4 kilometry od mojej wiochu, odbywaja się gminne dożynki (tutaj zwane miodobraniem). Kilkaset metrów ode mnie znajduję się też duża farma indyków i dość często słyszę charakterystyczne "gulganie" tych ptaków. Wyszedłem sobie jakąś chwilę temu z psami na podwórko, żeby przypilnować, aby mordy nie darły na echo z imprezy. Z imprezy słychać didżeja, który pyta się ludzi: "jak się bawicie?", czy tam "jak się państwo bawią" - no coś takiego... I w tym momencie indyki z tego okolicznego kurnika zagulgały zbiorowo... sytuacja jedna na milion 😛 Psy nie szczekają, tylko ja chrumkam ze śmiechu, w pół do pierwszej w nocy, na trawie za domem 😛 #raportzchwilibiezacej#heheszki
Bracia Radek i Tadek spacerowali sobie na łonie natury i tak się złożyło, że natrafili na murowaną, dosyć szeroką studnie pośrodku rozpościerającej się dokoła łąki. Nie zwróciłaby ich uwagi gdyby nie to, że obok stała tabliczka z napisem ”Bardzo, ale to bardzo głęboka studnia”. Bracia zaciekawieni, postanowili sprawdzić, jak to bardzo głęboka owa studnia była. Wrzucili mały kamyczek i oczekują dźwięku. Bezskutecznie. Pomyśleli, że pewnie kamień był za mały, bo przecież żadna studnia nie jest tak bardzo głęboka. Wrzucili zatem pokaźnych rozmiarów głaz. Czekają sekundy i minuty, ale nadal brak odzewu ze studni. Zaniepokojeni zaczęli szukać czegoś co da głośny dźwięk po dotarciu do dna. Niedaleko znaleźli dosyć długą, porzuconą szynę kolejową. Wzięli ją we dwóch nie bez wysiłku i wrzucili do studni. Pewni, że tym razem coś usłyszą, oczekiwali znowu. Minęło pięć minut, dziesięć, piętnaście, w końcu godzina, aż w końcu bracia poczuli, że coś jest nie tak. Nagle Radek zobaczył niewyraźny biały kształt na horyzoncie, który dosyć szybko się powiększał. Okazało się, że była to owca, która szła przez łąkę tyłem. Zbliżała się coraz szybciej, w końcu mignęła tuż obok braci wpadła z żałosnym beczeniem do studni. To sprawiło, że Tadek i Radek już naprawdę nie wiedzieli co o tym wszystkim myśleć. Po pewnym czasie podszedł do nich pasterz i zapytał czy nie widzieli czasem w pobliżu owcy? Oni ochoczo przytaknęli i powiedzieli, że nie tylko ją widzieli, ale w dodatku szła tyłem i wpadła do studni. Na co pasterz odpowiedział:
Idzie sobie turysta polaną w górach i widzi bacę. A baca pasie sobie owce. Czarne i białe. No i turysta się go pyta:
- Baco. Ile mleka dają te owce?
- Ano białe cy corne?
- No wszystkie.
- Białe dwa litry..
- A czarne?
- Ino tys dwa litry.
- A ile trawy jedzą?
- Białe cy corne?
- No wszystkie..
- Białe tsy kilo.-
- A czarne?
- Tys tsy kilo.
Rozmawiają tak z piętnaście minut i okazuje się, że białe owce nie różnią się niczym innym niż kolorem wełny. Wreszcie zdenerwowany turysta pyta się jeszcze raz:
W jednej podhalańskiej wsi wilki wciąż napadały na stada owiec. W celu rozwiązania problemu zorganizowano zebranie, na którym byli obecni górale, przedstawiciele państwowej władzy i ekologowie. Górale postawili sprawę jasno: - Wilków zabić! - Zaproponowalibyśmy bardziej humanitarną metodę? - wystąpił młody ekolog, z bródką w okularkach i t - shircie z Che Guevarą? - W skrócie polega na tym, by zrobić mastektomię czyli przecięcie nasiennych kanalików wszystkim samcom. U wilków pozostanie instynkt rozrodczy, lecz samic nie będą mogli zapładniać. W ten sposób populacja wilków zejdzie do zera. Usłyszawszy taką propozycję, górale zaczynają coś żywo dyskutować między sobą. Wreszcie wstaje stary baca, zdejmuje czapkę i mówi, zwracając się do przedstawiciela ”zielonych”: - Posłuchaj, synuś, czy ty pojąłeś sedno naszych problemów? Wilki nie bzykają nasze owce, ale je zjadają ...
Orkowe Chopaki to miliony osobników, które po pierwsze potrafią przygwoździć masą każdą armię, po drugie używają mocno wybuchowej technologii. Dla orków wystarczy nieco złomu i mogą wybudować machiny wojenne, a także lasery i maszyny teleportujące. Mają psioników, którzy są tak niestabilni, że jak wybucha im głowa, to połowa armii przeciwnika dostaje w pysk czystą esencją orkowej energii. Do tego kochają walkę. Nie mają problemów z chronieniem słabszych, bo ich zjadają w międzyczasie, zaopatrzenie zdobywają na bieżąco. W dodatku ich wiara w zwycięstwo jest tak silna, że dosłownie materializuje się w czasie bitwy. Do tego im starszy i bardziej doświadczony osobnik, tym większy i groźniejszy.
Orkowie z Hordy mają dużo do stracenia i nie będą ślepo walić we wroga. Chopaki mają wywalone i dopóki mogą walnąć wroga toporem, to to robią.
#fisherypływa#morze#wtf#heheszki Jak wcześniej wspominałem zacząłem ogarniać patent morskiego sternika jachtowego. Papiery podpisanego, dzisiaj miał być pierwszy rejs, stawiam się na podanym nabrzeżu i k⁎⁎wa mać, typ drze ryja, każe do siebie mówić ""Ubootkapitän" i pruje się że takiego wysokiego wzięli, że miejsca mało i gdzie qrwa mam mundur... Ehh, czuję że będzie ciężko.
@ErwinoRommelo Trzaśnie sobie taki całą tą elektronikę, reaktor dołoży i wielki mi kurwa Korvettenkapitän, jak łódka za niego pływa! Kiedyś to się pływało, elektrykiem za dnia a w nocy na dizlu, nie to celi te gówniarze tera. Ehh, kiedyś to było, tera nie ma kiedyś.
Typowe artykuly z jakichś pudelkow są typowe. Te teksty to wysrywy takich podkurwionych narcystycznych naczelnych babek. Mielą we łbie mlodym kobietom.
W swoim PiHole poblkokowałem te dziadowskie serwisiki.