Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytelniczebingo

Gruba ryba

w Książki

31piorunów

354 + 1 = 355

Tytuł: Wrony

Autor: Petra Dvorakova

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Storybox

Format: audiobook

Ocena: 10/10

Czas trwania: 3h 19m

Czytały: Kaja Walden, Ilona Chojnowska

Krótka lecz dosadna opowieść o braku zrozumienia, samotności wśród najbliższych i dysfunkcyjnych wzorcach wychowawczych. Deptanie poczucia własnej wartości jest codziennością, “pocieszanie” jest wzbudzaniem poczucia winy w przebraniu, a dziecko nie ma prawa do dzieciństwa, bo przecież musi być poukładane, a najlepiej dokładnie takie jak ja chcę albo jak “syn koleżanki twojej starej”. Emocjonalnie wyczerpująca i bolesna jak rosyjski film. Najlepsze jest to, że nie jest jakoś bardzo przejaskrawiona, a prozaiczna i wcale niedaleko jej od “normalnego” dorastania w latach 90-tych.

Świetna robota duetu lektorek.

- polecajka z hejto - książka podpatrzona u @WujekAlien - pomyślałem, że jak chłop tyle czyta i coś chwali, to może warto sprawdzić

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

38piorunów

349 + 1 = 350

Tytuł: Modyfikowany węgiel

Autor: Richard Morgan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 542

Ocena: 7/10

Jest XXVI wiek, ludzkość zaczęła rozprzestrzeniać się po galaktyce, a śmierć przestała być ostateczna. Dzięki technologii wykorzystującej modyfikowany węgiel świadomość można zapisać w formie cyfrowej i przenieść do nowego ciała. Karę pozbawienia wolności fizycznej zamieniono na umieszczenie “cyfrowego człowieka” w przechowalni na dziesiątki, a nawet setki lat. Były agent sił specjalnych zostaje wynajęty przez wpływowego klienta do zbadania okoliczności jego rzekomego samobójstwa.

Na pewno na uwagę zasługuje świat przedstawiony. Choć poznajemy tylko niewielki skrawek rzeczywistości, to ma on ogromny potencjał. Świat jest przepełniony nowoczesną technologią, normą są latające taksówki, reklamy projektowane bezpośrednio do mózgu i hotele prowadzone przez autonomiczne AI. Jest też brutalny i wulgarny, pełen korupcji, seksu, narkotyków i przemocy. Mroczna atmosfera i wszechobecne papierosy przywodzą na myśl Neuromancera, a i forma opowieści balansuje na granicy kryminału noir i cyberpunka, tylko nastawionego nie tyle na budowanie atmosfery, co na akcję.

Bohaterowie są skomplikowani i wadliwi: cyniczni, skrywają wiele sekretów, kłamią, ćpają i ulegają wielu innym słabościom. Zdarzają się momenty żenujące, w których główny bohater mimo, że przeszedł wymagające szkolenie warunkujące i jest wspomaganym neurochemicznie kozakiem, to bywa targany przez hormony niczym pryszczaty nastolatek… albo James Bond z lat 60-80 śliniący się do każdej pary cycków. Mimo tych wad, a może po części dzięki nim, wydaje się ciekawie napisany, bez przesadnej doskonałości.

Natomiast fabularnie niestety momentami mamy wydmuszkę. Początek intryguje, ale potem przez pewien czas historia tak naprawdę niewiele się rozwija, kręci się w kółko i dopiero pod koniec dostajemy zakończenie podane na tacy. Objętość wypełniają liczne opisy, sceny przemocy, seksu i wspomnienia głównego bohatera. Finalnie wyszło jednak nieźle, a nawet dobrze, choć mogło być za⁎⁎⁎⁎ście, więc pozostało mi wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału.

- książka nagrodzona - nagroda im. Philipa K. Dicka w 2003 roku

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

344 + 1 = 345

Tytuł: Instytut

Autor: Stephen King

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Ocena: 6/10

Czas trwania: 18h 12m

Czytał: Maciej Kowalik

Książka o dzieciach przejawiających zdolności telepatyczne lub telekinetyczne porwanych do tajemniczego instytutu, w którym są poddawane obserwacji, testom i tresurze.

Wybrałem jedną z nowszych powieści Kinga, ponieważ jego twórczością byłem zafascynowany w młodości, ale zatrzymałem się mniej więcej 20 lat temu i byłem ciekaw jak zmienił się po tylu latach. Chyba niewiele. Trzyma poziom. Główne cechy stylu pozostają takie same jak zawsze: akcja rozwija się powoli zmierzając do punktu kulminacyjnego pod koniec opowieści, a mocną stronę jak zwykle stanowią różnorodne i wiarygodne osobowości postaci budowane w sposób pośredni poprzez różne drobne codzienne czynności, dialogi i małe wybory.

Nie jest to przerażający horror, a raczej niepokojący dreszczowiec z elementami fantastyki, choć muszę przyznać, że dobrze opowiedziany, a wątki łączą się w przemyślany sposób. Lektura okazała się całkiem wciągająca i zarazem mało wymagająca, więc idealnie nadaje się do słuchania na spacerze czy podczas sprzątania.

- powrót do autora, którego już lubisz, a konkretniej autora, którego uwielbiałem będąc nastolatkiem

GURU3piorunów

No ja bym dal chociaz 7 bo lubie kinga a tu jego umubione tematy dziecinstwa, krzywdy oraz utraty beztroskosci.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

45piorunów

339 + 1 = 340

Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: Publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5117372/poczta-literacka-czyli-jak-zostac-lub-nie-zostac-pisarzem

Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.

Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.

I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.

Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.

Prywatny licznik: 11/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

37piorunów

319 + 1 = 320

Tytuł: Owady Polski. Tom 1

Autor: Marek W. Kozłowski

Kategoria: Flora i fauna

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza MULTICO

Format: książka papierowa

Liczba stron: 360

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3981706/owady-polski

"Tyle zwlekałam z tym albumem o owadach... Ale ej, on ma tylko 360 stron i dużo zdjęć, pewnie przeczytam go w trzy dni i fajrant!"

O, moje niedoczekanie. Ta książka to gęścioch.

Jest to skarbnica wiedzy o polskich owadach, a konkretnie wszystkim tym, co nie jest chrząszczem (z uwagi na liczność gatunków, o chrząszczach powstał oddzielny tom). Mamy błonkoskrzydłe, mamy pluskwiaki, mamy parazytoidy wszelkie. Paskudztwa małe i duże. A jednocześnie są to niezwykle ciekawe paskudztwa. To, jak różną budowę, życie i zwyczaje mają poszczególne owady, budzi zachwyt. Masa zdjęć i ilustracji dopełnia przyjemności z lektury.

Autor, bardzo znana postać świata entomologii, potrafi naprawdę przekazywać wiedzę. Opisy gatunków czyta się z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to prosta lektura dla laika. Niemniej, autor dokłada wszelkich starań, by zaciekawić czytelnika. Widać, że jest to pasjonat — człowiek, który poświęcił swoje życie badaniom insektów, bo to po prostu uwielbia. Zaraża wręcz taką dziecięcą uważnością i ciekawością wobec świata owadów.

Chyba jedyny minus, który muszę przedstawić, to... rozmiar i waga książki. Ciężko było czytać ją nawet w łóżku.

Przy okazji, jest to realizacja drugiego z trzech wyzwań w ramach , a mianowicie:

Przeczytaj książkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później

Zalegała już od dłuższego czasu na stoliku kawowym, ale wreszcie udało mi się ją ukończyć i mogę ją teraz bez wyrzutów sumienia odłożyć na półkę.

Prywatny licznik (od początku roku): 10/52

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Książki

30piorunów

311 + 1 = 312

Tytuł: Szczygieł

Autor: Donna Tartt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: e-book

ISBN: 9788324027385

Liczba stron: 844

Ocena: 9/10

Szczególna dla mnie lektura dlatego, że sięgnąłem po nią tuż po zachwycie nad "Tajemną historią". Tamta powieść ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko - intelektualnie, emocjonalnie i stylistycznie - więc wchodząc w "Szczygła" miałem w sobie ogromne oczekiwania. I właśnie dlatego książka zrobiła na mnie tak duże wrażenie: Tartt po raz kolejny udowodniła, że potrafi budować świat powoli, gęsto i z niezwykłą precyzją emocji.

Historia Theo Deckera zaczyna się od tragedii, ale bardzo szybko staje się czymś więcej niż opowieścią o stracie. To wielowymiarowa narracja o dorastaniu w cieniu traumy, o pamięci, o sztuce jako czymś, co może być jednocześnie ratunkiem i ciężarem. Tytułowy obraz - mały, niepozorny "Szczygieł" - staje się osią całej historii, symbolem wszystkiego, czego nie da się cofnąć, ale co wciąż definiuje życie bohatera.

Czytanie tej powieści było dla mnie cudowną, intensywną podróżą u boku Theo. Tartt pozwala być bardzo blisko jego myśli, lęków i decyzji, dzięki czemu emocje działają z ogromną siłą. Książka rozpisana na lata życia, pełna refleksji o przypadku, winie i przeznaczeniu. Bardzo wysoka ocena za skalę, za głębię i za to, że po raz drugi mogłem zanurzyć się w świat stworzony przez autorkę, która potrafi pisać literaturę naprawdę dużego formatu.

5/52

5/25: Książka nagrodzona

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

304 + 1 = 305

Tytuł: Mechanicum

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: audiobook

Ocena: 7/10

Czas trwania: 13h 58m

Czytał: Krzysztof Polkowski

Dziewiąta pozycja z cyklu Herezji Horusa jest smutną historią Schizmy Marsa.

Mars jest planetą‑zbrojownią imperium, to w jego kuźniach i fabrykach powstają pancerze kosmicznych marines oraz tytani dla armii imperialnej. Podzielony jednak pomiędzy liczne frakcje i sprzeczne interesy, nie jest monolitem.

Narracja obejmuje dwa główne, prowadzone równolegle wątki. Pierwszy ma formę przygodową i dotyczy prac zespołu specjalistów nad nową, rewolucyjną technologią oraz odkrywaniem sekretów kryjących się za marsjańskimi legendami. Drugi ma charakter trzymającego w napięciu dreszczowca wypełnionego polityką, prowokacjami, szantażem i zdradą.

Dialogi są drewniane, a postacie płaskie, szczególnie te drugoplanowe. Książka nadrabia jednak bogactwem detali fabularnych dotyczących Marsa i Mechanicum, umiejętnie budowanym napięciem oraz epickimi bitwami potężnych tytanów.

- nietypowy system magii lub technologia - bóg-maszyna, połączenie technologii z mocami demonicznymi, maszyny samoświadome, “zły” kod

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Książki

34piorunów

299 + 1 = 300

Tytuł: Korea Południowa. Republika żywiołów

Autor: Marcin Jacoby

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328730236

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10

Próba opowiedzenia o Korei Południowej nie przez stereotypy K-popu i technologicznych gigantów, ale przez mechanizmy, które naprawdę napędzają to państwo. Autor, jako sinolog i znawca Azji Wschodniej, patrzy na Koreę szerzej - historycznie, kulturowo i politycznie - pokazując, jak na siebie nachodzą konfucjanizm, trauma wojny, szybka modernizacja i bezwzględna konkurencyjność społeczna.

Najciekawsze w tej książce jest to, że Jacoby nie próbuje "egzotyzować" tematu. Zamiast barwnych pocztówek dostajemy analizę napięć: między tradycją a nowoczesnością, wspólnotą a presją sukcesu, demokracją a silnym państwem. Sporo miejsca poświęca edukacji, kulturze pracy, relacjom społecznym i temu, jak bardzo system potrafi być wymagający wobec jednostki. To daje dobry kontekst do zrozumienia, skąd bierze się zarówno globalny sukces Korei, jak i jej społeczne pęknięcia.

4/52

4/25: Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś/aś niewiele

Inspirator

w Książki

40piorunów

295 + 1 = 296

Tytuł: Niewysłuchani. O śmierci samobójczej i tych, którzy pozostali

Autor: Halszka Witkowska, Monika Tadra

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383523835

Liczba stron: 528

Ocena: 10/10

Jedna z książek, którą przeczytałem już w styczniu tego roku, więc nadaje się do mojego prywatnego licznika oraz do wpisu na bookmeter.

Pozycja, którą niezwykle trudno oceniać w klasyczny sposób, bo nie została napisana po to, by się ją stricte "dobrze czytało". To reportażowo-psychologiczna opowieść o śmierci samobójczej widzianej z perspektywy tych, którzy zostali - rodzin, bliskich, partnerów. Od początku wiadomo, że nie chodzi tu o statystyki ani teorie, lecz o realne historie i realne konsekwencje.

Bardzo wyraźnie widać podział ról między autorkami. Halszka Witkowska wnosi do książki solidne zaplecze merytoryczne - wiedzę suicydologiczną, kontekst psychologiczny, wyjaśnienie mechanizmów i mitów związanych z samobójstwem. Monika Tadra skupia się na oddaniu głosu bohaterom: prowadzi rozmowy, porządkuje relacje, pozwala im wybrzmieć bez ocen i bez skrótów. Dzięki temu książka jest jednocześnie rzetelna i bardzo ludzka.

Lektura poruszająca i ciężka, z wieloma momentami, w których nie umiałem poradzić sobie z emocjami i nawet teraz jak o niej piszę to nadal mam ochotę się rozpłakać, zrozumieją to szczególnie osoby, których ktoś bliski samemu odebrał sobie życie. 10/10 jako wyraz szacunku dla wagi tematu i sposobu, w jaki został przedstawiony.

APEL NA KONIEC: Jeżeli masz gorsze chwile to zawsze możesz napisać do mnie na priv, porozmawiamy o wszystkim i o niczym, pogramy na Kurniku, powymieniamy się muzyką. Pamiętaj - nie jesteś sam/a!

3/52

3/25: Książka spoza strefy komfortu

Dodatkowe tagi:

GURU4piorunów

« Your flickering is more than just a small flame
Welcome to the party, it's a ball game Pick up the stick it's time to get hit with Ayo ayo ayo ayo my bat
Suicide is never going to save you When I cried, it was because I came too You are the one I want to know right now
Ayo ayo ayo ayo kiss this »

Inspirator

w Książki

32piorunów

294 + 1 = 295

Tytuł: Nietuzinkowy sklep całodobowy

Autor: Kim Ho-yeon

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324096671

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Z pozoru bardzo prosta historia osadzona w zwyczajnym, nieco zapomnianym sklepie czynnym całą dobę, który staje się miejscem spotkań ludzi zagubionych, zmęczonych i noszących w sobie drobne, ale bolesne pęknięcia. W centrum opowieści znajduje się były bezdomny zatrudniony w sklepie, a sama fabuła rozwija się spokojnie, bardziej przez rozmowy i codzienne gesty niż przez wyraźne wydarzenia. Książka, która od początku jasno sygnalizuje, że nie chodzi tu o wielkie dramaty, lecz o ciche momenty zmiany.

Dużą energią powieści jest jej ciepły, empatyczny ton. Autor z uważnością przygląda się zwykłym ludziom i pokazuje, jak drobne interakcje potrafią mieć realny wpływ na czyjeś życie. Jednocześnie miałem momentami wrażenie, że historia idzie bardzo bezpieczną ścieżką - konflikty są łagodne, a rozwiązania często przewidywalne. Nie odbiera to książce uroku, ale sprawia, że emocjonalny ciężar nie zawsze wybrzmiewa tak mocno, jak mógłby. "Nietuzinkowy sklep całodobowy" to raczej literacki komfort, niż wyzwanie - lektura kojąca, refleksyjna i przyjemna, "wygodna". Polecam szczególnie tym, którzy szukają spokojnej historii o ludziach i nie chcą fabularnych fajerwerków.

2/52

2/25: Książka autora z Dalekiego Wschodu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Książki

29piorunów

280 + 1 = 281

Tytuł: Tajemna historia

Autor: Donna Tartt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324027415

Liczba stron: 608

Ocena: 8/10

"Tajemna historia" Donny Tartt to opowieść o młodym człowieku, który trafia do zamkniętej, elitarnej grupy studentów filologii klasycznej w niewielkim college'u w mieście Vermont. Od pierwszych stron wiemy, że doszło do morderstwa, ale książka wcale nie próbuje budować taniej sensacji - zamiast tego skupia się na tym jak idee, ambicja i potrzeba przynależności powoli wypaczają moralność bohaterów.

Dużą siłą powieści jest duszny klimat, intelektualny, momentami hipnotyczny i lepki. Czytając łatwo wysnuć tezę o symbolicznej bliskości ze "Stowarzyszeniem Umarłych Poetów" - zamknięta grupa, charyzmatyczny mentor, poczucie wyjątkowości i życie według idei. Różnica polega na tym, że u Tartt romantyzm szybko ustępuje miejsca chłodnej analizie konsekwencji. To książka do której potrzeba cierpliwości, ale bardzo satysfakcjonująca, jeśli da się jej czas.

1/52

1/25: Książka, która sprzedała się w milionach

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

251 + 1 = 252

Tytuł: Pierścień

Autor: Larry Niven

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9788381166737

Liczba stron: 426

Ocena: 4/10

Prywatny licznik: 2/18

Goodreads

Lubimy czytać

Książka która dostała trzy najważniejsze nagrody w gatunku fantastyki: Hugo, Nebulę i Locusa. I c⁎⁎j wie za co.

Lekkie spoilery

Książka ma bardzo obiecujący premis. Poznajemy człowieka - Louisa Wu - którego w jego dwusetne urodziny odwiedza Nessus - osobnik gatunku laleczników - obcych których ludzkość już od dawna nie widziała bo opuścili te regiony kosmosu. Werbuje go do wyprawy kosmicznej w której mieliby zbadać tajemniczy pierścień zbudowany przez nieznaną rasę obcych wokół jednej z gwiazd. To sztuczna "planeta" o powierzchni chyba 3 miliony razy większej od Ziemi. Mimo zaawansowania technicznego laleczników są oni przerażeni potęgą kogoś kto potrafiłby czegoś takiego dokonać. Razem do ekipy werbują jeszcze kzina - Mówiącego-do-zwierząt, a załogę dopełnia kolejny człowiek - kobieta, Teela Brown.

No i w sumie na tej tajemnicy pierścienia kończy się to co ciekawe, bo potem okazuje się, że postacie są kompletnie płaskie - Louis jest nijaki, lalecznik jest mądry ale tchórzliwy, kzin silny i groźny, a Teela głupia, naiwna i służy jako "talizman szczęścia" dla załogi i seks zabawka dla Louisa (yep). Później pojawia się jeszcze jedna kobieta która dla odmainy jest kosmiczną prostytutką boginią seksu.

Historia się wlecze, nic ciekawego się tam nie dzieje, w połowie pojawia się nawet ciekawy plot twist z którego ostatecznie nic nie wynika, rozwiązanie historii nie porywa. Jedyne co ciekawe w tej książce to kilka idei które nie są w ogóle rozwinięte. Nie polecam, chyba że ktoś bardzo chcę sie zapoznać z "klasykiem".

Lider2piorunów

@Vakarian szkoda, bo naszło mnie ostatnio na przeczytanie jakiegoś dobrego sci-fi o ringu albo sferze Dysona

Gruba ryba2piorunów

@WujekAlien średnie ocen Pierścienia są sporo wyższe niż to co wystawiłem, nie bardzo rozumiem czemu, ale może po prostu mnie nie podeszło. Chociaż opinii zbieżnych z moją też trochę jest.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Hydepark

34piorunów

243 + 1 = 244

Tytuł: Wrzos

Autor: Maria Rodziewiczówna

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wolne Lektury

Format: e-book

Liczba stron: 269

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5016627/wrzos

A przecie przypomniała mi kwiat! Wie pani, jaki? Wrzos! Znam takie wrzosowiska w kwiecie. Zdrowie od nich idzie i robią wrażenie czegoś bardzo subtelnego, a silnego. Ona ma taki wdzięk nieświetny, niepozorny. Cieniutka, skromniutka, bez blasków, barw, form okazałych, taka gałązka koralowa, osypana drobniutkim kwieciem, łagodnej barwy, a kształtów nadzwyczaj ślicznych, gdy się im przyjrzeć uważnie! I nie zwiędnie to, i nie osypie się.

Początek XX wieku: fabryki, spaliny i tyfus widziane z okien salonów i buduarów. Ona ze wsi, on z Warszawy. Obydwoje wchodzą w to małżeństwo z rozsądku, nie z miłości. Jego życie ma się pozornie nie zmienić, a w jej przejść rewolucja. I wszyscy tylko czekają, aż parweniuszce powinie się noga.

"Wrzos" jest jedną z tych książek, które potwierdzają, że klasykę literatury da się lubić. A może wręcz uwielbiać, bo bardzo trafia w mój gust. Są piękne stroje, obrazy, wykwintne dania, ale też bieda, brud, choroby i pełen przekrój charakterów. Cudo.

Prywatny licznik (od początku roku): 8/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

12piorunów

Poniżej znajdziecie rozpiskę ze wszystkimi tytułami i linkami do wpisów na Bookmeter:

1. Książka, która sprzedała się w milionach - Stephen King - "Bastion" (5/10)

2. SF, w którym technologia jest moralnym problemem - Robert A. Heinlein - "Luna to surowa pani" (6/10)

3. Audiobook - Kaveh Akbar - "Męczennik" (6/10)

4. Polecajka z Hejto - Kamel Daoud - "Huryska" (8/10)

5. Książka nagrodzona - Jokha Alharthi - "Ciała niebieskie" (6/10)

6. Książka z elementem grozy - William Hope Hodgson - "Kraina nocy" (7/10)

7. Powrót do autora, którego już lubisz - Neal Shusterman - "Głębia Challengera" (10/10)

8. Książka autora z Dalekiego wschodu - Haruki Murakami - "Norwegian Wood" (7/10)

9. Klasyk fantasy, którego nie czytałeś - Marek Baraniecki - "Głowa Kasandry" (6/10)

10. Space opera z prawdziwego zdarzenia - Dan Abnett - "Wywyższenie Horusa" (6/10)

11. Książka krótka, ale intensywna - Petra Dvorakova -" Wrony" (9/10)

12. Książka autora z Ameryki Południowej - Adolfo Bioy Casares - "Sen o bohaterach" (8/10)

13. Twój wybór - Jean-Baptiste Andrea - "Czuwając nad nią" (9/10)

14. Książka starsza od ciebie - Albert Camus - "Dżuma" (8/10)

15. Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś niewiele - Michał Lubina - "Chiński obwarzanek" (7/10)

16. Świeżaczek, książka wydana w lub po 2025 - Petra Dvorakova - "W rany" (8/10)

17. Biografia/Autobiografia/Memoir - József Debreczeni - "Zimne krematorium" (9/10)

18. Pierwszy tom serii - Wojciech Chmielarz - "Wampir" (5/10)

19. Nietypowy system magii lub technologia - China Mieville - "Dworzec Perdido" (9/10)

20. Kryminał bez klasycznego detektywa - Lynda La Plante - "Wdowy" (7/10)

21. Nowy autor, którego wcześniej nie czytałeś - Paweł Kozioł - "Azard" (7/10)

22. Powieść historyczna - Leonora Nattrass - "Czarna kropla" (8/10)

23. Książka, która została zekranizowana - Aro Sainz de la Maza - "Kat Gaudiego" (7/10)

24. Książka spoza strefy komfortu - Aron Beauregard - "Fleja" (1/10)

25. Zbiór opowiadań - Bartek Biedrzycki - "W cieniu drzew" (5/10)

Najlepsze książki:

1. Neal Shusterman - "Głębia Challengera" (10/10)

2. Petra Dvorakova -" Wrony" (9/10) + Jean-Baptiste Andrea - "Czuwając nad nią" (9/10)

3. China Mieville - "Dworzec Perdido" (9/10)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

221 + 1 = 222

Tytuł: Solaris

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Ocena: 10/10

Czas trwania: 7h 56m

Czytali: Robert Więckiewicz, Magdalena Cielecka, Adam Woronowicz i inni

Kontynuując nadrabianie klasycznych dzieł literackich fantastyki naukowej wróciłem na krajowe podwórko, by odnaleźć prawdziwy diament.

Kris Kelvin przybywa z Ziemi na stację badawczą orbitującą wokół pokrytej oceanem planety Solaris. Zachowanie załogi jest dziwne, a sama stacja okazuje się być dotnięta niewytłumaczalnymi fenomenami.

Solaris to inteligentne i nieco filozoficzne hard sci-fi, niezwykła powieść o pierwszym kontakcie z obcą inteligencją, niepojętą i bardzo różną od ludzkiej. To emocjonujący dreszczowiec, w którym niewiele jest akcji, często zwalnia za sprawą obszernych opisów i który nie udziela jasnych odpowiedzi. Najbardziej mi się spodobały rozmowy Krisa i Snauta, szczególnie rozważania tego drugiego. Warto dać się ponieść klaustrofobicznej atmosferze, izolacji, tajemnicy i refleksji. Chapeau bas. Gorąco polecam!

Audiobook również zrealizowany został perfekcyjnie: teatralna gra aktorska na najwyższym poziomie uzupełniona subtelną ambientową oprawą muzyczną.

- książka starsza od ciebie - o ponad dwie dekady

“Nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic.” Snaut

Lider

w Książki

27piorunów

219 + 1 = 220

Tytuł: Czuwając nad nią

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 9/10


O książce pisali już @bojowonastawionaowca (TU) i @JapyczStasiek (TU), więc ja się skupię na czymś innym przy moim podsumowaniu.

Andrea pisze powieść-spowiedź. Głos bohatera - rzeźbiarza, który po dekadach wraca do własnej historii - jest cichy, pełen skromności i lekkiego wstydu. Nie unosi się nad życiem, tylko je czyści jak kamień przed pracą dłutem: centymetr po centymetrze. Największą siłą książki jest właśnie ta perspektywa "po czasie" - bez tromtadracji, z uczciwym uznaniem błędów i tego, że nie da się ich naprawić, z podejrzliwością wobec własnej pamięci. Ale także z bardzo krótkimi lakonicznymi opisami wspomnień, w których podkreśla tylko to co ważne, bez zbędnych słów czy ucieczek w dygresje.

To także piękna historia zwyczajnego życia i pięcia się po drabinie społecznej detalami. Andrea nie opowiada o awansie wielkimi gestami, robi to przez drobiazgi: zapach pracowni, pył na mankiecie, spostrzeżenia, których nikt innych nie zauważa, pierwszą zamówioną figurę, reakcję klienta, która zmienia cenę i pozycję. Rzeźba jest tu jednocześnie ekspresją "kim jestem" i buntem "kim nie chcę być" - pracą przeciwko oczekiwaniom innych, ale też przeciwko własnym iluzjom. Ale nie same rzeźbiarstwo jest tu najważniejsze, a to co się dzieje między kolejnymi uderzeniami dłuta.

W tle i w środku - alkohol. Nie jako efektowny rekwizyt, tylko ucieczka, gdy życie skręca nie tam, gdzie miało. Bohater nie jest z tej przyczyny ani demonizowany, ani rozgrzeszany. Andrea pokazuje mechanikę nałogu: małe wymówki, drobne porażki, powolne osuwanie się, które niszczy relacje, talent, zdrowie. To bardzo wiarygodne, bo niepodkręcone i zwyczajne, wpadające w nawyk.

Jest też miłość-przyjaźń z kobietą "spoza jego ligi". On idzie w górę, ona spada w dół i dopiero gdzieś pośrodku ich trajektorie się przecinają ponownie. Autor unika melodramatu - ukazuje czułość, ale nie łzawość. Ta relacja jest latarnią i przestrogą zarazem: pokazuje, że sukces bez oparcia kosztuje, a bliskość bez opieki - parzy.

Jeśli miałbym szukać zastrzeżeń, to momentami bohater przeciąga ciszę - jego skromność, zamknięcie w sobie bywa ucieczką w półsłówka. Zdarza się też, że opisy pracy z kamieniem lekko spowalniają rytm. A czasem nie słyszymy o tym nic. Ale bilans jest oczywisty: to rzadko spotykana powieść o tym, jak codzienność i charakter rzeźbią człowieka nie mniej niż on rzeźbi swój kamień.

Poruszająca, pięknie napisana opowieść o pamięci, wstydzie, pracy i miłości, która nie potrzebuje fajerwerków, by zostać pod skórą. Dla mnie - trafiona idealnie i będąca jednocześnie świetnym zwieńczeniem

Osobisty licznik: 25/128

- 25/25 - Bingo skończone 😁
Pole 13 - Twój wybór


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba6piorunów
Gruba ryba5piorunów

@l__p chyba powinieneś przygotować dla @WujekAlien na każdy miesiąc. ; )

Lider0piorunów

@l__p da się robić co kwartał te same bingo 😉

może dodałbym do niego coś w stylu czytania książek autora z nowego kraju, może coś od naszych sąsiadów, może książki z każdego kontynentu.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

213 + 1 = 214

Tytuł: Drazliwe tematy

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10

Prywatny licznik: 10/48

Ostatni zbiór opowiadań Gaimana jaki mi został do przeczytania - idealnie do :smiley:

Każdy zbiór opowiadań jest jak bombonierka - czasami przytrafiają się zjadliwe kawałki, ale większość to badziewne czekoladki nugatowe (bleh). Tak też mamy tutaj. Niestety większość opowiadań jest średnia, a bardzo krótkie teksty, to Gaiman mógłby sobie darować. Najlepsze w tym zbiorze moim zdaniem są "Prawda to jaskinia w czarnych górach" oraz "Czarny pies". Ogólnie nie polecam, chyba że się jest wielkim fanem twórczości Gaimana.

8/25 - Zbiór opowiadań

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@l__p nie przepadam za twórczością tego zasrańca, ale z kronikarskiego obowiązku i ciekawości i tak przeczytam wszystko, co wyszło w tej serii.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

41piorunów

211 + 1 = 212

Tytuł: Dworzec Perdido

Autor: China Mieville

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i s-ka

Format: e-book

Liczba stron: 648

Ocena: 9/10

Są takie książki, które nie tyle się czyta, co w nich zamieszkuje. "Dworzec Perdido" wciągnął mnie właśnie w ten sposób: jakby ktoś otworzył właz do kanału pod miastem i powiedział: "wskakuj i chłoń to, co tu znajdziesz". Nowe Crobuzon - miasto bohater - nie jest ładne, nie jest wygodne i nie jest moralne. Jest za to gęste, lepkie od pary, sadzy i głosów. Jest brudne w sensie dosłownym i społecznym. Fascynujące w taki sposób, w jaki fascynuje przemysłowa ruina, kiedy odkrywasz, że w środku wciąż coś pracuje. Dawno żadne fantasy nie zachwyciło mnie tak bardzo bogactwem świata, który jest jednocześnie przenikający i nielitościwy, choć odkrywamy tylko jego mały skrawek - a jednak daje poczucie, że dla każdego znajdzie się w nim miejsce. Tyle że nie każde miejsce jest warte tego, żeby w nim zostać.

Nowe Crobuzon jest miastem-bohaterem, ale nie takim, które dostaje romantyczny filtr. Ono ma temperaturę ulicy i maszynowni: z jednej strony bazary, dzielnice zamieszkałe przez gatunki, których nie da się wrzucić do jednego worka z typowymi rasami fantasy, z drugiej - infrastruktura: dworce, tory, magazyny, fabryki i całe połacie przestrzeni, które wyglądają jakby cywilizacja dawno tu przegrała, a mimo to dalej się uparcie kręci i nie poddaje. Wrażenie jest takie, jakby miasto było organizmem: ma swoje organy (dzielnice), swoje infekcje (przemoc, bieda, uzależnienia), swój układ odpornościowy (milicja, mechanizmy kontroli), a także własne mutacje. Mieville świetnie rozumie, że metropolia nie musi być scenerią. Może być czymś, co naciska na bohaterów, zmienia ich, popycha do decyzji, których w spokojniejszym świecie nigdy by nie podjęli.

To organiczne podejście nie kończy się na metaforze. Świat "Dworca Perdido" ma obsesję na punkcie ciała: tego, co żywe, przerabiane, sklejane i wymuszane. Najbardziej poruszający (i jednocześnie najbardziej obrzydliwie fascynujący) jest motyw przetworzonych - ludzi i istot przerabianych przez system na narzędzia, ostrzeżenia, tanich robotników. Kara staje się tu technologią państwa: wymierzoną nie tylko w wolność, ale w anatomię, w wygląd, w przyszłość. To jest brudne fantasy w najlepszym znaczeniu: nie brudne, bo przeklina, tylko brudne, bo dotyka tego, co władza robi z ciałem, gdy przestaje uznawać osobnika za człowieka.

A jednak ta książka nie opiera się wyłącznie na budowie świata. Ma w sobie wyraźny, napędzający całość wątek kryminalny i to jest jeden z tych momentów, kiedy Mieville pokazuje klasę. Z jednej strony mamy narkotykowy podbrzusze miasta: obieg, który działa jak osobny układ krwionośny, z własnymi bossami, przemocą i paniką, kiedy zaczyna brakować towaru. Z drugiej pojawiają się "ćmy", które mordują ludzi w sposób, który jest koszmarem psychologicznym dla innych mieszkańców. Ich ataki mają w sobie coś z kryminału i epidemii naraz: są ofiary, są ślady, są plotki, jest narastająca paranoja, jest pytanie "kto następny?" i jest desperackie szukanie reguł, zanim reguły zjedzą miasto od środka. Najmocniejsze jest to, że mordy nie są tylko scenami grozy - one przestawiają miasto: zmieniają jego rytm, jego oddech, jego noc. Czujesz, że Nowe Crobuzon, choć na co dzień cyniczne, zaczyna reagować jak organizm w gorączce i z nią walczyć.

W tle działa klasyczny może trochę oklepany motor fabuły: naukowiec z ambicją większą niż zdrowy rozsądek, zlecenie "niemożliwe do wykonania", więc bardziej kuszące niż zwykle i konsekwencje, które rozlewają się na wszystko i które poniosą wszyscy mieszkańcy. Wątek przetworzonego gerudy, który za złamanie prawa został pozbawiony skrzydeł, a teraz chce je odzyskać z pomocą nauki, twórzy główną oś fabuły i sprawia, że nie da się od niej oderwać. Tyle że tutaj nauka nie jest czysta ani heroiczna. Jest brudna, warsztatowa, półlegalna. I tu dochodzę do czegoś, co uwielbiam w tej książce: do jej technologii. Technologia w "Dworcu Perdido" jest wspaniale hybrydowa. To nie jest steampunk, w którym wystarczy dodać mosiądz i zębatki. To świat, w którym para miesza się z chemią, biologią i czymś, co jest jednocześnie magią i nauką - taumaturgią, praktykami, które nie pytają o granice, tylko o to, czy zadziała. Laboratoria pachną jak rzeźnie i warsztaty, a wynalazek może być zrobiony z tego, co da się kupić, ukraść albo wyżebrać. Jednocześnie jest tu technologia wysokiego poziomu, ale w wersji Mieville’a: Rada Konstruktów jako zbiorowa inteligencja maszynowa zrodzona ze złomu i przypadku. To genialne odwrócenie typowej fantazji o AI: zamiast sterylnego komputera - świadomość, która buduje się z odpadów miasta, rozumie je po swojemu i negocjuje jak obcy byt polityczny. To zaskoczenie, gdy twój robot sprzątający gdzieś w kącie, zaczyna odpowiadać i rozumieć pytania. Technologia staje się tu częścią ekosystemu: coś powstaje, bo miasto wyrzuciło śmieci i dało pole temu, żeby w śmieciach obudziła się myśl.

Do tego dochodzą elementy stricte magiczne, ale znów - nie w formie zaklęć. Magia w "Dworcu Perdido" ma charakter narzędziowy i często jest równie obca jak biologia. Tkacz to przykład idealny: byt, który nie jest czarodziejem, tylko czymś spoza ludzkiej logiki, działającym według własnej estetyki. W kontakcie z nim widać, że magia u Mieville’a nie służy spełnianiu życzeń. Ona jest jak zjawisko naturalne: można ją wykorzystać, ale równie łatwo można zostać przez nią potraktowanym jak element układanki, który da się przesunąć bez pytania o zgodę.

I chyba dlatego ta książka tak mocno mi zagrała: bo to fantasy, które nie udaje, że świat jest po to, żeby bohater miał przygodę. Tu bohater ma przygodę, bo świat jest tak skomplikowany i tak nieuczciwy, że musi go przeżuć, a nie pokona. Nowe Crobuzon ma miejsce dla każdego - dla ludzi, dla khepri, dla garud, dla przestępców, dla uczonych, dla odmieńców i dla tych, którzy powstali z odpadów. Tyle że to miejsce bywa ciasne, bywa upokarzające, bywa śmiertelne. I nawet jeśli uda się wygrać z potworem, to nie znaczy, że wygrało się z miastem.

A i zapomniałem o najważniejszym, w tym mieście ludzie są tylko jedną z wielu współistniejących ras i nikogo nie dziwi, że człowiek (Isaac) jest w związku z khepri (kobietą z głową chrabąszcza), a ich związek jest jedną z tych rzeczy, która oboje trzyma przy życiu. Nie jest to książka lekka ani przyjemna, ale jest magiczna w tym, jak potrafi połączyć brud, zachwyt, obrzydzenie, kryminał, horror i politykę w jeden organizm. "Dworzec Perdido" to jedna z tych powieści, po których człowiek ma ochotę wyjść na ulicę i przez chwilę patrzeć na miasto inaczej - jak na coś, co żyje obok nas. I czasem na nas i wbrew nam.

Jest to 1 tom trylogii Nowe Crobuzon.

Osobisty licznik: 24/128

(24/25) - pole 19 - Nietypowy system magii lub technologia
Nie mam w pracy dostępu do PPT z bingo, więc wrzucę screena do 25 książki 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Hydepark

46piorunów

208 + 1 = 209

Tytuł: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Autor: Daisetz Teitaro Suzuki

Kategoria: Religia

Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Format: książka papierowa

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/57201/wprowadzenie-do-buddyzmu-zen

Do przeczytania tej książki skłonił mnie podkast "Co ćpać po odwyku", który niezmiernie lubię, a konkretnie opowieści jednego ze współprowadzących — Julka Strachoty — o jego doświadczeniach z Zen. Ponadto pamiętam, że @Sweet_acc_pr0sa wspominał, jak lubi filozoficzne książki z tego wydawnictwa i że są one bardzo przystępnie napisane.

Pozycja ta to uosobienie pola "Książka krótka, ale intensywna" z . Jest to mentalna cegła. I nie chodzi mi tu o to, że nie da się przez nią przebrnąć; raczej o to, że treść jest na tyle intensywna, że wielokrotnie trzeba czytać te same zdania, by choć trochę je pojąć.

Zen właśnie takie jest: niepojmowalne ludzkim umysłem, bo nie chodzi o to, by je pojmować. Dla osób, które kierują się w życiu przede wszystkim logiką (w tym dla mnie), zrozumienie Zen nie ma racji bytu, bo nie da się go zrozumieć — nie opiera się na logice. Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy, by "zrozumieć" świat na nowo. Nie chodzi tu o osiągnięcie stanu pustki, tylko stanu pełni. Jedynie zaginając obecny sposób myślenia, wykręcając mózg za pomocą koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści) można w pewnym momencie osiągnąć satori i w pełni posiąść Zen.

Z książeczki tej wynika też, że Zen nie jest dla każdego. Wymaga wytrwałości w dążeniu, pracy umysłowej, rozważania. Tym trudniejsze jest do osiągnięcia przez człowieka Zachodu, który żyje w świecie logiki i opiera się na starogreckiej dialektyce. Być może z tego powodu nie jest dla mnie, przynajmniej nie teraz, bo nie czuję braku związanego ze sferą duchową, którą Zen mogłoby zapełnić, ale na pewno coś we mnie po tej lekturze zostanie.

A, i książka niezbyt nadaje się do czytania przed snem (jednocześnie usypia i wymaga dużego skupienia, by zrozumieć, co autor ma na myśli). O wiele lepiej czyta się ją w przychodni.

Prywatny licznik (od początku roku): 7/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU6piorunów

@Wrzoo dalej tak twierdzę xD ze wszystkich przekładów książek filozoficznych te czyta mi sie najlepiej xD

Fanatyk11piorunów

@Wrzoo No ale taguj proszę i :smiley:

Troszkę uzupełnię.

Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy

W zasadzie to oświecenie jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś dąży do oświecenia to tam nie dotrze, jeśli tam nie dąży, to się tam znajdzie, ale zgubi się na nowo, gdy się zorientuje, że jest na miejscu.

koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści)

Koany są nielogiczne również dla wprawionego umysłu, bo ich celem jest wysadzenie praktykującego z dualizmu myślenia (dobry-zły, działa-nie działa). Nie mają mieć rozsądnego rozwiązania, które da się opisać słowami i zawrzeć w książce.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek pisałeś coś w stylu:

'Ty czytasz książki rano zrób takie cwiczenie, wieczorem tamto. A ja czytam książki :

-cos tam, coś tam

-siedem klepek w podłodze, odpowiedział i doznał oświecenia'

:stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Książki

40piorunów

205 + 1 = 206

Tytuł: I nie było już nikogo

Autor: Agatha Christie

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 8/48

Najpoczytniejszy kryminał w historii* - pasuje idealnie do :smiley:

Wciągająca i wartka akcja, zagadka kryminalna intryguje, a morderca do samego końca pozostaje niezidentyfikowany. Podanie zakończenia na tacy - plot twist w postaci listu, który wszystko wyjaśnia - bardzo mnie rozczarowało. Niby fajne, ale tak nie do końca.

7/25 - Książka, która sprzedała się w milionach

* https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_best-selling_books

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)