Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

deepth0ughtZawodowiec

Dołączył/a:

  • 3 wpisów
  • 188 komentarzy
  • 2 obserwujących
HydeparkCierpię na delayed sleep-phase syndrome. Mój organizm nie jest przystosowany do tego jak to funkcjonuje. Ja
Zawodowiec2piorunów

Dobra trochę offtop, trochę nie. Bo z tego co czytam to nic nie działa nasennego. Jesteście w stanie coś polecić mimo wszystko? Tylko nie jakiś od razu z górnej półki lek co mnie po prostu odetnie na 12h. Tylko coś co pomaga zasypiać i podtrzymać sen głęboki?

Autorytet2piorunów

@deepth0ught trazodon albo buspiron. Ale to są już leki z wyższej półki i zaburzają sen. I wymagają podreptania do psychiatry. Na co dzień, na większość ludzi działa świetnie higiena snu, ewentualnie melatonina (ale to raczej starsi ludzie wymagają takiego wsparcia). I mówiąc na większość, to mam na myśli to, że jeśli nie przynosi efektu, to albo po prostu jej nie stosowałeś, albo masz chorobę wymagającą diagnostyki (np: bezdech senny, padaczkę albo depresję).

Generalnie jeśli szukasz magicznej tabletki, to tak jak kolega @evilonep napisał albo antyhistaminiki (ale one nie działają na wiele osób), albo zetki (tutaj machający papaj). Ale jeśli faktycznie chcesz sie zająć problemem, to wymaga to niewygodnych zmian w stylu życia, które za to zaowocują najlepszymi efektami.

Fanatyk3piorunów

@deepth0ught z dolnej półki bez recepty dostępna jest jedynie doksylamina. To jedyny lek, który cokolwiek daje. Wszystko inne to zamiast na to hajs wydawać lepiej kupić sobie żelki. Smaczniejsze, a efekt praktycznie taki sam. Z górnej półki to zolpidem, ale to działa dobrze jak bierzesz to nie częściej niż raz w tygodniu. Wtedy można to brać latami, ale trudno znaleźć zasadność takiego brania w ogóle, ale tolerka nie rośnie. To jest raczej do leczenia krótkotrwałego, gdy np. jakąś konkretna sytuacja sprawia, że nie możesz zasnąć. Wtedy zarzucasz, padasz dosłownie po 30 minutach, śpisz elegancko 8h. A jak już sobie w bani ustawisz, że nie warto się tym czymś orać to max po 2 tyg odstawiasz i problem rozwiązany. Ale jeżeli to nie jakaś sytuacja itp powoduje problem z zasypianiem to raczej ten lek nie jest wskazany. No chyba, że awaryjnie właśnie jak wiesz, że następnego dnia masz coś ważnego do zrobienia od samego rana to można się tym poratować, ale nie codziennie.

ZdrowiePolskie badanie: witamina D może być kluczem do lepszej formy piłkarzy
Zawodowiec0piorunów

Suplementuje D3 10000 jednostek dziennie i choruje dużo mniej niż kiedyś. Nawet jeśli chory jestem to góra dzień/dwa leżenia i kolejny dzień/dwa na dojście do siebie. Raz na pół roku, czasem mniej. Plus jakoś tak więcej energii i chęci do życia. Polecam każdemu.

Gruba ryba1piorunów

@LondoMollari zgadzam się, no i masa ciała robi różnicę, też czytałem badania i spotkałem taki wykres

Fanatyk2piorunów

@dildo-vaggins Dlatego nie napisałem "absolutnie nie wolno", a jedynie że bym nie polecał każdemu, i dobrze się przebadać, porozmawiać z lekarzem i zapoznać z pracami naukowymi.

Ty to robisz odpowiedzialnie - wiesz jakie miałeś poziomy startowe, jaką masz wagę, i czego się spodziewać. W komentarzach w sieci z jakimiś radami, staram się brać pod uwagę to, że nie każdy tak robi.

Ja też badam u siebie poziomy, mam ponad 100kg, i biorę 8K jednostek, ale taka sama ilość dla jakiejś kobitki 45kg, która ma dietę bogatą w witaminę D, może już się zbliżyć do poziomów toksycznych. Jak kiedyś szukałem info, widywałem badania wskazujące toksyczność przy 18k jednostek.

Gruba ryba0piorunów

@LondoMollari jaialem niedobór i od czerwca biorę 4 kapsułki po 4000 IU. Musze sprawdzić obecne stężenie i dam znać czy przedawkowałem.

Gruba ryba0piorunów

@LondoMollari ale są badania że nawet 20 tys jednostek brane codziennie nie jest niebezpieczne

Fanatyk3piorunów

@deepth0ught 10k to już trochę dużo, toksyczność witaminy D obserwowano już przy ilościach między 10k a 20k, a może to długoterminowo rozwalić nerki i narobić innych problemów.

Nie polecałbym każdemu 10k. 4k to ilość powszechnie uznawana za bezpieczną, większe ilości najlepiej po wykonaniu badań i konsultacji z lekarzem - a przynajmniej po gruntownym zapoznaniu się z ryzykiem i pracami naukowymi na ten temat.