Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hobby

Zawodowiec

w LEGO

20piorunów

[ZDJĘCIA] Minifigurki LEGO wyruszają na MTB

Druga część z sesji foto z Nokią N8. Tym razem połączyłem 3 moje hobby :smiley: LEGO, fotografia oraz rowery. Uwielbiam właściwie wszystkie odmiany MTB jak downhill, enduro, dirt, freeride, trail itp.

Pełna galeria/więcej do czytania na blogu LEGO - https://bricks.kalais.net/pl/post140

Inspirator1piorunów

@Kalais Enduro here:bike:

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Znów Komandir.

To jest mój prywatny zegarek, który jako nowy, kupiony na straganie od Ruskich, dostałem od brata gdzieś na przełomie lat 80/90. Model określany jako "Kadet" albo "Junior" ze względu na niewielki rozmiar.

Historia z nim związana jest taka, że gdzieś tak w 6 - 7 klasie podstawówki jeden z klasowych koleżków, wg dzisiejszych standardów powiedzielibyśmy: inteligentosceptyczny, szalał na przerwie. Znalazł gdzieś śrubę i rzucał nią po sali lekcyjnej może nie pełnej dzieci, bo część przecież była na korytarzu, ale i nie pustej. Pocisk odbił się od sufitu i trafił akurat w mój zegarek.

No zatrzęsło mnie. Złapałem go za wszarz i nastraszyłem jego matką, której bał się panicznie, bo potrafiła lać go w d....pasem. Koleżka obsrał się, obiecał, że zegarek naprawi....no cóż. Po kilku interwencjach przyszedł koniec roku szkolnego, a pęknięte szkło, jak widać, jest do dzisiaj.

Zegarek wyprodukowany na wewnętrzny, radziecki rynek, co widać po cyrylicy na tarczy. Nie widać tego na zdjęciu, ale tonowane kolory cyferblatu mają to, co jest charakterystyczne dla Wostoka - spękania lakieru. Takie krakle to niemal znak rozpoznawczy fabryki. Centralnie znaczek z igrającym na falach delfinkiem, no bo wodoodporność, mordo. Logo w postaci nazwy fabryki oraz oznaczenie ilości kamieni po ukosie, symetrycznie do osi. Pomimo takiej ilości znaków graficznych, niewielka tarcza jest czytelna. Zakręcana duża koronka, obrotowy bezel, kopertę chyba można określić jako "krab". Raz w życiu był u zegarmistrza, żeby go otworzyć, facet musiał umieścić go w imadle i napierać z buły specjalnym kluczem do dekli.

Fanatyk3piorunów

Bajka o Babie Jadze 😁

Lider0piorunów

@t0mek ło bardzo fajny, nosiłbym! 😁 Z tych starych Wostoków to zawsze mnie odrzucały te tarcze z gwiazdą czy czołgiem, a tu elegancki delfin.

Osobistość1piorunów

@splash545 sporo tego śmiga, tylko ten jest dość mały jak na dzisiejsze standardy

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Komandirskie.

Kontynuujemy Czystopolską Fabrykę Zegarków.

W 1965 r. na targach w Lipsku CzCzZ dostał wielki medal i dyplom za zegarek "Wostok" z mechanizmem precyzyjnym 28xx (22 kamienie). Wtedy jeszcze produkowali różne marki. Ministerstwo Obrony zamówiło u nich zegarek z przeznaczeniem dla kadry dowódczej, miał mieć podwyższoną szczelność i odporność na zabrudzenia. Tak powstała pierwsza wersja zegarka "Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

Był to zegarek w kopercie chromowanej lub złoconej na mechanizmie 2234 o 18 kamieniach, czyli ten sam, co np. w Mirach i wczesnych Wostokach, ale z dodaną stop-sekundą. Rozwiązanie to miało umożliwiać synchronizowanie czasomierzy do skoordynowanych działań militarnych. Nie spotykało się go w powszechnej sprzedaży, a tylko w wewnętrznych sklepach "Wojentorg", przeznaczonych dla personelu wojskowego. Późniejsze modele były również nadawane jako prezenty uznaniowe, np. od ministra. Na tarczy miały napis "Komandirskie", czerwoną gwiazdę, ew. dopisek "Czystopol" i zwykle również "zakaz MO" (tzn. zamówienie Ministerstwa Obrony). Produkcja trwała ok. 60 lat i ich wygląd oraz rozwiązania zmieniały się w tym czasie. Po zmianie nazwy producenta z Czystopolskiej Fabryki na "Wostok", oraz po przemianowaniu wszystkich produkowanych brandów również na "Wostok", zegarki wojskowe żyły własnym życiem i ciągle wychodziły jako submarka "Komandirskie". Ba, pojawiły się też Generalskie, Kapitańskie, Lejtnanckie, Sierżanckie i jakieś tam jeszcze (Chorążowskie? nie pamiętam), ale już o wiele rzadziej spotykane. Sam zegarek otrzymał w latach 70-tych nowy mechanizm 24xx, średnio dokładny ale bardzo trwały, ten sam szedł do wszystkich Wostoków w tamtym czasie. Dołożono mu datownik, zakręcaną koronkę i - nie wiem po co - obrotowy bezel. Taka wersja miała wodoszczelność do 100 m zanurzenia. Wypuszczono go na rynek cywilny, gdzie stał się bardzo popularny.

W latach 90-tych, w trudnym okresie Pierestrojki, produkowano go w plastikowych kopertach o różnym kształcie.

Zdjęcie przykładowe z neta zegarka z lat 90-tych.

GURU3piorunów
"Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

A może po prostu: dowódcze?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Rękodzieło

29piorunów

Niedawno ukończony kolejny projekt na zamówienie: drewniane pudełeczko na pióro ozdobione przedstawieniem Murasaki Shikibu, japońskiej pisarki i poetki żyjącej na przełomie X i XI wieku, autorki dzieła uznawanego za pierwszą nowoczesną powieść - Genji monogatari (Opowieść o Genjim). Wnętrze pudełka wyklejone w całości zielonym filcem, z przodu metalowe zapięcie.

Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na 😊

i trochę

Lider1piorunów

@Apaturia A ile za taka skrzyneczkę potrzeba pieniędzy wydać?

Gruba ryba1piorunów

@suseu Zależy od projektu i pracochłonności wykonania - ale tak ogólnie, pudełeczko-piórnik tego samego formatu ozdobione na wszystkich powierzchniach i w całości wyklejone od wewnątrz filcem to koszt od ok. 100 zł.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Rękodzieło

27piorunów

Mikro skrzyneczka na drobiazgi, imitująca trochę kieszonkowego formatu akwarium. Wpuszczenie smoka chyba nie skończyło się zbyt dobrze dla rybek, bo od jakiegoś czasu żadnej nie widać, ale może pokażą się na innych egzemplarzach 😉

Po ostatnim projekcie jeziornym ciągnie mnie trochę do podwodnych klimatów - a ponieważ miałam akurat na stanie kilka małych, smutnych, lekko obdrapanych skrzyneczek z odzysku, które jak dotąd nie doczekały się zdobień, postanowiłam trochę na nich poeksperymentować.

Na zdjęciach poniżej dwa niemal bliźniacze, drewniane pudełeczka 11 x 6 cm, w sam raz na standardowy komplet kości do lub na inne drobiazgi. Powierzchnie zdobione grafiką, ręcznie malowanymi detalami wypukłymi i motywami roślinnymi z opalizującej pasty szklistej. Wnętrza wieczek również zdobione, dna wyklejone czarnym filcem, od wewnątrz i z zewnątrz położony lakier dla zapewnienia większej trwałości, wymienione zawiasy. Jeśli ktoś chciałby sprawić sobie taką smoczą skrzyneczkę, cena za jedną to 100 sztuk złota.

Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium jak zawsze na . Mam jeszcze trochę miejsca na zamówienia okołoświąteczne - jeśli ktoś chciałby zamówić coś personalizowanego, zapraszam do kontaktu 😊

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Wostok tonneau.

Większość zegarków z lat 60-tych ma podobny kształt, czyli - w uproszczeniu - kółko z doklejonymi uszami i koronką. Koperty kwadratowe, kanciaste, to tak bardziej eksperymenty kolejnej dekady. I w końcu robi się mdło, człowiek poszukuje jakiejś odmiany, czegoś nowego.

Tutaj mamy "beczkę", czyli tonneau. Była to kontynuacja Mira w identycznym kształcie, mechanizm zresztą jest taki sam. Tarcza jest ciekawa, bo zamiast centralnie zaprojektowanych napisów, idą one po przekątnej. Większość indeksów godzinowych zastąpiono promienistymi kreskami, cyframi zaznaczono tylko 3 i 9. Zegarek w wersji eksportowej, pasek współczesny. Jest to model męski, ale dzięki niewielkim rozmiarom i zaokrąglonym kształtom, pasował na damską rękę.

Najtrudniejszym elementem jest szkło fasonowe, bo po blisko 60 latach większość z nich zużyła się albo zniszczyła, a zamienniki od dawna nie są produkowane. Pomimo niedoskonałości tarczy, ze względu na dobrze zachowaną kopertę i pleksę, nie jest zbyt łatwy do znalezienia. Bardzo go lubię za te wszystkie "odmienności".

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Walenie z pistoletu, strzelby, karabinu to jest najbardziej relaksująca zabawa jakiej doświadczyłem w życiu. Nic nigdy nie odcinało mnie tak kompletnie od codzienności jak strzelanie. Endorfiny tak wywalone że potem kaca się ma. A jak do tego dochodzą postępy i wchodzi w tarczę 9mm coraz ścislej to jeszcze dochodzi poczucie, że coś się osiągnęło. Wspaniała zabawa. Nie żałuje ani minuty nauki, ani jednej wydanej złotówki.

Tyle lat nie wiedziałem że to będzie to hobby, które mnie ruszy z domu. Motocykl po 2 sezonach stoi i gnije. Konsola, wiadomo, fajnie lecz w domu.

Siłownia,spacery to w zasadzie nie hobby a konieczność plus cały czas głową mi krąży wokół spraw. Próbowałem paralotni lecz wywaliłem się na tych sznurkach k⁎⁎wa poplątanych, nie miałem do tego cierpliwości. 3 minuty zlotu i 2 godziny wracania z tym gównem i rozplątywanie. No nie siadło choć sam lot fajny to porzuciłem na poziomie noob.

A na strzelnicy? Ani sekundy skupienia na czym innym niż broń, bezpieczeństwo i strzelanie. To serio uzależnia. Kiedyś jak w filmie widziałem jak ktoś komuś zabiera pistolet i go w 5 sekund rozkłada to myślałem że to fikcja. A to legenda;)

Sam tak teraz robię z moim echelonem.

I choć nie da się codziennie bo jednak życie płynie, to mam na co czekać.

:gun:

Lider5piorunów

@Michumi Potwierdzam jest za⁎⁎⁎⁎ście, ale trzeba uważać bo wciąga strasznie i wysysa multo pieniędzy z portfela :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@suseu póki co ok 20k

1 strzelanie to sama amunicja 150 200 pln i to zmuszając się do oszczędności xd

Lider3piorunów

@Michumi Potwierdzam, strzelałem ze strzelby, PPeszy, snajperki, kałacha, jakiegoś AR, CZeskiej CeZety, rewolweru. Kilka stówek poszło z dymem 😁

GURU4piorunów

@Michumi pierwszy kontakt z bronią miałem kilkanaście lat temu, nie pykło, bałem się jej (to może złe słowo, po prostu był bardzo duży respekt) odpuściłem. Spróbowałem 2 lata temu znowu, teraz mam pozwolenie, do tego odbiło mi już całkiem i zrobiłem licencję sędziowską, zastanawiam się poważnie nad instruktorem. Stwierdziłem że na olimpiadę już nie pojadę bo strzelam za⁎⁎⁎⁎scie, ale trafiam średnio, za to mogę coś zrobić lokalnie dla strzelectwa w inny sposób xD

Gruba ryba3piorunów

@dez_ ja strzelałem pierwszy raz jak miałem jakieś 7-8 lat potem długo długo nic z pięć lat temu dostałem od żony karnet na strzelnicę za 6 stów wystrzelałem wszystko strasznie mi się spodobało. Ale miałem tak jak ty jak trzymałem broń w ręku to po prostu jakbym trzymał odbezpieczony granat. kolejnych 5 lat musiało minąć żehymb się zdecydował w końcu coś z tym zrobić i nie żałuję

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Dziś, jakżeby inaczej: Wostok. Tym razem garniturowy.

Duży, płaski zegarek z przełomu lat 60 i 70-tych, poskładany z dwóch różnych sztuk. Jeśli dobrze pamiętam, miałem jakiś z kiepską tarczą kupiony na Allegro za 20 - 30 zł i dokupiłem na staroćkach mechanizm z lepszą tarczą za piątaka, po czym zlepiłem wszystko do kupy. Dlaczego sam mechanizm był do kupienia? Bo pierwotnie siedział w złoconej kopercie, a w latach 60-tych była to warstwa 20 mikrometrów. Z dużej koperty odzyskiwano nawet gram złota, więc wiele z nich poszło do tygla na odzysk.

Takie zestawienie nie jest zatem prawilne. W kopercie chromowanej powinna być tarcza szampańska o ton jaśniejsza niż ta, bez złotych indeksów i chyba chromowane wskazówki. Sorry.

Mechanizm identyczny jak w starszym bracie - Mirze, ale już z wyraźnym biciem logo w kształcie "B" na mostku przekładni chodu (wcześniejsze logo to były "inicjały" fabryki, CzCzZ). Zatem już po zmianie nazwy przez fabrykę wykorzystywano stare zapasy części. I dobrze, bo w porównaniu do późniejszych produkcji, tu widać bardziej staranne wykonanie. Mostki (te płaskie elementy mechanizmu) są satynowane, a ich krawędzie mają polerowane fazy, śrubki mają polerowane łby, koła naciągu ozdobiono. Niby nic, ale to dodatkowe zabiegi, pozostające bez znaczenia dla samego funkcjonowania czasomierza, w dodatku przecież niewidoczne podczas codziennego użytkowania! Wniosek - ten pospolity zegarek posiada ponadprzeciętne wykonanie i wykończenie. Potwierdza to 18 kamieni, zabezpieczenie antywstrząsowe i włos Breguetowski w zespole balansowym (na zachodzie w tym czasie stosowano je tylko w droższych egzemplarzach). Pasek nówka z lat 80-tych, kawał uczciwej świńskiej skóry. No i fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w LEGO

17piorunów

[ART] Elf łucznik

Tym razem trochę inna tematyka, ale nadal oczywiście legowa. Osiem lat temu, czyli w 2017, zaprojektowałem koszulkę dla LUGPolu - polskiego klubu miłośników LEGO. Była to moja trzecia taka produkcja. Nie mam pojęcia czemu jej tu nie wrzuciłem wcześniej. Nadrabiam więc kolejne zaległości, bo całkiem lubię tą grafikę.

Pełna galeria/więcej do czytania na blogu LEGO - https://bricks.kalais.net/pl/post139

GURU0piorunów

@Kalais ta cięciwa zaśpiewa tango 😁

Osobistość

w Hydepark

32piorunów

Na szybko, bo padam na twarz.

Wostok 22 kamienie, produkcja 58 czy 59 rok, nie pamiętam. Brak oryginalnego sekundnika.

Z tym zegarkiem było tak, że jego mechanizm 28xx jest po prostu świetny. Jego lepsze wersje miały na tarczy dopisek "Precyzyjny", bo też precyzyjny był. Klasa dokładności chodu odpowiadała szwajcarskim certyfikowanym chronometrom. Jest nieco młodszą marką niż Wołna, przez pewien czas produkcja szła równolegle, aby w końcu nowsze zwyciężyło. Początkowo były do wyboru koperty złocone i chrom, w Wostoku Precyzyjnym również stal nierdzewna. Późniejsze wypusty miały żółte mechanizmy. Ponieważ na rynku jest dość rozpoznawalny i chętnie kupowany, wiele ofert proponuje frankeny polepione z 2 lub nawet 3 różnych marek albo z kilku modeli. Skąd popyt akurat na niego? Jest to jeden z lepszych ruskich mechanizmów, to raz. Dwa, poszła fama, że to "ruski Zenith", bo mechanizm miał być z Zenitha kopiowany. Nieprawda, zbyt wiele tam jest różnic w środku. Ale i podobieństwa są, nie powiem.

Ten konkretnie po kupnie od znajomego na forum zegarkowym (kosztował parę lat temu coś ponad 70 zł, czyli niemało jak na moje niskobudżetowe zakupy), został zaniesiony do zegarmistrza. Chciałem mieć wykonany fachowy serwis, bo nie dowierzałem własnym umiejętnościom. Nie wiedziałem jeszcze, że ten człowiek powinien krowy paść, a nie zegarki naprawiać, choć sam zakład odziedziczył po ojcu i sam od lat zajmuje się tym fachem. Na 4 różne rzeczy, które mi robił, 4 zrobił źle, ale to wyszło dopiero po czasie. Tu konkretnie po jego serwisie zegarek jak chciał to chodził, a jak się uprał, to stawał. Zaniosłem z reklamacją i tłumaczę, co się dzieje. "Panie, ale ten zegarek się nakręca!" - usłyszałem w odpowiedzi fenomenalne tłumaczenie (że niby nienakręcony przestał pracować). I im dłużej trwała rozmowa, tym szerzej otwierały mi się oczy. Przy mnie zostało wykonane badanie na chronokomparatorze, takim urządzeniu do "osłuchiwania" pracy mechanizmu, gdzie "fachowiec" widział dobre działanie, a ja błędy w przekładni chodu.

Po własnoręcznym rozebraniu mechanizmu okazało się, że w kołach zębatych tkwi okruch jakiegoś czarnego brudu, który blokuje ich obracanie - ot i cała tajemnica.

GURU2piorunów

@t0mek czy różnica około dwóch minut na dobę to jest dobry wynik dla ruskich zegarków sowieckich?

Osobistość1piorunów

@Opornik a to zależy. Fabrycznie nowy, przeciętny zegarek radziecki miał dokładność -30/+40 sekund na dobę. To była w tamtych czasach wystarczająca norma, natomiast po serwisie i dobrym ustawieniu bez problemu daje się to sprowadzić do kilku - kilkunastu sekund (zależy, jak bardzo zużyty jest mechanizm). Ten, który pokazuję, mieścił się w odchyłce dobowej 10 sekund. Te 2 minuty są do zaakceptowania, jeśli wkładasz go raz na ileś tam i nosisz przez dzień, wtedy nie ma sensu poprawiać.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

37piorunów

Dzień dobry,

Powoli sobie dłubie przy Bocianie. Doszło kilka drobiazgów jak płoza czy takie odbojniki chroniące końce skrzydeł. Oraz zamaskowałem niektóre powierzchnie. Wrzucam także zdjęcie szybowca którego malowanie chcę odwzorować.

<mój tag na który czasem coś wrzucę

Fanatyk8piorunów

@Rzeznik Bardzo ładnie. Bocian, to świetny szybowiec. Uwielbiałem sklejać serię szybowcową jeszcze w latach 90. wypuszczoną przez Podlaskie Zakłady Wytwórcze. Idealne nie były. Plastik okropny, jakiś taki dziwnie śliski, ale potrafiły ciszyć oko. Poza tym zawsze lubiłem obserwować szybowce w locie i chyba dlatego całą tę serię skleiłem.

Lider9piorunów

@WatluszPierwszy Dziękuję. To jest właśnie model z PZW ale sprzedawany od jakiegoś czasu pod szyldem Bracia Darscy

Gruba ryba3piorunów

@Rzeznik latałem Bocianem (uczyłem się na nim latać). Wspaniały szybowiec.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

A cóż to za tajemniczy jegomość?

To Wostok Eryk, zwany również "Zombie".

Kontynuując wczorajsze wpisy o Czystopolskiej Fabryce Zegarów, w najbliższych postach zaprezentuję kilka sztuk pochodzących z tego zakładu, które jakoś tam szczególnie utkwiły mi w pamięci.

Otóż mój kolega Eryk, siedząc na murku w parku czy tam na jakimś placu, ot tak, z nudów, bezmyślnie, wyrwał sobie z ziemi kępkę trawy. Pod kępką był ten oto zegarek. Popularny model Wostoka produkowany w latach 80-tych, za młodu nawet ładny, ale tutaj....Musiał przeleżeć w ziemi długo, naprawdę długo, może 10 - 15 lat, potem jeszcze u Eryka, no i finalnie trafił do mnie. Zbite szkło doprowadziło do pozostałych zniszczeń. Ziemia wraz z wilgocią wcisnęła się wszędzie, gdzie mogła; na jednym ze zdjęć pokazuję, ile jej wysypało się po wyjęciu szkła. Koperta była dość znoszona, a koronka wytarta do samego mosiądzu. Pod wpływem korozji wskazówki przerdzewiały na wylot i dodatkowo przebarwiły tarczę. Po otwarciu, mechanizm od dolnej strony nie wyglądał tragicznie, za to pod cyferblatem była tragedia. Tam również woda zrobiła swoje - kilka kół zębatych zrosło się w jedną całość i podczas demontażu trzeba było je zniszczyć, żeby w ogóle dało się to rozłożyć.

Tarcza przeszła kilkakrotne mycie. Ma jeszcze rdzawe przebarwienie, ale o wiele mniejsze. Niestety, lakier na jej powierzchni odspoił się od podłoża, ma wiele mikroskopijnych purchli, które podczas zmywania zaczęły pękać i złazić. Na dalszym etapie spróbuję to podmalować w miejscu czarnych kropek. Napis i indeksy minutowe w kąpieli straciły wyraźność. Mógłbym jeszcze lepiej domyć cyferblat, ale kosztem utraty nadruków. Zniszczone szkło zastąpiłem nowym ze starych zapasów. Mechanizm, po rozłożeniu, przeszedł mycie w nafcie i benzynie - poza 2 uszkodzonymi elementami jest kompletny i dobrze rokuje. Aktualnie szukam dawcy części, potrzebne wskazówki, zniszczone drobiazgi do uzupełnienia i lepsza koronka. Raczej będzie chodzić. W komentarzu kilka zdjęć z prac.

Gruba ryba

w Rękodzieło

41piorunów

Skrzynka-książka z uroczym motywem przytulonych stworków i rozgwieżdżonego nieba :stars: Grafika na życzenie zamawiającego, do tego wypukłe, ręcznie malowane gwiazdki i detale na "grzbiecie", zdobione od wewnątrz wieczko z dedykacją i świecące w ciemności drobne gwiazdy w tle. Wypukła imitacja stron po bokach metalizowana na złoto, zapięcie metalowe.

Zdecydowanie jeden z najbardziej uroczych projektów, jakie miałam jak dotąd na warsztacie :smiling_face_with_3_hearts:

Więcej szpargałów twórczych z Pracowni Apaturium jak zawsze na .

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Gry Planszowe

30piorunów

Czwarte podejście do Odmętów Grozy. Znowu pomioty Cthulhu wygrały i zaczynam myśleć że w to się nie da wygrać ludźmi. Zagraliśmy niemal idealnie i dotarliśmy dalej niż kiedykolwiek ale pod koniec po prostu wszystko się kończy i nie ma zasobów żeby te ostatnie długości przepchnąć.

Fanatyk10piorunów

@Kronos paczcie go, z Cthulhu chciał wygrać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Autorytet1piorunów

@Kronos sam Cthulhu podsunął te smakołyku by zdekoncentrować Was

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w HOBBY

42piorunów

Co mi daje hobby DIY?

W związku z tym, że moja praca to głównie klikanie w kąkuter to po ośmiu godzinach tego klikania, mój mózg potrzebuje zupełnie odmiennych bodźców, stąd tez przyszedł pomysł na sklejanie mini modeli zamkniętych w słoiku czy też booknookow, dodatkowo zajęłam się szyciem na maszynie. No i to jest właśnie ta odskocznia która, sprawia, że cały świat w okol przestaje istnieć, znacznie redukujac mój stres związany z codzienną pracą.

Przykładowo dziś kończyłam sklejać kolejny model i nawet nie zauważyłam kiedy minęło mi 5 godzin, ostatni raz tak się czułam grając w gierki za dzieciaka. Kiedy świat przedstawiony porywaj mnie na wiele godzin. W tym przypadku może i niema innego świata, ale jestem tylko ja i moje manualne zadania, które pobudza zupełnie inne części mojego mózgu, do zadań których na codzien nie wykonuje.

Po kilku złożonych modelach czy szyciu wg instrukcji, zauważyłam, jak poprawiły mi się zdolności planowania, rozumienia poleceń czy kreatywnego rozwiązywania problemów. Niby nic a jakaś umiejętności miękkie zaliczyły swojego expa :p.

Podsumowuje miało to być dla mnie tylko ostresowujace hobby, a rozwinęło mnie w sferach, których się nawet nie spodziewałam, a czego efekty odczuwam w pracy zawodowej. Dało mi to też do myślenia jak ważne są takie niby marnujace czas czynności dla zdrowia psychicznego.

Tytan4piorunów

Kupiłem sobie kiedyś drewniany model do sklejania. Było fajnie, co prawda połamałem kilka elementów, ale potem kupiłem klej do drewna. A potem połamałem taki element, którego już się nie dało skleić...

Nic się nie odstresowałem.

Osobistość3piorunów

@szatkus no i właśnie wtedy się włącza kreatywność xd

Koneser3piorunów

@Cori01 I can relate. Tysiące godzin klikania w kąkuter ryją banie jak tydzień picia lewej wódy z mety od pana Janusza.

Jakbym nie zajął się grzebaniem przy gitarach i graniem na nich to bym nie był w stanie dalej normalnie funkcjonować.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

29piorunów

Nad brzegiem rzeki Kamy, gdy ZSRR idzie do piachu, a Ukrainiec dronuje kacapa. Czystopolska Fabryka Zegarów, cz. II.

Już wiele razy zwracałem uwagę na to, że u Sowietów przemysł wojenny przenikał do wszelkich gałęzi produkcji, stając się dźwignią jej rozwoju. W tym przypadku historia zatoczyła koło – Czystopolska FZ powstała w warunkach wojennych i produkował dla armii podczas II WŚ, a po 20 latach....wróciła do produkcji dla wojska. No kto by pomyślał. To wtedy powstały wersje Wostoka pod submarkami „Komandirski” (1965 r.) czy „Amfibia” (1968 r., na zamówienie Ministerstwa Floty Wojennej). Niby po locie Gagarina w Kosmos dokonano unifikacji marek i wszystkie poprzednio wspomniane Ałmazy, Wołny i Miry zamieniono na „Wostok” (1969 r.), no ale właśnie wojskowe (i cywilne wersje wojskowych) żyły swoim życiem.

No ładnie, a jak dobre były to zegarki? Bardzo dobre. Po 60 – 70 latach ciągle potrafią być na dokładnym chodzie. Rozwiązania techniczne zwykłego, masowo produkowanego zegarka radzieckiego z lat 50-tych były równe lub o klasę – dwie wyższe, niż w zegarku szwajcarskim, francuskim czy niemieckim z tego samego okresu. Np. na Zachodzie przeciętnym rozwiązaniem był mechanizm 15-kamieniowy bez zabezpieczenia antywstrząsowego, w kopercie z wciskanym deklem; tak nakazywała ekonomia produkcji. U Ruskich było to minimum jakie w ogóle wychodziło. W latach 50-tych już dokładano antyszok, wchodziły do produkcji mechanizmy 16, 18, 22 – kamieniowe o zdobionych mostkach w kopercie chromowanej, stalowej lub złoconej (20 mikrometrów!) antypyłowej i bryzgoszczelnej, z deklem zakręcanym (czyli takie, jakie Szwajcarzy sprzedawali jako luksusowe). Poza pierwszymi mechanizmami 26XX, powstały kolejne – 22XX, 24XX, 28XX, manualne i automatyczne, z sekundnikiem centralnym, dolnym, bocznym, ze wskazaniami daty, 24-godzinne itp. Na rynek zachodni trafiały również Wostoki chronografy z mechanizmem Poljot 3133 (na licencji Valjoux).

W 1975 r. kosmonauta Gieorgij Greczko poleciał statkiem Sojuz 17 na stację kosmiczną Salut 4 i powrócił po 29 dniach. Fun fact: na nowo wybudowanej stacji czekała na niego kartka od konstruktorów, nakazująca wytarcie butów przed wejściem :). Jego zegarkiem podczas lotu była właśnie pochodząca z Czystopola „Amfibia”. W latach 70-tych fabryka eksportowała zegarki, mechanizmy i części do 54 krajów świata, również tych kapitalistycznych. Dziś ładne sztuki vintage`owych „rusków” śmigają na angielskich i włoskich serwisach aukcyjnych, a niektóre zachodnie marki po prostu wcale nie chwaliły się, że w ich czasomierzach hula werk zza żelaznej kurtyny...W ciągu roku 1980 fabryka osiągnęła maksimum produkcji (4,5 mln sztuk). W latach 90-tych zakupiono sprzęt do wykonywania grafik na tarczach, w ten sposób powstawały serie okolicznościowe, np. z Gorbaczowem, Bushem, Jelcynem, Janem Pawłem II i inne wypusty pod zamówienie klienta. Amerykańcy zamówili 10 tys. sztuk „Amfibii” na okoliczność operacji „Pustynna Tarcza”. Rozwijano działalność o budziki, zegary wieżowe oraz miejskie, wykonywanie zegarów samochodowych, przyłączy do centralek, a potem wdrożono również wykonywanie tachografów, wodomierzy i manometrów (to już do spółki z niemieckim Mannesmann`em). Projektowana była współpraca z Japonią, ale po sporze o Kuryle trzeba było szukać innego partnera. I tak to szło.

Okres upadku ZSRR odbił się również na Czystopolskiej Fabryce Zegarków. Rozbiła się na kilka spółek, ale produkcja przetrwała trudny czas reorganizacji, a 1998 r. przeszła modernizację linii produkcyjnej. Późne „Wostoki” potrafiły mieć koszmarną stylistykę. O ile mi wiadomo, dopiero od 2000 r. wychodziły tam zegarki damskie. W 2003 r. powstała spółka Vostok Europe w Wilnie, sprowadzająca mechanizmy z Czystopola i montująca je we własnych kopertach. Po 11 latach VE zaprzestał współpracy z dostawcą, idąc w kierunku dalekowschodnim (mechanizmy Seiko-Epson). To już inna marka, ale tylko wspomnę przy okazji, że Vostok Europe wypuścił m. in. limitowaną serię kwarcowych chronografów "Mazury Śniardwy".

A sam Wostok? Jeszcze parę lat temu, przed napaścią Rosji na Ukrainę, funkcjonował, sprzedawał, można było kupić zegarek z dostawą do Polski. A teraz? Na stronie sklepu firmowego, przy próbie kupna, czytamy: we wrześniu 2025 miały miejsce hakerskie ataki i dlatego próba kupna była niemożliwa....Aha....

Na zdjęciu: tzw. "Mir z mirami", zegarek marki "Mir" z CzCzZ, z wytłoczonym na tarczy słowem "pokój" w kilku językach. Połowa lat 60-tych, jest to starszy brat "Wostoka".

Lider3piorunów

@t0mek świetny wpis, dzięki :smiley: