Gadam z żoną, już umyty i idę spać.
* Zjedzone: 4 500 kcal
* Spalone: 5 100 kcal
* Kroki: 23 000
* Rower: 16 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 13.71 km
Stay hard.
Gadam z żoną, już umyty i idę spać.
* Zjedzone: 4 500 kcal
* Spalone: 5 100 kcal
* Kroki: 23 000
* Rower: 16 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 13.71 km
Stay hard.
Dzisiaj czułem zmęczenie cały dzień. Słabo spałem.
Jutro zrobię bieg a pojutrze zdecydowanie off.
* Zjedzone: 4 050 kcal
* Spalone: 4 150 kcal
* Kroki: 10 000
* Rower: 18 km po zakładzie w pracy
* Trening: pull na siłowni + cable crunch
Myję się i dobranoc.
@AdelbertVonBimberstein Kororowych koszmaruf rycerzu!
18 km po zakładzie w pracy
@AdelbertVonBimberstein ale długi ten zakład pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Żywiłem się dzisiaj tragicznie: tortilla, pizza, oreo, chociaż tyle, że dużo sałatki zjadłem i Twarogu.
No ale raz nie zawsze.
* Zjedzone: 4 900 kcal
* Spalone: 6 000 kcal
* Kroki: 35 000
* Rower: 20 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 23.17 km
* Książka: tak, czytam sobie Władcę Pierścieni po angielsku bo całego Harrego Pottera też po angielsku już skończyłem
Ogólnie nie chce mi się już jeść. Może wrzucę jeszcze banana albo i nie.
Teraz muszę się umyć, potem może zmontuje film a może zmontuje jutro na przerwie bo była piękna pogoda i nagrałem coś z biegu.

Jutro też jest dzień.
* Zjedzone: 4 450 kcal
* Spalone: 4 750 kcal
* Kroki: 20 200
* Rower: 15 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 10 km na bieżni
* Książka: było
Nie ukrywam trochę mi się dzisiaj nie chciało.
@AdelbertVonBimberstein a jak norweski? Już cały nauczony?
@cweliat mam ostatnie dni mało motywacji co do norweskiego.
Chyba muszę znaleźć jakiś kurs z lekcjami online ale to od września byłoby dobrze.
Teraz ćwiczę bardziej angielski czytając książki po angielsku (w końcu skończyłem całego Harrego Pottera i zacząłem Władcę Pierścieni).
Det er ikke bra, det kan jeg fortelle deg.
@AdelbertVonBimberstein ja na początku przygody z duńskim korzystałem ze szkoły Norrla. Mega dużo mi to dało i polecam, norweski pewnie też mają
@cweliat widzę, że mają. Dzięki za namiar ogarnę we wrześniu jak smrody do szkoły wyruszą.
Jem potreningowy Twaróg. Zmęczył mnie psychicznie ten deszczowy dzień. Ogólnie to poszedłem po kalosze bo mi buty przemokły i mogłem w sumie tak od rana.
* Zjedzone: 4 200 kcal
* Spalone: 4 400 kcal
* Kroki: 14 500
* Rower: 16 km po zakładzie w pracy
* Trening: push na siłowni + cable crunch
* Rozciąganie: 30 minut
* Książka: mało dzisiaj znowu
Jutro ma być ładniej.
Dobranoc
@Opornik dobranoc tato
@Opornik dobranoc pchlv na noc
Dużo pracy, sporo jeżdżenia rowerem ale zrobiłem swoje. Jutro ma srać żabami więc idę wieczorem na siłownię i rozciąganie.
* Zjedzone: 4 100 kcal
* Spalone: 5 600 kcal
* Kroki: 31 600
* Rower: 22 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 21.37 km
* Książka: niewiele
Duży deficyt ale mam już 300g białka zjedzone dzisiaj więc nie dorzucam już Twarogu. Uzupełnię go jutro.
No i robię dzisiaj dzień odpoczynku bo dwa tygodnie już nie było, nie będę dzisiaj dziobał jutro ma być ładna pogoda to polecę coś fajnego w teren.
* Zjedzone: 3 600 kcal
* Spalone: 3 650 kcal
* Kroki: 10 500
* Rower: 18 km po zakładzie w pracy
* Książka: trochę
Myćko i spaćko.
Wracam z siłowni. Tak jak czułem, jutro będzie dzień off i Twaróg ładowany do oporu.
Wykorzystam to oby w sobotę ruszyć na dłuższy bieg. Mam nadzieję, że się wypogodzi to nagram sobie ładne widoki.
* Zjedzone: 4 300 kcal
* Spalone: 4 250 kcal
* Kroki: 15 000
* Rower: 16 km po zakładzie w pracy
* Trening: pull na siłowni (brzuch odpuściłem bo cierpi dzisiaj po ostatnich ab wheel)
Wziąłem kindla żeby skorzystać na rowerku stacjonarnym jeszcze ale organizm mi mówi, że ma dzisiaj dosyć więc poczytam jeszcze do snu. I zrobię norweski.
Dobranoc
@Opornik dobranoc tato
Pierwszy dzień obozu pracy zaliczony.
Nawet za dużo nie padało.
W czasie biegu za to trochę. 😅
* Zjedzone: 4 200 kcal
* Spalone: 4 750 kcal
* Kroki: 21 600
* Rower: 16 km po zakładzie w pracy
* Bieg: 12.37 km
* Czytanie: sporo w przerwach w pracy
Od jutra wracam do norweskiego na pełnej. Ostatni miesiąc za mocno zaniedbałem.
Przyda się również mały carb loading w granicach bilansu kalorycznego.
Zaraz idę spać. Coś się zdrzemnąłem po podróży chyba z godzinę, ale żona mnie obudziła telefonem i już nie dałem rady zasnąć więc uderzyłem na siłownię i na bieżnię.
Plus dzisiaj bo zaczyna mi się mój dwutygodniowy obóz pracy a nie chcę wejść w niego z deficytem.
Ostatnio ładnie utrzymałem wagę pomimo, że mięśnie lekko oklapły, mam te kortyzolową retencję wody chyba przy takim obciążeniu praca+ bieganie/siłownia.
#galaretkanomore (to blokujesz jak nie chcesz widzieć mojej drogi ku #formatwaroża )
* Zjedzone: 4 350 kcal
* Spalone: 3 750 kcal
* Kroki: 16 000
* Trening: push na siłowni + ab wheel
* Bieg: 7 km na bieżni
Ogólnie w miarę rozsądnie jak na dzień w podróży, chociaż mam swoją słabość i zjadłem 3 małe puszki paprykarza szczecińskiego Łosoś Ustka bo jest najlepszy. Dobiło mi to lekko tłuszczu, ale przez te dwa tygodnie będę się starał nie przekraczać 100g przy 4 000-5 000 kcal dziennego spożycia.
Ogólnie świniobicie się udało. 😉 Bardzo wam tam kibicuję bo wspaniała podróż przed wami i spotkamy się gdzieś na szlaku.
(Teraz mam dobry nastrój i samoocenę to korzystam bo za kilka dni mi spadnie przy obciążeniu treningowym...)

@AdelbertVonBimberstein jak ja widzę co niektórzy wpierdalaja, to mam wrażenie, że towarzystwo zrozumiało, ze to #swiniobicie to będzie na koniec, a przez 4 tygodnie trzeba się maksymalnie utuczyć
@AdelbertVonBimberstein a idź Pan w chu* - jak wstawiasz zdjęcia nswf to niech to będą zdrowe babskie d⁎⁎y
Postaram się przed 22 zasnąć bo o 4⁰⁰ pobudka i potem pociong (będzie czensło) i lot.
* Zjedzone: 3 200 kcal
* Spalone: 3 200 kcal
* Kroki: 12 700
* Bieg: 5 km
Plan na dzisiaj wykonany dobrze: posprząłem samochód ładnie (odkurzanie, plak, wszystkie śmieci out), umyłem kibel, pranie zrobiłem, obiadu nie było tak w sumie bo dzieci jedzą w przedszkolu, żona była spotkać się z koleżanką więc zrobiłem goferów z 1 kg Twarogu i mam jeszcze na podróż.
@AdelbertVonBimberstein Czensie tylko galaretkę
@bori to fakt, ale tory też były złe
Było bieganie, były lody, najadłem się Twarogu pod korek.
* Zjedzone: 4 400 kcal
* Spalone: 4 550 kcal
* Kroki: 24 600
* Bieg: 21.37 km
Zastanawiam się jak jutro zaplanować dzień. Nie można mieć wszystkiego bo chciałbym zrobić: siłownię, bieg, posprzątać samochód, zawieść i odebrać dzieci z przedszkola, spakować się na wyjazd.
Zrezygnuję chyba z biegu a zamiast tego zrobię rozciąganie (dzisiaj nogi coś sztywne są), odwiedzę siłownię i jebnę co mam zrobić fest, a potem pomyślimy co dalej.
Pakowanie mam ogarnięte bo większość zostawiłem w Norwegii na miejscu, a tutaj tylko rzeczy codzienne: sportowe buty X2, koszulki, kamerę, laptopa itd.
@AdelbertVonBimberstein najpierw obowiązki
@npnptcn ech wiadomo, najpierw to trzeba dzieci odwieść, potem na myjnie i odkurzacz, potem siłownia pewnie, jakiś obiad skręcić, dzieci odebrać, spakować się a rozciąganie wieczorem i gofery na podróż zrobić. Potem wstać o 4⁰⁰, zjeść, kawę wypić i ruszyć bo lot o 11 cośtam, więc na luzie pobiegam już w Norwegii.
@AdelbertVonBimberstein ale jak się uwiniesz sprawnie i energii zostanie, to można i pół godzinki się machnąć dla przewietrzenia głowy :grinning:
@npnptcn nie uwinę się między 9³⁰ a 14³⁰ z bieganiem już bez zaniedbania obowiązków domowych, a żona kontuzjowana po rowerowej glebie a chce trochę pomóc. Po 15⁰⁰ jak odbiorę dzieci z kolei to chcę im poświęcić resztę dnia.
Na spokojnie, pierdolne więcej po Norwegii.
@AdelbertVonBimberstein aaa no tak, no przecież jeszcze ten wypadek był. Absolutnie kurwa siedź w domu. Swoją drogą jak się dzisiaj czuje, już lepiej?
@npnptcn chodzi, boli, pomagam ubrać i zdjąć koszulkę (hehe), ale mówię idź po L4 to nie, ona we wtorek do pracy bo pracodawcy będzie przykro i jej umowy nie przedłuży. Moim zdaniem jebać takiego pracodawcę ale co tam.
Ogólnie obtarcia najgorsze.
@AdelbertVonBimberstein bosz... pracodawcy będzie przykro. Stało się, to bierzesz. Zwłaszcza, że tutaj można nawet na plus wyjść, wziąć na tydzień, przyjść po 3 dniach jak się trochę wydobrzeje. I mówię to jako pracodawca. Widać jak ktoś wali w jajo, a jak ktoś chce, ale nie może.
No nic, dobrze że nic gorszego się nie stało. A i że ponadwymiarowo możesz pościągać koszulkę :stuck_out_tongue_winking_eye:
Odebrałem żonę ze szpitala, poza tym, że podarta i poobijana to wszystko ok.
Zaraz podjechałem do Decathlon i kupiłem jej drugi taki sam kask (rockrider expl540 mips) bo tamten wiadomo- do śmieci - swoje zadanie wykonał i poza małym guzem głowę ma całą.
Okleiłem pacjenta dobrze gazikami z żelem octenisept, kiedyś na podobne obtarcia używałem sutrisept i zrobił robotę (opatrunek się dzięki niemu nie przykleja do rany), a pani w aptece mówiła, że ten nawet lepszy więc zaufałem.
Ogólnie współczuję bo miałem podobne obtarcia jak się wyrąbałem na hulajnodze elektrycznej... z 7 lat temu? Goiło się to strasznie i boleśnie zwłaszcza, że było lato a ja w pracy się pociłem i ten pot mi spływał do rany... Grrr.
* Zjedzone: 3 900 kcal
* Spalone: 3 400 kcal
* Kroki: 10 000
* Trening: pull na siłowni + cable crunch
* Rower: 15.9 km z dziećmi
Ogólnie jak nie ja, wstałem po 7⁰⁰ i równo na 8⁰⁰ przy otwarciu byłem na siłowni i więcej w sobotę rano nie pójdę. Byłem drugi przy recepcji, przebrałem się i zacząłem robić rozgrzewkę to się wsypało ludzi i bez żadnej godnoś... Echm bez rozgrzewki od razu na maszyny- jeb jeb jeb.
Chyba wiem czemu ćwicząc high intensity low volume już dwa lata nie mam żadnych kontuzji.
PS Przestała żona marudzić, że boli więc tramadol zadziałał xD (dostała receptę przy wypisie jbc).

zdrowia dla żony i szacun za ogarnięcie dzieciaków
@AdelbertVonBimberstein niby żarty żartami "ha ha tylko se d⁎⁎ę obiła" ale mogło być różnie.
Już drugi dzień odkładam dzieciom wycieczkę rowerową bo sorry, nie chcę ich zabić w ten upał. Jakby chociaż jakieś chmury na niebie były albo co.
Obserwuję pogodę, może się uda jutro na jakieś 1.5 godziny wyskoczyć do Ostromecka bo lubią tę trasę, chociaż przez most jest stresik zawsze.
* Zjedzone: 3 950 kcal
* Spalone: 4 100 kcal
* Kroki: 24 200
* Spacer: 4.3 km (powrót z biwaku)
* Bieg: 13.27 km
Wstanę jutro o 7⁰⁰, walne jakąś kawę i proste węglowodany i uderzam na siłownię.
Zanim dobrze się zaczną dzieciaki tłuc i drzeć to powinienem być już w domu (tata idzie będzie bura).
@AdelbertVonBimberstein Niedziela zapowiada się idealnie. Przyjemna temperatura, zero wiatru.
@npnptcn kurde w niedzielę wywożę młodego do babci (tego co już do szkoły chodzi, bo dwa tygodnie jak mnie nie ma ktoś musi się nim zajmować, żona pracuje, młodsze w przedszkolu), ale może, może jutro są się upchnąć ma być okienko, a nawet jak wokół pada to u nas potrafi być sucho. A najwyżej nas zmoczy - też fajnie i jest co wspominać. (Jak teraz w górach: Tata, tata załóż kurtkę to znowu przestanie padać. 😅 )
@AdelbertVonBimberstein Może się wyhaczy coś jutro 😉 Na bieżąco do sprawdzania czy będzie lało i za ile, najlepiej mi wchodzi ta stronka https://www.pogodairadar.pl/radar-pogodowy tak 2 godziny do przodu działa jak złoto i potrafię dojechać do chaty tak równiutko, że ściągnę kask i zaczyna lać. Wiadomo, jak burze to trzeba sprawdzać częściej, bo różnie się rozwija.
No nic, to najwyżej niedzielną pogodę wykorzystasz pod swoje :grinning:
Radar pogodowy - deszcz, burze i zachmurzenie w czasie rzeczywistymPogoda & Radar - interaktywny widok aktualnych warunków pogodowych wraz z burzami, chmurami, śniegiem i marznącym deszczemPogodairadarCiiii... Jestem w namiocie i dzieci zasypiają. Jest miło i grają świerszcze.
* Zjedzone: 4 200 kcal
* Spalone: 3 450 kcal
* Kroki: 18 500
* Spacer: 7.5 km
Korzystam, że kiedy ciepło i przyjemnie i może dobrze się wyśpię.
Dobrej nocy.
Zjedzone: 4 200 kcal
Spalone: 3 450 kcal
A jest pozwolenie na bebzon? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@vrkr to paliwo na dzisiejszy trening xd
Jestem wykończony i chyba lekko odwodniony. Idę spać.
* Zjedzone: 3 850 kcal
* Spalone: 4 000 kcal
* Kroki: 23 000
* Bieg: 12.37 km
Jeżeli chodzi o bieganie to muszę zacząć brać jakieś żele na dystans więcej jak 14 km bo przy tym trybie teraz co mam, że nie wiem czy znajdę czas na bieg i ile- to moja podaż kalorii zaczyna być niewystarczająca a nie chcę "przejeść" bilansu jakby mi nie wyszło z aktywnością. Zostaje mi więc dostarczanie węglowodanów na bieżąco.
Zaplanowałem jutro aktywny dzień: rowery i biwak pod wieczór.
@AdelbertVonBimberstein dobranoc synu.
No spacer dzisiaj nie wyszedł. Dwa kilometry zrobiliśmy i dyskusja zniosła nas do domu ale za to wytargowałem godzinę na wizytę na siłowni około 18⁰⁰. Myślałem, że będzie pełno ale był w miarę luz, zrobiłem co chciałem... I to był ostatni moment aby nie wypaść z rytmu po ponad tygodniowej przerwie.
* Zjedzone: 3 300 kcal
* Spalone: 3 300 kcal
* Kroki: 15 000
* Trening: push na siłowni + cable crunch
Waga idealnie po urlopie: 82.4 kg chociaż mógłbym być mniej wodą nabity, ale jest dobrze. Nic nie przytyłem a wydawało mi się, że sobie folguje delikatnie (ale delikatnie tylko).
Czuję, że brak mi rozciągania ale to się jutro porozciągam. Nie siedzi mi to na głowie dzisiaj.
Dużo sprzątania domu było i ogólnie po wyjeździe.
Czekajta opublikowało się, jeszcze edytuje.
Edit. Już gotowy wpis.
@AdelbertVonBimberstein czekać to ja mogę na kierownika... 😁
Koniec urlopu, od jutra wracam do liczenia kalorii.
* Zjedzone: ?
* Spalone: 4 300 kcal
* Kroki: 28 500
* Wędrówka: 6 km
* Bieg: 16 km
Jeszcze zamontuję film dla dzieci (robię takie 10-15 minut z każdego dnia urlopu, super ta kamera), zapuszczę żeby telefon go przeprocesował (na oprogramowaniu dji i moim sprzęcie nawet 1.5 godziny to trwa) i idę spać.
Od obiadów w restauracjach bardzo podszedłem wodą (czuję w sobie ile tam soli jest na⁎⁎⁎⁎ne) i jutro, może pojutrze sprawdzę jak waga.

* Zjedzone: ?
* Spalone: 3 000 kcal
* Kroki: 13 600
* Wędrówka: 4.05 km
Trening: pompki 37/ 12/ 9/ 8 (odpowiednio: bez obciążenia, z synem 1, z córką, z synem2 na plecach), brzuszki: 310
Miała być dłuższa trasa ale odpuściliśmy. Zrobiliśmy małe kółko wokół jeziora bystrzyckiego.
Byliśmy w parku linowym i zrobiłem trasę ale w porównaniu do tego co robiłem w zeszłym roku w świętokrzyskim to jest pikuś. 15 minut i było teraz po sprawie- nawet się dobrze nie spociłem.
Od tego jedzenia w restauracjach zaczynam nabierać wody, trochę się cieszę, że zaraz wrócę do swojej rutyny. Chociaż na jedzenie przyjąłem metodę: nie zamawiać nic dla siebie- zjadać po dzieciach i mam oszczędność to raz, a dwa zawsze wychodzi mi spory obiad i to z jakiegoś kurczaka pierś z surówkami i frytasy, albo pizza, po trzy w restauracjach i tak nie mają mi nic super do zaoferowania.
Twaróg na szczęście mam swój rano.
Jutro wracamy przez zamek Książ.
Trochę pozmieniały się plany na dzisiaj bo w Twierdzy Srebrna Góra zeszło nam sporo więcej niż było założone- ale to dobrze. Za to park linowy jutro.
* Zjedzone: ? c⁎⁎j wi, ale dzisiaj idę spać lekko głodny
* Spalone: 4 200 kcal
* Kroki: 25 700
* Wędrówka: 8.36 km/ 200m w górę
* Bieg: 8.20 km
* Spacer: 2.74 km
Wyskoczyłem jeszcze do Dino po kolkę zero i Somersby jabłkowy zero alkoholu i kcal.
Muszę jutro zluzować bo to jak mnie najmłodszy wpieniał to głowa mała- dzisiaj to chyba miał apogeum swojego autyzmu.
Na spacerze spotkałem samicę Rohatyńca Nosorożca. Była przepiękna i gigantyczna!
