Wpis użytkownika alaMAkota w Hydepark
alaMAkotaGURU
16piorunówNa naziemnej stacji bazowej Starlink w Polsce, która zapewnia łączność Europie Wschodniej, w tym Ukrainie, wybuchł pożar — RMF24
Do pożaru doszło późnym wieczorem w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Ogień uszkodził elementy zasilania stacji, w tym generator. Nikt nie został ranny.
Jedna z głównych wersji śledczych zakłada celowe podpalenie rozdzielni elektrycznej. Incydent zwraca szczególną uwagę w związku z wcześniejszą aktywnością rosyjskich służb w Polsce.
O sprawie powiadomiono ABW oraz Centralne Biuro Śledcze Policji.
Komentarze (6)
Podpalacze ominęli P O T Ę Ż N E zabezpieczenia antywłamaniowe, wykonane z blachy falistej XD
Panie Piżmo, kto to panu tak spierdolił?
https://x.com/FilipWalkowiak/status/2103016782290113008
Filip Walkowiak (@FilipWalkowiak) on XKrytycznej infrastruktury łączności wśród polskiego pierdolnika urbanistycznego to jeszcze nie grali. POLSKO, NIE ZMIENIAJ SIĘ!TwitterJeszcze uzupełnienie od Michała Fiszera
Satelita jest tylko węzłem łączności. Między odbiorcą, a globalną siecią, która z natury swojej jest naziemna. Składa się z plątaniny światłowodów, około 12 000 dużych, komercyjnych centrów danych rozproszonych w ponad 170 krajach i około 80-100 milionów serwerów sieciowych, a także wielu innych elementów. Sieć małych satelitów Starlink, czyli około 11 130 satelitów tej sieci, z czego ponad 11 080 jest w pełni aktywnych operacyjnie (stanowiąc ponad 60 % wszystkich satelitów na orbicie!) to tylko przekaźniki. Przekaźniki między odbiorcą z odpowiednim terminalem, cywilnym czy wojskowym, a globalną siecią. Dlatego łączność z terminalem Starlinka to jedno, ale na drugim końcu, na ziemi, musi być "wejście" do globalnego internetu naziemnego. To wejście nazywa się "gateway".
Naziemnych stacji "gateway" łączących dwukierunkowo satelity Starlink z globalnym internetem, jest ok. 150-200 na świecie, najwięcej w USA. W Europie jest ich ok. 20-30, przy czym Spaxe X zbudował je w różnych lokalizacjach, Polska: Wola Krobowska (koło Grójca), Litwa: Kowno, Niemcy: Usingen oraz Aerzen (Frankfurt służy jako główny węzek sieciowy/PoP), Francja: Villenave d'Ornon, Irlandia: Ballinspittle oraz Elfordstown, Wielka Brytania: wyjątkowo gęsta sieć, w tym Goonhilly, Chalfont Grove, Isle of Man, Wherstead, Fawley, Hoo, Morn Hill oraz Woodwalton, Włochy: Mediolan, Foggia oraz Marsala (na Sycylii), Hiszpania: Villarejo de Salvanés, Ibi oraz Lepe, Portugalia: Coviha oraz Alfouvar de Cima, Norwegia: Tromsø, itd.
Niestety te dane są publicznie dostępne w necie (o lokalizacji stacji gateway). Są one drobiazgowo zestawiane przez pasjonatów technologii, ekspertów oraz ludzi w socjal-mediach. Nie da się tego powstrzymać, to setki tysięcy ludzi na całym świecie, którzy się akurat tym interesują i śledzą np. rejestry telekomunikacyjne i wnioski o licencje, mapy satelitarne w poszukiwaniu charakterystycznych obiektów, pojawiające się zdjęcia w soc-mediach, wymieniają się wzajemnie info, itd. Mnie zajęło wydłubanie wymienionych lokalizacji kilka minut, wyskakują z wyszukiwarki Google.
Fizyczna stacja naziemna Starlink (gateway) to ogrodzony i ściśle strzeżony kompleks technologiczny o powierzchni zbliżonej do małego boiska sportowego. W każdej są anteny kierunkowe do precyzyjnego śledzenia satelitów, przypominających anteny radarów wojskowych, choć oczywiście służą one do łączności radioliniowej (notabene anteny łączności wojskowych radiolinii, a szczególnie tzw. łączności troposferycznej też przypominają anteny radarów). Nie widać ich na zewnątrz, są one w dużych kulistych osłonach zabezpieczających je przed wpływem warunków atmosferycznych, osłony te wykonano z materiałów radioprzeźroczystych. Wewnątrz każdej kuli znajduje się ruchoma antena paraboliczna o średnicy około 1,5 do 2 metrów. Pracują one w pasmie częstotliwości rzędu 27–40 GHz, które służy wyłącznie do przesyłania olbrzymiej ilości danych między stacją a satelitami. Niemniej jednak 8-12 wielkich białych kul od razu i z daleka rzuca się w oczy, mimo że sam kompleks jest strzeżony.
Obok znajduje się duży kontener techniczny (lub kilka) mieszczący modemy satelitarne do modulacji/demodulacji sygnału, routery i przełączniki (Switche) klasy operatorskiej, serwery brzegowe (Edge Servers) oraz całe systemy klimatyzacji, zasilania, itp. Są tam też przemysłowe systemy UPS oraz agregaty prądotwórcze na wypadek odcięcia zasilania z sieci energetycznej.
Militarna odnoga Starlinka, znana jako Starshield, oraz specjalne pakiety dla rządu Wielkiej Brytanii czy Ukrainy wykorzystują tę samą kosmiczną i naziemną infrastrukturę (te same białe kopuły w Grójcu), ale wewnątrz stacji dochodzi do całkowitego rozdzielenia ruchu. Zaraz po odebraniu sygnału przez stację, dane trafiają do urządzeń sieciowych. Tam oprogramowanie Starlinka identyfikuje unikalny podpis cyfrowy terminala wojskowego. Ruch cywilny jest kierowany na standardowe serwery Starlinka i dalej do publicznego internetu (Google, YouTube itp.). Ruch wojskowy całkowicie omija te serwery. Trafia on na wydzielone, zabezpieczone serwery brzegowe (np. zintegrowane z bezpieczną chmurą militarną Microsoft Azure Space). Warto wiedzieć, że ta również przechodzi przez te same stacje gateway.
Oczywiście nawet wyłączenie stacji w Grójcu nie odetnie (ale pewnie spowolni) łączności wojskowej w Ukrainie, bowiem satelity będą korzystały z sąsiednich stacji (np. w Kownie). Trzeba by odciąć wszystkie jednocześnie. Dodatkowo nowsze satelity Starlink mają łączność międzysatelitarną, mając zdolność wysłanie sygnałów do satelitów, które "widzą" jakieś stacje naziemne.
@alaMAkota zrobię sobie filmik drobiem hehe i pokaże jak system nie działa.
O nie mają mnie. Czemu chcą skazać biednego Polaka 😉
I cz 2
Fizyczna stacja naziemna w Woli Krobowskiej pod Grójcem należy bezpośrednio do firmy SpaceX (operującej przez spółkę-córkę Starlink Services, LLC). Teren należy do prywatnego właściciela, a Starlink Services LLC teren dzierżawi. Oficjalnym i bezpośrednim partnerem oraz operatorem stacji z ramienia polskiego państwa jest Exatel, czyli państwowa spółka telekomunikacyjna podległa Ministerstwu Obrony Narodowej. Exatel odpowiada za to, aby systemy zasilania, kable światłowodowe oraz bezpośrednie otoczenie stacji działały bez zakłóceń. To na tej spółce spoczywa technologiczny nadzór nad bezpieczeństwem ciągłości sygnału.
Exatel odpowiada też za fizyczną ochronę obiektu, łącznie z wynajęciem agencji ochroniarskiej (nie podano jakiej), która rozwinęła tu dość solidny system monitoringu i ochrony fizycznej. To, że został on ominięty przy podpaleniu (oficjalne stwierdzenie Straży Pożarnej), świadczy o tym, że sprawcą nie był pijany "świagier Zenek" wracający z dyskoteki. To wygląda na DOŚĆ profesjonalną robotę.
Jeszcze małe uzupełnienie do Redzikowa. Otóż, jak się okazuje, operator drona został zatrzymany przez policję na miejscu zdarzenia, w trakcie latania. Nie ujawniono tego od razu, preferowano dokładne sprawdzenie gostka. Wojsko wskazało miejsce znajdowania się operatora (namierzono go własnymi systemami ochrony), ale fizycznego zatrzymania dokonała policja, bo wojsko NIE MA PRAWA do działania poza terenem wojskowym, jeśli incydent nie stwarza BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia dla ochranianego obiektu. A nie stwarzał. Służby zadziałały prawidłowo, a zatrzymany okazał się być amatorem który złamał przepisy rzekomo przez nieuwagę. Za latanie w strefie zakazanej grozi mu do roku w pierdlu. Jak wstępnie ustalono, lot wykonał beztrosko, z głupoty. Ale oczywiście SKW robi swoje...
czy to nie jest juz czas by wprowadzic kare smierci? sabotaz idealnie pod taka kare podchodzi.
@666 To nie sabotaż. To dywersja.