i bez znajomości mapy jest mała szansa że uda się wykonać wszystkie czynności i przesunąć bazę na czas. No i szczerze mówiąc gra mogłaby być jednak nieco dłuższa. Mapy nie są generowane losowo więc gdybym zaczął teraz grać od nowa to myślę że obleciałbym ją w poniżej 10h. Ogólnie polecam, wjechałem w tą grę w ciemno a bawiłem się naprawde przednio.

Sum1piorunów

@hellgihad Również bardzo polecam. Jest potencjał na jakieś dodatki / sequele. Grało się super

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w DZIWENWERSUM - RECENZJE

26piorunów

92 + 1 = 93

Tytuł: Mutant Year Zero: Road to Eden
Developer: The Bearded Ladies
Wydawca: Funcom
Rok wydania: 2018
Gatunek: Taktyczny RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 8.5/10
Czas przejścia: około 18h

Mutant Year Zero Road to Eden to taki trochę mój "ukryty klejnot", głównie dlatego, że tego typu rozgrywka jest chyba jedną z moich ulubionych w taktycznych grach RPG, a nie mówimy tu o tytule jakoś bardzo znanym. Nie każdemu przypadnie do gustu, bo bardzo przypomina najnowsze XCOMy, do tego wymaga pewnego planowania i bawienia się dostosowywaniem ekwipunku przed dosłownie każdą potyczką. Nawet na najłatwiejszym poziomie trudności na końcu będzie wymagana pewna pomysłowość. No ale od początku.

Mutant Year Zero Road to Eden to gra, oparta o szwedzkiego papierowego RPG'a Mutant: År Noll, czyli dosłownie Mutant Year Zero, w którego zagrywali się twórcy, jak byli dziećmi. Samo to dla nas z poziomu gracza wiele nie mówi, ale odpowiada trochę na pytanie, czemu ta gra jest tak fajna - na swój sposób. Nie często bowiem spotyka się taki setting w którym mamy gadającą kaczkę, dzika i kilka innych mutantów, jak np. lisek. Wszyscy pochodzą z pewnej Arki, która służy tutaj za bazę wypadową ze sklepem, barem, czy mechanikiem od ulepszania broni. Ludzie zwani Starożytnymi, w tym świecie wyginęli na własne życzenie, a ich miejsce zajęły Gule, czyli w miarę bezmózgie istoty, targane prostymi instynktami, choć daleko im do typowych zombiaków. Arka to jedyne miejsce w którym znajdziemy w pełni inteligentne postaci. Naszym celem będzie nie tylko ochronić pewne miejsce, ale i odkryć historię stojącą za pochodzeniem mutantów i guli.

Sama rozgrywka czerpie garściami z serii XCOM, choć mam wrażenie, że formuła jest tu na tyle ulepszona, że nie potrafię tego rozpatrywać, jako coś złego. Na screenie niżej macie wygląd fazy taktycznej. W niej typowo mamy pola ruchu, osłony, ruch, atak, opcję na używanie przedmiotów, wartę, ukrycie i umiejętności, wśród których znajdziemy takie, które będą wymagały kilku zabójstw, by się odnowić. No XCOM z umiejętnościami. Cała różnica polega na celu rozgrywki i tym, że poza fazą taktyczną poruszamy się po małych lokacjach dość swobodnie i możemy wybierać co i gdzie atakować lub dosłownie omijać zbyt trudnych rywali. Nasze postaci to stalkerzy, którzy nie mają wiele punktów życia, bronie często nie będą wystarczająco silne, by wygrać dość szybko, dlatego od początku gra pokazuje, że musimy się skradać i eliminować wrogów po cichu. Jeżeli przed nami jest grupka 5 guli, najlepiej jest spróbować wyeliminować najpierw tych oddalonych od innych, by potem nie mogli uczestniczyć w walce głównej. Do tego będziemy używać słabszych, cichych broni i niektórych umiejętności, jak i postaci. Wszystko można poza walką zmieniać w locie. Dlatego całość dla mnie przypominała trochę grę w dynamiczne szachy i byćmoże dlatego tak bardzo polubiłem ten tytuł.

To nie jest gra dla każdego. Ma fajną opowieść, fantastyczne głosy i spoko założenia, ale bywa trudna. Łatwo jest też się lekko zablokować, jak ktoś nie optymalizuje "wydatków" na ulepszenia i szasta częściami broni. Nawet najłatwiejszy poziom trudności to piekło, jeżeli będziemy próbowali wchodzić do każdej lokacji, jak John Rambo. No ale jak ktoś lubi XCOM i chciałby czegoś więcej, to mam wrażenie, że poza aspektem budowy bazy, którego tu nie ma, to Mutant Year Zero jest idealną propozycją. A no i warto dodać, że tu narracja prowadzona jest nie tylko przez komentarze bohaterów znajdujących się w głównej drużynie, ale też typowe przerywniki, jak ten niżej, a główna fabuła jest trochę jak ruchomy komiks (motion comic).

Warto wspomnieć, że całą grę da się przejść na najwyższym poziomie trudności bez utraty zdrowia. Dosłownie. Kwestia pomysłowości i cierpliwości - no i nie, nie chodzi o wczytywanie zapisów do skutku.

Z DZIWENNYCH PORAD, które mógłbym dać, to warto skupić się tylko na broniach cichych i umiejętnościach uniemożliwiających przeciwnikom alarmowanie innych. Bormin ma rozwalanie barier, które obala rywali, Dux ma wyłączanie robotów itp. Dodatkowo nigdy, absolutnie nigdy nie kupujcie broni w sklepie na Arce, nie warto. Czasem jak walka jest zbyt trudna, można spokojnie podkraść się po łup. A no i poziomy postaci są dość wizualnym dodatkiem. U przeciwników ważny jest poziom zdrowia, ilość zbroi i ewentualnie posiadana broń. Między poziomiem 20, a 60 w zasadzie praktycznie nie ma różnic u przeciwników, więc się tym nie przejmuj.

------------
Ostatnio dodałem wpis o grze Metro Exodus i MYZRTE ma easter egga z tą serią związanego. Bardzo fajny, choć nie jest częścią głównej fabuły i trzeba troszkę poekslorować.
W planach mam jeszcze ograć grę Miasma Chronicles, którą stworzyli ci sami ludzie z brodatych panien. Ponoć ma dużo bardziej zaawansowany system walki i więcej opcji. Zobaczymy. :smiley:
------------
Jakby tę jedną osobę zastanawiało, czemu zawsze wysoko oceniam, to odpowiedź jest prosta. Jak coś mi nie pasuje, to w to nie gram. Wyjątkiem Death Stranding 2, bo tam dałem szansę. Z takich gier, które mnie mocno rozczarowały, to ostatnio ogrywałem Outcasta Nowy Początek i tam tak z czystym sumieniem mógłbym dać co najwyżej 5.5/10. Może kiedyś się do tego tytułu bardziej przekonam i znajdę coś fajnego, czego obecnie nie widzę.
------------

Lider4piorunów

@Dziwen bardzo mi się ta gra podobała i dobrze ją wspominam zwłaszcza warstwę fabularną.
Trochę bawiłem się z tego co pamiętam w load/save bo rzut kością może zaważyć na powodzeniu całej potyczki.
Dałbym 9/10

Fanatyk1piorunów

35 amerykańskich rubli - nie no, poczekam czy nie wpadnie do gejpasa xD

GURU1piorunów

@eloyard często jest na promocji. xD

Fanatyk1piorunów

@Dziwen 0 to najuczciwsza cena ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Koneser2piorunów

@eloyard było kiedyś za darmo w Epic Games, sprawdź może masz

Fanatyk1piorunów

@PurpleJago niestety nie mam - jak gra na 1 rzut oka nie zachęca to nawet nie klikam. Wszedłem teraz i obrazek promo wygląda jak jakiś gówno looter-shooter, więc pewnie nawet nie czytałem, tylko ignor.

GURU1piorunów

@eloyard co ciekawe gra w ogóle nie ma takich elementów. Nic tu się nie dropi losowo. xD

Fanatyk1piorunów

@Dziwen ale ten obrazek to mi od razu zapala lampkę: Fortnite dla furasów xD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

91 + 1 = 92

Tytuł: Jade Empire
Developer:  BioWare
Wydawca: Microsoft Games Studios
Rok wydania: 2005
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10 (indeksowana inflacją), 9/10
Czas przejścia: około 30h

Jedna z moich ulubionych gier, przez długie lata ulubiona, no ale niestety starzeje się i niektóre rozwiązania stają się archaiczne. Wyjaśniam od razu ocenę. Na ten moment dałbym jej 7/10, bo gry RPG sporo wyewoluowały przez 20 lat. Niemniej dla mnie to będzie 9/10, może i nawet pełna dycha.

Chińska mitologia to jest bardzo rzadko wykorzystywany setup w grach, a tutaj został zaimplementowany perfekcyjnie, muzyka, grafika, tło historyczne, demony, wierzenia, w gierkę warto zagrać dla samego zaznajomienia się z uniwersum, bo jest świetne, szkoda, że popularność nigdy nie zażarła jak powinna i nie powstała z tego większa franczyza.

W ramach gameplayu to jest typowy BioWare z tamtych lat - zbieramy pomocników, każdy z nich ma jakąś historię do opowiedzenia, są jakieś romanse, do tego grę przechodzi się ścieżką Zamkniętej bądź Otwartej dłoni. Trochę taki KotOR, tylko inaczej ubrany, ale w tym wypadku szaty naprawdę robią różnicę. Zmianą natomiast jest system walki - bo jest to bijatyka w czasie rzeczywistym, są różne style, można sadzić kombosy, jest broń. Oczywiście nie jest to poziom street fightera - jest lekki cios, mocny cios, blok, nic super skomplikowanego.

Fabuła bardzo fajna, szeroki zakres środowisk w których przyjdzie nam się poruszać.

Zasadniczo gorąco polecam, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że to będzie taka trochę staroszkolna rozgrywka.

Lider1piorunów

@Zielczan ło kurde. Pamiętam jak to dodali na płycie do jakiejś gazety. Pierwsze jak to zobaczyłem to miałem takie "o kurde co to znowu jest". Grało się nawet fajnie, ale pamiętam, że jakoś tak właśnie ten system walki niespecjalnie mnie porwał :confused:

Gruba ryba0piorunów

Ograłem na og xboxie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

90 + 1 = 91

Tytuł: Indika
Developer:  Odd Mater
Wydawca: 11bit Studios
Rok wydania: 2024
Gatunek: Przygodowe/Symulator chodzenia
Użyta platforma: PS5
Ocena: 8/10
Czas przejścia: Jakieś 5h

Ciekawa gra, z psychodelicznymi elementami, ciekawa glowna bohaterka, ktora jest zakonnica slyszaca w glowie glosy. Jest kilka prostych (nawet bardzo) zagadek, idzie sie naprzod ciekawym jak ta podroz sie skonczy. Cena za tak krotka gre troche duza bo 70zl w promocji dalem, ale nie zaluje. Czekam na kolejne gry tego studia.

Tytan1piorunów

Wczoraj przeszedłem. Miazga jak dla mnie. Na koniec musialem zdjąć sluchawki (gralem w nocy) bo sie bałem jumpscera. Niezapomniane doswiadczenie.
9/10

Pokaż więcej komentarzy (3)