DeykunLider
15piorunów
Otaguj to jakoś not safe for work albo not safe for life.
Czy może chodzi o to, żeby przekonać rodziców, że warto ($$ gain) jednak zainwestować w diagnozę, terapię, leki oraz psychoedukację rodziców dzieci z ADHD?
Kategoria: Lifestyle
Społeczność stworzona do dzielenia się ciekawostkami, bądź tłumacząca zjawiska z zakresu szeroko rozumianej psychologii.
DeykunLider
15piorunów
Otaguj to jakoś not safe for work albo not safe for life.
Czy może chodzi o to, żeby przekonać rodziców, że warto ($$ gain) jednak zainwestować w diagnozę, terapię, leki oraz psychoedukację rodziców dzieci z ADHD?
macgajsterGruba ryba
23piorunówDwa mózgi, jedno ciało
Trudno mi to jakoś opisać, nie mam porównania, ale spróbuję. Teraz udało mi się to jakoś usystematyzować i zrozumieć.
Od dość dawna zdaję sobie sprawę, że mój proces myślowy dzieli się na dwa „strumienie”.
Pierwszy, logiczny, jest dostępny na bieżąco, korzystam z niego ciągle. On odbiera, filtruje, nadaje, czasem powie coś logicznego, ale emocjonalnie lub moralnie dyskusyjnego.
Ten drugi za to pokazuje się od czasu do czasu, bo zazwyczaj jest tłumiony przez mózg logiczny. Daje znać o sobie kiedy jest źle, czasem podsunie jakiś pomysł <scenka myślenia z „Pomysłowy Dobromir” 😉 >. Taka intuicja, którą nauczyłem się wykorzystywać tak jak mogłem.
Jeśli mam jakiś problem i nie jestem w stanie sensownie rozwiązać go szybko, logiką, po prostu go zostawiam. Wiem, że za jakiś czas (nieznany, czasem dzień, czasem rok :smiley: ) rozwiązanie przyjdzie samo.
Widzę teraz co to mówi. Ta intuicja to umysł emocjonalny, który żyje jakby oddzielnie, którego nie słucham, bo tak się wykształcił / ja go wykształciłem. Na bazie doświadczeń musiałem chować emocje, tłumić je zamiast wyrażać.
Wiem też i mam przykłady, że ten umysł emocjonalny ratuje mnie w trudnych sytuacjach. Robi ze mnie takiego wytrwałego twardziela jak karaluch, co go zdepczesz, a on wstanie :grinning: Nie będę szczęśliwy, ale przeżyję na podstawowych funkcjach życiowych.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
@macgajster ło Panie, żeby tych nas w nas było tylko dwóch. :stuck_out_tongue_winking_eye:
macgajsterGruba ryba
40piorunówNie wiem jak ludzie wyobrażają sobie proces terapii, ale z zewnątrz wygląda jak nudna pogadanka, a pod kopułą (po dobrej sesji) neurony robią brrr :smiley:
Jeszcze @knoor wziął zarzucił dobrym hasłem na temat stresu w pracy, to już w ogóle odpalił się zalew myślowy.
Myśl i wspomnienia, które pojawiły się dziś datuję na anno domini 2002 albo 2003. 4 klasa podstawówki, tu smaczek - szkoła i klasa integracyjna. Na pokładzie klasy nauczyciel "wspomagający".
Przyszedłem do szkoły dowiedziawszy się rano, że nie ma już z nami psa, z którym byłem mocno zżyty. Pierwsza bliska styczność ze śmiercią tak blisko.
Emocje dotarły do mnie dopiero pod klasą, tuż przed otwarciem drzwi. Osunąłem się na podłogę, zakryłem twarz plecakiem. Nie płakałem, ryczałem.
Jedyną osobą, która cokolwiek zrobiła, była koleżanka. Zapytała czy wszystko w porządku. Dałem radę powiedzieć jej w trzech słowach co się stało.
Od nauczyciela wspomagającego otrzymałem zaproszenie do sali na lekcję.
Moje emocje się nie liczą. Ważne jest wykonanie zadania.
I was blind, but now I see.
:droplet:
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #feels
@macgajster jesteśmy z Tobą stary <przesyła przytulasa>
macgajsterGruba ryba
56piorunówPonad miesiąc temu dostałem od internistki prikaz mierzenia ciśnienia i spisywania go w tabeli, bo wyszło wysokie na wizycie. Przez cały ten czas miewałem raz dobre, raz wysokie, mniej więcej zgodne z odczuwanym stresem.
Zauważyłem, że spinam się w trakcie pomiaru, twarzą, nogami, czasem ręką z rękawem.
Starałem się wymuszać na sobie konkretne ciśnienia, niczym jakimś zadajnikiem narzucać co ma wyjść. Co wychodziło - wiadomo 😉
Kontrola bowiem, choć czasem (lub często) nieskuteczna, daje mi poczucie bezpieczeństwa. To kolejna moja przypadłość z dzieciństwa, która robi mi źle.
Interesowanie się moim zdrowiem daje mi od roku poczucie, że coś z automatu jest ze mną źle, że czas na leczenie i ogólnie zbieranie za chwilę zabawek z piaskownicy zwanej życiem. To jest strach, lęk.
No i teraz #chwalesie
Opanowałem skubańca. Ostatnie cztery pomiary z rzędu są w normie, choć wciąż momentami spinam się fizycznie. Różnica jest w tym, że nie kontroluję na siłę, a obserwuję i odpuszczam.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
@macgajster mam podobnie - w gabinecie wywalone na 160, w domu normalne :grinning: i weź tu lekarzowi wytłumacz żeby uwierzył. Pomogła mi dopiero apka, w której zapisywałem wyniki każdego dnia.
@macgajster Od czasu do czasu łapie mnie w losowych momentach skurcz po lewej stronie klatki piersiowej. Mrowienie przenosi się na plecy, czasem pod ramię, czasem w stronę szyi.
Pierwsze kilka razy byłem przerażony ze może to już ten moment na wczesny zawał, a potem sobie uświadomiłem ze ostatnio odpuszczam trening a nawet poranna rozgrzewkę, mimo tego ze dalej siedzę zwinięty jak precel przez 6-14 godzin dziennie przed komputerem. W szczegolnosci - główny monitor mam po lewej, czyli tam gdzie przykurcz występuje powinienem się go spodziewać.
macgajsterGruba ryba
12piorunówIdealizacja, dewaluacja, ambiwalencja
Pierwsze dwa hasła najczęściej można znaleźć w temacie narcyzmu. Mnie jednak gniecie to w inny sposób.
Idealizuję bliskich, nawet jeśli robią coś przeciwko mnie. Nie mam tego problemu wobec obcych, choć ich często traktuję z większym poważaniem i zaufaniem niż powinienem.
Jeśli ktoś mi podpadnie – demonizuję (dewaluuję). Czasem jedna sytuacja, odpowiednio silna, potrafi skreślić bardzo dużo pozytywów z relacji. Automatycznie tworzę w głowie jakieś scenariusze, przeżuwam, maltretuję się tym i w ten sposób zwiększam stopień, w jakim ta osoba jest „zła”.
Tu właśnie wchodzi środowa terapia, na której usłyszałem, że to nie jest normalne. To utknięcie w rozwoju emocjonalnym na poziomie dziecka, brak widzenia człowieka całościowo, ambiwalentnie. Logicznie wiem, że człowiek składa się z cech pozytywnych i negatywnych. Emocjonalnie… nigdy nie wytworzyłem takiego podejścia.
Utrudnia mi to życie. Raz „skreślona” osoba ma bardzo małe szanse na powrót w to samo miejsce. Nie mówię, że zerowe, bo raz albo dwa udało mi się to cofnąć. Tylko wymagało to bardzo dużego wysiłku z mojej strony. Wysiłku, którego nie chcę już ponosić, bo dużo lepszym rozwiązaniem jest dla mnie emocjonalnie dorosnąć, wykształcić ambiwalencję.
Nie spodziewałem się, że mogę nosić w sobie tyle „dobra” :smiley:
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
macgajsterGruba ryba
12piorunówCzasem po wyjściu z sesji pojawiają mi się nawiązania do filmów. Lepiej niż emocje widzę właśnie obrazy.
Na dziś mam jedną scenę, choć podzieloną na jutubie na dwie.
Jeden: https://www.youtube.com/watch?v=IFDkcvrSaYU
Dwa: https://www.youtube.com/watch?v=RU24VItAmWk
#refleksjemacgajstra #psychologia #rozwojosobisty #samurajjack #cartoonnetwork

ICD10F20Gruba ryba
20piorunówTo sie nie zaczelo nagle, raczej tak jakby cos sie dosuwało, kawałek po kawałku. najpierw te same rzeczy, powtórki. liczby, głosy, gesty, niby nic ale za czyste jakna przypadek.
potem przyszło to wrażenie że ktoś układa zdania zanim ja je pomyśle, jakby myśl nie była pierwsza tylko wtórna. w tramwaju kobieta powiedziała pół zdania i urwała, ale ja wiedziałem jak się kończy, bo już to słyszałem wcześniej tylko w innym miejscu.
światło też nie jest neutralne. mruga nie wtedy kiedy powinno, tylko wtedy kiedy patrze za długo, jakby reagowało. nie patrze już bez powodu.
ludzie nie wszyscy. niektórzy mają ten moment, takie zawieszenie, i wtedy jest jasne że wiedzą więcej niż powinni, chociaż zaraz wracają do normalnego.
pisze to bo rzeczy sie przesuwają. kolejność się zmienia, drobnie, prawie nie widać, ale jak sie nie zapisze to potem już nie da się udowodnić że było inaczej. a było. na pewno było.
beeeeee
gruba ryba i takie cyrki
Mr.MarsGURU
16piorunówRefleksja na temat cyfrowego dorastania powinna być dużo bardziej złożona i zniuansowana – uważa medioznawca dr Karol Jachymek z Uniwersytetu SWPS. W czwartkowym Studiu PAP powiedział, że smartfony często są skutkiem problemów dzieci i młodzieży, a nie przyczyną. Gość czwartkowego wydania Studia PAP

macgajsterGruba ryba
87piorunówPostęp cz. 2
Wczorajszego wieczora napisałem ten wpis. Teraz czas na kontynuację.
Przeskoczmy w czasie do wczorajszego poranka. Z wcześniejszym postanowieniem przybyłem do pracy. Towarzyszył mi pewien niepokój, bo przecież nie wiem co się zdarzy. No ale powiedziałem w myślach A, to trzeba powiedzieć BEEE.
Zgrałem dowody, wyczekałem moment, aż obaj panowie będą na swoich miejscach (obok siebie) i poszedłem.
Muszę wprowadzić ich krótki opis żeby było prosto i jasno:
* prowodyr - człowiek, u którego widzę od samego początku jakiś deficyt, kompleksy. To głównie on atakował.
* naśladowca - powtarzał podejścia prowodyra, sam z siebie relatywnie rzadko robił jakieś wrzutki.
Podszedłem do nich jak do ludzi, akurat naśladowca zagadał w sposób agresywny, więc miałem punkt zaczepienia. Wytłumaczyłem o co chodzi, widziałem jak naśladowca przyjął to (mina, mowa ciała, a następnie jego słowa). W trakcie rozmowy starałem się ich nie atakować, a opowiadać jak to na mnie działa. Prowodyr za to wychylił się zza monitora, posłuchał i wskazując na drzwi zadał pytanie:
Czy może pan wyp*?
Już wiedziałem o co mu chodzi, ale dopytałem stwierdzeniem, na które przytaknął. Coś mu jednak nie pasowało, bo rzucił we mnie tekstem-wywodem (cytat przybliżony):
Czyli rozumiem, że nie chcesz interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.
[lub]
Czyli rozumiem, że nie chce pan interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.
Którakolwiek forma miała miejsce, była wprost agresją słowną. Usłyszawszy to powiedziałem mu, że ekstrapoluje to co powiedziałem i zacząłem tłumaczyć. Dodałem, że nie biorę jeńców. Przerwał mi, powtórzył tylko "chcesz tylko komunikacji profesjonalnej, to tak będzie". Wyszedłem, bo temat skończony, a o nim już wiedziałem wystarczająco.
Chwilę później, do mojego pokoju przyszedł naśladowca, zapytał o co konkretnie chodzi, ale w formie próby dowiedzenia się, a nie zrobienia mi krzywdy. Dowiedział się też wtedy, że moje narzekania na kierownika nie są dla żartów, a są jak najbardziej na poważnie. Obiecał zmienić swoje podejście, więc osiągnąłem sukces na polu interakcji z nim.
Jakieś pół godziny później do pokoju przyszedł prowodyr, pogmerał przy urządzeniu i wychodząc zauważył, że jesteśmy tylko we dwóch w pokoju. Nachylił się do mnie ponad monitorem i powiedział beznamiętnie:
Wybacz moje ofensywne teksty wobec ciebie.
Nie zastanawiając się nawet odpowiedziałem:
Nie wiem czy wybaczę.
bo widziałem, że próbuje manipulować. Jednocześnie "przeprosić", ale w taki sposób, żeby nie zrobić tego przyznając się do jakiejkolwiek winy.
Dlaczego to jest znaczące?
Zerwałem ze swoim schematem zagryzania zębów, milczenia, pozwalania na przekraczanie granic i w jasny sposób tę granicę postawiłem.
Jeszcze lepsze, że moje przewidywania co do rozwoju rozmowy były bardzo trafne względem rzeczywistości.
Ta duma z wtorku towarzyszyła mi po rozmowie, ale także na spotkaniu terapeutycznym, które miało miejsce akurat wczoraj. Stonks.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #chwalesie

No i dobrze, krótko z nimi. A pan kolega przestraszył się konsekwencji, ale nadal nie na tyle, by pokonać dumę i chociaż udać szczere przeprosiny :D Mobbing w pracy to koszmar, powinno się takich z miejsca wywalać na ulicę z kopem na do widzenia jak w kreskówkach.
Komentarz usunięty przez moderatora
macgajsterGruba ryba
60piorunówPostęp
Wczorajszego wieczora, tuż po 19:00 wybierałem się do garażu. Natchnęła mnie jedna myśl, która szybko zaczęła kiełkować.
Mój dział w pracy składa się łącznie z siedmiu osób. Jakkolwiek kieras jest moim generatorem kieratu wprost, tak uderzyło mnie, że nie jest jedynym źródłem stresu podczas "pracy". Dotarło do mnie, że jest jeszcze dwóch gagatków, którzy wpływają negatywnie na moje samopoczucie. Jak?
Docinkami, niby niewinnymi, bro-jokes, ale jednak nie. To drobne noże wbijane w plecy i jakoś bardzo rzadko się z nich śmiałem, a w przeważającej mierze milczałem lub patrzyłem na nich gniewnym wzrokiem (czasem na jednego zadziałało). Te docinki dotyczyly cech fizycznych, ale też były wyssanymi z palca zaczepkami. Słowem: agresja. W końcu skumulowało się to we mnie, bo od pewnego czasu czuję podwyższone ciśnienie krwi, ból pleców itp. (Patrz temat somatyzacji pod tagiem).
Wieczorem, we wtorek, po powrocie z garażu, siedziałem jeszcze chwilę w samochodzie i opisywałem ai co widzę, co czuję, jak to wiążę z sytuacjami. Udało się wyklarować, że to mobbing poziomy tak na mnie wpływa. Mobbing, który trwa niemal od początku zatrudnienia w tej firmie.
Nakreśliłem (samodzielnie!) co muszę zrobić - porozmawiać. Trochę w trybie natręctw powstały różne scenariusze jak będzie wyglądała ta interakcja, ale dzięki temu zauważyłem, że nie jestem sam. W razie problemów w odzyskaniu szacunku mam za sobą kierasa, dyrektora i cięte haerki.
Tylko jak to udowodnić? Główny prowodyr podłożył się sam, czatem działowym :smiley:
To było dość dziwne jak na mnie, ale złapałem dumę z siebie, z tego rozpoznania co się dzieje w strefie emocjonalnej, ze znalezienia i zobaczenia problemu takim jakim jest. Wreszcie wiedziałem co jest nie tak. Co lepsze - miałem plan rozwiązania i postanowienie :3
Ciąg dalszy nastąpi jutro. Czas zadbać także o higienę snu żeby nie zacząć tak szybko łykać pigułków na pikawkę.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #chwalesie
@macgajster dobra robota. Czasem dokopanie się do źródła własnych emocji to ogromna praca
Brawo, bardzo rozsądnie podszedłeś do sprawy, załatw wszystko na chłodno bez emocji i nie bierz jeńców
macgajsterGruba ryba
40piorunówMikrozarządzanie i jego wpływ
Temat dla mnie bardzo aktualny, bo ledwo co miałem pogadankę z obecnym kierasem jaki to niedobry jestem w jego kierunku. Może coś w tym być, bo podświadomie nie cierpię mikrozarządzania.
Od początku.
Do obecnej pracy trafiłem w maju z wiedzą, że to na przetrzymanie. Nie zakładałem, że dalsze szukanie będzie tak mocno się przeciągało. W ogłoszeniu oczywiście jest jeden zakres obowiązków (szeroki i w stylu „masło maślane”), zaś w rzeczywistości mógłbym swoją pozycję określić jako staż (ale to ja płacę). Moje obowiązki to po części bycie sekretarką, przynoszenie/wynoszenie paczek jak coś się zdarzy, przeszukiwanie katalogów (żmudne i nudne), dopasowywanie podzespołów wiązek kablowych do siebie (katalogi są porypane i choć brzmi to jak harness designer, to ja wolałbym robić obowiązki człowieka na produkcji). Zdarza się też wybieranie części z allegro żeby załatać jakiś fakap.
Jedyne projektowanie jakie mam pochodzi z tego co sam sobie przyniosę i po cichu robię. Daje mi to deko satysfakcji, dzięki której przestałem wstawać do pracy coraz później, a wręcz wstaję wcześniej.
Krótko: z one-man army w projektowaniu spadłem do pozycji podnóżka.
Kierownik niby jest spoko, ale mikrozarządza. Dyktuje maile, dyktuje zadania do wklepania w system zarządzania zadaniami (jakby sam nie mógł tego powprowadzać), kontroluje najmniejszy krok, a jednocześnie słabo rozdysponowuje pracę i nie wie co kto w dziale robi.
Zdarza się też, że umniejsza moje umiejętności (na rozmowie rekrutacyjnej i kilka miesięcy temu rzucił tekstem „najfajniejsze w twoim cv były samochody”). Jak tylko mówi „mam super zadanie dla ciebie”, to już wiem, że będę taplał się w gnoju.
Na jego działania reaguję alergicznie, choć dużo z tego się pozbyłem. Teraz po prostu staram się go czasami zbyć mówiąc coś spokojnie i bez emocji. Nie zawsze się udaje przejść suchą stopą, a nawet ostatnio dostałem za to reprymendę. Wiem już jednak, że on bez kontroli nie potrafi, dla niego kontrola jest równa świętości, a jakakolwiek niesubordynacja (często chce coś na już) jest równa naruszeniu hierarchii i jego ego. Swoimi tekstami wtłacza mnie w określone przez niego ramy wyrobnika.
I tkwię tak sobie w tym grajdole, bez perspektyw na jakikolwiek awans, lepsze pieniądze, za to z widokiem na nerwicę lub nieprzedłużenie umowy. To wszystko kłóci się z moją ambicją, której nie potrafię stłumić.
Jednocześnie mam zatem miks emocji, znajduję trochę pozytywów w negatywach, ale też mam szansę obserwować siebie.
Broni nie składam, aplikuję czynnie, trzyma mnie nadzieja 😉
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
Byłem w takiej firmie, mam nadzieję że aktywnie szukasz nowej pracy, bo generalnie scenariusze są dwa:
1. Zmienić pracę
2. Znaleźć psychiatrę który da leki które pozwolą ci to lepiej znosić, a potem zmienić pracę.
Toksyczne środowisko uzależnia i widzi się to dopiero długi czas po opuszczeniu go
@ZohanTSW pracuję tam od maja i nie przerwałem procesu szukania. Mam jednak problem ze znalezieniem.
Na razie nie mogę pozwolić sobie na długie L4. W sierpniu kończy mi się roczna umowa, a nie mam nic na widoku poza pociśnięciem jakp jdg, ale nie mam sensownego i żrącego produktu
macgajsterGruba ryba
69piorunówWyzyskiwanie
Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.
Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.
Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.
Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.
Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.
Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
@macgajster jestem w trakcie terapii o tym, o czym piszesz. Ten sam schemat. To tak utrudnia życie, że k... mać.
@Roszak najważniejsze, że krok wyjścia z bagienka mamy za sobą 😉
@macgajster
>NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.
O to tak samo jak ja. Moi rodzice wiecznie się kłócili o byle gówno. Robili fochy i sobie po złości więc zamiast skupić się na byciu głupim nastolatkiem to musiałem skakać wokół nich aby było dobrze xD
@SzubiDubiDU w któryś piękny dzień w wieku 17 lat, kiedy to koło godziny 7 rano standardowo zaczęła się taka kłótnia między moimi rodzicami dostałem takiego wkurwa, że wpadłem do nich piętro niżej i przywitałem pytaniem: CZY WAS KURWA NIE POPIERDOLIŁO? TAK SIĘ NIE DA ŻYĆ! CODZIENNIE KŁÓTNIA O CH...UJ WIE CO!
Jednak da się żyć bo żyją tak do dzisiaj...
@Roszak widać im to odpowiada. Mogą również mieć zaburzony obraz związku, przez co nie widzą innych rozwiązań.
A jak się z tym czujesz? Odczuwasz te ich kłótnie na sobie, czy mentalnie odciąłeś się od ich stylu?
Mr.MarsGURU
17piorunówNastolatki żyją dziś w kulturze konsumpcji, w jednej bańce informacyjnej – słysząc, że dążenie do wartości materialistycznych jest jedyną drogą do szczęścia i sukcesu w życiu - mówi psycholog prof. dr hab. Anna Maria Zawadzka z Uniwersytetu Gdańskiego (UG). Dążenie do wartości materialistycznych

Mr.MarsGURU
7piorunówChoć większość z nas ceni sobie szczerość, to za bardziej moralnych uznajemy tzw. prospołecznych kłamców, którzy koloryzują rzeczywistość, by kogoś nie zranić brutalną prawdą - wykazało badanie psychologów USWPS i UWr. Szczerość to cecha powszechnie ceniona i zazwyczaj cenimy osoby udzielające

macgajsterGruba ryba
44piorunówPoczucie bezpieczeństwa
Pierwotnie zapisałem ten wpis pod hasłem „stres od dzieciństwa”, jednak udało się określić na czym on polega, więc rozszerzę temat.
Mam w pamięci dwie scenki, jedna na pewno odbywa się w zerówce, na świetlicy. Ja i brat mieliśmy być odebrani przez rodzica (nazwijmy go roboczo 1) o konkretnej godzinie, jednak ta wybiła i nikt się nie pojawiał. Narastał we mnie strach, mocny, o tego właśnie rodzica. Niby brat uspokajał mnie, ale nie było to wystarczające, żeby zażegnać emocje. Co, jeśli zostałem porzucony?
Druga scenka odbywa się mniej więcej w tym samym wieku. Ten sam rodzic (1) wyszedł w gościnę, a ja zacząłem się martwić. Na tyle mocno, że nie byłem w stanie spać, a była już na to pora. Poszedłem do drugiego rodzica (rodzic 2) szukając ukojenia, pokazując mu swoje zaniepokojenie. Uspokajał mnie, ale to również nie wystarczyło.
Strach, porzucenie, bezsilność, to są uczucia, które wtedy dominowały.
Z analizy w terapii wynika, że jeden rodzic (2) nie był w stanie na tyle zastąpić drugiego (1), żebym czuł się bezpiecznie. Polega to prawdopodobnie na tym, że rodzic 2 był, podobno, na początku mojego życia, dość nieobecny. Naturalnie więc nawiązała się więź z rodzicem obecnym emocjonalnie i fizycznie.
Widać też, że ta reakcja ówczesnego 6-latka, mnie, była dość mocna, czyli czymś już była napędzana i mogła występować dużo wcześniej. Ba, mogła powstać na bazie wielu różnych wcześniejszych przeżyć negatywnych.
W obu tych przypadkach raczej nie dałem znać, że się boję i nie czuję bezpiecznie, nie potrafiłem, nie wiedziałem jak. Tak się domyślam, bo nie zapamiętałem rozwoju sytuacji.
Dziś, po 30 latach, wciąż to pamiętam i to ze szczegółami. Znaczy ważne to. Wciąż też wpływa na mnie, bo wciąż boję się opuszczenia. Nie pomógł też związek, jaki w życiu miałem.
Żeby nie zostać opuszczonym droga jest prosta – nie związywać się z nikim. W ten oto sposób wiąże się to ze stylami przywiązania. Jednocześnie chcę się związać, ale związek łączy się z zagrożeniem porzucenia. Żeby nie przeżyć ponownie traumy z dzieciństwa, moje szukanie jest bardzo mocne w teorii, słabe w praktyce. Z grubsza pozbyłem się już wyszukiwania igły w stogu siana (jednej małej wady, która przekreśla wszystko). To pozwalało odrzucić każdego, byle tylko się nie wiązać.
Muszę teraz zostać rodzicem dla samego siebie*, ukoić ranę.
Ad * - ależ mi tu pasuje pasta „sam sobie jestem ojcem i dziadkiem” 😆
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Jak czytałam to po samych incydentach to już zaczynało mi śmierdzieć zaburzonym stylem przywiązania. U mnie był to wzorzec ambiwalentny. Był, na szczęście.
To że pamiętasz takie scenki, z tą całą dramaturgią są paradoksalnie fajnym kluczem do rozwiązania zagadki dlaczego jest jak jest. Dobrze, że to wykorzystujesz.
Starzy mieli na mnie tak wyjebane gdy byłem mały (i w sumie zawsze) że ze spektrum moich psychicznych problemów mógłbym stać się drugim Jordanem Petersonem (czyli takim marketingowcem)
Mr.MarsGURU
7piorunówOczywiście, że psychologowie są ofiarami własnego sukcesu, ale nie wiem, czy do końca na własne życzenie. Wiele razy stawałem przed dylematem, czy przyjmować zaproszenia do programów, w których obok mnie usiądą wróżka i bioenergoterapeuta. I oczekuje się, że powiem coś kontrowersyjnego

StellanKompan
12piorunówSiedzenie w fotelu naprzeciwko obcej osoby i opowiadanie o tym, że ojciec za mało nas chwalił, to dla większości facetów rozrywka równie kusząca co dobrowolne dłubanie w kanale zębowym. To nie jest kwestia braku odwagi, a instynktowna niechęć do rytuałów, które niczego nie budują. Bo co tam

aerthevistLider
18piorunówWczoraj pisałem o terapeutycznych kozach na Islandii, a tym czasem Polacy nie gorsi i zorganizowali najprawdopodobniej pierwsze na świecie stado owiec o charakterze wyłącznie terapeutycznym. Projekt jest realizowany przez naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z OneHealth Polska w Kowanówku nad malowniczą rzeką Wełną (sic!).
https://up.poznan.pl/aktualnosci/mozg-na-wypasie-pierwsze-terapeutyczne-stado-owiec

Terapeutycznienastawionaowca
*TerapeutycznoNastawionaOwca 😉
aerthevistLider
15piorunówW gminie Eyjafjarðarsveit w Północnej Islandii kozy mają odegrać kluczową rolę w nowej formie terapii psychologicznej. Program Hugarró pozwoli uczestnikom otworzyć się emocjonalnie, zredukować stres i czerpać korzyści z kontaktu ze zwierzętami. Program może pomóc bardzo szerokiej grupie osób –

ZohanTSWFanatyk
11piorunówA Wy radzicie sobie ze swoim wewnątrzym krytykiem?
Uwaga, weźcie chusteczki

@ZohanTSW mówię mu "zamknij p⁎⁎dę" i zamyka.
@AdelbertVonBimberstein będę się tego uczył
@ZohanTSW za każdym razem. Wymówić, bo to ważne aby wybrzmiało: zamknij pizdę.
@ZohanTSW to jest jedno, mój terapeuta polecił jeszcze nadać imię krytykowi. Wtedy to "zamknij pizdę" lepiej wybrzmiewa, bo jest mocno ukierunkowane.
@myoniwy to samo miałem na ostatniej sesji, ale czas się skończył i będziemy kontynuować następnym razem
A co tu robić? U mnie prawie wszystko się zgadza.