
Wpis użytkownika BapitanKomba w Hydepark
BapitanKombaFenomen
1piorunów1283 + 1 = 1284
Tytuł: Bóg urojony
Autor: Richard Dawkins
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: CiS
Format: papierowa
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10
Człowiek się wyprowadził, pomału organizuje sobie życie, czyta nieregularnie i przez to zapuszcza się na tagu. A książkę wybrałem z dwóch powodów. Pierwszym to ostatnia rocznica, 3 października minęło dwadzieścia lat od wydania książki i uznałem, że po prostu odświeżę sobie po, ośmiu?, latach tytuł i sprawdzę, jak treść ma do czasów współczesnych. A drugi powód? Przy moim niesamowitym szczęściu to tylko kwestia czasu, aż zadzwonią do domofonu świadkowie Jehowy i zapytają, czy boją się wojny*. Ja już będę gotowy do Armagedonu. A przynajmniej na nich.
Tytuł zapewne wszystkim znajomy. Dawkins jako zadeklarowany ateista rozkłada na czynniki pierwsze religię oraz związki między nauką a wiarą, by przekonać czytelnika (wierzącego) do swojego stanowiska lub (ateistę) do odważnego wyrażenia swego zdania. Wbrew stereotypom Dawkins nie jest żadnym agresywnym ateistą. Złośliwym - bywa, ale wobec naprawdę dobrych, a głęboko wierzących ludzi, stosuje pewną taryfę ulgową i wyraża się o nich z jednoznacznym szacunkiem, nie zgadzając się jednocześnie z ich poglądami. Co innego z kreacjonistami, których Dawkins skrupulatnie rozbraja.
Czy ta książka zawiera coś odkrywczego? Prawdę mówiąc niewiele, ale to nie był cel tej książki. Dawkins napisał esej, gdzie porządkuje i uzupełnia argumenty przeciwko religii. Takie tytuły też są ważne. Jako historyk z wykształcenia widzę, że "Bóg urojony" bardzo po łebkach przedstawia historię powstawania religii, świętych ksiąg itd. Nie winię Dawkinsa, gdyż ten specjalizuje się w zupełnie innej dziedzinie.
Czytany przeze mnie egzemplarz książki został wydany w 2022 roku, ale wydawca zaznacza, że w sumie jest to I wydanie z 2007 roku. Gdzieniegdzie są przypisy z aktualizacjami, co doceniam. Szkoda tylko, że nie pokuszono się na pełne II wydanie, gdzie zostałyby wyłapane literówki, błędy językowe (wielokrotnie pojawiające się "a mianowicie") oraz sprawdzone adresy stron www.
*Prywata: ja tu się śmieje, a jednym z pierwszych miejsc, które odkryłem na nowym osiedlu, jest... zbór zielonoświątkowców. 200 metrów w linii prostej od mieszkania. Zaczepiali mnie już świadkowie Jehowy, adwentyści dnia siódmego, jeden baptysta, a także mormoni, zarówno telefonicznie jak i osobiście. Zielonoświątkowcom jeszcze się nie udało, ale jak w Gdańsku byłem na dworcu to trafiłem na jakąś ich akcje, podczas której ich lider wziął ulotki i od razu kierował się w moją stronę. Mając głupie wrażenie, że idzie do mnie, natychmiast się odwróciłem i wyszedłem z dworca okrężną drogą. Do dziś nie wiem, co mam wypisanego na twarzy, że przyciągam takich ekscentryków. Chyba mogę przyjmować zakłady, kto przyjdzie pierwszy: jehowi czy jednak pobliscy zielonoświątkowcy.
Prywatny licznik: 38/50
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!