Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kino

Gruba ryba

w Filmy

5piorunów

„M3gan”

 - piszę o rzeczach związanych z cyberpunkiem

Oczywiście zachęcam do przeczytania wpisu na moim blogasku:

https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2023/08/m3gan.html

Zanim zapytacie, co na tym blogu robi opinia o filmie „M3gan”, który jest horrorem science fiction, odpowiem: mimo że nie wpasowuje się w ramy gatunkowe, to porusza pewną kwestię, która mnie interesuje, a która jest też bardzo ważną częścią cyberpunku.

Dlatego na początku omówię, jakim horrorem jest „M3gan”, a potem przejdę do wspomnianej interesującej mnie kwestii.

Niestety, film w ogóle nie straszy. Od początku wiadomo, że robot się zbuntuje – widzowi pozostaje jedynie obserwować w oczekiwaniu na to, kiedy to się stanie i kiedy poleje się krew. I gdyby nie licząc paru jumpscare’ów, których nie cierpię jako sposobu straszenia, to ani razu bym się nie zląkł. Wręcz przeciwnie, wiele momentów, w zamierzeniu pewnie strasznych, wywołało we mnie uśmiech… żenady? Prędzej już moja dziewczyna przyznałaby, że lalka wyglądała upiornie, gdy siedziała w ciemnościach na ładowarce.

Oczywiście nie brakuje tu horrorowych kliszy. Chociażby finałowa scena pościgu/walki, w której wydawałoby się, że o wiele sprawniejsza i silniejsza robo lalka powinna bez większego trudu poradzić sobie z dorosłą kobietą. Gdy w końcu M3gan dopada Gemmę, oczywiście nie spieszy się z jej zabiciem. W końcu wygrała – teraz może napawać się widokiem pokonanej i zalęknionej stwórczyni, powoli zbliżając się do niej. Trwa to na tyle długo, że siostrzenica kobiety, Cady, ma wystarczająco dużo czasu, by – oczywiście – uratować ciocię.

Żeby nie było, że uważam M3gan za kogoś pokroju T-800 - wcale tak nie jest*. M3gan została stworzona przez Gemmę w ramach pobocznego projektu, o którym nie chciała mówić swojemu bezpośredniemu przełożonemu. Trudno się dziwić - zamiast zajmować się kolejną, odchudzoną wersją firmowej flagowej zabawki, która miała zawładnąć sercami małych dzieci, kobieta pracowała nad robotem wielkości… dziesięcioletniego dziecka. Pobudki miała słuszne, gdy doszło bowiem do pierwszej, wymuszonej przez szefa prezentacji projektu, OCZYWIŚCIE zapomnieli o jednym niezwykle ważnym komponencie, przez co maszyna po prostu się usmażyła. Można się domyślać, że szef nie był zadowolony - w końcu pracownica wydała jakieś sto tysięcy dolarów z kieszeni korporacji na coś, co nie zapowiadało się obiecująco, a efekt i tak poszedł z dymem. Szczątki zostały zabrane do domu, a niepocieszona Gemma musiała zająć się głównym projektem, bo deadline tuż tuż.

Gdyby tego było mało - kobieta dowiedziała się o śmierci siostry oraz jej męża w wypadku samochodowym, którzy osierocili małą Cady. Dziewczynka trafia do Gemmy, singielki, którą po przyjściu do domu wita Alexa, mówiąc ile ma nowych wiadomości czy par na Tinderze. Jej dom nie wydaje się być odpowiednim miejscem dla dziewczynki trapionej traumą po utracie rodziców - takiego zdania jest pani psycholog, która przychodzi na spotkania, by ocenić relację ciotki z siostrzenicą i to, czy Gemma jest w stanie zaoferować Cady dom, jakiego potrzebuje. Gemma ma spore trudności z zaakceptowaniem nowej sytuacji oraz pogodzeniem pracy i goniącego deadline’u z opieką nad dziewczynką. Co powoduje wyrzuty sumienia, kiedy zaniedbuje potrzeby i uczucia Cady.

Uświadomienie sobie, że nie nadaje się na rodzica zastępczego oraz zainteresowanie Cady dawnym projektem Gemmy, stanowi impuls skłaniający kobietę do wznowienia prac nad „M3gan”. W założenia ta robo lalka miała być „ostateczną zabawką, która sprawi, że dziecko już nigdy nie zapragnie żadnej innej” (co raczej nie spodobałoby się korporacji, której z kolei zależy na maksymalizacji zysków) - towarzyszką zabaw, a także opiekunką, która odciąży rodziców z obowiązków wobec pociech. Wbudowany moduł pozwolił M3gan na doskonalenie się, dzięki czemu z czasem wiedziała, jak reagować na zachowania i przyzwyczajenia dziewczynki. Stała się jej przyjaciółką, która zawsze wypowiada słowa odpowiednie do sytuacji i potrafi ją pocieszyć czy rozśmieszyć.

Z czasem ochrona Cady przed „negatywnymi” emocjami jak smutek czy strach staje się nadrzędnym celem egzystencji M3gan. Do tego stopnia, że wszystko, co negatywnie wpływa na dziewczynkę, zaczyna uważać za zagrożenie - począwszy od psa, który ugryzł Cady przez chłopca, który jej dokuczał czy nawet Gemmę, bo ta chciała pozbyć się robo lalki, co z kolei nie podobało się siostrzenicy i było dla niej niekomfortowe psychicznie.

Widać, że Gemma nie czytała klasyki - w oprogramowaniu M3gan brakowało elementarnych praw Asimova. Robo lalka nie ma żadnych oporów przed krzywdzeniem ludzi, gdy wszystko wskazuje, że zlikwidowanie niepożądanego czynnika jest najbardziej logicznym rozwiązaniem. To też ciekawe, że w pewnym momencie głos M3gan stał się zniekształcony i brzmiał bardzo podobnie do głosu GLaDOS z gry „Portal”. Która, jak dobrze wiedzą grający, nie miała zbyt miłych zamiarów wobec bohaterki gry.

W grę wchodzi także możliwa krytyka kapitalistycznej korporacji, która nie zważając na potencjalne zagrożenia związane z udostępnieniem lalki z rozwijającą się sztuczną inteligencją szerokiemu gronu konsumentów i brak wystarczających testów, chce zaprezentować M3gan dziennikarzom i inwestorom oraz wypuścić nowy produkt jak najszybciej. Co zresztą okupiła śmiercią co najmniej kilkunastu pracowników firmy.

Film „przypadkiem” (nie jestem pewien, czy taki był zamysł) poruszył bardzo intrygujący mnie temat - jeśli w przyszłości sztuczna inteligencja zostanie rozwinięta do tego stopnia, że będzie umiała imitować ludzi, to czy „prawdziwe” osoby w ogóle będą nam potrzebne do życia? Przykładowo pani psycholog zasugerowała, że Cady powinna pójść do szkoły, wyjść do ludzi. Problem w tym, że dziewczynka wcale tego nie chciała - w zupełności wystarczała jej obecność M3gan. Zgodziła się na to dopiero wtedy, kiedy pozwolono jej zabrać robo lalkę ze sobą.

Dlaczego Cady w ogóle miałaby chcieć spotykać się z innymi dziećmi? Po co w ogóle wychodzić ze strefy własnego komfortu, jeśli M3gan zapewniała jej wszystko, czego potrzebowała? Po co przyjaźnić się z kimś, z kim przyjaźń może zakończyć się na różne sposoby, od mniej bolesnych do bardziej? Po co narażać się na niepotrzebny stres, kiedy nasze potrzeby mogą zostać zaspokojone przez idealnie dopasowaną do nas jednostkę? Co z tego, że to sztuczny twór, jeśli wygląda i zachowuje się jak prawdziwa osoba?

Jest to na pewno (nie)odległa przyszłość, jednakże już dzisiaj pojawiają się osobniki, które na przykład świadomie rezygnują z relacji z drugim człowiekiem, preferując towarzystwo seks lalki. Czy to normalne zachowanie? Z dzisiejszego punktu widzenia na pewno nie. Czy to będzie normalne za kilkanaście/kilkadziesiąt lat? Czas pokaże.

Jednak reżyser Gerard Johnstone skupił się na czymś innym. Co tam lęk przed sztuczną inteligencją, która może spowodować zmiany w społeczeństwie i przed utratą pracy, chociażby w szeroko pojętej branży artystycznej, również przez sztuczną inteligencję - to mało sugestywne. AI, która wyrwała się spod kontroli i zwróciła przeciwko swojej twórczyni, która może zagrozić również całej ludzkości, nie odebraniem pracy, a życia - to jest to! Czepiam się na siłę, rzecz jasna, ponieważ film w swoich założeniach pewnie miał być zwyczajnym slasherem, tylko tym razem zabójczynią jest przypominająca dziewczynkę lalka, a ja doszukuję się czegoś więcej. :’) Niemniej jak wspomniałem wcześniej, wizja zbuntowanej sztucznej inteligencji mnie nie przeraża, więc i sam film nie był dla mnie straszny.

Co do oceny gry aktorskiej: nie mam pewności, czy jestem odpowiednią osobą do tego. W pewnym momencie śmiałem się do samego siebie, że dobrze, że od czasu do czasu M3gan interpretuje wyraz twarzy Cady, ponieważ ja miałem z tym wyraźny problem. I nie wiem, czy to moja wina, czy po prostu młoda aktorka nie zawsze „dawała radę”. :’)

Film zakończył się w sposób sugerujący powstanie kontynuacji historii „M3gan”. Nie trzeba było długo czekać na potwierdzenie - sequel został zapowiedziany parę tygodni po premierze, a planowana data ukazania w kinach ustalona na styczeń 2025 roku.

Czy polecam obejrzeć? Jeśli lubicie slashery/horrory, to jak najbardziej. Bawiłem się całkiem dobrze, ale nigdy nie mam wysokich oczekiwań względem tego gatunku. Rządzi się swoimi prawami. Nie porównałbym też „M3gan” do „Laleczki Chucky”, mimo że w obu przypadkach mordercą jest zabawka. Po Laleczce od razu widać, że jest zła, po M3gan zaś… wygląda jak niewinna dziewczynka. Może dlatego wydaje się to bardziej niepokojące?

*w jednej scenie pojawia się chyba nawiązanie do „Terminatora 2”, tylko że M3gan ściąga okulary przeciwsłoneczne, a nie je zakłada. W podobny sposób skanuje także otoczenie.

   

Specjalista

w Dyskusje

1piorunów

BESTIE NIE LUDZIE - strach to oglądać

Czarne charaktery zawsze przyciągają naszą uwagę, czy to w książkach, serialach czy filmach. Tym bardziej fascynują nas seryjni mordercy, których przecież nikt z nas nie chciałby spotkać na żywo, a jednak bardzo lubimy o nich słuchać i poznawać ich historię. Dlatego dzisiaj zestawienie filmów o

Osobistość

w Hydepark

0piorunów


Oglądał ktoś już następny odcinek odgrzewanego kotleta pod tytułem kogel mogel 5?
Byłem na tym wczoraj raczej z chęci spędzenia czasu z rodziną niż samego filmu, bo był i szwagier z córką i swoją, teściowie no i ja z moją. Poszedłem w kime już na reklamach i tak sobie drzemalem ale reakcja publiki (może z 20 osób) a to chyba drugi dzień premiery... No w każdym razie ludzie się śmiali, nawet ośmiolatka od szwagra miała ubaw. Mnie takie filmy nie bawią, może jestem wycofany społecznie mam depresję czy inne spektrum czegoś.
A wy jak?
a i w lutym wyjdzie kolejny odgrzany kotlecik w postaci "sami swoi początek"

GURU1piorunów

3 i 4 czesc to byly totalne zenady i dramat.
Skoro 5 jest na rynku oznaczac to musi tylko jedno- poprzednie czesci zarobily, wiec jakies zainteresowanie jest.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Fotografia

19piorunów

Robert De Niro lat 7, 1950

To zdjęcie ma wajb zupełnie nie z lat 50.

Źródło:
https://www.reddit.com/r/OldSchoolCool/comments/2tmzg0/a_7_year_old_robert_de_niro_1950/
https://twitter.com/historyinpics/status/550310933927849984?lang=pl

  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Ciekawostki

2piorunów

Pomyłka warta majątek. Premia Toma Hollanda trafiła do Toma Hollandera

Tom Holland i Tom Hollander… Łatwo się pomylić. Tak też się stało w przypadku wypłaty premii za występ w "Avengersach". Siedmiocyfrowa suma, zamiast do gwiazdora Marvela, trafiła do bohatera filmów takich jak "Piraci z Karaibów" czy "Duma i uprzedzenie". Historię o nietypowej pomyłce Hollander

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Mego fangirlingu Dua Lipy ciąg dalszy. 😛 2 lutego do kin wejdzie "Argylle. Tajny szpieg". Przypadkiem zagra tam też Henry Cavill.
 
https://www.youtube.com/watch?v=DWB90Oz-7kA

Tytan0piorunów

@rain To kiedy plakaty z "bravo girl" wjeżdżają na ściany? 😃

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Dyskusje

7piorunów

Jeszcze miesiąc!
:heart_eyes:
Edyta: Dołączam wyjaśnienie zapisu daty.
  

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mocarz

w Horror Zone

4piorunów

Demeter: Przebudzenie Zła (2023)

**Filmweb (5.3/10)**

Dosyć ciekawa pozycja, nawiązująca do historii pewnej postaci na pewno znanej fanom gatunku i zarazem jednej z moich ulubionych. Film fajnie zrealizowany, dobrze zagrany, z ciekawą historią i dialogami. No OK, nie jest to arcydzieło, ale poza paroma rzeczami wciśniętymi ewidentnie na siłę, oglądało się bardzo przyjemnie, być może niektóre efekty można było lepiej wykonać. Kilka mocnych scen też się pojawilo. Ja bym dał 7/10, ocena poniżej 6 natomiast wydaje mi się dosyć surowa. Oceńcie sami :point_left:

https://m.youtube.com/watch?v=ZwuJvXEOS1o

    

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Dyskusje

1piorunów

Będę niedługo ogladał "Star Wars: Episode I - The Phantom Menace" i kto mi zabroni? xD
Ten film ms już prawie 25 lat! Masakra!

 

Mocarz0piorunów

Spoko, ja już obejrzałem przedwczoraj. Potem Atak Klonów, teraz oglądam wojny klonów, następnie będzie Zemsta Sithów, The Bad Batch I Rebels, Ahsoka i OWK.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w Filmy

11piorunów

Locke
Tom Hardy

Jedna rozmowa.
Jedno zdarzenie z przeszłości.
Jeden bohater.
Jedność czasu, miejsca i akcji. Antyczny kanon.

Punkt osobliwy bez odwrotu.

Polecam.

 

Fenomen2piorunów

@NiewielkiKonikPolny jednen z najbardziej zepsutych filmów jakie widziałem. Pomysł super. Wykonanie 1/10.

Zawodowiec3piorunów

@Astro Do mnie przemówił. Może dlatego, że każdy widz, w tym i ja, odbiera historię osobiście. Takie punkty bez odwrotu walą z siłą kowadła w skroń.
Dopiero retrospekcja, albo historia opowiedziana przez kogoś innego sprawiają, że wracamy do traum. I zastanawiamy się "jak ja bym się znowu zachował", albo "czy podjąłem właściwą decyzję".

Fenomen1piorunów

@NiewielkiKonikPolny ale tam są takie rozbieżności w fabule że w pale sie nie mieści. Chłop, niby odpowiedzialny a porzuca wielomiesięczny projekt bo „musi jechać”. Chłop co niby rzuca wszystko żeby być przy narodzinach dziecka z kochanką pod pozorem odpowiedzialności a kasuje przy tym kontakty z obecną rodziną.
„A idź pan w wuj z takim scenariuszem”. Gdyby nie film jednego aktora to pies z kulawą nogą by o tym badziewiu nie usłyszał.

Zawodowiec0piorunów

@Astro Oczywiście :-). Ale zauważasz takie rzeczy tylko, gdy jesteś obserwatorem niezaangażowanym, spokojnym, w emocjonalnym stanie równowagi. Ot taki stoik, a może nawet brutalny cynik.
Możliwe, że na decyzje bohatera wpływają: afekt, silne wzburzenie, emocje nie do ogarnięcia. Właśnie ten punkt osobliwy. Stąd wątpliwości - czy ja tak bym postąpił?
Tu wkraczamy w różne możliwości interpretacji - nie chcę wątku rozwijać, może ktoś zechce ten film obejrzeć i wyrobić sobie własną opinię.

Fenomen1piorunów

@NiewielkiKonikPolny ale właśnie ten afekt, to wzburzenie nie pasuje do przedstawianej postaci. Opanowanej, systematycznej która pod wpływem nie wiadomo czego (w filmie nie zauważyłem żadnego wyzwalacza dla tego zachowania) wszytko rzuca w cholerę ale dalej jest prowadzona narracja opanowanej osoby. Cały czas niby definiuje swoje jestestwo i odpowiedzialność obowiązkiem bycia przy porodzie. I tym rozwala obecną rodzinę („super ojciec, bulwo”), złożony projekt w pracy i dalej pieprzy o odpowiedzialności. Do mnie nie trafia.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Twórca

w Filmy

5piorunów

Ależ się zawiodłem. Patetyczny. Czarno-biały. Przewidywalny. Zdjęcia i i Mads Mikkelsen ledwo ratują przed katastrofą


Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

3piorunów

Obejzalem wczoraj "marvels" i pomimo wielu mocno negatywnych opinni w internecie, to stwierdzam że taki tam sredniaczek, ale napewno oglądało mi się to lepiej niż "rebelmoon"

No a dzisiaj oglądam napoleona i powiem ze no k⁎⁎wa tragiczny jest, jak na film kostiumów o życiu jednego z największych przywódców wojskowych to mało tu przywódcy i wojska, dużo teleportów dziur w fabule które bez znajomości biografi są nie do uzupełnienia ale za to jest duże skupienie na tej tepej c⁎⁎ie co go ja napoleon grzmocil

Zmarnowany potencjal

 

Gruba ryba

w Dyskusje

6piorunów

  

Przypomniała mi się dzisiaj najlepsza trylogia filmowa wszechczasów :grinning:
FEAST. Te filmy mi się tak podobały, że normalnie czuję się jak społeczny ambasador marki :smiley:
Polecam wszystkim. Oczywiście wersje nieocenzurowane. Nie wiem, czy pierwsza część najlepsza, ale są powiązane, więc jeśli ktoś się zdecyduje, to od pierwszej trzeba zacząć (jest w całości na YT; nawet chyba nieocenzurowana).
Tutaj scena z drugiej - daje mniej więcej pojęcie, jakie to filmy.

You can do it! (ale czy na pewno? 😉 )

https://www.youtube.com/watch?v=OpKBTTv1lgs

Fenomen0piorunów

Co ja zobaczyłem
( ಠ ͜ʖಠ)

Gruba ryba0piorunów

@michal-g-1 Podejdź do tego z drugiej strony. Dzięki temu, że zobaczyłeś i się nie spodobało, uniknąłeś oglądania całości. Albo unikniesz w przyszłości. Będzie kiedyś w TVP po 19:30 (przykład taki, może być w TVN czy innym Polsacie), a Ty już będziesz wiedział, że "o nie!" i zaoszczędzisz czas sobie a może i rodzinie 😉

Fenomen0piorunów

@KLH2 nie no, nie podchodzę do tego krytycznie :smiley:
Ma to potencjał i swój urok... Jak "Martwica mózgu" której jestem fanem

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Filmy

33piorunów

Stwierdziłem, że pomimo kinowej klapy i krytycznych opinii o The Marvels, obejrzę jak pojawi się na torrentach w dobrej jakości. Ten dzień nadszedł.

Pierwsze 15-20 minut. Myślę sobie, że nie jest tak źle. Po 30 minutach zacząłem szukać na YouTube przepisu na dobre linguine z kurczakiem i jednym okiem zerkałem na telewizor, czekając na moment w którym nasze bohaterki zaczną lizać się po sutach i film zmieni się w softcore porno. Tak przynajmniej wynikało z dialogów. "Jesteś za⁎⁎⁎⁎stą kobietą! Nie, to ty jesteś za⁎⁎⁎⁎stą kobietą! Wszystkie jesteśmy za⁎⁎⁎⁎⁎tymi kobietami! Girl power! I mamy kotka". Pominę fakt, że już widziałem historię uwielbienia idola w uniwersum Marvela, tzn. Spider-Man i Iron Man, więc tu żadna nowość. Później nastała nuda, tudzież chaotyczna nuda. Ktoś, coś, z kimś, po coś. Ale próbowałem oglądać dalej, w nadziei, że jednak będzie to softcore porno. W momencie, gdy pojawiły się na planecie Bollywood, gdzie wszyscy tańczą i śpiewają, dałem sobie spokój i wyłączyłem.

Nie dziwię się, że to kinowa klapa, tego się nie da oglądać. Oceniam na 1/10, bo przerwałem seans.

Kosmonauta2piorunów

@dolitd Tudzież =/= lub

Gruba ryba0piorunów

@Oolie

tudzież «spójnik używany do łączenia zdań lub innych wyrażeń, które odnoszą się do tych samych przedmiotów, osób lub faktów»
Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Filmy

7piorunów

Siema,
Witam w  :popcorn: Dziś o filmie, który ostatnio sobie odgrzałem. Jak smakował? O tym niżej.
----------
Tytuł: Moneyball
Reżyseria: Bennett Miller
Moja ocena: 3/5

Dyrektor generalny drużyny baseballowej, który sam nie odniósł sukcesu jako gracz, próbuje stworzyć zwycięską drużynę pomimo niekorzystnej sytuacji finansowej klubu. W tym celu wraz z asystentem stosują nowatorskie podejście oparte na statystyce, starając się tym samym zmienić dotychczasowe podejście do rekrutacji zawodników, jak i do samej dyscypliny sportowej.

Film jest nakręcony poprawnie, ma swoje momenty, ale mimo to czegoś mi w nim zabrakło, jakiejś iskry, czy też punktu zaczepienia. Oglądałem go po raz drugi i ponownie nie mogłem się w pełni zaangażować w opowiadaną historię. Baseball jest tu ewidentnie romantyzowany, czego film nie próbuje z resztą ukrywać, ja niestety jestem w obec niego zupełnie obojętny. Aktorsko w porządku - Pitt jest ok, albo nagle wybucha, albo musi coś jeść/pić (co po jakimś czasie kłuje w oczy); podobała mi się gra aktorów drugo i trzecioplanowych, w nich byłem w stanie uwierzyć bez problemu. Polecam tym, których interesuje jak wygląda działanie klubu sportowego od kuchni.

  

Pokaż więcej komentarzy (2)