Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kwadraty

Fanatyk

w Księżycowy spacer

16piorunów

346 114,87 - 8,7 = 346 106,17
Kiedyś to były zimy, a nie że teraz dwudniowa falka zimna i ledwo minus osiem. No ale trudno. Wieczorne, pozmrokowe (3) na spacerze po wioskach. Trzeba mieć coś z głową, żeby zamiast przejść się po parku to jechać 30 minut autem, a potem leźć pomiędzy polami półtorej godziny - no ale tak już mam, lepiej to już było.
Był jeden Golf w rowie (nie wiem jak, nie chcę wiedzieć jak), była herbata w śniegu na gruntówce (nie że była potrzebna, ale lubię tak wypić sobie ciepłą herbatę gdzieś pośrodku Nigdzie), była maska przeciwsmogowa, bo wsie jednak pachną Polską, a płuca mam póki co niewymienne, to i szkoda.

6km
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk

w Księżycowy spacer

17piorunów

346 728,63 - 4,3 - 1,7 - 2,1 = 346 720,53
Trzy spacery przedzielone transportem pomiędzy ich miejscami.
9 , yard - 25, duży kwadracior -1 rządek
-8km
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk

w Księżycowy spacer

21piorunów

346 971,09 - 1,52 - 6,3 - 2,8 - 1,79 - 7,19 = 346 951,49
Od czwartku.

W międzyczasie zwiększyłem duży kwadrat o jeden rządek.
A też tam z 10 km wpadło.

Fotka jest z jednej, nocnej wycieczki w okolicy ośrodka - widać że nocami ludzie pilnują żeby znicze się paliły, bo diaboły od buddystów wychodzą (dookoła Centrum były jeszcze dwie kapliczki i w każdej się świeciło ogniem).
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Fanatyk

w Kwadraty

18piorunów

W sumie trochę słabo tak z zaskoczenia spacerować po Polsce, zamiast po Kambodży (smuteczek motzno), ale trudno.

Trochę przypadkiem strzeliłem spacerek na jakieś 10 km i duże kwadracisko wzrosło mi do 25x25.

Tak że długi weekend kończę z sukcesem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kwadraty

6piorunów

Ha! W drugiej próbie udało się zaliczyć kwadrat, taki co jest może i niedaleko cywilizacji, ale do tej pory zaliczyło go – według mapy na rowerowy równik – tylko kilka osób.

Nie jest zbytnio wymagający, ale upierdliwy.

Pierwsza próba została spalona, bo na środku ścieżki, w jesieni, stał sobie jeleń podczas rykowiska i jakoś nie chciał schodzić, a ja nie chciałem sprawdzać czy on zamierza zejść gdy ja tam wejdę.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

4piorunów

Szybkie zeszłego roku.


Zwykle dużo chodzę i nie zwracam na to uwagi. Ale - akurat jest dobra okazja, żeby rzucić okiem na to, co tam Garmin sobie powyliczał.
Średnia dzienna kroków w 2024 to 11 090 kroków dziennie. Zaznaczę: pracę mam siedzącą. Jeśli założymy, że jeden krok to pół metra (oczywiście normalnie robię dłuższe, ale nie każdy krok robię na pełnej prędkości), to daje mi to 5,5 km dziennie - czyli 2013 km z buta. Sporo. Tak jakby z Warszawy do Tuluzy i jeszcze trochę.


Nie wiem ile ich zrobiłem w tym roku, ale udało się odwiedzić nowe kraje: kontynentalną Hiszpanię i Kambodżę. Plus lotniska w Kuala Lumpur i Ho Chi Minh. Wpadło też trochę nowych we Włoszech, w Austrii i oczywiście w Polsce.
Mam do zaznaczenia jeszcze przed-GPS-owe wyjazdy do Norwegii i po Polsce, więc poniższe cyfry może się jeszcze z czasem zwiększą (jeśli znajdę czas na narysowanie starych tras).

Póki co wygląda to tak:
Max square: 23x23
Max cluster: 874
Total tiles: 35853

Uczciwie powiem, że interesuje mnie wyłącznie "total tiles", dwa pozostałe zwiększają się bardziej przypadkiem niż celowo.


35 dni podczas których się wspinałem (nie wliczam w to niektórych wyjazdów). Czyli tak jakby ponad miesiąc przewspinany. Wystartowałem z poziomu "VI na drżeniu" i doszedłem do poziomu "damy radę z VI.1, może VI.2" w ciągu roku. Moim zdaniem jest to całkiem niezłe miejsce. Bardzo bym chciał przed końcem żywota mego poprowadzić VI.4. Może się uda, nie wiem, zobaczymy.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

26piorunów

151 112 + 4 + 6 + 4 + 9 + 4 + 6 + 4 + 9 + 106 + 26 + 4 + 9 + 4 + 6 + 4 + 9 + 5 + 12 = 151 343

Ciąg dalszy jesiennej bidy (to był mój najsłabszy październik, odkąd jeżdżę na szosie). Najdłuższa jazda to sobotnie 100 km z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) połączone z łataniem . Z założenia trasa miała być lekka, łatwa i przyjemna, a dlaczego bardzo szybko przestała taka być, trudno powiedzieć. xD Jakby nie jechało się wystarczająco ciężko, to po ok. 60 km wjechaliśmy w bardzo gęstą i zimną mgłę. Zebrałam dwa kwadraty potrzebne do powiększenia klastra, resztę tym razem odpuściliśmy.

Max square: 13 x 13
Max cluster: 426 (+20)
Total tiles: 3192 (+2)

(nr 15)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

14piorunów

150 417 + 4 + 6 + 4 + 6 + 10 + 4 + 6 + 4 + 6 + 19 + 114 + 4 + 6 + 3 = 150 613

Nuda, nuda, nuda oraz wypad po pod Białogard. Widoki niezłe, kwadraty takie nie za trudne, bo wszędzie dało się wjechać i wyjechać , ale jakość dróg lepiej skwitować milczeniem. Wytrzęsło nas i wywiało, ale 100 km zaliczone, a mojej szosce stuknęło okrągłe 10000 km przebiegu. ʕ•ᴥ•ʔ

Max square: 13 x 13
Max cluster: 406 (+26)
Total tiles: 3184 (+17)

(nr 14)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

16piorunów

143 850,0 + 9 + 10 + 7 + 2 + 12 + 9 + 12 + 33 + 13 + 10 + 88 = 144 055
Jako, że w tym tygodniu nic poważnego już raczej nie pokręcę to wrzucam podsumowanie za 2-9 września. Kilka pracodomów+, a +, bo jest Akcja Kręcimy dla Gdańska i jako tako jest tam limit dzienny 20km, więc zamiast wracać najkrótszą trasą to sobie trochę dorzucam. Zobaczymy jak długo wytrzymam z tym, ale nie wiąże jakichś większych nadziei ^^

W sobotę byłem na firmowym rajdzie rowerowym wokół jeziora Straszyńskiego i Bielkowskiego - trochę szutru, dużo singli, trochę off-roadu. Trochę się namęczyłem, bo większość na MTB, a ja dzielnie na gravelu ^^ ale udowodniłem, że można, więc jestem z siebie dumny :)

W niedzielę pojechałem odhaczyć punkt bonusowy w ramach akcji Kręcimy dla Gdańska i przy okazji zebrać kilka , których nie miałem. Okazuje się, że nie miałem ich z określonych powodów - na 10km, myśle, że z 3km to noszenie roweru, bo leśne drogi nie przejezdne dla opon 35". Ale odhaczone.

No i dzisiaj... Dzisiaj miał być ostatni dzień upałów i słonecznej pogody, dlatego wziąłem urlop. No ale taki dzień miał być tylko w prognozie pogody, rzeczywistość mnie zweryfikowała brutalnie. Od rana wieje jak cholera. Zmodyfikowałem swoje plany i zamiast wsiąść w poranny pociąg do Kościerzyny i wykręcić dzisiaj 150, zrobiłem 90km po Żuławach... I nie wiem czy to był dobry wybór. Trasa kościerska zakładała lasy, Żuławy to gołe pola. A wiało dzisiaj jak cholera (wywróciło mi stół na balkonie xD), na tyle mocno, że jak miałem wiatr z boku to walczyłem o utrzymanie równowagi. A połowa trasy pod wiatr ^^ Nogi bolą jak cholera, ale udało się przyłączyć znaczną część Żuław do mojego jardu w , więc jest w pytę ^^
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Osobistość0piorunów

No ładnie zbierasz kwadraty, jak pokemony :grinning: Gratulacje wygranej walki z "zefirkiem", mi się zdarza kilka razy w roku (przy różnych tam orkanach) przytulać baaardzo do roweru, by mnie nie zdmuchnęły "lekko zmienne" powiewy, także wyobrażam sobie Twoją przygodę!

Pokaż więcej komentarzy (2)