
Wpis użytkownika Bigos w Gry
BigosAutorytet
3piorunówWczoraj trzeci ziomek w końcu dał radę pograć to udało się skończyć plainsy #bigosgrawvalheim. Wracając z black metalem do bazy znaleźliśmy nie duże plainsy które okazały się być tymi których szukaliśmy bo był na nich vegvisir od piątek bossa, a sam jogurt okazał się być kawałek od modery. Także wiele się nie zastanawiając postawiliśmy żagiel i sru. Na miejscu wyskoczyły dwie niedogodności. Pierwsza do przełknięcia to dosyć duża wioska zielonych zjebów i źródło taru. Jakoś tak się złożyło, że zauważyli siebie nawzajem no i jakoś się nie polubili. Na początku więc czekaliśmy aż się powybijają między sobą. Okazuje się jednak, że jak na obrońców taru rzuci się stado śmiejących się zielonych goblinów to nie są już tacy wygadani i szybko przestali istnieć. Po rozdupceniu wioski wyszła na jaw druga niedogodność. Ołtarz bossa był na tyle nisko na poziomem morza osadzony, że klasyczne wkopanie się pod niego w celu postawienia portalu nie wchodziło w grę. Trzeba było go postawić gdzieś dalej z nadzieją, że nie zostanie rozłożony na części pierwsze w trakcie walki i w razie zgonu damy radę powrócić na pole bitwy. Na szczęście udało się go odciągnąć w zupełnie przeciwnym kierunku a sama walka zakończyła się dosyć szybko. Potionki na ogień zrobiły robotę. Na zakończenie dnia udało się liznąć trochę mistlandsów i nawet założyć małą plantację grzybów. Ech mistlandsy, pamiętam je jak jeszcze był to gęsty las z pajęczynami ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chwilę połaziłem i przypomniałem sobie, że największe przerażenie na tym rejonie budzi dźwięk mobków których jeszcze nie widzisz. Słyszysz nie chciany odgłos i rozglądasz się z której dokładnie strony i w jakiej formie przyjdzie śmierć.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!