solly-1Fenomen
17piorunówZa kazdym razem, kiedy czytam rosyjska propagande w komentarzach na YouTube, to mam wrazenie, ze jej tworcy i piewcy sa jakims stadem idiotow xD
Przyklady:
Sytuacja: Gruzja blokuje wstep dla Rosjan, ktorzy boja sie potencjalnej mobilizacji i w komentarzach ktos sie smieje z walecznosci Rosjan.
Odpowiedz: A Ukraincow ilu ucieklo od poczatku wojny?
Moj komentarz: No sporo, ale to przeciez nie Ukraincy zaczeli wojne, wiec kogo to obchodzi?
Sytuacja: Pojawiaja sie teksty, ze rosyjskie postepy zwalniaja, przez co ludzie w komentarzach sie smieja, ze operacja idzie tak mozolnie.
Odpowiedz: Rosja kontroluje 20% powierzchni Ukrainy, a Ukraina nie kontroluje zadnych terytoriow Rosji.
Moj komentarz: OK, ale to przeciez Rosja atakuje, a celem Ukrainy jest obrona panstwa, a nie podboj terytorialny?
Sytuacja: Ludzie nabijaja sie z tego, ze w Rosji wystepuje kryzys paliwowy, wprowadza sie reglamentacje, a ludzie na stacjach benzynowych ze soba walcza.
Odpowiedz: Ukraincy nie maja wcale lepszego dostepu do paliw.
Moj komentarz: To fajnie, ale to przeciez Rosja spi na ropie i zyla z eksportu przetworzonych produktow naftowych?
To nawet nie brzmi jak propaganda, tylko jak niesamowicie zalosny cope xD Albo tym tumanom ten whataboutism tak permanentnie przezarl mozgi, ze uzywaja go bez jakiegokolwiek zastanowienia, czy on ma chociaz minimalny sens, albo nie wiem co.
Jak największy kleks na mapie wciąż wielu imponuje. ¯\\(ツ)/¯ Wraz z postawami antydemokratycznymi promowanymi w social mediach włącza się teraz co u niektórych jakaś potrzeba bycia gnojonym przez silnego władcę obiecującego bliżej nieokreślone ruchy budujące m o c a r s t w o w o ś ć, a których ważnym elementem jest nienawiść do mniejszości przewyższająca to co groźne w szerszym obrazie. Wraz z agresją do Zeleńskiego spotykam się jednocześnie z dziwnym poszanowaniem dla kartoflanego fuhrera. Jak byłem w Kanadzie już nieco lat temu, to nasłuchałem się od serbskich uchodźców, u których nocowałem, jakim to Putin jest dobrym przywódcą... Odlatuję z każdym zdaniem, ale temat tego wszystkiego co jest wynikiem wojny informacyjnej jest nie do objęcia umysłem w całym zakresie i zawsze mnie porusza.
Na samym końcu i tak jest głos do oddania w wyborach, a tam już partie z całą fasadą rozmytych celów programowych, ich członkowie zaprzeczający samym sobie w dwóch różnych wywiadach, za którymi kryją się w zasadzie nieobliczalni, niebezpieczni ludzie powodujący chaos jeszcze zanim mogą podejmować jakiekolwiek decyzje. Co niestety widać po większych partiach system już nie daje sobie z tym rady i wszyscy te elementy funkcjonowania przejmują, ale nie da się u innych odmówić wprost sympatii do Rosji lub pracę idealnie wpasowującą się w narracje serwowane wpierw przez internetowych guru ze wschodu. Czy robią to tylko pod głosy, a żeby potem działać mniej radykalnie? Co za różnica, gdy choćby małymi krokami, ale wciąż przesuwamy się w tamtym kierunku. Jakiś czas temu wyszły wyniki jednego z badań dotyczących skuteczności AI w przekonywaniu ludzi do określonych poglądów. Wykorzystanie technologii sprawia, że można to robić znacznie szybciej niż dotychczas, więc jeszcze taki horyzont wydarzeń czeka przed nami, a którego skutki tym ciężej teraz przewidzieć.




















