
Wpis użytkownika Deykun w Sci-Fi
DeykunLider
2piorunówSOON.
The Mars trilogy is a series of science fiction novels by Kim Stanley Robinson that chronicles the settlement and terraforming of the planet Mars through the personal and detailed viewpoints of a wide variety of characters spanning 187 years, from 2026 to 2212.
https://en.wikipedia.org/wiki/Mars_trilogy
Komentarze (8)
Tymczasem ludzkość, która chciałaby zmienić skład atmosfery o 0,015% u siebie xD
I co zrobili z brakiem magnetycznego jądra i ogólnie magnetosfery?
@Nemrod czym innym jest praca na żywym organizmie w którym nie wszyscy chcą iść w jednym kierunku, a czym innym robienie czegoś z jałowym terenem, który nikogo nie obchodzi.
Łatwiej wybudować nieraz nowy blok mieszkalny, niż wyburzyć w środku jedną ścianę. Bo albo to nośna, albo sąsiedzi się nie zgodzą, albo spółdzielnia, albo coś. Praca na żywym organizmie który nie chce ze sobą współpracować - jest trudna. Stąd trudno jest nam tylko przez to jacy sami jesteśmy jako ludzie.
Dodatkowo to co mielibyśmy robić na Marsie jest dokładnie odwrotną rzeczą. Mamy napędzić produkcję gazów cieplarnianych, a to się później kaskadowo ze sobą spina. To dużo prostszy proces. Samo stworzenie warunków do jakiegoś życia byłoby proste. Stworzenia warunków dla człowieka, żeby żył bez skafandra - trudne głównie przez ogromną skalę czasową. Niemniej dopóki ludzie tam nie żyją - tym prościej to zrobić. Taki paradoks, że jak zaczniemy kolonizować bez terraformacji i tworzyć tam jakieś zamknięte habitaty, małe kolonie w zamkniętych lokacjach, to uniemożliwimy sobie większość możliwości zmian globalnych na Marsie. Bo większość szybkich scenariuszy opiera się na prowokowaniu katastrof, czy masowego użycia atomu. Przejściowo planeta mogłaby być piekłem xd
@npnptcn No to teraz zasiedlić to bakteriami i czym tam jeszcze, za jakieś 2-3 mld lat może będzie jakaś atmosfera (jeśli jej w tym czasie nie wywieje wiatr słoneczny). xD
A skoro to takie proste, to może zacznijmy od zmniejszenia stężenia CO2 w atmosferze do stanu sprzed rewolucji przemysłowej, to tylko 0,015%!
Z perspektywy zamieszkania Marsa w jakiejś normalnej przyszłości fakt, że teraz tam mogą przeżyć jakieś określone typy bakterii niczego nie zmienia. Nas interesuje przeżycie ludzi i ewentualnie zwierząt (z czym już teraz byłby gigantyczny problem). A tu problemem jest ciążenie i właśnie promieniowanie (no i brak atmosfery, gleby, słabe światło słoneczne, całkowite uzależnienie od dostaw wszystkiego z Ziemi itd.)
@Nemrod no mówię ci, że nie uniemożliwia 😉 Gdyby napędzić powstanie atmosfery, to już ona sama zatrzymuje sporą część.
Utrudnia życie takim złożonym organizmom jak człowiek. To co potrzebne do terraformacji poradzi sobie doskonale. Czyli roślinność, bakterie i pewnie proste formy które tam zaniesiemy, a mają szybkie procesy dostosowawcze przez szybką wymianę pokoleń, typu jakieś mrówki etc.
Zieloną i żywą planetę można mieć bez magnetosfery. Ale jak napisałem, ją też można wytworzyć. Ogólnie torus magnetyczny trudno byłoby jedynie "uruchomić", bo utrzymać mogłaby go już zwykła elektrownia atomowa. No tylko na strzał, żeby wytworzyć łuk, trzeba przygwoździć tyle energii, że chyba technicznie mielibyśmy problem, bo to roczne światowe zużycie do uwolnienia w dzień czy dwa. Niemniej nie jest niemożliwe. A podtrzymywanie go - to już pikuś.
@npnptcn Promieniowanie uniemożliwia powstanie życia, czy podtrzymanie go, przynajmniej takiego, jakie nas interesuje. Więc zostaje życie pod osłonami, w miejscu, w którym jest zmniejszona grawitacja (nie wiemy czy jest możliwe utrzymanie ciąży w takich warunkach), nie ma dostępu do atmosfery ani szans na jej wytworzenie, jest mało światła słonecznego i nie ma gleby. To już Antarktyda przy tym wygląda jak rewelacyjne miejsce do życia (a jednak niemal nikt tam nie mieszka).
A skoro niewielka zmiana składu naszej atmosfery to dla nas rzecz niemożliwa, to o tworzeniu atmosfery od zera szkoda nawet strzępić ryja.
@Nemrod @Budo Do samej terraformacji i utrzymania atmosfery nie potrzeba pola magnetycznego. Promieniowanie jest szkodliwe, ale nie uniemożliwiające powstanie życia czy podtrzymanie go. To prędzej dla nas byłby problem. A wywiewanie gazów trwa miliardy lat, a to co chcielibyśmy zrobić byłoby szaloną nadprodukcją.
Więc albo byśmy żyli głównie w zamkniętych lokacjach, albo robili sztuczne, typu jakiś torus magnetyczny. Niemniej samej terraformacji i rozwojowi życia by to jakoś wielce nie przeszkodziło. Zwłaszcza prostego.
@Budo E, pierdoły. Po co komu ochrona przed promieniowaniem i atmosfera? xD
