Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

Dlaczego ludzie deprecjonują choroby psychiczne?

Choruję fizycznie i psychicznie i szczerze przyznam, że choroba psychiczna bardziej rujnuje mi życie niż fizyczna. Do tego każdy słysząc o chorobie psychicznej, twierdzi, że to wymysł, inni mają gorzej. Wszystko ma prawo chorować, tylko nie mózg. Masz chore serce, nerki, tarczycę, nogi czy cokolwiek innego, nikt tego nie podważa. Spróbuj powiedzieć komuś o chorobie psychicznej, to zaczną wyśmiewać i twierdzić, że to banał. Przez to izoluję się od ludzi, mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Nie lubię mówić na co choruję. Zwyczajnie są momenty, w których ktoś przypadkiem dowiaduje się, że np. mam wizytę u lekarza. Dopytują u jakiego. Często mówię, że u kardiologa, w rzeczywistości to psychiatra. Albo wykupuję leki w aptece. Ręce mi się z nerwów trzęsą, że ktoś znajomy zobaczy. Mam zerowe wsparcie ze strony rodziny i bliskich, dlatego nie skarżę się, nie lubię gdy przypadkiem dowiadują się o chorobie i męczą mnie z tego powodu. Zero otuchy, wsparcia. Tylko szydera, wysmiewanie i poniżanie.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Hejto stało się drugim wykopem. Moderacja jest równie nadgorliwa, oprócz trolli i przegrywów praktycznie już nikt się nie udziela, a na czarną listę, żeby nie być zasypywanym spamem i trollingiem, trzeba wrzucić więcej ludzi niż na wykopie. Przespać taką okazję i zaorać tak dobrze zapowiadający się portal to tylko admini hejto potrafią.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Mam zaawansowaną próchnicę. Co śmieszniejsze, nie jestem biedny. Jestem spod tagu . Niestety boję się dentystów XD Oj k⁎⁎wa strasznie, tak strasznie, że kilka (nascie) lat sie bałem i zbierałem siły na wizyte. Koniec końców mam od groma zębów do wyrwania i zrobienia. No ale to słowem wstępu. Pare dni temu się przełamałem i poszedłem do luxmedu bo takie ubezpieczenie mam. Myslałem sobie - prywatnie więc super i empatycznie bedzie. Oj jak się myliłem. Pani stomatolog niezła zwyrolka i tak mnie cisneła, że myć zębów nie potrafie, ze nie bedzie mi leczyć kanałowo bo brak mi dyscypliny, że nie pomoże mi (przyszedłem z bólem zęba) bo nie potrafie powiedzieć który to mnie boli i że na youtubie mam pooglądać filmiki jak dbać o zęby XD Ogólnie to ją rozumiem. Serio rozjebane mam. Lecz mówiłem jej, że boje się dentystów, że to dla mnie wielka sprawa, że kilka lat walczyłem sam ze sobą aby przyjść. I trafiłem tak. Boje się teraz gdzieś indziej iść, do innej kliniki czy cokolwiek. Nawet nie chodzi o pieniądzę. Boje sie, że znowu mnie "zwyzywają". Tak, zjebałem, mogłem dbac. Ja po prostu potrzebuje pomocy a tam nie otrzymałem. Nie wiem co dalej z tym robić, gdzie się zgłosić, nie wiem nic. Po prostu sie boję i tym bardziej się znowu wstydzę swojego uzębienia, skoro nawet dentysta mnie wyśmiewa. Eh. W sumie dam tag to moze ktoś taki jak ja ominie luxmed, bo serio nie polecam.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Mógłbym to napisać że swojego konta ale nie chcę. Strona fajna ale chyba przyzwyczajenie bierze górę. Nie wiem dlaczego wszystkie zmiany tutaj musiały trwać tak długo bo dopiero teraz można poczuć że to jest posklejane dobrze. Wracam coraz częściej na wypok bo tutaj zaczyna brakować ludzi. Ostanie 24h pokazuje jak mało osób plusuje wpisy bo chyba po plusach i komentarzach można zobaczyć ile ludzi siedzi na hejto. Szkoda bo fajnie się tu czuję, ale ciężko korzystać z serwisu do dyskusji itd. bez innych ludzi do dyskusji. Wypok to często zbiorowisko odpadków internetowych i bagno informacyjne, ale często też można z kimś pogadać i dość szybko można otrzymać odpowiedź. Tak było tutaj też na początku po tej słynnej fali, ale coraz rzadziej otrzymuje pioruny a tym bardziej coraz dłużej muszę czekać na jakąkolwiek odpowiedź na jakiekolwiek pytanie lub wpis. Trochę lipa bo chciałbym żeby wrócili wszyscy z końca stycznia ale chyba Hejto przegapiło swoje 5 min. (a szkoda...)

Nic no, będę lurkowac i coś tam wstawiać od czasu do czasu i choć starałem się to robić bardzo często, to frekwencja jest mocno spadkowa więc będę skakać z jednego kwiatka na drugi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pozdro! Wysokie 5!

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Moja dobra koleżanka weszła w związek z alkoholikiem. Wydaje mi się, że ona nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, z czym to się wiąże i jakie to może mieć pozniej konsekwencje. Długo była w innym złym związku i teraz znalazła sobie kolejnego lumpa (może pomyśleć że na siłę byle by nie być samemu). Znam tego kolesia i zastanawiam się czy powinienem zaoferować jej, że powiem całość znanych mi informacji o nim.

Z jednej strony zdaje mi się, że ona wie o jego problemie alkoholowym (co wiem, to że była świadkiem pijackiego ekscesu), ale nie wiem, czy wie o jego skali nasilenia, która moim zdaniem jest bardzo zaawansowana i czym to zaowocuje w przyszłości. Ponadto jego charakter jest taki, że raczej nie wyjdzie na prostą. Pije od wielu lat, nic nie robi, żeby z tego wyjść, edukacyjnie i zawodowo leży, kompletny brak perspektyw, niedojrzałość, obwinianie otoczenia, rodzina umożliwiająca picie i bagatelizująca problem, problemy z pamięcią, wygląd żółto-czerwony pomimo młodego wieku, zmarnowana młodość, uchylanie się od podjęcia pracy nawet jak mu załatwiają. W niej natomiast jest chyba jakaś potrzeba związania się z kimś bezpiecznym, lecz alkoholik nie rokuje na dobrego partnera. Ona w tym związku nie będzie kwitnąć, on natomiast zaspokoi swoje narcystyczne potrzeby wynikające z bycia alkoholikiem. Nie chcę wyjść na niszczyciela związku, ale żal mi jej i chciałbym po prostu powiedzieć jej prawdę, żeby sama podjęła decyzję, bo dobrze znam tego osobnika. Jak myślicie, warto?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Co kilka dni wydłubuje takie "kamienie migdałkowe", laryngolog powiedział, że nie wyśle mnie na usuwanie migdałków skoro mnie to nie boli... A argument, że śmierdzi mi z buzi do niego nie trafia i każe mi po prostu to wydłubywać jak już się nagromadzi że zaczyna wystawać z migdałków...

Jak myślicie, ma rację czy szukać innego laryngologa do skutku?

https://zapodaj.net/774d90fe07862.jpg.html

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Czy wasz partner/partnerka to też tacy skąpcy?

Zarabiamy oboje lekko ponad 5k netto, więc jest ok, szczególnie jak na podlasie. Ona dostała od babci mieszkanie, więc nie musimy płacić za wynajem. Kasy nam nie brakuje. Niestety moja dziewczyna praktycznie nie wydaje pieniędzy. Chodzi cały czas w jednych butach, ubrań też zbytnio nie kupuje, a jak kupi to też bardzo regularnie w nich chodzi. Jak chcę gdzieś pojechać do galerii pochodzić po sklepach raz na kilka tygodni, to też jest niechętna, bo po co wydawać. Jak coś sam sobie zamawiam na internecie, to mówi też, że po co? Na urodziny czy jakieś inne okazje proponuje jej aby dodatkowo wybrala sobie jakieś nowe sneakersy, to zawsze jest, że po co jej jak i tak chodzi w jednej parze? Sam lubię dobrze wygladać mam masę ubrań, samych par butów mam ponad 10, ale to zaczyna mnie powoli denerwować. To wygląda tak, jakbym to ja był w kobietą w związku, bo mam więcej ubrań i przykładam większą wagę do ubioru niż ona.

Do pracy czasami na obiad zabierała...... parówki z bułką, przecież to jest wstyd. Oczywiście argument jest jaki? Bo jest tanie. Ostatnio jest lepiej bo gotujemy w niedziele obiad, to starcza na 3-4 boxy i to zabiera do pracy.

Z jakimiś wyjazdami spontanicznymi czy na jakieś majowki też jest slabo, ale w wakacje jest bez problemu, bo sama nawet szuka ofert.

Z jednej strony to dobrze, bo oszczędzamy sporo na generalny remont mieszkania, który planujemy za rok, ale z drugiej strony chciałbym aby moja dziewczyna wygladała atrakcyjnie. Na początku naszej znajomości kiedy jeszcze nawet nie myśleliśmy aby mieszkać razem było tak samo, czyli dużo na siebie nie wydawała. Pamiętam, że dosłownie 4 lata na studiach przechodziła w jednych najkach.....gdzie ja co dzień/dwa zmieniłam by pasowaly do ubioru.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Kurcze, chyba rozkochałem w sobie kobietę z którą nie planuję spędzić reszty życia. I teraz nie wiadomo co robić. Powiedzieć jej, że nici z tego? A jak się pomyliłem w moim założeniu i się zbłaźnię? Najgorsza jest myśl, że mam rację, dam znać że ja to "ślepa uliczka" przez co nasze stosunki przyjacielskie ulegną drastycznemu ochłodzeniu. Nie chciałbym pogrzebać przyjaźni między nami

    

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Od kilku dni znowu mam problemy żeby się wyciszyć, nasłuchiwanie dźwięków, niepokój, znowu bym chciał ludzi bić, że po złej stronie chodnika idą, że autem nie zaparkowali w liniach itp.

Dostałem większe dawki leków, ale trzeba poczekać na efekty.

A było już tak dobrze i się zwaliło niewiadomo czego :(

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Nie wiem czy dobrze zrobilem, mam teraz wyrzuty sumienia chociaz intencje mialem dobre.

Mam bardzo bliską mi przyjaciolke. Znam się od wielu lat. Silna przyjazn tylko tyle i az tyle, kiedys probowalismy ale nie wyszlo i uznalismy ze najlepiej bedzie zostac przyjaciolmi. Znamy sie na wylot, ona zna moje problemy, ja znam jej problemy, ufamy sobie bardziej niz wlasnej rodzinie i czesto sobie pomagamy.

Tak się złożyło ze poznała mojego dobrego kumpla z pracy. Kumpel z pracy który święty nie jest. Manipulator który skutecznie owinął wokół swojego palca swoją byłą która ostatecznie go rzuciła po 5 latach, psychicznie ja wymęczył bo sama minusie zwierzała. Facet który zdradzał ja wielokrotnie z dziewczynami z Tindera o czym nie bal się mi wspominać chociaż zawsze podkreślał „do niczego nigdy nie dochodziło to tylko był flirt” mimo ze wielokrotnie mówił mi ze miał bogate i różnorodne zycie seksualne z wieloma kobietami i przestał już nawet liczyć, nie wiem jak to zrobił będąc chyba ponad 5 lat w związku z była. Człowiek niestabilny emocjonalnie i dosyć agresywny lecz silny który tylko z pozoru wyglada na dobry materiał na faceta. Miał wiele epizodów w życiu w których wpadał w deprechę i przyjeżdżaj do mnie się wygadać pijąc bez umiaru i użalając się na kobiety, ostatnio jechał na dwa fronty aż w końcu jedna się dowiedziała i zerwała z nim kontakt, oczywiście pretensje miał do niej nie do siebie. Chciałem mu pomoc ale wolał zawsze słuchać kolegów którzy podarzaja ta sama droga co on.

Gdy dowiedziałem się ze moja przyjaciółka była z nim na randce poczulem się zmuszony jej o wszystkim powiedzieć. Zaczęło się niewinnie bo od słów „słuchaj, trochę go znam, zastanów się czy chcesz w to wchodzić” i z tego pojawiła się długa dyskusja. Uznała ze pójdzie z nim jeszcze raz na druga randkę i poszła żeby zweryfikować to co jej powiedziałem i faktycznie wszystko się pokrywało. Do tego kumpel był dosyć natrętny bo zbliżał się fizycznie i ewidentnie chciał czegoś więcej na co ona nie przystała. Przyjaciółka mi podziękowała i usunęła go z Tindera a numer zablokowała. Mój kumpel sam przyznał się do tego ze spotyka się z moja „bliska mi znajoma” a gdy nie wypaliło był skłonny ja przy mnie krytykować od góry do dołu oceniając ja bardzo obiektowo i powierzchownie chociaż gdzieś tam wewnątrz widziałem w nim złość i niezrozumienie „czemu skoro zwykle każda mnie chce?”.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

106piorunów

:warning: Małe podsumowanie i statystyki ostatnich 17 dni 

Całkowita liczba dodanych postów (odrzuconych jak i zaakceptowanych) - 98* :lightning:
Liczba postów zaakceptowanych - 41* :zap:
Liczba komentarzy (odrzuconych jak i zaakceptowanych) - 111 :lightning:*
Liczba komentarzy zaakceptowanych - 46 :zap:*

Wpisy które zostały odrzucone w większości były swego rodzaju "testowaniem" funkcjonalności. Kilka wpisów miało na celu obrażenie innych lub były też takie, które można było napisać z własnego konta (pytania o motocykl, rower czy też bankowość). Zdarzyły się również takie które miały na celu ubliżaniu mojej osobie ale do których nie przywiązuje większej uwagi.

Chciałbym podziękować wszystkich za poziom który trzymacie przy dodawaniu wyznań :spock-hand: Przejrzałem większość postów z ostatniego roku na konkurencyjnej platformie, i mogę z czystym sumieniem powiedzieć że większość dodanych postów przez AHW trzyma o wiele wiekszy poziom i są o wiele bardziej skierowane pod anonimowość. Oczywiście możliwe że po prostu się mylę i to moja naiwność i za bardzo wierzę w intencje innych ludzi lecz staram się akceptować to, co moim zdaniem powinno kryć się za hasłem "anonimowe wyznania".

Chciałem również przeprosić za 2 posty które sam zaakceptowałem i które wydawały mi się adekwatne, lecz szybko skorygowaliście mój pogląd i wiem już trochę więcej, czym kierować się przy akceptowaniu wpisów. Ciągle się uczę jako osoba nie mająca doświadczenia z moderowaniem treści lecz staram się reagować bardzo szybko na Wasze komentarze i usuwać wpisy nie potrzebie zaakceptowane. Dzięki wam za to:v:

Życzę wszystkim, jak zawsze, miłego weekendu! :spock-hand:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Ostatnio borykam się z problemami seksualnymi a w zasadzie jego brakiem.

Jestem z partnerka od ponad 3 lat. Nasz seks nie należał nigdy do najlepszych, od zawsze był dosyć bezpieczny. Moja partnerka nie chce się zabezpieczać bo nie może. Wszystko co go rekompensuje to siła związku, bliskość, wsparcie i zrozumienie, coś czego zawsze mi w relacji brakowało. Do tego stopnia ze seks wszedł bardziej na drugi plan i zamiast się nim cieszyć robiąc to częściej to przez natłok obowiązków i zmęczenie czy nawet brak chęci zwykle robimy to raz na tydzień. Nie jest oczywiście idealnie mamy wzloty i upadki ale radzimy sobie.

Czy chciałbym częściej? Oczywiście, wielokrotnie wyobrażałem sobie jak będzie wyglądać moje zycie seksualnej i napewno nie wyobrażałem sobie ze będzie one takie ale zwyczajnie czasami nie odczuwam takiej potrzeby by to robić. W poprzednim związku byłem w stanie robić to z partnerka po kilka razy tygodniowo a czasami w weekend rano i wieczorem ale to była relacja czysto seksualna, tutaj zaczyna mi tego brakować. Mojej partnerce również. Chciałbym go jakoś wzbogacić. Seks lubie i pewnie robiłbym to czesciej gdyby nie był on taki monotonny i gdybyśmy mogli bardziej poszaleć bo mam wrażenie ze partnerka mocno lekceważy konsekwencje seksu bez jakiegokolwiek zabezpieczenia i cały ciężar schodzi na mnie. Poprzednia partnerka zawsze traktowała to poważne i czułem w niej oparcie ale ja sam również uważałem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

@anonimowehejto załatw sobie kondony, a partnerka też niech sobie załatwi docipne kondony. Co to znaczy że nie może się zabezpieczać? W sensie że tabletek nie? Są inne metody.

Lider6piorunów

@anonimowehejto poza antykoncepcją hormonalną jest mechaniczna. Wachlarz jest szeroki, więc może rozważcie szerszy zakres możliwości, bo "nie może się zabezpieczać" brzmi dość enigmatycznie i mocno powierzchownie

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Mało wiem na ten temat ale już od jakiegoś czasu podejrzewam siebie o ADHD. Jestem dorosłym człowiekiem i zastanawiam się czy jest w ogóle sens to jakoś diagnozować, łazić po lekarzach, psychologach? Co mi da diagnoza poza papierkiem na rzeczy o których wiem?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto Sama wiedza, ze cos masz jest przydatna, jesli chcesz temu przeciwdzialac swoim zachowaniem i dyscyplina. Jezeli chcesz lykac cos lub sie usprawiedliwiac (co niestety robi naprawde duzo ludzi), to w dluzszej mecie nic pojscie do lekarza nie da (moim zdaniem).
Jedna rada, jakbys poszedl do terapeuty i stwierdzi, ze masz, to idz do 2 kolejnych. Z powaznymi sprawami konsultuje sie z wieksza iloscia specjalistow niz 1.

Osobistość0piorunów

@anonimowehejto pytanie główne: a przeszkadza ci to na tyle, że chcesz coś z tym robić? Bo jeśli tak, wsparcie profesjonalisty, w tym leki, może się przydać. Jeśli nie, nie bardzo wiem, po co. I tak norma jest jedynie umownym zjawiskiem, wszyscyśmy z jakiegoś spektrum w pewnym stopniu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Komornik może zająć zarówno wypłatę jak i konto bankowe? Tak się składa, że mam komornika, 50% z wypłaty mi zabiera, ale jak trafia na konto to jest to coś ok. minimalnej. Co niestety jest dużo mniej niż właśnie te 50% z właściwej wypłaty. Jest to zgodne z prawem?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zawodowiec3piorunów

Kto doprowadza do tego, że ma komornika? Przecież to trzeba się już naprawdę starać nie spłacać długów, żeby do tego doprowadzić.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

118piorunów

Nigdy sobie nie zdawałem sprawy jakie życie jest kruche dopóki nie zachorowałem. Przez ostatnie kilka tygodni zrozumiałem że ten maraton i pogoń za lepszym jutrem, sprawia że zapominamy się zatrzymać na chwilę, wziąć głęboki wdech i podziwiac to co nas otacza. Chcemy mieć lepsze samochody, większe domy, dobrze się ubierać, imponować ludziom którzy nas otaczają, za cenę czasu którego już nie odzyskamy.

Dopiero teraz zaczynam rozumieć że to wszystko nie ma najmniejszego sensu jeśli nie masz obok kogoś z kim możesz to wszystko dzielić. Mogę mieć najlepsze auto, najwiekszy dom i największy jacht, ale i tak na koniec dnia kładziesz się do pustego łóżka i budzisz się ze samym sobą. Zapominamy co w życiu jest najważniejsze - czas. Którego ciągle nam brakuję bo ciągle żyjemy w pogodni za lepszym jutrem ale jakie znaczenie ma lepsze jutro jeśli brakuje w nim szczęścia. Wiem że powiedzenie typu "wolę być nieszczęśliwy w Ferrari niż szczęśliwy w Passacie", jest nic nie warte a człowiek uświadamia to sobie dopiero wtedy jak wiesz ze koniec jest już bliski.

Musiałem to z siebie wydusić bo niestety przegrywam tę wojnę. Choroba to niestety szmata z którą często ciężko jest wygrać.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Kompan1piorunów

@anonimowehejto Różnie może być ale swego czasu też zachorowałem na autoagresyjną chorobę i spadłem do monitoringu oddechu bo w każdej chwili autoagresja mogła zacząć opanowywać nerwy odpowiedzialne za kontrolę oddechu. I wiesz co? Owszem leczenie akurat zadziałało, dziś wszystko w porządku (no prawie) ale chyba największego boosta, tzw. katalizator (czyli coś co tylko wspomaga a nie bezpośrednio leczy choć znacznie wspomaga) to było ... pozytywne nastawienie. Owe głupie rozmowy, żarty z kolegami z łóżek obok, nawet osób które miały fatalną diagnozę naprawdę poprawiały humor :slightly_smiling_face: I tak dziś chodzę normalnie a niektórzy wychodzą ze szpitala na wózku i się jeszcze długo rehabilitują.

Ale szczerze? Pomimo takiego doświadczenia i tak łapię się na tym że znów powoli wdepnąłem w bagno niedoceniania drobnych rzeczy i wkręcania się w wir biegu za nie wiadomo czym.
Always look on bright side of life :slightly_smiling_face:
https://youtu.be/jHPOzQzk9Qo

Monty Python - Always Look on the Bright Side of LifeMonty Python's Life of Brian - Always Look on the Bright Side of Life. "Life's a Piece of Shit, When You Look at It."YouTube
Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Na studiach spodobała mi się jedna dziewczyna i mimo, że w styczniu dała mi kosza to cały czas się na nią patrzę bo śliczna dziewczyna. Jednak najbardziej martwi mnie to, że automatycznie potrafię ją zauważyć w tłumie. Tydzień temu przed zajęciami spojrzałem na schody jak szła a dzisiaj wchodząc na aulę gdzie było z 100 oosb centralnie na nią się spojrzałem, ale szybko odwróciłem wzrok bo miała swój wzrok w moim kierunku.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gruba ryba2piorunów

@anonimowehejto daj se spokój i nie zawracaj nią głowy. Strata twojego czasu i energii. Wymyśliłeś sobie w głowie jaka ona jest i ją idealizujesz, a w realu po 3-miesięcznym związku miałbyś dosyć 😉 Ja w takich wypadkach koncentruje się u danego człowieka na jakiejś rzeczy, która mi w tym człowieku przeszkadza np. dziwny śmiech i mówię sobie, że osoba z takim śmiechem nie może mi się podobać. Pomaga na zauroczenia bezsensowne :smiley:

Osobistość1piorunów

OP: @spawaczatomowy: właśnie nie pierwszy raz tylko już kilka było, ale wtedy dużo mniej było mi szkoda. Już rok mi się podoba a zagadałem bo założyłem się, że to zrobię.

@Sam_w_domu: głupio mi i nie chce wzbudzać u niej niepokoju.

@e5aar: ja nie chciałem spróbować haha. Siedząc u znajomego powiedziałem, że na angielskim mam śliczną Ukrainkę a znajomy bym ją zagadał ja, że nie bo się nie uda, ale po wymianie zdań dałem się podpuścić i założyłem się, że to zrobię. Okazało się, że jest otwarta i normalnie ze mną gadała, ale jak kiedyś do niej napisałem "Jak się masz ?" To napisała, że idzie na randkę z dziewczyną.

Przy niej się bardziej spinam, żeby nie zwrócić na siebie uwagi i nie zrobić czegoś głupiego, ale mamy tylko jeden wykład razem to na szczęście rzadko ją widzę i siada daleko ode mnie.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

W lato oświadczylem się swojej dziewczynie, z ktorą jestem od końca liceum (prawie 6 lat razem). Wszystko jest spoko, mamy praktycznie taki sam światopogląd, dogadujemy się, dużo oboje sobie zawdzięczamy. Jej rodzina mnie lubi, moja ją. Ale niestety jak to zwykle bywa, nic nie jest doskonałe.

Moja narzeczona pochodzi z rodziny wierzącej i sama jest wierząca, ale nie jakos skrajnie. Stara sie być co tydzień na mszy, co jakiś czas spowiedź. Jakoś rok temu kiedy byla u spowiedzi, ksiądz nie chciał jej dać rozgrzeszenia, bo powiedziala mu, ze mieszka ze mną bez ślubu xD Od tego czasu przestała chodzić do spowiedzi, ale na msze dalej dość regularnie chodzi. Ogólnie ta sytuacja sprawiła w niej niechęć do instytucji kościoła, ale nie do wiary, lecz to nie temat tego wpisu. Ja z kolei jestem niewierzacy i dobrze ona o tym wie i do tej pory w normalnym naszym życiu to jakoś nie przeszkadzało.

Wcześniej, jeszcze przed zaręczynami staralem sie unikać tematu ślubu. Niestety po oświadczynach, juz się tego nie da. Tam zbytnio ucinałem temat, aby nie było kłótni. Ok miesiąc temu byłem u przyszłego teścia na urodzinach i w trakcie rozmowa też zeszła na temat ślubu. Oczywiście narzeczona się gorączkowała co to nie będzie za wesele, a ja znowu aby szambo nie wybuchlo mówiłem, że jeszcze musimy się zastanowić itp.

Pod koniec poprzedniego tygodnia narzeczona przycisnęła mnie o ślub, to jej wprost powiedzialem, ze wolę cywilny i maly poczestunek dla najbliższych i jakiś dłuższy wypad zza granicę. Nie zamierzam też obarczać naszych rodziców kosztami wesela, bo nas po prostu nie stać, a wiem, że z kopert w znacznej większości się nie zwraca. Zaczęła się kłótnia, że jak to tak bez ślubu kościelnego i wesela, ze co sobie rodzina pomyśli i znajomi, a bo ktoś tam miał i my też musimy, czy uwaga, że nic mi się nie stanie jak wezmę kościelny. Skończyło się tak, że zrobiła focha i się do dzisiaj praktycznie do mnie nie odzywa (mieszkamy razem).

Naprawdę jestem załamany, że przez taką głupotę są takie problemy, a nie chce pomyśleć co sie stanie, jak powiem, że nie chcę aby nasze dzieci były ochrzczone.....

Czy naprawdę wiara ro⁎⁎⁎⁎⁎doli mój związek?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto Ty to nazywasz glupota? To jest bardzo wazna rzecz. Rzecz ktora bedziesz wspominal do konca zycia. Ah, ten jestem niewierzacy.
Pierwsza sprawa, to zrozumienie powagi sytuacji. To nie jest glupota, jak bedziesz wychodzil z takiego zalozenia, to zostaw dziewczyne niech znajdzie sobie porzadnego faceta, a nie egoiste.
Jak to mamy za soba, to teraz druga sprawa, ktora jest kompromis. Obydwoje musicie na niego pojsc, teraz kwestia dogadania sie. Na co jestes w stanie sie zgodzic? A na co nie? Gdzie ona pojdzie na kompromis.
Jezeli wesele to kwestia kasy, to juz tutaj zalezy od Twojej rodziny. Pogadaj z nimi. Wesele to najlepsza impreza jaka bedziesz wspominal, nigdy nie zapomnisz i moim zdaniem warto. To czy sie zwraca zalezy od pazernosci, jak robisz fajerwerki cuda i eksluzywny lokal - tak nie zwroci sie. Jak siadziesz i to przeliczysz (bo sie da), to bedziesz wiedzial czy sie zwroci czy nie. Moze rodzice chca wam pomoc i beda sie z tego cieszyc, kto wie. Wasza sprawa, imho mala impreza to gowno i nie warto robic w ogole w tedy, zenada.
Co do slubu, jest cos takiego jak slub polowiczny, w kosciele, ona przysiega na boga, normalna ceremonia, Ty nie masz przysiegi na boga. Bylem juz na takim slubie, ale wtedy TYLKO kosciol jakis zakonnikow. Zwykle koscioly tego nie robia. Jednak jest to rozsadny kompromis.
Powodzenia.

Osobistość6piorunów

@anonimowehejto Czekaj, to mówisz, że jesteście po zaręczynach, macie "takie same światopoglądy" a nigdy nie poruszyliście w rozmowach kwestii religii, ślubu, wychowania dzieci? To jedne z bardziej istotnych rzeczy w związku. Skoro Twoja kobieta wierzy w czary i robi Ci awantury o Twój brak wiary to znaczy, że omijaliście te tematy przez wszystkie lata związku. Strasznie to dziwne.

Co do kompromisów o których piszą inne osoby - ja mam taki pomysł na kompromis żeby katole przestali się wtrącać w życie innych osób i wciskać im na siłę swoją wiarę. Jedyny słuszny kompromis w tej sprawie to ślub cywilny a jak kobieta chce błogosławieństwo od księdza to niech sobie pójdzie w niedzielę na msze. Jak zwykle szacunek do "wiary" ma być tylko w jedną stronę - wszyscy mają szanować uczucia katolików ale uczuciami niewierzących można sobie pomiatać wedle uznania.

Pokaż więcej komentarzy (63)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Jak przepracować swoje traumy z dzieciństwa?

Wychowałam się w kochającej rodzinie, która na pierwszy rzut oka była normalna. Ale mój ojciec jest alkoholikiem. Wysoko funkcjonującym. Lat temu parę dostał udaru, teraz jest na rencie, miał wszystkie choroby w których przeciwwskazany jest alkohol. Cukrzyca, wysokie ciśnienie, problem z żyłami. A pije do tej pory. Mniej. Ale nie jest w stanie przetrwać dnia bez piwa. Jego miłość była, jest interesowna. Zawsze po alkoholu wypominał mi, że tyle dla mnie zrobił, że mnie utrzymywał. A ja co dla niego zrobiłam? Jak się odwdzięczam? Nie byliśmy bogaci, mam starszych braci. Moja edukacja, rozwój ograniczało się do zdania matury. Nigdy nie byłam na zielonej szkole, za granicą, nie jeździłam na droższe wycieczki bo nie było na to pieniędzy, nie mogłam się zapisać do harcerstwa, bo nikt nie chciał mnie wozić na zbiórki, bo było za daleko. Nie chodziłam na siatkówkę bo zajęcia kończyły się po odjeździe ostatniego autobusu szkolnego sprzed szkoly. Nie mogłam rozwijać żadnych pasji, bo czasami moje kieszonkowe nie przekraczało 10zł miesiecznie. Każdy mój pomysł był gaszony. Kiedy w liceum trafiłam na toksyczna klasę i chciałam zmienić szkołę, nawet nie było takiej opcji. Nikt nie interesował się tym co robię, co czuje, ważne żebym zamknęła się w pokoju, była cicho i niczego nie chciała. Czas wolny to była praca w polu, tyle gwoli moich "zainteresowań". W końcu mieszkałam na wsi.

Nie poszłam na studia, bo nie było mnie stać, rodziców też. Rodzice nie byli w stanie zasponsorować mi prawka, bo nie było kasy. Pracę zaczęłam w zakładzie na produkcji gdzie mój ojciec jeździł na wózku widłowym. Dojazd w jedną stronę 3h. Praca zmianowa. Pracujące weekendy. Totalne zadupie. Zarabiałam grosze, a i tak większość szła dla moich rodziców bo wiecznie były jakieś zadłużenia i pożyczki. Teraz w dorosłym życiu żyje od pierwszego do pierwszego, nie potrafię odłożyć i zbudować poduszki finansowej. Ale wracając: mój ojciec choleryk i alkoholik. Zazwyczaj kłótnie po alkoholu wyglądały tak, że ciągle wałkował wszystkie krzywdy jakie ktoś mu wyrządził. Ciągle kłócił się z moją matką i wypominał jej dużo, dużo więcej. Ona zazwyczaj wtedy zamykała się w innym pokoju na klucz i miała go w d⁎⁎ie, albo wychodziła z domu i wracała bardzo późno jak już poszedł spać. I wtedy zazwyczaj spała ze mną w pokoju, bo z ojcem byli obrażeni. Ciche dni. Ale za każdym razem jak wychodziła (uciekała od kłótni) to ojciec szukał towarzystwa do rozmowy, nie potrafił po alkoholu położyć się spać. Więc wtedy przyczepiał się do mnie. Zawsze to samo czyli na początku jaka to nie jestem dobra córka, a za 5 minut nienawiść i wypominanie wszystkiego. Często już od samego początku mnie nienawidził jak wtrącam się do kłótni jego i matki bo zaczynał ją obrażać, albo bałam się że ją uderzy. Mam jakieś flashbacki z dzieciństwa, że coś takiego miało miejsce. Zazwyczaj jak zwracałam się do niego per "ty" w stylu "Zostaw ją", a nie "Zostaw ją, tato" to dostawał białej piany, że jak ja śmie się do niego tak zwracać. Lubił mnie gnoić pytaniami w stylu: "Co ty w życiu osiągnęłaś?". Jednym słowem przez niemal całe życie czułam się niewystarczająca.

Moja matka za to jest zagorzałą katoliczką, co niedzielę musiałam chodzić do kościoła, jak w trakcie jakiegoś większego święta nie chciałam iść do spowiedzi to był płacz i ciche dni i oczywiście takie pasywne "nic nie dostaniesz, nie możesz nigdzie wyjść dopóki się nie wyspowiadasz". Jestem zbyt mocno empatyczna, co uważam za przekleństwo, więc dla świętego spokoju szłam do tej spowiedzi, żeby nie było w domu tej ciężkiej atmosfery. Za wszystko potem musiałam oczywiście przepraszać. Nie wierzę. Czasami bym chciała, bo wydaje mi się że byłoby mi łatwiej gdybym wierzyła, że jak się pomodlę to wszystkie moje problemy trafią do tego na górze i on wszystko rozwiąże, albo postawi na mojej drodze odpowiednich ludzi. Ale nie wierzę, po prostu. Ale do tej pory jak jestem u rodziców to chodzę z nimi do kościoła, bo wiem, że dla mnie to tylko godzina, a dla mojej mamy to bardzo dużo. Nie wiem, czy to empatia, czy miłość, ale chcę by było jej miło, po prostu, bo wiem, że to dla niej ważne. Sama lata do tego kościoła trzy razy dziennie od kiedy przeszła na emeryturę. Po roku pracy na produkcji zapisałam się na studia zaoczne z fotografii, ślepy strzał i pudło, chociaż musiałam zrezygnować bo nie miałam odpowiedniego sprzętu do nauki, chodziło o komputer. Nie wiem czy to było coś co chciałam robić, ale potrzebowałam czegoś. W każdym razie jak przyjaciółka dała mi cynk, że zwolniło jej się miejsce w wynajmowanym mieszkaniu w większym mieście, to nie wahałam się ani chwili. Miałam wtedy 19 lat. Jak zaczęłam przeglądać ogłoszenia moje poczucie własnej wartości i wiara we własne możliwości była na tak niskim poziomie, że jedyne do czego czułam że się nadaje to praca fizyczna. Zatrudniłam się w hotelu jako pokojówka. Trochę odżyłam wyprowadzając się od rodziców, ale po ciężkiej fizycznej pracy nie miałam siły by myśleć o tym by wrócić na studia. Zmarnowałam tak 10 lat. W między czasie weszłam w związek z chłopakiem który wprowadził się do mojego pokoju. Byliśmy razem sześć lat. Byłam w nich zakochana. Pierwsza miłość, pierwszy seks. Był ateistą. W moim rodzinnym domu był może dwa razy. Od kiedy rodzice się dowiedzieli że z kimś chodzę zadręczali mnie pytaniami, gdzie pierścionek, kiedy ślub. Nawet nie wiecie jak te pytania mnie bolały... Tak jakby sugerowali mi, że sama mam się tym zająć. Albo, że dopóki się nie hajtnę i nie urodzę dziecka to będę niekompletna i nie tak wyglądała instrukcja życia, którą mi wpoili od najmłodszych lat (sami się hajtneli jak wpadli, wielka miłość, doprawdy...). Jestem romantyczką, ale nigdy nie wierzyłam, więc nie potrzebowałam ślubu by być z kimś, potrzebowałam tylko by osoba z którą jestem powiedziała mi że mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia. Tylko tyle. Oczywiście od kiedy mieszkałam razem z partnerem nie mogłam dostać rozgrzeszenia, bo to ciężki grzech więc miałam spokój od tej strony. Ale usłyszałam od mojej matki, że gdyby tego nie zaakceptowała zerwałaby ze mną kontakt i nie miałaby córki. Tak jakby próbowała dać mi do zrozumienia że bardzo dużo ją kosztuje zaakceptowanie tego, że musi na to przyzwalać. Ale ten mój związek się rozpadł, głównie dlatego, że mój partner był chłodny i niedostępny emocjonalnie. No i zdradził mnie z koleżanką z pracy. A ja byłam tak ślepo wpatrzona w ten związek, że dawałam mu dwa razy szansę. Byłam o niego bardzo zazdrosna, gdy nie było go w mieszkaniu przeczytałam jego korespondencję z dziewczyną z którą mnie zdradził i się okazało że nigdy nic do mnie nie czuł (byłam jego pierwszą dziewczyną), że jest ze mną z przyzwyczajenia. To podcięło moje jakiekolwiek poczucie własnej wartości tak bardzo, że po zerwaniu na niemal trzy lata byłam zamknięta na jakiekolwiek relacje. Coś we mnie umarło tamtego dnia. Jeszcze jak usłyszysz, że jesteś mało ambitna i prawdopodobnie całe życie będziesz pracować jako pokojówka (rodzice często porównywali mnie do dorosłych dzieci innych sąsiadów czy znajomych i podśmiewali się że pracuje jako pokojówka bo jestem bałaganiarzem z natury i to taka karma) i kiedy facet z którym jesteś sześć lat uważa że to się nigdy nie zmieni, to zaczynasz w to wierzyć. Tak naprawdę po tym związku nie weszłam w żaden inny. Chyba nie potrafię, po prostu zaczęłam uważać, że jedyne do czego się nadaje to przelotne znajomości. Miałam ich sześć na przestrzeni 6 lat. Mam wrażenie że specjalnie świadomie robiłam sobie w ten sposób krzywdę, na zasadzie, że miałam często myśli "jesteś nikim, nic nie osiagnęłaś, jedyna forma bliskości z drugim człowiekiem na jaki możesz liczyć to nic nie znaczący seks, odczuwałam jakąś masochistyczną przyjemność z tego, że jestem traktowana jak rzecz do wykorzystania. To nie było tak, że umawiałam się na seks. Zazwyczaj pisałam z nimi bardzo długo, a spotkania były takie typowo zapoznawcze. Seks wychodził jeżeli się polubiliśmy. Nikt nie ustalał w jaką stronę to idzie, ale jakby podświadomie obie strony zdawały sobie sprawę, że to tylko przelotna znajomość. W jedną z takich znajomości się zaangażowałam, ale zostałam odtrącona, nawet straciłam do siebie całkowity szacunek jak żebrałam u tej osoby o utrzymanie tej relacji na stopie czysto przyjacielskiej bez seksu, ale widocznie tylko ja uważałam że ta relacja jest coś więcej warta. Rok później jak odezwał się do mnie, że chętnie by się spotkał, poleciałam za nim z językiem na brodzie bez godności i szacunku do siebie... i znów dostałam kosza po paru miesiącach. Stwierdził, że był samolubny i odezwał się do mnie bo to był łatwy sposób na seks. Więc jestem łatwa, bez żadnego szacunku do siebie. Miło mi poznać. Po prostu chce mi się płakać. Fakt, że nie jestem w stanie w wieku ponad 30 lat zbudować stałego związku, ani zainteresować sobą drugiego człowieka na tyle by chciał się ze mną przyjaźnić mnie dobija. Już nie wspominając o tych luźnych relacjach, które były tak jakby gwoździem do trumny, bo przecież jaki mężczyzna chciałby wchodzić w związek z laską bez wykształcenia, która ma za sobą tylu partnerów i nie ma nic do zaoferowania?

Po pracy w hotelu z którego mnie wyrzucili jak zaczął się covid, zaczęłam pracę w sklepie spożywczym. Awansowałam najpierw na lidera, a później managera, ale dorobiłam się tylko depresji przez mobbing i niewyobrażalne do ogarnięcia zadania, bo wiecznie za mało ludzi, więc zamiast na wyższym stanowisku pracować lżej pracowałam trzy razy ciężej. W końcu doszłam do takiego momentu, że mam dość. Fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Zwolniłam się, chociaż byłam przerażona. Ale znalazłam pracę biurową i pierwszy raz w życiu mam po pracy czas i siłę by pomyśleć o swoim rozwoju. Chce się rozwijać, chce iść na studia. Pomimo wieku. Mam jakiś nieśmiały plan na siebie. Straciłam już wiarę w to, że kiedyś pokocham jakiegoś mężczyznę z wzajemnością. Ale chciałabym się nauczyć być szczęśliwa i wystarczająca sama ze sobą, taka jaka jestem. Chociaż w głowie cały czas jak mantra zapętlają mi się słowa mojego ojca "Co ty w życiu osiągnęłaś?". I wiem, terapia mogłaby naprostować we mnie te wszystkie złe myśli i przekonania jakie mam na swój temat, tylko to jest zbyt droga przyjemność jak na mój portfel. Nie wiem czemu to wszystko pisze, chyba potrzebowałam to z siebie wyrzucić. Może szukam nadziei, że jeszcze będzie lepiej, że to już nie koniec mojego życia i nawet w tym wieku można je jeszcze naprawić. Że kiedyś ta myśl "jestem niewystarczająca" zmieni się na "Kocham cię taką jaka jesteś".

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Mocarz1piorunów

@ewa-szy Alkoholizm jak zwykle staje się wygodniutkim wytrychem. Ktoś pił? Elegancko, dda, mamy diagnozę. Wszystkie interpretacje gotowe, wszystko wiadomo, można lecieć książką. Nie ma co kombinować, wyślijmy osobę z depresją na spotkania DDA. Jak przetrwa, to się zobaczy. Od razu sobie zakładamy frazesy, że pijak podtrzymuje i manipuluje. Typowa psychologia z facebooka: tak, jak pisałem, trudno jest o dobrą terapię, bo wielu terapeutów myśli, jak Ty.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Jestem po 30. Nie mam ambitnej pracy. Nie mam studiów. Mam jakieś zainteresowania, ale nie są to pasje o których mogłabym opowiadać godzinami. Bardziej coś na zasadzie, że wielu rzeczy próbuje, ale nic nie jest w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej. Jak gdzieś wyjeżdżam to jest to inne miasto, nie kraj, nigdy nie byłam za granicą. Nie stać mnie. Mój angielski jest za słaby. Próbuje poznawać nowych ludzi i jak trafiam na takich, których rozmowa kręci się dookoła zagranicznych wyjazdów, ciekawej pracy czy zainteresowań o których mogą opowiadać bez końca i w ciekawy sposób czuję się przy nich jak ameba. Jakbym przegrała życie. Dociera do mnie wtedy ile życia, lat przeleciało przez moje palce bez rozwoju, bez pasji, że gdybym 10 lat temu skupiła się na czymś konkretnym to teraz nie czułabym się tak nieciekawą osobą, która nie ma nic do powiedzenia. To myślenie jest bez sensu bo przecież nie cofnę czasu, po prostu takie wyjścia sprawiają, że czuje się podle sama ze sobą. Mam do siebie ogromny żal jak potoczylo się moje życie. Próbuje je zmieniać. Małymi kroczkami. Wiem, że nie powinnam porównywać się do innych bo każdy zaczynał w innym miejscu i miał inny start. Miał większe ambicje. Jakiś plan na siebie. Determinację. Po prostu dzisiaj się porównałam. I źle mi z tym.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Kosmonauta9piorunów

@anonimowehejto masz jeszcze ponad 30 lat do emerytury więc dość sporo czasu żeby znaleźć fajną pracę, nauczyć się fachu, skończyć studia, cokolwiek chcesz. Żeby znaleźć hobby to trzeba przede wszystkim coś robić. Wiem że takie wpisy produkują zazwyczaj ludzie leniwi, którzy i tak się za nic nie wezmą, tylko będą tak narzekać do końca życia a później Grażyna Pawlacz nigdzie nie była nic nie osiągnęła. Nie znam zbyt wielu ludzi którzy biadolili, że "kurde chciałbym mieć fajne hobby/pracę/zarobki/ciało" a później po otrzymaniu rad faktycznie się za siebie wzięli, zazwyczaj to tacy wysysacze energii w towarzystwie którzy tylko narzekają.

Oczywiście Ty możesz być inna i posłuchać hejtopków wyżej, ja byłem w podobnym miejscu bo złym wyborze studiów i pracy które mnie nie satysfakcjonowały, przed 30 postanowiłem pójść w innym kierunku, nie srałem for internetowych tylko zacząłem robić wszystko w kierunku zmiany i cyk, jestem dzisiaj w zupełnie innym miejscu dosłownie i w przenośni. Nie piszę tego żeby Cię wyśmiać tylko przestawić nieco myślenie, bo od narzekania można się uzależnić, a po pozytywnym odbiorze dostać zastrzyk endorfin wystarczający żeby poczuć się lepiej i osrać temat na kolejne miesiące.

Pokaż więcej komentarzy (14)