Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zartujzdiplodokiem

Gruba ryba

w Heheszki

4piorunów

Ostrożnie!! Xd

Zebrał wódz koreański Kim Dzong Un całą swoją radę na naradę wojenną:

- Koreańczycy! Jesteśmy wielkim narodem?

- Taaaaak!

- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?

- Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa!!!

Ścięli toporkami największą sosnę w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i znoju, według starej, koreańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na zewnątrz rakiety.

- Gdzie ją wystrzelimy?

- Na Nowy Jork!

- A dlaczego na Nowy Jork?

- Innych amerykańskich miast nie znamy...

Napisali na rakiecie "Na Nowy Jork", zbili się w gromadę i podpalili lont. Jak nie pierdolnęło!!! Prawdziwy Armagedon! Dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu kilkunastu metrów... Wódz otrzepuje się z kurzu i mówi:

- Ja pier*olę!!! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Nowym Jorku???

  

Gruba ryba

w Heheszki

24piorunów

Papież w papamobile objeżdża tłum wiernych.

Nagle przez tłum i kordon ochrony przedziera się blondynka i goni papamobile.

Zbliża się, pokonuje kolejny pierścień ochrony, więc papież każe kierowcy zatrzymać pojazd.

Pochyla się i z zaciekawieniem pyta potarganej i spoconej blondynki: "W czym ci mogę pomóc, córko?"

Blondynka łapie oddech i sapie: "Już myślałam, że was nie dogonię... Dwie kulki śmietankowych proszę."

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Heheszki

10piorunów

Okolice Tarnowa. Zapadła wiocha. Ławka przed spożywczo-monopolowym

"U Hanki".

Miejscowa elyta odbija owocowe-mocne. Wszyscy ciągną z gwinta -...

jeden nie pije.

- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.

- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.

Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji

przychodzi do abstynenta:

- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już

nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...

- Jakiego lekarza? To nasz kowal.

Facio podziękował i udał się do kowala:

- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i

kodowanie...proszę...

- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.

Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę

kowala.

Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez

pół godziny.

Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:

- Wypijesz - całej wsi opowiem....

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

33piorunów

Trzymajcie się tam bo teraz wjeżdża prawdziwa petarda xDDDDD

Policja dała ogłoszenie w sprawie pracy - szukali blondynek. Na wstępne rozmowy zgłosiły się trzy. Policjanci badają ich inteligencję. Pokazują zdjęcie faceta (lewy profil) i pytają:

- Co pani może powiedzieć o tym człowieku?

Pierwsza blondynka patrzy, patrzy i mówi:

- On ma tylko jedno ucho...

Załamana komisja wyrzuca pierwszą blondynkę i prosi następną. Znów to samo zdjęcie i pytanie. Druga blondynka patrzy i mówi:

- On ma tylko jedno ucho...

Tę także wyrzucili i znudzeni zadają to samo pytanie trzeciej blondynce. Ta patrzy i mówi:

- On nosi szkła kontaktowe.

Gliniarze wertują papiery... Rzeczywiście - facet nosi szkła! Pytają, jak to wydedukowała. Blondynka na to:

- Nie może nosić okularów, bo ma tylko jedno ucho...

  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Naprawdę czarny humor

11piorunów

Mieszkał sobie w lesie borsuk-nekrofil. Idzie przez las patrzy a tu leży martwy zajączek, ucieszony borsuk-nekrofil zabrał się do dupcenia. Zobaczył go niedźwiedź i mówi:

- Borsuk, Ty zboku!!! przestań dupcyć trupy!!! bo ci wpierdolę!!

Borsuk się tłumaczy, że już nie będzie, że to ostatni raz itd. Niedźwiedź mu odpuścił. Następnego dnia idzie borsuk-nekrofil przez las patrzy, a tu leży martwa sarenka. Pomyślał sobie niedźwiedź pewnie mnie nie złapie... I dupcy sarenkę. Z krzaków wypada niedźwiedź już nieźle wkurwiony i wrzeszczy:

- Borsuk, Ty zboku!!! przestań dupcyć trupy!!! bo ci wpierdolę!! Ile razy mam ci powtarzać!!!

Borsuk znów się tłumaczy, że nigdy wiecej itd. I tym razem niedźwiedź mu odpuscił. Kolejnego dnia idzie borsuk przez las patrzy leży martwy jeżyk. Już miał odejść ... ale nie wytrzymał. Dupcy jeżyka.... niedźwiedź go dorwał wpierdolił mu już bez pytania o cokolwiek. Borsuk chodził przez dwa tygodnie po lesie nic nie dupcąc. Pewnego dnia widzi martwą lisicę. Myśli sobie:

- Ale fajna laska, lisiczki jeszcze nie dupcyłem a tu taka okazja...

Nie wytrzymał, rozgląda się wokoło czy nie czai się gdzieś niedźwiedź i do dzieła. Dupcy lisiczkę, a tu wypada z krzaków niedźwiedź:

- Ty zboku znów dupcysz trupa !!! Teraz to masz przesrane...!!

Już chciał borsuka sprać, a borsuk wrzeszczy:

- Ty, niedźwiedź przysięgam!!!! Na c⁎⁎ju mi zdechła!!!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Czarny humor

15piorunów

Leci dwóch pedałów samolotem. Nagle jeden do drugiego:

- Hej, słuchaj, chodź to zrobimy.

- Nie no co ty, wstydzę się, tyle ludzi.

- E, nikt nawet nie zwraca na nas uwagi, zobacz:

i jeden pedał pyta głośno "Przepraszam, czy ma ktoś tu długopis pożyczyć"

Cisza.

- No widzisz, chodź, zrobimy to.

- No dobra - zgodził się drugi.

Samolot ląduje, wszyscy wychodzą, tylko na siedzeniu siedzi dziadek, cały zarzygany. Stewardessa podchodzi i pyta:

- Nie mógł Pan poprosić o torebkę?

A dziadek na to:

- Jeden poprosił o długopis, to go wyruchali...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Czarny humor

5piorunów

Z cyklu mądrości ludowe:

,,Niech Ci Bóg w dzieciach wynagrodzi" - powiedział jeden pedofil do drugiego.

Gwałt, to nic innego jak seks z elementem zaskoczenia.

Kobiety są jak wino, które najlepiej smakuje w plenerze - powiedział gwałciciel.

Gruba ryba

w Naprawdę czarny humor

16piorunów

Przychodzi kobieta do lekarza:

- Panie doktorze, ostatnio słabo się czuje i odczuwam takie jakby ciążenie w brzuchu... jakby wzdęcie czy coś

- Proszę się położyć, zbadam panią.

Zbadał ją i mówi:

- Cóż, czeka panią szereg nieprzespanych nocy, wypełnionych płaczem i zmianą pieluch....

- O Boże! Jestem w ciąży?

- Nie, ma Pani raka jelit.

Gruba ryba

w Czarny humor

21piorunów

- Dzień dobry, z tej strony dyrektor szkoły Pańskiego syna. Z przykrością zawiadamiam, że w drodze do szkoły Pana synowi przytrafił się wypadek.

- Mój Boże! Czy mój syn jest cały?

- A nie wiem, nie otwierałem worka.

Gruba ryba

w Czarny humor

15piorunów

Zobaczyłem rano bezdomnego, który spał pod kartonem na stacji PKP. Położyłem na pudle kubek ze Starbucksa. Nagle wstał:

- Dziękuję - powiedział

- Nie ma problemu - uśmiechnąłem się.

Spojrzał na mnie ponownie:

- Ale ten kubek jest pusty

- Wiem, chciałem zrobić Ci w domku komin.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Czarny humor

7piorunów

@Utylizejszyn : ostatni na dzisiaj bo spadam do domu xD

Stewardessa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny, delikatny poinformować pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się rozbije.

Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:

- Czy wszyscy mają paszporty?

Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:

-Taaak!!!

- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.

Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają w górze.

- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy, rolujemy, rolujemy.... ciaśniutko, ciaśniutko........

Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty

- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w d⁎⁎ę, żeby zwłoki dało się łatwo rozpoznać.

Gruba ryba

w Czarny humor

9piorunów

Nauczycielka poleciła dzieciom skonstruować pułapkę na myszy. Na drugi dzień sprawdza prace. Podchodzi do Jasia. Jaś przyniósł deseczkę, w nią wbity gwóźdź i na tym gwoździu serek. Pani pyta jak to działa, no to on na to, że myszka podchodzi, je serek, aż nagle jej gardziołko nabija się na gwóźdź.

- Ale to makabryczne! Wymyśl coś innego - mówi do Jasia.

Na drugi dzień Jasio przynosi inną deseczkę i na niej w dwóch miejscach przymocowany serek, a miedzy tymi serkami żyletka.

- Jak to działa? - pyta nauczycielka.

- Myszka podchodzi i zaczyna się zastanawiać który serek zjeść, patrząc to raz na jeden serek, to dwa na drugi. No i tak długo zastanawia się, i kręci główką, aż szyjka przerżnie się na tej żyletce.

- Ale makabryczne! - krzywi się nauczycielka. - Wymyśl coś innego.

Na trzeci dzień przynosi Jasio swój wynalazek. Pani ogląda pułapkę i pyta:

- Jasiu, dlaczego twój projekt to tylko mała deseczka?

- To jest moja pułapka na myszy.

- Więc powiedz, jak działa.

- Myszka podchodzi do deseczki, chwyta ją w łapki, wali się nią po głowie i krzyczy: "Nie ma serka, nie ma serka!!!".

Gruba ryba

w Czarny humor

7piorunów

Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie. Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę.

W krzyżackim obozie wszyscy napierdoleni, klina klinem popychają, sytuacja trwa kilka dni. Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen i odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:

- Co to my dzisiaj mamy?

- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...

- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.

Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł do wniosku, że zamiast wymordowywać się wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwycięży. Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał tak zrobił. Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w końcu najebanego w stogu siana. Przystał Na wszystko, co mu powiedzieli...

Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany. 3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował... Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.

- Masz tu ode mnie tego słoniokonia. Na pewno będzie dobry.

Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał. Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu! Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiednie oręże. Kowal wykuł najpotężniejszy miecz jaki istniał - siedmiometrowy!

Zygfryd zważył go w ręku, jak machnął, to za jednym zamachem ściął 14 dębów!

- No, tym to mogę walczyć!

Pozostała jeszcze zbroja. Jakiej by nie znaleźli to albo za mała, albo jakaś taka lekka... Ostatecznie stary znajomy kowal wykuł odpowiednią zbroję dla Zygfryda. Za⁎⁎⁎⁎sta płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader wszystko wytrzymała. Zygfryd był gotowy do walki.

Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy). Niestety, nawet totalnie na⁎⁎⁎⁎ni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł do starego druha - Zawiszy Czarnego. Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.

- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!

Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.

- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!

Następny Jurand - ale ten ma oczy wyjebane! BEZNADZIEJA!

Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić. Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa.

U Króla pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu. Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.

- No pewnie! - odpowiedział napierdolony totalnie głos. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej.

Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali.

Jeszcze zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka - popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o jedno:

- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga, przyjdź trzeźwy!

Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie. Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz. Ale gdzie Polak???... Szukają go i szukają. W końcu znaleźli - oczywiście napierdolony jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej złotem zbroi, z wykurwistym mieczem, na potężnym słoniokoniu. Spina wierzchowca i rusza do ataku. Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia, drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda (wielki miecz zasłania to pierwsze).

Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pi⁎⁎⁎⁎lę! Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.

- W NOGI, kurrrrwa, W NOGI!!! - krzyczy Król i wszyscy spierdalają gdzie popadnie.

Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka - huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym... Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki,aby pogratulować swojemu zwycięstwa. Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami, parenaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:

- Gdyby nie było "W NOGI", to bym cię k⁎⁎wa za⁎⁎⁎ał..."

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Naprawdę czarny humor

3piorunów

@Utylizejszyn :smiling_imp:

Co łączy płód i ziemniaka?

@naziduP możesz dodać do obserwowanych

Pokaż więcej komentarzy (15)